Kleoma napisał/a:Olinko, a czy orientujesz się ile kosztuje taki nowoczesny zbiornik do szamba, plastikowy, z czujnikiem napełnienia, potrzebne akcesoria do tego plus wynajęcie koparki, podnośnika aby go umieścić w ziemi, robocizna zamontowania wszystkiego? Też się zdziwiłam jaki to koszt.
Nie chodzi o to jaka to jest kwota, ale że to i tak jest dopiero ułamek potrzeb, które muszą sfinansować. Ona przez kilka miesięcy odkłada na szambo, a do minimum trzeba jeszcze jakiejś przyzwoitej łazienki (to zawsze kosztuje sporo), kuchni, dom trzeba ogrzać, nie ma w nim ciepłej wody, a pewnie i ściany dobrze byłoby odświeżyć, może wstawić nowe okna, jakieś drzwi, wymienić podłogi. O meblach i innych sprzętach, jak choćby pralka, która do tej pory nie miała racji bytu, nie wspominając.
Na miejscu Twojego byłego lokatora, bo rozumiem, że to o nim mowa, postawiłabym sprawę jasno, że albo żyją razem i na normalnych zasadach, albo każe niech swoje finanse rozgrywa po swojemu, ale z wszelkimi tego konsekwencjami. On lepiej, aby nie pakował swoich pieniędzy w stary, wielki dom, który jest workiem bez dna, a w którym przypuszczalnie nigdy nie będzie miał udziału we własności, a przede wszystkim dlatego, że to wciąż świeża znajomość i i mogą nie przejść tej próby (wesoło to na pewno nie wygląda) i wtedy w duchu będzie się cieszył, że nie okazał się naiwny. Ona z kolei jest zbyt honorowa, by w wiadomej sprawie mogli się porozumieć.
wieka napisał/a:Tak, tylko prawnie raczej nie da się tak zrobić, bo jak jest własność, to nie może być żadnych ograniczeń.
Przeciwnie, rozwiązanie zaproponowane przez Salomonkę brzmi sensownie i jest jak najbardziej zgodne z prawem. Zresztą każda księga wieczysta ma dział, który nazywa się "prawa, roszczenia i ograniczenia" i to tam dokonuje się stosownych wpisów, których podstawy warto, a zwykle trzeba, wcześniej ustalić przed notariuszem.