31 lat frustracji. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

66

Odp: 31 lat frustracji.
KoralinaJones napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ja uważam, że nawet teoretycznie malo eksytująca rzecz/czynność może być fajna, jeśli umie się o niej rozmawiać i nią nawet zarazić inną osobę i czerpać z niej przyjemność. O tym pisałam już wcześniej. Np. rower. Jednen powie, że jeżdzi i tyle, drugi, że zna super trasy, miejsca, masz ocotę dołączyć? I to są te emocje chłopaki. W pierwszym przypadku kobieta odpuści nudziarza, w drguim będzie chciała poznać tą trasę itd.

Otóż to. To raz. Dwa, że osoby samotne, które na bazie zainteresowań i pasji chcą zbudować swoją atrakcyjność wpadają w błędne koło - mam nudne zainteresowania lub nie mam żadnych, nie jestem interesujący dla kobiet, ale nie będę rozwijać żadnych zainteresowań, nie poszukam sobie żadnego satysfakcjonującego zajęcia, którym mógłbym się zająć, bo po co, przecież jestem samotny a samemu, to tak głupio. W konkluzji - dla samego siebie nie warto nic robić.

Dokładnie. Ja znam wiele niby nudnych osób co nie mają ekscytującyc zainteresowań, a uwielbiam z nimi spędzać czas. Np. mój partner powiedział kiedyś jeszcze na początku znajomosci ot tak, że lubi zbierać grzyby. No ok można by powiedzieć nuda gdyby nie szło za tym to, jak bardzo się na nich zna, jaka historia za tym idzie (babcia o nauczyła), że robi świetne przetwory itd., itd. Także jak pierwszy raz z nim pojecałam na te grzyby do lasu, to było mega ekstytujące i jest nadal.

Zobacz podobne tematy :

67

Odp: 31 lat frustracji.

Ja najbardziej w tym wszystkim wkur... frustracja, że się widzimy patologiczne sąsiada, alkoholika z fajną dziewczyną, która jest w niego wpatrzona jak w obrazek.
Bareja by się uśmiał jak ten świat wygląda teraz...

68 Ostatnio edytowany przez Roxann (2022-08-16 21:44:38)

Odp: 31 lat frustracji.
jan222 napisał/a:

Ja najbardziej w tym wszystkim wkur... frustracja, że się widzimy patologiczne sąsiada, alkoholika z fajną dziewczyną, która jest w niego wpatrzona jak w obrazek.
Bareja by się uśmiał jak ten świat wygląda teraz...

Myślisz, że kiedyś kiedy były swaty było lepiej? To nie są aż takie odlełe czasy, jeden wiek. Myślisz nie było zdrad, alkoolu? No proszę cię...

69 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-16 22:08:00)

Odp: 31 lat frustracji.
Goldi01 napisał/a:

Taki 40 letni Mietek mieszkający u mamy, pracujący jako kurier, jeżdżący starą Skodą, ale będący normalnym człowiekiem i facetem na 100% poderwie więcej wartościowych kobiet niż chłopacy z mieszkaniami, oszczędnościami autami z tego i podobnych wątków.
Dlaczego? Bo jest po prostu normalnym facetem który zna swoją wartość, szanuje kobiety, jest mentalnie i psychicznie stabilny. Kobieta będzie czuć, że to właśnie ją wybrał, a to jest dla dziewczyn baardzo ważne. Ot cała tajemnica.

xD

Żadna dziewczyna nie spojrzy na takie Mietka, co nie ma mieszkania. Jak niby wyobrażasz sobie ich spotkania? Siedzieliby w pokoju, a za ścianą matka by podsłuchiwała? Zajebisty pomysł, już widzę jak dziewczyny na to lecą, gdy mają dookoła dziesiątki innych facetów do wyboru. Jak ktoś wynajmuje pokój i ma współlokatorów, to już ma gruby minus, a co dopiero mieszkanie z mamusią.

Takie coś może by przeszło jak oboje są na studiach, a nie jak mają po 30 lat.


jan222 napisał/a:

Ja najbardziej w tym wszystkim wkur... frustracja, że się widzimy patologiczne sąsiada, alkoholika z fajną dziewczyną, która jest w niego wpatrzona jak w obrazek.
Bareja by się uśmiał jak ten świat wygląda teraz...

Po prostu gość potrafi wywołać emocje i nie jest nudną pierdołą.

70 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-16 22:14:23)

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:

Żadna dziewczyna nie spojrzy na takie Mietka, co nie ma mieszkania. Jak niby wyobrażasz sobie ich spotkania? Siedzieliby w pokoju, a za ścianą matka by podsłuchiwała? Zajebisty pomysł, już widzę jak dziewczyny na to lecą, gdy mają dookoła dziesiątki innych facetów do wyboru. Jak ktoś wynajmuje pokój i ma współlokatorów, to już ma gruby minus, a co dopiero mieszkanie z mamusią.

Takie coś może by przeszło jak oboje są na studiach, a nie jak mają po 30 lat.

I to jest Wasz największy problem. Ciągle wymówki, zamiast wzięcia się do roboty.
A taki Mietek zamiast słuchać pierdolenia, że mieszka z mamusią i nie znajdzie nigdy kobiety. Po prostu zaczął szukać i znalazł.
TA DA.

Macie upośledzony obraz świata. Myślicie, że każda kobieta wymaga tego samego.
Traktujecie kobietę jak jakieś bóstwo. Masakra. Nigdy nie znajdziecie żadnej.

71

Odp: 31 lat frustracji.
jan222 napisał/a:

Witam.
Niedawno skończyłem 31 lat.
Posiadam mieszkanie (na kredyt, ale spłacam spokojnie), w miarę dobrą prace, mam studia ekonomiczne, znam język itd.
I co z tego ? Nic. Nie mam dziewczyny, wiele razy sie angażowałem zbyt mocno, mocno się starałem, bardzo mi zależało,
aż w końcu zostałem z niczym na lodzie, na zbitej dupie i z pełną porażka.
Znajomi mają dziewczyny/ żony.
A ja co? Weekendy jak gdzieś jesteśmy (czasem jakieś urodziny czy coś) lub koncerty i Oni są z dziewczynami,
to czuje się jak 5 kołe u wozu...

Jestem juz tak totalnie nie tyle co sfrustr... tym wszystkim, tylko już po prostu wkurw...

Miałem kilka dziewczyn, którym chciałem niebo przychylić i co? Nic.
Jeden znajomy traktuje dziewczynę jak "gówno" a ta tylko mydli oczy do niego.
Wiele przez te lata zrozumiałem, zrozumiałem to, że laski potrzebuja pieprzonych emocji...
Ja ich zapewne nie dostarczam, choć jestem 100% ekstrawertykiem, gadułą, mającym zainteresowania, ambicje itd.

Szukałem dziewczyn na badoo/tinderze, nawet na fb pisałem, do nieznajomych kobiet co mi się podobały, miałem wiele spotkań,
ale bez większego sukcesu, nie wiem w czym tkwi problem...
Kolejne lato mija, a ja w takiej dupie jestem....

Nawet nie mam z kim na impreze wyskoczyć, by jakąś poznać...

Najzabawniejsze, że teraz czas mi mija 10 razy szybciej jak jeszcze 5 lat temu...
Chciałbym być jeszcze szczęśliwy, ale nie wiem czy mnie to czeka...

Na co dzień jestem mega uśmiechnięty i wygadany, ale pod ta maską , jestem totalnie wkurw.....


Posluchales dobrych rad rodzicow, nauczycieli w szkole, skonczyles studia, dostales prace, kupiles mieszkanie, cale zycie sie adaptowales do zasad ktore Ci zostaly nakreslone, nie wychylales sie, chciales spokojnie i przyjemnie przejsc przez zycie.
I jak Ci sie to sprawdza?

72

Odp: 31 lat frustracji.
jan222 napisał/a:

Ja najbardziej w tym wszystkim wkur... frustracja, że się widzimy patologiczne sąsiada, alkoholika z fajną dziewczyną, która jest w niego wpatrzona jak w obrazek.
Bareja by się uśmiał jak ten świat wygląda teraz...

Może współuzależniona, wtedy człowiek nie myśli logicznie i tu by się przydało leczenie dla obojga. Ona nie widzi, problemu, tylko to, że jak jest trzeźwy to jest zabvawny, pomocny, niebaby jej przychylił i to przechyla wagę na tak, pomimo tego, że w innym czasie upija się do nieprzytomności, albo staje się agresywny. Coś w stylu : On jest taki kochający, zabawny, pracowity i opiekuńczy jak nie pije.

73

Odp: 31 lat frustracji.
JohnyBravo777 napisał/a:
jan222 napisał/a:

Witam.
Niedawno skończyłem 31 lat.
Posiadam mieszkanie (na kredyt, ale spłacam spokojnie), w miarę dobrą prace, mam studia ekonomiczne, znam język itd.
I co z tego ? Nic. Nie mam dziewczyny, wiele razy sie angażowałem zbyt mocno, mocno się starałem, bardzo mi zależało,
aż w końcu zostałem z niczym na lodzie, na zbitej dupie i z pełną porażka.
Znajomi mają dziewczyny/ żony.
A ja co? Weekendy jak gdzieś jesteśmy (czasem jakieś urodziny czy coś) lub koncerty i Oni są z dziewczynami,
to czuje się jak 5 kołe u wozu...

Jestem juz tak totalnie nie tyle co sfrustr... tym wszystkim, tylko już po prostu wkurw...

Miałem kilka dziewczyn, którym chciałem niebo przychylić i co? Nic.
Jeden znajomy traktuje dziewczynę jak "gówno" a ta tylko mydli oczy do niego.
Wiele przez te lata zrozumiałem, zrozumiałem to, że laski potrzebuja pieprzonych emocji...
Ja ich zapewne nie dostarczam, choć jestem 100% ekstrawertykiem, gadułą, mającym zainteresowania, ambicje itd.

Szukałem dziewczyn na badoo/tinderze, nawet na fb pisałem, do nieznajomych kobiet co mi się podobały, miałem wiele spotkań,
ale bez większego sukcesu, nie wiem w czym tkwi problem...
Kolejne lato mija, a ja w takiej dupie jestem....

Nawet nie mam z kim na impreze wyskoczyć, by jakąś poznać...

Najzabawniejsze, że teraz czas mi mija 10 razy szybciej jak jeszcze 5 lat temu...
Chciałbym być jeszcze szczęśliwy, ale nie wiem czy mnie to czeka...

Na co dzień jestem mega uśmiechnięty i wygadany, ale pod ta maską , jestem totalnie wkurw.....


Posluchales dobrych rad rodzicow, nauczycieli w szkole, skonczyles studia, dostales prace, kupiles mieszkanie, cale zycie sie adaptowales do zasad ktore Ci zostaly nakreslone, nie wychylales sie, chciales spokojnie i przyjemnie przejsc przez zycie.
I jak Ci sie to sprawdza?

Akurat studia, praca, mieszkanie to na plus wychodzą. Nie ma się co czepiać.
Jakby teraz pisał, ze na dodatek nie ma wykształcenia, pracy i mieszkania to byłby kanał i nie posiadanie kobiety byłoby tu najmniejszym problemem, bo gdzieś trzeba mieszkać i za co żyć. To ważniejsze niż zwiazek.

74 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-16 22:26:29)

Odp: 31 lat frustracji.
JohnyBravo777 napisał/a:
jan222 napisał/a:

Witam.
Niedawno skończyłem 31 lat.
Posiadam mieszkanie (na kredyt, ale spłacam spokojnie), w miarę dobrą prace, mam studia ekonomiczne, znam język itd.
I co z tego ? Nic. Nie mam dziewczyny, wiele razy sie angażowałem zbyt mocno, mocno się starałem, bardzo mi zależało,
aż w końcu zostałem z niczym na lodzie, na zbitej dupie i z pełną porażka.
Znajomi mają dziewczyny/ żony.
A ja co? Weekendy jak gdzieś jesteśmy (czasem jakieś urodziny czy coś) lub koncerty i Oni są z dziewczynami,
to czuje się jak 5 kołe u wozu...

Jestem juz tak totalnie nie tyle co sfrustr... tym wszystkim, tylko już po prostu wkurw...

Miałem kilka dziewczyn, którym chciałem niebo przychylić i co? Nic.
Jeden znajomy traktuje dziewczynę jak "gówno" a ta tylko mydli oczy do niego.
Wiele przez te lata zrozumiałem, zrozumiałem to, że laski potrzebuja pieprzonych emocji...
Ja ich zapewne nie dostarczam, choć jestem 100% ekstrawertykiem, gadułą, mającym zainteresowania, ambicje itd.

Szukałem dziewczyn na badoo/tinderze, nawet na fb pisałem, do nieznajomych kobiet co mi się podobały, miałem wiele spotkań,
ale bez większego sukcesu, nie wiem w czym tkwi problem...
Kolejne lato mija, a ja w takiej dupie jestem....

Nawet nie mam z kim na impreze wyskoczyć, by jakąś poznać...

Najzabawniejsze, że teraz czas mi mija 10 razy szybciej jak jeszcze 5 lat temu...
Chciałbym być jeszcze szczęśliwy, ale nie wiem czy mnie to czeka...

Na co dzień jestem mega uśmiechnięty i wygadany, ale pod ta maską , jestem totalnie wkurw.....


Posluchales dobrych rad rodzicow, nauczycieli w szkole, skonczyles studia, dostales prace, kupiles mieszkanie, cale zycie sie adaptowales do zasad ktore Ci zostaly nakreslone, nie wychylales sie, chciales spokojnie i przyjemnie przejsc przez zycie.
I jak Ci sie to sprawdza?

Zmądrzeje to może zrozumie smile Biedaczek żyje nie swoim życiem i dziwi się, że nie jest szczęśliwy, mimo, że tyle przecież materialnych rzeczy ma.
Ehh Ci dzisiejsi 30 latkowe big_smile

rossanka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
jan222 napisał/a:

Witam.
Niedawno skończyłem 31 lat.
Posiadam mieszkanie (na kredyt, ale spłacam spokojnie), w miarę dobrą prace, mam studia ekonomiczne, znam język itd.
I co z tego ? Nic. Nie mam dziewczyny, wiele razy sie angażowałem zbyt mocno, mocno się starałem, bardzo mi zależało,
aż w końcu zostałem z niczym na lodzie, na zbitej dupie i z pełną porażka.
Znajomi mają dziewczyny/ żony.
A ja co? Weekendy jak gdzieś jesteśmy (czasem jakieś urodziny czy coś) lub koncerty i Oni są z dziewczynami,
to czuje się jak 5 kołe u wozu...

Jestem juz tak totalnie nie tyle co sfrustr... tym wszystkim, tylko już po prostu wkurw...

Miałem kilka dziewczyn, którym chciałem niebo przychylić i co? Nic.
Jeden znajomy traktuje dziewczynę jak "gówno" a ta tylko mydli oczy do niego.
Wiele przez te lata zrozumiałem, zrozumiałem to, że laski potrzebuja pieprzonych emocji...
Ja ich zapewne nie dostarczam, choć jestem 100% ekstrawertykiem, gadułą, mającym zainteresowania, ambicje itd.

Szukałem dziewczyn na badoo/tinderze, nawet na fb pisałem, do nieznajomych kobiet co mi się podobały, miałem wiele spotkań,
ale bez większego sukcesu, nie wiem w czym tkwi problem...
Kolejne lato mija, a ja w takiej dupie jestem....

Nawet nie mam z kim na impreze wyskoczyć, by jakąś poznać...

Najzabawniejsze, że teraz czas mi mija 10 razy szybciej jak jeszcze 5 lat temu...
Chciałbym być jeszcze szczęśliwy, ale nie wiem czy mnie to czeka...

Na co dzień jestem mega uśmiechnięty i wygadany, ale pod ta maską , jestem totalnie wkurw.....


Posluchales dobrych rad rodzicow, nauczycieli w szkole, skonczyles studia, dostales prace, kupiles mieszkanie, cale zycie sie adaptowales do zasad ktore Ci zostaly nakreslone, nie wychylales sie, chciales spokojnie i przyjemnie przejsc przez zycie.
I jak Ci sie to sprawdza?

Akurat studia, praca, mieszkanie to na plus wychodzą. Nie ma się co czepiać.
Jakby teraz pisał, ze na dodatek nie ma wykształcenia, pracy i mieszkania to byłby kanał i nie posiadanie kobiety byłoby tu najmniejszym problemem, bo gdzieś trzeba mieszkać i za co żyć. To ważniejsze niż zwiazek.

No i co mu z tego? Przeje te swoje życie. Ważniejsze od związku i rzeczy materialnych to być sobą.

75

Odp: 31 lat frustracji.
Goldi01 napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
jan222 napisał/a:

Witam.
Niedawno skończyłem 31 lat.
Posiadam mieszkanie (na kredyt, ale spłacam spokojnie), w miarę dobrą prace, mam studia ekonomiczne, znam język itd.
I co z tego ? Nic. Nie mam dziewczyny, wiele razy sie angażowałem zbyt mocno, mocno się starałem, bardzo mi zależało,
aż w końcu zostałem z niczym na lodzie, na zbitej dupie i z pełną porażka.
Znajomi mają dziewczyny/ żony.
A ja co? Weekendy jak gdzieś jesteśmy (czasem jakieś urodziny czy coś) lub koncerty i Oni są z dziewczynami,
to czuje się jak 5 kołe u wozu...

Jestem juz tak totalnie nie tyle co sfrustr... tym wszystkim, tylko już po prostu wkurw...

Miałem kilka dziewczyn, którym chciałem niebo przychylić i co? Nic.
Jeden znajomy traktuje dziewczynę jak "gówno" a ta tylko mydli oczy do niego.
Wiele przez te lata zrozumiałem, zrozumiałem to, że laski potrzebuja pieprzonych emocji...
Ja ich zapewne nie dostarczam, choć jestem 100% ekstrawertykiem, gadułą, mającym zainteresowania, ambicje itd.

Szukałem dziewczyn na badoo/tinderze, nawet na fb pisałem, do nieznajomych kobiet co mi się podobały, miałem wiele spotkań,
ale bez większego sukcesu, nie wiem w czym tkwi problem...
Kolejne lato mija, a ja w takiej dupie jestem....

Nawet nie mam z kim na impreze wyskoczyć, by jakąś poznać...

Najzabawniejsze, że teraz czas mi mija 10 razy szybciej jak jeszcze 5 lat temu...
Chciałbym być jeszcze szczęśliwy, ale nie wiem czy mnie to czeka...

Na co dzień jestem mega uśmiechnięty i wygadany, ale pod ta maską , jestem totalnie wkurw.....


Posluchales dobrych rad rodzicow, nauczycieli w szkole, skonczyles studia, dostales prace, kupiles mieszkanie, cale zycie sie adaptowales do zasad ktore Ci zostaly nakreslone, nie wychylales sie, chciales spokojnie i przyjemnie przejsc przez zycie.
I jak Ci sie to sprawdza?

Zmądrzeje to może zrozumie smile Biedaczek żyje nie swoim życiem i dziwi się, że nie jest szczęśliwy, mimo, że tyle przecież materialnych rzeczy ma.
Ehh Ci dzisiejsi 30 latkowe big_smile

rossanka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Posluchales dobrych rad rodzicow, nauczycieli w szkole, skonczyles studia, dostales prace, kupiles mieszkanie, cale zycie sie adaptowales do zasad ktore Ci zostaly nakreslone, nie wychylales sie, chciales spokojnie i przyjemnie przejsc przez zycie.
I jak Ci sie to sprawdza?

Akurat studia, praca, mieszkanie to na plus wychodzą. Nie ma się co czepiać.
Jakby teraz pisał, ze na dodatek nie ma wykształcenia, pracy i mieszkania to byłby kanał i nie posiadanie kobiety byłoby tu najmniejszym problemem, bo gdzieś trzeba mieszkać i za co żyć. To ważniejsze niż zwiazek.

No i co mu z tego? Przeje te swoje życie. Ważniejsze od związku i rzeczy materialnych to być sobą.

A co szkodzi być sobą i mieć pieniądze?

76 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-16 22:46:39)

Odp: 31 lat frustracji.

A co szkodzi być sobą i mieć pieniądze?

Nic. Ja tego nie neguje. Możesz być sobą, mieć pieniądze i kobiety.
To najlepszy scenariusz.

Tylko jak tutaj widzisz ludzie z hajsem plują jadem na tych patologicznych facetów bez hajsu którzy mają ładne kobiety.
A Ci patologiczni faceci są po prostu sobą. Żyją jak chcą i mają kobiety.

77

Odp: 31 lat frustracji.
Goldi01 napisał/a:

A co szkodzi być sobą i mieć pieniądze?

Nic. Ja tego nie neguje. Możesz być sobą, mieć pieniądze i kobiety.
To najlepszy scenariusz.

Tylko jak tutaj widzisz ludzie z hajsem plują jadem na tych patologicznych facetów bez hajsu którzy mają ładne kobiety.
A Ci patologiczni faceci są po prostu sobą. Żyją jak chcą i mają kobiety.

Można zabiegać o brzydkie kobiety, nie musi być od razu ładna.

78

Odp: 31 lat frustracji.

Rossanka, mam na mysli, ze w zyciu trzeba znalezc balans miedzy bezpieczenstwem a ryzykiem - adaptacja do rzeczywistosci a jej transformacja.
Autor wydaje sie, ze za wiele nie ryzykowal - jaka kobieta chce byc z facetem, ktory zawsze wybiera to co najbezpieczniejsze dla niego?

79

Odp: 31 lat frustracji.
JohnyBravo777 napisał/a:

Rossanka, mam na mysli, ze w zyciu trzeba znalezc balans miedzy bezpieczenstwem a ryzykiem - adaptacja do rzeczywistosci a jej transformacja.
Autor wydaje sie, ze za wiele nie ryzykowal - jaka kobieta chce byc z facetem, ktory zawsze wybiera to co najbezpieczniejsze dla niego?

W znaczeniu? Jakiś przykład?
Wybór tego, co daje bezpieczeństwo to akurat przejaw zdrowego rozsądku.

80

Odp: 31 lat frustracji.

Goldi01 to pewnie kolejne multi jakiegoś trola, bo pierdoli od rzeczy.


Autor ma głowę na karku, ma mieszkanie i wszystko co potrzebne do życia. Co w tym kurna złego? Gdzie niby jest to nie jego życie?

81 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-16 23:16:47)

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:

Goldi01 to pewnie kolejne multi jakiegoś trola, bo pierdoli od rzeczy.


Autor ma głowę na karku, ma mieszkanie i wszystko co potrzebne do życia. Co w tym kurna złego? Gdzie niby jest to nie jego życie?

Pierdoli pierdoli. Żyj tak abyś Ty też trochę popierdolił w życiu smile

Jak ma wszystko do życia potrzebne to po co ten post z którego wylewa się obraz człowieka nędzy i rozpaczy?

JohnyBravo777 napisał/a:

Autor wydaje sie, ze za wiele nie ryzykowal - jaka kobieta chce byc z facetem, ktory zawsze wybiera to co najbezpieczniejsze dla niego?

I nigdy tego nie zrobi, bo nie ma jaj sad

82

Odp: 31 lat frustracji.
rossanka napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Rossanka, mam na mysli, ze w zyciu trzeba znalezc balans miedzy bezpieczenstwem a ryzykiem - adaptacja do rzeczywistosci a jej transformacja.
Autor wydaje sie, ze za wiele nie ryzykowal - jaka kobieta chce byc z facetem, ktory zawsze wybiera to co najbezpieczniejsze dla niego?

W znaczeniu? Jakiś przykład?
Wybór tego, co daje bezpieczeństwo to akurat przejaw zdrowego rozsądku.

No nie wiem, ja od 18 roku zycia oprocz pracy caly czas jakies biznesy robie i udzielam sie spolecznie.
Miesiac temu kupilem kosiarke tylko po to aby dzika plaze w swoim miescie ogarnac bo ludzie na google mapsach narzekali.
Zarabiam sporo ale 3/4 roku zyje z oszczednosci, ktore pakuje w swoj rozwoj, rozwoj biznesow i pomaganie wokol chociazbym mial smieci pozbierac.

Jak czlowiek jest przez cale zycie tylko skupiony na sobie i na swoim bezpieczenstwie to zycie jest nudne i bez sensu.

Moze niech autor sie zapisze do jakiegos non-profitu miejscowego to oprocz spelnienia w pomaganiu innym tez latwiej bedzie znalezc kobiete z podobnymi wartosciami.

83

Odp: 31 lat frustracji.

Nie wiem czy ten problem dotyczy autora ale od kilku lat obserwuje że istnieje grupa facetów, którzy są niesamowicie zagubieni w życiu i pozbawieni sprawczości. Cały czas analizują czemu czegoś nie mają i tylko siedzą i zbierają kasę albo prowadzą życie pozbawione ognia. Mam wrażenie że obecna kultura ma na celu odebrani jaj mężczyznom ale jednak nasze dziedzictwo to działanie. Bycie odrzuconym czy porażka to tylko doświadczenie, na którym powinno się rosnąć. Jeżeli w swoim otoczeniu nie masz osób z którymi można porobić fajne rzeczy to wróć do korzeni. Pojedz sobie na 2 tygodnie w góry i zagaduj do ludzi na szlaku. Można tak odbyć niesamowite rozmowy, poznać przyjaciół na całe życie a jak się poszczęści to i fajna kobietę, Jeszcze mi się nie zdarzyło być w górach i nie poznać fajnych ludzi, z niektórymi człowiek ma kontakt przez lata.

84 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-08-17 00:36:32)

Odp: 31 lat frustracji.
kamiloo86 napisał/a:

Cały czas analizują czemu czegoś nie mają i tylko siedzą i zbierają kasę albo prowadzą życie pozbawione ognia. Mam wrażenie że obecna kultura ma na celu odebrani jaj mężczyznom ale jednak nasze dziedzictwo to działanie.

Dobra uwaga, "Mdlosci" Satrego o tym sa - to kultura egzystencjalizmu. Calkowita impotencja i intelektualna masturbacja.
Ludzie koncza studia i wpadaja w pustke. Pytaja o sens zycia to sie im mowi ze cos sobie musza wymyslic.
I tak w tym nihilizmie i hedonizmie sterowani przez najlepiej oplacanych psychologow pracujacych w marketingu tylko kupuja i pracuja.

Od XVIII wieku, gdy panstwa przestaly patrzec na ludzi jak na obywateli a zaczely jak na populacje, ktorej wzrost trzeba kontrolowac aby maksymalizowac sile panstwa w oparciu o proporcje konsumpcji vs. produktywnosci, ludzi zaczeto hodowac a nie wychowywac - jak zwierzeta.
A takie posty sa tego rezultatem. Tutaj przynajmniej autor mial odwage o tym napisac to ktos mu moze pomoc sie obudzic.

85 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-17 00:49:23)

Odp: 31 lat frustracji.
kamiloo86 napisał/a:

Nie wiem czy ten problem dotyczy autora ale od kilku lat obserwuje że istnieje grupa facetów, którzy są niesamowicie zagubieni w życiu i pozbawieni sprawczości. Cały czas analizują czemu czegoś nie mają i tylko siedzą i zbierają kasę albo prowadzą życie pozbawione ognia. Mam wrażenie że obecna kultura ma na celu odebrani jaj mężczyznom ale jednak nasze dziedzictwo to działanie..

I to jest smutne. Mają hajs, a życie im przelatuje obok nosa, bo boją się samych siebie, boją się świata, boją się życia. I co im z tego hajsu jak czasu nie kupią?
Meh. Smutne to jest.

kamiloo86 napisał/a:

Cały czas analizują czemu czegoś nie mają i tylko siedzą i zbierają kasę albo prowadzą życie pozbawione ognia. Mam wrażenie że obecna kultura ma na celu odebrani jaj mężczyznom ale jednak nasze dziedzictwo to działanie..

I cały czas będą analizować, a czas aby przeżyć piękne przygody będzie uciekać.


To jest właśnie ten mental przegrywa. Wy zamiast coś robić to wymyślacie miliardy wymówek aby nic nie robić i dalej narzekać. Aż mnie dziw bierze, że zarabiacie te pieniądze xD Z takim mentalem to nic tylko do końca życia żyć w jaskini.
A taki według was patologiczny typ po prostu gada z tymi kobietami i gówno go obchodzi co sobie pomyśli laska, że mieszka z rodzicami, nie ma auta, pracuje w biedronce czy cokolwiek tam jeszcze można wymyślić. On po prostu podejmuje akcję.

86

Odp: 31 lat frustracji.
Goldi01 napisał/a:

A taki Mietek zamiast słuchać pierdolenia, że mieszka z mamusią i nie znajdzie nigdy kobiety. Po prostu zaczął szukać i znalazł.
TA DA.

Ta, już to widzę jak szanująca się kobieta w wieku 30-40 lat skacze z radości, żeby mieszkać w pokoju z jakimś Mietkiem mając po drugiej stronie ściany jego matkę xDDD

Co najwyżej jakaś mega zdesperowana babka się na takie coś zgodzi. Reszta sobie poszuka kogoś innego, kto ma do zaoferowania normalne lokum.

87 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2022-08-17 01:09:19)

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:
Goldi01 napisał/a:

A taki Mietek zamiast słuchać pierdolenia, że mieszka z mamusią i nie znajdzie nigdy kobiety. Po prostu zaczął szukać i znalazł.
TA DA.

Ta, już to widzę jak szanująca się kobieta w wieku 30-40 lat skacze z radości, żeby mieszkać w pokoju z jakimś Mietkiem mając po drugiej stronie ściany jego matkę xDDD

Co najwyżej jakaś mega zdesperowana babka się na takie coś zgodzi. Reszta sobie poszuka kogoś innego, kto ma do zaoferowania normalne lokum.

Mam znajomego, mniej więcej w Twoim wieku. Wynajmował z kolegą mieszkanie, każdy miał po pokoju. Poznał dziewczynę. Wyprowadził się od kolegi, razem z dziewczyną wynajęli mieszkanie. To zależy czy Mietek chciałby tkwić przy matce do końca życia ( i zależy jeszcze z jakich przyczyn).
Przestań się wciskać w te schematy.

88 Ostatnio edytowany przez kamiloo86 (2022-08-17 01:13:33)

Odp: 31 lat frustracji.

Powiem Wam tak, znam facetów 50+ którzy mają dzieci z 2x latkami, to są faceci pełni życia i energii, śmiali i odważni, to często ich 2 związek/żona. Nie mowie ze to co robią jest ok ale to dowodzi że ta męska energia jednak przyciąga kobiety. Ci faceci wiedzą czego chcą i potrafią po to sięgać. Wcale nie są milionerami, bywają instruktorami sportu, osobami która mają mniejsze działalności. Często mimo tego etapu w życiu zakredytowani, bez nadmiaru gotówki. A jednak kobiety chcą z nimi być i oni te kobiety potrafią zdobywać i prowadzić. To najbardziej mi udowadnia co się liczy. Innym pozostanie narracje że wygrywają tylko bad boye i osoby najbardziej atrakcyjne (tak mają łatwiej ale życia im nie starczy na wszystkie kobiety więc sporo zostaje wink

89 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-17 09:43:45)

Odp: 31 lat frustracji.
KoralinaJones napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
Goldi01 napisał/a:

A taki Mietek zamiast słuchać pierdolenia, że mieszka z mamusią i nie znajdzie nigdy kobiety. Po prostu zaczął szukać i znalazł.
TA DA.

Ta, już to widzę jak szanująca się kobieta w wieku 30-40 lat skacze z radości, żeby mieszkać w pokoju z jakimś Mietkiem mając po drugiej stronie ściany jego matkę xDDD

Co najwyżej jakaś mega zdesperowana babka się na takie coś zgodzi. Reszta sobie poszuka kogoś innego, kto ma do zaoferowania normalne lokum.

Mam znajomego, mniej więcej w Twoim wieku. Wynajmował z kolegą mieszkanie, każdy miał po pokoju. Poznał dziewczynę. Wyprowadził się od kolegi, razem z dziewczyną wynajęli mieszkanie. To zależy czy Mietek chciałby tkwić przy matce do końca życia ( i zależy jeszcze z jakich przyczyn).
Przestań się wciskać w te schematy.

Właśnie. Mietek może mieszkać z mamą. Ale jak pozna kobietę to może się wyprowadzić i wynająć wspólnie mieszkanie z tą dziewczyną. Albo przeprowadzić do jej mieszkania.
Strasznie tkwisz w schematach jak Karolina napisała. Kobieta nie może się dołożyć do wynajmowanego mieszkania? To facet musi za wszystko płacić?
Tam gdzie Ty widzisz problemy, inni ludzie ich nie widzą, a działają. Taka jest różnica. Dlatego takie przeciętne Mietki mają kobiety, a Wy ich nie macie.

kamiloo86 napisał/a:

Powiem Wam tak, znam facetów 50+ którzy mają dzieci z 2x latkami, to są faceci pełni życia i energii, śmiali i odważni, to często ich 2 związek/żona. Nie mowie ze to co robią jest ok ale to dowodzi że ta męska energia jednak przyciąga kobiety. Ci faceci wiedzą czego chcą i potrafią po to sięgać. Wcale nie są milionerami, bywają instruktorami sportu, osobami która mają mniejsze działalności. Często mimo tego etapu w życiu zakredytowani, bez nadmiaru gotówki. A jednak kobiety chcą z nimi być i oni te kobiety potrafią zdobywać i prowadzić. To najbardziej mi udowadnia co się liczy. Innym pozostanie narracje że wygrywają tylko bad boye i osoby najbardziej atrakcyjne (tak mają łatwiej ale życia im nie starczy na wszystkie kobiety więc sporo zostaje wink

Dokładnie. Rzeczy materialne nie grają pierwszych skrzypiec w relacjach miedzy ludzkich.

90

Odp: 31 lat frustracji.
Goldi01 napisał/a:

Dokładnie. Rzeczy materialne nie grają pierwszych skrzypiec w relacjach miedzy ludzkich.

Może nie pierwszych. Ale są bardzo ważne. Powiedz dziewczynie, która Ci się podoba, że nie masz samochodu/prawka. Na 99% następnego spotkania nie będzie xD

91 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-17 10:24:04)

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:
Goldi01 napisał/a:

Dokładnie. Rzeczy materialne nie grają pierwszych skrzypiec w relacjach miedzy ludzkich.

Może nie pierwszych. Ale są bardzo ważne. Powiedz dziewczynie, która Ci się podoba, że nie masz samochodu/prawka. Na 99% następnego spotkania nie będzie xD

A ten dalej to samo.
Mam kilku kolegów którzy nie mają prawka. Mają kobiety, ba żony i dzieci.
Na randki jeździli autobusem, uberem czy boltem lub rowerem. Na dalsze wspólne wycieczki pociągiem lub rowerem.
Na większe wycieczki latali samolotem.
Da się? Da. Jest ciężej jest, ale się da.

Zresztą wszystkie materialne rzeczy na poziomie podstawowym to kwestia motywacji. Jak się bardzo przyda te prawko to można je przecież zrobić w miesiąc lub dwa.
Podstawowe auto za kilka tysięcy to kwestia kilku miesięcy oszczędzania, albo wzięcia nawet pożyczki od rodziny, znajomych albo nawet i banku. I tak samo z całą resztą.

92 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 11:17:32)

Odp: 31 lat frustracji.
Goldi01 napisał/a:

A ten dalej to samo.

Zawsze będą wyjątki od reguły takie jak Twoi znajomi.

Ale nikt mi nie wmówi, że jak ktoś szuka kogoś do związku, to nie patrzy na status materialny. Bo patrzy. To chyba normalne, że jak dziewczyna szuka faceta, to takiego, który pozwoli na polepszenie jej statusu życiowego (albo co najmniej utrzymanie aktualnego), a nie jakiejś pierdoły.

Poczytaj sobie chociażby w necie jakie są opinie o facetach bez mieszkania, bez prawa jazdy, co nie potrafią gotować, itp. Zdecydowaną większość wypowiedzi można podsumować krótko: taki facet to pizda.

93

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:
Goldi01 napisał/a:

A ten dalej to samo.

Zawsze będą wyjątki od reguły takie jak Twoi znajomi.

Ale nikt mi nie wmówi, że jak ktoś szuka kogoś do związku, to nie patrzy na status materialny. Bo patrzy. To chyba normalne, że jak dziewczyna szuka faceta, to takiego, który pozwoli na polepszenie jej statusu życiowego (albo co najmniej utrzymanie aktualnego), a nie jakiejś pierdoły.

Poczytaj sobie chociażby w necie jakie są opinie o facetach bez mieszkania, bez prawa jazdy, co nie potrafią gotować, itp. Zdecydowaną większość wypowiedzi można podsumować krótko: taki facet to pizda.

No,ale przecież Ty prawa jazdy nie zrobisz a gotować też nie będziesz się uczył. No to o co Ci chodzi?

94 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-17 11:31:39)

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:
Goldi01 napisał/a:

A ten dalej to samo.

Zawsze będą wyjątki od reguły takie jak Twoi znajomi.

Ale nikt mi nie wmówi, że jak ktoś szuka kogoś do związku, to nie patrzy na status materialny. Bo patrzy. To chyba normalne, że jak dziewczyna szuka faceta, to takiego, który pozwoli na polepszenie jej statusu życiowego (albo co najmniej utrzymanie aktualnego), a nie jakiejś pierdoły.

Poczytaj sobie chociażby w necie jakie są opinie o facetach bez mieszkania, bez prawa jazdy, co nie potrafią gotować, itp. Zdecydowaną większość wypowiedzi można podsumować krótko: taki facet to pizda.

Dla jednych pizda, a inne nie zwracają za bardzo na to uwagi, bo dla nich liczy się to jak ten facet będzie je traktować.
Gotowanie? Są kobiety które uwielbiają gotować i taki mają język miłości. Są kobiety które mają prawo jazdy i będą służyć jako podwózka w razie czego. Są kobiety które mają mieszkanie, albo są w gotowości wynająć coś wspólnie.

Cały czas chcę powiedzieć, że dla części kobiet bardziej liczy się to jak ona się czuje przy takim facecie, a nie to co ma materialnie.
Zresztą co do rzeczy materialnych. Dla wielu wystarczy aby facet miał tę pracę i był w stanie zapewnić sobie ten podstawowy byt (płacenie za siebie na wycieczkach, randkach, opłaty za wspólne mieszkanie i tak dalej).

Po drugie takie rzeczy jak nauka gotowania czy prawa jazdy to kwestia jak napisałem kilku tygodni. Można się tego nauczyć.
Ba, możesz poprosić kobietę aby Cię nauczyła jeździć autem (ałć, ta męska duma która jest powodem wielu kłótni), albo gotować.
Wspólna nauka gotowania to swietna metoda spędzenia czasu razem jako para.

95

Odp: 31 lat frustracji.

On rozpaczliwie próbuje odnaleźć się w swojej życiowej samotności i szuka jej przyczyn zupełnie nie tam gdzie one się znajdują. On jest w tym momencie na etapie miotania się, pomiędzy tym co może zaoferować sam sobie a tym co sam sobą może zaoferować dziewczynie. Ma przy tym totalny bałagan w głowie, poprzestawiane wartości, i nie widzi tego co istotne a co nieistotne. Jeszce do tego nie doszedł.

96

Odp: 31 lat frustracji.
Goldi01 napisał/a:

Na randki jeździli autobusem, uberem czy boltem lub rowerem

jakis_czlowiek napisał/a:

Ale nikt mi nie wmówi, że jak ktoś szuka kogoś do związku, to nie patrzy na status materialny.

To nie jest A albo B.
Zarowno ten co sluchal sie rodzicow i nauczycieli cale zycie a teraz definiuje siebie przez pryzmat zawodu lub tego co sobie kupil, jak i ten Rasputin czy Casanova co szuka ciaglych przygod to mentalne 16 latki.
Mezczyzna ma czesc cech z jednego i drugiego. A czesci cech nie ma jak bycia tchorzem (z pierwszego) czy przerosnietego ego ktore idzie w parze z wielkimi ambicjami (z drugiego).

97 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-08-17 12:04:51)

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:
Goldi01 napisał/a:

A ten dalej to samo.

Zawsze będą wyjątki od reguły takie jak Twoi znajomi.

Ale nikt mi nie wmówi, że jak ktoś szuka kogoś do związku, to nie patrzy na status materialny. Bo patrzy. To chyba normalne, że jak dziewczyna szuka faceta, to takiego, który pozwoli na polepszenie jej statusu życiowego (albo co najmniej utrzymanie aktualnego), a nie jakiejś pierdoły.

Poczytaj sobie chociażby w necie jakie są opinie o facetach bez mieszkania, bez prawa jazdy, co nie potrafią gotować, itp. Zdecydowaną większość wypowiedzi można podsumować krótko: taki facet to pizda.


Przeciez jakis czlowiek ma racje. Nie wmawiajcie mu, ze jest inaczej, bo zrobicie mu krzywde.


Nie wiem, czy pisales o sobie czy ogolnie, jesli o sobie to coz ..mieszkanie to nie jest cos, co da sie ogarnac w jeden dzien, ale gotowanie czy prawko to cos, co mozesz w szybkim czasie nadrobic. I jest wazniejsze niz posiadanie pasji czy zainteresowan. jak juz ktos wyzej wspomnial, mnie "pasje" tez sie podobaly, ale jak bylam nastka. Teraz sa mi kompletnie obojetne, nie mowia nic o  czlowieku. Nawet wolalabym, zeby nie mial wcale, niz (tylko dla przykladu) calymi dniami gral w ps4 i nazywal to pasja.
Co do gotowania, nie musisz sie ksztalcic na kucharza. Wystarczy doslownie kilka potraw. Podejrzewam, ze cos jesz, wiec potrafisz przygotowac obiad? Jesli nie to wiesz, co robic.

98

Odp: 31 lat frustracji.
blueangel napisał/a:

Przeciez jakis czlowiek ma racje. Nie wmawiajcie mu, ze jest inaczej, bo zrobicie mu krzywde.

On tą swoją rację wyłuszcza tylko po to aby się umartwiać. Nie ma zamiaru nic zmieniać.

99 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-08-17 12:22:48)

Odp: 31 lat frustracji.
blueangel napisał/a:

Przeciez jakis czlowiek ma racje. Nie wmawiajcie mu, ze jest inaczej, bo zrobicie mu krzywde.

Ma po czesci racje.
Gdyby studia, praca i mieszkanie byly najwazniejsze to do autora tego watku kobiety bily drzwiami i oknami.
To co mowi jest wazne, ale to mozna osiagnac bedac mentalnie chlopcem a to nie jest cos szczegolnie atrakcyjnego.

Edit:
Ja mam przyjaciela, ktory ma mieszkanie w Wawie i robi 3 prace zdalne na raz - kazda po 25k miesiecznie.
I tez ma spory problem aby w ogole umowic sie z jakas kobieta.
Ludzie w tym kraju - a zwlaszcza ladne kobiety - nie umieraja z glodu.
Udany zwiazek czy chociazby zabawia wymaga cech charakteru, ktorych niestety wiekszosc facetow z kasa nie ma i kobiety to widza.

100 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 12:19:17)

Odp: 31 lat frustracji.
JohnyBravo777 napisał/a:
blueangel napisał/a:

Przeciez jakis czlowiek ma racje. Nie wmawiajcie mu, ze jest inaczej, bo zrobicie mu krzywde.

Ma po czesci racje.

Jezu xD Przecież to był sarkazm ze strony blueangel.

101

Odp: 31 lat frustracji.

To niesamowite, że dla większości ludzi "mam mieszkanie" i mam zobowiązanie finansowe na 30 lat" to to samo big_smile Przecież kredyt w 2020 roku mógł wziąć prawie każdy, mój znajomy zarabiał 3500 netto i wziął z dziewczyną (nie wiem ile ona zarabia) kredyt na mieszkanie o wartości 400.000 zł. Mówiłam mu: weźcie na oprocentowanie stałe w ciągu pierwszych 5 lat, wychodzi 3,5% zamiast 2,3%, ale będziesz miał spokojną głowę, bo po tym zatrzymaniu gospodarek przez covid inflacja i stopy na bank wzrosną. A on do mnie: nie sądzę, tyle lat były w okolicy zera, po co mam przepłacać big_smile No ale "ma mieszkanie" big_smile

102 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-17 13:27:29)

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
blueangel napisał/a:

Przeciez jakis czlowiek ma racje. Nie wmawiajcie mu, ze jest inaczej, bo zrobicie mu krzywde.

Ma po czesci racje.

Jezu xD Przecież to był sarkazm ze strony blueangel.

Nie. Nie był.
Masz tak małe poczucie własnej wartości, że nawet nie uwzględniasz tego, że ktoś może się z Tobą z czymś zgadzać.

103

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
blueangel napisał/a:

Przeciez jakis czlowiek ma racje. Nie wmawiajcie mu, ze jest inaczej, bo zrobicie mu krzywde.

Ma po czesci racje.

Jezu xD Przecież to był sarkazm ze strony blueangel.

Nie wydaje mi się, żeby to był sarkazm.

Blueangel nawet dała Tobie konkretne wskazówki, jak nadrobić braki.
Zgadzam się z nią jak najbardziej, że mieszkanie w przypadku samotnego faceta to nie jest jakieś must have, tym bardziej jak jest jeszcze powiedzmy przed 30-tką i nawet nie do końca jest pewny, czy chce w danym miejscu zapuszczać korzenie. Ale brak posiadania prawa jazdy w pewnym wieku czy nieumiejętność przygotowania kilku dań, to dyskwalifikuje faceta jako potencjalnego partnera przez wiele kobiet, bo pokazuje brak przygotowania do życia, nieogarnięcie kilku podstawowych życiowych wymogów i umiejętności.

104 Ostatnio edytowany przez Goldi01 (2022-08-17 13:47:04)

Odp: 31 lat frustracji.
MagdaLena1111 napisał/a:
jakis_czlowiek napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Ma po czesci racje.

Jezu xD Przecież to był sarkazm ze strony blueangel.

Nie wydaje mi się, żeby to był sarkazm.

Blueangel nawet dała Tobie konkretne wskazówki, jak nadrobić braki.
Zgadzam się z nią jak najbardziej, że mieszkanie w przypadku samotnego faceta to nie jest jakieś must have, tym bardziej jak jest jeszcze powiedzmy przed 30-tką i nawet nie do końca jest pewny, czy chce w danym miejscu zapuszczać korzenie. Ale brak posiadania prawa jazdy w pewnym wieku czy nieumiejętność przygotowania kilku dań, to dyskwalifikuje faceta jako potencjalnego partnera przez wiele kobiet, bo pokazuje brak przygotowania do życia, nieogarnięcie kilku podstawowych życiowych wymogów i umiejętności.

O to to.
Przygotowanie do życia jest bardzo ważne.
Facet musi umieć sam prać, sprzątać, gotować. Po prostu ogarniać życie. Co dla kobiety z tego, że jej potencjalny facet mieszka sam i ma mieszkanie na własność jak jest tak zwaną pierdołą?
Facet może nie mieć tego mieszkania i mieszkać z kimś. Ale jak jest ogarnięty życiowo to kobiety na niego i tak pozytywnie spojrzą.

Po co dla kobiety facet który znajdzie sobie nową mamusię? Kobietę która będzie za niego wszystko robić, bo on nic nie umie z domowych obowiązków.
To jest właśnie sedno. Facet może nawet i mieszkać z mamą, ale jak zmywa, sprząta, gotuje, zajmuje się domem to jest stawiany w innym świetle.

105 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 13:54:33)

Odp: 31 lat frustracji.
Goldi01 napisał/a:

Facet musi umieć sam prać, sprzątać, gotować. Po prostu ogarniać życie.

Od 11 lat mieszkam sam. Zmywam, sprzątam, piorę, itp. Ale to chyba normalne. Gotować nie umiem, nigdy mi to jakoś potrzebne do życia nie było - kupuję dietę w pudełkach teraz. I prawka nie mam, bo też nigdy nie było potrzebne. Jakbym miał, to auto i tak by stało nieużywane.

Ale i tak to za mało żeby nie być pierdołą... Nawet jakbym zrobił prawko i nauczył się gotować, to i tak bym nadal nią był.


MagdaLena1111 napisał/a:

Nie wydaje mi się, żeby to był sarkazm.

No dla mnie sarkazm jak byk. W skrócie: nie piszcie już nic, bo cokolwiek zgodnego z prawdą byście napisali (według Was) to i tak się z tym nie zgodzę tongue

106

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:

cokolwiek zgodnego z prawdą byście napisali (według Was) to i tak się z tym nie zgodzę

Myslales o pomocy profesjonalisty?

107

Odp: 31 lat frustracji.
JohnyBravo777 napisał/a:

Myslales o pomocy profesjonalisty?

Ale ja przecież napisałem tylko o co chodziło w tym sarkaźmie tongue



I tak, chodzę na terapię.

108

Odp: 31 lat frustracji.
Goldi01 napisał/a:

O to to.
Przygotowanie do życia jest bardzo ważne.
Facet musi umieć sam prać, sprzątać, gotować. Po prostu ogarniać życie. Co dla kobiety z tego, że jej potencjalny facet mieszka sam i ma mieszkanie na własność jak jest tak zwaną pierdołą?
Facet może nie mieć tego mieszkania i mieszkać z kimś. Ale jak jest ogarnięty życiowo to kobiety na niego i tak pozytywnie spojrzą.

Po co dla kobiety facet który znajdzie sobie nową mamusię? Kobietę która będzie za niego wszystko robić, bo on nic nie umie z domowych obowiązków.
To jest właśnie sedno. Facet może nawet i mieszkać z mamą, ale jak zmywa, sprząta, gotuje, zajmuje się domem to jest stawiany w innym świetle.


Dokładnie.
Mało kto chciałby się wiązać z „pierdołą”, która nie potrafi ogarnąć podstawowych bytowych umiejętności wymaganych we współczesnym świecie.
Mnie to tylko dziwi, że w dzisiejszych czasach rodzice wypuszczają w świat synów z tak niskim poziomem „ogarnięcia”.

109 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-08-17 14:47:13)

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:

Ale ja przecież napisałem tylko o co chodziło w tym sarkaźmie tongue

Zle przeczytalem wink

MagdaLena1111 napisał/a:

Mnie to tylko dziwi, że w dzisiejszych czasach rodzice wypuszczają w świat synów z tak niskim poziomem „ogarnięcia”.

Pokolenie lat 40 - 70 calkowicie zawiodlo swoje dzieci.
To ludzie, ktorzy chcieli przez zycie przejsc adaptujac sie i nie wychylajac tylko dbajac o swoje wlasne podworko.
Pokolenie tchorzy ktorzy pozwolili sie stopniowo coraz bardziej uciskac rzadom, mediom i korporacjom doprowadzajac do sytuacji, w ktorej pokolenie X i kolejne sa postawione przed problemem bez precedensu w calej historii ludzkosci - calkowitego wyginiecia zorganizowanego zycia na ziemi.

Dzisiaj tylko jezdza po wczasach, czytaja popularne ksiazki, daja rady w grupach spolecznosciowych i narzekaja na mlodych.

110 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2022-08-17 15:17:46)

Odp: 31 lat frustracji.
JohnyBravo777 napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:

Mnie to tylko dziwi, że w dzisiejszych czasach rodzice wypuszczają w świat synów z tak niskim poziomem „ogarnięcia”.

Pokolenie lat 40 - 70 calkowicie zawiodlo swoje dzieci.
To ludzie, ktorzy chcieli przez zycie przejsc adaptujac sie i nie wychylajac tylko dbajac o swoje wlasne podworko.
Pokolenie tchorzy ktorzy pozwolili sie stopniowo coraz bardziej uciskac rzadom, mediom i korporacjom doprowadzajac do sytuacji, w ktorej pokolenie X i kolejne sa postawione przed problemem bez precedensu w calej historii ludzkosci - calkowitego wyginiecia zorganizowanego zycia na ziemi.

Dzisiaj tylko jezdza po wczasach, czytaja popularne ksiazki, daja rady w grupach spolecznosciowych i narzekaja na mlodych.

Moi rodzice, oboje lat 53 (rocznik 69). Wcale nie uważam, że zawiedli mnie, czy mojego brata.
Oni dobrze się zaadaptowali, można nawet powiedzieć, że wybili się, rozmnożyli się ;-) wychowali nas na samodzielnych, radzących sobie w życiu ludzi i sami ze swojego życia korzystają. Ale nie tylko, jak piszesz „jezdza po wczasach, czytaja popularne ksiazki, daja rady w grupach spolecznosciowych i narzekaja na mlodych”, bo przecież jakoś musza na te swoje wojaże i książki zarobić :-D


PS chodzi o to, że - jak ja to widzę - głównym zadaniem jako rodzica jest wychowanie dziecka tak, aby ono sobie radziło w życiu, aby ogarniało codzienność i rzeczywistość, aby było kreatywne, elastyczne, planujące i systematyczne. A to samo się nie zrobi.

111

Odp: 31 lat frustracji.
MagdaLena1111 napisał/a:


PS chodzi o to, że - jak ja to widzę - głównym zadaniem jako rodzica jest wychowanie dziecka tak, aby ono sobie radziło w życiu, aby ogarniało codzienność i rzeczywistość, aby było kreatywne, elastyczne, planujące i systematyczne. A to samo się nie zrobi.

Zgadzam się, ale nie wiem czy nauka "gotowania, prania, sprzątania" to wliczam do "radzenia sobie w życiu". Mamy XXI wiek, sprzątam sam, ale gdybym chciał kogoś nająć do tego to w obecnych czasach ani to nie jest niedostępne ani drogie. Gotować nie umiem, gdybym musiał się nauczyć to bym to zrobił, ale na to też już od dawna są sposoby dostępne, żeby móc jeść a nie gotować wink
Z praniem to dla mnie w ogóle beka, bo w takiej np. Szwecji są pralnie i ludzie nie mają pralek w domach wink

Dla mnie ważniejsze jest samo radzenie sobie z "problemami" życia, chęci i pomysłowość, niż to jaki sposób poradzenia sobie ktoś wybierze smile

112

Odp: 31 lat frustracji.
Arukado napisał/a:

Zgadzam się, ale nie wiem czy nauka "gotowania, prania, sprzątania" to wliczam do "radzenia sobie w życiu". Mamy XXI wiek, sprzątam sam, ale gdybym chciał kogoś nająć do tego to w obecnych czasach ani to nie jest niedostępne ani drogie. Gotować nie umiem, gdybym musiał się nauczyć to bym to zrobił, ale na to też już od dawna są sposoby dostępne, żeby móc jeść a nie gotować wink
Z praniem to dla mnie w ogóle beka, bo w takiej np. Szwecji są pralnie i ludzie nie mają pralek w domach wink

Dla mnie ważniejsze jest samo radzenie sobie z "problemami" życia, chęci i pomysłowość, niż to jaki sposób poradzenia sobie ktoś wybierze smile

Pełna zgoda. Wielu ludzi mieszkających w dużych miastach tak żyje, bo tak jest (moim zdaniem) rozsądniej. Jeżeli ktoś zarabia np. 80 zł za godzinę pracy, a może zamówić firmę sprzątającą za 30 zł za godzinę, to przecież lepiej skorzystać z usług takiej firmy. To samo z jedzeniem, nie opłaca się gotować porcji dla jednej osoby, lepiej zamówić dietę pudełkową czy wyjść na obiad do restauracji (jeżeli ktoś ma taką możliwość). Pranie zajmuje może 15 minut, włożyć ciuchy do pralki i potem rozwiesić czy przełożyć do suszarki to nie jest fizyka kwantowa.

113

Odp: 31 lat frustracji.

Nie wiem w jakiej ty Szwecji byłeś że pralek ludzie nie mieli. Ja tam mieszkałem i się z brakiem pralek nie spotkałem. Za to mieszkając potem w innym polskim mieście faktycznie korzystałem z pralnii bo było to dla mnie wygodne.

Nie naginaj rzeczywistości że posiadanie materialnych zasobów jest koniecznością do posiadania relacji. Na tym forum było kilkaset historii kobiet z facetami, którzy nie ogarniali życia ale mieli dość odwagi żeby je pierwotnie zdobyć. Zasoby są ważne w zależności od ambicji jednostki i wzorców którymi postrzega rzeczywistość. Bywają bardzo zamożne i samodzielne kobiety, które utrzymują facetów i wcale im to nie przeszkadza. Co chatka to zagadka. Moim zdaniem brakuje Ci ognia i chciałbyś żeby ta sama dziewczyna spadła z nieba. Albo najlepiej zagadać raz i potem się toczy. Nie powiem tak bylo by łatwiej ale w większości wypadków trzeba kobietę zdobyć lub sprawić żeby się czuła w Twojej obecności wyjątkowo, tak jak przy nikim innym. Czytając Twoje wypowiedzi czuję że brakuje właśnie tego. Zracjonalizowales sobie więc że świat działa przeciwko Tobie i wgrywa tylko nieliczni. Przerabiałem taki moment w życiu jak byłem młodszy. Wtedy się ma myślenie tunelowe i upraszcza otaczającą rzeczywistość. Nastaw się na działanie i otwórz na wiele różnych nowych grup i doświadczeń a szansę się pojawią.

114 Ostatnio edytowany przez jakis_czlowiek (2022-08-17 18:01:43)

Odp: 31 lat frustracji.
JohnyBravo777 napisał/a:

Ja mam przyjaciela, ktory ma mieszkanie w Wawie i robi 3 prace zdalne na raz - kazda po 25k miesiecznie.
I tez ma spory problem aby w ogole umowic sie z jakas kobieta.
Ludzie w tym kraju - a zwlaszcza ladne kobiety - nie umieraja z glodu.
Udany zwiazek czy chociazby zabawia wymaga cech charakteru, ktorych niestety wiekszosc facetow z kasa nie ma i kobiety to widza.

No to ten Twój przyjaciel nie ma się czym chwalić. Bo na 100% pracuje dla jednego klienta np. 2h a fakturuje jak za pełną dniówkę. Inaczej by nie wyrobił w ten sposób. Sporo osób tak robi. Zwykłe oszustwo i złodziejstwo. Zakładam, że to programista. Jeśli nie to przepraszam.

115

Odp: 31 lat frustracji.

Zamiast się cisnąć na forum to ja bym na miejscu autora znalazł jakieś konkretne hobby, które go interesuje, tak żeby nie myśleć. Mi też się wiele razy nie układało, ale z mojego doświadczenia wiem że bycie w związku wcale nie musi oznaczać szczęścia. Zdjęcie z partnerem/ką na którym wygląda się na szcześliwych łatwo wrzucić na facebooka/instagrama, ale jak jest naprawdę to wiedzą tylko te osoby. Jojczenie na forum raczej nic dobrego nie przyniesie.

116 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-08-17 18:34:19)

Odp: 31 lat frustracji.
jakis_czlowiek napisał/a:

No to ten Twój przyjaciel nie ma się czym chwalić. Bo na 100% pracuje dla jednego klienta np. 2h a fakturuje jak za pełną dniówkę. Inaczej by nie wyrobił w ten sposób. Sporo osób tak robi. Zwykłe oszustwo i złodziejstwo. Zakładam, że to programista. Jeśli nie to przepraszam.

Nikt sie nie chwali. Przytoczylem przyklad mezczyny zarabiajacego top 0.01% w Polsce i majacego problemy ze znalezieniem sobie partnerki jako argument za tym, ze autor posta patrzy na swoja atrakcyjnosc w stosunku do kobiet poprzez bledne heurystyki.

xGrahir napisał/a:

ale z mojego doświadczenia wiem że bycie w związku wcale nie musi oznaczać szczęścia.

Z tego co rozumiem, autor ma powazniejszy problem niz znalezienie partnerki, ktory zdaje sie byc pomijany.

jan222 napisał/a:

Znajomi mają dziewczyny/ żony.
A ja co? Weekendy jak gdzieś jesteśmy (czasem jakieś urodziny czy coś) lub koncerty i Oni są z dziewczynami,
to czuje się jak 5 kołe u wozu...

Nawet nie mam z kim na impreze wyskoczyć, by jakąś poznać...

Wydaje sie, ze on nikogo bliskiego nie ma z kim by mogl spedzac czas i kto by go zrozumial bo wszyscy jego znajomi maja juz zupelnie inne zycie i problemy.

117

Odp: 31 lat frustracji.
jan222 napisał/a:

Ja najbardziej w tym wszystkim wkur... frustracja, że się widzimy patologiczne sąsiada, alkoholika z fajną dziewczyną, która jest w niego wpatrzona jak w obrazek.

Poniekąd mam to samo. Tylko, że ja myślę, że mogłaby mieć przecież milion razy lepiej z kobietą;)

118

Odp: 31 lat frustracji.

Tyle kwasu, tyle złości wink
Dla mnie OP idealnie pokazuje, że autor na złe wagi kładł ciężarki. Nagle oczekiwana inwestycja przyniosła inne efekty, niż te, które zakładał.

Posty [ 66 do 118 z 118 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024