Witaj The_devil
Podziwiam Ciebie że tak regularnie udzielasz się na forum udzielasz rada popartych swoimi potyczkami z prawem. Niestety wczoraj uświadomiono mi iż nie odzyskam Coreczki ponieważ nie mam ustabilizowanego życia . Spytałam co to znaczy - odpowiedziano mi NIE MASZ MĘŻA , NIE MASZ RODZINY byłam w szoku konkretnym. W tym momencie nastała jasność - dlaczego mój ex.. się tak szybko ożenił? teraz juz wiem. A ja głupia myslałam że jak udowodnie swoja nie zależność i to że nie szukam sobie nowego partnera i związku będę w lepszej sytuacji - a tutaj porażka !!!!!!!!!!! Sentencja tej całej sprawy jest taka NIE LICZY SIĘ MIŁOŚĆ I POŚWIĘCENIE LICZY SIĘ NIBY DOM Z NIBY RODZINA GDZIE PANUJA ZASADY JAK W ZAKŁADZIE KARNYM - TO SIĘ NAZYWA DOBREM DZIECKA MAŁEJ DZIEWCZYNKI KTÓRA TĘSKNI ZA MAMA , A JEJ MAMA BARDZO TĘSKNI ZA NIĄ.
Tak wiem o tym i będę się odwoływać i skladać apelacje czy co tam będzie trzeba . Nawet wyjdę za mąż jak ta kwestia jest ważna. Zrobię to dla mojej córeczki , dla mojej ZUZI bo bez niej zycie traci sens. Wyrwano mi serce i duszę , odebrano życie ....
Pie****a wymówka z tą rodziną. W jednym sądzie uważają to za nietakt moralny względem dziecka - no bo jak rodzic niby wiąże sie z inną mamusią, czy innym tatusiem i to na oczach dziecka. W innym sądzie jest to chwalone. Powiem Ci bezradna, że to wszystko tak na prawde zależy od humoru Wysokiego Sądy, jego nastroju, dnia, od smaku porannej kawy i chyba tego czy aby WS nie jest na kacu.
Strasznie Ci współczuję, i jednocześnie tracę zapał do pisania. Bo co ja mogę jeszcze Ci napisać ? Jak mogę Ci coś podopowiedzieć, skoro sama najlepiej juz wiesz jak to wszystko działa. ![]()
Czasami pomyśle o Twojej Zuzi, i wiem, że nie tam miało wyglądać jej dzieciństwo ... ![]()
Kolego nie odchodź !!!! proszę
bo moja droga się jeszcze nie skończyła być może przegrałam bitwe ale jeszcze nie wojne . Pomóż mi dalej walczyć z tym bezsensem prawa.
Bede tu bezradna. Pomimo porażki, którą odczuwam po tym jak otrzymalas opinię. Bede tu, bo codziennie tysiące niesprawiedliwie ocenionych ludzi - ofiar kłamców przedstawiających fikcyjne dowody ... czeka na termin albo opinię RODK. A także codziennie - niewykfalifikowani pracownicy ośrodka, zwykli psychologowie, którzy mogą się mylić jak inni ludzie - wydają dramatycznie sprzeczne z prawdą opinię, na podstawie których dzieci są krzywdzone przez reszte życia.
Ulżyło mi The_devil bo tylko ktoś kto przechodził to samo co ja jest w stanie mnie zrozumieć. W środe w nocy wyjeżdzam do Opola będę tam o 8 - mej rano . Na 9- ta jest rozprawa . Ciekawe czy pozwoli mi zobaczyć się z córeczką ?
Cóż da moje trzymanie kciuków ... teraz, gdy tracisz wszystko, mozesz tylko opowiedzieć innym czytelniczką co czuje sie w takich chwilach. Opowiedz o tym, jak wygladają Twoje plany. Co zamierzasz ? Czy Ci pozwoli ? Odpowiedz jest prosta. Jeśli będzie mądry, to po sprawie zaprosi Cie na rozmowę i powie, że chce bys jak najczęściej odwiedzała Zuzię. Powie, że chętnie Ci ją przywiezie jeśli zechcesz i masz prawo do odwiedzin, jeśli tylko zapragnie tego dziewczynka. Tak by zrobił ktoś mądry. Ale w takich sytuacjach zaczyna sie "odgryzanie". Za małżeństwo, za błędy ... Będzie więc coraz bardziej izolował Cie od dziewczynki, aż sprawi, że zmieni się Twój obraz w jej małych oczkach.
... bo codziennie tysiące niesprawiedliwie ocenionych ludzi - ofiar kłamców przedstawiających fikcyjne dowody ... czeka na termin albo opinię RODK. A także codziennie - niewykfalifikowani pracownicy ośrodka, zwykli psychologowie, którzy mogą się mylić jak inni ludzie - wydają dramatycznie sprzeczne z prawdą opinię, na podstawie których dzieci są krzywdzone przez reszte życia.
Fajnie, że Tobie się devilu udało w tym kraju bezprawia dojść swoich praw.
Mnie się jednak zdaje, że teraz czas skończyć bezpłodne krytyki a poszukać wyjścia z sytuacji. Właśnie tak patrząc z boku co można zaproponować?
Pomyśl bezradna co Cię trzyma w tym miejscu gdzie teraz jesteś?
Czy jesteś w stanie zmienić swoje myślenie? Bo wiesz - "nie przyszedł Mahomet do góry, to przyszła góra do Mahometa" Czy pomyślałaś kiedyś o tym by zbliżyć się do córki poprzez zamieszkanie w jej pobliżu?
Pozdrawiam i życzę z wszystkich sił, jak najkorzystniejszego obrotu sprawy w sądzie. Będę za Ciebie trzymać kciuki. Powodzenia
Czy zmiana miejsca zamieszkania bezradnej, zbliżyła by ją do córki ?
Myśle, że tylko teoretycznie Anhedonia. Samo to, że w rozwodzie miało miejsce ustalenie opieki i kontaktów, świadczy o tym, że on będzie robił wszystko by utrudniać. Znam wiele rozchodzących sie par, w których pomija się kwestie kontaktów. To właśnie wynika z mądrości obydwojga, i przekonania, że "robimy wszystko by dziecko mialo jak najlepiej".
Bardzo łatwo jest spowodować teraz konflikt z prawem bezradnej. Wystarczy, że przekroczy kompetencje kontaktu, a do tego nie trzeba wiele. Znam osobiście ludzi, którzy powiadamiali policję, gdy dziecko spóźniło sie 5 minut z ustalonego spotkania.
Później może pojść juz bardzo łatwo ...
Aż trudno uwierzyć, że coraz cześciej słyszy sie o takich przypadkach ...
Bezradna ... mów o swoich pomysłasz, przypatrzymy sie im, z naszego punktu widzenia, tak jak mówi o tym Anhedonia
Nie mam żadnego pomysłu na dalsze życie . Do tej pory zyłam w przekonaniu że uda odzyskac się mi moją malą cóoreczkę.
Nic nie da to że przeprowadzę się do Opola bo On tyran nie pozwoli spotykac mi sie z Zuzia tak często jak ja bym chciala. Robił to do tej pory i robic będzie nadal.
Jak zamieszkam 530 km od własnej rodziny kto będzie mnie wspieral w trudnych chwilach na oldległość? Zawsze byłam rodzinną bestią.
na pewno będę sie od niekorzystnego wyroku i będę walczyć dalej jak wcześniej pisałam byc może przegram bitwę ale nie wojnę
MOŻE:
- wyjde za mąż by stworzyć rodzinny dom - tylko za kogo skoro dawno już nie spotykałam się z nikim?
- wygram kupe kasy i będę mogła kupic piekny dom i zatrudnić '' MARYSIĘ'' do opieki nad córeczką a w tedy mąż sam się znajdzie..
- oczywiście jak będę miała pieniądze to stać mnie będzie na super prawnika i RUTKOWSKIEGO zlecę mu wtedy no wiecie...
Jutro się okaże co dalej ...
Bądźcie ze mną przyjaciele
Ja tu bede bezradna .... jutro napisz koniecznie. Powodzenia ....
141 2011-09-27 19:28:51 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-09-27 19:33:03)
Nie mam żadnego pomysłu na dalsze życie...
Nic nie da to że przeprowadzę się do Opola bo On tyran nie pozwoli spotykac mi sie z Zuzia tak często jak ja bym chciala. Robił to do tej pory i robic będzie nadal.
Jak zamieszkam 530 km od własnej rodziny kto będzie mnie wspieral w trudnych chwilach na oldległość? Zawsze byłam rodzinną bestią.
(...)
- wygram kupe kasy i będę mogła kupic piekny dom i zatrudnić '' MARYSIĘ'' do opieki nad córeczką a w tedy mąż sam się znajdzie..
- oczywiście jak będę miała pieniądze to stać mnie będzie na super prawnika i RUTKOWSKIEGO zlecę mu wtedy no wiecie...
Jutro się okaże co dalej ...
Bądźcie ze mną przyjaciele
Jedna BAAARDZO mądra kobieta z forum ma taką sygnaturkę:
"Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód."
Wczytaj się i zastanów się jak odnieść te słowa do swego życia...
Aaale, jeżeli tylko pieniądze mogą rozwiązać twoją sytuację - to życzę Ci dzisiaj wygrania tej kumulacji w totka ![]()
I niech Ci się jutro jak najlepiej powiedzie...
Czytam Twoją historię od dość dawna. Teraz zdecydowałam się na zabranie głosu. Współczuje Tobie rozstania z córką, niemniej mam parę uwag.
Po pierwsze, Twój nick. Jeśli tak siebie określasz, to... masz wytłumaczenie na wszystko. Jesteś bezradna i już.
Po drugie:
(...)Nie mam żadnego pomysłu na dalsze życie . (...)
W wieku 32 lat? To Twoje zdanie w połączeniu z Twym nick'iem powoduje jedną moją radę: natychmiast do psychiatry. Po pomoc. Dla siebie.
(...)Do tej pory zyłam w przekonaniu że uda odzyskac się mi moją malą cóoreczkę.
(...)
To, ze Twoja córka mieszka ze swym ojcem, nie znaczy wcale, że masz przestać się z nią widywać. Chyba, że wymyślisz powody do jej nieodwiedzania. Odległość 530 km sprzyja zaprzestaniu odwiedzin. Rozprawa sądowa przed Tobą. Masz szansę uzyskać zapewnienie stałych kontaktów z córką.
Wielokropek to tylko nick wymyślony na poczekaniu.
Wygrałam w pewnym sensie ; Sąd nie ograniczył mi władzy rodzicielskiej bo nie ma podstaw , mogę widywać i zabierać dziecko kiedy mi będzie pasowało. Jak zdecyduję sie przeprowadzic do Opola nawet codziennie. On nie ma prawa zabronić mi widywania się z coreczką . Mogę Ją zabierać do siebie. A za jakiś czas znowu mam prawo wystąpić do sądu o ustalenie miejsca pobytu mojej córeczki przy mnie.
(...)
Wygrałam w pewnym sensie ; Sąd nie ograniczył mi władzy rodzicielskiej bo nie ma podstaw , mogę widywać i zabierać dziecko kiedy mi będzie pasowało. Jak zdecyduję sie przeprowadzic do Opola nawet codziennie. On nie ma prawa zabronić mi widywania się z coreczką . Mogę Ją zabierać do siebie. A za jakiś czas znowu mam prawo wystąpić do sądu o ustalenie miejsca pobytu mojej córeczki przy mnie.
Gratuluję!
Trzymam kciuki.
To dobra wiadomość.
Pomyśl o przeprowadzce do Opola. Tak czy siak w miejscu gdzie teraz jesteś Nic Cię tu nie trzyma. Tam masz córkę.
Szukaj pracy w Opolu i spotykaj się z córką do woli. Ojciec już nie będzie miał sił by córkę przed Tobą skrywać.
czy widziałaś się z małą? jak wyglądało całe spotkanie?
Gratuluję ... chociaż tyle ....
...
Wygrałam w pewnym sensie ; Sąd nie ograniczył mi władzy rodzicielskiej bo nie ma podstaw , mogę widywać i zabierać dziecko kiedy mi będzie pasowało. Jak zdecyduję sie przeprowadzic do Opola nawet codziennie. On nie ma prawa zabronić mi widywania się z coreczką . Mogę Ją zabierać do siebie. A za jakiś czas znowu mam prawo wystąpić do sądu o ustalenie miejsca pobytu mojej córeczki przy mnie.
Wygrałaś w całym sensie a nie pewnym, śmiem twierdzić
i gratuluję
On wygrał bitwę, Ty całą wojnę ![]()
On już nijak nie może Wam kontaktów ograniczać - teraz wszystko zależy od Ciebie - jak kontakty te będą wyglądać i jak często będą miały miejsce.
Chyba czas podjąć jakieś decyzje w tej kwestii... Powodzenia
WITAJ BEZRADNA.DZIS WESZLAM NA TO FORUM P,PONIEWAZ JESTEM W SEPARACJI A MOJ MAZ ,KTORY UZNAL ZE NIE JESTEM JEMU POSLUSZNA (CO EGZEKWOWAL WYZWISKAMI,BICIEM NAWET W OBECNOSCI DZIECKA)POSTANOWIL ZLOZYC O ROZWOD ZA POROZUMIENIEM STRON.NAWIAZUJAC DO TWOJEJ SMUTNEJ SPRAWY UWAZAM ZE POWINNAS WALCZYC O CORKE Z CALYCH SIL I PROBOWAC USWIADOMIC OJCU DZIECKA ZE JEGO POSTEPOWANIE MA ZLY WPLYW NA ROZWOJ EMOCJONALNY CORECZKI.WIEM ZE TO NIE BEDZIE PROSTE,ALE MYSLE ZE JEST CZLOWIEKIEM MYSLACYM I KOCHA WASZA ZUZIE I WLASNIE TO POWINNO GO PRZEKONAC.POROZMAWIAJ Z NIM TAK O CORECZCE JAKBYS CHCIALA ZEBY ON Z TOBA ROZMAWIAL.POPROS GO O ROZMOWE BEZ SWIADKOW I NIECH SOBIE JA NAGRYWA JEZELI MA OCHOTE.MOW DO NIEGO SPOKOJNIE I TYLKO SPRAWACH CORKI.MOJA CORECZKA JEST PRZY MNIE I TAK ZOSTANIE ALE JEZELI CHODZI O RELACJE Z MOIM MEZEM TO BYLO NAPRAWDE DRAMATYCZNIE I TA METODA JAKA TOBIE PODAJE POSKUTKOWALA.SA TAKIE TYPY NA SWIECIE NA KTORE TRZEBA ZNALEZC SPOSOB.POZDRAWIAM GORACO,POWODZENIA
rafia dziękuję za to że zawitałaś na moj temat. Niestety z moim ex nie jest tak łatwo bo on nie jest nauczony kompromisów jego musi byc na wierzchu . Próbowalam z nim rozmawiać ale niestety nie do ciera do niego nic. Znalazłam inny sposób ale to trochę potrawa.
Nie bedzie łatwo. On czuje sie "zwycięzcą". Bedzie utrudniał. Ale ... masz moc bezradna. Działaj wg swojego planu .... Działaj.
...Niestety z moim ex nie jest tak łatwo bo on nie jest nauczony kompromisów jego musi byc na wierzchu ...
Wbrew obiegowej opinii kompromis nie jest optymalnym rozwiązaniem konfliktu, ponieważ oznacza konieczność rezygnacji z części interesów KAŻDEJ ze stron.
Mam nadzieję bezradna, że twoje plany się powiodą i optymalnie wykorzystasz możliwości nieograniczonych kontaktów z dzieckiem
Czy wiesz, że możesz wystąpić o przeprowadzenie mediacji w tej sprawie, jeśli ex-mąż jest taki oporny we współpracy...
Powodzenia
Hej dziękuję Wam wszystkim za dobre rady korzystam z nich . Proszę zaglądajcie tutaj , piszcie ja też dalej będę tutaj zaglądać. Pozdrawiam
153 2011-10-21 00:40:18 Ostatnio edytowany przez tusia79 (2011-10-21 00:44:11)
Witaj bezradna79...
Przeczytałam wszystko i popłakałam się...wiem co czujesz..przezyłam coś podobnego...
Odezwij się, bo chciałabym Ci jakoś pomóc...ja walczę z ojcem dziecka od 6 lat i wiem co czujesz, bo nie widziałam synka przez 3 miesiące i odchodziłam od zmysłów...Teraz jest ze mną, ale na nowo przechodzę piekło zgotowane przez ojca dziecka...
A co u Ciebie?jak się czujesz?czy widziałaś Zuzię???
Tusia chcesz powiedziec, że przez 6 lat sąd nie ustalił nic w sprawie powierzenia opieki małoletniego dziecka, że nie uregulował kontaktów drugiemu rodzicowi >? Przepraszam jeśli źle to zrozumiałem, ale Twoja sprawa też ważna jest na forum, bo czutelniczki uczą sie z naszych postów.
Możesz opisać swoją historię ?
Witajcie po długim czasie
Niestety u mnie tak samo !!!!! Wyrok sądu niby jest prawo do opieki nad mała mam a nie widuje jej bo On tatuś tak straszy Zuzię . Pozmieniało się trochę w moim zyciu spotkalo mnie szczęście mam teraz dom w którym czeka na Zuzię jej własny pokój. Miałam Małą zabrać do siebie na noc Tatuś ze swoja żonka tak nasztraszyli małą że nie chciala nawet podać mi ręki a na powitanie. A gdy sie do niej zblizyłam to krzyczała w niebogłosy więc nie spędziłam z córeczką weekendu bo serce kraajało mi się na widok jej strachu w oczkach. Tylko teraz nie wiem jak mam dalej postepowac gdzie się udać? Bo jak rozmawiam z nia przez skeypa jest wszystko ok gdy nie ma w poblizy Ich . Rozmawiałam z nia dwa dni wcześniej przez internet była chetna do tego by ze mną pójść. co się stało ? Ja wiem ojciec terrorysta nastraszył moją córeczkę. A ja nie wiem gdzie mam to zgłosić?
156 2011-11-18 00:42:14 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-11-18 00:42:40)
Bezradna - najkorzystniej dotrzec do bylego męża przez wspólnych znajomych lub rodzinę skoro nie masz mozliwości osobiscie tego zrobic. On powinien zrozumieć, że zadna kobieta nie zastąpi dziecku biologicznej matki. Tym bardziej, że chcesz kontaktów, że do nich dążysz, że sie starasz.
Prawidłowy psychiczny rozwój dziecka nie moze byc blokowany naturalną potrzeba dziecka do kontaków z rodzicami. On powinien zdawac sobie z tego sprawe ...
Próbowałam nic to nie pomogło nie wiem co dalej robić
Napisałam juz skargę na niego i to co robi do sądu ale czy coś to pomorze nie wiem?
I przez tyle lat oboje nie wiedzieliśmy z kim żyjemy - ani ty, ani ja ...
Co za buc ....
Człowiek tak naprawdę nie wie z kim zyje pod jednym dachem , a jak już zaczyna się wszystko psuc to zaczyna żyć złudną nadzieją że będzie lepiej a tu figa. Bo okazuje się że wiara w sprawiedliwość i drugiego człowieka jest po prostu zgubna. Po raz kolejny dałam się oszukać i to z miłości do dziecka . Uwierzyłam że czlowiek ktory nie ma sumienia może je chociaż chwilowo odzyskać - błąd i to wielki.
A moja Córeczka na widok swojej mamy drżała ze strachu jak listek na wietrze - takie to pranie mózgu jej zrobili. Nawet zabawki nie wzięła ode mnie chociaż widzialam w jej oczkach że chce ale nie może.
Koniec końców nie utrudnił mi spotkania z dzieckiem tzn WIDZENIA POD NADZOREM jak w więzieniu i to najcięższym bona cenzurowanym.
BOLAŁO MNIE SERCE I NADAL BOLI ..........
Kontakty w takich warunkach musiały zostac ustalone ze względu na wyjątkowe okoliczności. te wyjątkowe okoliczności z reguły to próby buntowania dziecka, robienie mu krzywdy, wmawianie czegokolwiek ... Biegli musieli uwierzyc w Twoją lub jego wersję o takich historiach.
Takie kontakty to rzadkość. Domyślam się jak to odbierasz. Ale postaraj sie zauważyć pozytywne strony takich kontaktów. Jeśli są w obecności psychologa lub pedagoga ... będziesz mogła za jakiś czas wystąpić o opinię. Nawet kurator przy niewielkim wysilku, może opisać w sprawozdaniu z przebiegu spotkać, swoje spostrzeżenia. Staraj się kontrolować na tych spotkaniach. Są bardzo ważne.
Ustalił sobie takie warunki jego ojciec nie sąd i kurator. Pan i władca
Sam nie miał prawa ustalać takich kontaktów. Nie wiem dlaczego to ciagle funkcjonuje. te jego manipulacje.
On jest Pan i władca a na tym tylko cierpi nasze dziecko. W końcu tatuś sprawił Małej mamusie nową stara jest zbędna. Takim ludziom jak On zawsze uchodzi całe zło które wyrządaja na sucho. Pozdrawiam
cześć
Witam wszystkich serdecznie
Mnie i 3,5 lETNIEGO synka również czeka badanie w RODK.
Mąż jest niestety typem człowieka którego interesuje nie dobro syna a wygrana . Rozwód traktuję jak wojnę w której trzeba iść po trupach.Historia bezradnej jest mi bliska ale uważam że dopóki się walczy jest się ZWYCIĘZCĄ.
Hej masz rację dopuki się walczy jest sie wygranym ale przychodzi taki moment gdy widzisz swoje dziecko tak zastraszone i zagubione że zastanawiasz się co dalej robic by nie zrobić większej krzywdy maleństwu . Gdy wiesz o tym że dzieciak słyszy codziennie o tobie że jesteś zła i be . A gdy przychodzi czas Twojego spotkania upragnionego spotkania patrzysz na swoje dziecko które jest przerażone , widzisz w jego oczkach chęć pójścia z tobą ale gdy patrzy na ojca potwora cofa się. Co robić ? Nie ma na to dobrej odpowiedzi , obojetnie co zrobię i tak będzie cierpiała moja córeczka. Jestem złą matka bo nie przewidziałam takiego obrotu sprawy , ufałam ślepo człowiekowi z którym spędziłam ponad 6 lat. Okazał się bezwzględnym człowiekiem i manipulantem .
Witam wszystkich, którzy chcieli pomóc bezradnej lub ją wspierają,
Możecie wierzyć lub nie wiem co dziewczyna przeżywa mam podobną sytuację:
Jestem jeszcze mężatką w trakcie rozwodu mam dwóch synów Pawełek 10 lat i Bartuś 5 lat
walcze o moich chłopców w SR Rybnik od dwóch lat z uwagi na to iż mąż mnie wyrzucił z nasze go mieszkania musiałam spać tej nocy w samochodzie następnego dnia udało mi się dzięki moim znajomym znaleźć pokój w akademiku żeńskim gdzie niestetyty nie mogłam mieć chłopców, przez kilka miesięcy mieszkałam w akademiku i po pracy codziennie dopóki mi starczyło pieniędzy na paliwo jeździłam do dzieci by być przy nich awantury z mężem nie miały końca kilka razy na oczach dzieci wyrzucał moje ubrania na korytarz i obrażał mnie. Był czas że jeszcze próbowałam z nim się dogadać lecz bez rezultatu. Po rozmowie z moją mamą i ojczymem zamieszkałam w mieszkaniu mojego ojczyma było małe ale zagospodarowałam je pod kątem moich chłopców tzn kupiłam im łużko piętrowe, założyłam prysznic bo nie było się gdzie kąpać oraz odświerzyłam je... wszystko dla nich w tym czasie mąż za moimi plecami wraz z panią mecenas złożył pozew o alimenty mimo że w tym czasie cały czas przyjeżdżałam do synów opłacałam przedszkole, szkołę i robiłam zakupy w miarę możliwości, zrobiłam synowi Komunię Św. - ciężko mi o tym pisać..:(
po komunii chciałam zabrać synów do siebie niestety Sąd był przeciwko mnie twierdząc iż dzieci mają zostać przy mężu bo moja praca jest zbyt niebezpieczna ( pracuję w Policji) nie ważne że nie mam nałogów że miałam gdzie mieszkać że chcę moich synów bo chłopcy tęsknią proszą bym ich zabrała - to wszystko było nic ..... do tego dostałam wysokie zabezpieczenie na czas trwania sprawy nie miałam z czego żyć ani za co do dzieci jeździć.... załamałam się - w tym czasie nie miałam obrońcę bo myślałam że dzieci powinny być przy matce i Sąd też tak będzie uważał.
Moje życie legło w gruzach mąż utrudniał mi kontakty z synami zabierał telefon stareszemu gdy do niego dzwoniłam słyszałam jak syn płacze błagałam męża by mi go dał a on się tym bawił.... w końcu wziełam się w garść i udało mi się znaleźć obrońcę trochę mnie to kosztowało ale złożyłam sprawę do SO w Rybniku o rozwód oraz o dzieci sprawa dość trochę już trwa ale nie płacę już alimentów i mogę zabierać dzieci co weekand do siebie dopóki Sąd nie zdecyduje aby chłopcy byli ze mną wielokrotnie wnosiłam o zmiianę zabezpieczenia co do pobytu chłopców gdyż dzieci dużo chorują u męża a on to bagatelizuje lecz Sąd uważa że to nie zagraża ich życiu i nie może dzieci przeżucać z jednego miejsca na drugie dopóki nie odbędzie się badanie RODK czekam na nie już 8 m-cy powoli tracę siły.... Pawełek ( 10 lat) cały czas pyta kiedy będzie mógł być już u mamy co tydzień przechodzę mękę by oddać dzieci bo one mówią że nie chcą że wolą u mamy, udało mi się dostać większe mieszkanie które jest moje mam dwa duże pokoje kuchnię, łazienkę wszystko wyremontowane dla dzieci czas pracy jestem w stanie sobie ustawić także dla nich a Sąd czeka i ja czekam i dzieci czekają - kiedy to badanie i boję się że mąż będzie chciał wpłynąć na młodszego syna cały czas ich przekupuje bo ma kasę ja jej nie mam wszystko na przejazdy po dzieci i powrót to już 160 km paliwo drogie a ja tak marzę by dać dzieciom wszystko , wszystko ale ja nie mam nic..... udało mi się wybłagać męża by dzieci pierwszy raz od dwóch lat były ze mną na wigilii bardzo się cieszę serce mi pękało najbardziej w takie dni jak wigilia płakałam za każdym razem teraz myślę że będę się cieszyć tą wigilią i staram się nie tracić wiary że ich odzyskam są moim światem moim życiem ich uśmiech to jak mówią mamusiu nie martw się możesz na nas liczyć my chcemy być z tobą .....
dostaję od dzieci piękne laurki kartki to wspaniałe uczucie ich miłość jest szczera prawdziwa....Kocham ich nad życie i tęsknie.....
Martwię się jak będzie na tym badaniu......
bezradna może napiszesz jak po badaniu......
167 2011-12-14 21:03:43 Ostatnio edytowany przez bezradna79 (2011-12-14 21:06:04)
Witaj
Bardzo Ci współczuje bo wiem co przeżywasz . U ciebie na badaniu będzie inaczej bo Twoje dzieciaczki a w szczególności starszy synek dobrze sie orientuje w sytuacji jaka między wami zaistniala i nie da się zastraszyć. Moja córunia była i nadal jest za mala i bardzo podatna na to co wmawia jej tatuś i rodzina .
Badanie miej więcej wygląda tak:
Czekacie najpierw w poczekalni tam są zabawki
przyjdzie do was psycholog i pedagog najpierw zabierze jedno z was na rozmowe a drugie zostanie z dziećmi . między czasie ktoś będzie was w tej poczekalni obserwować wiesz czy rozmawiasz z dziećmi czy się bawisz jakie są relacje między wami. pootem psycholog weźmie dzieci do siebie jedno potem drugie i będzie z nimi rozmawiać będą rysować obrazki i takie tam.
A Ty w tym czasie dostaniesz testy do wypełnienia. Może być nawet konfrontacja między wami a dziećmi przy psychologu i pedagogu. A potem tylko czekać na opinię ja czekałam od maja do końca sierpnia.
Zazdroszczę Tobie takich wspaniałych relacji między dziećmi a Tobą. Moja córeczka nie mówi że mnie kocha w rozmowach przez telefon . Chociaż jak przed ostatnio się z nia widziałam to powiedziała mi ja też ciebie kocham mamusiu. to były najpiekniejsze słowa jakie mogłam usłyszeć. ale ostatni obraz jaki mi utkiwł w pamięci po spotkaniu to strach i bezradność w oczkach mojej córeczki. Od tego czasu nie rozmawialam z nią bo nie mogę się dodzwonić w sobote 10 grudnia miała urodzinki a mnie przy niej nie było i teraz święta idą i też nie będzie mnie przy niej muszę pokonać ponad 500 km a poprostu mnie na to nie stać.
Placzę po nocach i się obwiniam że na to pozwoliłam.
Bądź ostrożna ja też dostałam zapewnienie że będę mogła zabrać córeczkę ostatnio do siebie od jej ojca ale skutecznie się o to postarał żeby się mnie bała a ja żebym cierpiała a on miał satysfakcje.
Trzymam za was i wasze wspólne świeta wkciuki.
Dziękuję za tak szybko odpowiedź i słowa otuchy, wiesz nie wiem czy dobze myślę ale wydaje mi się że gdy mała tak się bała to wszystko było pod presją ojca i powinnaś wtedy mimo jej płaczu i strachu zabrać ją do siebie. w domu napewno zmieniła by swoje zachowanie i zobaczyłabyś uśmiech malutkiej..... tak bym chciała aby ta opinia była ok i żeby Sąd mi oddał chłopców...a co wyszło w tej opinii? mała ma zostać u ojca?
Mimo że uważasz że nie masz już siły i płaczesz nocami to kobiety takie jak my są naprawde silne tak walczyć nie jest łatwo..... ja w tej chwili nie mam marzeń pragnę tylko by chłopcy byli ze mną są tacy szczęśliwi oby badanie było dla mnie pozytywne boję się że spanikuję że nie dam sobie rady......
Ja przez długi czas się obwiniałam mój adwokat powiedział że miałam w tę noc zabrać synów gdy mążmnie wyrzucił a ja się bałam bałam się że ich wystraszę że nie dam rady nie miałam dokąd pójść załamałam się gdybym ich zabrała od razu to byłoby inaczej jestem głupia i źle zrobiłam ale tego już nie wrócę chciałam oszczędzić im tego stresu jaki wtedy przechodziłam. Teraz wiem że miałam się wtedy nie zastanawiać tylko ich zabrać potrzebuję ich a oni mnie i nie ma dyskusji muszę walczyć..... i tobie też sugeruję abyś walczyła nawet gdy szanse są małe.... dla mnie to chłopcy są życiem i muszę walczyć.....Nie poddawaj się i mimo że mała się obawia bo więcej czasu spędza z ojcem to powinnaś ją za wszelką cenę przekonywać do siebie bo jak wyrośnie to będzie pamiętać i będzie się buntować przeciwko ojcu uciekając pod twoje skrzydła....
Witaj
Tak mała ma zostać u ojca bo on ma więcej kasy i pełną rodzine a ja nie . W sumie opinia była napisana typowo pod niego nie ujęto w niej nic co by go skreślało w oczach sądu. Nic nie przemawiało na moja korzyść w tym piśmie. Tylko tyle że nie jestem wyrodną matkąi że mała chce się ze mną spotykać ale nic to nie dało bo nie stać mnie na jeżdżenie do niej za daleko to jest drugi koniec Polski i kupe kasy na paliwo. Nie mogłam jej zabrać bo kojarzyła bym sięjej tylko z przemocą , złością itp.
hej.... nie prawda nie to by zapamiętała to ty tak myślisz, nie wiesz co dziecko czuje gdy widzi że najpierw się boi a potem dostaje mnóstwo miłości ..... od tej jakże strasznej matki..... trzeba umieć walczyć o swoje choć jest się przegranym człowiekiem bo warto nawet jeśli przegrasz to twoja córa kiedyś przyjedzie do ciebie a ty jej pokarzesz jak bardzo tęskniłaś i walczyłaś o nią ale nie udało się ojciec jej nagada mnóstwo rzeczy ale ona będzie chciała poznać twoją wersję wydarzeń.....Pamiętaj o tym.... Dzieci rosną i zaczynają się buntować wtedy powinnaś uczestniczyć w jej życiu..... Po tym co piszesz boję się o swoje dzieci nie wiem jak sobie poradzę.....
Jesteś dzielną kobietą i dasz rade jestem tego pewna. Przepraszam że Ciebie wystraszyłam po prostu piszę to co czuję teraz i myślę jak kolejny raz upadam i próbuję się pozbierać.
zaufaj swojej córce ona cię Kocha i kochać będzie nie ma siły by córka zapomniała o matce.... z czasem i ona to zrozumie i będzie szukać z tobą kontaktu.... trzymam kciuki za ciebie dasz sobie radę niestety ale trzeba czasu na wszystko ja bym się nie poddawała
174 2012-01-22 00:43:15 Ostatnio edytowany przez bacha4215 (2012-01-22 00:46:11)
Witam wszystkich serdecznie.
Jestem po 3 sprawie rozwodowej. Sąd skierował nas na badania do RODK. Zaskoczyła mnie taka decyzja sądu.
Wniosłam sprawe o rozwód z winy męża. Mąż ma sądowy zakaz zbliżania sie do nas. Nie interesuje się dzieckiem , nie łożył na córkę przez 5 miesięcy. Mieszkam za granicą. Mąż również tu przebywa ale twierdzi przed sądem że jest cały czas w Polsce i jest bezrobotny.
Adwokat męża, przed pierwszą sprawą złozył wniosek o przyznanie mu opiekki nad dzieckiem a mnie ograniczyć wladzę rodzicielską. Dzisiaj wróciłam do domu po tygodniowym pobycie w Polsce. Ze strony taty zero zainteresowania. Na sprawie męza nie było. Nie zadzwonił, że chce się z córką spotkać mimo , że wiedzial iż będę na sprawie. Nie widzial corki od 27 pażdziernika.
Córka ma 5 lat. Czy mam się bać tych badań i czego można się tam spodziewać?
Totalne polskie nieporozumienie. Sąd musiał mieć powód by wydać decyzję o zakazie zbliżania sie twojego męża do dziecka, wiec nie wiem na jakiej podstawie trwają roszczenia o opiekę. Paradoks. Jak dla mnie nie powinnaś sie bać, ale UWAGA ! ... jeśli przeczytasz cały ten wątek, dowiesz się jak wiele nieporozumień i pomyłek zapada na sprawach sądowych w sprawach opieki nad dziećmi. Napisałaś bardzo niewiele, więc nie spodziewaj sie wyczerpujących porad. A w sprawie relacji adwokata Twojego męża i jego samego, napiszę krótko: pieniądze, pieniądze i pieniądze ... Nie zawsze interes adwokata jest zgodny z interesem klienta. Mąż chyba nie wykazuje asertywności - co ? ... bo daje sie nabierać ...
Na RODK mogłaś sie nie zgodzić, ale tylko jeśli umotywujesz to popierając silnymi argumentami. To że zgodziłaś sie na te badania, już uznałem za błąd.
Nie obawiaj sie - te badania w RODK pomogą ustalic z kim bardziej emocjonalnie związana jest córka .Sądowy nakaz zbliżania sie do dziecka musi być respektowany przez sąd który udziela rozwodu , jest to obligatoryjne .
To ze nie stawił się na rozprawe też jest w ogólnej ocenie na minus .To co opisałaś tutaj . na następnej rozprawie jak będzie po badanich opowiedz w sądzie .Badania są płatne - koszt okolo 500 zlotych .Najczęściej koszt jest dzielony po polowie , no chyba ze jedna ze stron postepowania chce wziąc tylko i wyłącznie należnoiśc za badania ,
W badaniach uczestnic zą obydwoje rodzoce ,, wykwalifikowani podegodzy , psychologowie dziecięcy na podstawie specjalistycznych testów i zachowań dziecka są w stanie nakreślić portret psycho-fizyczny dziecka .
Jeżeli nie będziesz zgadzała się z opinią RODK możesz przed sąem poprosić o zlecenie takich badań w innym Ośrodku .Najczęśćiej sąd przesyla w takim wypadku zlecenie do najbliższego ośrodka.
Jeżeli masz jeszcze inne wątpliwośći to napisz - może byc na @ .W miarę mojej wiedzy postaram sie wytlumaczyć .
Zakaż zblizania wydał sąd niemiecki bo tutaj mieszkamy. Właśnie o to chodzi ,że mój mąż nie ma zielonego pojęcia o życiu, dal adwokatowi kasę i wolna rękę a ten robi co chce. Mąż nie chce dziecka, nie chce płacić, nie chce się z nią widywać bo to dla niego za duże obciązenie. Typ starego kawalera , mieszkajacego z mamusią który w wieku 38 lat został ojcem. Córka też za ojcem nie tęskni. Mówi że ona kocha tatusia sle nie chce żeby z nami mieszkał. Niestety dziecko było świadkiem wszystkich poczynań męża i ostatnia awantura zakończona interwencją policji wpłynęła ostatecznie na jej stosunek do ojca.
Adwokat męża tak namieszał , że jaj już sama zastanawiam się czasami który z nich ma bardziej zryty beret,mąż czy adwokat. Mąż jest osobą bardzo wpływową i sluch każdego , kto ma coś do powiedzenia. Nie jest w stanie podjąć jakiejkolwiek decyzji ,wszystkim obarczając mnie. Po ślubioe usłyszałam , że kazali mu się żenić ale nie powiedzieli że będzie tak ciężko i że żonie i dziecku trzeba dać jeść.
Adwokat wyczuł faceta i ma duże pole do popisu. Mąż trzęsie portkami , placi kase ale w co się pcha i dziecko to już do niego nie dociera.
Mąż nie wie co to jest RODK i nie ma zielonego pojęcia w co wpakował nas jego adwokat. On nigdy nie słyszał o takiej instytucji i mam nadzieje , że tam się chłop popisze na co go stać.
Pierwsze 3 lata małżeństwa ( w Polsce )to był ciąg interwencji policyjnych ze względu na przemoc jaką stosowała rodzina mężą wobec nas, mieliśmy założoną niebieską kartę. Córka nie zna rodziny mężą , oni nie chcą znać jej ale o opiekę nad córką adwokat męża walczy bo naopowiadał facetowi bzdur , ciagnie z niego kasę a ten daje nabijać się w butelkę.
Sprostowanie niu7nia. Badania kosztują 1000 zł, w większości wypadków dzielone na połowę. Tylko w nielicznych przypadkach płaci za badania jeden z rodziców.
bacha4215 .... jak dla mnie nie musisz sie specjalnie przygotowywać. Masz wystarczającą ilość argumentów by badania wyszły po Twojej mysli ... no i "asa w rękawie", o ile niebieską kartę można nazwać "rękawowym asem" (wybacz). Badania są męczące i stresujące dla dziecka, ale niejednokrotnie jest to "ostatnia i jedyna deska ratunku".
Z adwokatem trzeba umieć współpracować a nie powierzać mu swojego losu. Twój mąż definitywnie nabija kieszenie prawnikowi, nie mając pojęcia o tym że to tylko adwokat a nie cudotwórca
Pewnych rzeczy nie można pominąć. Adwokat może być najlepszy na świecie, ale dowody są dowodami. A dowodem w Twojej sprawie będzie opinia z RODK, której treść można już na tym etapie przewidziec.
Dzięki za słowa otuchy.
Gdzies tam w srodku mam lekki niepokoj ale ogólnie nie boję się tych badań.
Córka urodziła się z jedna nerką i wymaga stałej kontroli urologicznej. Pomimo moich próśb, małżonek w listopadzie odmówił mi pomocy w zwiazku z wyjazdem do Warszawy. Nie łoży na córkę, nie chciał córki zabrać do Polski na badania, mimo że 8 listopada wracał do Niemiec po tygodniowym urlopie a 9 dziecko miało termin w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie.
Dlatego pisałam wyżej , że jestem zaskoczona decyzją sądu. Takich sytuacji jest mnóstwo, dlatego odnoszę wrażenie , że mój mąż nie ma zielonego pojecia co się wokół niego dzieje. Myslę , że to wszystko działa na moja korzyśc i kedyś się to wszystko skończy.
bacha4215, nikt nie ma wpływu na sądy ich terminy i wyroki. Pisałaś coś, że mieszkacie w Niemczech, a sprawy toczą sie w Polsce. Nie wiem tylko czy przez OZ SO, czy w normalnym trybie w SO. Ale to już nie ważne, bo i tu i tam tam terminy są baaaardzo długie. Życzę Ci w tym wszystkim cierpliwości. Będzie Ci ona potrzebna.
A tak na marginesie ... dezorientacja w jakiej trwa obecnie Twoj mąż, jest gwarancją na to, że jego adwokatowi uda sie wyciągnąc z niego wszystką kase ![]()
A ja na koniec dokonam sprawiedliwego podzialu majątku.
Dobranoc
Na RODK mogłaś sie nie zgodzić, ale tylko jeśli umotywujesz to popierając silnymi argumentami. To że zgodziłaś sie na te badania, już uznałem za błąd.
Pewnych rzeczy nie można pominąć. Adwokat może być najlepszy na świecie, ale dowody są dowodami. A dowodem w Twojej sprawie będzie opinia z RODK, której treść można już na tym etapie przewidziec.
Witaj Devilu - jakoś ostatnio szybko "wyrokujesz"
- tak jakby bezrefleksyjnie? ![]()
Jednostki mniej pewne siebie i bardziej lękliwe mogłyby się wystraszyć, wpaść w panikę... Czy naprawdę uważasz, że opinie RODK są TYLKO szkodliwe? Nie wnoszą NIC w kwestii dobra badanych dzieci? Tobie RODK zrobiły jakąś krzywdę?
Pytam dlatego, ze jak pewnie zauważyłeś, mamy skrajnie różne doświadczenia i zdania nt. instytucji samej OPINII - a ja chciałabym znaleźć złoty środek ![]()
Pozdrawiam
Witam,trafiłam na ten temat ponieważ próbowałam dowiedzieć się wszystkiego na temat RODKu:)
Mamy z mężem ciężką sytuację i to zupełnie nie podobną do tych tutaj opisanych-powiem więcej że zupełnie odwrotnie,np bezradna opisywała że to jej zabraniają kontaktu z córką,natomiast to nas się o to oskarża...
Siostra mojego męża dokładnie rok temu zostawiła swoją córkę u opiekunki...i już się po nią nie zgłosiła-natomiast nas wciąż odwiedziała i na pytania "czy mała choruje" odpowiadała tak jakby normalnie się córką opiekowała. Mój mąż jest do Jess ojcem chrzestnym i dlatego się nią interesowaliśmy. Opiekunka po półtora miesiąca zawiadomiła moją teściową, że młoda jest u niej no i od tamtej pory Jess przebywała u teściowej-czyli u swoich macierzystych dziadków:)Myśmy jej kupowali wszystko-bo jej matka zostawiła jej niewielką ilość rzeczy-i tak sobie tam mieszkała a teściowa nie regulowała sytuacji prawnie bo wciąż czekała aż jej córką przyjdzie po swoje dziecko...Niestety,siostra męża bardzo rzadko się kontasktowała z teściową w sprawie małej i nie wykazywała chęci opieki:(Gdzieś po drodze pojawił się opjciec małej-nie był w związku małżeńskim z matką Jess-i w przeciwieństwie do matki Jess widział się z nią w kwietniu,potem w lipcu i potem dopiero w październiku na jej urodzinki. MY z mężem nie mamy jeszcze własnych dzieci ale uważamy że Jess należy się wszystko co najlepsze,przede wszystkim dużo miłości i kochająca rodzina i zdecydowaliśmy się być dla niej rodziną zastępczą.Czyli dawaliśmy ojcu Jess jeszcze szansę na odzyskanie małej. Nadmieniam iż mała ma 3 lata w tej chwili,czyli miała 2 latka jak zostawiła ją matka i wcześniej miała znikomy kontakt z ojcem, który ma wyrok z zawieszeniu za bicie matki Jess,dziecko widziało przemoc i ciągłe przeprowadzki,jej matka zostawiała ją u opiekunki na tydzień albo dwa,a wcześniej z pijanymi kumplami...mimo że oferowaliśmy jej pomoc.
Wracając do głównego wątku-mała trafiła do szpitala pod koniec września bo miała uczulenie na amol-teściowa ją posmarowała-myśmy z mężem tydzień wcześniej byli u psychologa w prawie kursu na rodzinę zastępczą...potem wypadki potoczyły się szybko-ordynator oddziału nie chciała wypuścić małej do domu,z jej matką nie było kontaktu a ze względu na rzadki kontakt z ojcem-który się na tyle nią nie interesował że nawet nie wiedział że jest w szpitalu-sprawa trafiła do sądu o przyznanie nam opieki nad Jess. Dzięki pani ordynato w ciągu 3 dni dostaliśmy pieczę i o tamtej pory mała mieszka z nami. Przez jej pobyt w szpitalu niestety straciłam pracę,ale mąż wciąż pracował i zarabiał na tyle że po przeprowadzce na mieszkanie jego babci-75 metrów-wyremontowaliśmy dla małej pokój i ma wszystko czego dusza pragnie:)Niestety,myślałam że bez problemu dostaniemy tą rodzinę zastępczą jednakże się myliłam:/ Matka Jess całkiem się straciłą-napisała że nas nienawidzi i że zabraliśmy jej wszystko i nie życzy sobie kontaktu,natomiast ojciec od małej przyszedł 9 października na jej urodzinki i myślałam że coś jeszcze z tego będzie...Niestety,na 25 listopada wyznaczono rozprawę i do rozprawy się już nie odezwał,ale na rozprawie się okazało że pisał pisma-potem się dowiedziałam że to jego mama je pisała-że on się nie zgadza na nas jako rodzinę zastępczą tylko chce się opiekować dzieckiem a jeśli nie on to jego rodzice.
Rozprawa trwała 10 minut i się okazało że była informacyjna,ale sędzina powiedziała że matkę Jess będą pozbawiać władzy rodzicielskiej ale nie wiadomo co z jej ojcem...
Od rozprawy ojciec odezwał się dopiero przed świętami czy ją może wziąć na święta ale się nie zgodziliśmy-napisał 3 dni wczęsniej kiedy my też już mieliśmy wszystko zaplanowane,a potem się z nią widział dopiero 8 stycznia i od tamtej pory się nie odezwał...
Pytam się więc kogoś kto trochę w tym siedzi-a tak widzę że devil się udziela-czy taki ojciec jak on ma duże szanse na odzyskanie dziecka?I czy jeśli ma wyrok i mieszka z rodzicami to jego rodzice mogą być rodziną zastępczą?Szczerze mówiąc to po tym jak robi,że tak rzadko się widuje z młodą-tego 8 stycznia ona go nie poznała bo nie mówiliśmy jej że tata przyjdzie-to chcemy ją adoptować...Nie wyobrażam sobie bez niej życia,planujemy teraz swoje dziecko i już się jej pytałam czy chce braciszka czy siostrzyczke;p tak wogóle to prawie od początku jak u nas jest mówi do mnie mamo a do męża tato...ostatnio oglądaliśmy film z naszego wesela,ona miała wtedy półtora roku i była tam ze swoją mamą to mówi do mnie "i mamusia i tatuś tańczą a ja jestem u pani na rękach"...Kocham ją jak swoje dziecko i nie wyobrażam sobie żeby ona do niego wróciła-tym bardziej żę on ani na nią nie łoży ani się nie interesuje:(I bardzo mnie interesuje temat RODKu,pierwsze słyszę że za to się płaci...Wysłałam wniosek o te badania do sądu i nie jestem przygotowana na koszty...:(
Na wpłacenie kosztów badania sąd daje 7 dni od daty odebrania zawiadomienia o postanowieniu podjęcia działań w postaci skierowania na badania. Możesz spróbować napisać wniosek o zwolnienie z koszów - papier wszystko przyjmie.
Na mój rozum tam też pracują ludzie z sercami. Ale realia są zupełnie inne. Zaryzykuj - nic nie stracisz. Umotywuj odpowiedni. Pokseruj upomnienia, zaległe faktury etc ... W Polsce nie powinno byc problemu w wiekszosci rodzin z takimi właśnie zaległościami finansowymi, wiec zakładam ze i ty znajdziesz. Powodzenia
Witam,
Jestem po badaniach w RODK w Głogowie. Proszę napiszcie mi, czy w wynikach tych badań jest jasno określone przez psychologów kto z rodziców ma się zajmować dzieckie, czy jest tylko opinia o stanie psychologicznym rodziców, a sąd na jej podstawie podejmuje decyzję o wyznaczeniu ojca lub matki na opiekuna?
O Boże..teraz dzwoniłam i okazało się że te badania to miedzy 600-1200 zł...Sama wystąpiłam z wnioskiem o te badania ale nie wiedziałam że one sąpłątne...Nie wyjdzie to głupio jak napiszę o zwolnienie z kosztów?
I byłam dziś w sądzie-ojciec małej napisał że Jess jest przygnębiona,smutna,że zmuszamy ją żeby mówiła do nas mamo i tato i sugerował że ją bijemy...Sąd przyśle do nas kuratora-nie boję się tego bo jesteśmy bardzo dobrymi opiekunami,ale jak można być takim podłym człowiekiem...Dlatego doskonale wiem jak się czuje bezradna79 bo mam tak samo chorą sytuację-ojciec zamiast patrzyć na dobro dziecka to chce po prostu coś wygrać...
Opinia składa sie z punktów. Ostatnim punktem są wnioski i sugestie biegłych. Nie ma w opinii "jasnego określenia" ale jest jasna sugestia i jasne wnioski. Bardzo rzadko zdarza sie, że decyzja sądu jest inna niż wnioski biegłych. Ale biegli nie wydają wyroków i postanowień, wiec zawsze można podważyć te wnioski. Przynajmniej zawsze można próbować.
189 2012-01-30 22:50:51 Ostatnio edytowany przez The_devil (2012-01-30 23:16:38)
red_hair ....
W pierwszej kolejności prawo do opieki nad dzieckiem mają zawsze rodzice. Tu mamy do czynienia jednak z patologią, która nie została do końca załatwiona w kwestii formalnej. Jeśli sąd Tobie i mężowi powierzył opiekę nad dzieckiem, trzeba było wystąpić niemal natychmiast o ograniczenie praw a w konsekwencji o odebranie praw biologicznym rodzicom.
Wniosek byłby w pełni podstawny, ponieważ kro wyraźnie precyzuje obowiązki rodzica i przyczyny wobec których ustać może władza rodzicielska, bądź zostać zawieszona lub ograniczona.
Znecanie sie nad rodzina red_hair, to jeden z artykulow, ktory pomimo wszystko ma znaczenie w sprawach o powierzanie wladzy rodzicielskiej. Masz cv wraz ze swoim mezem uzasadnione podstawy do tego, by adoptowac to dziecko lub byc dla niego rodzina zastepcza (pomijam tu wzgledy moralne Twoje i Twojego meza - czyli wszelkie informacje o waszejoraz sytuacji materialnej, wyksztaleceniu,historii chorob, predyspozycjach psychicznych etc)
Wg mojej opinii - Rodk zadziala na wasza korzysc, jesli udowodnicie, ze biologiczni rodzice nie interesowali sie dzieckiem w okresie o ktorym mowa.
red_hair ... Twoj post jest napisany chaotycznie. Zbyt duzo informacji w jednym zdaniu. Malo szczegolow. Powinnas opisac dodatkowo co jest dowodem w sprawie, jacy swiadkowie beda skladac zeznania dla stron.
Jedoczesnie informuje wszystkich, ktorzy kontaktowali sie ze mna, ze z przyczyn osobistych, zrezygnowalem z komunikacji przez GG. Bardzo mi przykro z tego powodu. Obecnie odpisuje tylko na maile.
190 2012-01-31 09:21:21 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-01-31 09:22:30)
Chciałam tylko zwrócić UWAGĘ wszystkim zainteresowanym, że od 1 stycznia br. zmieniły sie przepisy odnośnie pieczy nad dziećmi. Warto zapoznać się z nowymi zapisami ![]()
Pytanie:
Czy godziny pracy matki i ojca mają duży wpływ na opinię w RODK kto ma się opiekować dzieckiem?
Jeżeli ja pracuję od poniedziałku do piątku od 7.00 do 15.00, a każdy weekend mam wolny, a mąż pracuje w systemie 24h/48h (straż pożarna), to znaczy pracuje od godz. 8.00 do godz. 8.00 następnego dnia, a potem dwa dni wolnego.
W sytuacji takiej, jakby mąż miał przyznaną opiekę nad dzieckiem, kto się nim zajmie jak co trzecią noc mąż jest w pracy? Czy psycholożki wezmą to pod uwagę?
u nas świadkami będą moi rodzice-jak my się zajmujemy dzieckiem,natomiast moja teściowa wraz z konkubentem będą zeznawać przeciwko niemu bezpośrednio-czyli o tym że nie miał kontaktu z dzieckiem kiedy Jess była ze swoją mamą...Post jest chaotyczny bo sytuacja jest skomplikowana:/On za to na świadków bierze swoich rodziców i dziewczynę jakoby rzekomo znęcamy się nad dzieckiem i że zabraniamy mu kontaktu...Już znalazłam wyjście z sytuacji-poprosiłam o opinię z przedszkola,o tym czy się interesujemy dzieckiem i jaka ona jest-bo jej ojciec twierdzi że jest apatyczna i przygnębiona co jest nieprawdą-oraz o bilingi telefoniczne-wyjdzie ile razy próbował się z nami skontaktować;p ha:) Matkę chcą całkowicie pozbawić praw,ale on się zapiera nogami i rękami żeby go nie ograniczono ale nie robi nic w kierunku żeby utrzymać kontakt z córką:(:(:(Jest to strasznie smutne...co do twojego postu The_devil że mogliśmy go od razu podać o ograniczenie praw to wyglądało to tak że źle sformułowałam wniosek do sądu i zamiast napisać o ograniczenie ich obojga w prawach i ustanowieniu nas rodziną zastępczą to napisałm o tym ograniczeniu i o ustanowieniu nas tymczasowymi opiekunami prawnymi-natomiast oni nam przyznali pieczę nad mała:/ Co jest jeszcze gorsze:/ I co się zmienia w przepisach??:(
Mam takie małe pytanie:
Czy w RODK-u mogą być zastosowane jakieś ukryte kamery, żeby podglądać , jak któryś z rodziców zostaje sam z dzieckiem w pokoju?
Witajcie
Długo mnie tu nie było ale w moim życiu zmienia się wszystko jak w kalejdoskopie tylko nic nie ruszyło się w sprawie mojej córeczki. Nie długo będę miała swój dom gdzie będzie pokoik dla mojej małej Księżniczki.
Temat się rozwiną i cieszę się bardzo z tego że jest w czymś ten wątek pomocny. Dziękuję koledze The_devil że jest cały czas tutaj obecny i słuzy nam wszystkim radą i swoimi przemyśleniami.
Jak wcześniej napisałam u mnie na razie to samo cisza chociaż odważyłam się na pewien krok po rozmowie z jedną z naszych koleżanek która ma taką samą sytuację jak my wszyscy . Uświadomiła mnie w tym że nie mogę się poddać że moja córeczka to moja gwiazda na niebie - wiedziałam o tym lecz myślałam że jak odpuszczę to dla jej dobra - bzdura teraz to wiem . Napisałam list do Rzecznika Praw Dziecka opisując swoją sytuację i prosząc o pomoc. Pan Rzecznik odpisał że zajmie się moją sprawą. Wiecie ta informacja była dla mnie jak wygrana w totolotka . Mam znowu nadzieję że wszystko w tej sprawie może się zmienić ,że moja mała Księzniczka wróci do mnie i że ktoś zobaczy to iż jej ojciec nie zrobił tego z miłości lecz by mi dopiec , by mnie zniszczyć.
Zaświeciło dla mnie słońce .
Martamarta w RODKU biorą pod uwagę tylko to co chcą taka jest moja opinia . Mam nadzieję że dla was będzie pozytywna. Co do kamer w ośrodku to nie wiem u mnie nie było nic tylko panie chodziły w tę i z powrotem p.odglądały jak się zachowujemy wobec dziecka. Moja koleżanka mowiła że było lustro weneckie u niej w RODKU więc i może gdzieś są kamery.
Witaj bezradna. Czytałam wszystkie Twoje posty i chcę Ci powiedziec, że bardzo Cię podziwiam.
Nie możesz odpuśćić, jak twierdzisz dla dobra córki. Ta córka kiedyś będzie miała do Ciebie pretensje, że odpuściłaś, ze o nią nie walczyłaś. Trzymam za Ciebie i za Twoją malutką kciuki i życzę powodzenia.