przyjaciołka...romans....pomocy... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » przyjaciołka...romans....pomocy...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 196 do 260 z 352 ]

196

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Hrefi napisał/a:
Szary80 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Tu akurat seks. wink


Samym seksem nie przekona jej do siebie . Facet musi pociągać kobietę nie tylko w łóżku ale również poza nim  wink

No ale to ma zalatwione. Od wielu lat, przecież pisał że znają się od wielu lat i kobieta jest nim zainteresowana. Już nic nie musi robić poza seksem; on się jej podoba.
Powinien się z nią przespać. Źle zrobił ze tego nie zrobił.



Tak zgadzam się z Tobą .

197

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Piotr74 napisał/a:

A ja tak sie zastanawiam, wybiegajac w przyszlosc, szczesliwa dla autora. Kiedy juz uda mu sie zwiazac z bohaterka tych dywagacji. Co bedzie myslal, jak obiekt jego terazniejszych westchnien, przyjdzie kiedys do niego i powie ... ,, Moj drogi, zostan dzis wieczorem z dziecmi, bo ja z siostra musze podjechac w jedno miejsce''... big_smile

W punkt. Brawo smile

198

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Dziękuje za miłe słowa i nie miał bym nic przeciwko spotkaniu z Tobą nawet pomimo tych torped big_smile

Ja również dziękuję za miłe słowa ale pomijając, że jestem zajęta, fakt, że po kilku msc znajomości, spotykania na randkach seks nie jest ważny tylko coś więcej, Cię by i tak dyskwalifikował wink
Ja już miałam taki przypadek, od którego mój wątek w sumie zaczął. Never ever. wink
Może i są takie dziewczyny... ale uwierz, że widzieć pożądanie w oczach faceta najbardziej kręci. Wszyscy jesteśmy 30+ więc nie udawajmy świętych wink Kiedy ta strefa leży, to ciężej utrzymać związek, a może nawet bez sensu.
Ja jestem takiego zdania... mam 2 braci, trzeci mi nie potrzebny wink

Wybrnalem z sytuacji i myśle ze dałbym Cię radę rozgryźć . Jak dla mnie seks może być na pierwszej randkę jeżeli jest ten ogień w oczach u obojga .
Nigdy nie mów nigdy  wink

Nie zrozumiałeś mnie, nie mówię, że seks musi być na pierwszej randce, ale to szanuję Cię dlatego chcę budować nasz związek na innych fundamentach jest ok fajny, ale do czasu.. potem jak u mnie się okazało, problem dotyczył jego 'seksualności'. Początkowo wiadomo mi to imponowało, szczególnie, że często słyszę jakieś głupie komentarze ze str facetów, niby flirt, ale żenujący. No ale potem jesteście razem i łóżko nie gra. Nie wiesz co robić on mówi, że się stresuje... Ok.. to innym razem. Tyle, że potem to głownie facet wpada w kompleksy a kobieta w frustracje. Ogólnie jako znajomi, przyjaciele świetnie byliśmy dobrani, ale... każda próba zbliżenia to była porażka. On sobie zarzucał, że ma przy sobie tak seksowną kobietę i nie może jej zadowolić, ja starałam łagodzić sytuację, myśląc, że to chwilowe - miał naprawdę stresującą pracę. Ale po wielu miesiącach powiedziałam dość. To było już po romansie i myślę, że gdyby w tym związku seks był fajny, tego romansu bym tak nie przeżyła. Bo z kochankiem seks był boski. I im dłużej tkwiłam w tym związku, tym bardziej tęskniłam za kochankiem, już wiedząc, że jest żonaty. A i on nie dawał o sobie zapomnieć.
Dlatego uważam, że bez dobrego seksu, pożądania związek nie może się udać. I nie chodzi by był na pierwszym spotkaniu.

199 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-05-20 23:21:05)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

no więc ja  ja tylko uwazam  ze Ogryzek wcale nie marzy o życiu z tą Panią, tak jak Alsoski ze swoją kochanką, a Hrefi nie wie bo w głowie ma seks tylko, co mu przyćmiewa myślenie..

200

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Ela210 napisał/a:

no więc ja  ja tylko uwazam  ze Ogryzek wcale nie marzy o życiu z tą Panią, tak jak Alsoski ze swoją kochanką, a Hrefi nie wie bo w głowie ma seks tylko, co mu przyćmiewa myślenie..

A ja uważam, że obecnie Alsoski też nie marzy o życiu z kochanką tylko już seks przyćmiewa myślenie. Niedługo i Ogryzek do nich dołączy. Do czasu...

201

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Ela210 napisał/a:

no więc ja  ja tylko uwazam  ze Ogryzek wcale nie marzy o życiu z tą Panią, tak jak Alsoski ze swoją kochanką, a Hrefi nie wie bo w głowie ma seks tylko, co mu przyćmiewa myślenie..

A ja uważam, że obecnie Alsoski też nie marzy o życiu z kochanką tylko już seks przyćmiewa myślenie. Niedługo i Ogryzek do nich dołączy. Do czasu...

no właśnie miałam na mysli że NIE marzy...

202

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Ela210 napisał/a:
Roxann napisał/a:
Ela210 napisał/a:

no więc ja  ja tylko uwazam  ze Ogryzek wcale nie marzy o życiu z tą Panią, tak jak Alsoski ze swoją kochanką, a Hrefi nie wie bo w głowie ma seks tylko, co mu przyćmiewa myślenie..

A ja uważam, że obecnie Alsoski też nie marzy o życiu z kochanką tylko już seks przyćmiewa myślenie. Niedługo i Ogryzek do nich dołączy. Do czasu...

no właśnie miałam na mysli że NIE marzy...

Ok, źle zrozumiałam, ale się zgadzam

203

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

A ja napisalem sarkastyczny post, bo watek siostry, kolezanki autora jakos nie jest zauwazany. Jestem w stanie zrozumiec, mrozac oczy jak moj kot, gdy drapie go pod brodka, ze ta kolezanka jest nieszczesliwa mezatka i z tego nieszczescia jest dwoje dzieci. W tym jedno bardzo malutkie. No ale moze faktycznie pod wplywem drugiej ciazy, a przede wszystkim pojawienia sie w jej zyciu autora doznala naglego, unieszczesliwiajacego olsnienia. Natomiast postepowanie siostry tej wspolczesnej Heleny Trojanskiej przyprawia mnie o mdlosci. Miesiac temu byla Wielkanoc, calkiem nie dawno Boze Narodzenie. Mysle, ze jak w wiekszosci polskich rodzin, czas ten spedzali wspolnie. Jak ta kobieta mogla patrzec prosto w oczy mezowi jej siostry i skladac mu zyczenia swiateczne? Dla mnie ta siostra jest o wiele gorsza osoba niz kolezanka autora sad

204 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-05-20 23:49:35)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Piotr74 napisał/a:

A ja napisalem sarkastyczny post, bo watek siostry, kolezanki autora jakos nie jest zauwazany. Jestem w stanie zrozumiec, mrozac oczy jak moj kot, gdy drapie go pod brodka, ze ta kolezanka jest nieszczesliwa mezatka i z tego nieszczescia jest dwoje dzieci. W tym jedno bardzo malutkie. No ale moze faktycznie pod wplywem drugiej ciazy, a przede wszystkim pojawienia sie w jej zyciu autora doznala naglego, unieszczesliwiajacego olsnienia. Natomiast postepowanie siostry tej wspolczesnej Heleny Trojanskiej przyprawia mnie o mdlosci. Miesiac temu byla Wielkanoc, calkiem nie dawno Boze Narodzenie. Mysle, ze jak w wiekszosci polskich rodzin, czas ten spedzali wspolnie. Jak ta kobieta mogla patrzec prosto w oczy mezowi jej siostry i skladac mu zyczenia swiateczne? Dla mnie ta siostra jest o wiele gorsza osoba niz kolezanka autora sad

A co wiesz o nich, ich relacjach? Może to patologia? Wiemy tyle co autor pisze. Dla mnie też nie do pomyślenia, że siostra wozi siostrę na zdrady. Pytanie, czy siostra wie? A może sama też to robi? Wiesz, w świecie "Dubaju" to i faceci wystawiają swoje kobiety. Ile ma ta dziewczyna z tego prócz kwiatka? Motoru?
Jeśli siostra taka wspierająca, widząca przyszłe szczęście siostry, to wzięłaby ją do siebie, wsparła przy rozwodzie ... ale czy Ogryzkowi można ufać? Czy im można ufać?

Edit. To by było fajne i wytłumaczalne, gdyby mieli naście lat i rodzice się nie zgadzali na spontanie.. ale nie w tej sytuacji. To chore też tak uważam.

205 Ostatnio edytowany przez Piotr74 (2018-05-20 23:55:58)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

A ja napisalem sarkastyczny post, bo watek siostry, kolezanki autora jakos nie jest zauwazany. Jestem w stanie zrozumiec, mrozac oczy jak moj kot, gdy drapie go pod brodka, ze ta kolezanka jest nieszczesliwa mezatka i z tego nieszczescia jest dwoje dzieci. W tym jedno bardzo malutkie. No ale moze faktycznie pod wplywem drugiej ciazy, a przede wszystkim pojawienia sie w jej zyciu autora doznala naglego, unieszczesliwiajacego olsnienia. Natomiast postepowanie siostry tej wspolczesnej Heleny Trojanskiej przyprawia mnie o mdlosci. Miesiac temu byla Wielkanoc, calkiem nie dawno Boze Narodzenie. Mysle, ze jak w wiekszosci polskich rodzin, czas ten spedzali wspolnie. Jak ta kobieta mogla patrzec prosto w oczy mezowi jej siostry i skladac mu zyczenia swiateczne? Dla mnie ta siostra jest o wiele gorsza osoba niz kolezanka autora sad

A co wiesz o nich, ich relacjach? Może to patologia? Wiemy tyle co autor pisze. Dla mnie też nie do pomyślenia, że siostra wozi siostrę na zdrady. Pytanie, czy siostra wie? A może sama też to robi? Wiesz, w świecie "Dubaju" to i faceci wystawiają swoje kobiety. Ile ma ta dziewczyna z tego prócz kwiatka? Motoru?

Roxan, wiem dokladnie tyle samo co Ty i cala reszta osob, ktore poswiecaja tutaj swoj czas. Mysle, ze o patologii mowic tu nie mozna, bo raczej autor nie przychodzil by na forum internetowe z prosba o rade jak wyrwac kobiete nalezaca do takiego srodowiska. Szczegolnie, ze ma motor smile. A moze tworzac kolejny scenariusz, moznaby zalozyc, ze szwagierka ma chrapke na szwagra big_smile? Tak czy siak, paskudny charakter ma siostra kolezanki autora.
Jeśli siostra taka wspierająca, widząca przyszłe szczęście siostry, to wzięłaby ją do siebie, wsparła przy rozwodzie ... ale czy Ogryzkowi można ufać? Czy im można ufać?

Roxan, wiem dokladnie tyle samo co Ty i cala reszta osob, ktore poswiecaja tutaj swoj czas. Mysle, ze o patologii mowic tu nie mozna, bo raczej autor nie przychodzil by na forum internetowe z prosba o rade jak wyrwac kobiete nalezaca do takiego srodowiska. Szczegolnie, ze ma motor smile. A moze tworzac kolejny scenariusz, moznaby zalozyc, ze szwagierka ma chrapke na szwagra big_smile? Tak czy siak, paskudny charakter ma siostra kolezanki autora.

206

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Piotr74 napisał/a:

Roxan, wiem dokladnie tyle samo co Ty i cala reszta osob, ktore poswiecaja tutaj swoj czas. Mysle, ze o patologii mowic tu nie mozna, bo raczej autor nie przychodzil by na forum internetowe z prosba o rade jak wyrwac kobiete nalezaca do takiego srodowiska. Szczegolnie, ze ma motor smile. A moze tworzac kolejny scenariusz, moznaby zalozyc, ze szwagierka ma chrapke na szwagra big_smile? Tak czy siak, paskudny charakter ma siostra kolezanki autora.

Ok, ale nie uważasz, że wspieranie siostry w zdradzie to patologia? Zdrady tym się charakteryzują, że o nich nikt nie wie. A nie że najbliższa osoba wspiera. 
Może rzeczywiście wierzy, że siostra się wyrwie i będzie miała lepsze życie.

207

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Roxan, wiem dokladnie tyle samo co Ty i cala reszta osob, ktore poswiecaja tutaj swoj czas. Mysle, ze o patologii mowic tu nie mozna, bo raczej autor nie przychodzil by na forum internetowe z prosba o rade jak wyrwac kobiete nalezaca do takiego srodowiska. Szczegolnie, ze ma motor smile. A moze tworzac kolejny scenariusz, moznaby zalozyc, ze szwagierka ma chrapke na szwagra big_smile? Tak czy siak, paskudny charakter ma siostra kolezanki autora.

Ok, ale nie uważasz, że wspieranie siostry w zdradzie to patologia? Zdrady tym się charakteryzują, że o nich nikt nie wie. A nie że najbliższa osoba wspiera. 
Może rzeczywiście wierzy, że siostra się wyrwie i będzie miała lepsze życie.

Jasne, ze tak uwazam. Dlatego chociaz ostatnio jestem tylko raczej czytelnikiem niz aktywnym forumowiczem, pozwolilem sobie napisac pare zdan smile. Nie uwazam, ze czyms zlym jest braterska czy siostrzana pomoc. Ale w fym konkretnym wypadku sprowadza sie ona do tego, ze siostra ulatwia siostrze zwykle puszczalstwo. Sory za mocne slowa. Autor nic nie napisal, ze zaproponowala aby jego kolezanka na czas rozwodu wyprowadzila sie do niej, ani o tym, ze bedzie wspierala ja w czasie rozstania z mezem.

208

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Piotr74 napisał/a:

Roxan, wiem dokladnie tyle samo co Ty i cala reszta osob, ktore poswiecaja tutaj swoj czas. Mysle, ze o patologii mowic tu nie mozna, bo raczej autor nie przychodzil by na forum internetowe z prosba o rade jak wyrwac kobiete nalezaca do takiego srodowiska. Szczegolnie, ze ma motor smile. A moze tworzac kolejny scenariusz, moznaby zalozyc, ze szwagierka ma chrapke na szwagra big_smile? Tak czy siak, paskudny charakter ma siostra kolezanki autora.

Ok, ale nie uważasz, że wspieranie siostry w zdradzie to patologia? Zdrady tym się charakteryzują, że o nich nikt nie wie. A nie że najbliższa osoba wspiera. 
Może rzeczywiście wierzy, że siostra się wyrwie i będzie miała lepsze życie.

Jasne, ze tak uwazam. Dlatego chociaz ostatnio jestem tylko raczej czytelnikiem niz aktywnym forumowiczem, pozwolilem sobie napisac pare zdan smile. Nie uwazam, ze czyms zlym jest braterska czy siostrzana pomoc. Ale w fym konkretnym wypadku sprowadza sie ona do tego, ze siostra ulatwia siostrze zwykle puszczalstwo. Sory za mocne slowa. Autor nic nie napisal, ze zaproponowala aby jego kolezanka na czas rozwodu wyprowadzila sie do niej, ani o tym, ze bedzie wspierala ja w czasie rozstania z mezem.

209

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:
Hrefi napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Samym seksem nie przekona jej do siebie . Facet musi pociągać kobietę nie tylko w łóżku ale również poza nim  wink

No ale to ma zalatwione. Od wielu lat, przecież pisał że znają się od wielu lat i kobieta jest nim zainteresowana. Już nic nie musi robić poza seksem; on się jej podoba.
Powinien się z nią przespać. Źle zrobił ze tego nie zrobił.



Tak zgadzam się z Tobą .

Boże ludziska! Jakie nie przeleciał jej? To myślicie że na czym laska siadła okrakiem, a facet teraz cały w skowronkach?! smile Takie kity to się wstawia zdradzanemu mężowi smile Tyle kilometrów by gonił żeby ją po włoskach pogłaskać? Jestem pewna, że on skończy jak Szary. Zrozumie to dopiero jak poczuje ten ból i totalną deprechę i poczucie bezsensu. Ale musi to poczuć sam, wszystkie porady można o kant tyłka potłuc.

210

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:
Roxann napisał/a:

Ja również dziękuję za miłe słowa ale pomijając, że jestem zajęta, fakt, że po kilku msc znajomości, spotykania na randkach seks nie jest ważny tylko coś więcej, Cię by i tak dyskwalifikował wink
Ja już miałam taki przypadek, od którego mój wątek w sumie zaczął. Never ever. wink
Może i są takie dziewczyny... ale uwierz, że widzieć pożądanie w oczach faceta najbardziej kręci. Wszyscy jesteśmy 30+ więc nie udawajmy świętych wink Kiedy ta strefa leży, to ciężej utrzymać związek, a może nawet bez sensu.
Ja jestem takiego zdania... mam 2 braci, trzeci mi nie potrzebny wink

Wybrnalem z sytuacji i myśle ze dałbym Cię radę rozgryźć . Jak dla mnie seks może być na pierwszej randkę jeżeli jest ten ogień w oczach u obojga .
Nigdy nie mów nigdy  wink

Nie zrozumiałeś mnie, nie mówię, że seks musi być na pierwszej randce, ale to szanuję Cię dlatego chcę budować nasz związek na innych fundamentach jest ok fajny, ale do czasu.. potem jak u mnie się okazało, problem dotyczył jego 'seksualności'. Początkowo wiadomo mi to imponowało, szczególnie, że często słyszę jakieś głupie komentarze ze str facetów, niby flirt, ale żenujący. No ale potem jesteście razem i łóżko nie gra. Nie wiesz co robić on mówi, że się stresuje... Ok.. to innym razem. Tyle, że potem to głownie facet wpada w kompleksy a kobieta w frustracje. Ogólnie jako znajomi, przyjaciele świetnie byliśmy dobrani, ale... każda próba zbliżenia to była porażka. On sobie zarzucał, że ma przy sobie tak seksowną kobietę i nie może jej zadowolić, ja starałam łagodzić sytuację, myśląc, że to chwilowe - miał naprawdę stresującą pracę. Ale po wielu miesiącach powiedziałam dość. To było już po romansie i myślę, że gdyby w tym związku seks był fajny, tego romansu bym tak nie przeżyła. Bo z kochankiem seks był boski. I im dłużej tkwiłam w tym związku, tym bardziej tęskniłam za kochankiem, już wiedząc, że jest żonaty. A i on nie dawał o sobie zapomnieć.
Dlatego uważam, że bez dobrego seksu, pożądania związek nie może się udać. I nie chodzi by był na pierwszym spotkaniu.



Zgadzam się z Tobą i mam nadzieje ze na takiego wkoncu trafisz   wink

211

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Wiedziałem ze poleca od Ciebie torpedki wink
Jestem tego samego zdania co Ty i zgadzam się z Tobą . Schemat ten sam i jak to się mówi  „ historie są takie same tylko aktorzy się zmieniają „ .
Wiem ze jest na haju i będzie działał po swojemu ale jak się to wszystko ułoży to czas pokaże . Najlepiej będzie jak wyrzuci laptopa przez okno i niech robi po swojemu.
Niech sam się przekona czy dobrze robi czy zle  wink

Widzisz, a mnie dziwi, że namawiasz Autora by przeżył to sam? Uważasz, że te 3l romansu, które sam przeżyłeś, są warte przeżycia? By życzyć tego komuś innemu?
Owszem, sam romans jest fajny, ale to co potem ... ? Zawsze najfajniejsze są początki, kilka msc ... a potem to już huśtawka emocjonalna.
Ja mimo wszystko bym życzyła mu kobiety bez zobowiązań, zdecydowanej.
Bo... to czy odejdzie od męża to jedno. Drugie to, jak się odnajdą w zupełnie nowej sytuacji. On po powrocie do PL i to nie randkę z dreszczykiem emocji ukradkiem w samochodzie czy na motorze, ale do domu, gdzie jest 2 nie swoich dzieci.
Ja nie jestem przekonana, że Autor to udźwignie. Życie z dziećmi to nie randki. A Autor ma dość lajtowe, "szalone" podejście do życia. Średnio też widzę jego konfrontację z jej mężem, skoro nawet tu pyta jak wobec niej ma się zachować. Może i jesteśmy w podobnym wieku, ale ja odnoszę wrażenie, że Autor jest dużo młodszy. Dla innych to może być plus. Oczywiście, że tak. Co innego gdyby ona była wolna albo nie miała dzieci albo odchowane.
Ale ja tylko sądzę po sobie bo ja bym nie zaryzykowała. Szybciej z Tobą wink bo wydajesz się bardziej poukładany i rozsądny. Ale mogę to zwalić na to że on jest na etapie zakochania, dlatego jest taki chaotyczny i żyje chwilą wink

Co to znaczy dzieci 'odchowane' Roxann?
Jesli masz na mysli starsze, w wieku nastolatkow, to nie - nie jest wtedy latwiej.
Jest trudniej. Bo mozesz je stracic, jesli drugi rodzic zacznie nimi grac.

212

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Dzien dobry ludziska smile ale poleciała lawina w tej sprawie,jestem w szoku ze takie poruszenie i SKANDAL sie tutaj zrobil na temat mojej osoby i dziewczyny z ktora sie spotykam...
yyyyy wiec tak...bo widzialem ze wiele kobiet dopytawało czy "przelecialem dziewczyne" smile jak to czytalem to sie poprostu usmiechalem haha smile coz za ciekawosc z waszej strony...
wiecie nie myśle fiutem az tak jak wam sie wydaje co nie ktorym...widze ze wy kobiety to was bardziej swędzi haha smile i jesli siadacie okrakiem to odrazu na kutasa...fajnie z waszej strony haha smile
wiec odpowiedz brzmi nie nie byzkalismy sie...bo duzo rozmawialismy kiedy siedziala na mnie "okrakiem"   nie sex był meritum spotkania ale widze ze nie kazdy rozumie...

Ja powaznie mam dystans juz do tej calej sytuacji...i jesli pojawi sie u niej kolejny kryzys to rezygnuje mam to w dupie po prostu... smile i to juz nie bedzie boleć...bez obaw smile

Jesli chodzi o siostre no to fakt pomaga sie spotykac nam bo jest dobrym alibi i maz nie doszukuje sie jak znika w sobote wieczorem...
nie mieszajcie siostry do tego bo ona tu nic nie wnosi nie zmienia niczego...

Ja sie poprostu do niczego nie spisze i nie bedzie pierscionka domu...i nie bede za nikogo załatwiał rozwodu...ma to byc jej swiadoma decyzja nie bede z nikogo decydował,zrobi jak ze chce...
mam juz troche olewke na te sprawe wiec...wsio ryba...spotykac sie moge bez emocji raczej teraz bo tak najlepiej nie angazowac sie ...a co przyniesie czas zobaczymy bo nie planuje juz przyszlosci z nia jak wczesniej
juz mi sie oczy otworzyly na pewne sprawy dzieki temu forum...a zycia nikt za mnie nie przezyje z was...wiec bede robil jak uwazam smile

213

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Dzien dobry ludziska smile ale poleciała lawina w tej sprawie,jestem w szoku ze takie poruszenie i SKANDAL sie tutaj zrobil na temat mojej osoby i dziewczyny z ktora sie spotykam...
yyyyy wiec tak...bo widzialem ze wiele kobiet dopytawało czy "przelecialem dziewczyne" smile jak to czytalem to sie poprostu usmiechalem haha smile coz za ciekawosc z waszej strony...
wiecie nie myśle fiutem az tak jak wam sie wydaje co nie ktorym...widze ze wy kobiety to was bardziej swędzi haha smile i jesli siadacie okrakiem to odrazu na kutasa...fajnie z waszej strony haha smile
wiec odpowiedz brzmi nie nie byzkalismy sie...bo duzo rozmawialismy kiedy siedziala na mnie "okrakiem"   nie sex był meritum spotkania ale widze ze nie kazdy rozumie...

Ja powaznie mam dystans juz do tej calej sytuacji...i jesli pojawi sie u niej kolejny kryzys to rezygnuje mam to w dupie po prostu... smile i to juz nie bedzie boleć...bez obaw smile

Jesli chodzi o siostre no to fakt pomaga sie spotykac nam bo jest dobrym alibi i maz nie doszukuje sie jak znika w sobote wieczorem...
nie mieszajcie siostry do tego bo ona tu nic nie wnosi nie zmienia niczego...

Ja sie poprostu do niczego nie spisze i nie bedzie pierscionka domu...i nie bede za nikogo załatwiał rozwodu...ma to byc jej swiadoma decyzja nie bede z nikogo decydował,zrobi jak ze chce...
mam juz troche olewke na te sprawe wiec...wsio ryba...spotykac sie moge bez emocji raczej teraz bo tak najlepiej nie angazowac sie ...a co przyniesie czas zobaczymy bo nie planuje juz przyszlosci z nia jak wczesniej
juz mi sie oczy otworzyly na pewne sprawy dzieki temu forum...a zycia nikt za mnie nie przezyje z was...wiec bede robil jak uwazam smile

Eee, no to teraz luzik, jak juz 'emocje' wygaszasz i masz dystans;) Tak szybko potrafisz to zrobic?
To moze pomysliles sie i zadnego uczucia nie ma i nie bylo? Tylko tak Ci sie cos pomieszalo...

214

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Dzien dobry ludziska smile ale poleciała lawina w tej sprawie,jestem w szoku ze takie poruszenie i SKANDAL sie tutaj zrobil na temat mojej osoby i dziewczyny z ktora sie spotykam...
yyyyy wiec tak...bo widzialem ze wiele kobiet dopytawało czy "przelecialem dziewczyne" smile jak to czytalem to sie poprostu usmiechalem haha smile coz za ciekawosc z waszej strony...
wiecie nie myśle fiutem az tak jak wam sie wydaje co nie ktorym...widze ze wy kobiety to was bardziej swędzi haha smile i jesli siadacie okrakiem to odrazu na kutasa...fajnie z waszej strony haha smile
wiec odpowiedz brzmi nie nie byzkalismy sie...bo duzo rozmawialismy kiedy siedziala na mnie "okrakiem"   nie sex był meritum spotkania ale widze ze nie kazdy rozumie...

Wątek seksu zaczął Hrefi - facet. To, że nie myślisz penisem to mądre i dobrze świadczy o tobie. Jednak trochę nietypowo, przynajmniej dla mnie, wygląda sytuacja, że seks z mężem jest dla niej taki obrzydliwy i paraliżujący, a mimo to kiedy macie okazję (która chyba nie zdarza się tak często?) to wystarczają jej tylko przytulasy i mizianie. Tym bardziej, że pierwszy seks był na początku (z tego co pisałeś) więc teraz z obu stron zwykle pojawia się ochota na więcej.

I naprawdę nie musisz tu nikogo przekonywać że nabrałeś dystansu i podchodzisz do tego na luzie. Emocje jeszcze mogą się zmienić, pojawić, wygasnąć, ale to przyjdzie z rozwojem akcji, a nie po rozmowie z której w sumie nic nie wynikło.

215

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Dzien dobry ludziska smile ale poleciała lawina w tej sprawie,jestem w szoku ze takie poruszenie i SKANDAL sie tutaj zrobil na temat mojej osoby i dziewczyny z ktora sie spotykam...
...................
Ja powaznie mam dystans juz do tej calej sytuacji...i jesli pojawi sie u niej kolejny kryzys to rezygnuje mam to w dupie po prostu... smile i to juz nie bedzie boleć...bez obaw smile
........................
mam juz troche olewke na te sprawe wiec...wsio ryba...spotykac sie moge bez emocji raczej teraz bo tak najlepiej nie angazowac sie ...a co przyniesie czas zobaczymy bo nie planuje juz przyszlosci z nia jak wczesniej

Czyli problem Ogryzka można uznać za rozwiązany. wink spokojnie, jaki skandal .... zauważ że my wszyscy mamy tu swoje grzeszki

216

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Nie napisałeś, albo nie doczytałam jaki problem jest w tym małżeństwie. Jeśli dziewczyna żyje z przemocowcem
lub alkoholikiem, to rzeczywiście może nie potrafić wyrwać się z tego małżeństwa. W jej głowie mogą tłuc się różne myśli
i wcale nie musi być tak, że jestes tylko odskocznią od nudnego życia. To bardzo skomplikowany problem.

217

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
horses napisał/a:

Nie napisałeś, albo nie doczytałam jaki problem jest w tym małżeństwie. Jeśli dziewczyna żyje z przemocowcem
lub alkoholikiem, to rzeczywiście może nie potrafić wyrwać się z tego małżeństwa. W jej głowie mogą tłuc się różne myśli
i wcale nie musi być tak, że jestes tylko odskocznią od nudnego życia. To bardzo skomplikowany problem.

Z przemocowcem lub alkoholikiem raczej nie zostawia sie wieczorem malenkich dzieci na czas schadzek z kochankiem.

218

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Dzien dobry ludziska smile ale poleciała lawina w tej sprawie,jestem w szoku ze takie poruszenie i SKANDAL sie tutaj zrobil na temat mojej osoby i dziewczyny z ktora sie spotykam...
yyyyy wiec tak...bo widzialem ze wiele kobiet dopytawało czy "przelecialem dziewczyne" smile jak to czytalem to sie poprostu usmiechalem haha smile coz za ciekawosc z waszej strony...
wiecie nie myśle fiutem az tak jak wam sie wydaje co nie ktorym...widze ze wy kobiety to was bardziej swędzi haha smile i jesli siadacie okrakiem to odrazu na kutasa...fajnie z waszej strony haha smile
wiec odpowiedz brzmi nie nie byzkalismy sie...bo duzo rozmawialismy kiedy siedziala na mnie "okrakiem"   nie sex był meritum spotkania ale widze ze nie kazdy rozumie...

Ja powaznie mam dystans juz do tej calej sytuacji...i jesli pojawi sie u niej kolejny kryzys to rezygnuje mam to w dupie po prostu... smile i to juz nie bedzie boleć...bez obaw smile

Jesli chodzi o siostre no to fakt pomaga sie spotykac nam bo jest dobrym alibi i maz nie doszukuje sie jak znika w sobote wieczorem...
nie mieszajcie siostry do tego bo ona tu nic nie wnosi nie zmienia niczego...

Ja sie poprostu do niczego nie spisze i nie bedzie pierscionka domu...i nie bede za nikogo załatwiał rozwodu...ma to byc jej swiadoma decyzja nie bede z nikogo decydował,zrobi jak ze chce...
mam juz troche olewke na te sprawe wiec...wsio ryba...spotykac sie moge bez emocji raczej teraz bo tak najlepiej nie angazowac sie ...a co przyniesie czas zobaczymy bo nie planuje juz przyszlosci z nia jak wczesniej
juz mi sie oczy otworzyly na pewne sprawy dzieki temu forum...a zycia nikt za mnie nie przezyje z was...wiec bede robil jak uwazam smile



Najważniejsze byś to wszystko robił po swojemu no i jak najmniej cierpiał w przypadku porażki a jak wyjdzie po twojemu to byś był z tego powodu szczęśliwy .

219 Ostatnio edytowany przez ogryzek01 (2018-05-21 16:14:45)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

maz nie jest alkoholikiem niema tam zadnej patologii bez obaw...brak milosci po prostu z jej strony wypaliła sie jak to ona powiedziala...są ze soba bo są...ona niema milosci dla niego i robi ze mna to co robi...
wiecie to nie tak ze do konca kłade lachę na to wszystko ale mam duuuuzy dystans bo wiem czego sie moge spodziewac teraz ...wiec najlepiej podejsc do tego na luzie...wtedy bylem zaangazowany naprawde chcialem ...dzis tez chce ale juz nie tak jak wtedy,bo mnie zraniła i slad mam w głowie...pewnego rodzaju blokada na czas jakis sie wlaczyla,ale mysle ze to dobrze...wiem ze juz nie bede tego ratował jesli jeszcze raz zwątpi
juz nie przyjade rozmawiac do niej bo nie bedzie o czym...mysle ze ona zdaje sobie z tego sprawe
trzeba bedzie zyc dalej ,jest wiele fajnych dziewczyn widze je nie mam klapek na oczach jak co nie ktorzy mysla
sprobowac jeszcze raz mozna nic nie zaszkodzi...mozliwe ze bedziemy sie widziec w piatek rano znowu wiec luz smile

220

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

maz nie jest alkoholikiem niema tam zadnej patologii bez obaw...brak milosci po prostu z jej strony wypaliła sie jak to ona powiedziala...są ze soba bo są...ona niema milosci dla niego i robi ze mna to co robi...
wiecie to nie tak ze do konca kłade lachę na to wszystko ale mam duuuuzy dystans bo wiem czego sie moge spodziewac teraz ...wiec najlepiej podejsc do tego na luzie...wtedy bylem zaangazowany naprawde chcialem ...dzis tez chce ale juz nie tak jak wtedy,bo mnie zraniła i slad mam w głowie...pewnego rodzaju blokada na czas jakis sie wlaczyla,ale mysle ze to dobrze...wiem ze juz nie bede tego ratował jesli jeszcze raz zwątpi
juz nie przyjade rozmawiac do niej bo nie bedzie o czym...mysle ze ona zdaje sobie z tego sprawe
trzeba bedzie zyc dalej ,jest wiele fajnych dziewczyn widze je nie mam klapek na oczach jak co nie ktorzy mysla
sprobowac jeszcze raz mozna nic nie zaszkodzi...mozliwe ze bedziemy sie widziec w piatek rano znowu wiec luz smile

Rozumiem. Skoro tam nie ma przemocy i alkoholu, czyli kobieta nie jest jakoś zszargana emocjonalnie,
a z drugiej strony jestes Ty- chętny do pomocy, jest jej rodzina, która akceptuje decyzję o rozwodzie i też pomoże,
oraz są przedszkola, kluby malucha, sporo pracy na rynku dla kobiet  nawet nie na cały etat, alimenty, 500+.....
to naprawdę jeśli będzie chciała, to ma jak odejśc od męża, poradzi sobie nawet bez Twojej pomocy

221

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

maz nie jest alkoholikiem niema tam zadnej patologii bez obaw...brak milosci po prostu z jej strony wypaliła sie jak to ona powiedziala...są ze soba bo są...ona niema milosci dla niego i robi ze mna to co robi...
wiecie to nie tak ze do konca kłade lachę na to wszystko ale mam duuuuzy dystans bo wiem czego sie moge spodziewac teraz ...wiec najlepiej podejsc do tego na luzie...wtedy bylem zaangazowany naprawde chcialem ...dzis tez chce ale juz nie tak jak wtedy,bo mnie zraniła i slad mam w głowie...pewnego rodzaju blokada na czas jakis sie wlaczyla,ale mysle ze to dobrze...wiem ze juz nie bede tego ratował jesli jeszcze raz zwątpi
juz nie przyjade rozmawiac do niej bo nie bedzie o czym...mysle ze ona zdaje sobie z tego sprawe
trzeba bedzie zyc dalej ,jest wiele fajnych dziewczyn widze je nie mam klapek na oczach jak co nie ktorzy mysla
sprobowac jeszcze raz mozna nic nie zaszkodzi...mozliwe ze bedziemy sie widziec w piatek rano znowu wiec luz smile



Zostaje tutaj jedyna opcja i możliwe ze tak to się zakończy . Ona zostanie z mężem bo tak musi być i tak będzie najlepiej dla dzieci . To jest najczęstsza wymówka i na to się przygotuj . Miej dystans i to duży ale na sercu i w głowie bo tutaj może zaboleć najbardziej . Życzę Ci jak najlepiej i obyś to wszystko poskładał  wink

222

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Słabo to widzę. Jak w jej małżeństwie nie ma bodźca do odejścia to ona tak bedzie tkwić w nim do konca zycia. Wiem co mówię bo widzę po sobie, po mojej kochance, po wypowiedziach innych na tym forum. Alkohol, przemoc albo zdrada była by takim bodźcem. Brak miłości nie jest. Zwłaszcza jak są dzieci.

Poza tym jak ty widzisz to nie angażowanie się i wyluzowanie o którym piszesz ? Masz jakiś wyłącznik w głowie że naciśniesz i przestajesz o niej myśleć ? Albo potencjometr którym regulujesz siłę emocji?

223

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Hrefi napisał/a:

Słabo to widzę. Jak w jej małżeństwie nie ma bodźca do odejścia to ona tak bedzie tkwić w nim do konca zycia. Wiem co mówię bo widzę po sobie, po mojej kochance, po wypowiedziach innych na tym forum. Alkohol, przemoc albo zdrada była by takim bodźcem. Brak miłości nie jest. Zwłaszcza jak są dzieci.

Poza tym jak ty widzisz to nie angażowanie się i wyluzowanie o którym piszesz ? Masz jakiś wyłącznik w głowie że naciśniesz i przestajesz o niej myśleć ? Albo potencjometr którym regulujesz siłę emocji?



Otóż to .Trzy bodźce które wymieniłeś ułatwiły by to wszystko a z reguły ich brakuje i nieważne jakie było by uczucie to jeszcze zostają dzieci które definitywnie zamykają cała sprawę . Temat rozmyslen powraca ale wtedy już jest za późno .

224

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Słabo to widzę. Jak w jej małżeństwie nie ma bodźca do odejścia to ona tak bedzie tkwić w nim do konca zycia. Wiem co mówię bo widzę po sobie, po mojej kochance, po wypowiedziach innych na tym forum. Alkohol, przemoc albo zdrada była by takim bodźcem. Brak miłości nie jest. Zwłaszcza jak są dzieci.

Poza tym jak ty widzisz to nie angażowanie się i wyluzowanie o którym piszesz ? Masz jakiś wyłącznik w głowie że naciśniesz i przestajesz o niej myśleć ? Albo potencjometr którym regulujesz siłę emocji?



Otóż to .Trzy bodźce które wymieniłeś ułatwiły by to wszystko a z reguły ich brakuje i nieważne jakie było by uczucie to jeszcze zostają dzieci które definitywnie zamykają cała sprawę . Temat rozmyslen powraca ale wtedy już jest za późno .

Ależ jedem bodziec istnieje - zdrada wink

225

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Słabo to widzę. Jak w jej małżeństwie nie ma bodźca do odejścia to ona tak bedzie tkwić w nim do konca zycia. Wiem co mówię bo widzę po sobie, po mojej kochance, po wypowiedziach innych na tym forum. Alkohol, przemoc albo zdrada była by takim bodźcem. Brak miłości nie jest. Zwłaszcza jak są dzieci.

Poza tym jak ty widzisz to nie angażowanie się i wyluzowanie o którym piszesz ? Masz jakiś wyłącznik w głowie że naciśniesz i przestajesz o niej myśleć ? Albo potencjometr którym regulujesz siłę emocji?



Otóż to .Trzy bodźce które wymieniłeś ułatwiły by to wszystko a z reguły ich brakuje i nieważne jakie było by uczucie to jeszcze zostają dzieci które definitywnie zamykają cała sprawę . Temat rozmyslen powraca ale wtedy już jest za późno .

Ależ jedem bodziec istnieje - zdrada wink


Masz racje tylko tutaj chodzi o inna sytuacje z tego co rozumiem.
Np. Mam żonę i dziecko czy dzieci , poznaje kochankę i zakochuje się ale nic nie mogę zrobić bo muszę zostać dla dzieci i nie mam bodźca by odejść . Sprawę rozwiązała by zdrada mojej żony bo wtedy mam powód i jestem czysty  wink

226

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:


Otóż to .Trzy bodźce które wymieniłeś ułatwiły by to wszystko a z reguły ich brakuje i nieważne jakie było by uczucie to jeszcze zostają dzieci które definitywnie zamykają cała sprawę . Temat rozmyslen powraca ale wtedy już jest za późno .

Ależ jedem bodziec istnieje - zdrada wink


Masz racje tylko tutaj chodzi o inna sytuacje z tego co rozumiem.
Np. Mam żonę i dziecko czy dzieci , poznaje kochankę i zakochuje się ale nic nie mogę zrobić bo muszę zostać dla dzieci i nie mam bodźca by odejść . Sprawę rozwiązała by zdrada mojej żony bo wtedy mam powód i jestem czysty  wink

Dokladnie. Chodzi o zdradę jej męża. To byłby bodziec

227

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Hrefi napisał/a:

Słabo to widzę. Jak w jej małżeństwie nie ma bodźca do odejścia to ona tak bedzie tkwić w nim do konca zycia. Wiem co mówię bo widzę po sobie, po mojej kochance, po wypowiedziach innych na tym forum. Alkohol, przemoc albo zdrada była by takim bodźcem. Brak miłości nie jest. Zwłaszcza jak są dzieci.

Poza tym jak ty widzisz to nie angażowanie się i wyluzowanie o którym piszesz ? Masz jakiś wyłącznik w głowie że naciśniesz i przestajesz o niej myśleć ? Albo potencjometr którym regulujesz siłę emocji?

tak całkiem możliwe ze tak wlasnie bedzie że zostanie z mężem tez o tym myslalem...trudno nic nie zrobie wiadomo
mowiła ze jak by nie bylo dzieci to nie bylo by sprawy bez wachania byla by ze mną...tylko dzieci sa powodem przy ktorym jest z mezem
ale jesli ona uwaza to za dostateczny powód by z nim trwac i budzic sie kazdego dnia przy osobie ktorej nie kocha to jej wybór ...tak tez jej powiedziałem

apropo zdrady np. jej męża...wiecie kiedys co bylo na rzeczy z tego co wiem ale jak byli jeszcze narzeczenstwem to chodzil po dyskotekach i Ją okłamywał bo mi sie wtedy żaliła to pamietam
czy teraz był by zdolny do zdrady ? Nie wiem nie mam pojecia nie znam faceta,tylko z opowiesci od niej wiem na jego temat pewne rzeczy i wiem ze tylko mi mowi to co chce zebym wiedzial
bo na pewno sa sprawy o ktorych nie wiem i sie nie dowiem...mniejsza o to bo nie interesuje mnie jego osoba zbytnio
Fakt jak ktos wczesniej wspomniał przydało by mi sie zobaczyc jak faktycznie ona zachowuje sie przy mężu,czy jest taka oschła do niego jak mowi mi,czy faktycznie kiedy Ja przytula jest spraliżowana
czy moze odwzajemnia jego przytulenie....nie mam pojecia...jesli kłamie to kij jej w oko wiadomo
tak wyjdzie predzej czy pozniej...
na pewno wiem ze jesli ona by sie wydala ze go zdradza przypadkiem by wpadła to jest w dupie bo nie wierze ze drugi raz by jej mąz wybaczyl zdrade...
on jest ogolnie ślepy z tego co widze,albo udaje ze nie widzi tego co sie dzieje,lub jeszcze lepiej dziewczyna gra przed nim nie wykazujac jakis emocji bo to przeciez widac ze cos jest nie tak ze ktos cos ukrywa
ma przeciez inne zachowanie...mąż powinien dopytywać co sie dzieje . A z jej opowiadan wynika ze on niema o niczym pojęcia,tak wiec to tez daje mi do myslenia
bo skoro nic nie podejrzewa to moze faktycznie jest dla niego "miła" a nie oschła tak jak mówi kiedy spotyka sie ze mną... jej brocha robi jak uważa
za duzo niema co mysleć
Czy mam jakis przycisk w głowie? Myśle ze chyba juz tak,lampka mi sie zapala  Jesli sie ona teraz znowu za jakis czas podda to pewnie wam tutaj napisze i zamkne temat z ta dziewczyna a jej zycze powodzenia i szukania dalej miłosci
i kolejnych zdrad smile a pewnie kiedys wpadnie bo takie cos niestety ale zawsze wychodzi...takie romanse zawsze maja taki finał jak za długo sie w nich tkwi to ujrzy kiedys swiatło dzienne...
kwestia tego czy jej nowy partner wtedy nie ucieknie bo bedzie mu zalezało na jej "dupie" a nie na jej dzieciach i zalozeniu z nia rodziny... karma zawsze wraca smile

228

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Słabo to widzę. Jak w jej małżeństwie nie ma bodźca do odejścia to ona tak bedzie tkwić w nim do konca zycia. Wiem co mówię bo widzę po sobie, po mojej kochance, po wypowiedziach innych na tym forum. Alkohol, przemoc albo zdrada była by takim bodźcem. Brak miłości nie jest. Zwłaszcza jak są dzieci.

Poza tym jak ty widzisz to nie angażowanie się i wyluzowanie o którym piszesz ? Masz jakiś wyłącznik w głowie że naciśniesz i przestajesz o niej myśleć ? Albo potencjometr którym regulujesz siłę emocji?

tak całkiem możliwe ze tak wlasnie bedzie że zostanie z mężem tez o tym myslalem...trudno nic nie zrobie wiadomo
mowiła ze jak by nie bylo dzieci to nie bylo by sprawy bez wachania byla by ze mną...tylko dzieci sa powodem przy ktorym jest z mezem
ale jesli ona uwaza to za dostateczny powód by z nim trwac i budzic sie kazdego dnia przy osobie ktorej nie kocha to jej wybór ...tak tez jej powiedziałem

apropo zdrady np. jej męża...wiecie kiedys co bylo na rzeczy z tego co wiem ale jak byli jeszcze narzeczenstwem to chodzil po dyskotekach i Ją okłamywał bo mi sie wtedy żaliła to pamietam
czy teraz był by zdolny do zdrady ? Nie wiem nie mam pojecia nie znam faceta,tylko z opowiesci od niej wiem na jego temat pewne rzeczy i wiem ze tylko mi mowi to co chce zebym wiedzial
bo na pewno sa sprawy o ktorych nie wiem i sie nie dowiem...mniejsza o to bo nie interesuje mnie jego osoba zbytnio
Fakt jak ktos wczesniej wspomniał przydało by mi sie zobaczyc jak faktycznie ona zachowuje sie przy mężu,czy jest taka oschła do niego jak mowi mi,czy faktycznie kiedy Ja przytula jest spraliżowana
czy moze odwzajemnia jego przytulenie....nie mam pojecia...jesli kłamie to kij jej w oko wiadomo
tak wyjdzie predzej czy pozniej...
na pewno wiem ze jesli ona by sie wydala ze go zdradza przypadkiem by wpadła to jest w dupie bo nie wierze ze drugi raz by jej mąz wybaczyl zdrade...
on jest ogolnie ślepy z tego co widze,albo udaje ze nie widzi tego co sie dzieje,lub jeszcze lepiej dziewczyna gra przed nim nie wykazujac jakis emocji bo to przeciez widac ze cos jest nie tak ze ktos cos ukrywa
ma przeciez inne zachowanie...mąż powinien dopytywać co sie dzieje . A z jej opowiadan wynika ze on niema o niczym pojęcia,tak wiec to tez daje mi do myslenia
bo skoro nic nie podejrzewa to moze faktycznie jest dla niego "miła" a nie oschła tak jak mówi kiedy spotyka sie ze mną... jej brocha robi jak uważa
za duzo niema co mysleć
Czy mam jakis przycisk w głowie? Myśle ze chyba juz tak,lampka mi sie zapala  Jesli sie ona teraz znowu za jakis czas podda to pewnie wam tutaj napisze i zamkne temat z ta dziewczyna a jej zycze powodzenia i szukania dalej miłosci
i kolejnych zdrad smile a pewnie kiedys wpadnie bo takie cos niestety ale zawsze wychodzi...takie romanse zawsze maja taki finał jak za długo sie w nich tkwi to ujrzy kiedys swiatło dzienne...
kwestia tego czy jej nowy partner wtedy nie ucieknie bo bedzie mu zalezało na jej "dupie" a nie na jej dzieciach i zalozeniu z nia rodziny... karma zawsze wraca smile



Narazie to oboje jesteście zagubieni w tej całej sytuacji. Jeszcze długa droga przed wami i uwierz mi ze nie raz będziesz trzymał palec na klawiaturze by coś napisać tak samo jak Ona . Jeżeli się rozejdziecie a jest to całkiem możliwe to nie przez kłótnie czy jakieś wrzuty z przeszłości a o powód dla którego nie możecie być razem a to boli najbardziej . Z tęsknota nie wygrasz i to działa w obie strony a Robocopem nie jesteś by sobie od tak czipa z głowy usunąć . Czeka was niezła huśtawka nastrojów dopóki jedno z was nie tupnie noga ze to definitywny koniec trzymając się oczywiście tego postanowienia . Dzisiaj to sobie możesz pisac co chcesz ale już jutro możesz mieć mętlik przez cała te sytuacje . Czeka Cię jeszcze dużo emocji   wink

229

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:

Dzisiaj to sobie możesz pisac co chcesz ale już jutro możesz mieć mętlik przez cała te sytuacje . Czeka Cię jeszcze dużo emocji   wink

A dlaczego teraz taki Kozak z niego? Ano dlatego:

ogryzek01 napisał/a:

...mozliwe ze bedziemy sie widziec w piatek rano znowu wiec luz smile

Tuż po randce, kolejna w niedalekiej przyszłości... ona jeszcze chętna... więc nie ma co dramatyzować, dlatego jest luz..  nie dlatego, że sobie ją odpuszcza..

230

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Dzisiaj to sobie możesz pisac co chcesz ale już jutro możesz mieć mętlik przez cała te sytuacje . Czeka Cię jeszcze dużo emocji   wink

A dlaczego teraz taki Kozak z niego? Ano dlatego:

ogryzek01 napisał/a:

...mozliwe ze bedziemy sie widziec w piatek rano znowu wiec luz smile

Tuż po randce, kolejna w niedalekiej przyszłości... ona jeszcze chętna... więc nie ma co dramatyzować, dlatego jest luz..  nie dlatego, że sobie ją odpuszcza..



Dobrze to przeanalizowałas  wink

231 Ostatnio edytowany przez ogryzek01 (2018-05-21 20:21:09)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

zgadzam sie z Toba Szary...ale staram sie wyluzowac wtedy jest lepiej,oszukać siebie po prostu bo "tak trzeba"
wiem ze jeszcze przyjda ciezkie dni,ale to raczej z jej powodu nie z mojego...domyślam sie ze jeszcze mi cos Pani przygotuje ale wtedy no bede musial juz powiedziec OK wystarczy tego...
Ona widziala juz teraz ze bylem stanowczy i powiedzialem jej ze albo probujemy albo sie zegnamy ,a wiem ze nie chce mnie stracić bo jesli chodzi o moja osobe to niema mi nic do zarzucenia specjalnie
wiem ze poprzedni "kochanek" mial problem z alkoholem itd. co bylo duzym minusem bo nie chciala sie wiazac z taka osoba i powierzać jej dzieci....
to nie jest naprawde głupia dziewczyna czy "dajka" jak to ktos wczesniej powiedział...
Nie wymagalem od niej zeby po powrocie do domu pojechala i rzucila papiery rozwodowe bo to tak nie działa raczej...
Ja jestem cierpliwy do czasu rozumiem pogubiła sie miała zachwianie...daje jej szanse zeby pokazala ze jej zależy
chcemy sie poznać lepiej to bedzie trwało wiem to,wiem ze to błędne koło po części zdaje sobie  z tego sprawe ze zycie wspolne bedzie sie roznilo od randek po lasach czy spacerach na lody...
nie chce zeby odrazu sie rozwodziła bo moze faktycznie nie spasujemy sie charakterami po blizszym poznaniu moze oboje dojdziemy do wniosku ze za bardzo sie róznimy i to niema sensu
wiec poki co troche taki martwy punkt smile lub powrot do tego co było...tzn.zamiast krok w przód...krok w tył

232

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Dzisiaj to sobie możesz pisac co chcesz ale już jutro możesz mieć mętlik przez cała te sytuacje . Czeka Cię jeszcze dużo emocji   wink

A dlaczego teraz taki Kozak z niego? Ano dlatego:

ogryzek01 napisał/a:

...mozliwe ze bedziemy sie widziec w piatek rano znowu wiec luz smile

Tuż po randce, kolejna w niedalekiej przyszłości... ona jeszcze chętna... więc nie ma co dramatyzować, dlatego jest luz..  nie dlatego, że sobie ją odpuszcza..



Dobrze to przeanalizowałas  wink

Zboczenie zawodowe wink

233

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:
Roxann napisał/a:

A dlaczego teraz taki Kozak z niego? Ano dlatego:



Tuż po randce, kolejna w niedalekiej przyszłości... ona jeszcze chętna... więc nie ma co dramatyzować, dlatego jest luz..  nie dlatego, że sobie ją odpuszcza..



Dobrze to przeanalizowałas  wink

Zboczenie zawodowe wink



Dobrze Ci to wychodzi   wink

234

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

zgadzam sie z Toba Szary...ale staram sie wyluzowac wtedy jest lepiej,oszukać siebie po prostu bo "tak trzeba"
wiem ze jeszcze przyjda ciezkie dni,ale to raczej z jej powodu nie z mojego...domyślam sie ze jeszcze mi cos Pani przygotuje ale wtedy no bede musial juz powiedziec OK wystarczy tego...
Ona widziala juz teraz ze bylem stanowczy i powiedzialem jej ze albo probujemy albo sie zegnamy ,a wiem ze nie chce mnie stracić bo jesli chodzi o moja osobe to niema mi nic do zarzucenia specjalnie
wiem ze poprzedni "kochanek" mial problem z alkoholem itd. co bylo duzym minusem bo nie chciala sie wiazac z taka osoba i powierzać jej dzieci....
to nie jest naprawde głupia dziewczyna czy "dajka" jak to ktos wczesniej powiedział...
Nie wymagalem od niej zeby po powrocie do domu pojechala i rzucila papiery rozwodowe bo to tak nie działa raczej...
Ja jestem cierpliwy do czasu rozumiem pogubiła sie miała zachwianie...daje jej szanse zeby pokazala ze jej zależy
chcemy sie poznać lepiej to bedzie trwało wiem to,wiem ze to błędne koło po części zdaje sobie  z tego sprawe ze zycie wspolne bedzie sie roznilo od randek po lasach czy spacerach na lody...
nie chce zeby odrazu sie rozwodziła bo moze faktycznie nie spasujemy sie charakterami po blizszym poznaniu moze oboje dojdziemy do wniosku ze za bardzo sie róznimy i to niema sensu
wiec poki co troche taki martwy punkt smile lub powrot do tego co było...tzn.zamiast krok w przód...krok w tył



Najlepsze moim zdaniem dla Ciebie będzie ćwiczenie teraz silnej woli i zaparcia bo to Ci się przyda . Tak jak wcześniej pisałem , ze nie rozstaniecie się poprzez aferę ale o związane ręce a to już jest bol niesamowity .

235

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Trzymam za Was kciuki. Gdybym była w jej sytuacji, to również ciężko byłoby mi z dnia na dzień wyrzucić męża z domu i żądać rozwodu. Dałeś jej do zrozumienia, że traktujesz Waszą relację bardzo poważnie. Zobaczymy, co ona z tym zrobi, ale przynajmniej wie na czym stoi. Uwierz mi, dla kobiety to bardzo wiele. Jeśli Ona również myśli o Tobie poważnie, to niebawem na pewno wyzna wszystko mężowi i odejdze do Ciebie smile Tak jak wspomniałam, nie martw się, że nie zrobiła tego od razu po Waszym spotkaniu, bo takich decyzji nie podejmuje się ot tak. Widocznie potrzebuje jeszcze czasu, a Ty zachowałeś się naprawdę super. Nie warto przejmować się porażkami i trudami, jakie stają nam na drodze. Kiedy nadejdzie kryzys to nie załamuj się. Zrób krok w tył, żeby móc zrobić dwa do przodu smile Życzę Ci szczęścia, bo zasługujesz na nie jak mało kto wink

236

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:

Najlepsze moim zdaniem dla Ciebie będzie ćwiczenie teraz silnej woli i zaparcia bo to Ci się przyda . Tak jak wcześniej pisałem , ze nie rozstaniecie się poprzez aferę ale o związane ręce a to już jest bol niesamowity .

Szary, przez jakie związane ręce? No chyba że masz na myśli przysięgę małżeńską? Bo jeśli brak odwagi do podjęcia decyzji, to to nie są żadne związane ręce, tylko tchórzostwo. A ja ze swoim ex się rozstałam po aferze. Bo dlaczego i nie? Jeżeli nie zamierzasz nic zmieniać, nie mów, że kochasz, że ci zależy. To bardzo nie fair. Sprowadzanie kogoś do roli kochanka/kochanki przy jednoczesnym zapewnianiu o uczuciu jest po prostu podłe. I mnie ta 'podłość' bolała a nie jakieś związane ręce. Bycie tą/tym drugim jest upokarzające i jeśli funduje Ci to osoba, którą kochasz, to cholernie boli.

237

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Szary masz racje bo w sumie nigdy nie bylo zadnej afery odkad sie znamy...nie bylo jakiejś kłotni...czy wiekszego focha tak naprawde...i racje masz ze po prostu przez zwiazne ręce bedzie trzeba odpuścic..takie sa fakty
ale nie chce myslec o tym poki co
wiem cwicze silna wole i zaparcie powtarzam sobie ze nic sie nie stało...;)

238

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Najlepsze moim zdaniem dla Ciebie będzie ćwiczenie teraz silnej woli i zaparcia bo to Ci się przyda . Tak jak wcześniej pisałem , ze nie rozstaniecie się poprzez aferę ale o związane ręce a to już jest bol niesamowity .

Szary, przez jakie związane ręce? No chyba że masz na myśli przysięgę małżeńską? Bo jeśli brak odwagi do podjęcia decyzji, to to nie są żadne związane ręce, tylko tchórzostwo. A ja ze swoim ex się rozstałam po aferze. Bo dlaczego i nie? Jeżeli nie zamierzasz nic zmieniać, nie mów, że kochasz, że ci zależy. To bardzo nie fair. Sprowadzanie kogoś do roli kochanka/kochanki przy jednoczesnym zapewnianiu o uczuciu jest po prostu podłe. I mnie ta 'podłość' bolała a nie jakieś związane ręce. Bycie tą/tym drugim jest upokarzające i jeśli funduje Ci to osoba, którą kochasz, to cholernie boli.


Ja to lubię te twoje kontry  big_smile
Napisałem to tylko delikatnie ale oboje wiemy o co chodzi ze ktoś zawsze będzie poszkodowany . Oboje to przeżyliśmy i wiemy jak to wyglada   wink

239

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Szary masz racje bo w sumie nigdy nie bylo zadnej afery odkad sie znamy...nie bylo jakiejś kłotni...czy wiekszego focha tak naprawde...i racje masz ze po prostu przez zwiazne ręce bedzie trzeba odpuścic..takie sa fakty
ale nie chce myslec o tym poki co
wiem cwicze silna wole i zaparcie powtarzam sobie ze nic sie nie stało...;)



Związane ręce to ty masz a Ona ?
Dla mnie nie. Napisałem to tylko by łagodnie zabrzmiało .

240

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
anastazja993 napisał/a:

Trzymam za Was kciuki. Gdybym była w jej sytuacji, to również ciężko byłoby mi z dnia na dzień wyrzucić męża z domu i żądać rozwodu. Dałeś jej do zrozumienia, że traktujesz Waszą relację bardzo poważnie. Zobaczymy, co ona z tym zrobi, ale przynajmniej wie na czym stoi. Uwierz mi, dla kobiety to bardzo wiele. Jeśli Ona również myśli o Tobie poważnie, to niebawem na pewno wyzna wszystko mężowi i odejdze do Ciebie smile Tak jak wspomniałam, nie martw się, że nie zrobiła tego od razu po Waszym spotkaniu, bo takich decyzji nie podejmuje się ot tak. Widocznie potrzebuje jeszcze czasu, a Ty zachowałeś się naprawdę super. Nie warto przejmować się porażkami i trudami, jakie stają nam na drodze. Kiedy nadejdzie kryzys to nie załamuj się. Zrób krok w tył, żeby móc zrobić dwa do przodu smile Życzę Ci szczęścia, bo zasługujesz na nie jak mało kto wink



Wszystko ładnie , pięknie ale na samym finale może zabraknąć jej odwagi  wink

241

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:
anastazja993 napisał/a:

Trzymam za Was kciuki. Gdybym była w jej sytuacji, to również ciężko byłoby mi z dnia na dzień wyrzucić męża z domu i żądać rozwodu. Dałeś jej do zrozumienia, że traktujesz Waszą relację bardzo poważnie. Zobaczymy, co ona z tym zrobi, ale przynajmniej wie na czym stoi. Uwierz mi, dla kobiety to bardzo wiele. Jeśli Ona również myśli o Tobie poważnie, to niebawem na pewno wyzna wszystko mężowi i odejdze do Ciebie smile Tak jak wspomniałam, nie martw się, że nie zrobiła tego od razu po Waszym spotkaniu, bo takich decyzji nie podejmuje się ot tak. Widocznie potrzebuje jeszcze czasu, a Ty zachowałeś się naprawdę super. Nie warto przejmować się porażkami i trudami, jakie stają nam na drodze. Kiedy nadejdzie kryzys to nie załamuj się. Zrób krok w tył, żeby móc zrobić dwa do przodu smile Życzę Ci szczęścia, bo zasługujesz na nie jak mało kto wink



Wszystko ładnie , pięknie ale na samym finale może zabraknąć jej odwagi  wink

Chciałabym, żeby odważyła się i odeszła od męża. Jaką decyzję podejmie? Nie wiem. To jej życie. Ale skoro naprawdę traktuje autora poważnie, to powinna to niedługo zrobić. Jeśli będzie odwlekała swoja decyzję, to widocznie nie jest warta kolejnych lat czekania. Czas wszystko zweryfikuje. Wiadomo będą lepsze i gorsze chwile. Wszystko trzeba jednak przetrwać i jak jest sens to walczyć. Najgorzej jest sobie odpuścić i nawet nie próbować...

242

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

Szary masz racje bo w sumie nigdy nie bylo zadnej afery odkad sie znamy...nie bylo jakiejś kłotni...czy wiekszego focha tak naprawde...i racje masz ze po prostu przez zwiazne ręce bedzie trzeba odpuścic..takie sa fakty
ale nie chce myslec o tym poki co
wiem cwicze silna wole i zaparcie powtarzam sobie ze nic sie nie stało...;)



Związane ręce to ty masz a Ona ?
Dla mnie nie. Napisałem to tylko by łagodnie zabrzmiało .

Teraz on. Przecież nie rozwiedzie się za nią. Może odejść albo czekać. Odejdzie będzie żałował, będzie czekał, może się nie doczekać i i też będzie żałował. Niby zasada jest prosta wolę spróbować, zobaczę co z tego będzie, może się ułoży, może nie. Ale oboje wiemy, że ten jeden punkt potrafi się odsuwać w czasie w nieskończoność i to czy się ułoży, jest tak aktualne dziś, jak może być też za kilka msc czy lat. I to jest ta pułapka, która czeka Ogryzka. Ile da sobie i jej czasu na decyzję. Im bardziej będzie się wkręcał, tym ostateczne "basta" będzie mu przychodziło coraz trudniej.

243

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

No Szary tak myśle tez ze odwagi jej zabraknie i przez to duzo straci...powiedzialem jej takze ze widze ze jak sie robi problem to ucieka do "norki" i mysli ze to cos da...jej mina była bezcenna bo prawda kole w oczy...
traktuje Ją powaznie ale nie chce wywierac presji chce zeby sama do tego doszła...
apropo wyznan do męża to nie powie mu "mam kochanka odchodzę"
mowiła i ze probuje jakos odsunac dzieci od męża...zeby sie nie przywiazywały do niego chodzi w szczegolnosci o strasza corke ktora ma 7 lat w tym roku...i jest bardzo za ojcem hmm
i zastanawia sie jak ma wytlumaczyc dziecku ze nie bedzie taty na co dzien ...tutaj lezy problem
Szanse na przetrwanie tego wszystkiego mamy nie wielkie wiem o tym doskonale...ale chcę probowac

Szary Twoim zdaniem rozumiem ze na tym etapie powinienem zakonczyc znajomosc prawda ??

244

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

Szary masz racje bo w sumie nigdy nie bylo zadnej afery odkad sie znamy...nie bylo jakiejś kłotni...czy wiekszego focha tak naprawde...i racje masz ze po prostu przez zwiazne ręce bedzie trzeba odpuścic..takie sa fakty
ale nie chce myslec o tym poki co
wiem cwicze silna wole i zaparcie powtarzam sobie ze nic sie nie stało...;)



Związane ręce to ty masz a Ona ?
Dla mnie nie. Napisałem to tylko by łagodnie zabrzmiało .

Teraz on. Przecież nie rozwiedzie się za nią. Może odejść albo czekać. Odejdzie będzie żałował, będzie czekał, może się nie doczekać i i też będzie żałował. Niby zasada jest prosta wolę spróbować, zobaczę co z tego będzie, może się ułoży, może nie. Ale oboje wiemy, że ten jeden punkt potrafi się odsuwać w czasie w nieskończoność i to czy się ułoży, jest tak aktualne dziś, jak może być też za kilka msc czy lat. I to jest ta pułapka, która czeka Ogryzka. Ile da sobie i jej czasu na decyzję. Im bardziej będzie się wkręcał, tym ostateczne "basta" będzie mu przychodziło coraz trudniej.

Zgadzam się z Tobą. Autor powinien jasno określić, ile może jeszcze poczekać na jej decyzję. Powiedzieć jej, że kolejne lata czekania będą znaczyły dla niego po prostu wybór życia z mężem. Mimo wszystko bardzo dobrze, że przeprowadził z nią tę rozmowę. Najgorsze jest milczenie po jednej i drugiej stronie i nie mówienie o swoich uczuciach, ani oczekiwaniach.

245

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

Szary masz racje bo w sumie nigdy nie bylo zadnej afery odkad sie znamy...nie bylo jakiejś kłotni...czy wiekszego focha tak naprawde...i racje masz ze po prostu przez zwiazne ręce bedzie trzeba odpuścic..takie sa fakty
ale nie chce myslec o tym poki co
wiem cwicze silna wole i zaparcie powtarzam sobie ze nic sie nie stało...;)



Związane ręce to ty masz a Ona ?
Dla mnie nie. Napisałem to tylko by łagodnie zabrzmiało .

Teraz on. Przecież nie rozwiedzie się za nią. Może odejść albo czekać. Odejdzie będzie żałował, będzie czekał, może się nie doczekać i i też będzie żałował. Niby zasada jest prosta wolę spróbować, zobaczę co z tego będzie, może się ułoży, może nie. Ale oboje wiemy, że ten jeden punkt potrafi się odsuwać w czasie w nieskończoność i to czy się ułoży, jest tak aktualne dziś, jak może być też za kilka msc czy lat. I to jest ta pułapka, która czeka Ogryzka. Ile da sobie i jej czasu na decyzję. Im bardziej będzie się wkręcał, tym ostateczne "basta" będzie mu przychodziło coraz trudniej.

Absolutnie się z Tobą zgadzam jak we wszystkim  wink

246 Ostatnio edytowany przez Szary80 (2018-05-21 21:15:10)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
anastazja993 napisał/a:
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:


Związane ręce to ty masz a Ona ?
Dla mnie nie. Napisałem to tylko by łagodnie zabrzmiało .

Teraz on. Przecież nie rozwiedzie się za nią. Może odejść albo czekać. Odejdzie będzie żałował, będzie czekał, może się nie doczekać i i też będzie żałował. Niby zasada jest prosta wolę spróbować, zobaczę co z tego będzie, może się ułoży, może nie. Ale oboje wiemy, że ten jeden punkt potrafi się odsuwać w czasie w nieskończoność i to czy się ułoży, jest tak aktualne dziś, jak może być też za kilka msc czy lat. I to jest ta pułapka, która czeka Ogryzka. Ile da sobie i jej czasu na decyzję. Im bardziej będzie się wkręcał, tym ostateczne "basta" będzie mu przychodziło coraz trudniej.

Zgadzam się z Tobą. Autor powinien jasno określić, ile może jeszcze poczekać na jej decyzję. Powiedzieć jej, że kolejne lata czekania będą znaczyły dla niego po prostu wybór życia z mężem. Mimo wszystko bardzo dobrze, że przeprowadził z nią tę rozmowę. Najgorsze jest milczenie po jednej i drugiej stronie i nie mówienie o swoich uczuciach, ani oczekiwaniach.



Milczenie jest zawsze tylko po jednej stronie- tej w związku .

247

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

No Szary tak myśle tez ze odwagi jej zabraknie i przez to duzo straci...powiedzialem jej takze ze widze ze jak sie robi problem to ucieka do "norki" i mysli ze to cos da...jej mina była bezcenna bo prawda kole w oczy...
traktuje Ją powaznie ale nie chce wywierac presji chce zeby sama do tego doszła...
apropo wyznan do męża to nie powie mu "mam kochanka odchodzę"
mowiła i ze probuje jakos odsunac dzieci od męża...zeby sie nie przywiazywały do niego chodzi w szczegolnosci o strasza corke ktora ma 7 lat w tym roku...i jest bardzo za ojcem hmm
i zastanawia sie jak ma wytlumaczyc dziecku ze nie bedzie taty na co dzien ...tutaj lezy problem
Szanse na przetrwanie tego wszystkiego mamy nie wielkie wiem o tym doskonale...ale chcę probowac

Szary Twoim zdaniem rozumiem ze na tym etapie powinienem zakonczyc znajomosc prawda ??



Nie mogę Ci tego powiedzieć . Gdybym dziś znał finał tej historii to może uratował bym ci tyłek albo pchał do przodu . Ty musisz to przejść sam osobiście . Ja będę się trzymał tego samego co od początku, ze trzymam kciuki by wszystko ci się ułożyło .

248

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

No Szary tak myśle tez ze odwagi jej zabraknie i przez to duzo straci...powiedzialem jej takze ze widze ze jak sie robi problem to ucieka do "norki" i mysli ze to cos da...jej mina była bezcenna bo prawda kole w oczy...
traktuje Ją powaznie ale nie chce wywierac presji chce zeby sama do tego doszła...
apropo wyznan do męża to nie powie mu "mam kochanka odchodzę"
mowiła i ze probuje jakos odsunac dzieci od męża...zeby sie nie przywiazywały do niego chodzi w szczegolnosci o strasza corke ktora ma 7 lat w tym roku...i jest bardzo za ojcem hmm
i zastanawia sie jak ma wytlumaczyc dziecku ze nie bedzie taty na co dzien ...tutaj lezy problem
Szanse na przetrwanie tego wszystkiego mamy nie wielkie wiem o tym doskonale...ale chcę probowac

Szary Twoim zdaniem rozumiem ze na tym etapie powinienem zakonczyc znajomosc prawda ??

Dzieci lubią rutynę i dla nich taka nagła decyzja matki to byłby naprawdę ogromny szok. Jest matką i musi myśleć o dzieciach. Myślę, że ta relacja nie byłaby taka skomplikowana gdyby nie fakt, że ta kobieta jest MATKĄ. Dla niej dzieci zawsze będą na pierwszym miejscu.

249

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

cos czuje ze pies pogrzebany....fuck

250

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

cos czuje ze pies pogrzebany....fuck



Tak nie pisz bo dopiero zadzwonil ci pierwszy dzwoneczek . Ja osobiście już w taka relacje nie wejdę bo mam sroga nauczkę i nie myśl sobie ze tylko ty masz kocioł w głowie bo Ona również go ma  wink

251

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

mowiła i ze probuje jakos odsunac dzieci od męża...zeby sie nie przywiazywały do niego chodzi w szczegolnosci o strasza corke ktora ma 7 lat w tym roku...i jest bardzo za ojcem hmm

Hmm Ogryzku, tak sobie podczytuje ten wątek i tak spojrzeniem z boku... Pomijając te wasze kwestie romansowe i Twoją wizję "idelaną" tej Pani.... Może chociaż po tym tekście powinna Ci się zapalić czerwona lampka? Ja rozumiem, że miłość jej do męża się wypaliła - takie życie. To trzeba zakończyć taki związek i iść naprzód. Chociażby z szacunku do partnera dać mu i sobie prawo do nowej miłości smile Prawo do szczęścia ma każdy itd. Ale tak jak Ci tu wszyscy piszą, gdyby to był jedyny powód to wtedy odeszła by od męża, wolałaby "budzić się" obok Ciebie (jak to wspomniałeś gdzieś wyżej), pragnęła by bliskości i wszystkiego. Serio przy takim wsparciu rodziny, pracę da się znaleźć jeśli się szuka, naprawdę nie ma możliwości żeby Wam się nie udało... Tylko trzeba chcieć...

A ona zamiast tego chowa głowę w piasek i jeszcze kombinuje jak tu "odsunąć" dzieci od ich ojca?!  Serio i to Cię nie rusza...? A jak jej się kiedyś odwidzi "wielka miłość" do Ciebie, będzie nowa miłość i Wasze wspólne dziecko? To co też Cię odsunie na rzecz nowego "tatusia"? Sam pisałeś, że to małżeństwo to nie patologia.. Facet pewnie kocha swoje dzieci, a one jego... I chyba to musicie sobie też uświadomić, że jak zaczniecie być razem to z wszystkimi konsekwencjami... A więc jego i dzieci świętym prawem do widzenia się i relacji... 

Ja rozumiem, że chcesz sobie tego faceta obrzydzić i przypisać mu wszystkie złe cechy, winę za "rozpad" ich związku. Ale tak wcale nie musi być. Może po prostu wkradła się nuda... A Ty jesteś nowością... To też musisz rozważyć!

W każdym razie uważam, że "Wasza miłość" nie może być przyczyną jej działań w celu zniszczenia dobrych relacji dzieci z ich ojcem...

Przecież to można zakończyć bez takich krzywych akcji...

Kurde jesteśmy w tym samym wieku, do tej pory nawet Wam kibicowałam, bo wierzę że o miłość warto walczyć...  Ale może warto też robić to uczciwie? Hmm... skoro to, że już raz zdradzała męża nic Ci nie mówi - to może chociaż sposób w jaki zamierza pograć własnymi dziećmi przeciwko ich rodzonemu ojcu - da Ci do myślenia?

Bo to przekłada się też na to jak ona Cię traktuje...

252

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

cos czuje ze pies pogrzebany....fuck

A mi się wydaje, że po pierwszej euforii, zaczyna do Ciebie docierać powoli to, co my tu Tobie piszemy... Już nie jesteś wszystkiego taki pewien i w gorącej wodzie kąpany. I bardzo dobrze. Bo to są bardzo poważne sprawy, szczególnie, że są dzieci.

ogryzek01 napisał/a:

po części zdaje sobie  z tego sprawe ze zycie wspolne bedzie sie roznilo od randek po lasach czy spacerach na lody...
nie chce zeby odrazu sie rozwodziła bo moze faktycznie nie spasujemy sie charakterami po blizszym poznaniu moze oboje dojdziemy do wniosku ze za bardzo sie róznimy i to niema sensu
wiec poki co troche taki martwy punkt smile lub powrot do tego co było...tzn.zamiast krok w przód...krok w tył

Czyżby i Ciebie to zaczęło trochę przerastać? wink

253

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Zniknęło mi trochę treści smile Sorrki smile

Chodziło mi o to, że przecież ludzie nawet z dziećmi się rozstają i można to załatwić tak, żeby wszystko ułożyć dla dobra dzieci... Ale nie jak ktoś od razu z zakończeniem małżeństwa pozbywa się nie tylko byłego męża, ale i próbuje odsunąć od ojca dzieci.. To się zawsze źle kończy...

254

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Nie może odsuwać dzieci od męża. Ojciec jak najbardziej ma prawo do wychowywania dzieci, bo one nie są niczemu winne. Powinna rozegrać to mądrze. Rozstania, szczególnie kiedy są dzieci, mogą naprawdę boleć. Nie warto jednak toczyć wojen. Nawet jeśli dla matki ich ojciec jest wrogiem, to one nie widzą tego z jej perspektywy. Jeśli będzie próbowała odgrodzić dzieci od ich ojca, to one nie zaakceptują niestety jej nowego partnera. Jeśli chce się budować zdrowe relacje, to trzeba robić to rozsądnie, a czas też niestety jest potrzebny...

255

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

nie odsuwa specjlanie dzieci od ojca ...przeciez wiem ze on bedzie miec kontakt z nimi i nikt tego nie broni to normalne...
ona tylko mysli co zrobic jak wyjasnic corce ze tata sie wyprowadza kumacie ?
nie nastawia dzieci przeciwko ojcu

256

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

nie odsuwa specjlanie dzieci od ojca ...przeciez wiem ze on bedzie miec kontakt z nimi i nikt tego nie broni to normalne...
ona tylko mysli co zrobic jak wyjasnic corce ze tata sie wyprowadza kumacie ?
nie nastawia dzieci przeciwko ojcu



Powiem Ci tak . My sobie tutaj gdybamy bo większość z nas to przechodziła ale czas pokaże jak to się u Ciebie ułoży . Daj jej i sobie czas bo to jest najważniejsze a ile to jest zależne od Ciebie ile jesteś w stanie wytrzymać wciąż będąc z boku . Nie myśl za dużo i nie kombinuj bo się sam polubisz .

257

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

jeden kochanek,
drugi kochanek,
kłamanie przez lata w żywe oczy mężowi, aby mieć czas i  się " usamodzielnić",
w między czasie odseparowanie go od dzieci, czyli wkładanie do ich głów bzdur jaki to tata straszny....
Ty może zamiast zastanawiać się, czy ona odejdzie od męża, to zastanów się, czy rzeczywiście chcesz być
z osobą, której życie to pajęczyna kłamstw

258

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

spokojnie na pewno bede was informował o przebiegu sytuacji i rozwoju tego co sie dzieje

259

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

spokojnie na pewno bede was informował o przebiegu sytuacji i rozwoju tego co sie dzieje



Rób tak byś jak najmniej w tym wszystkim ucierpiał bo lekko nie będzie  wink

260 Ostatnio edytowany przez Magnolia777 (2018-05-21 22:27:36)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

nie odsuwa specjlanie dzieci od ojca ...przeciez wiem ze on bedzie miec kontakt z nimi i nikt tego nie broni to normalne...
ona tylko mysli co zrobic jak wyjasnic corce ze tata sie wyprowadza kumacie ?
nie nastawia dzieci przeciwko ojcu

Kumamy, kumamy smile Pytanie czy ty kumasz Ogryzku?

A jak to się wyjaśnia córce? Proszę bardzo: "Mamusia i Tatuś nie mogą już razem mieszkać, ale to nie jest twoja wina kochanie. Mamusia i Tatuś bardzo Cię kochają i zawsze będą przy Tobie. Mimo tego, że nie będą już mieszkać razem. Między Tobą, a Tatusiem nic się nie zmieni. Będziecie się często widywali" itd. itp. a reszta już zależy od mądrości rodziców i tego jak chcą to między sobą rozwiązać. Poza tym w dzisiejszych czasach jest masa np. książek, które tłumaczą dzieciom co to jest rozwód. Wiadomo, że zawsze to jest dla dzieci ciężka i dramatyczna sprawa, a w przypadku tak małych dzieci to rozwali ich świat....Ale mądra i kochająca matka potrafiłaby to poskładać.. No ale jak ktoś woli żyć w kłamstwie...

Ogryzku, gdyby ta sytuacja była nie do rozwiązania to na świecie nie byłoby rozwodów. Ludzie się rozstają, z miliona powodów, nie tylko zdrady i potrafią mądrze kończyć związki, minimalizować straty... ale muszą chcieć brać odpowiedzialność za decyzję, które w życiu podjęli.. A wydaje mi się, że Twoja Pani nie chce być obarczona winą za rozpad jej małżeństwa.. I woli tkwić w układzie, który jest między Wami.. Bo tak jej wygodnie, a do tego jest dreszczyk emocji, których jej ewidentnie brakuje..

Ale Szary ma rację. My tu tylko gdybamy, w prawdziwym życiu - Twoim życiu - decyzje podejmujesz tylko Ty. Pytanie: ile tylko chcesz tkwić w takim zawieszeniu? Bo życie masz jedno... A czas się nie wróci...  I tak 3mam za Ciebie kciuki wink No i za nią, jeżeli podejmie walkę i się odważy...

Posty [ 196 do 260 z 352 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » przyjaciołka...romans....pomocy...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024