mój obecny facet miał wiele partnerek przede mną - kilka związków poważnie traktowanych, kilka jednonocnych przygód dla samego seksu. wierzę, że był zawsze uczciwy wobec kobiet, bo widzę, że taki zawsze jest. na początku znajomości nie traktowałam go bardzo serio, raczej jako przygodę, partnera do eksperymentów, relację z większą dawką emocji. on się starał zyskać moje zaufanie, pokazywał, że mu zależy na czymś więcej. z czasem, gdy zaczęło i mi zależeć, pojawiła się zazdrość o jego przeszłość, ew. porównania itd. i bardziej mi przeszkadzały te krótkie przygody niż poważne związki, choć sama święta nie jestem pod tym względem. zachowywał się, myślę, że najlepiej jak się da (co w pełni doceniłam dopiero po lekturze forum
) - żadnych porównań, wspomnień, adorował mnie, mówił, co we mnie uwielbia itd., zupełnie, jakby ta przeszłość nie miała znaczenia w teraźniejszości. a gdy się jeszcze okazywało co jakiś czas, że pewnych rzeczy w łóżku próbuje właśnie ze mną pierwszy raz, to już w ogóle wyjątkowa się poczułam
i tak z czasem zauważyłam, że dobrze mi właśnie z takim człowiekiem - jest otwarty na nowości, nie krytykuje, ma pomysły i wyobraźnię, doświadczenie i takie subtelne "wyrobienie się"
, dzięki któremu zna swoje ciało i reaguje na reakcje mojego; nie rusza go sam wygląd kobiet ani nagość - bo to już dawno spowszedniało, wie, że chodzi o coś innego. naprawdę nie ogląda się za innymi na ulicy, w filmach, na zdjęciach (ja to robię i pokazuję mu jakieś ponętne damskie łydki/biust/tyłek, na co on dobiera sie do mojego
)
myślę, że właśnie takie "obycie się" z kobiecym ciałem i seksem jest zaletą facetów z przeszłością - potrafią docenić swoje kobiety, z którymi im dobrze i nie polecą "na byle co", zauważyli, że ważna jest też duchowa strona związku i plany na przyszłość.a z drugiej strony mają wprawę jak najlepiej i najdłużej sprawiać nam przyjemność 