Gary napisał/a:Czasem jednak, żeby móc cieszyć się seksem, a nie martwić, że co miesiąc trzeba sobie robić badania na choroby weneryczne lepiej stworzyć monogamiczny związek. Chyba, że ktoś lubi ryzyko....
Jest w tym dużo przesady. Jeśli siedziałbym całe życie w domu, a oglądał dziennik TV, to uznałbym że jeżdżenie autem grozi śmiercią. Na przykład w jednym dniu 1 listopada ginie 50 osób na drogach.
Ja jednak jeżdżę autem i nei zginąłem.
Nie mogę jednak pwoiedzieć, że jutro nie będę miał takiego wypadku.
Gdyby ktoś do mnie przyszedłz pytaniem "Czy bezpiecznie będzie jak pojadę jutro autem", to nie umiem odpowiedzieć.
Z chorbami wenerycznymi jest podobnie.
To jest kwestia indywidualnej tolerancji ryzyka. Jedni po spontanicznym seksie będą się zamartwiać, w trakcie będą się przejmować czy aby na pewno czegoś nie złapią, inni nawet się tym nie przejmą zbytnio. Niechcianą ciaże usuną, chorobę wyleczą i ruszą na kolejne podboje niewzruszeni.
Tak samo jak z autami. Jedni na luzie przejadą na czerownym i będą bardzo zdziwieni jak policjant im da mandat, inni przez całe życie będą chcieli robić wszystko z przepisami, bo łamanie ich spowoduje u nich dyskomfort
Gary napisał/a:Z twoich postów przebija "straszak dla dziewczyn", że nie mogą seksu uprawiać:
-- bo złapiesz kiłę
-- bo cała wioska będzie wiedzieć, żeś puszczalska
-- bo się zakochasz i będą Cię ratować z wanny z podciętymi żyłami
-- bo hormony Cię tak zmienią, że nigdy już nie będziesz taka sama
Ja widzę co innego -- że kobiety jednak potrzebują seksu, dotyku, bliskości.
I jak jakaś pani nie ma stałego partnera/męża/narzeczonego/chłopaka, to przecież może się spotykać z kim chce, jak chce...
Tak jest tam pewien straszak, bo najlepsze decyzje podejmują ludzie świadomi wad i zalet swojego postępowania.
Wiesz, jak już mówimy o autach to jest bardzo mało osób, które wypłacają 5 tysi, chowaja do portfela i wsiadają za kółko z myślą "dzis będę jechał niebezpiecznie, więc musze mieć przygotowana kase na mandat. Moge też zniszczyć auto, więc gotówka przyda sie na lawete i mechanika". Czesto jest tak, że ludzie łamią przepisy, czy powodują wypadki, bo źle zrozumieli sytuacje, przerosła ich możliwości. Albo myśla życzeniowo. Ich konsekwencje nie dosięgną, ich policjant nie zatrzyma, im sie uda wymusić pierszeństwo i przejechać na czerownym, dojada cało do domu po kilku drinkach.
Takich osób jak "Frog", którzy świadomie i z premedytacją bawią się łamaniem przepisów jest jakiś znikomy odsetek.
Odniosłam wrażenie, że z seksem jest podobnie. Ludzie niby wiedzą, że jakieś konsekwencje mogą być, że może nie do końca są w stanie je ponieść, ale zaklinają rzeczywistość, wypierają to na dalszy plan. Nie spotkałam się z czesto z ludzmii, którzy świadomie i z premedytacją po prostu cieszyli się seksem i dużą ilością partnerów. Osób naprawdę dojrzałych, pogodzonych ze sobą, bez kompleksów jest bardzo mało.