ogryzek01 napisał/a:mowiła i ze probuje jakos odsunac dzieci od męża...zeby sie nie przywiazywały do niego chodzi w szczegolnosci o strasza corke ktora ma 7 lat w tym roku...i jest bardzo za ojcem 
Hmm Ogryzku, tak sobie podczytuje ten wątek i tak spojrzeniem z boku... Pomijając te wasze kwestie romansowe i Twoją wizję "idelaną" tej Pani.... Może chociaż po tym tekście powinna Ci się zapalić czerwona lampka? Ja rozumiem, że miłość jej do męża się wypaliła - takie życie. To trzeba zakończyć taki związek i iść naprzód. Chociażby z szacunku do partnera dać mu i sobie prawo do nowej miłości
Prawo do szczęścia ma każdy itd. Ale tak jak Ci tu wszyscy piszą, gdyby to był jedyny powód to wtedy odeszła by od męża, wolałaby "budzić się" obok Ciebie (jak to wspomniałeś gdzieś wyżej), pragnęła by bliskości i wszystkiego. Serio przy takim wsparciu rodziny, pracę da się znaleźć jeśli się szuka, naprawdę nie ma możliwości żeby Wam się nie udało... Tylko trzeba chcieć...
A ona zamiast tego chowa głowę w piasek i jeszcze kombinuje jak tu "odsunąć" dzieci od ich ojca?! Serio i to Cię nie rusza...? A jak jej się kiedyś odwidzi "wielka miłość" do Ciebie, będzie nowa miłość i Wasze wspólne dziecko? To co też Cię odsunie na rzecz nowego "tatusia"? Sam pisałeś, że to małżeństwo to nie patologia.. Facet pewnie kocha swoje dzieci, a one jego... I chyba to musicie sobie też uświadomić, że jak zaczniecie być razem to z wszystkimi konsekwencjami... A więc jego i dzieci świętym prawem do widzenia się i relacji...
Ja rozumiem, że chcesz sobie tego faceta obrzydzić i przypisać mu wszystkie złe cechy, winę za "rozpad" ich związku. Ale tak wcale nie musi być. Może po prostu wkradła się nuda... A Ty jesteś nowością... To też musisz rozważyć!
W każdym razie uważam, że "Wasza miłość" nie może być przyczyną jej działań w celu zniszczenia dobrych relacji dzieci z ich ojcem...
Przecież to można zakończyć bez takich krzywych akcji...
Kurde jesteśmy w tym samym wieku, do tej pory nawet Wam kibicowałam, bo wierzę że o miłość warto walczyć... Ale może warto też robić to uczciwie? Hmm... skoro to, że już raz zdradzała męża nic Ci nie mówi - to może chociaż sposób w jaki zamierza pograć własnymi dziećmi przeciwko ich rodzonemu ojcu - da Ci do myślenia?
Bo to przekłada się też na to jak ona Cię traktuje...