Finansowe rozterki narzeczonego. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Finansowe rozterki narzeczonego.

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 241 z 241 ]

196

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Faktycznie, temat wątku już się wyczerpał więc nie piszmy już.
Dziękuję za wszystkie opinie.

Zobacz podobne tematy :

197 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-07-26 22:03:51)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

9

Kleoma napisał/a:
wieka napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Proszę podaj jakieś przykłady tego co on może zrobić teraz po swojemu przeciwko niej.
Bo mnie nic konkretnego do głowy nie przychodzi.
Były takie sytuacje gdzie ona miała na coś plan a po jego uwagach zrezygnowała i zrobiła tak jak radził.
Zrobiła też parę rzeczy specjalnie pod niego mimo, że jej to nie będzie potrzebne w przyszłości.
To wprawdzie drobiazgi, ale jednak.

Drobiazgi nie mają tu znaczenia, nie chodzi też o to, żeby robił coś przeciwko niej, tylko nosił spodnie w tym związku, był decyzyjny, nie godził się na wszystko, co ona wymyśli.

Kleoma my piszemy jak to widzimy, Ty widzisz inaczej... A jak jest  to też nie wiesz, bo tylko tyle ile on Ci powie.

To uważasz, że w porządku byłoby gdyby kupił sam ten zbiornik na szambo, wynajął ekipę, włamał się na posesje i zamontował bez jej zgody?
Czy jakieś inne czynności w tym domu zrobił i pokrył koszty? Bez jej zgody?
Wtedy miałby jaja?

Nie, w ogóle nie powinien wkładać pracy ani pieniędzy w jej interes i forsować swoje, a nie przytakiwać. Ona wie jak zatrzymać faceta i owinąć wokół palca i jak już, to nie o nią, a o niego trzeba się martwić, ale cóż, dorosły jest, my możemy sobie tylko pogadać. Ale są tacy co pozwalają się wykorzystywać, a później płaczą...

Chodzi o symetrię, równowagę, żeby w przypadku jak go wystawi do wiatru, nie pluł sobie w brodę...

I nie chodzi o to, że on jej pomaga, tylko o to, że celu nie mają wspólnego, sprecyzowanego wspólnego życia...tylko jej plan się liczy tongue

Dziwne Kleoma, że Ty tego nie widzisz, co my, jesteś sama w swojej ocenie i się tego kurczowo trzymasz, żadne argumenty do Ciebie nie docierają, to nie ma się co chłopakowi dziwić, jak zaślepiony miłością.

198

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Fizycznie to na razie już się go pozbyłam. Zabrał wszystkie swoje rzeczy od nas i umieścił u niej. Nie przejeżdża już do nas na weekendy.
.

Czyli zdecydowanie masz interes w tym, żeby on się jej trzymał. Nieważne na jakich zasadach, bo w przeciwnym razie znów Wam się zwali na głowę.

Cięgle uparcie nie chcesz dostrzec różnicy między pomocą w porąbaniu drewna, a sprezentowaniem komuś dorobku życia.

W poprzednim wątku pisałaś lekko i nawet błyskotliwie, tutaj występujesz jako wyjęta z czarnej komedii stara baba, która swoje wie, a jeśli fakty świadczą o czymś innym, to tym gorzej dla faktów.

199

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:
noben napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Staram się obiektywnie na to patrzeć, wczuwam się w jej sytuację.

Sprzeczność!
Albo obiektywnie, albo wczuwasz się w jej sytuację.
Olinka ma rację- wczuwasz się z uporem wręcz śmiesznym; zważywszy, że jej nawet nie znasz. A jednak kombinujesz  tylko w tę stronę, aby JEJ było dobrze.
W pewnym sensie przyjmujesz punkt widzenia tego nieszczęśnika: on się nie liczy, liczy się tylko usatysfakcjonowanie jej.

Argument, że ona przygotowuje mu coś do jedzenia, gdy on pracuje przy JEJ domu, jako dowód na jej starania na rzecz tego związku jest...bez urazy...głupi.

Temat wątku już dawno się wyczerpał, ale dyskusja jest niezwykle ciekawa właśnie ze względu na psychologiczny aspekt Autorki wątku.
Stawiam roboczą tezę, że podświadomie chcesz się już pozbyć tego lokatora ze swojego życia i dlatego zamiatasz pod dywan wszelkie fakty, które mogłyby temu przeszkodzić.

Fizycznie to na razie już się go pozbyłam. Zabrał wszystkie swoje rzeczy od nas i umieścił u niej. Nie przejeżdża już do nas na weekendy.
A, że jest kumplem mojego męża i nawet go chce prosić na świadka ślubu to już w naszym życiu zostanie na te kilka następnych lat.
To jest nieprawda, że trzymam jej stronę. Gdybym widziała, że ona go wykorzystuje to byłabym przeciw niej. Lecz nie mam powodu. Ona jest fair wobec niego.
A, że on robi coś dla niej to jego decyzja. Zamiast siłowni za którą trzeba zapłacić ma za darmo wysiłek fizyczny i zgrabną sylwetkę przy pracach u niej na świeżym powietrzu. Plus darmo noclegi/pobyt jak w agroturystyce ma.
Mógłby siedzieć na swojej kwaterze i pić, grać w karty, oglądać pornosy, słuchać pieprznych kawałów i disco polo  z tymi co nie pojechali na weekend do rodziny.
Mój mąż też chodzi narąbać sąsiadkom staruszkom drzewa czy śnieg odgarnąć zupełnie za darmo.

Też nie uważam że ona go wykorzystuje, po prostu on robi dla niej tyle ile uważa i ile mu nie przeszkadza, a o reszcie myśli całkiem sprytnie, jeśli nie chce inwestować w dom który nie jest jego. To, że narąbie drewna albo naprawi elektrykę żeby było światło to przecież nie inwestycja tylko rzeczy konieczne aby samemu można było z nich korzystać choć przez jakiś czas. Jeśli umie, potrafi i nic go to nie kosztuje albo niewiele to naprawdę trzeba być niezwykle wyrachowanym żeby twierdzić że to go z czegoś odziera czy wykorzystuje.

200

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Sprawy poszły nieco do przodu, ale nadal nic się nie wyjaśniło.
Powiedział jej wprost, że jest gotowy kupić od niej już teraz część domu.
Ona na to, że po co ma kupować gdy po ślubie będzie to także i jego dom. Na papierze również.
Na razie jednak niech wszystko będzie osobno.
Ona nie chce korzystać z jego pieniędzy bo nie jest pewna czy on z nią wytrzyma do tego ślubu.
Ona sama jest pewna swojego wyboru.
Ten czas oczekiwania na ślub to jest dla niego aby dobrze się zastanowił.
Nie gra przed nim, niczego nie ukrywa, pokazuje się taka jaka jest naprawdę.
Kasę niech zbiera, ona ma pomysł jak ją będzie można wykorzystać dla obopólnej korzyści.
Założą firmę, która ma szanse zapewnić im byt bez rozłąki.

201

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Ona na to, że po co ma kupować gdy po ślubie będzie to także i jego dom. Na papierze również.

Czyli zadeklarowała się że dopisze go jako współwłaściciela lub przepisze mu część domu? Bo ślub niczego nie załatwia.

202

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
M!ri napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Ona na to, że po co ma kupować gdy po ślubie będzie to także i jego dom. Na papierze również.

Czyli zadeklarowała się że dopisze go jako współwłaściciela lub przepisze mu część domu? Bo ślub niczego nie załatwia.

Tego nie wiem. On też nie wie bo nie dopytywał jak to ma wyglądać.
Przeżywał to, że na sprzedaż ona się nie godzi. Rozmowa poszła też w kierunku tej planowanej firmy i innych ustaleń.
Teraz dopiero będzie szukał informacji czym jest współwłasność, czym darowizna czy intercyza itd.
Żeby się cokolwiek orientować.

203

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Nie gra przed nim, niczego nie ukrywa, pokazuje się taka jaka jest naprawdę.

Dwa tygodnie temu wcale jej nie znałaś...

204

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:
M!ri napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Ona na to, że po co ma kupować gdy po ślubie będzie to także i jego dom. Na papierze również.

Czyli zadeklarowała się że dopisze go jako współwłaściciela lub przepisze mu część domu? Bo ślub niczego nie załatwia.

Tego nie wiem. On też nie wie bo nie dopytywał jak to ma wyglądać.
Przeżywał to, że na sprzedaż ona się nie godzi. Rozmowa poszła też w kierunku tej planowanej firmy i innych ustaleń.
Teraz dopiero będzie szukał informacji czym jest współwłasność, czym darowizna czy intercyza itd.
Żeby się cokolwiek orientować.

Powinien przyjść na taką rozmowę przygotowany. Bo dziewczyna albo sama jest zupełnie niezorientowana w temacie albo sprzedaje mu bajeczkę, że po ślubie "będzie to także i jego".

205

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
noben napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Nie gra przed nim, niczego nie ukrywa, pokazuje się taka jaka jest naprawdę.

Dwa tygodnie temu wcale jej nie znałaś...

To nie jest moja opinia o niej.
Powtórzyłam jedynie słowa, które ona jemu powiedziała podczas tej rozmowy.

206

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
M!ri napisał/a:
Kleoma napisał/a:
M!ri napisał/a:

Czyli zadeklarowała się że dopisze go jako współwłaściciela lub przepisze mu część domu? Bo ślub niczego nie załatwia.

Tego nie wiem. On też nie wie bo nie dopytywał jak to ma wyglądać.
Przeżywał to, że na sprzedaż ona się nie godzi. Rozmowa poszła też w kierunku tej planowanej firmy i innych ustaleń.
Teraz dopiero będzie szukał informacji czym jest współwłasność, czym darowizna czy intercyza itd.
Żeby się cokolwiek orientować.

Powinien przyjść na taką rozmowę przygotowany. Bo dziewczyna albo sama jest zupełnie niezorientowana w temacie albo sprzedaje mu bajeczkę, że po ślubie "będzie to także i jego".

No, ale nie był przygotowany na inne opcje niż kupno-sprzedaż.

207 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-08-05 21:51:08)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
M!ri napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Ona na to, że po co ma kupować gdy po ślubie będzie to także i jego dom. Na papierze również.

Bo ślub niczego nie załatwia.

Właśnie, niczego...
Dlatego niech nie wkłada kasy w ten remont, tylko sobie odkłada, tylko w tych czasach, to lepiej w coś zainwestować.
Z drugiej strony to ona go zbyła, ale dobrze myśli, żeby się nie uzależniać od faceta, jak nie jest pewna tego związku, bo nawet za krótko się znają, żeby nawet mówić o ślubie.
Dzisiejsze obiecanki cacanki nic by nie dały.
Co najmniej rok powinni sobie dać czasu, ale jak on nie będzie miał siły przebicia, to może zostać z ręką w nocniku... Bo jak na razie, to  nie ma nic do powiedzenia w tej relacji...

208

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

(...)
Ona na to, że po co ma kupować gdy po ślubie będzie to także i jego dom. Na papierze również.
Na razie jednak niech wszystko będzie osobno.
Ona nie chce korzystać z jego pieniędzy bo nie jest pewna czy on z nią wytrzyma do tego ślubu.
Ona sama jest pewna swojego wyboru.
Ten czas oczekiwania na ślub to jest dla niego aby dobrze się zastanowił.
Nie gra przed nim, niczego nie ukrywa, pokazuje się taka jaka jest naprawdę.
Kasę niech zbiera, ona ma pomysł jak ją będzie można wykorzystać dla obopólnej korzyści.
Założą firmę, która ma szanse zapewnić im byt bez rozłąki.

Kleoma napisał/a:

Przeżywał to, że na sprzedaż ona się nie godzi. Rozmowa poszła też w kierunku tej planowanej firmy i innych ustaleń.

Wychodzi na to, że jakiego by nie dotknąć tematu, to on nie ma nic do powiedzenia ani na nic wpływu. Nieważne czego on chce, ważne jest wyłącznie, czego chce ona, a ona ma już cały plan na ich wspólne życie, a on jedyne co może, to się do niego dostosować.

To co mnie osobiście bardzo razi, to że ona zgrywa taką szlachetną, używa pięknych słów, a równocześnie wykorzystuje jego spolegliwą naturę i pod płaszczykiem dobra traktuje go, czyli osobę, którą podobno kocha, wyraźnie z góry. Ta kobieta nigdy nie pozwoli mu w tym związku poczuć się mężczyzną. Mało tego, ona go nawet nie szanuje.

On niestety jest nią zauroczony, jest też, jak pamiętam z pierwszego wątku, uczynny, pracowity, życzliwy, ale przy tym dosyć pogubiony. Niby wie czego chce, jednak to wszystko podszyte jest pewnego rodzaju naiwnością i brakiem instynktu samozachowawczego.

209

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Jedno mnie szczególnie urzeka:

Kleoma napisał/a:

bo nie jest pewna czy on z nią wytrzyma do tego ślubu.
Ona sama jest pewna swojego wyboru.
Ten czas oczekiwania na ślub to jest dla niego aby dobrze się zastanowił.
i.

Jeśli ona jest pewna i on (jak się zdaje też), to niech biorą ślub jak najprędzej.
To jest proste i logiczne. Wszelkie zwlekanie, odkładanie, świadczy o tym, że jednak nie jest pewna. Koniec kropka.

W ogóle fajna psycho-manipulacja: z jednej strony niby-troska o niego (akurat!), z drugiej takie jakby zniechęcanie do samej siebie, żeby potem, kiedyś, wszelką pretensję móc zbić frazą ''dałam ci czas''/ ''trzeba było odejść''. Brrrrr...


Znam ten typ człowieka pseudo-dobrego, pseudo-troskliwego a w istocie podłego i zadufanego w sobie i jest to straszne bagno...

210

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

......
Powiedział jej wprost, że jest gotowy kupić od niej już teraz część domu.
Ona na to, że po co ma kupować gdy po ślubie będzie to także i jego dom. Na papierze również.
Na razie jednak niech wszystko będzie osobno.
Ona nie chce korzystać z jego pieniędzy bo nie jest pewna czy on z nią wytrzyma do tego ślubu.
Ona sama jest pewna swojego wyboru.
Ten czas oczekiwania na ślub to jest dla niego aby dobrze się zastanowił.
Nie gra przed nim, niczego nie ukrywa, pokazuje się taka jaka jest naprawdę.
Kasę niech zbiera, ona ma pomysł jak ją będzie można wykorzystać dla obopólnej korzyści.
Założą firmę, która ma szanse zapewnić im byt bez rozłąki.


Moim zdaniem zbyt negatywnie zaczyna się oceniać tę dziewczynę.
Ona nie chce od niego kasy przed ślubem i zaznaczyła, że po ślubie dom będzie także jego i to na papierze. Nie wiadomo dokładnie co ma na myśli, ale nie wynika z tego aby miała jakieś złe ukryte zamiary wobec niego. Wprost przeciwnie, myśli o tym aby "lokator" nie czuł się obco w tym domu PO ŚLUBIE.
W tym, że ona planuje co będą robić po ślubie też nie widzę nic złego. Nawet jeśli zahacza to o wykorzystanie jego pieniędzy w celu otwarcia wspólnej firmy. Przecież ona wnosi do tego związku jakiś majątek którym chce się podzielić z męzem, to dlaczego on miałby czuć się wykorzystany, gdy sfinansuje coś, co będzie dawalo im wspólny dochód po ślubie?

Ja to widzę bardzo fair z jej strony. Ona stara się planować i bardzo dobrze, bo jak znamy "lokatora" to facet jest pracowity i poczciwy, ale poza tym to raczej niezbyt sobie radzi w życiu i daje się wykorzystywać. Taka żona która zadba o ich wspólne dobro i trochę nim pokieruje to naprawdę dobre zrządzenie losu dla niego.
Facet nie inwestuje póki co żadnej gotówki w ten dom i ma świadomość, że nie powinien tego robić, a dodatkowo ona tego nie chce. Sytuacja więc jest klarowna, a jeśli po ślubie ona rozszerzy wspólność małżeńską o ten dom to naprawdę trudno doszukiwać się u niej złych intencji nawet gdy on wyłoży jakieś swoje pieniądze na założenie ich wspólnej firmy.

211 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-08-06 09:30:37)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

On jest jaki jest, dużo przeszedł, ale żaden facet nie chciałby być marionetką w związku, więc się nie dziwię, że chciałby dziś wiedzieć na czym stoi i mieć coś swojego...Dziecka tak się nie traktuje...On na to pozwala, myślę, że do czasu... A ona będzie z nim dopóki będzie  jej podporządkowany, potem ta pewność się ulotni jak kamfora.
To nie jest dziewczyna dla niego, zje go razem z butami wink

212

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
noben napisał/a:

W ogóle fajna psycho-manipulacja: z jednej strony niby-troska o niego (akurat!), z drugiej takie jakby zniechęcanie do samej siebie, żeby potem, kiedyś, wszelką pretensję móc zbić frazą ''dałam ci czas''/ ''trzeba było odejść''. Brrrrr...

Widzę to tak samo. Niby podszyte troską, ale w zupełnie innym celu.
Mojej sympatii zdecydowanie nie wzbudzają ludzie, którzy są fałszywie skromni, ale i - jak ona - fałszywie dobrzy. 

Salomonka napisał/a:

Ja to widzę bardzo fair z jej strony. Ona stara się planować i bardzo dobrze, bo jak znamy "lokatora" to facet jest pracowity i poczciwy, ale poza tym to raczej niezbyt sobie radzi w życiu i daje się wykorzystywać. Taka żona która zadba o ich wspólne dobro i trochę nim pokieruje to naprawdę dobre zrządzenie losu dla niego.
Facet nie inwestuje póki co żadnej gotówki w ten dom i ma świadomość, że nie powinien tego robić, a dodatkowo ona tego nie chce. Sytuacja więc jest klarowna, a jeśli po ślubie ona rozszerzy wspólność małżeńską o ten dom to naprawdę trudno doszukiwać się u niej złych intencji nawet gdy on wyłoży jakieś swoje pieniądze na założenie ich wspólnej firmy.

Wszystko byłoby w porządku, bo różne są modele związków, ale... ona zupełnie nie bierze pod uwagę jego potrzeb, oczekiwań i jego zdania, a przecież jemu to, co sama postanowi, choćby - obiektywnie patrząc - było to najmądrzejsze i najbardziej rozsądne, z subiektywnego punktu widzenia wcale nie musi odpowiadać, a wręcz, jak czytamy, nie odpowiada. On zgadza się, bo jeśli chce z nią być, to zwyczajnie nie ma wyboru.

213

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Ale co mu nie odpowiada? Na razie są bez ślubu więc jakiekolwiek posunięcia sprzedażowo - inwestycyjno - nakładcze w grę nie wchodzą i ta kobieta ma rację, że nie chce ani siebie ani jego w podobne plątać. Poza tym, oni muszą sami w pewnych kwestiach się dogadać, zasięgnąć dogłębnych informacji i zdecydować czego naprawdę chcą.

Dla mnie byłaby naprawdę mocno nieodpowiedzialna gdyby chciała już teraz, na gorąco  robić jakieś gwałtowne ruchy z własnością domu. On też ma już jakieś doświadczenia z inwestowaniem w nieswoje i jak widać coś tam z tej lekcji skorzystal, skoro nie pali się robić tego ponownie. Niech się  nie śpieszą i dadzą sobie czas. Moim zdaniem oni się świetnie dogadają, gdy nikt im nie będzie "doradzał".

214

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Tu w ogóle nie chodzi o pieniądze.
Kwestia jej podejścia:
a) bałamutna pseudotroska o niego- jak chcę być z facetem, to mu nie sadzę tekstów, żeby się zastanowił czy aby na pewno ze mną wytrzyma. Już prędzej staram się zataić cechy, które mogłyby go spłoszyć i po cichu nad nimi pracować. Tutaj jest EWIDENTNE wymuszanie deklaracji od niego, że tak, że ależ skąd, że.... taki element do szantażu na przyszłość: ''przecież wiedziałeś, że....'' To jest naprawdę bardzo typowe dla skrajnych manipulantów.
b) Salomonko, ona nie planuje ICH wspólnej przyszłości. Ona planuje swoją, a on ew. się może podpiąć do jej planów i współtowarzyszyć.
c) Tu nie ma żadnego ''trochę nim pokierowania''. Jest totalne zawłaszczenie i wręcz pogarda dla niego jako odrębnego bytu ludzkiego.
   Miesiąc się chłopaczyna zbierał do rozmowy, która w normalnym narzeczeństwie jest rutynowa i w jakimś sensie stanowi element codziennych pogaduszek. Został zlany ciepłym moczem a na pocieszenie dostał ochłap w postaci mglistej nadziei na jakąś tam wspólną firmę ''kiedyś''. Jak natrętny szczeniak. Teraz pewnie znów będzie miesiąc myślał nad kolejnym krokiem i znów dostanie frazesy.

215 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-08-06 16:18:43)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Ona mami go bliżej nie określonymi perspektywami, on nie ma kontrargumentów i dlatego radzi się innych.

"Będzie na papierze po ślubie" - co to jest? Nic.
Przecież ona go nie dopisze do swojej własności, bo niby z jakiej racji...taka głupia to nie jest.
Firma w przyszłości, nie wiadomo jaka i czy jemu by odpowiadała, to nieważne... Ona już mu zaplanowała całe życie tongue
Mam nadzieję, że chłopak pójdzie po rozum do głowy i nie będzie się godził na wszystko, a forsował swoje pomysły na życie lub podziękuję...

216

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Salomonka napisał/a:

Ale co mu nie odpowiada? Na razie są bez ślubu więc jakiekolwiek posunięcia sprzedażowo - inwestycyjno - nakładcze w grę nie wchodzą i ta kobieta ma rację, że nie chce ani siebie ani jego w podobne plątać. Poza tym, oni muszą sami w pewnych kwestiach się dogadać, zasięgnąć dogłębnych informacji i zdecydować czego naprawdę chcą.

Dla mnie byłaby naprawdę mocno nieodpowiedzialna gdyby chciała już teraz, na gorąco  robić jakieś gwałtowne ruchy z własnością domu.

Owszem, z jej perspektywy to myślenie jest rozsądne, ale ja nie o tym. Tutaj problem stanowi jej stosunek do narzeczonego, bo zamiast traktować go jak partnera, rozmawiać w sposób konstruktywny, WSPÓLNIE szukać rozwiązań, to ona narzuca mu swoje zdanie, traktując je jak jedyne słuszne. On nie ma nic do powiedzenia i to zarówno w kwestii ich przyszłego domu, teraz okazuje się, że także własnych pieniędzy, bo już znalazły przeznaczenie, jak i terminu ślubu. Tam nie ma uzgodnień, ustaleń, ona mu po prostu oznajmia, że będzie tak a tak, a on powinien to przyjąć do wiadomości i zaakceptować. Mnie taka postawa od razu zapaliłaby czerwoną lampkę.
I w sumie można byłoby przymknąć oko, gdyby nie fakt, że on wyraźnie sygnalizuje, że chciałby inaczej.

217 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-08-06 20:16:19)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
noben napisał/a:

a) bałamutna pseudotroska o niego- jak chcę być z facetem, to mu nie sadzę tekstów, żeby się zastanowił czy aby na pewno ze mną wytrzyma. Już prędzej staram się zataić cechy, które mogłyby go spłoszyć i po cichu nad nimi pracować. Tutaj jest EWIDENTNE wymuszanie deklaracji od niego, że tak, że ależ skąd, że.... taki element do szantażu na przyszłość: ''przecież wiedziałeś, że....'' .

Noben, masz myślenie faceta a ja myślałam że jesteś kobietą smile

Mnie też nurtuje myśl, co byłoby gdybym wpadła na pomysł związania się z kimś ślubem i wyszło mi, że bez intercyzy ani, ani..:) Za dużo w życiu przeszłam i zbyt wiele mnie kosztowało zdobycie tego co mam. Nie jest to majątek Billa Gatesa ale dla mnie wiele znaczy. Na pewno bez sprawdzenia, że facet wart jest mojego zaufania nie robiłabym żadnych kroków w kierunku tego, aby zrobić z niego wspólwłaściciela itd. Potrzebowałabym na to czasu i widzę, ze ta kobieta robi podobnie. Oni się poznają na razie, sprawdzają, utwierdzają w przekonaniu że dobrze wybrali. To że ona mówi o tym czy on z nią wytrzyma, bardziej znaczy "czy w ogóle do siebie pasujemy" smile. Wiem że to dziwacznie brzmi, ale kobiety czasem używają takich określeń aby coś zabrzmialo bardziej "strawnie" dla drugiej strony. Nie ma w tym nic złego i podejrzanego, po prostu tylko tyle, że ona też chciałaby mieć 100% pewność i potrzebuje czasu. Rozumiem, że to może być niezrozumiałe dla kogoś, kto ma szczęśliwy związek od matury, wszystkiego się dorobił wspólnie z drugą połowką i żyje mu się jak pączek w maśle. Jednak czasami ludzie mają za sobą różne historie i one generują ich zachowania na przyszlość, co nie znaczy że są gorsi lub w ogóle mają "defekt". Po prostu wiedzą, że kopniaki od życia bolą i lepiej się nie nadstawiać.

"Lokator" też jak widać zaufania do swojej wybranki takiego na sicher nie ma, bo jednak kombinuje jak tu się stać wspólwłaścicielem zanim cokolwiek do jej domu dołoży i to jest zdrowe, normalne i uważam że prawidłowe. Dobrą lekcję od życia odebrał i nauka w las nie poszła smile
Niech oni sobie dadzą czas, niech posprawdzają, poznają od każdej strony i wtedy coś postanawiają, bo na razie znają się ledwie co i oboje okopują w swoich uprzedzeniach i strachach. Tak do niczego  konstruktywnego nie dojdą, co najwyżej mogą się do siebie zrazić, gdy jedno albo drugie będzie zbyt naciskać i starać się dopiąć swoich celów. Tylko czas może pokazać, czy są dla siebie. Tutaj "lokator" musi trochę poskromić swoje zapędy na szybkie założenie  rodziny i dziecko, bo jeśli kobieta nie jest gotowa, to niestety jak wyżej napisałam, będzie tylko wielka katastrofa.

218

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Salomonko, piszesz bardziej o sobie, niż osobach z tego wątku, dlatego wychodzi trochę bez sensu...

''Lokatorowi'' nie chodzi o wejście w posiadanie części domu, tylko o to by dać ukochanej pieniądze na jego remont pod jakimś pretekstem. Pomysł z zapisaniem mu części domu miał sprawić by nie poczuła się urażona takim prezentem .... To jednak zmienia sytuację diametralnie.

Co do jednego zgoda: jej się ewidentnie nie spieszy do zacieśnienia więzów z nim. To widać na kilometr. Tylko w takiej sytuacji nie powinna była przyjmować oświadczyn, a raczej ich nie prowokować. Bo jak czytam kolejne wpisy Kleomy, to przypuszczam, że i w tej kwestii Lokator też tylko spełnił mniej lub bardziej zawoalowane oczekiwanie.

I nawet jeśli przyjmiemy optykę Kleomy i Salomonki - czyli że skoro znalazła jelenia w typie bezwolnego Dulskiego, to powinna skorzystać z okazji bo JEJ się to opłaci...- to też nie bardzo.
Bo jednak jeleniowi bezkrytyczne zauroczenie wcześniej czy później minie. Skoro nawet rodzonej matce w końcu się postawił, to i autorytarnej żonie się postawi gdy nieco otrzeźwieje. Tak więc długofalowo ona również ucierpi.

219

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Żeby kogoś dobrze zrozumieć, warto czasami postawić się w jego sytuacji. smile
Co do oświadczyn.. dlaczego miała ich nie przyjąć? Ona "lokatora" nie przekreśla, ma związane z nim plany na przyszłość, więc co m u miała powiedzieć? Żeby przyszedł z tym pierścionkiem za 4 lata, 5 miesięcy 7 dni i 8 godzin? Ona pewnie też cieszy się z tych oświadczyn i w głowie ma setki planów jak im będzie po ślubie i nie są to tylko jej egoistyczne mrzonki dotyczące jej samej, ale "lokatora" także.

Ja tam im kibicuję i mam nadzieję, że jakoś się dogadają smile Trzymam kciuki za nich oboje i będę czekała na nowe wieści, co u nich.

smile

220

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
noben napisał/a:

Salomonko, piszesz bardziej o sobie, niż osobach z tego wątku, dlatego wychodzi trochę bez sensu...

''Lokatorowi'' nie chodzi o wejście w posiadanie części domu, tylko o to by dać ukochanej pieniądze na jego remont pod jakimś pretekstem. Pomysł z zapisaniem mu części domu miał sprawić by nie poczuła się urażona takim prezentem .... To jednak zmienia sytuację diametralnie.

Co do jednego zgoda: jej się ewidentnie nie spieszy do zacieśnienia więzów z nim. To widać na kilometr. Tylko w takiej sytuacji nie powinna była przyjmować oświadczyn, a raczej ich nie prowokować. Bo jak czytam kolejne wpisy Kleomy, to przypuszczam, że i w tej kwestii Lokator też tylko spełnił mniej lub bardziej zawoalowane oczekiwanie.

I nawet jeśli przyjmiemy optykę Kleomy i Salomonki - czyli że skoro znalazła jelenia w typie bezwolnego Dulskiego, to powinna skorzystać z okazji bo JEJ się to opłaci...- to też nie bardzo.
Bo jednak jeleniowi bezkrytyczne zauroczenie wcześniej czy później minie. Skoro nawet rodzonej matce w końcu się postawił, to i autorytarnej żonie się postawi gdy nieco otrzeźwieje. Tak więc długofalowo ona również ucierpi.

Z tym, że do żony daleko...Ja nie widzę tego, że ona ucierpi, teraz chodzi jej o to, żeby pomagał w pracach, ona spełnia swoje marzenia i tylko to jest dla niej teraz istotne.
On się może wycofać na każdym etapie, ona nic na tym nie straci, w przeciwieństwie do niego.
Jeśli ona straci, to oddanego partnera, którego nie docenia... Myśli, że on cały czas, będzie jadł jej z ręki.
Tacy jesteśmy, wykorzystujemy tych co dają się wykorzystywać, taka natura ludzka, choć nie można generalizować.

221

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Jeśli ktoś komuś z góry coś narzuca i stawia przed faktem dokonanym, niepozwalając na wyrażenie swojego zdania ani swojej wersji,  to to nie jest żadne partnerstwo..

Osobiście jestem na to strasznie wyczulony: tam, gdzie jest z góry wszystko ustalane za moimi plecami a druga strona nie dopuszcza mnei do głosu, to nie jest zwiazek.

222

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
bagienni_k napisał/a:

Jeśli ktoś komuś z góry coś narzuca i stawia przed faktem dokonanym, niepozwalając na wyrażenie swojego zdania ani swojej wersji,  to to nie jest żadne partnerstwo..

Osobiście jestem na to strasznie wyczulony: tam, gdzie jest z góry wszystko ustalane za moimi plecami a druga strona nie dopuszcza mnei do głosu, to nie jest zwiazek.

Gorzej, bo ona ułożyła jemu życie na przyszłość nie pytając o zgodę ... każde jego zdanie było torpedowane... I jak tu wypracować kompromis.

Myślę, że problemem jest tu też brak głębszego uczucia z jej strony, on zakochany, zrobiłby dla niej wiele, a ona co... Nic. To ma przełożenie na jej myślenie tylko o sobie.

223

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Gdybym miała ocenić, jakie oboje wzbudzają u mnie uczucia, to ona swoją upartą i apodyktyczną postawą nie wzbudza sympatii, chyba też nie wierzę w jej szczere intencje, które tak ładnie usiłuje mu sprzedać, a jego jest mi zwyczajnie żal, bo intuicja podpowiada, że z czasem w tym związku będzie czuł się coraz gorzej i coraz mniej wartościowy.

Być może jestem przewrażliwiona albo zbyt surowo ją oceniam, ale gdyby to mój znajomy, a tym bardziej przyjaciel, przyszedł do mnie po radę, to zalecałabym zbyt szybko się nie angażować i uważnie narzeczoną obserwować, a przy tym wsłuchiwać w siebie, czy aby na pewno czuje się w tej relacji komfortowo, czy może pokładane w niej nadzieje coraz bardziej ustępują miejsca niepewności i rozczarowaniu.

Moim zdaniem tam nie ma symetrii - ani w uczuciach, ani w decyzyjności, co jego stawia na podwójnie słabszej pozycji. On jest znacząco bardziej zaangażowany, a równocześnie ona nie dopuszcza go do głosu w kwestiach, które najpierw wspólnie powinni omawiać, a potem razem podejmować decyzje. To go w końcu musi unieszczęśliwić.

224

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

A może tak? Dziewczyna niech zajmuje się tym domem,  inwestuje w niego. A On niech założy swoją firmę i na tym się skupi. Ona będzie miała to co chce - własny dom, nieważne w jakim stanie. On swoją firmę która będzie tylko jego. Chyba po ślubie nie będzie tak, że firma też przechodzi na żonę? Ewentualnie podpiszą odpowiednie dokumenty aby zapewnić rozdzielność. I wtedy gdyby coś poszło nie tak, On będzie zabezpieczony.

225 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-08-07 11:27:16)

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Bouguereau napisał/a:

A może tak? Dziewczyna niech zajmuje się tym domem,  inwestuje w niego. A On niech założy swoją firmę i na tym się skupi. Ona będzie miała to co chce - własny dom, nieważne w jakim stanie. On swoją firmę która będzie tylko jego. Chyba po ślubie nie będzie tak, że firma też przechodzi na żonę? Ewentualnie podpiszą odpowiednie dokumenty aby zapewnić rozdzielność. I wtedy gdyby coś poszło nie tak, On będzie zabezpieczony.


Tylko, że jak firma splajtuje, to nie będzie miał firmy ani mieszkania.
Chłopak dobrze myśli, że czas najwyższy zadbać o własne lokum.
A jak dom jest na kilka rodzin, a ona z nim widzi przyszłość, to dlaczego nie chce jego udziału w tej inwestycji... Najwyraźniej jej nie widzi, nawet nie chce go bardziej poznawać i zamieszkać razem.

Z tego co pisze Kleoma chłopak jest dość upierdliwy, więc ona woli go na weekendy, bo ma seks i pomoc...A nie na wspólne życie.

226

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
wieka napisał/a:
Bouguereau napisał/a:

A może tak? Dziewczyna niech zajmuje się tym domem,  inwestuje w niego. A On niech założy swoją firmę i na tym się skupi. Ona będzie miała to co chce - własny dom, nieważne w jakim stanie. On swoją firmę która będzie tylko jego. Chyba po ślubie nie będzie tak, że firma też przechodzi na żonę? Ewentualnie podpiszą odpowiednie dokumenty aby zapewnić rozdzielność. I wtedy gdyby coś poszło nie tak, On będzie zabezpieczony.


Tylko, że jak firma splajtuje, to nie będzie miał firmy ani mieszkania.
Chłopak dobrze myśli, że czas najwyższy zadbać o własne lokum.
A jak dom jest na kilka rodzin, a ona z nim widzi przyszłość, to dlaczego nie chce jego udziału w tej inwestycji... Najwyraźniej jej nie widzi, nawet nie chce go bardziej poznawać i zamieszkać razem.

Z tego co pisze Kleoma chłopak jest dość upierdliwy, więc ona woli go na weekendy, bo ma seks i pomoc...A nie na wspólne życie.

Żeby założyć firmę to trzeba mieć jakieś zaplecze lokalowe na sprzęt. No i miejsce do spania.  On tego nie ma. W chwili obecnej to najbardziej mu się opłaca pracować tak jak teraz, u kogoś.
Ma darmową kwaterę, posiłki regeneracyjne, wodę. Przy okazji uczy się, zdobywa doświadczenie bo dopiero w tej branży zaczął niedawno.
Z tego co usłyszałam to ona jest jeszcze bardziej upierdliwa niż on.
Wszystko robi z ołówkiem w ręku.
Ma notatniki, plany na każdy dzień, miesiąc, prawie co do godziny.
Już zapisała jak będzie wyglądał dzień ich ślubu.
Ślub na pewno będzie na początku sierpnia.
Jeszcze tylko nie wiadomo którego roku.
Rano wstaną, nastawią gar rosołu, gar kompotu, obiorą ziemniaki, usmażą kotlety nadziewane grzybami kurkami. A gdyby kurek nie było to pieczarki też mogą być. Nakryją stół, udekorują mieszkanie kwiatami.
Poprzedniego dnia upieką 3 blachy ciasta i tort, ugotują gar czerwonego barszczu i paszteciki upieką.
Po zakończeniu gotowania, prysznic i szykowanie się do ślubu.
Świadkowa pomoże zrobić fryzurę i makijaż.
Ślub, po ślubie nakładają fartuchy i podgrzewają, serwują gościom przygotowane dania.
Gości tylko kilkanaście osób, świadkowie, kilka osób z jej najbliższej rodziny, może ktoś od niego.
Na kolację o ile jeszcze ktoś zostanie i był głodny to ten barszcz z pasztecikami.
I koniec imprezy, zmywanie.
Praktycznie, niedrogo, nietuzinkowo.

227

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Ślub na pewno będzie na początku sierpnia.
Jeszcze tylko nie wiadomo którego roku.
.

...i jeszcze nie wiadomo z kim, ale dla niej to rzecz drugorzędna:)

Chora patologia.
Szkoda faceta, ale za głupotę się płaci.

228

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
noben napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Ślub na pewno będzie na początku sierpnia.
Jeszcze tylko nie wiadomo którego roku.
.

...i jeszcze nie wiadomo z kim, ale dla niej to rzecz drugorzędna:)

Chora patologia.
Szkoda faceta, ale za głupotę się płaci.

Ja na razie to właściwie niczego nie stracił.
On lubi spędzać czas aktywnie, przy pracy. Zawsze to powtarzał będąc u nas, że cieszy go gdy coś wytworzy, zmieni, da nowe życie.
A teraz gdy ona docenia jego pomoc, chwali go to jeszcze dostał skrzydeł.
Nawet gdy to nie wypali to zawsze będzie miło powspominać.
Dla niego prawdopodobnie nawet ta świadomość, że ona patrząc na to co on w jej domu/obejściu zrobił wspomni o nim gdy go już nie będzie też jest warta tego zachodu.

229

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Szambo zrobione, rury kanalizacyjne podłączone do pomieszczeń kuchni i łazienek.
Teraz pora na kolejne instalacje.
Ślub ustalony konkretnie na połowę sierpnia 2023.
Mój mąż będzie świadkiem. Ja też jestem na liście gości.
Pojawił się konflikt pomiędzy nimi bo ona uważa, że powinien zaprosić swoją mamę na ślub. A także brata z rodziną.
A on nie chce mieć z nimi już żadnego kontaktu na zawsze.

230

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Dla mnie to jest sztuczny dylemat wywołany na potrzeby dyskusji.
….” Czy ona może się tym czuć urażona, czy on straci w jej oczach, że /on/ patrzy na ich związek przez pryzmat finansowy”... Przecież jeżeli planują być razem, przez ileś lat, to będą musieli  podejmować  decyzje i dogadywać się w różnych sprawach: nawet trudnych, na różne tematy, w tym finansowe- czyli rozmawiać ze sobą.

Mogę napisać, co ja bym zrobiła, mając własne doświadczenia i własną mądrość. Każdy samodzielnie podejmuje decyzje, wybiera i to skutkuje czymś w przyszłości. Popatrzyłabym całościowo na wspólne życie z drugą osobą. Ja bym porozmawiała z partnerką lub partnerem, jak sobie każde z nas wyobraża życie razem, po to, żeby nasze wyobrażenia nie rozminęły się z rzeczywistością.

1/ …..”to jest dom na mocno wyludnionej wsi. Bardzo daleko  do najbliższego przystanku komunikacji publicznej, sklepu. Wokół lasy, pola”...  Mieszkając tam, z czego będziemy żyć, gdzie pracować, czym dojeżdżać?, bo przecież pieniądze są potrzebne na jedzenie, ubranie, opłacenie prądu- dla nas i dla dzieci itd.- czyli trzeba mieć pomysł jak to zrobić.

2/ … „ planują ….dzieci”... kto będzie opiekował się dziećmi, czy planujemy dzielić się obowiązkami i razem pracować zawodowo, czy wyobrażamy to sobie inaczej, czyli jak? Gdzie jest przedszkole, szkoła?,  bo dzieci będą chodziły obowiązkowo do szkoły- czyli trzeba mieć pomysł jak to zrobić.

3/ Zastanowiłabym się również, co w sytuacji, gdyby któreś z nas doszło do wniosku, że każde idzie swoją drogą, czyli np. rozwód. Co z dziećmi, co z domem? Dobrze by było, żeby każde z nas miało zabezpieczoną samodzielną przyszłość. Czyli trzeba mieć pomysł jak to zrobić.

4/ Na tematy finansowe też bym porozmawiała, bo przecież ten temat będzie cały czas obecny w naszym wspólnym życiu.

idt, itd

Lubię mieć pomysły na życie i je realizować.

231

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Szambo zrobione, rury kanalizacyjne podłączone do pomieszczeń kuchni i łazienek.
Teraz pora na kolejne instalacje.
Ślub ustalony konkretnie na połowę sierpnia 2023.
Mój mąż będzie świadkiem. Ja też jestem na liście gości.
Pojawił się konflikt pomiędzy nimi bo ona uważa, że powinien zaprosić swoją mamę na ślub. A także brata z rodziną.
A on nie chce mieć z nimi już żadnego kontaktu na zawsze.


Umknął mi ten post sprzed miesiąca, Renata teraz wyciągnęła, to dodam, że to ustalenie pewnie na razie tylko między nimi, a konkretnie jej propozycja, tylko to już nawet za późno na załatwianie formalności, bo sale weselną trzeba zamawiać 2 lata naprzód.
Druga sprawa, ona oczywiście wie lepiej kogo on ma zaprosić na wesele...
Biedny ci on...

232

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
wieka napisał/a:
Kleoma napisał/a:

Szambo zrobione, rury kanalizacyjne podłączone do pomieszczeń kuchni i łazienek.
Teraz pora na kolejne instalacje.
Ślub ustalony konkretnie na połowę sierpnia 2023.
Mój mąż będzie świadkiem. Ja też jestem na liście gości.
Pojawił się konflikt pomiędzy nimi bo ona uważa, że powinien zaprosić swoją mamę na ślub. A także brata z rodziną.
A on nie chce mieć z nimi już żadnego kontaktu na zawsze.


Umknął mi ten post sprzed miesiąca, Renata teraz wyciągnęła, to dodam, że to ustalenie pewnie na razie tylko między nimi, a konkretnie jej propozycja, tylko to już nawet za późno na załatwianie formalności, bo sale weselną trzeba zamawiać 2 lata naprzód.
Druga sprawa, ona oczywiście wie lepiej kogo on ma zaprosić na wesele...
Biedny ci on...

Nieprawda... sala na rok do przodu jest jak najbardziej wykonalna, ba, w niektórych miejscach znajdziesz salę nawet na pół roku do przodu.
Przy rezerwacji podajesz orientacyjnie ile będzie osób, ostateczną ilość będą podawać pewnie na początku lipca przyszłego roku.

233

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Zdaje się, ze to wesele ma być max. na 15 osób i odbywać się w lesie, także, ten tego....

234

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
R_ita2 napisał/a:

U nas takie dobre i pożądane sale weselne były rezerwowane na 2 a nawet 3 lata wprzód (tam gdzie sprawdzaliśmy i gdzie nam z tego powodu odmawiano). Na rok przed został mały wybór i trzeba było brać najlepsze z najgorszych tak naprawdę.

Zależy od miejsca. U nas sala pierwszego wyboru miała termin bez problemu dostępny. Nie znam nikogo, kto by czekał 3 lata. Max to 1.5 roku wink

235

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Sali nie potrzeba.
Duży pokój pomieści kilkunastu gości.

236

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Renata01 napisał/a:

Dla mnie to jest sztuczny dylemat wywołany na potrzeby dyskusji.
….” Czy ona może się tym czuć urażona, czy on straci w jej oczach, że /on/ patrzy na ich związek przez pryzmat finansowy”... Przecież jeżeli planują być razem, przez ileś lat, to będą musieli  podejmować  decyzje i dogadywać się w różnych sprawach: nawet trudnych, na różne tematy, w tym finansowe- czyli rozmawiać ze sobą.

Mogę napisać, co ja bym zrobiła, mając własne doświadczenia i własną mądrość. Każdy samodzielnie podejmuje decyzje, wybiera i to skutkuje czymś w przyszłości. Popatrzyłabym całościowo na wspólne życie z drugą osobą. Ja bym porozmawiała z partnerką lub partnerem, jak sobie każde z nas wyobraża życie razem, po to, żeby nasze wyobrażenia nie rozminęły się z rzeczywistością.

1/ …..”to jest dom na mocno wyludnionej wsi. Bardzo daleko  do najbliższego przystanku komunikacji publicznej, sklepu. Wokół lasy, pola”...  Mieszkając tam, z czego będziemy żyć, gdzie pracować, czym dojeżdżać?, bo przecież pieniądze są potrzebne na jedzenie, ubranie, opłacenie prądu- dla nas i dla dzieci itd.- czyli trzeba mieć pomysł jak to zrobić.

2/ … „ planują ….dzieci”... kto będzie opiekował się dziećmi, czy planujemy dzielić się obowiązkami i razem pracować zawodowo, czy wyobrażamy to sobie inaczej, czyli jak? Gdzie jest przedszkole, szkoła?,  bo dzieci będą chodziły obowiązkowo do szkoły- czyli trzeba mieć pomysł jak to zrobić.

3/ Zastanowiłabym się również, co w sytuacji, gdyby któreś z nas doszło do wniosku, że każde idzie swoją drogą, czyli np. rozwód. Co z dziećmi, co z domem? Dobrze by było, żeby każde z nas miało zabezpieczoną samodzielną przyszłość. Czyli trzeba mieć pomysł jak to zrobić.

4/ Na tematy finansowe też bym porozmawiała, bo przecież ten temat będzie cały czas obecny w naszym wspólnym życiu.

idt, itd

Lubię mieć pomysły na życie i je realizować.

Dojeżdżać będą tak jak teraz, autem. To samo z dziećmi do przedszkola, szkoły.
Tak wszędzie się robi obecnie gdy mieszka się na wsi.

237

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:
Renata01 napisał/a:

Dla mnie to jest sztuczny dylemat wywołany na potrzeby dyskusji.
….” Czy ona może się tym czuć urażona, czy on straci w jej oczach, że /on/ patrzy na ich związek przez pryzmat finansowy”... Przecież jeżeli planują być razem, przez ileś lat, to będą musieli  podejmować  decyzje i dogadywać się w różnych sprawach: nawet trudnych, na różne tematy, w tym finansowe- czyli rozmawiać ze sobą.

Mogę napisać, co ja bym zrobiła, mając własne doświadczenia i własną mądrość. Każdy samodzielnie podejmuje decyzje, wybiera i to skutkuje czymś w przyszłości. Popatrzyłabym całościowo na wspólne życie z drugą osobą. Ja bym porozmawiała z partnerką lub partnerem, jak sobie każde z nas wyobraża życie razem, po to, żeby nasze wyobrażenia nie rozminęły się z rzeczywistością.

1/ …..”to jest dom na mocno wyludnionej wsi. Bardzo daleko  do najbliższego przystanku komunikacji publicznej, sklepu. Wokół lasy, pola”...  Mieszkając tam, z czego będziemy żyć, gdzie pracować, czym dojeżdżać?, bo przecież pieniądze są potrzebne na jedzenie, ubranie, opłacenie prądu- dla nas i dla dzieci itd.- czyli trzeba mieć pomysł jak to zrobić.

2/ … „ planują ….dzieci”... kto będzie opiekował się dziećmi, czy planujemy dzielić się obowiązkami i razem pracować zawodowo, czy wyobrażamy to sobie inaczej, czyli jak? Gdzie jest przedszkole, szkoła?,  bo dzieci będą chodziły obowiązkowo do szkoły- czyli trzeba mieć pomysł jak to zrobić.

3/ Zastanowiłabym się również, co w sytuacji, gdyby któreś z nas doszło do wniosku, że każde idzie swoją drogą, czyli np. rozwód. Co z dziećmi, co z domem? Dobrze by było, żeby każde z nas miało zabezpieczoną samodzielną przyszłość. Czyli trzeba mieć pomysł jak to zrobić.

4/ Na tematy finansowe też bym porozmawiała, bo przecież ten temat będzie cały czas obecny w naszym wspólnym życiu.

idt, itd

Lubię mieć pomysły na życie i je realizować.

Dojeżdżać będą tak jak teraz, autem. To samo z dziećmi do przedszkola, szkoły.
Tak wszędzie się robi obecnie gdy mieszka się na wsi.


Twoja manipulacja dyskusją na mnie nie działa. Ja już poznałam manipulacje i ich nie chcę. Wolę inwestować swój cenny czas na pisanie z osobami mądrymi, które chcą się czegoś nauczyć i od których Ja mogę się czegoś nauczyć.
Zostawiam tę dyskusję, żeby realizować swoje pomysły finansowe.

238

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.

Kleomo, muszę przyznać, że nadal nie rozumiem celu opisywania tych wszystkich szczegółów z życia innych ludzi.
Jeśli lokator Ci się zwierza, prosząc o radę, a Ty wywlekasz wszystko na publiczne forum, to jest to w stosunku do niego nie fair.
Równocześnie on sam podobno planuje z narzeczoną przyszłość, a jednak wcale mu to nie przeszkadza, by w ten sposób tworzyć pewnego rodzaju trójkąt, bo nie wiem jak inaczej nazwać Waszą trójstronną relację. Dla mnie jest to spora nielojalność w stosunku do partnerki, a będąc na Twoim miejscu zwróciłabym mu na to uwagę.

239

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Olinka napisał/a:

Kleomo, muszę przyznać, że nadal nie rozumiem celu opisywania tych wszystkich szczegółów z życia innych ludzi.
Jeśli lokator Ci się zwierza, prosząc o radę, a Ty wywlekasz wszystko na publiczne forum, to jest to w stosunku do niego nie fair.
Równocześnie on sam podobno planuje z narzeczoną przyszłość, a jednak wcale mu to nie przeszkadza, by w ten sposób tworzyć pewnego rodzaju trójkąt, bo nie wiem jak inaczej nazwać Waszą trójstronną relację. Dla mnie jest to spora nielojalność w stosunku do partnerki, a będąc na Twoim miejscu zwróciłabym mu na to uwagę.

Olinko, i masz rację i nie masz.
To jest forum anonimowe.
Tutaj większość osób opisuje swoje rodziny, znajomych, dalszych i bliższych, sąsiadów, pracodawców itd.
Wymienia się ich złe cechy, złe skłonności, nałogi..
Nie chcę dawać przykładów wątków aby nikogo nie urazić wyborem a nie da się wymienić wszystkich aby było sprawiedliwie.
W swoim wątku nie wywlekam żadnych intymnych szczegółów z życia jego bohaterów.
Nie oceniam, a jedynie są to moje przemyślenia na ten temat.
Nie podaje danych do identyfikacji tych osób.
Więc nie bardzo rozumiem czemu akurat mnie za ten wątek łajesz.
Zawsze możesz wątek zamknąć i mnie zbanować.
Biorę na klatę konsekwencje.

240

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:

Więc nie bardzo rozumiem czemu akurat mnie za ten wątek łajesz.
Zawsze możesz wątek zamknąć i mnie zbanować.
Biorę na klatę konsekwencje.

Nie łajam Cię, po prostu zastanawia mnie dlaczego ta sprawa tak bardzo Cię zajmuje, pomimo że przecież nie dotyczy w sposób bezpośredni.
Skoro pojawiło się tak dużo informacji dotyczących ich osobistego życia, to moim zdaniem intymność tych dwojga jednak została naruszona,

Jeśli zaś chodzi o drugą kwestię, to pomijając fakt, że regulaminu to w żaden sposób nie narusza, więc nie ma powodu, abyś miała obawiać się zamknięcia tematu, a tym bardziej blokady konta, to gwarantuję Ci, że z mojej strony nic podobnego Cię nie spotka, w końcu rok temu oddałam swoją funkcję wink.

241

Odp: Finansowe rozterki narzeczonego.
Kleoma napisał/a:
Olinka napisał/a:

Kleomo, muszę przyznać, że nadal nie rozumiem celu opisywania tych wszystkich szczegółów z życia innych ludzi.
Jeśli lokator Ci się zwierza, prosząc o radę, a Ty wywlekasz wszystko na publiczne forum, to jest to w stosunku do niego nie fair.
Równocześnie on sam podobno planuje z narzeczoną przyszłość, a jednak wcale mu to nie przeszkadza, by w ten sposób tworzyć pewnego rodzaju trójkąt, bo nie wiem jak inaczej nazwać Waszą trójstronną relację. Dla mnie jest to spora nielojalność w stosunku do partnerki, a będąc na Twoim miejscu zwróciłabym mu na to uwagę.

Olinko, i masz rację i nie masz.
To jest forum anonimowe.
Tutaj większość osób opisuje swoje rodziny, znajomych, dalszych i bliższych, sąsiadów, pracodawców itd.
Wymienia się ich złe cechy, złe skłonności, nałogi..
Nie chcę dawać przykładów wątków aby nikogo nie urazić wyborem a nie da się wymienić wszystkich aby było sprawiedliwie.
W swoim wątku nie wywlekam żadnych intymnych szczegółów z życia jego bohaterów.
Nie oceniam, a jedynie są to moje przemyślenia na ten temat.
Nie podaje danych do identyfikacji tych osób.
Więc nie bardzo rozumiem czemu akurat mnie za ten wątek łajesz.

Zgadzam się z Tobą, ale nie każdy musi, więc się nie przejmuj i rób swoje.

Posty [ 196 do 241 z 241 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Finansowe rozterki narzeczonego.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024