Ogryzku czytając ten temat zastanawiałam się, czemu wszyscy Cię lubią, kibicują i współczują....
Nie umiałam określić o co mi chodzi i dlaczego Cię odbieram zupełnie inaczej niż reszta, ale już wiem:
ogryzek01 napisał/a:Mi siebie nie jest żal w sumie tylko bardziej jej samej bo jest nieudolna A jej mąż to baran ślepy A ona Jeszcze nie raz mu rogi doprawi tak czuję... 
ogryzek01 napisał/a:leje na to co sie dzieje u niej...kij jej w oko smile niech zyje swoim zyciem i tyle
Ja sie wypisuje tylko ona jeszcze o tym nie wie...dowie sie niebawem...
ogryzek01 napisał/a:to co ona robi jest chore tak patrze na to z boku teraz...a nie jako uczestnik...
jej mąż jest biedny...żal gościa nie chcialbym takiej baby...na szczescie nie mam uffff
on jest w jeszcze wiekszej czarnej dupie jak Ja tak naprawde....bo mnie tak naprawde z nia nic nie laczy nie mamy dzieci...i moge odejsc kiedy chce
ale on ma przesrane baba chodzi na boki a on siedzi w domu i dzieci pilnuje...porażka
Jak jej tak pasuje to niech sobie tak z nim siedzi...ale Ja sie juz raczej wypisuje bo mi to nie odpowiada na chłopski rozum...
Być może to wynik emocji, ale sam przyznaj, że w tych słowach trudno doszukać się z Twojej strony miłości.
Bardzo łatwo przychodzi Ci ocenianie jej postępowania. Natomiast swojemu nie potrafisz się przyjrzeć. A powiedz mi który porządny mężczyzna wcina się pomiędzy wódkę i zakąskę? Ona ma męża i dwójkę dzieci. Nie zastanowiło Cię to? Nie miałeś ani chwili wahania zanim wszedłeś buciorami w jej życie?
Zastanawiające jest dla mnie również to:
ogryzek01 napisał/a:szmat czasu ponad 15 lat przyjaźni...
vs
ogryzek01 napisał/a:chcemy sie poznać lepiej to bedzie trwało wiem to,wiem ze to błędne koło po części zdaje sobie z tego sprawe ze zycie wspolne bedzie sie roznilo od randek po lasach czy spacerach na lody....
nie chce zeby odrazu sie rozwodziła bo moze faktycznie nie spasujemy sie charakterami po blizszym poznaniu moze oboje dojdziemy do wniosku ze za bardzo sie róznimy i to niema sensu
To w końcu przyjaźnicie się 15 lat, czy poznajecie? Bardzo rozbieżne wersje podajesz.
I ostatecznie:
ogryzek01 napisał/a:kwestia tego czy jej nowy partner wtedy nie ucieknie bo bedzie mu zalezało na jej "dupie" a nie na jej dzieciach i zalozeniu z nia rodziny... karma zawsze wraca
Wiesz Ogryzku czytając Ciebie odnoszę wrażenie, ze dokładnie Ty byś był takim partnerem, który ucieknie.
Kobieta rozwiodłaby się dla Ciebie, zaczęłoby się prawdziwe życie. Ciężki rozwód, wszystkie emocje i problemy z tym związane...
Może byś jeszcze pociągnął, ale potem gdy otoczka "walki ze złem tego świata" by opadła to byś się zwinął.
Dwójka dzieci, ex mąż. Dostałbyś to co chcesz i nie udźwignąłbyś tego. Przygniotłoby Cię to.
Mam wrażenie, że jesteś takim wesołym, zabawnym, wariackim chłopakiem, który o prawdziwym życiu nie ma pojęcia, bo nadal jako kawaler się bawi.
Już sam fakt pisania o niej jako o "dziewczynie" o tym świadczy. Zakochałeś się, zauroczyłeś, ale nie masz świadomości jak związanie się z nią zmieniłoby Twoją rzeczywistość, a ta by Cię przerosła, bo nie jesteś gotowy na ten etap. U Ciebie powinno to iść właściwym torem. Powinieneś poznać kobietę, ożenić się, mieć z nią dzieci i wychowywać. Wpadnięcie jak przysłowiowa śliwka w kompot, by Cię szybko otrzeźwiło. Zwinąłbyś manatki przy pierwszych problemach. I nie oceniam Cię, ani nawet się temu nie dziwię. Po prostu to nie ten czas.
Zamiast się zastanawiać nad tym, co ona zrobi przyjrzyj się swojej osobie.
I nie używaj słów na wyrost. Bo związek pomiędzy Wami to ani przyjaźń, ani miłość. Mylisz pojęcia.