przyjaciołka...romans....pomocy... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » przyjaciołka...romans....pomocy...

Strony Poprzednia 1 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 352 z 352 ]

326

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:

Takie było moje założenie i plan ale nie wyszło i idę dalej nie patrząc wstecz. Chciałem dobrze ale złe trafiłem.

Nie Ty pierwszy, nie Ty ostatni.
Gdy zaczyna się myśleć o sprawie poważnie, pojawia się myśl o możliwości porażki. I to też da się zaakceptować.

Najciężej jest, gdy się pod koniec/po wszystkim okazuje, że nie wiadomo czy to w ogóle było prawdziwe.
Czy za te wszystkie prawdziwe emocje, myśli i słowa przez miesiące czy lata to co człowiek otrzymywał w zamian w ogóle było prawdziwe, szczere, otwarte.

Szary80 napisał/a:

Żyje już przyszłością a nie przeszłością także jest ok .

To jedyna droga.
Gdy się ją przyjmie, jest bez porównania łatwiej.

327

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Rafał34 napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Takie było moje założenie i plan ale nie wyszło i idę dalej nie patrząc wstecz. Chciałem dobrze ale złe trafiłem.

Nie Ty pierwszy, nie Ty ostatni.
Gdy zaczyna się myśleć o sprawie poważnie, pojawia się myśl o możliwości porażki. I to też da się zaakceptować.

Najciężej jest, gdy się pod koniec/po wszystkim okazuje, że nie wiadomo czy to w ogóle było prawdziwe.
Czy za te wszystkie prawdziwe emocje, myśli i słowa przez miesiące czy lata to co człowiek otrzymywał w zamian w ogóle było prawdziwe, szczere, otwarte.

Szary80 napisał/a:

Żyje już przyszłością a nie przeszłością także jest ok .

To jedyna droga.
Gdy się ją przyjmie, jest bez porównania łatwiej.


Zgadzam się z Tobą w 100% a analizować czy było to prawdziwe czy nie tzn jej słowa i czyny już nie chce . Nie warto skoro wyszło jak wyszło.
Mam jedno życie i chce je poświecić komuś komu będzie zależało na tym co dla tego kogoś robię i tego się będę trzymał  wink

328

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Rafał34 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Może to nie będzie bardzo autentyczne co powiem a raczej napiszę, ale cieszę się, że nam nie wyszło... po cholerę mi cudzie dzieci i ex żona na karku do końca życia...

Z takim podejściem to właściwie po cholerę cokolwiek komukolwiek kiedykolwiek.
Jak ma być to ma być tylko z górki?
Przecież nigdy nie wiadomo na początku, jak będzie. Albo jest się szczerym i poważnym, albo nie. Wiele osób jest w romansie szczerych, nie wskazując tutaj na Szarego.

Roxann napisał/a:

Ale wiadomo, jak człowiek zakochany, to nie myśli racjonalnie.

Nie widzę powodu, żeby nie dało się do tego podchodzić poważnie, będąc zakochanym. Brać po rozwagę wszystko, akceptować i przyjmować.
Po czasie, gdy okazuje się że druga strona była kompletnie nieszczera, może się to wydawać naiwne - ale to nie znaczy, że tego nie było, nie było to poważnie brane pod uwagę i przyjmowane.
Szansa, że by taka akceptacja zadziałała była co najmniej pół na pół.

Oczywiście zakładając, że spotkałoby się kogoś, komu też by zależało.

Rafał, ja to napisałam po 2 latach, rozumiesz? Kiedy emocje dawno opadły i już do tego człowieka nic nie czuję. Kiedy się spotykaliśmy, moje uczucia były szczere i podjęłabym to ryzyko z pełną świadomością. Teraz mam inną perspektywę i nie chciałabym 2 raz w coś podobnego się wplątać.

329

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:

Rafał, ja to napisałam po 2 latach, rozumiesz? Kiedy emocje dawno opadły i już do tego człowieka nic nie czuję. Kiedy się spotykaliśmy, moje uczucia były szczere i podjęłabym to ryzyko z pełną świadomością.

No teraz bardziej jasne.
Odniosłem widać mylne wrażenie, że teraz patrzysz z pewną wyższością na to co było.
Nie ma podstaw, żeby teraz kwestionować swoje zaangażowanie, szczerość i akceptację z wtedy.

Roxann napisał/a:

Teraz mam inną perspektywę i nie chciałabym 2 raz w coś podobnego się wplątać.

Yep. Trochę drogo wychodzi to doświadczenie.

330

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Rafał34 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Rafał, ja to napisałam po 2 latach, rozumiesz? Kiedy emocje dawno opadły i już do tego człowieka nic nie czuję. Kiedy się spotykaliśmy, moje uczucia były szczere i podjęłabym to ryzyko z pełną świadomością.

No teraz bardziej jasne.
Odniosłem widać mylne wrażenie, że teraz patrzysz z pewną wyższością na to co było.
Nie ma podstaw, żeby teraz kwestionować swoje zaangażowanie, szczerość i akceptację z wtedy.

Roxann napisał/a:

Teraz mam inną perspektywę i nie chciałabym 2 raz w coś podobnego się wplątać.

Yep. Trochę drogo wychodzi to doświadczenie.


Dobrze powiedziane to słowo „ drogo „  ale plusem tego wszystkiego jest lekcja której mądry już nie powtórzy. Myśle ze gdyby nie forum dalej błądzilbym w tym labiryncie a tak oddycham już świeżym powietrzem tak jak wielu tutaj.

331

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

wiecie co macie racje....z tego nic nie bedzie...jak by chciala to by cos robiła
a ona nic nie robi tylko oczy mydli...strata czasu widze to z kazdym dniem...
chyba nie mam ochoty nawet jechac spotykac sie w piatek...bez sensu to wszystko ani kupy ani dupy sie nie trzyma...
z facetem tez chodzi do łożka bo niby musi....pieprzenie...nikt jej na siłe majtek nie ściaga...jak by nie chciala to by sie nie bzykala z nim...
a Ja jestem z doskoku...do dupy z takim ukladem

Uwielbiam jak ludzie pisza do rzeczy:)

332

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:
Szary80 napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

wiecie co macie racje....z tego nic nie bedzie...jak by chciala to by cos robiła
a ona nic nie robi tylko oczy mydli...strata czasu widze to z kazdym dniem...
chyba nie mam ochoty nawet jechac spotykac sie w piatek...bez sensu to wszystko ani kupy ani dupy sie nie trzyma...
z facetem tez chodzi do łożka bo niby musi....pieprzenie...nikt jej na siłe majtek nie ściaga...jak by nie chciala to by sie nie bzykala z nim...
a Ja jestem z doskoku...do dupy z takim ukladem



Oczy Ci się otwierają kolezko i bardzo dobrze . Każdy z nas to przechodził i nasłuchał się tych bajeczek . Trzymałem za Ciebie kciuki by Ci się udało ale myśle ze to nie ma sensu . Żyje się tu i teraz a nie tym co może być kiedyś i dobrze ze dochodzi to do Ciebie akurat teraz . Nie marnuj tego czasu bo szkoda życia .

to co ona robi jest chore tak patrze na to z boku teraz...a nie jako uczestnik...
jej mąż jest biedny...żal gościa nie chcialbym takiej baby...na szczescie nie mam uffff
on jest w jeszcze wiekszej czarnej dupie jak Ja tak naprawde....bo mnie tak naprawde z nia nic nie laczy nie mamy dzieci...i moge odejsc kiedy chce
ale on ma przesrane baba chodzi na boki a on siedzi  w domu i dzieci pilnuje...porażka
Jak jej tak pasuje to niech sobie tak z nim siedzi...ale Ja sie juz raczej wypisuje bo mi to nie odpowiada na chłopski rozum...

No ale teraz to przesadziles ogryzek01.
Przeciez chcialbys 'taka babe'. Zal Ci goscia za pozno, bo juz swoje zrobiles;)
Wiec daruj to sobie.
Jak Tobie bylo dobrze, to Ci go zal nie bylo? Przeciez wiedziales, ze baba meza ma.
Obluda jest gorsza od tej wlasnej, innej od innych 'moralnosci'.
Wypisz sie z tej bajki, ale nie wystawiaj ocen.

333 Ostatnio edytowany przez ZielonaKama (2018-05-23 12:31:21)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Rafał34 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Może to nie będzie bardzo autentyczne co powiem a raczej napiszę, ale cieszę się, że nam nie wyszło... po cholerę mi cudzie dzieci i ex żona na karku do końca życia...

Z takim podejściem to właściwie po cholerę cokolwiek komukolwiek kiedykolwiek.
Jak ma być to ma być tylko z górki?
Przecież nigdy nie wiadomo na początku, jak będzie. Albo jest się szczerym i poważnym, albo nie. Wiele osób jest w romansie szczerych, nie wskazując tutaj na Szarego.

Roxann napisał/a:

Ale wiadomo, jak człowiek zakochany, to nie myśli racjonalnie.

Nie widzę powodu, żeby nie dało się do tego podchodzić poważnie, będąc zakochanym. Brać po rozwagę wszystko, akceptować i przyjmować.
Po czasie, gdy okazuje się że druga strona była kompletnie nieszczera, może się to wydawać naiwne - ale to nie znaczy, że tego nie było, nie było to poważnie brane pod uwagę i przyjmowane.
Szansa, że by taka akceptacja zadziałała była co najmniej pół na pół.

Oczywiście zakładając, że spotkałoby się kogoś, komu też by zależało.

Rafal34 masz calkowita racje.
Jesli obie strony chca, to niech sie wali niech sie pali... i nie ma mocnych:)
Gorzej jak jedna strona to asekurant i tchorz.

334

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Ogryzku czytając ten temat zastanawiałam się, czemu  wszyscy Cię lubią, kibicują i współczują....
Nie umiałam określić o co mi chodzi i dlaczego Cię odbieram zupełnie inaczej niż reszta, ale już wiem:

ogryzek01 napisał/a:

Mi siebie nie jest żal w sumie tylko bardziej jej samej bo jest nieudolna A jej mąż to baran ślepy A ona Jeszcze nie raz mu rogi doprawi tak czuję... smile

ogryzek01 napisał/a:

leje na to co sie dzieje u niej...kij jej w oko smile niech zyje swoim zyciem i tyle
Ja sie wypisuje tylko ona jeszcze o tym nie wie...dowie sie niebawem...

ogryzek01 napisał/a:

to co ona robi jest chore tak patrze na to z boku teraz...a nie jako uczestnik...
jej mąż jest biedny...żal gościa nie chcialbym takiej baby...na szczescie nie mam uffff
on jest w jeszcze wiekszej czarnej dupie jak Ja tak naprawde....bo mnie tak naprawde z nia nic nie laczy nie mamy dzieci...i moge odejsc kiedy chce
ale on ma przesrane baba chodzi na boki a on siedzi  w domu i dzieci pilnuje...porażka
Jak jej tak pasuje to niech sobie tak z nim siedzi...ale Ja sie juz raczej wypisuje bo mi to nie odpowiada na chłopski rozum...

Być może to wynik emocji, ale sam przyznaj, że w tych słowach trudno doszukać się z Twojej strony miłości.
Bardzo łatwo przychodzi Ci ocenianie jej postępowania. Natomiast swojemu nie potrafisz się przyjrzeć. A powiedz mi który porządny mężczyzna wcina się pomiędzy wódkę i zakąskę? Ona ma męża i dwójkę dzieci. Nie zastanowiło Cię to? Nie miałeś ani chwili wahania zanim wszedłeś buciorami w jej życie?


Zastanawiające jest dla mnie również to:

ogryzek01 napisał/a:

szmat czasu ponad 15 lat przyjaźni...

vs

ogryzek01 napisał/a:

chcemy sie poznać lepiej to bedzie trwało wiem to,wiem ze to błędne koło po części zdaje sobie  z tego sprawe ze zycie wspolne bedzie sie roznilo od randek po lasach czy spacerach na lody....
nie chce zeby odrazu sie rozwodziła bo moze faktycznie nie spasujemy sie charakterami po blizszym poznaniu moze oboje dojdziemy do wniosku ze za bardzo sie róznimy i to niema sensu

To w końcu przyjaźnicie się 15 lat, czy poznajecie? Bardzo rozbieżne wersje podajesz.


I ostatecznie:

ogryzek01 napisał/a:

kwestia tego czy jej nowy partner wtedy nie ucieknie bo bedzie mu zalezało na jej "dupie" a nie na jej dzieciach i zalozeniu z nia rodziny... karma zawsze wraca

Wiesz Ogryzku czytając Ciebie odnoszę wrażenie, ze dokładnie Ty byś był takim partnerem, który ucieknie.
Kobieta rozwiodłaby się dla Ciebie, zaczęłoby się prawdziwe życie. Ciężki rozwód, wszystkie emocje i problemy z tym związane...
Może byś jeszcze pociągnął, ale potem gdy otoczka "walki ze złem tego świata" by opadła to byś się zwinął.
Dwójka dzieci, ex mąż. Dostałbyś to co chcesz i nie udźwignąłbyś tego. Przygniotłoby Cię to.

Mam wrażenie, że jesteś takim wesołym, zabawnym, wariackim chłopakiem, który o prawdziwym życiu nie ma pojęcia, bo nadal jako kawaler się bawi.
Już sam fakt pisania o niej jako o "dziewczynie" o tym świadczy. Zakochałeś się, zauroczyłeś, ale nie masz świadomości jak związanie się z nią zmieniłoby Twoją rzeczywistość, a ta by Cię przerosła, bo nie jesteś gotowy na ten etap. U Ciebie powinno to iść właściwym torem. Powinieneś poznać kobietę, ożenić się, mieć z nią dzieci i wychowywać. Wpadnięcie jak przysłowiowa śliwka w kompot, by Cię szybko otrzeźwiło. Zwinąłbyś manatki przy pierwszych problemach. I nie oceniam Cię, ani nawet się temu nie dziwię. Po prostu to nie ten czas.

Zamiast się zastanawiać nad tym, co ona zrobi przyjrzyj się swojej osobie.
I nie używaj słów na wyrost. Bo związek pomiędzy Wami to ani przyjaźń, ani miłość. Mylisz pojęcia.

335

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
eska12 napisał/a:

Ogryzku czytając ten temat zastanawiałam się, czemu  wszyscy Cię lubią, kibicują i współczują....
Nie umiałam określić o co mi chodzi i dlaczego Cię odbieram zupełnie inaczej niż reszta, ale już wiem

Sprostowanie. Nie wszyscy, raczej ci co sami coś takiego robili. Ja jako mężatka i matka brzydzę się tym co on robi. Na pewno mu nie wspolczuję. Tak jakbym nie wspolczuła babie, ktora pchałaby mi sie w moje małżeństwo i uwodziła mi męża, choćby nie wiem jak się nie ukladalo miedzy nami. Jakbym dopadła w swoje ręce to ręka noga mózg na ścianie.

336

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
eska12 napisał/a:

Mam wrażenie, że jesteś takim wesołym, zabawnym, wariackim chłopakiem, który o prawdziwym życiu nie ma pojęcia, bo nadal jako kawaler się bawi.
Już sam fakt pisania o niej jako o "dziewczynie" o tym świadczy. Zakochałeś się, zauroczyłeś, ale nie masz świadomości jak związanie się z nią zmieniłoby Twoją rzeczywistość, a ta by Cię przerosła, bo nie jesteś gotowy na ten etap. U Ciebie powinno to iść właściwym torem. Powinieneś poznać kobietę, ożenić się, mieć z nią dzieci i wychowywać. Wpadnięcie jak przysłowiowa śliwka w kompot, by Cię szybko otrzeźwiło. Zwinąłbyś manatki przy pierwszych problemach. I nie oceniam Cię, ani nawet się temu nie dziwię. Po prostu to nie ten czas.

Ja już wcześniej kilka razy zwracałam na to uwagę, że Ogryzek zachowuje się jak nastolatek i nie rozumie znaczenia słów jakie wypowiada. U niego wszystko jest na wyrost. Ta cała przyjaźń, ich miłość, romans... i na koniec deklaracje. Ja bym komuś takiemu nigdy nie zaufała.
Jeszcze w sobotę składał dziewczynie poważne deklaracje, mówił o zdecydowaniu bycia razem przyszłości, stworzenia domu też dla jej dzieci, by 3 dni później zmienić zdanie o 180%. Jej zarzucał niezdecydowanie, wycofywanie się a sam to robi.
To wygląda trochę tak jakby dzieci chcieli się pobawić w dorosłe życie.
Też już wcześniej mówiłam, że dziewczyna zrobi głupotę jeśli dla niego się rozwiedzie, bo Autor zwyczajnie nie udźwignie też całej nowej sytuacji.

337 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-05-23 19:44:51)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Rafał34 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Rafał, ja to napisałam po 2 latach, rozumiesz? Kiedy emocje dawno opadły i już do tego człowieka nic nie czuję. Kiedy się spotykaliśmy, moje uczucia były szczere i podjęłabym to ryzyko z pełną świadomością.

No teraz bardziej jasne.
Odniosłem widać mylne wrażenie, że teraz patrzysz z pewną wyższością na to co było.
Nie ma podstaw, żeby teraz kwestionować swoje zaangażowanie, szczerość i akceptację z wtedy.

Być może, a wiesz dlaczego? Bo ja się z tego bagna wykaraskałam, wyciągnęłam lekcje, żyję normalnie. A on już nigdy się nie zmieni. Wciąż będzie żył w zakłamaniu.
Poza tym trudno mówić o uczuciach, których dawno już we mnie nie ma a człowiek, którego kochałam jest dla mnie jak obca osoba.
Wiedząc o nim tyle co dziś, nawet 1,5 roku temu, zapewne nie zakochałabym się. Na początku oceniamy atrakcyjność kogoś trochę na kredyt. Trzeba czasu by kogoś poznać, i na pewno nie są to randki, nawet w pracy ktoś może być inny niż w codziennym życiu. Dlatego często zakochujemy się w maskach, naszym wyobrażeniu o danej osobie. I póki patrzymy przez te różowe okulary, to ten obraz się zgadza.

Rafał34 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Teraz mam inną perspektywę i nie chciałabym 2 raz w coś podobnego się wplątać.

Yep. Trochę drogo wychodzi to doświadczenie.

Cóż poradzić... Niektórzy przez życie przechodzą dość gładko, inni popełniają błędy za które potem muszą drogo zapłacić...

338

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Nie poszło tak jakbyś chciał. Cóż może jej wina, jej braki... ale czemu nagle piszesz o niej jakby była nikim?
To nie jest do końca w porządku.

339

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Głowa do góry małolat . Zamknij temat i zacznij nowe życie  wink

340

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

hej wszystkim...tak czytam i czytam ...co mnie dziwi...
kiedy juz otwieraja mi sie oczy....to pada stwierdzenie ze małolat....ze zauroczenie...że zmieniam zdanie...
Ale czy nie o to wam chodzilo? Żebym przejrzał ?
Nie rozumiem...hah
człowiek zakochany to źle....bo romansuje...
kiedy przejrzalem na oczy to tez źle..bo niby juz nie kocham juz mi przeszło...wcale tak nie jest.... smile
tak dla ścisłosci kiedys byłem w podobnym zwiazku baaaardzo dawno...dziewczyna miala dziecko i ex faceta tylko ze najlepsze jak ukrywała dziecko hahaha smile spotykala sie ze mna kilka miesiecy ale nie zapraszala do mieszkania...
az kiedys zaprosiła bo byl czas na to...wchodze do mieszkania ogladamy z dziewczyna Tv...az tu nagle wchodzi chłopczyk do domu kilku letni i mowi " MAMO!!!" hahaha to Ci niespodzianka...zamurowało mnie po prostu smile
Czy Ja o czyms nie wiem ???  Fakt widzialem zabawki itd. ale myslalem ze to jej siostry dziecka czy cos.... bylem w mega szoku!!! spotykalismy sie jeszcze jakis czas,ale juz nie dlugo bo to był cios po niżej pasa...
pytajac jej czemu nie powiedziala odrazu ze ma dziecko tylko pierw mnie rozkochala,bzykala sie...
na co ona..."bo bys uciekł" haha smile  Kobiety bywaja naprawde przebiegłe gorsze niż faceci smile

Wiecie nie wiem jak bym sie zachował jak by wszystko wyszło dobrze...ale wiem ze ona sie i tak nie rozwiedzie wiec nawet nie myśle o tym bo i po co...ona z nim bedzie kwitnąc i miec co jakis czas romanse dla urozmacenia zycia smile
jej wybor... a to ze tam ktos mnie ocenia przez pryzmat tego co pisze to jego problem bo wogole mnie nie zna smile kazdy jest tutaj anonimowy i wsadzi swoje 5 groszy do dyskusji i mysli ze jest alfa i omega smile
kazda sytuacja sie troche różni...i tak napradwe wiele ludzi zdradza tylko nikt o tym nie mowi bo w PL to temat TABU ...
2 dni temu kolega z pracy wrocil z PL jechał na wesele...pytam go...i jak na weselu wybawiłeś sie? smile na co on ,wesela nie było okazało sie 3 dni przed weselem ze Pan młody ma jeszcze inna Panne smile  mega nie ?
takze jest jak jest...samo życie ,człowiek nie jest monogamiczny niestety...

341

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

hej wszystkim...tak czytam i czytam ...co mnie dziwi...
kiedy juz otwieraja mi sie oczy....to pada stwierdzenie ze małolat....ze zauroczenie...że zmieniam zdanie...
Ale czy nie o to wam chodzilo? Żebym przejrzał ?
Nie rozumiem...hah
człowiek zakochany to źle....bo romansuje...
kiedy przejrzalem na oczy to tez źle..bo niby juz nie kocham juz mi przeszło...wcale tak nie jest.... smile
tak dla ścisłosci kiedys byłem w podobnym zwiazku baaaardzo dawno...dziewczyna miala dziecko i ex faceta tylko ze najlepsze jak ukrywała dziecko hahaha smile spotykala sie ze mna kilka miesiecy ale nie zapraszala do mieszkania...
az kiedys zaprosiła bo byl czas na to...wchodze do mieszkania ogladamy z dziewczyna Tv...az tu nagle wchodzi chłopczyk do domu kilku letni i mowi " MAMO!!!" hahaha to Ci niespodzianka...zamurowało mnie po prostu smile
Czy Ja o czyms nie wiem ???  Fakt widzialem zabawki itd. ale myslalem ze to jej siostry dziecka czy cos.... bylem w mega szoku!!! spotykalismy sie jeszcze jakis czas,ale juz nie dlugo bo to był cios po niżej pasa...
pytajac jej czemu nie powiedziala odrazu ze ma dziecko tylko pierw mnie rozkochala,bzykala sie...
na co ona..."bo bys uciekł" haha smile  Kobiety bywaja naprawde przebiegłe gorsze niż faceci smile

Wiecie nie wiem jak bym sie zachował jak by wszystko wyszło dobrze...ale wiem ze ona sie i tak nie rozwiedzie wiec nawet nie myśle o tym bo i po co...ona z nim bedzie kwitnąc i miec co jakis czas romanse dla urozmacenia zycia smile
jej wybor... a to ze tam ktos mnie ocenia przez pryzmat tego co pisze to jego problem bo wogole mnie nie zna smile kazdy jest tutaj anonimowy i wsadzi swoje 5 groszy do dyskusji i mysli ze jest alfa i omega smile
kazda sytuacja sie troche różni...i tak napradwe wiele ludzi zdradza tylko nikt o tym nie mowi bo w PL to temat TABU ...
2 dni temu kolega z pracy wrocil z PL jechał na wesele...pytam go...i jak na weselu wybawiłeś sie? smile na co on ,wesela nie było okazało sie 3 dni przed weselem ze Pan młody ma jeszcze inna Panne smile  mega nie ?
takze jest jak jest...samo życie ,człowiek nie jest monogamiczny niestety...


Ciesz się ze napisałem malolat a nie staruch  wink
Co do rozkminki to dostałeś wskazówki jak to wszystko może się potoczyć ale nie musi tyle ze owa Pani nic w twoim i waszym kierunku nie robiła a czy zrobi tego nie wiesz . Jeżeli masz czas czekać to możesz czekać ale ile tak pociagniesz ?
To jest twoje życie i twój wybor . Ja ci napisałem jak się to u mnie potoczyło . Ja sobie odpuściłem bo 3 latka to trochę za dużo a młody nie jestem by wciąż czekać jak ten pies . Pojawiłem się , pokazałem i nic nie dało to idę dalej a ty jak zrobisz to twój wybor . Nam chodziło o to byś nie tracił czasu i zdrowia bo leczyłybys się po tym naprawdę długo .

342 Ostatnio edytowany przez Hrefi (2018-05-23 23:03:51)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

hej wszystkim...tak czytam i czytam ...co mnie dziwi...
kiedy juz otwieraja mi sie oczy....to pada stwierdzenie ze małolat....ze zauroczenie...że zmieniam zdanie...
Ale czy nie o to wam chodzilo? Żebym przejrzał ?
Nie rozumiem...hah
człowiek zakochany to źle....bo romansuje...
kiedy przejrzalem na oczy to tez źle..bo niby juz nie kocham juz mi przeszło...wcale tak nie jest.... smile
tak dla ścisłosci kiedys byłem w podobnym zwiazku baaaardzo dawno...dziewczyna miala dziecko i ex faceta tylko ze najlepsze jak ukrywała dziecko hahaha smile spotykala sie ze mna kilka miesiecy ale nie zapraszala do mieszkania...
az kiedys zaprosiła bo byl czas na to...wchodze do mieszkania ogladamy z dziewczyna Tv...az tu nagle wchodzi chłopczyk do domu kilku letni i mowi " MAMO!!!" hahaha to Ci niespodzianka...zamurowało mnie po prostu smile
Czy Ja o czyms nie wiem ???  Fakt widzialem zabawki itd. ale myslalem ze to jej siostry dziecka czy cos.... bylem w mega szoku!!! spotykalismy sie jeszcze jakis czas,ale juz nie dlugo bo to był cios po niżej pasa...
pytajac jej czemu nie powiedziala odrazu ze ma dziecko tylko pierw mnie rozkochala,bzykala sie...
na co ona..."bo bys uciekł" haha smile  Kobiety bywaja naprawde przebiegłe gorsze niż faceci smile

Wiecie nie wiem jak bym sie zachował jak by wszystko wyszło dobrze...ale wiem ze ona sie i tak nie rozwiedzie wiec nawet nie myśle o tym bo i po co...ona z nim bedzie kwitnąc i miec co jakis czas romanse dla urozmacenia zycia smile
jej wybor... a to ze tam ktos mnie ocenia przez pryzmat tego co pisze to jego problem bo wogole mnie nie zna smile kazdy jest tutaj anonimowy i wsadzi swoje 5 groszy do dyskusji i mysli ze jest alfa i omega smile
kazda sytuacja sie troche różni...i tak napradwe wiele ludzi zdradza tylko nikt o tym nie mowi bo w PL to temat TABU ...
2 dni temu kolega z pracy wrocil z PL jechał na wesele...pytam go...i jak na weselu wybawiłeś sie? smile na co on ,wesela nie było okazało sie 3 dni przed weselem ze Pan młody ma jeszcze inna Panne smile  mega nie ?
takze jest jak jest...samo życie ,człowiek nie jest monogamiczny niestety...


Z twoich wypowiedzi powstaje sinusoida emocji. Raz piszesz o miłości, parę postów niżej nazywasz swoją kochankę "babą", co majtki przed mezem ściąga. Ty ja szanujesz ?Dodatkowo ten twój styl pisania idealnie pasujący do kawalera, singla. Widać w tym wszystkim nieodojrzalosc, ale nie znam cie. To może być mylne wrażenie.

Zastanawia mnie ta twoja deklaracja, że dzięki temu forum przejrzałes na oczy. Biorąc pod uwagę że twój wątek istnieje kilka dni to Ci powiem że szybki jesteś. Mam prawie rok romans. Przeczytałem o romansie wszystko co znalazłem. Od strony moralnej, psychologicznej, biologicznej (miłość jako proces biochemiczny), kulturowej, religijnej (chodź religijny nie jestem) oraz filozoficznej (filozofia nie zajmuje się romansami ale miłością już tak). Dalej w tym tkwie. Jak udało Ci się przejrzeć po paru postach ?

343

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Szary wiem rozumiem i naprawde dziekuje bo wiecej widze teraz dzieki wam niz wczesniej widzialem...
jak to sie mowi diabeł tkwi w szczególe...ona sama w sobote przyznala ze ona ma mętlik w głowie...ze chcialaby a niby nie moze i takie tam gadanie....Ja nie wywieralem na niej zadnej presji bylem spokojny normlanie rozmawialem
i powiedzialem ze jesli chce to mozemy sie pozegnac dzis bo nie mam zamiaru sie bawic w kotka i myszke ... ona dlugo nic nie zmieni w swoim zyciu szkoda jej bo naprawde fajna z niej dziewczyna bardzo dobrze sie nam rozmawia i dobrze
czujemy sie w sowim towarzystwie...ale to nie wystarczy...
Na pytanie ktore jej zadałem w sobote kiedy miala tamten romans z tym innym gościem mina jej była nie tęga ....nie chciala udzielic za bardzo opdowiedzi i uciekala od tematu mowiąc "jaki czas temu..."
Ja rozumiem przez pojecie jakis czas temu całkiem nie dawno ....ale juz nie ciagnalem tematu nie chcialem wiedziec..powiedzialem ze mnie to w sumie nie interesuje bo jej odpowiedz była wystarczajaca...
najlpesze jest to jak powiedzialem jej wczoraj o tym ze bzyka sie z mezem itd. Pani bardzo sie zdenerwowała....zakuła prawda w oczy.... :-)foch na cały dzien...ale po mnie to spłyneło bo widze juz co sie dzieje...wiec wrzucilem na luz
sa pewne fakty o ktorych tu nie wspominam bo to i tak nic nie zmienia wiadomo...sytuacja jest patowa....ani w przód ani w tył...martwy punkt...
ogolnie mi sie nie pali nie czekam specjalnie co ona zadecyduje...ale niech sobie głowkuje dalej jej brocha...nie zamierzam tracic czasu spokojnie smile lato sie zaczyna wiec mysle ze kogos poznam ...wolnego bez zobowiazan kto nie bedzie mydlił oczu...

344

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Hrefi napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

hej wszystkim...tak czytam i czytam ...co mnie dziwi...
kiedy juz otwieraja mi sie oczy....to pada stwierdzenie ze małolat....ze zauroczenie...że zmieniam zdanie...
Ale czy nie o to wam chodzilo? Żebym przejrzał ?
Nie rozumiem...hah
człowiek zakochany to źle....bo romansuje...
kiedy przejrzalem na oczy to tez źle..bo niby juz nie kocham juz mi przeszło...wcale tak nie jest.... smile
tak dla ścisłosci kiedys byłem w podobnym zwiazku baaaardzo dawno...dziewczyna miala dziecko i ex faceta tylko ze najlepsze jak ukrywała dziecko hahaha smile spotykala sie ze mna kilka miesiecy ale nie zapraszala do mieszkania...
az kiedys zaprosiła bo byl czas na to...wchodze do mieszkania ogladamy z dziewczyna Tv...az tu nagle wchodzi chłopczyk do domu kilku letni i mowi " MAMO!!!" hahaha to Ci niespodzianka...zamurowało mnie po prostu smile
Czy Ja o czyms nie wiem ???  Fakt widzialem zabawki itd. ale myslalem ze to jej siostry dziecka czy cos.... bylem w mega szoku!!! spotykalismy sie jeszcze jakis czas,ale juz nie dlugo bo to był cios po niżej pasa...
pytajac jej czemu nie powiedziala odrazu ze ma dziecko tylko pierw mnie rozkochala,bzykala sie...
na co ona..."bo bys uciekł" haha smile  Kobiety bywaja naprawde przebiegłe gorsze niż faceci smile

Wiecie nie wiem jak bym sie zachował jak by wszystko wyszło dobrze...ale wiem ze ona sie i tak nie rozwiedzie wiec nawet nie myśle o tym bo i po co...ona z nim bedzie kwitnąc i miec co jakis czas romanse dla urozmacenia zycia smile
jej wybor... a to ze tam ktos mnie ocenia przez pryzmat tego co pisze to jego problem bo wogole mnie nie zna smile kazdy jest tutaj anonimowy i wsadzi swoje 5 groszy do dyskusji i mysli ze jest alfa i omega smile
kazda sytuacja sie troche różni...i tak napradwe wiele ludzi zdradza tylko nikt o tym nie mowi bo w PL to temat TABU ...
2 dni temu kolega z pracy wrocil z PL jechał na wesele...pytam go...i jak na weselu wybawiłeś sie? smile na co on ,wesela nie było okazało sie 3 dni przed weselem ze Pan młody ma jeszcze inna Panne smile  mega nie ?
takze jest jak jest...samo życie ,człowiek nie jest monogamiczny niestety...


Z twoich wypowiedzi powstaje sinusoida emocji. Raz piszesz o miłości, parę postów niżej nazywasz swoją kochankę "babą", co majtki przed mezem ściąga. Ty ja szanujesz ?Dodatkowo ten twój styl pisania idealnie pasujący do kawalera, singla. Widać w tym wszystkim nieodojrzalosc, ale nie znam cie. To może być mylne wrażenie.

Zastanawia mnie ta twoja deklaracja, że dzięki temu forum przejrzałes na oczy. Biorąc pod uwagę że twój wątek istnieje kilka dni to Ci powiem że szybki jesteś. Mam prawie rok romans. Przeczytałem o romansie wszystko co znalazłem. Od strony moralnej, psychologicznej, biologicznej (miłość jako proces biochemiczny), kulturowej, religijnej (chodź religijny nie jestem) oraz filozoficznej (filozofia nie zajmuje się romansami ale miłością już tak). Dalej w tym tkwie. Jak udało Ci się przejrzeć po paru postach ?

Herfi proszę Cie...:) babą to przenosnia...a ile mam pisac o miłosci jak ROMEO ile sie da...wam tutaj sie nie dogodzi...jak pisalem wczesniej czlowiek zakochany to nie pasuje bo nie myśli racjonalnie....
człowiek zmienia pogląd to twierdzicie ze nie kocha itd...chyba mam prawo zmieniac nastawienie do sprawy bo o to w tym wszystkim chodzi zeby mnie uświadomic ze NIE WARTO CZEKAC I ZAKOCHIWAC SIE DALEJ bo skonczy sie jak skonczy...

345

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:
Hrefi napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

hej wszystkim...tak czytam i czytam ...co mnie dziwi...
kiedy juz otwieraja mi sie oczy....to pada stwierdzenie ze małolat....ze zauroczenie...że zmieniam zdanie...
Ale czy nie o to wam chodzilo? Żebym przejrzał ?
Nie rozumiem...hah
człowiek zakochany to źle....bo romansuje...
kiedy przejrzalem na oczy to tez źle..bo niby juz nie kocham juz mi przeszło...wcale tak nie jest.... smile
tak dla ścisłosci kiedys byłem w podobnym zwiazku baaaardzo dawno...dziewczyna miala dziecko i ex faceta tylko ze najlepsze jak ukrywała dziecko hahaha smile spotykala sie ze mna kilka miesiecy ale nie zapraszala do mieszkania...
az kiedys zaprosiła bo byl czas na to...wchodze do mieszkania ogladamy z dziewczyna Tv...az tu nagle wchodzi chłopczyk do domu kilku letni i mowi " MAMO!!!" hahaha to Ci niespodzianka...zamurowało mnie po prostu smile
Czy Ja o czyms nie wiem ???  Fakt widzialem zabawki itd. ale myslalem ze to jej siostry dziecka czy cos.... bylem w mega szoku!!! spotykalismy sie jeszcze jakis czas,ale juz nie dlugo bo to był cios po niżej pasa...
pytajac jej czemu nie powiedziala odrazu ze ma dziecko tylko pierw mnie rozkochala,bzykala sie...
na co ona..."bo bys uciekł" haha smile  Kobiety bywaja naprawde przebiegłe gorsze niż faceci smile

Wiecie nie wiem jak bym sie zachował jak by wszystko wyszło dobrze...ale wiem ze ona sie i tak nie rozwiedzie wiec nawet nie myśle o tym bo i po co...ona z nim bedzie kwitnąc i miec co jakis czas romanse dla urozmacenia zycia smile
jej wybor... a to ze tam ktos mnie ocenia przez pryzmat tego co pisze to jego problem bo wogole mnie nie zna smile kazdy jest tutaj anonimowy i wsadzi swoje 5 groszy do dyskusji i mysli ze jest alfa i omega smile
kazda sytuacja sie troche różni...i tak napradwe wiele ludzi zdradza tylko nikt o tym nie mowi bo w PL to temat TABU ...
2 dni temu kolega z pracy wrocil z PL jechał na wesele...pytam go...i jak na weselu wybawiłeś sie? smile na co on ,wesela nie było okazało sie 3 dni przed weselem ze Pan młody ma jeszcze inna Panne smile  mega nie ?
takze jest jak jest...samo życie ,człowiek nie jest monogamiczny niestety...


Z twoich wypowiedzi powstaje sinusoida emocji. Raz piszesz o miłości, parę postów niżej nazywasz swoją kochankę "babą", co majtki przed mezem ściąga. Ty ja szanujesz ?Dodatkowo ten twój styl pisania idealnie pasujący do kawalera, singla. Widać w tym wszystkim nieodojrzalosc, ale nie znam cie. To może być mylne wrażenie.

Zastanawia mnie ta twoja deklaracja, że dzięki temu forum przejrzałes na oczy. Biorąc pod uwagę że twój wątek istnieje kilka dni to Ci powiem że szybki jesteś. Mam prawie rok romans. Przeczytałem o romansie wszystko co znalazłem. Od strony moralnej, psychologicznej, biologicznej (miłość jako proces biochemiczny), kulturowej, religijnej (chodź religijny nie jestem) oraz filozoficznej (filozofia nie zajmuje się romansami ale miłością już tak). Dalej w tym tkwie. Jak udało Ci się przejrzeć po paru postach ?

Herfi proszę Cie...:) babą to przenosnia...a ile mam pisac o miłosci jak ROMEO ile sie da...wam tutaj sie nie dogodzi...jak pisalem wczesniej czlowiek zakochany to nie pasuje bo nie myśli racjonalnie....
człowiek zmienia pogląd to twierdzicie ze nie kocha itd...chyba mam prawo zmieniac nastawienie do sprawy bo o to w tym wszystkim chodzi zeby mnie uświadomic ze NIE WARTO CZEKAC I ZAKOCHIWAC SIE DALEJ bo skonczy sie jak skonczy...


Moje zdanie jest takie. Jeżeli po pół roku czy roku nic się nie zmieniło to już się nie zmieni a bo miałeś czas by się pokazać a Ona czas by sobie wszystko w głowie poukładać . Ile chciała tego czasu ?
5-10 lat ?  Wybacz ale jak dla mnie to trochę za dużo .

346

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Szary wiem rozumiem i naprawde dziekuje bo wiecej widze teraz dzieki wam niz wczesniej widzialem...
jak to sie mowi diabeł tkwi w szczególe...ona sama w sobote przyznala ze ona ma mętlik w głowie...ze chcialaby a niby nie moze i takie tam gadanie....Ja nie wywieralem na niej zadnej presji bylem spokojny normlanie rozmawialem
i powiedzialem ze jesli chce to mozemy sie pozegnac dzis bo nie mam zamiaru sie bawic w kotka i myszke ... ona dlugo nic nie zmieni w swoim zyciu szkoda jej bo naprawde fajna z niej dziewczyna bardzo dobrze sie nam rozmawia i dobrze
czujemy sie w sowim towarzystwie...ale to nie wystarczy...
Na pytanie ktore jej zadałem w sobote kiedy miala tamten romans z tym innym gościem mina jej była nie tęga ....nie chciala udzielic za bardzo opdowiedzi i uciekala od tematu mowiąc "jaki czas temu..."
Ja rozumiem przez pojecie jakis czas temu całkiem nie dawno ....ale juz nie ciagnalem tematu nie chcialem wiedziec..powiedzialem ze mnie to w sumie nie interesuje bo jej odpowiedz była wystarczajaca...
najlpesze jest to jak powiedzialem jej wczoraj o tym ze bzyka sie z mezem itd. Pani bardzo sie zdenerwowała....zakuła prawda w oczy.... :-)foch na cały dzien...ale po mnie to spłyneło bo widze juz co sie dzieje...wiec wrzucilem na luz
sa pewne fakty o ktorych tu nie wspominam bo to i tak nic nie zmienia wiadomo...sytuacja jest patowa....ani w przód ani w tył...martwy punkt...
ogolnie mi sie nie pali nie czekam specjalnie co ona zadecyduje...ale niech sobie głowkuje dalej jej brocha...nie zamierzam tracic czasu spokojnie smile lato sie zaczyna wiec mysle ze kogos poznam ...wolnego bez zobowiazan kto nie bedzie mydlił oczu...



Ja miałem taka sama historyjkę jak Ty,ze niby chciałaby ale nie może ale pamiętaj ja pisze Ci tylko moja historie jak to u mnie przebiegało.
Twoja jest podobna ale mną się nie sugeruj.

347

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Ogryzek, ochłoń trochę, odseparuj się od tej kobiety, nie kontaktuj się. Nie baw się w żadną "przyjaźń", bo naprawdę szkoda Twojej energii. I życia.

Hrefi, Twój wątek okazał się pomocny również dla kogoś z innego forum - taka wzmianka wczoraj rzuciła mi się w oczy. Ale ja uważam, że to dobrze wink

Ssszron, Ty tak na serio, że w przypadku zdrady szarpałabyś się z kochanką, a nie z mężem - zdradzaczem?!

348 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-05-24 09:32:34)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Herfi proszę Cie...:) babą to przenosnia...a ile mam pisac o miłosci jak ROMEO ile sie da...wam tutaj sie nie dogodzi...jak pisalem wczesniej czlowiek zakochany to nie pasuje bo nie myśli racjonalnie....
człowiek zmienia pogląd to twierdzicie ze nie kocha itd...chyba mam prawo zmieniac nastawienie do sprawy bo o to w tym wszystkim chodzi zeby mnie uświadomic ze NIE WARTO CZEKAC I ZAKOCHIWAC SIE DALEJ bo skonczy sie jak skonczy...

Tu nie chodzi byś nam dogadzał. Od początku Twoje wypowiedzi były bardzo chaotyczne i niespójne, co sprawiało wrażenie, że jesteś trochę w gorącej wodzie kąpany i nie za bardzo ogarniasz co się wokół Ciebie dzieje. Nawet Hrefi napisał, że wydajesz się być osobą niedojrzałą. Ja mam podobne wrażenie. I tak masz rację, nikt Cię nie zna na co dzień, wnioskujemy tylko po tym co i jak piszesz.
Ponadto, wypowiadały się tu różne osoby, które zwracały uwagę na różne kwestie, jedni koncentrowali się tylko na twojej miłości i determinacji inni, jak ja, skupiali się na rzeczach dookoła samego romansu.
Ja od początku Ci nie kibicowałam w tym konkretnym przypadku, bo dało się wyczuć, że oboje do tego nie dojrzeliście.
Ty nie musisz nam czy komuś konkretnemu dogodzić, tylko postępować zgodnie ze sobą. Twoja nagła zmiana o 180% jest dla mnie tylko potwierdzeniem przypuszczeń, że jesteś bardzo niedojrzały i kompletnie nie rozumiesz podstawowych pojęć, mechanizmów. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby w piątek nagle ta twoja sympatia do niej powróciła i 'zapomniałbyś' na chwilę o tym co przedwczoraj pisałeś...  bo już masz 'luz i dystans'.
Ochłoń, poukładaj myśli, zastanów się co tak naprawdę czujesz i czego oczekujesz od siebie, drugiej osoby i życia.

349

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ssszron napisał/a:
eska12 napisał/a:

Ogryzku czytając ten temat zastanawiałam się, czemu  wszyscy Cię lubią, kibicują i współczują....
Nie umiałam określić o co mi chodzi i dlaczego Cię odbieram zupełnie inaczej niż reszta, ale już wiem

Sprostowanie. Nie wszyscy, raczej ci co sami coś takiego robili. Ja jako mężatka i matka brzydzę się tym co on robi. Na pewno mu nie wspolczuję. Tak jakbym nie wspolczuła babie, ktora pchałaby mi sie w moje małżeństwo i uwodziła mi męża, choćby nie wiem jak się nie ukladalo miedzy nami. Jakbym dopadła w swoje ręce to ręka noga mózg na ścianie.

Nawet gdyby sie nie ukladalo I bys tego meza nie kochala?
A co Ci wtedy za roznica?
Czy Maz to Twoja 'wlasnosc'?

350

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Hrefi napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

hej wszystkim...tak czytam i czytam ...co mnie dziwi...
kiedy juz otwieraja mi sie oczy....to pada stwierdzenie ze małolat....ze zauroczenie...że zmieniam zdanie...
Ale czy nie o to wam chodzilo? Żebym przejrzał ?
Nie rozumiem...hah
człowiek zakochany to źle....bo romansuje...
kiedy przejrzalem na oczy to tez źle..bo niby juz nie kocham juz mi przeszło...wcale tak nie jest.... smile
tak dla ścisłosci kiedys byłem w podobnym zwiazku baaaardzo dawno...dziewczyna miala dziecko i ex faceta tylko ze najlepsze jak ukrywała dziecko hahaha smile spotykala sie ze mna kilka miesiecy ale nie zapraszala do mieszkania...
az kiedys zaprosiła bo byl czas na to...wchodze do mieszkania ogladamy z dziewczyna Tv...az tu nagle wchodzi chłopczyk do domu kilku letni i mowi " MAMO!!!" hahaha to Ci niespodzianka...zamurowało mnie po prostu smile
Czy Ja o czyms nie wiem ???  Fakt widzialem zabawki itd. ale myslalem ze to jej siostry dziecka czy cos.... bylem w mega szoku!!! spotykalismy sie jeszcze jakis czas,ale juz nie dlugo bo to był cios po niżej pasa...
pytajac jej czemu nie powiedziala odrazu ze ma dziecko tylko pierw mnie rozkochala,bzykala sie...
na co ona..."bo bys uciekł" haha smile  Kobiety bywaja naprawde przebiegłe gorsze niż faceci smile

Wiecie nie wiem jak bym sie zachował jak by wszystko wyszło dobrze...ale wiem ze ona sie i tak nie rozwiedzie wiec nawet nie myśle o tym bo i po co...ona z nim bedzie kwitnąc i miec co jakis czas romanse dla urozmacenia zycia smile
jej wybor... a to ze tam ktos mnie ocenia przez pryzmat tego co pisze to jego problem bo wogole mnie nie zna smile kazdy jest tutaj anonimowy i wsadzi swoje 5 groszy do dyskusji i mysli ze jest alfa i omega smile
kazda sytuacja sie troche różni...i tak napradwe wiele ludzi zdradza tylko nikt o tym nie mowi bo w PL to temat TABU ...
2 dni temu kolega z pracy wrocil z PL jechał na wesele...pytam go...i jak na weselu wybawiłeś sie? smile na co on ,wesela nie było okazało sie 3 dni przed weselem ze Pan młody ma jeszcze inna Panne smile  mega nie ?
takze jest jak jest...samo życie ,człowiek nie jest monogamiczny niestety...


Z twoich wypowiedzi powstaje sinusoida emocji. Raz piszesz o miłości, parę postów niżej nazywasz swoją kochankę "babą", co majtki przed mezem ściąga. Ty ja szanujesz ?Dodatkowo ten twój styl pisania idealnie pasujący do kawalera, singla. Widać w tym wszystkim nieodojrzalosc, ale nie znam cie. To może być mylne wrażenie.

Zastanawia mnie ta twoja deklaracja, że dzięki temu forum przejrzałes na oczy. Biorąc pod uwagę że twój wątek istnieje kilka dni to Ci powiem że szybki jesteś. Mam prawie rok romans. Przeczytałem o romansie wszystko co znalazłem. Od strony moralnej, psychologicznej, biologicznej (miłość jako proces biochemiczny), kulturowej, religijnej (chodź religijny nie jestem) oraz filozoficznej (filozofia nie zajmuje się romansami ale miłością już tak). Dalej w tym tkwie. Jak udało Ci się przejrzeć po paru postach ?

Hrefi, nie tkwisz, tylko jestes tam, BO CHCESZ.

351

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

hej wszystkim...tak czytam i czytam ...co mnie dziwi...
kiedy juz otwieraja mi sie oczy....to pada stwierdzenie ze małolat....ze zauroczenie...że zmieniam zdanie...
Ale czy nie o to wam chodzilo? Żebym przejrzał ?
Nie rozumiem...hah
człowiek zakochany to źle....bo romansuje...

(...)

Wiecie nie wiem jak bym sie zachował jak by wszystko wyszło dobrze...ale wiem ze ona sie i tak nie rozwiedzie wiec nawet nie myśle o tym bo i po co...ona z nim bedzie kwitnąc i miec co jakis czas romanse dla urozmacenia zycia smile

To, że oczy Ci się otwierają to bardzo dobrze. Tylko niekoniecznie we właściwym kierunku. Jest kilka dróg do wyboru, aby wyjść z romansu.
Najłatwiejszą z nich jest właśnie dewaluacja drugiej osoby i Ty dokładnie to robisz. Rozumiem takie zachowanie, ale to nie znaczy, że muszę pochwalać.

Nawet o najgorszej osobie jaka stanęła na mojej drodze nie myślę tak jak Ty już zacząłeś myśleć o tej kobiecie. Mogę powiedzieć, że ktoś dla mnie był okrutny i mnie okrutnie, czy niesprawiedliwie potraktował. Być może ten ktoś był na innym poziomie świadomości, nie było nam po drodze, miał w sobie inne emocje niż ja, cokolwiek.. ale nie oceniam jako osoby i to tak okrutnie. Jednak jeśli tą osobę kiedyś kochałam lub coś do niej poczułam to musiałam w niej widzieć coś co spowodowało te uczucia. Okazanie jej braku szacunku byłoby dla mnie okazaniem braku szacunku dla swoich wyborów, ale droga wolna. Każdy wybiera to, co mu pasuje.

Zamiast skupiać się na jej osobie, życiu i wyborach to skup się na sobie. Pomyśl, czego Ty od życia chcesz. Jak chciałbyś, aby Twoja rodzina wyglądała, Twoje małżeństwo, Twoje ojcostwo? Zastanów się co udźwigniesz, a czego nie. Czy widzisz siebie za 5 lat z dwójką obcych dzieci? Potrafiłbyś być dla nich ojcem? Zniósłbyś wszystkie trudy rodzicielstwa z miłości do niej?
Związek, małżeństwo w długiej perspektywie czasowej to ciężka praca, tym bardziej gdy do tego dochodzą dzieci i to nie swoje. Myślę, że ciężko osobie bezdzietnej związać się z kimś, kto te dzieci ma. Nie uważam, że to niemożliwe, ale w Twoim wypadku, jak pisałam, to nie ten etap.

352

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

hej wszystkim po mojej nieobecnosci smile troche czasu mineło...ale jest OK...
powtórka z rozrywki ludzie ,a wiec kolejne rozstanie 2 dni temu
powod ten sam co wtedy,z tym ze tak nie boli to juz mnie
jakos sie z tym liczyłem wiec bez zaskoczenia smile zyczyłem wszystkiego dobrego z kulturą smile
prosiła zebym sie odzywał do niej i pisal co u mnie itd. ale powiedzialem ze nie wiem czy bede umiał i poki co chce zostać sam ze sobą...
chciala mi maila pisac i jakos wyjaśnic wszystko itd. ale powiedzialem ze niech nie pisze nic bo nie chce czytac tekstów typu ze dziekuje mi za wszystko itd.
bo od zawsze bylem zaszufladowany jako przyjaciel ...mimo to powiedziala ze i tak napisze i tak...a co Ja zrobie z tym to juz moja sprawa...(uparta bestia z niej) hah...
chce mi sie smiac bo robi to co wtedy a mianowicie wchodzi i sprawdza moja aktywnosc na FB i pojawia sie wtedy kiedy mam przerwe w pracy,ale Ja wychodze wtedy bo nie chce mi sie z nią rozmawiac,bo czuje ze gydbym siedzial dluzsza chwile to by sie odezwala....nie wiem po cholere...nie rozumiem kobiet...
teraz jestem bardziej stanowczy niz wtedy...bo wtedy cos tam pisalismy co dzien jakas wymiana zdan sie pojawiala po pierwszym rozstaniu jak wiecie...
teraz jest jak makiem zasiał...tylko obesrwacja z jej strony moich krokow...
znajac Ja napisze do mnie niebawem...co u mnie...zastanawiam sie czy mam wogole odpisywac bo i po co ?
mowila ze nie chce zaprzepaścic naszej wieloletniej znajmosci itd.
nie wiem obebrałem to jako błaganie z jednej strony o to zebym nie znikał z jej zycia...
ale wydaje mi sie ze lepiej zniknac bo i po co jej jestem potrzebny...
wtedy nie odczuła mojego braku tak na serio bo jak wiecie kontaktowalismy sie po rozstaniu do spotkania...

Posty [ 326 do 352 z 352 ]

Strony Poprzednia 1 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » przyjaciołka...romans....pomocy...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024