Jakiegoś szoła to moge obejrzeć, ale to jest prawdopodobnie maksimum wysiłku na który w stanie jestem sie zdobyc.
132 2023-01-13 14:06:26 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-13 14:08:15)
Beyond w lipcu mój stary uraczył mnie nowym domownikiem.
Mianowicie wziął małego kundla. Niszczył dywan,ciuchy i hałasował. Bawił się z dzieckiem i niszczył.
Szczęka i atakuje inne dzieci.
Jak się już domyślasz byłam przeszczęśliwa. Raczej załamana. Żeby jakoś żyć(daruje sobie szczegóły batalii o psa)musiałam nawiązać z tym stworzeniem relacje. Żyjemy. Mamy się dobrze. Psa kupiłam kilkoma spacerami i kiełbasą z lodówki. Może podpowiedź o nawiązaniu relacji coś da?
Pies to nie człowiek ale nowy domownik. Masz łatwiej bo teściową to istota rozumna więc musi zrozumieć. Myślę że pora rozejrzeć się za opiekunka/dama do towarzystwa. Niech ktoś przychodzi może do niej.
Beyond w lipcu mój stary uraczył mnie nowym domownikiem.
Mianowicie wziął małego kundla. Niszczył dywan,ciuchy i hałasował. Bawił się z dzieckiem i niszczył.
Szczęka i atakuje inne dzieci.
Jak się już domyślasz byłam przeszczęśliwa. Raczej załamana. Żeby jakoś żyć(daruje sobie szczegóły batalii o psa)musiałam nawiązać z tym stworzeniem relacje. Żyjemy. Mamy się dobrze. Psa kupiłam kilkoma spacerami i kiełbasą z lodówki. Może podpowiedź o nawiązaniu relacji coś da?
Pies to nie człowiek ale nowy domownik. Masz łatwiej bo teściową to istota rozumna więc musi zrozumieć. Myślę że pora rozejrzeć się za opiekunka/dama do towarzystwa. Niech ktoś przychodzi może do niej.
To b ędzie druga obca osoba w domu. Nieuniknone będza spotkania w kuchni, w ogródku, w drodze do łazienki. A i opiekunka pewnie też coś zagada o pogodzie.
Obawiam się że relacja z miśkiem ucierpi rosannka
A tego chcemy uniknąć.
racja napisał/a:Beyond w lipcu mój stary uraczył mnie nowym domownikiem.
Mianowicie wziął małego kundla. Niszczył dywan,ciuchy i hałasował. Bawił się z dzieckiem i niszczył.
Szczęka i atakuje inne dzieci.
Jak się już domyślasz byłam przeszczęśliwa. Raczej załamana. Żeby jakoś żyć(daruje sobie szczegóły batalii o psa)musiałam nawiązać z tym stworzeniem relacje. Żyjemy. Mamy się dobrze. Psa kupiłam kilkoma spacerami i kiełbasą z lodówki. Może podpowiedź o nawiązaniu relacji coś da?
Pies to nie człowiek ale nowy domownik. Masz łatwiej bo teściową to istota rozumna więc musi zrozumieć. Myślę że pora rozejrzeć się za opiekunka/dama do towarzystwa. Niech ktoś przychodzi może do niej.To b ędzie druga obca osoba w domu. Nieuniknone będza spotkania w kuchni, w ogródku, w drodze do łazienki. A i opiekunka pewnie też coś zagada o pogodzie.
Absolutnie, nie potrzebuję następnej osoby w domu.
Jak teściowa chce wyjśc do klubu seniora, z kims sie zakolegowac, to super. Ale to musi wyjsc od niej. Ja jej nie będę życia organizować- nie jest dzieckiem.
Racja, pies to nie czlowiek. Jestem w stanie zaprzyjaźnić sie z najbardziej oblesnym kundlem, bo kocham zwierzaki. Ludzie, to zupelnie inna broszka. Jak mnie ktos z charakteru irytuje, to juz irytuje. Spotkania z moją tesciową mogę co do minuty liczyć na zegarku sportowym, bo mi regularnie ciśnienie skacze. Dziś, na przykład, wróciłam z zakupów z pełnymi siatami, ide do kuchni by je rozpakować bo raczej duze zakupy, a i lodówke musialam ogarnąć. Ledwo siaty polozylam na podłodze, juz sie zjawia tesciowa, siada w kuchni i cos tam mamrocze o pogodzie. No, cholera by czlowieka trafiła. Jak ja mam sie skupić, w spokoju sobie produkty posegregowac, jak ona siedzi w kącie i gapi sie na mnie? Oczywiscie, ani palcem nie kiwnie by pomóc. Dosłownie musialam ją wyprosić: "Mamo, jestem zajeta teraz. Nie moze mama pójść gdzie indziej i sie czymś zająć?". Wyszła, co prawda, ale z wyrazem zdziwienia. No, i taki klops.
A myślałaś, że będzie siedziała u siebie...
Ale jak nawet irytuje Cię jej obecność przy segregowaniu zakupów, to jest gorzej niż źle
Dobrze, że dałaś do zrozumienia, że to Ci przeszkadza... choć to niezrozumiałe dla niej.
Ale czasem trzeba powiedzieć coś dosadnie, żeby do drugiej osoby dotarło...skoro sama musisz dobie radzić, to teściowa powinna wiedzieć, co Ci przeszkadza.
Najbardziej mnie wkurza ten brak wyobraźni. Wiedziała, że jade na duże zakupy, wie, że nie lubie robic zakupów- wystarczy troche domyslności by sobie wyobrazić, że bede chciala w spokoju sobie wszystko ogarnąć i nie mam czasu na ploty. Widac niektórzy ludzie wyobraźni nie mają, a co wiecej nie mają zdolności odczytywania wkurzonej twarzy. Z tesciowa to troche tak, że ona widzi, że sie gniewam, ale kompletnie nie lączy tego ze swoja osobą, tak jakby to była niesamowita zagadka dlaczego wygladam na wku*wioną kiedykolwiek mi sie napatacza w trakcie robienia czegoś.
Pozostaje tylko mówic wprost, po żołniersku i sie nie ceregielić.
Hm a w czasie jak rozpakowywałaś zakupy i ona przyszła do kuchni nie mogłaś np. Poprosić ją żeby Ci pomogła ? Może warto byłoby ja próbować zaangażować w takie sprawy skoro z wami mieszka ?
Hm a w czasie jak rozpakowywałaś zakupy i ona przyszła do kuchni nie mogłaś np. Poprosić ją żeby Ci pomogła ? Może warto byłoby ja próbować zaangażować w takie sprawy skoro z wami mieszka ?
Owszem, ale to by pogorszylo tylko sytuację. Teściowa ma niesamowity dar wchodzenia w droge, wkladania rzeczy na złą półkę, zadawania idiotycznych pytań. Co najwyzej mogłabym poprosic o zrobienie herbaty, co by mi sie lepiej rozpakowywalo.
To jest, niestety, zderzenie bardzo róznych charakterów: kogoś flegmatycznego, bez zainteresowań, malo zorganizowanego, starajacego sie zawsze przypodobać i kogos, kto mysli zadaniowo, typowego mózgowca, któremu zwisa czy inni go lubia czy nie. I to nie, że jedna strona jest lepsza od drugiej, bo upierdliwy flegmatyk jest tak samo wkurzajacy jak introwertyczny choleryk. Tylko w inny sposób. Ale zderz takie osoby ze soba i zaczyna się masakra.
Dzisiejszymi dniami czuje sie u siebie tylko jak ide spac i przez dwie godziny rano ![]()
A dlaczego nie powiesz wprost:
Nie chce z teściowa rozmawiać,nawiązywać bliższych relacji, i oglądać tez za bardzo nie mam ochoty.
Krótko i bez ceregieli.
Niech sobie siedzi w swoim pokoju i tyle, skoro nawet łazienkę tam ma.
znam sytuacje gdy taka babcia wychodziła z swojego pokoju za każdym razem gdy tylko ktoś wszedł do kuchni.
tak to mogła w swoim pokoju przesiedzieć cały dzień, tylko usłyszała ze się drzwi otwierają od kuchni, to juz od razu to,tamto,sramto,nagle herbaty chce sie napić itp
Nie można było w spokoju ani ugotować obiadu, ani zrobić kanapki.
Pokój stał sie dla nich wiezieniem, bo po reszcie mieszkania nie można było sie w spokoju poruszać.
A dlaczego nie powiesz wprost:
Nie chce z teściowa rozmawiać,nawiązywać bliższych relacji, i oglądać tez za bardzo nie mam ochoty.
Krótko i bez ceregieli.
Niech sobie siedzi w swoim pokoju i tyle, skoro nawet łazienkę tam ma.
znam sytuacje gdy taka babcia wychodziła z swojego pokoju za każdym razem gdy tylko ktoś wszedł do kuchni.
tak to mogła w swoim pokoju przesiedzieć cały dzień, tylko usłyszała ze się drzwi otwierają od kuchni, to juz od razu to,tamto,sramto,nagle herbaty chce sie napić itp
Nie można było w spokoju ani ugotować obiadu, ani zrobić kanapki.
Pokój stał sie dla nich wiezieniem, bo po reszcie mieszkania nie można było sie w spokoju poruszać.
Ja juz jej wyjasnilam, że nie mam ochoty z nikim się kolegować, ale malo trafia. Musze dopiero eskalowac wkurzenie by cokolwiek trafiało.
Chyba pora kupić następnego dużego psa ![]()
142 2023-01-13 20:44:05 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-13 21:00:23)
Ale to jak wyobrażasz sobie wspólne mieszkanie skoro cię ciągle wkurza?
Mi się zaraz przypominają Noce i dnie i trzeci odcinek pdt Babcia.
Strasznie źle o niej mówisz. Ja wiem że lubić nie musisz ale nie dobrze mówić że nie ma zainteresowań,flegmatyk. Młoda też była i napewno miała zainteresowania.
A tak wogole to też bym nie chciała mieszkać z teściową. Jednak jej zainteresowań nie krytykuje choć ogląda szoly,programy dla emerytów,przeżywa Sprawę dla reportera,ogląda Barwy Szczęścia. Taki to jej świat. Gospodyni domowa zamieszkała na wsi. Wykształcenie chyba nawet nie zawodowe. Ale ma zainteresowania. Książki czyta,lubi zbierać grzyby i wychowała jak umiała czterech synów i córkę. A co najważniejsze nie mówię do niej mamo bo poprostu się nie lubimy, mówię teściowa a do jej męża teściu. Bo nazywam rzeczy po imieniu ale staram się szanowac w takim całokształcie jakim jest. Też jej świat to telewizja. Wiadomości i teleexpres. Tylko my się widzimy dwie godziny jak jadę raz na pół roku.
Temat rzeka. Jedna z synowych mówi mamo a nie znoszą sie. Bez sensu.matka to ktoś bliski. Ja mówię w trzeciej osobie teściową.
143 2023-01-13 20:48:52 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-01-13 20:49:24)
Diamanda napisał/a:Hm a w czasie jak rozpakowywałaś zakupy i ona przyszła do kuchni nie mogłaś np. Poprosić ją żeby Ci pomogła ? Może warto byłoby ja próbować zaangażować w takie sprawy skoro z wami mieszka ?
Owszem, ale to by pogorszylo tylko sytuację. Teściowa ma niesamowity dar wchodzenia w droge, wkladania rzeczy na złą półkę, zadawania idiotycznych pytań. Co najwyzej mogłabym poprosic o zrobienie herbaty, co by mi sie lepiej rozpakowywalo.
To jest, niestety, zderzenie bardzo róznych charakterów: kogoś flegmatycznego, bez zainteresowań, malo zorganizowanego, starajacego sie zawsze przypodobać i kogos, kto mysli zadaniowo, typowego mózgowca, któremu zwisa czy inni go lubia czy nie. I to nie, że jedna strona jest lepsza od drugiej, bo upierdliwy flegmatyk jest tak samo wkurzajacy jak introwertyczny choleryk. Tylko w inny sposób. Ale zderz takie osoby ze soba i zaczyna się masakra.
Dzisiejszymi dniami czuje sie u siebie tylko jak ide spac i przez dwie godziny rano
Zastanów się nad dalszym wspólnym zamieszkiwaniem, z tą biedną kobietą. Ona jest Ci w sumie Bogu ducha winna a Ty jej zwyczajnie nie lubisz. Nie znosisz, nie cierpisz wręcz. Ona albo to widzi i udaje starając się jednak jakoś Tobie przypodobać, albo jest niczego nieświadoma. W każdym przypadku osobą poirytowaną jesteś Ty i jeśli tak to wygląda, jeśli taką osoba jest dla Ciebie teściowa jak opisujesz, to to się nie zmieni.
144 2023-01-13 20:54:15 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-13 20:55:32)
Karolina Jones jak ja się nasłuchałam jak koleżanka z pracy wychodziła żeby mamę na sedes posadzić w południe jak w nocy wstawała żeby do WC zaprowadzić, a inna całodobowo skakała to powiem że bym skakała z radości że ona sama się ogarnia i nie trzeba się zajmować.☹️nie bądź taka. Beyond Nie traktuj jak ciało obce,przeszczep jakiś czy ktoś obcy. Przykre to. Żeby chociaż była niemiła albo chamska. Dokuczała. A ona się płacze pod nogami. Wiem jak ktoś się czuje tak traktowany bo mnie tak traktowano.
Ale to jak wyobrażasz sobie wspólne mieszkanie skoro cię ciągle wkurza?
Mi się zaraz przypominają Noce i dnie i trzeci odcinek pdt Babcia.
Strasznie źle o niej mówisz. Ja wiem że lubić nie musisz ale nie dobrze mówić że nie ma zainteresowań,flegmatyk. Młoda też była i napewno miała zainteresowania.
A tak wogole to też bym nie chciała mieszkać z teściową. Jednak jej zainteresowań nie krytykuje choć ogląda szoly,programy dla emerytów,przeżywa Sprawę dla reportera,ogląda Barwy Szczęścia. Taki to jej świat. Gospodyni domowa zamieszkała na wsi. Wykształcenie chyba nawet nie zawodowe. Ale ma zainteresowania. Książki czyta,lubi zbierać grzyby i wychowała jak umiała czterech synów i córkę. A co najważniejsze nie mówię do niej mamo bo poprostu się nie lubimy, mówię teściowa a do jej męża teściu. Bo nazywam rzeczy po imieniu ale staram się szanowac w takim całokształcie jakim jest. Też jej świat to telewizja. Tylko my się widzimy dwie godziny jak jadę raz na pół roku.
Temat rzeka.
Ty nie rozumiesz. Tesciowa NICZEGO nie przeżywa. Ani szolów, ani seriali, ani książek, ani robienia na drutach- NICZEGO. I tak było nawet 30 lat temu. O cokolwiek sie zapytasz- brak opinii, brak zainteresowania. Jej wlasny syn sie zastanawia co z nia nie tak.
Kiedy opisuje, że jest flegmatyczna, to nie jest inwektywa, tylko opis faktów. Tu sie nie dać przeprowadzic jakiejkolwiek rozmowy, bo z drugiej strony jest tylko kiwanie głową w stylu "Tak juz jest". To jest kobieta, która zyła z odklejajaca sie tapetą przez kilka lat.. bo nie chcialo jej sie nic z tym zrobić. Nie, że miala kasy. Po prostu było za dużo zachodu by wynajać ekipę.
Beyondblackie,
uprzedzając. Rozumiem. ![]()
Rozumiem, że "nie tak miało być", że miałaś nadzieję na inne i bardzo sporadyczne kontakty. Rozumiem, że teściowa miała szybko pojąć, gdzie jej miejsce. Rozumiem, że teściowa przeszkadza Ci, bo zmusza do zmiany nawyków. Rozumiem, że Cię drażni. To wkurzające, gdy o czym jej napomykasz, coś dajesz do zrozumienia, a ona to ignoruje.
Mam wrażenie, że mylisz się w jej ocenie. Skoro mówisz ogródkami, nie wprost, to ona Twych aluzji nie bierze do siebie. Informujesz ją, że nie chcesz nowych kontaktów, a ona myśli, że jej to nie dotyczy, bo... jest domownikiem. Gdy powiedziałaś jej wprost, żeby zajęła się sobą i Tobie nie przeszkadzała, to wycofała się. Jeszcze kilka takich Twych tekstów i zrozumie, że jest piątym kołem u wozu i przed wyjściem "od siebie" ma sprawdzać, czy droga jest wolna.
Rada dla Ciebie? Nie bądź swym największym wrogiem i skończ się nakręcać, spuść powietrze z balonu, który nadmuchałaś już do granic jego możliwości; jeszcze trochę i pęknie z wielkim hukiem, raniąc przy okazji kilka osób.
Wielokropek, łatwo gadać, trudno zrobić.
Zapewniamy tesciowej, nie darmową panie do towarzystawa czy towarzystwo wzajemenj adoracji, ale mieszkanie, opieke i posilki. Taka byla umowa. Nie pisalam sie na lubienie kogos.
Wielokropek mądry post.
Beyond poniekąd ci współczuję. ☹️
Wielokropek, łatwo gadać, trudno zrobić. (...)
Jasne.
Napisałam, jak widzę Waszą relację, a Ty potwierdzasz, że to był kontrakt, którego warunków teściowa nie przestrzega.
Gdzieś napisałam, byś ją lubiła? Ale między lubieniem kogoś a pokazywaniem mu, że jest zawalidrogą jest cała gama zachowań, gdzie człowiek traktuje człowieka jak człowieka. Do Ciebie należy decyzja co do swego zachowania wobec teściowej. Ona ma 82 lata, "od zawsze" zachowywała się tak, nie inaczej, miała taki, nie inny charakter, a z wiekiem to wszystko się nasila. Nas też to dotyczy. ![]()
Ja biorę słone paluszki i tylko czekam jak Beyondblackie pęknie.
A będzie to głośne i pełne emocji.
I będzie to tylko i wyłącznie jej wina.
151 2023-01-13 22:03:13 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-01-13 22:05:48)
Wielokropek, łatwo gadać, trudno zrobić.
Zapewniamy tesciowej, nie darmową panie do towarzystawa czy towarzystwo wzajemenj adoracji, ale mieszkanie, opieke i posilki. Taka byla umowa. Nie pisalam sie na lubienie kogos.
Ale ona jest człowiekiem. I tak się zachowuje. Ja rozumiem, że chciałabyś aby była powietrzem, ale ta kobieta z jakiejś przyczyny tak nie potrafi, nie umie, może nie chce. Wszystko da się wyjaśnić, unormować. Może potrzebna jest interwencja partnera.
Tak zalożę się przekornie, ze gdybym była mężczyzna, to nikt by mnie nie przekonywal do wyksztalcenia jakiejs szczególnej wiezi z tesciową. Powiedzielbyscie: mów dzień dobry, trzymaj się z daleka, rób swoje.
Dlaczego ja tak nie mogę? Z jakiej racji mam sie na siłe bratać z kims kogo aktywnie nie lubię?
Beyond, a powiedz, tak szczerze. Czy Ty chciałabyś być tak traktowana, jak traktujesz teściową? I jakie rady dostajesz odnośnie traktowania jej?
To już leoszy dom opieki niż dom, w którym kobieta i tak musi się ograniczyć do swojego pokoju i najlepiej jakby przestała istnieć, bo nawet jej telewizor Ci przeszkadza. A już najgorzej jak przestawi coś w szafce w kuchni.
Empatia. Po prostu empatia. Jeżeli nie jesteś w stanie z nią mieszkać, to wykombinujcie jej jakieś inne miejsce zamieszkania, bo póki co to traktujesz ją jak śmiecia, który tylko przeszkadza. Co z tego, że ma telewizor, łazienkę, kasę i jedzenie? To nie wszystko, czego potrzebuje do funkcjonowania normalny człowiek. Już faktycznie trzeba było ją zostawić tam, gdzie mieszkała i zapłacić komuś, kto by tam z nią zamieszkał.
Ciesz się, że babka jest taka spokojna, bo jestem przekonana, że nie jedna na jej miejscu już dawno by Cię ustawiła do pionu w kwestii Twojego zachowania. Naprawdę poświęcenie jej 30min dziennie na rozmowę to żaden wysiłek.
Prowokujesz.
Gdyby autorem wątku był mężczyzna, napisałabym to samo, co napisałam Tobie.
Pytasz o to, z jakiej racji... . Ano z takiej, że zaprosiliście teściową (tak, wiem, to była jej decyzja), by zamieszkała razem z Wami, z Tobą także, w Waszym domu. Te perypetie są konsekwencją Waszej decyzji, Ciebie bardziej jej skutki dotykają, bo pracujesz w domu, ale to było wiadome przed propozycją. Jak pamiętam pomysł, by teściowa zmieniła mieszkanie był spowodowany Waszym lękiem o jej bezpieczeństwo.
Nie musisz mi dziękować. ![]()
Beyond, a powiedz, tak szczerze. Czy Ty chciałabyś być tak traktowana, jak traktujesz teściową? I jakie rady dostajesz odnośnie traktowania jej?
To już leoszy dom opieki niż dom, w którym kobieta i tak musi się ograniczyć do swojego pokoju i najlepiej jakby przestała istnieć, bo nawet jej telewizor Ci przeszkadza. A już najgorzej jak przestawi coś w szafce w kuchni.Empatia. Po prostu empatia. Jeżeli nie jesteś w stanie z nią mieszkać, to wykombinujcie jej jakieś inne miejsce zamieszkania, bo póki co to traktujesz ją jak śmiecia, który tylko przeszkadza. Co z tego, że ma telewizor, łazienkę, kasę i jedzenie? To nie wszystko, czego potrzebuje do funkcjonowania normalny człowiek. Już faktycznie trzeba było ją zostawić tam, gdzie mieszkała i zapłacić komuś, kto by tam z nią zamieszkał.
Ciesz się, że babka jest taka spokojna, bo jestem przekonana, że nie jedna na jej miejscu już dawno by Cię ustawiła do pionu w kwestii Twojego zachowania. Naprawdę poświęcenie jej 30min dziennie na rozmowę to żaden wysiłek.
Loka:
"ustawiła do piony"?
Ty sobie teraz żarty robisz?
Kim ona tam jest żeby jakieś zasady wprowadzać,albo rozdysponowywać czasem beyond?
To nie ty czasami pisałaś wiele razy że "mój dom moje zasady"?
Ze dziecko(nastolatek) nie ma prawa nawet z swoich chłopakiem/dziewczyna pocałować się pod domem,jeżeli to przeszkadza rodzicom?
Ide o zakład,że gdyby twoja teściowa z jakiegoś powodu musiała sie wprowadzić do was, to byś bardzo szybciutko zmieniła zdanie.
156 2023-01-13 22:37:17 Ostatnio edytowany przez yessa (2023-01-13 22:41:59)
Może jej syn mógłby jej powiedzieć wprost żeby się od Ciebie „odcięła”? I tyle. Może by to do niej dotarło i przestałaby szukać na sile z Tobą kontaktu. Dziecku łatwiej powiedzieć coś wprost do rodzica niż synowej do teściowej.
To ze nie ma zainteresowań i jest taka „jałowa” to powinno Cie mało obchodzić w sumie, jest jaka jest No i trudno.
Lepsza taka niż wszystkowiedząca jak moja, i uważająca się za całe życie najmądrzejsza, krytykując przy tym na okrągło zachowania innych i mająca swoje teorie które czasem jak słyszę to nie wierze, ze można w ogóle wpaść na takie pomysły…
157 2023-01-13 22:40:32 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2023-01-13 22:47:23)
Lady Loka napisał/a:Beyond, a powiedz, tak szczerze. Czy Ty chciałabyś być tak traktowana, jak traktujesz teściową? I jakie rady dostajesz odnośnie traktowania jej?
To już leoszy dom opieki niż dom, w którym kobieta i tak musi się ograniczyć do swojego pokoju i najlepiej jakby przestała istnieć, bo nawet jej telewizor Ci przeszkadza. A już najgorzej jak przestawi coś w szafce w kuchni.Empatia. Po prostu empatia. Jeżeli nie jesteś w stanie z nią mieszkać, to wykombinujcie jej jakieś inne miejsce zamieszkania, bo póki co to traktujesz ją jak śmiecia, który tylko przeszkadza. Co z tego, że ma telewizor, łazienkę, kasę i jedzenie? To nie wszystko, czego potrzebuje do funkcjonowania normalny człowiek. Już faktycznie trzeba było ją zostawić tam, gdzie mieszkała i zapłacić komuś, kto by tam z nią zamieszkał.
Ciesz się, że babka jest taka spokojna, bo jestem przekonana, że nie jedna na jej miejscu już dawno by Cię ustawiła do pionu w kwestii Twojego zachowania. Naprawdę poświęcenie jej 30min dziennie na rozmowę to żaden wysiłek.
Loka:
"ustawiła do piony"?
Ty sobie teraz żarty robisz?
Kim ona tam jest żeby jakieś zasady wprowadzać,albo rozdysponowywać czasem beyond?
To nie ty czasami pisałaś wiele razy że "mój dom moje zasady"?
Ze dziecko(nastolatek) nie ma prawa nawet z swoich chłopakiem/dziewczyna pocałować się pod domem,jeżeli to przeszkadza rodzicom?
Ide o zakład,że gdyby twoja teściowa z jakiegoś powodu musiała sie wprowadzić do was, to byś bardzo szybciutko zmieniła zdanie.
Tak Szeptuch. Teściowa jest matką faceta Beyond i jest od niej starsza. I z samego tego faktu warto ją traktować jak człowieka, a nie jak przedmiot. Jakby mnie tak ktoś traktował, to bym zrobiła awanturę. Mieszkamy razem. Musimy się dogadać. Nie da się człowieka zamknąć w pokoju i udawać, że nie istnieje.
Moja teściowa się do nas w życiu nie wprowadzi. Właśnie dlatego, że jej nie lubię, ona nie lubi mnie i ja doskonale wiem, jak wyglądałoby wspólne życie pod jednym dachem. A byłoby nie do zniesienia. Moja teściowa nawet jak do nas przyjedzie, to nie ląduje u nas tylko w hotelu. I ja za ten hotel zapłacę, żeby jej nie mieć u siebie w mieszkaniu.
Jakby potrzebowała pomocy, wolałabym kupić jej mieszkanie w tym samym bloku, ale klatkę albo dwie dalej i mieć ją jako gościa albo iść do niej w gości albo załatwić jej kogoś do pomocy niż mieć ją u siebie.
Całe szczęście raczej nas to nie czeka, bo zajmować się nią na starość będzie młodszy syn.
Ale w życiu nie wyobrażam sobie, że mieszkamy razem i mamy obowiązwk traktować się jak powietrze. Jeszcze w jednym domu, ale z oddzielnymi mieszkaniami jest to wykonalne, ale ona nie ma całkiem oddzielnego mieszkania zrobionego. Więc siłą rzeczy będą na siebie wpadać. A ona siłą rzeczy szuka kontaktu, skoro nie ma tam zadnej koleżanki.
Tak zalożę się przekornie, ze gdybym była mężczyzna, to nikt by mnie nie przekonywal do wyksztalcenia jakiejs szczególnej wiezi z tesciową. Powiedzielbyscie: mów dzień dobry, trzymaj się z daleka, rób swoje.
Dlaczego ja tak nie mogę? Z jakiej racji mam sie na siłe bratać z kims kogo aktywnie nie lubię?
Nie wytworzenia więzi, której nie chcesz - okey - ale respektowania jej człowieczeństwa. Weź pod uwagę, że to ona jest u Ciebie, i w związku z tym, podtrzymuję to, co napisałam już wcześniej - może po prostu stara się, bo czuje się w obowiązku, niekoniecznie z sympatii, której Ty nie chcesz.
159 2023-01-13 22:45:40 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-01-13 22:46:43)
Tak zalożę się przekornie, ze gdybym była mężczyzna, to nikt by mnie nie przekonywal do wyksztalcenia jakiejs szczególnej wiezi z tesciową. Powiedzielbyscie: mów dzień dobry, trzymaj się z daleka, rób swoje.
Dlaczego ja tak nie mogę? Z jakiej racji mam sie na siłe bratać z kims kogo aktywnie nie lubię?
Dlatego, bo konflikty są głównie na linii teściowa - synowa.
Faceci tak nie przeżywają, nie okazują niechęci, a kobiety jeszcze nic, a już lubią się lub nie, pewnie na więcej aspektów zwracamy uwagę.
Nie polubisz teściowej na zawołanie, bo to tak nie działa, niektórzy potrafią robić dobrą minę do złej gry, Ty nie.
Ciekawe czy po tej akcji w kuchni, zrozumie, że z synową nie złapie kontaktu.
Ale swoją drogą "biedna "ta Twoja teściowa, że taka synowa jej się trafiła ;)
" Biedna" też, że niczym się nie interesuje, mogłaby czytać książki, szydełkować itp. chodzi o to, żeby mieć zajęcie, a wy do tego wszystko podsuwacie jej pod nos. Nie mogła by chociaż sama sprzątać u siebie czy coś ugotować...
Tesciowa wiedzialała kiedy się tu przeprowadzala jaka jestem. To żadna nowina, że jestem nietaktowna, mało uczuciowa i introwertyczna. Pomimo to, chciała.
To mój dom i chce sie w nim czuć swobodnie, a nie osaczana w kuchni (bo to główny punkt zapalny) czy w pracy wybijana z rytmu. Teściowa ma caly dom do dyspozycji poza swoją sypialnią: salon, bibliotekę, jadalnię. Nikt jej nie ogranicza. Ja, po prostu, nie chcę mieć z nia do czynienia.
Nie jestem opiekunka, nie jestem damą do towarzystwa i nie jestem pracownikiem socjalnym. Mam swoje własne życie i nie zmienię go, bo teściowa sie u nas zakwaterowała.
161 2023-01-13 23:02:18 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-13 23:05:31)
Mi się przypomina taka zadeptana mysza. Wyjdzie z kąta to już ją noga tup.
A gdyby była teściową z koszmarów?jak w tematach które tu czytałam.
Nie jest. Jest zapewne niegroźna staruszka która irytuje zachowaniem. Chciała być zapewne tylko kochana.:(
Przykre to. Eh.smutne.
Beyond chcesz być obcym człowiekiem. A do obcej osoby nie mówi się mamo. I obca ci nie będzie.
162 2023-01-13 23:04:42 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2023-01-13 23:05:47)
Tesciowa wiedzialała kiedy się tu przeprowadzala jaka jestem. To żadna nowina, że jestem nietaktowna, mało uczuciowa i introwertyczna. Pomimo to, chciała.
To mój dom i chce sie w nim czuć swobodnie, a nie osaczana w kuchni (bo to główny punkt zapalny) czy w pracy wybijana z rytmu. Teściowa ma caly dom do dyspozycji poza swoją sypialnią: salon, bibliotekę, jadalnię. Nikt jej nie ogranicza. Ja, po prostu, nie chcę mieć z nia do czynienia.
Nie jestem opiekunka, nie jestem damą do towarzystwa i nie jestem pracownikiem socjalnym. Mam swoje własne życie i nie zmienię go, bo teściowa sie u nas zakwaterowała.
Beyondblackie nie obraź się, bo znam Cię nie od dziś i wiem że jesteś konkretną, rzeczową i stanowczą babką, ale to zaczyna być trochę śmieszne kiedy przegrywasz na własnym boisku ze starszą Panią, tylko i wyłącznie dlatego, że nie chcesz ustąpić ani o krok
. Niestety, ale to Ty w tej układance jesteś tą, która powinna ciut odpuścić.
163 2023-01-13 23:06:07 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-01-13 23:10:24)
Szeptuch napisał/a:Lady Loka napisał/a:Beyond, a powiedz, tak szczerze. Czy Ty chciałabyś być tak traktowana, jak traktujesz teściową? I jakie rady dostajesz odnośnie traktowania jej?
To już leoszy dom opieki niż dom, w którym kobieta i tak musi się ograniczyć do swojego pokoju i najlepiej jakby przestała istnieć, bo nawet jej telewizor Ci przeszkadza. A już najgorzej jak przestawi coś w szafce w kuchni.Empatia. Po prostu empatia. Jeżeli nie jesteś w stanie z nią mieszkać, to wykombinujcie jej jakieś inne miejsce zamieszkania, bo póki co to traktujesz ją jak śmiecia, który tylko przeszkadza. Co z tego, że ma telewizor, łazienkę, kasę i jedzenie? To nie wszystko, czego potrzebuje do funkcjonowania normalny człowiek. Już faktycznie trzeba było ją zostawić tam, gdzie mieszkała i zapłacić komuś, kto by tam z nią zamieszkał.
Ciesz się, że babka jest taka spokojna, bo jestem przekonana, że nie jedna na jej miejscu już dawno by Cię ustawiła do pionu w kwestii Twojego zachowania. Naprawdę poświęcenie jej 30min dziennie na rozmowę to żaden wysiłek.
Loka:
"ustawiła do piony"?
Ty sobie teraz żarty robisz?
Kim ona tam jest żeby jakieś zasady wprowadzać,albo rozdysponowywać czasem beyond?
To nie ty czasami pisałaś wiele razy że "mój dom moje zasady"?
Ze dziecko(nastolatek) nie ma prawa nawet z swoich chłopakiem/dziewczyna pocałować się pod domem,jeżeli to przeszkadza rodzicom?
Ide o zakład,że gdyby twoja teściowa z jakiegoś powodu musiała sie wprowadzić do was, to byś bardzo szybciutko zmieniła zdanie.Tak Szeptuch. Teściowa jest matką faceta Beyond i jest od niej starsza. I z samego tego faktu warto ją traktować jak człowieka, a nie jak przedmiot. Jakby mnie tak ktoś traktował, to bym zrobiła awanturę. Mieszkamy razem. Musimy się dogadać. Nie da się człowieka zamknąć w pokoju i udawać, że nie istnieje.
Moja teściowa się do nas w życiu nie wprowadzi. Właśnie dlatego, że jej nie lubię, ona nie lubi mnie i ja doskonale wiem, jak wyglądałoby wspólne życie pod jednym dachem. A byłoby nie do zniesienia. Moja teściowa nawet jak do nas przyjedzie, to nie ląduje u nas tylko w hotelu. I ja za ten hotel zapłacę, żeby jej nie mieć u siebie w mieszkaniu.
Jakby potrzebowała pomocy, wolałabym kupić jej mieszkanie w tym samym bloku, ale klatkę albo dwie dalej i mieć ją jako gościa albo iść do niej w gości albo załatwić jej kogoś do pomocy niż mieć ją u siebie.
Całe szczęście raczej nas to nie czeka, bo zajmować się nią na starość będzie młodszy syn.
Ale w życiu nie wyobrażam sobie, że mieszkamy razem i mamy obowiązwk traktować się jak powietrze. Jeszcze w jednym domu, ale z oddzielnymi mieszkaniami jest to wykonalne, ale ona nie ma całkiem oddzielnego mieszkania zrobionego. Więc siłą rzeczy będą na siebie wpadać. A ona siłą rzeczy szuka kontaktu, skoro nie ma tam zadnej koleżanki.
Nie loka.
nie uważam że z faktu że ktoś jest ode mnie starszy,mam go promować w dobrym traktowaniu.
Jest to głupota że młodsi maja szanować starszych.( tylko z samego faktu że sa starsi)
A jakie ty miałabyś prawa do awantury?
Co takiego robi beyond? Nie chce rozmawiać? Nie chce żeby jej przeszkadzano?
łoo niesamowita obraza majestatu, i powód do awantury.
To raczej ty byłabyś(jak to napisałaś) "ustawiona do pionu", a walizki miała wystawione za drzwi.
Nikt jej tez nie zamknął w pokoju.
Ma opiekę,dach nad głowa,posiłki, to wszytko zapewnia jej beyond, towarzystwa jej nie chce zapewnić, i ma do tego prawo, tego niech sobie szuka gdzieś indziej.
Bardzo optymistycznie zakładasz że to młodszy syn będzie sie nia opiekował,bardzo optymistycznie.
Nie wiem jak tam wasze finanse, niech wam sie wiedzie jak najlepiej.
Ale wyobraź sobie że możesz stanąć przed wyborem: albo teściowa zamieszka u was, albo dps, i z waszego konta będzie znikać 4, a w kolejnych altach może 5/6 tys złotych.
I co zrobisz w sytuacji gorszej koniunktury?
Nagle może sie okazać ze staniesz w sytuacji gdzie będziesz musiała z teściowa zamieszkać, Ba, zajmować sie nią.
Gwarantuje w tedy że wrócisz do tego tematu ( jeżeli forum będzie jeszcze istniało) i przeprosisz beyond
Tesciowa wiedzialała kiedy się tu przeprowadzala jaka jestem. To żadna nowina, że jestem nietaktowna, mało uczuciowa i introwertyczna. Pomimo to, chciała.
To mój dom i chce sie w nim czuć swobodnie, a nie osaczana w kuchni (bo to główny punkt zapalny) czy w pracy wybijana z rytmu. Teściowa ma caly dom do dyspozycji poza swoją sypialnią: salon, bibliotekę, jadalnię. Nikt jej nie ogranicza. Ja, po prostu, nie chcę mieć z nia do czynienia.
Nie jestem opiekunka, nie jestem damą do towarzystwa i nie jestem pracownikiem socjalnym. Mam swoje własne życie i nie zmienię go, bo teściowa sie u nas zakwaterowała.
Po co to oświadczenie? Do kogo skierowane? [pytania retoryczne]
Żyj tak, jak chcesz. Nikomu nic do tego.
Beyondblackie napisał/a:Tesciowa wiedzialała kiedy się tu przeprowadzala jaka jestem. To żadna nowina, że jestem nietaktowna, mało uczuciowa i introwertyczna. Pomimo to, chciała.
To mój dom i chce sie w nim czuć swobodnie, a nie osaczana w kuchni (bo to główny punkt zapalny) czy w pracy wybijana z rytmu. Teściowa ma caly dom do dyspozycji poza swoją sypialnią: salon, bibliotekę, jadalnię. Nikt jej nie ogranicza. Ja, po prostu, nie chcę mieć z nia do czynienia.
Nie jestem opiekunka, nie jestem damą do towarzystwa i nie jestem pracownikiem socjalnym. Mam swoje własne życie i nie zmienię go, bo teściowa sie u nas zakwaterowała.
Po co to oświadczenie? Do kogo skierowane? [pytania retoryczne]
Żyj tak, jak chcesz. Nikomu nic do tego.
Bo mam dosc zwalania mi na łeb, ze źle traktuję starszą pania.
Nie traktuję źle: gotuję, załatwiam sprzataczkę, piorę i prasuje, robię za ubera do marketu. Tylko, że jej nie lubię i nigdy polubić nie bede w stanie. Jej własny syn ją nie za bardzo lubi, do tego stopnia, że wymyślił wyjazd do smietniska dziś by wiecej z nia nie rozmawiac po południu (mieliśmy jakieś kartony, ale nie było to wymagajace wywiezienia od razu). Taki typowy motyw naszych małżeńskich dyskusji to: "O kurła znowu idzie i bedzie chciala gadać".
Zgodzę sie, to była zla decyzja. Tylko, że trudno to teraz odkręcic ![]()
Beyondblackie,
poprosiłaś o opinie, dostałaś je. ![]()
Nie wiem jak jest z Tobą, ale mnie przez długi czas bardzo złościło, gdy ktoś mówił mi coś, czego nie chciałam przyjąć do wiadomości a spokojnie wysłuchiwałam tych, z opiniami których się nie zgadzałam, o których wiedziałam, że się mylą.
Jeszcze raz, na koniec.
Bardzo Ci współczuję, współczuję też Miśkowi i Twej teściowej.
Dziękuję.
Wsółczucie to jest tu dla złych decyzji. I ja i Misiek jestesmy temu winni. Tylko ja to teraz odkrecic? Bo bylabym zupelnie szczęśliwa gdyby udało sie nam kupic mieszkanie dla tesciowej niedaleko nas.
Powinniście to jakoś odkręcić, porozmawiać, powiedzieć, że wszyscy źle się czujecie, /najgorzej to chyba teściowa/ i trzeba to zmienić.
Może sama coś zaproponuje, skoro ma pieniądze że sprzedaży poprzedniego lokum.
Powinniście to jakoś odkręcić, porozmawiać, powiedzieć, że wszyscy źle się czujecie, /najgorzej to chyba teściowa/ i trzeba to zmienić.
Może sama coś zaproponuje, skoro ma pieniądze że sprzedaży poprzedniego lokum.
Ona ma dom warty prawie 300 tysiecy, ale jeszcze go nie sprzedała. Dom wymaga powierzchnownego odnowienia- tapety, farba, dywany- ale ogólmie jest gotowy na rynek. Problem jest w skłonieniu jej do sprzedaży, bo jej jest u nas wygodnie i nie chce się jej nic robic.
Wyglada na to, że moja cholerycznosć to nic w porównaniu z włożeniem jakiegos wysilku w wlasne finanse.
Skoro ta kobieta budzi twoje demony to musisz chyba zamieszkać oddzielnie.
Mieszkanie wynajmijcie jej obok jakieś. Trzymam kciuki.
Tesciowa wiedzialała kiedy się tu przeprowadzala jaka jestem. To żadna nowina, że jestem nietaktowna, mało uczuciowa i introwertyczna. Pomimo to, chciała.
To mój dom i chce sie w nim czuć swobodnie, a nie osaczana w kuchni (bo to główny punkt zapalny) czy w pracy wybijana z rytmu. Teściowa ma caly dom do dyspozycji poza swoją sypialnią: salon, bibliotekę, jadalnię. Nikt jej nie ogranicza. Ja, po prostu, nie chcę mieć z nia do czynienia.
Nie jestem opiekunka, nie jestem damą do towarzystwa i nie jestem pracownikiem socjalnym. Mam swoje własne życie i nie zmienię go, bo teściowa sie u nas zakwaterowała.
W skrócie - aspołeczna
Tacy ludzie też istnieją.
A z tego wszystkiego co tu wszędzie piszesz, wynika, że pani starsza szuka kontaktu i nic ponadto. Miała jakieś znajomości/przyjaźnie w miejscu, gdzie wcześniej żyła, czy była osamotniona?
W takim stanie w jakim jest też można sprzedać i kupić mieszkanie.
Nie ma sensu wynajmować, jak dom stoi pusty i niszczeje niezamieszkany.
173 2023-01-14 11:37:10 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-14 11:38:12)
Assassin dlaczego jej nie lubi?
Bo jest powolna,flegmatyczna i mało ciekawa?
Co jej zrobiła?
Wiesz co moja mi zrobiła ze nie lubię jej? Moja mi dokuczała. Dlatego jej nie lubię. Podczas pierwszego i drugiego poronienia zostałam sama w domu bo moja teściowa robiła remont domu i mąż siedział u niej nie był że mną. Potem były święta podczas których też zostałam sama. Nie można na "nielubienie"zapracować tym że ktoś jest rozlazły i powolny.
Assassin dlaczego jej nie lubi?
Bo jest powolna,flegmatyczna i mało ciekawa?
Co jej zrobiła?
Wiesz co moja mi zrobiła ze nie lubię jej? Moja mi dokuczała. Dlatego jej nie lubię. Podczas pierwszego i drugiego poronienia zostałam sama w domu bo moja teściowa robiła remont domu i mąż siedział u niej nie był że mną. Potem były święta podczas których też zostałam sama. Nie można na "nielubienie"zapracować tym że ktoś jest rozlazły i powolny.
Ale wystarczy, że ktoś jest nudny, by nie chcieć spędzać z nim czasu.
175 2023-01-14 11:47:51 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-14 11:48:08)
To bym wolała nudna niż taka która ciągle podkreśla jaka ma swietna relacje z synem i że po lekarzach ja woził. Wiedząc że ja zostałam sama.
Tesciowa wiedzialała kiedy się tu przeprowadzala jaka jestem. To żadna nowina, że jestem nietaktowna, mało uczuciowa i introwertyczna. Pomimo to, chciała.
To mój dom i chce sie w nim czuć swobodnie, a nie osaczana w kuchni (bo to główny punkt zapalny) czy w pracy wybijana z rytmu. Teściowa ma caly dom do dyspozycji poza swoją sypialnią: salon, bibliotekę, jadalnię. Nikt jej nie ogranicza. Ja, po prostu, nie chcę mieć z nia do czynienia.
Nie jestem opiekunka, nie jestem damą do towarzystwa i nie jestem pracownikiem socjalnym. Mam swoje własne życie i nie zmienię go, bo teściowa sie u nas zakwaterowała.
Sorry to jest dom twój i twojego Miśka. A Misiek ma obowiązki względem matki.
Trzeba było jasno powiedzieć Miśkowi ona albo ja. A nie teraz humory pokazywać. I robić teściowej Sajgon.
Zresztą kobieta ma 82 lata, trzeba mieć na uwadze, że człowiek w tym wieku inaczej już funkcjonuje.
I nie rozmawiaj z teściową tylko z Miśkiem. Bo do niego należy decyzja.
No, własnie teściowa nie miała wielu kontaktów tam gdzie wcześniej mieszkała: bratowa, jej mąż, bratankowie, matka bratowej i jakas jedna kolezanka, a i tak jak ja zapraszali, to niezbyt sie garnęla z nimi widzieć. Obraz teściowej jaki mam z tych 10 lat, to starsza pani, która tylko chce siedzieć przed telewizorem. Dlatego nie widziałam problemu w tym by z nami zamieszkała, a tu wyszlo szydło z worka ![]()
Niestety, nie trzeba być szczególnie dla kogoś niemiłym by być nielubianym. Nudny człowiek męczy swoją obecnością, a ślamazarny czy mało zorganizowany dodatkowo irytuje.
Zwyczajny, gdybym ja wiedziała, ze teściowa bedzie tak nachalnie mi wkraczać w prywatność, to w zyciu bym się nie zgodziła. Takie rzeczy jednak wychodza dopiero w praniu. I to nie jest tak, że teściowa ma tylko Miśka. Ma też bratową (wdowa po jej młodszym synu), która mieszka dwa kilometry od jej mieszkania na Północy. Tylko, że ona kompletnie umyla od wszystkiego ręce, pomimo tego, że ma tez duzy dom i mogłaby jej pomóc.
A ta synowa to dostała jakiś majątek po teściowej jeżeli tak to powinna pomóc. A wnuki ma?
A ta synowa to dostała jakiś majątek po teściowej jeżeli tak to powinna pomóc. A wnuki ma?
Bratowa ma dwóch dorosłych synów i teściowa im obiecala część majatku, więc teoretycznie powinni sie poczuwać do odpowiedzialności. Ale jest jak jest. Oni myślą, że teściowa jest tak poczciwa, że kase da im z dobroci. No, zobaczymy.
W idealnym swiecie, teściowa mieszkalaby pół roku z nami i pół roku z nimi.
Zwyczajny, gdybym ja wiedziała, ze teściowa bedzie tak nachalnie mi wkraczać w prywatność, to w zyciu bym się nie zgodziła. Takie rzeczy jednak wychodza dopiero w praniu. I to nie jest tak, że teściowa ma tylko Miśka. Ma też bratową (wdowa po jej młodszym synu), która mieszka dwa kilometry od jej mieszkania na Północy. Tylko, że ona kompletnie umyla od wszystkiego ręce, pomimo tego, że ma tez duzy dom i mogłaby jej pomóc.
Nie no, bez żartów. Gdyby mój partner zmarł, w życiu by mi nie przyszło do głowy, że jestem brana pod uwagę do zajmowania się jego rodzicami na równi z jego siostrą. Nawet gdybym miała z nim dzieci i gdyby miały coś tam obiecane.
181 2023-01-14 17:15:35 Ostatnio edytowany przez racja (2023-01-14 17:17:57)
Prezenty kosztują. Sara Beyond. Jak coś wnuki biorą to niech się zajmua
Prezenty kosztują. Sara Beyond. Jak coś wnuki biorą to niech się zajmua
Zajmowanie się rodzicami jest obowiązkiem dzieci, nie wnuków.
Beyondblackie napisał/a:Zwyczajny, gdybym ja wiedziała, ze teściowa bedzie tak nachalnie mi wkraczać w prywatność, to w zyciu bym się nie zgodziła. Takie rzeczy jednak wychodza dopiero w praniu. I to nie jest tak, że teściowa ma tylko Miśka. Ma też bratową (wdowa po jej młodszym synu), która mieszka dwa kilometry od jej mieszkania na Północy. Tylko, że ona kompletnie umyla od wszystkiego ręce, pomimo tego, że ma tez duzy dom i mogłaby jej pomóc.
Nie no, bez żartów. Gdyby mój partner zmarł, w życiu by mi nie przyszło do głowy, że jestem brana pod uwagę do zajmowania się jego rodzicami na równi z jego siostrą. Nawet gdybym miała z nim dzieci i gdyby miały coś tam obiecane.
To wtedy istnieje realne niebezpieczeństwo, że obietnica mogłaby zostać cofnięta. Zazwyczaj w takich przypadkach dba się o rodziców, nie całkiem bezinteresownie przecież.
SaraS napisał/a:Beyondblackie napisał/a:Zwyczajny, gdybym ja wiedziała, ze teściowa bedzie tak nachalnie mi wkraczać w prywatność, to w zyciu bym się nie zgodziła. Takie rzeczy jednak wychodza dopiero w praniu. I to nie jest tak, że teściowa ma tylko Miśka. Ma też bratową (wdowa po jej młodszym synu), która mieszka dwa kilometry od jej mieszkania na Północy. Tylko, że ona kompletnie umyla od wszystkiego ręce, pomimo tego, że ma tez duzy dom i mogłaby jej pomóc.
Nie no, bez żartów. Gdyby mój partner zmarł, w życiu by mi nie przyszło do głowy, że jestem brana pod uwagę do zajmowania się jego rodzicami na równi z jego siostrą. Nawet gdybym miała z nim dzieci i gdyby miały coś tam obiecane.
To wtedy istnieje realne niebezpieczeństwo, że obietnica mogłaby zostać cofnięta. Zazwyczaj w takich przypadkach dba się o rodziców, nie całkiem bezinteresownie przecież.
To jest bardzo prawdopodobne, bo tesciowa może pstryknąc palcami i wszystko przepisać na Misia, jak sie jej bedzie podobać. Tagże, ten teges, jego bratowa kopie sie po kostkach.
185 2023-01-14 18:37:25 Ostatnio edytowany przez zwyczajny gość (2023-01-14 18:39:08)
Zwyczajny, gdybym ja wiedziała, ze teściowa bedzie tak nachalnie mi wkraczać w prywatność, to w zyciu bym się nie zgodziła. Takie rzeczy jednak wychodza dopiero w praniu. I to nie jest tak, że teściowa ma tylko Miśka. Ma też bratową (wdowa po jej młodszym synu), która mieszka dwa kilometry od jej mieszkania na Północy. Tylko, że ona kompletnie umyla od wszystkiego ręce, pomimo tego, że ma tez duzy dom i mogłaby jej pomóc.
Nie obraź się, ale z tego co piszesz to teściowa nie jest jakoś szczególnie nachalna. Po prostu masz uczulenie na jej obecność.....i ta niechęć się potęguje. Źle to wróży na przyszłość.
Oby nie skończyło się jak w filmie "Starsza pani musi zniknąć" ![]()
racja napisał/a:Prezenty kosztują. Sara Beyond. Jak coś wnuki biorą to niech się zajmua
Zajmowanie się rodzicami jest obowiązkiem dzieci, nie wnuków.
Tu sie mylisz.
Prawnie ( w Polsce) również wnuków a nawet prawnuków.
To jest do tego stopnia patologia, że nawet jak w twoim domu była patologia, uciekłeś z niego, poszedłeś na studia, sam na wszytko zapracowałeś, chcesz założyć rodzinę, a tu nagle puka pani z opsu i informuje cie ze masz jej podać ile zarabiasz/gdzie pracujesz,jaki masz majątek, żeby poinformować cie że teraz będziesz płacił na babcie która jest w dpsie, a na horyzoncie masz również konieczność płacenia na rodziców.
Temat jest mi bardzo znany, i bardzo mnie wkurwiający, bo jeden ze znajomych ze studiów powiesił sie z tego powodu.
Bo on w warszawie miał żyć za 2100zł, bo powyżej tego wszystko mogą mu zabrać.
A jak żyjesz z kimś, to spada to( mowa tutaj o aktualnych progach) do poziomu 1550 na osobę.
Jak dla mnie nie powinno być takiego obowiązku prawnego.
bo dla mnie nie istnieje również moralny.
Nikt na ten świat sie nie pcha, więc jedyny prawny obowiązek powinien byc na swoje dzieci, do momentu zakończenia szkoły średniej.
Potem powinna to być już tylko dobra wola.
Alimenty na była żonę/na brata czy na babcie czy rodziców, to jest absurd.
Lady Loka napisał/a:racja napisał/a:Prezenty kosztują. Sara Beyond. Jak coś wnuki biorą to niech się zajmua
Zajmowanie się rodzicami jest obowiązkiem dzieci, nie wnuków.
Tu sie mylisz.
Prawnie ( w Polsce) również wnuków a nawet prawnuków.
To jest do tego stopnia patologia, że nawet jak w twoim domu była patologia, uciekłeś z niego, poszedłeś na studia, sam na wszytko zapracowałeś, chcesz założyć rodzinę, a tu nagle puka pani z opsu i informuje cie ze masz jej podać ile zarabiasz/gdzie pracujesz,jaki masz majątek, żeby poinformować cie że teraz będziesz płacił na babcie która jest w dpsie, a na horyzoncie masz również konieczność płacenia na rodziców.
Temat jest mi bardzo znany, i bardzo mnie wkurwiający, bo jeden ze znajomych ze studiów powiesił sie z tego powodu.
Bo on w warszawie miał żyć za 2100zł, bo powyżej tego wszystko mogą mu zabrać.
A jak żyjesz z kimś, to spada to( mowa tutaj o aktualnych progach) do poziomu 1550 na osobę.Jak dla mnie nie powinno być takiego obowiązku prawnego.
bo dla mnie nie istnieje również moralny.
Nikt na ten świat sie nie pcha, więc jedyny prawny obowiązek powinien byc na swoje dzieci, do momentu zakończenia szkoły średniej.
Potem powinna to być już tylko dobra wola.
Alimenty na była żonę/na brata czy na babcie czy rodziców, to jest absurd.
Beyond nie mieszka w PL.
Szeptuch napisał/a:Lady Loka napisał/a:Zajmowanie się rodzicami jest obowiązkiem dzieci, nie wnuków.
Tu sie mylisz.
Prawnie ( w Polsce) również wnuków a nawet prawnuków.
To jest do tego stopnia patologia, że nawet jak w twoim domu była patologia, uciekłeś z niego, poszedłeś na studia, sam na wszytko zapracowałeś, chcesz założyć rodzinę, a tu nagle puka pani z opsu i informuje cie ze masz jej podać ile zarabiasz/gdzie pracujesz,jaki masz majątek, żeby poinformować cie że teraz będziesz płacił na babcie która jest w dpsie, a na horyzoncie masz również konieczność płacenia na rodziców.
Temat jest mi bardzo znany, i bardzo mnie wkurwiający, bo jeden ze znajomych ze studiów powiesił sie z tego powodu.
Bo on w warszawie miał żyć za 2100zł, bo powyżej tego wszystko mogą mu zabrać.
A jak żyjesz z kimś, to spada to( mowa tutaj o aktualnych progach) do poziomu 1550 na osobę.Jak dla mnie nie powinno być takiego obowiązku prawnego.
bo dla mnie nie istnieje również moralny.
Nikt na ten świat sie nie pcha, więc jedyny prawny obowiązek powinien byc na swoje dzieci, do momentu zakończenia szkoły średniej.
Potem powinna to być już tylko dobra wola.
Alimenty na była żonę/na brata czy na babcie czy rodziców, to jest absurd.Beyond nie mieszka w PL.
Wiem, ja odniosłem sie tylko do twojego sformułowania ze opieka nad rodzicami to obowiązek dzieci, a nie wnuków.
bo w istocie niestety tak nie jest.(również w uk)
KoralinaJones napisał/a:SaraS napisał/a:Nie no, bez żartów. Gdyby mój partner zmarł, w życiu by mi nie przyszło do głowy, że jestem brana pod uwagę do zajmowania się jego rodzicami na równi z jego siostrą. Nawet gdybym miała z nim dzieci i gdyby miały coś tam obiecane.
To wtedy istnieje realne niebezpieczeństwo, że obietnica mogłaby zostać cofnięta. Zazwyczaj w takich przypadkach dba się o rodziców, nie całkiem bezinteresownie przecież.
To jest bardzo prawdopodobne, bo tesciowa może pstryknąc palcami i wszystko przepisać na Misia, jak sie jej bedzie podobać. Tagże, ten teges, jego bratowa kopie sie po kostkach.
I może nie bez powodu teściowa jest akurat u Was
.
Beyondblackie napisał/a:KoralinaJones napisał/a:To wtedy istnieje realne niebezpieczeństwo, że obietnica mogłaby zostać cofnięta. Zazwyczaj w takich przypadkach dba się o rodziców, nie całkiem bezinteresownie przecież.
To jest bardzo prawdopodobne, bo tesciowa może pstryknąc palcami i wszystko przepisać na Misia, jak sie jej bedzie podobać. Tagże, ten teges, jego bratowa kopie sie po kostkach.
I może nie bez powodu teściowa jest akurat u Was
.
Niekoniecznie, wnuki też dziedziczą /zachowek, a to nie są grosze jak się wydaje/mimo zapisania synowi, podejrzewam też, że teściowa nikomu nie zapisze, odziedziczą po śmierci.
KoralinaJones napisał/a:Beyondblackie napisał/a:To jest bardzo prawdopodobne, bo tesciowa może pstryknąc palcami i wszystko przepisać na Misia, jak sie jej bedzie podobać. Tagże, ten teges, jego bratowa kopie sie po kostkach.
I może nie bez powodu teściowa jest akurat u Was
.
Niekoniecznie, wnuki też dziedziczą /zachowek, a to nie są grosze jak się wydaje/mimo zapisania synowi, podejrzewam też, że teściowa nikomu nie zapisze, odziedziczą po śmierci.
W UK moze być inaczej.
Lady Loka napisał/a:Szeptuch napisał/a:Tu sie mylisz.
Prawnie ( w Polsce) również wnuków a nawet prawnuków.
To jest do tego stopnia patologia, że nawet jak w twoim domu była patologia, uciekłeś z niego, poszedłeś na studia, sam na wszytko zapracowałeś, chcesz założyć rodzinę, a tu nagle puka pani z opsu i informuje cie ze masz jej podać ile zarabiasz/gdzie pracujesz,jaki masz majątek, żeby poinformować cie że teraz będziesz płacił na babcie która jest w dpsie, a na horyzoncie masz również konieczność płacenia na rodziców.
Temat jest mi bardzo znany, i bardzo mnie wkurwiający, bo jeden ze znajomych ze studiów powiesił sie z tego powodu.
Bo on w warszawie miał żyć za 2100zł, bo powyżej tego wszystko mogą mu zabrać.
A jak żyjesz z kimś, to spada to( mowa tutaj o aktualnych progach) do poziomu 1550 na osobę.Jak dla mnie nie powinno być takiego obowiązku prawnego.
bo dla mnie nie istnieje również moralny.
Nikt na ten świat sie nie pcha, więc jedyny prawny obowiązek powinien byc na swoje dzieci, do momentu zakończenia szkoły średniej.
Potem powinna to być już tylko dobra wola.
Alimenty na była żonę/na brata czy na babcie czy rodziców, to jest absurd.Beyond nie mieszka w PL.
Wiem, ja odniosłem sie tylko do twojego sformułowania ze opieka nad rodzicami to obowiązek dzieci, a nie wnuków.
bo w istocie niestety tak nie jest.(również w uk)
W PL mamy tak:
"Obowiązek alimentacyjny obciąża zstępnych przed wstępnymi, a wstępnych przed rodzeństwem; jeżeli jest kilku zstępnych lub wstępnych – obciąża bliższych stopniem przed dalszymi. Oznacza to, że dzieci zobowiązane są do alimentów przed wnukami. Obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta nie jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi lub gdy uzyskanie od niej na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami.
Nie ma prawnej możliwości zmuszenia dzieci do fizycznej opieki nad dziadkami w celu zapewnienia im dobrych warunków życia, można wystąpić tylko o alimenty od dzieci. Ustawa o pomocy społecznej także nie przewiduje możliwości, o którą Pan pyta. Pomoc społeczna sama zapewnia opiekę osobom, które nie są zdolne do samodzielnego utrzymania się i radzenia sobie w życiu. Tu również prawo służy organom opieki społecznej do żądania zwrotu kosztów tej opieki"
Więc u nas u tak w pierwszej kolejności obowiązek ciąży na facecie Beyond, potem może na synowej albo od razu na wnukach, jako że synowa nie jest spokrewniona z teściową.
Ty pisałeś od razu o alimentach, a ja o fizycznej opiece, która nie jest obowiązkiem wnuków tylko w pierwszej kolejności dzieci.
W PL mamy tak:
"Obowiązek alimentacyjny obciąża zstępnych przed wstępnymi, a wstępnych przed rodzeństwem; jeżeli jest kilku zstępnych lub wstępnych – obciąża bliższych stopniem przed dalszymi. Oznacza to, że dzieci zobowiązane są do alimentów przed wnukami. Obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta nie jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi lub gdy uzyskanie od niej na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami.Nie ma prawnej możliwości zmuszenia dzieci do fizycznej opieki nad dziadkami w celu zapewnienia im dobrych warunków życia, można wystąpić tylko o alimenty od dzieci. Ustawa o pomocy społecznej także nie przewiduje możliwości, o którą Pan pyta. Pomoc społeczna sama zapewnia opiekę osobom, które nie są zdolne do samodzielnego utrzymania się i radzenia sobie w życiu. Tu również prawo służy organom opieki społecznej do żądania zwrotu kosztów tej opieki"
Więc u nas u tak w pierwszej kolejności obowiązek ciąży na facecie Beyond, potem może na synowej albo od razu na wnukach, jako że synowa nie jest spokrewniona z teściową.
Ty pisałeś od razu o alimentach, a ja o fizycznej opiece, która nie jest obowiązkiem wnuków tylko w pierwszej kolejności dzieci.
Zwróć uwagę na jedno " w pierwszej kolejności"
Jeszcze raz, ja nie odniosłem się czysto do sytuacji beyond, tylko do twojego sformułowania że obowiązek maja dzieci, a nie wnukowie.
Co jest nieprawdą.
Wytłumaczę ci to na przykładzie tego mojego znajomego co się powiesił.
Babcia trafiła do dpsu,bo umieściła ja tam opieka, wcześniej ubezwłasnowalniając przez sąd opiekuńczy, bo mimo że że mieszkała razem z dziećmi (rodzicami mojego znajomego + wujkiem) to byli to alkoholicy, nie przejmowali sie ta kobieta(która tez była alkoholiczką)
Ów znajomy uciekł z tego domu po szkole średniej.(poznaliśmy sie na studiach)
Z racji tego że nie można nikogo zmusić do fizycznej opieki, została umieszczona w dps i rozpoczęto procedurę ściągania należność za jej pobyt, z racji tego że nie można było ściągnąć ani z jego rodziców, ani wujka(dzieci tej babci) to wzięto sie za szukanie wnuków.
To oznacza sformułowanie "zstępnych przed wstępnymi, a wstępnych przed rodzeństwem"
Czyli w takim przypadku (dziadek/babcia w dps) najpierw ściągają z dzieci, jak nie mogą to z wnuków, a jak nie mogą to i nawet z prawnuków.
Dodatkowo popełniłaś bład, bo wkleiłaś zapisy o prawie alimentacyjnym, a nie o odpłatności za dom starości( czyli bliżej tematowi)
a wbrew pozorom to nie jest to samo.
Bo alimenty to sprawa z kodeksu rodzinnego, ewentualnie potem karnego.
Natomiast w przypadku odpłatności, jest to prawo administracyjne.(sporządza sie umowę)
Uwierz mi Loka znam temat bardzo dobrze.
I fakt, nie mogę zachować tutaj jakiegoś obiektywizmu, bo wywołuje u mnie bardzo skrajne emocje.
Bo ja być może ( a raczej na pewno) będę zmuszony płacić za pobyt rodziców w dpsie.
Nie mam żadnych dowodów (nigdy nie było u nas policji) że rodzice mnie bili/głodzili czy przypalany papierosami, wiec nie będę mógł sie powołać na zasady współżycia społecznego.
I nie chodzi o kasę, bo mnie stac na to, ale myśl że ja mam płacic swoim oprawcą, jest przygnębiająca.
Dlatego tez nie rozumiem krytyki w stronę beyond.
Zapewnia obcej dla niej kobiecie dach nad głową, posiłki,opiekę spokój.
Zgodziła sie na zawirowanie w swoim życiu,aby ta kobieta miała zapewnione bezpieczeństwo.
A buduje sie taki dziwny obraz, że beyond to jakiś potwór, tylko dlatego że nie chce, aby zawirowania zniszczyły jej życie, na które tyle lat pracowała.
Bo ona nie chce z nia rozmawiać/nie am o czym.
I ma do tego prawo.
Szeptuch, wróć do tematu.
Sens jest taki, że w pierwszej kolejności obowiązek ma facer Beyond, a nie dzieci jego brata. I o to mi chodziło.
Beyond chciałaby, żeby kobieta udawała, że jej wcale w tym domu nie ma i o to chodzi. A tak się nie da. Jest teraz ich współlokatorką i siłą rzeczy będą się spotykać, nie może jej zamknąć w pokoju i nie wypuszczać. Teściowa ma prawo wejść do kuchni, zrobić sobie herbatę i wsadzić coś do szafki.
Problem tu leży w tym, że Beyond oczekuje, że teściowa nie będzie nawiązywać żadnej interakcji z nimi, a będzie wdzięczna, bo oni łaskawie wzięli ją do siebie.
Jest traktowana w tym momencie gorzej niż pies, bo nawet pies Beyond nie przeszkadza samym swoim istnieniem.
To nie jest lalka, którą wsadzi się do pokoju i zostawi na 12h. To inny człowiek, który, jak każdy z nas, ma potrzebę przebywania z innym człowiekiem.
Wyobrażasz sobie, że Ty umrzesz, zostanie żona, weźmie ją do siebie syn i jego przyszła żona, po czym powiedzą Twojej żonie, że tu ma swój pokój, tu ma łazienkę i oni uprzejmie proszą, żeby nie chodziła po domu, bo synowa nie życzy sobie z nią rozmawiać, a sama obecność teściowej jej przeszkadza?
Co wtedy rodzic myśli? Co myślałbyś, o takim traktowaniu Twojej żony?
Dlateto mówię, jak nie da się znieść czyjejś obecności w domu, to lepiej coś jej kupić albo wynająć, nakłady finansowe podobne, a przynajmniej można chodzić, gdzie się chce i nikt na nasz widok nie pokazuje wyżyn irytacji.
Tu sie różnimy w interpretacji.
Dla ciebie jest ona współlokatorką.
A dla mnie korzysta z gościnności.
To nie jest to samo.
Nie wyczytałem że beyond zabrania jej wychodzenia z pokoju, wchodzenia do kuchni czy robienia sobie herbaty.
To wszystko sobie dopowiadasz.
Bo ma prawo oczekiwać że nie będzie nawiązywać żadnej interakcji, i ma prawo oczekiwać wdzięczności.
Co bym myślał o traktowaniu mojej zony w ten sposób?
Nic bym nie myślał, bo jak piszesz w tedy bym juz nie zył.
A znając podejście żony mojego syna do jego mamy, mógłbym wcześniej ustalić jakiś plan.
Choćby przy złym podejściu, na tyle zabezpieczyć żonę finansowo, aby nie musiała być na niczyją łaskę zdana.