Shinigami napisał/a:Moje wycofanie i blokady to akurat prawda ale dobrze wiesz, że to nie wzięło się znikąd.
To była twoja decyzja, bo jak sam wielokrotnie to podkreślałeś - nie byłeś nigdy zainteresowany nawiązywaniem relacji, a tematy rozmów twoich szkolnych rówieśników nigdy cię nie interesowały, uważałeś je za trywialne i poniżej twojego poziomu. W efekcie zostałeś sam i po latach zaczęło ci to doskwierać.
To, że ktoś nie wpisuje się idealnie w definicję introwertyzmu nie znaczy, że nie może nim być.
Ale ty nie jesteś introwertykiem. Introwertycy bez problemu znajdują swoją niszę. Ty płaczesz za uwagą i każdy wątek, każdy temat w jakim się udzielasz sprowadzasz do siebie - tak jak tu i teraz. Pragniesz uwagi, pragniesz podziwu - co też wielokrotnie podkreślałeś, że tego ci brakuje najbardziej - bycia podziwianym. To nie ma żadnego związku z introwertyzmem. Po prostu wrzuciłeś do jednego garnuszka aspołeczność i kompleksy i nazwałeś to introwertyzmem. A to nie jest to. Twoje największe pragnienia i problemy są związane z ludźmi i rodzajem ich uwagi jaką ci poświęcają. To jest zaprzeczenie introwertyzmu.
Na tych wszystkich internetowych testach, które nie jedna osoba mi tu poleca zawsze wychodziło, że jednak jestem tym introwertykiem.
Od dziecka robisz te testy to i wiesz co zaznaczać, żeby wyszło na twoje (czyt. "to nie moja wina, nie mam na to wpływu").
To co mnie najbardziej czymś takim irytuje to takie obwinianie kogoś o coś na co nie miał wpływu.
Możesz powtarzać to bez końca, ale nie stanie się to prawdą. Dostałeś wszelkie możliwe narzędzia do samodzielności (ile to twoi rodzice zainwestowali w twój rozwój, kolejne korepetycje itp?), do nawiązywania relacji (kolejne szkoły, obozy, kluby sportowe, różne fora i grupy dyskusyjne), ale wybierałeś zawsze inaczej - rozłożyć ręce i czekać aż się samo coś zrobi. I teraz płacisz tego konsekwencje. Jesteś tu od prawie 4 lat, a nie dość, że większość ludzi do siebie zraziłeś, to jeszcze z tych kilku pozytywnych relacji jakie nawiązałeś to żadnej nie przekułeś na nic więcej. Jeśli w każdym kolejnym miejscu gdzie się pojawiasz ma miejsce ten sam schemat to nie jest to wina ludzi - tylko twoja. Bo to twoje nastawienie, podejście do innych i świata, dobór słownictwa to sprawiają.
To był twój wybór, że nie masz żadnych znajomych z podstawówki, gimnazjum, liceum i studiów. To był twój wybór, że nie poznałeś nikogo na dłużej na żadnym z obozów, na jakie jeździłeś latami. To był twój wybór, że w żadnym z klubów sportowych nie nawiązałeś żadnej przyjaźni. To był twój wybór, że nie potrafiłeś nawiązać żadnej relacji na tym forum, to był twój wybór, ze nie potrafiłeś nawiązać żadnej relacji na żadnym z forów/grupie dyskusyjnej o anime, mandze, sportach walki, bieganiu, siłowni. Zawsze używałeś tych samych wymówek - bo nikt ci nie odpowiada, nikt nie chce z tobą rozmawiać, nikt nie jest zainteresowany, albo moja ulubiona - ty wiesz więcej. Wszyscy mogą i wszyscy nawiązują fajne znajomości i przyjaźnie w ten sposób, a ty jeden nie i to wina wszystkich. I każdego z osobna. Ale nigdy twoja.

W ogóle patrząc po wypowiedziach niektórych osób można odnieść wrażenie, że myślą oni iż obwinianie kogoś sprawi, że zaakceptuje on ten fakt co powinno mu pomóc sobie z tym poradzić. To jest jeszcze wieksza bzdura. Poczucie winy nigdy nie pomoże, a jedynie pogorszy sprawę.
Wskazywanie popełnionych błędów nie jest obwinianiem. A zrozumienie tychże błędów jest pierwszym krokiem do wprowadzenia zmiany. Gruby nigdy nie schudnie, jak nie będzie wiedział, że jest gruby (i wszystkich tego negatywnych konsekwencji) w pierwszej kolejności.