przyjaciołka...romans....pomocy... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » przyjaciołka...romans....pomocy...

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 352 ]

131

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Roxxan wiem ze będę sobą bo inaczej być nie może...chodzi tylko o to ze mam milion myśli na sekundę,wiem przesrane wiem ze ciężko trzeźwo myśleć chociaż mam przebłyski w ciągu dnia...
Powiem jej ze albo w lewo albo w prawo...
Pytanie do kobiet bo zastanawia mnie czy wogole myśli o mnie w ciągu dnia? Czy ma zwyczajnie wyje...ne na mnie ? Jak kobieta podchodzi do rozstania w takich momentach?
Wiem ze idiotyczne pytanie i tak naprawdę poznam odpowiedź na nie niebawem...Ale wy jakie macie podejście do takich spraw? Czy rozmyślacie ? Wspominacie?

132 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-05-16 18:14:47)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Roxxan wiem ze będę sobą bo inaczej być nie może...chodzi tylko o to ze mam milion myśli na sekundę,wiem przesrane wiem ze ciężko trzeźwo myśleć chociaż mam przebłyski w ciągu dnia...
Powiem jej ze albo w lewo albo w prawo...
Pytanie do kobiet bo zastanawia mnie czy wogole myśli o mnie w ciągu dnia? Czy ma zwyczajnie wyje...ne na mnie ? Jak kobieta podchodzi do rozstania w takich momentach?
Wiem ze idiotyczne pytanie i tak naprawdę poznam odpowiedź na nie niebawem...Ale wy jakie macie podejście do takich spraw? Czy rozmyślacie ? Wspominacie?

Ale odpowiedz na moje pytanie, czy Ty byś zaryzykował na takie ultimatum i jak?
Bo mam wrażenie, że rządzą Tobą emocje, ale całej sytuacji nie ogarniasz... spójrz w końcu szerzej niż czy napisała i co powiedziała...

133

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Wiem ze idiotyczne pytanie i tak naprawdę poznam odpowiedź na nie niebawem...Ale wy jakie macie podejście do takich spraw? Czy rozmyślacie ? Wspominacie?

I to jest takie ważne pytanie ??
może Ty się zastanów jakie podejście do takiej sprawy powinien mieć mężczyzna????
Wybacz Ogryzek- ona szalona będzie, jak do Ciebie odejdzie. bo Ty jesteś niepewna karta..pewnie później cała rodzina musiałaby wam pomagać  mentalnie w walce z tym mężem nieszczęsnym, bo Ty żadnych  przemysleń..

134

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Jestem pozytywnie nastawiony do zycia...wrecz wariat tak dziewczyna zawsze mowila...ale w pozytywnym sensie...
moze podam przyklad,przywiozłem swoj motocykl ninje w lutym tego roku na przyczepie i wieczorem w okolicach Wrocławia
jeździlismy na nim przy -7 stopniach na mrozie!
lubie ryzyko bo kto nie ryzykuje ten szampana nie pije takie moje zdanie,lubie wyzwania,walczyc o cos jesli jest tylko tego warte...
nie jestem raczej zwykłym Kowalskim nie uwazam siebie za takiego mam jakies poczucie swojej wartosci..
fakt czasem sie gubie w wszystkim wink
Ja jestem za tym zeby sprobowac i bym sie zgodził raz sie zyje poprostu...

wiem ze emocje teraz biora góre...ze kiedy wszystko opadnie a tak bedzie po sobocie raczej...
za miesiac czy dwa powiem..."ale bylem poje...ny" nieźle mnie posrało..to tylko dupa...
przynajmniej tak myśle ze mi przejdzie...bo kiedys musi prawda ????
ale teraz mowie inaczej bo jestem zakochany..i trace głowe...

135 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-05-16 18:59:07)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Jestem pozytywnie nastawiony do zycia...wrecz wariat tak dziewczyna zawsze mowila...ale w pozytywnym sensie...
moze podam przyklad,przywiozłem swoj motocykl ninje w lutym tego roku na przyczepie i wieczorem w okolicach Wrocławia
jeździlismy na nim przy -7 stopniach na mrozie!
lubie ryzyko bo kto nie ryzykuje ten szampana nie pije takie moje zdanie,lubie wyzwania,walczyc o cos jesli jest tylko tego warte...
nie jestem raczej zwykłym Kowalskim nie uwazam siebie za takiego mam jakies poczucie swojej wartosci..
fakt czasem sie gubie w wszystkim wink
Ja jestem za tym zeby sprobowac i bym sie zgodził raz sie zyje poprostu...

wiem ze emocje teraz biora góre...ze kiedy wszystko opadnie a tak bedzie po sobocie raczej...
za miesiac czy dwa powiem..."ale bylem poje...ny" nieźle mnie posrało..to tylko dupa...
przynajmniej tak myśle ze mi przejdzie...bo kiedys musi prawda ????
ale teraz mowie inaczej bo jestem zakochany..i trace głowe...

Tym postem jeszcze bardziej potwierdzasz, co napisała wyżej Ela. Dla kobiety z 2 dzieci możesz być atrakcyjny jako odskocznia, źródło atencji, a nie partner życiowy.
Teraz to nawet boję się o nią, że dla Ciebie odejdzie od męża... Ty nie masz głębszych, dorosłych, odpowiedzialnych refleksji. Jak sam stwierdziłeś "dupa" się pojawiła i oszalałeś. Nie ważne, że ma 2 dzieci i jest obecnie bez pracy, ważne, że ma "dupę" i chcesz by ona była tylko Twoja. Chcesz zaryzykować, bo zbyt wiele to ryzyko Cię nie kosztuje w przeciwieństwie do niej. Ona być może się upaja twoją atencją, spontanicznością.. w tej prozie życia z 2 dzieci i dlatego nie chce Cię tracić. Ale jej odejście od męża do Ciebie nie wiem czy by nie było jednoznaczne z wejściem z deszczu pod rynnę.

Edit: wspomniałeś, że masz 32 czy 34l a sądząc po tym co piszesz dałabym Ci co najmniej 10l mniej... I naprawdę to nie jest złośliwość co Ci powiem, poszukaj sobie dziewczyny wolnej dwudziestoletniej... na pewno się dogadacie.

136 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2018-05-16 18:55:30)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Jestem pozytywnie nastawiony do zycia...wrecz wariat tak dziewczyna zawsze mowila...ale w pozytywnym sensie...
moze podam przyklad,przywiozłem swoj motocykl ninje w lutym tego roku na przyczepie i wieczorem w okolicach Wrocławia
jeździlismy na nim przy -7 stopniach na mrozie!
lubie ryzyko bo kto nie ryzykuje ten szampana nie pije takie moje zdanie,lubie wyzwania,walczyc o cos jesli jest tylko tego warte...
nie jestem raczej zwykłym Kowalskim nie uwazam siebie za takiego mam jakies poczucie swojej wartosci..
fakt czasem sie gubie w wszystkim wink
Ja jestem za tym zeby sprobowac i bym sie zgodził raz sie zyje poprostu...

wiem ze emocje teraz biora góre...ze kiedy wszystko opadnie a tak bedzie po sobocie raczej...
za miesiac czy dwa powiem..."ale bylem poje...ny" nieźle mnie posrało..to tylko dupa...
przynajmniej tak myśle ze mi przejdzie...bo kiedys musi prawda ????
ale teraz mowie inaczej bo jestem zakochany..i trace głowe...

big_smile big_smile big_smile

ten wątek  jest the best na netkobietach teraz...
ukochaną, 2 latka, 7 latka wszystkich na motor zabierz do Wrocławia- mrozu nie ma, ale co tam, żyje się raz.. smile

137

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Ogryzek ile osób tyle pogladow. Z wieloma wypowiedziami tutaj nie do konca sie zgadzam, wcale nie uważam, ze jestes dla niej tylko odskocznia od codziennosci. Trzeba nie miec serca, zeby miec takie podejscie do sprawy, zreszta nie mozesz calkowicie odrzucac od siebie tego co ona Ci mówiła. Znacie sie tyle lat i  wydaje mi się, ze potraficie ze soba szczerze porozmawiać. Pytasz, czy mysli o Tobie, jestem przekonana, ze ma w glowie wiekszy mętlik od Ciebie, na pewno jest jej trudno i podejzewam, ze analizuje co by bylo gdyby ... Sama jestem matka i wiem jak to jest, stworzylam swojemu dziecku dom i mimo, ze nie jestem w nim szczesliwa to tkwie w tym, bo mojej corce niczego nie brakuje, a ma tez kochającego tate. A ja czesto ze lzami w oczach staram sie, aby bylo dobrze. Wiesz, zapytalabym sie jej konkretnie czemu zwatpila w  Was ? Czy to tylko kwestia bezpieczenstwa, bo jezeli tak to może warto jeszcze nad tym popracowac, a jeżeli to chodzi o uczucia do meza to trzeba sie poprostu wycofać, oczyścić głowę i zacząć myslec o sobie ...

138

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Ela210 napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

Jestem pozytywnie nastawiony do zycia...wrecz wariat tak dziewczyna zawsze mowila...ale w pozytywnym sensie...
moze podam przyklad,przywiozłem swoj motocykl ninje w lutym tego roku na przyczepie i wieczorem w okolicach Wrocławia
jeździlismy na nim przy -7 stopniach na mrozie!
lubie ryzyko bo kto nie ryzykuje ten szampana nie pije takie moje zdanie,lubie wyzwania,walczyc o cos jesli jest tylko tego warte...
nie jestem raczej zwykłym Kowalskim nie uwazam siebie za takiego mam jakies poczucie swojej wartosci..
fakt czasem sie gubie w wszystkim wink
Ja jestem za tym zeby sprobowac i bym sie zgodził raz sie zyje poprostu...

wiem ze emocje teraz biora góre...ze kiedy wszystko opadnie a tak bedzie po sobocie raczej...
za miesiac czy dwa powiem..."ale bylem poje...ny" nieźle mnie posrało..to tylko dupa...
przynajmniej tak myśle ze mi przejdzie...bo kiedys musi prawda ????
ale teraz mowie inaczej bo jestem zakochany..i trace głowe...

big_smile big_smile big_smile

ten wątek  jest the best na netkobietach teraz...
ukochaną, 2 latka, 7 latka wszystkich na motor zabierz do Wrocławia- mrozu nie ma, ale co tam, żyje się raz.. smile

I jeszcze tatuaż będzie miał... to dopiero szpan! wink

139

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Helena36 napisał/a:

Ogryzek ile osób tyle pogladow. Z wieloma wypowiedziami tutaj nie do konca sie zgadzam, wcale nie uważam, ze jestes dla niej tylko odskocznia od codziennosci. Trzeba nie miec serca, zeby miec takie podejscie do sprawy, zreszta nie mozesz calkowicie odrzucac od siebie tego co ona Ci mówiła. Znacie sie tyle lat i  wydaje mi się, ze potraficie ze soba szczerze porozmawiać. Pytasz, czy mysli o Tobie, jestem przekonana, ze ma w glowie wiekszy mętlik od Ciebie, na pewno jest jej trudno i podejzewam, ze analizuje co by bylo gdyby ... Sama jestem matka i wiem jak to jest, stworzylam swojemu dziecku dom i mimo, ze nie jestem w nim szczesliwa to tkwie w tym, bo mojej corce niczego nie brakuje, a ma tez kochającego tate. A ja czesto ze lzami w oczach staram sie, aby bylo dobrze. Wiesz, zapytalabym sie jej konkretnie czemu zwatpila w  Was ? Czy to tylko kwestia bezpieczenstwa, bo jezeli tak to może warto jeszcze nad tym popracowac, a jeżeli to chodzi o uczucia do meza to trzeba sie poprostu wycofać, oczyścić głowę i zacząć myslec o sobie ...

Helena Ty piszesz ze swojej perspektywy, ale kochanka masz że tak powiem pod ręką, nie tylko w telefonie na co dzień i z tego co mówiłaś on nie zamierza odejść od żony, a Ty się 'tylko' na ten układ godzisz. Gdyby on podjął decyzję, też byś odeszła, tak myślę... ale takiej opcji nie ma więc tkwisz i racjonalizujesz tą sytuację... Ok, Twoja decyzja.
Sytuacja autora jest inna pod każdym względem, i chyba mało kto, poza mną, poza pisaniem schematów, zdaje sobie sprawę, że oni nie tylko nie pracują razem, nie widują codziennie, ale mieszkają 800 km od siebie i przez długi czas nawet kilku lat ze sobą kontaktu nie mieli, a jeśli już to wirtualny. To jest diametralna różnica...
Także takie porwnywanie nie ma sensu...

140

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Roxann pytalas czy wierze w jego milosc ? Wiesz gdyby to byla prawdziwa milosc to zapewne robilby wszystko zebysmy byli razem. Bylo mnostwo sytuacji w ktorych pokazal, jak jestem dla niego wazna. Rozmawiamy ze soba i wierze w jego szczerosc. Ta sytuacja też go przerasta, wiem to, bo widzę co z nim sie dzieje. Jakis czas temu powiedział mi, ze nie chce niszczyć mi zycia, ze jestem mloda, ze wszystko przede mna, a on bedzie mnie tylko ograniczal. Roxann myslalam, ze peknie mi serducho, ale pstanowilismy, ze trzeba to skonczyc, bo ta sytuacja nas wykonczy. Czulam w firmie jego wsparcie, nawet jak do mnie nie podchodził. Minelo trochę czasu i znowu zblizylismy sie do siebie tak ze wrocilismy do punktu wyjscia ....

141

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Roxxan wogole mnie nie znasz...nie jestem nudziarzem...nie siedzę przed Tv nie oglądam wiadomości,nie czytam gazet...słowo dupa to przenosnia...
Być moze faktycznie jestem odskocznia bo jej mąż to nudziarz po pracy TV i obiad ma byc podany...schemat typowego faceta...ona dzieci pranie sprzątanie gotowanie zakupy...
Myśl o mnie co chcesz...nie przeszkadza mi to...żyje po swojemu...

Myślę o niej poważnie i ona to wie... no nic poczekam do soboty chociaż raczej wiem co będzie...pisząc z wami nadzieja wygasa...
Wiadomo zapytam czy chcę układać dalej życie z mężem na nowo...jeśli tak to wiadomo pasuje nie będę mieszał więcej w jej życiu...

142

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Roxann masz racje, ich sytuacja nie jest prosta, musieliby sprobowac wspolnego zycia, a w sytuacji tej kobiety tzn. dwoje dzieci i brak pracy to raczej nie ma sie co dziwic, ze jest tyle obaw

143 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-05-16 19:51:31)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Roxxan wogole mnie nie znasz...nie jestem nudziarzem...nie siedzę przed Tv nie oglądam wiadomości,nie czytam gazet...słowo dupa to przenosnia...
Być moze faktycznie jestem odskocznia bo jej mąż to nudziarz po pracy TV i obiad ma byc podany...schemat typowego faceta...ona dzieci pranie sprzątanie gotowanie zakupy...
Myśl o mnie co chcesz...nie przeszkadza mi to...żyje po swojemu...

Myślę o niej poważnie i ona to wie... no nic poczekam do soboty chociaż raczej wiem co będzie...pisząc z wami nadzieja wygasa...
Wiadomo zapytam czy chcę układać dalej życie z mężem na nowo...jeśli tak to wiadomo pasuje nie będę mieszał więcej w jej życiu...

Ale skąd ta agresja, zdenerwowanie? W swoich wypowiedziach pomijasz istotne kwestie a tylko skupiasz na naprawdę błahych sprawach ... ważny tatuaż, motor, motta "żyj chwilą"  ..nie oglądasz wiadomości, nie czytasz też zapewne książek.. ale odpowiedzialność za 2 dzieci twojej "dupy" chcesz wziąć..
Wybacz, nie ogarniam.
Nie słowa są ważne tylko czyny... co oznacza i jest warte Twoje "myślę o Tobie poważnie"?

144

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Helena36 napisał/a:

Roxann pytalas czy wierze w jego milosc ? Wiesz gdyby to byla prawdziwa milosc to zapewne robilby wszystko zebysmy byli razem. Bylo mnostwo sytuacji w ktorych pokazal, jak jestem dla niego wazna. Rozmawiamy ze soba i wierze w jego szczerosc. Ta sytuacja też go przerasta, wiem to, bo widzę co z nim sie dzieje. Jakis czas temu powiedział mi, ze nie chce niszczyć mi zycia, ze jestem mloda, ze wszystko przede mna, a on bedzie mnie tylko ograniczal. Roxann myslalam, ze peknie mi serducho, ale pstanowilismy, ze trzeba to skonczyc, bo ta sytuacja nas wykonczy. Czulam w firmie jego wsparcie, nawet jak do mnie nie podchodził. Minelo trochę czasu i znowu zblizylismy sie do siebie tak ze wrocilismy do punktu wyjscia ....

I tak będzie póki się będziesz na to godzić. Taka prawda.

145 Ostatnio edytowany przez Summertime (2018-05-16 20:56:32)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Helena36 napisał/a:

Ogryzek ile osób tyle pogladow. Z wieloma wypowiedziami tutaj nie do konca sie zgadzam, wcale nie uważam, ze jestes dla niej tylko odskocznia od codziennosci. Trzeba nie miec serca, zeby miec takie podejscie do sprawy, zreszta nie mozesz calkowicie odrzucac od siebie tego co ona Ci mówiła. Znacie sie tyle lat i  wydaje mi się, ze potraficie ze soba szczerze porozmawiać. Pytasz, czy mysli o Tobie, jestem przekonana, ze ma w glowie wiekszy mętlik od Ciebie, na pewno jest jej trudno i podejzewam, ze analizuje co by bylo gdyby ... Sama jestem matka i wiem jak to jest, stworzylam swojemu dziecku dom i mimo, ze nie jestem w nim szczesliwa to tkwie w tym, bo mojej corce niczego nie brakuje, a ma tez kochającego tate. A ja czesto ze lzami w oczach staram sie, aby bylo dobrze. Wiesz, zapytalabym sie jej konkretnie czemu zwatpila w  Was ? Czy to tylko kwestia bezpieczenstwa, bo jezeli tak to może warto jeszcze nad tym popracowac, a jeżeli to chodzi o uczucia do meza to trzeba sie poprostu wycofać, oczyścić głowę i zacząć myslec o sobie ...



To jakimi sa ludzmi wyrokuje sposob postepowania nie puste slodkie slowa.Kobieta ma rodzine facet wpierdzielil sie butami, a ona w ckliwosciach bedzie go odciagac i mowic a booo dzieci, bo dzieci.Jestem realistkom i wiem jak postepuja zakochane kobiety, rzucaja i ida za glosem serca.I takie przypadkie mam realne w zyciu.A jak chodzi o sex to pierdziela glupotki.....aby odciagac w czasie. jak kocha odejdzie od strasznego, okropnego, meza, ktory ja biedna nie szanuje i ona taaaka sponiewierana big_smile

146

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Roxxan wiem ze będę sobą bo inaczej być nie może...chodzi tylko o to ze mam milion myśli na sekundę,wiem przesrane wiem ze ciężko trzeźwo myśleć chociaż mam przebłyski w ciągu dnia...
Powiem jej ze albo w lewo albo w prawo...
Pytanie do kobiet bo zastanawia mnie czy wogole myśli o mnie w ciągu dnia? Czy ma zwyczajnie wyje...ne na mnie ? Jak kobieta podchodzi do rozstania w takich momentach?
Wiem ze idiotyczne pytanie i tak naprawdę poznam odpowiedź na nie niebawem...Ale wy jakie macie podejście do takich spraw? Czy rozmyślacie ? Wspominacie?

Ja co prawda nie straciłam jeszcze kontaktu ze swoim "przyjacielem", ale powiem Ci tak: staram się żyć swoim życiem i nie rozmyślać. Gdybym ciągle zastanawiała się dlaczego on nie ma dla mnie czasu i dlaczego to wszystko idzie w złym kierunku, to chyba bym oszalała. Staram się unikać wspomnień, piosenek, które mi przypominają nasze wspólne chwile. Chodzę do pracy, a jak wracam do domu to zajmuję się kreatywnymi rzeczami jak nauka języków, czytanie książek, czy wyjście na basen. Dla odmóżdżenia obejrzę film albo mecz. Na FB wchodzę codziennie i raz na dwa tygodnie (zależy po jakim czasie mu odpiszę). Widzę wiadomość od niego: "Hej jak tam w pracy/ Co słychać?/ Jak się masz? itp. i albo udaję, że nie ma tej wiadomości, albo od razu odpisuję, przez co znowu zaczynam się w to wkręcać. Wiem, że jak mu nie odzpiszę to on będzie cały czas szukał kontaktu. My akurat nie rozmawiamy przez telefon, a szkoda. Także czasami mam na niego totalnie w***ne... Gorzej, kiedy np. jadę samochodem i w radiu leci piosenka, która mi go przypomina. Serce bije mi szybciej, wracają wspomnienia i nieraz nawet łzy się pojawią. Nadal trzymam kolczyki od niego, choć ich nie zakładam i nie dlatego, że mi się nie podobają. Nie, po prostu wtedy cały czas bym o nim myślała...
Tak wygląda to z mojej perspektywy. Wiesz, Twoja przyjaciółka ma dzieci, więc tym bardziej ma mniej czasu na rozmyślanie i wspominanie niż ja smile Chociaż na pewno o Tobie myśli, skoro sama pisze do Ciebie wiadomości i chce wiedzieć co u Ciebie. Ja piszę pierwsza jedynie po zbyt dużej ilości spożytych procentów tongue
Znacie się 15 lat i ona na pewno się do Ciebie przywiązała. Wątpię, że weźmie gumkę i tak po prostu zetrze Twoją osobę z kartek swojego życia. Będzie cierpiała i przeżywała to może jeszcze mocniej niż Ty. Ale skoro rozstanie to najlepsze wyjście, to może potraktuj swój ból jako chorobę, przez którą trzeba po prostu przejść, żeby być zdrowym i żyć na 100 procent. Sam powiedziałeś, że Twoje życie to Twoje wybory. Mówię Ci z własnego doświadczenia, że lepiej być samotnym niż cierpieć we dwoje. Każdy ma w życiu coś do zrobienia, pomyśl o sobie. Potraktuj jej odmowę, odrzucenie jako bodziec do zmian, zrobienia czegoś ze swoim życiem. Trzymam za Ciebie kciuki, bo wydajesz się być inteligentnym facetem. Robienie szalonych rzeczy nie jest oznaką obłędu, lecz odwagi i ciekawości świata. Ty wolisz działać, nawet jeśli coś jest szalone, a ona... jest jak żółw, który ukrywa się w swojej skorupie. Mam nadzieję, że to spotkanie i rozmowa rozwiąże Twoje problemy. Przynajmniej nie będziesz żałował, że odszedłeś bez słowa.

Pamiętaj: "Nie sztuką jest biec przed siebie byle gdziekolwiek
bo jeden na sto milionów podobno trafia na oślep
trzeba mieć odwagę by zamiast biec zacząć cofać
i mimo rozdartych serc wszystko zbudować od nowa" wink

147

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Tak patrzę to chyba nikt poza mną nie widzi tutaj pozytywnego zakończenia tej historii hmm no trudno...
Nie mówię ze nie macie racji...owszem w wielu faktach się zgodzę z wami
Ale trzeba też dac szansę miłości czyż nie?
A nie odrazu grzebać w piachu...
Powiem tak jeśli dziewczyna się wycofa ze spotkania bo i tak może być ze strachu wiadomo wtedy będę mieć czarno na białym i nie będę mieć złudzeń...poprostu nic nie znaczylem dla niej...jeśli się pojawi tzn ze nie jestem jej do końca obojętny...
Mimo to będę musiał o niej zapomnieć bo taki kontakt mnie rani...nie satysfakcjonuje wiadomo.
15 lat szlak strzeli..chociaż będąc starym dziadkiem jak dożyje będę mieć co wspominać siedząc w fotelu...
Niema jak to zawirowania miłosne heh...
Człowiek jest w innym świecie...kosmos na ziemi smile

148 Ostatnio edytowany przez Roxann (2018-05-16 21:14:35)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Tak patrzę to chyba nikt poza mną nie widzi tutaj pozytywnego zakończenia tej historii hmm

No nie, tym bardziej dla niej i jej dzieci.
Daj im wszystkim spokój i skończ tą szopkę

149

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
anastazja993 napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

Roxxan wiem ze będę sobą bo inaczej być nie może...chodzi tylko o to ze mam milion myśli na sekundę,wiem przesrane wiem ze ciężko trzeźwo myśleć chociaż mam przebłyski w ciągu dnia...
Powiem jej ze albo w lewo albo w prawo...
Pytanie do kobiet bo zastanawia mnie czy wogole myśli o mnie w ciągu dnia? Czy ma zwyczajnie wyje...ne na mnie ? Jak kobieta podchodzi do rozstania w takich momentach?
Wiem ze idiotyczne pytanie i tak naprawdę poznam odpowiedź na nie niebawem...Ale wy jakie macie podejście do takich spraw? Czy rozmyślacie ? Wspominacie?

Ja co prawda nie straciłam jeszcze kontaktu ze swoim "przyjacielem", ale powiem Ci tak: staram się żyć swoim życiem i nie rozmyślać. Gdybym ciągle zastanawiała się dlaczego on nie ma dla mnie czasu i dlaczego to wszystko idzie w złym kierunku, to chyba bym oszalała. Staram się unikać wspomnień, piosenek, które mi przypominają nasze wspólne chwile. Chodzę do pracy, a jak wracam do domu to zajmuję się kreatywnymi rzeczami jak nauka języków, czytanie książek, czy wyjście na basen. Dla odmóżdżenia obejrzę film albo mecz. Na FB wchodzę codziennie i raz na dwa tygodnie (zależy po jakim czasie mu odpiszę). Widzę wiadomość od niego: "Hej jak tam w pracy/ Co słychać?/ Jak się masz? itp. i albo udaję, że nie ma tej wiadomości, albo od razu odpisuję, przez co znowu zaczynam się w to wkręcać. Wiem, że jak mu nie odzpiszę to on będzie cały czas szukał kontaktu. My akurat nie rozmawiamy przez telefon, a szkoda. Także czasami mam na niego totalnie w***ne... Gorzej, kiedy np. jadę samochodem i w radiu leci piosenka, która mi go przypomina. Serce bije mi szybciej, wracają wspomnienia i nieraz nawet łzy się pojawią. Nadal trzymam kolczyki od niego, choć ich nie zakładam i nie dlatego, że mi się nie podobają. Nie, po prostu wtedy cały czas bym o nim myślała...
Tak wygląda to z mojej perspektywy. Wiesz, Twoja przyjaciółka ma dzieci, więc tym bardziej ma mniej czasu na rozmyślanie i wspominanie niż ja smile Chociaż na pewno o Tobie myśli, skoro sama pisze do Ciebie wiadomości i chce wiedzieć co u Ciebie. Ja piszę pierwsza jedynie po zbyt dużej ilości spożytych procentów tongue
Znacie się 15 lat i ona na pewno się do Ciebie przywiązała. Wątpię, że weźmie gumkę i tak po prostu zetrze Twoją osobę z kartek swojego życia. Będzie cierpiała i przeżywała to może jeszcze mocniej niż Ty. Ale skoro rozstanie to najlepsze wyjście, to może potraktuj swój ból jako chorobę, przez którą trzeba po prostu przejść, żeby być zdrowym i żyć na 100 procent. Sam powiedziałeś, że Twoje życie to Twoje wybory. Mówię Ci z własnego doświadczenia, że lepiej być samotnym niż cierpieć we dwoje. Każdy ma w życiu coś do zrobienia, pomyśl o sobie. Potraktuj jej odmowę, odrzucenie jako bodziec do zmian, zrobienia czegoś ze swoim życiem. Trzymam za Ciebie kciuki, bo wydajesz się być inteligentnym facetem. Robienie szalonych rzeczy nie jest oznaką obłędu, lecz odwagi i ciekawości świata. Ty wolisz działać, nawet jeśli coś jest szalone, a ona... jest jak żółw, który ukrywa się w swojej skorupie. Mam nadzieję, że to spotkanie i rozmowa rozwiąże Twoje problemy. Przynajmniej nie będziesz żałował, że odszedłeś bez słowa.

Pamiętaj: "Nie sztuką jest biec przed siebie byle gdziekolwiek
bo jeden na sto milionów podobno trafia na oślep
trzeba mieć odwagę by zamiast biec zacząć cofać
i mimo rozdartych serc wszystko zbudować od nowa" wink

Anastazja zajebiscie to ubralas w słowa szacunek dla Ciebie smile dałaś mi pozytywne myślenie na przyszłość...dziękuję jak bym mógł wypił bym z Tobą piwo bo fajnie oceniłas sytuację bez wbijania kolejnej szpilki...
Tak jestem szalony...dziewczyna marzyła o tym by przejechać się na Moto...nigdy nie jechała bała się oczy miała jak 5 zł...Ja poprostu spelniłem jej marzenie! Wiedziała ze jak coś mówię to robię to...zna mnie...aczkolwiek myślała ze dam spokój przy -7 stopniach...Ale nie ja smile tak właśnie żyje na pograniczu ryzyka...tatuaż będzie mi to przypominał bo nie chcę o niej chyba tak naprawdę zapomnieć ale również z czasem wspomnieć ciepło....nie mam żalu do niej..tylko chcę szczerości nic wiecej...dlatego planuje to spotkanie...reszta jest drugorzędną sprawą..będzie co będzie smile

150

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Tak patrzę to chyba nikt poza mną nie widzi tutaj pozytywnego zakończenia tej historii hmm no trudno...
Nie mówię ze nie macie racji...owszem w wielu faktach się zgodzę z wami
Ale trzeba też dac szansę miłości czyż nie?
A nie odrazu grzebać w piachu...
Powiem tak jeśli dziewczyna się wycofa ze spotkania bo i tak może być ze strachu wiadomo wtedy będę mieć czarno na białym i nie będę mieć złudzeń...poprostu nic nie znaczylem dla niej...jeśli się pojawi tzn ze nie jestem jej do końca obojętny...
Mimo to będę musiał o niej zapomnieć bo taki kontakt mnie rani...nie satysfakcjonuje wiadomo.
15 lat szlak strzeli..chociaż będąc starym dziadkiem jak dożyje będę mieć co wspominać siedząc w fotelu...
Niema jak to zawirowania miłosne heh...
Człowiek jest w innym świecie...kosmos na ziemi smile

Super, że chcesz dać szansę miłości. Jeśli ona zgodzi się rozpocząć z Tobą nowe życie, to żyjcie długo i szczęśliwie smile Nie zapominaj jednak o sobie. Widzę, że dla tej miłości grzebiesz w piachu własnie samego siebie. Uwierz mi, nie warto. Życie toczy się dalej.

151

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Powiem tak jeśli dziewczyna się wycofa ze spotkania bo i tak może być ze strachu wiadomo wtedy będę mieć czarno na białym i nie będę mieć złudzeń...poprostu nic nie znaczylem dla niej...jeśli się pojawi tzn ze nie jestem jej do końca obojętny...

Teraz sobie wmawiasz pewne rzeczy. To że się z tobą spotka nie znaczy jeszcze, że się miota. Znaczysz coś dla niej, ale raczej jako kochanek/przyjaciel. Gdyby chciała to by z tobą była. Na razie wszystko wskazuje na to, że nie traktuje Cię jako potencjalne zastępstwo dla męża w pozycji głowy rodziny. Na to żadne motory nie pomogą. Może w sobotę okaże się jednak, że nie mam racji i zdecyduje się na rozwód. Jeśli nie to już raczej na pozycji kochanka zostaniesz. Do soboty próbuj się nie nakręcać za bardzo, nie twórz w głowie scenariuszy. Lepiej będzie jak porozmawiacie naturalnie bez gierek z jej i twojej strony.

152 Ostatnio edytowany przez ogryzek01 (2018-05-16 22:07:25)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Biały napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

Powiem tak jeśli dziewczyna się wycofa ze spotkania bo i tak może być ze strachu wiadomo wtedy będę mieć czarno na białym i nie będę mieć złudzeń...poprostu nic nie znaczylem dla niej...jeśli się pojawi tzn ze nie jestem jej do końca obojętny...

Teraz sobie wmawiasz pewne rzeczy. To że się z tobą spotka nie znaczy jeszcze, że się miota. Znaczysz coś dla niej, ale raczej jako kochanek/przyjaciel. Gdyby chciała to by z tobą była. Na razie wszystko wskazuje na to, że nie traktuje Cię jako potencjalne zastępstwo dla męża w pozycji głowy rodziny. Na to żadne motory nie pomogą. Może w sobotę okaże się jednak, że nie mam racji i zdecyduje się na rozwód. Jeśli nie to już raczej na pozycji kochanka zostaniesz. Do soboty próbuj się nie nakręcać za bardzo, nie twórz w głowie scenariuszy. Lepiej będzie jak porozmawiacie naturalnie bez gierek z jej i twojej strony.

tak juz mi mija wkrecanie...poprostu czekam i tyle...luz smile wiem ze z tego nic nie bedzie...to bardziej niz pewne...zycie

153

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:
anastazja993 napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:

Roxxan wiem ze będę sobą bo inaczej być nie może...chodzi tylko o to ze mam milion myśli na sekundę,wiem przesrane wiem ze ciężko trzeźwo myśleć chociaż mam przebłyski w ciągu dnia...
Powiem jej ze albo w lewo albo w prawo...
Pytanie do kobiet bo zastanawia mnie czy wogole myśli o mnie w ciągu dnia? Czy ma zwyczajnie wyje...ne na mnie ? Jak kobieta podchodzi do rozstania w takich momentach?
Wiem ze idiotyczne pytanie i tak naprawdę poznam odpowiedź na nie niebawem...Ale wy jakie macie podejście do takich spraw? Czy rozmyślacie ? Wspominacie?

Ja co prawda nie straciłam jeszcze kontaktu ze swoim "przyjacielem", ale powiem Ci tak: staram się żyć swoim życiem i nie rozmyślać. Gdybym ciągle zastanawiała się dlaczego on nie ma dla mnie czasu i dlaczego to wszystko idzie w złym kierunku, to chyba bym oszalała. Staram się unikać wspomnień, piosenek, które mi przypominają nasze wspólne chwile. Chodzę do pracy, a jak wracam do domu to zajmuję się kreatywnymi rzeczami jak nauka języków, czytanie książek, czy wyjście na basen. Dla odmóżdżenia obejrzę film albo mecz. Na FB wchodzę codziennie i raz na dwa tygodnie (zależy po jakim czasie mu odpiszę). Widzę wiadomość od niego: "Hej jak tam w pracy/ Co słychać?/ Jak się masz? itp. i albo udaję, że nie ma tej wiadomości, albo od razu odpisuję, przez co znowu zaczynam się w to wkręcać. Wiem, że jak mu nie odzpiszę to on będzie cały czas szukał kontaktu. My akurat nie rozmawiamy przez telefon, a szkoda. Także czasami mam na niego totalnie w***ne... Gorzej, kiedy np. jadę samochodem i w radiu leci piosenka, która mi go przypomina. Serce bije mi szybciej, wracają wspomnienia i nieraz nawet łzy się pojawią. Nadal trzymam kolczyki od niego, choć ich nie zakładam i nie dlatego, że mi się nie podobają. Nie, po prostu wtedy cały czas bym o nim myślała...
Tak wygląda to z mojej perspektywy. Wiesz, Twoja przyjaciółka ma dzieci, więc tym bardziej ma mniej czasu na rozmyślanie i wspominanie niż ja smile Chociaż na pewno o Tobie myśli, skoro sama pisze do Ciebie wiadomości i chce wiedzieć co u Ciebie. Ja piszę pierwsza jedynie po zbyt dużej ilości spożytych procentów tongue
Znacie się 15 lat i ona na pewno się do Ciebie przywiązała. Wątpię, że weźmie gumkę i tak po prostu zetrze Twoją osobę z kartek swojego życia. Będzie cierpiała i przeżywała to może jeszcze mocniej niż Ty. Ale skoro rozstanie to najlepsze wyjście, to może potraktuj swój ból jako chorobę, przez którą trzeba po prostu przejść, żeby być zdrowym i żyć na 100 procent. Sam powiedziałeś, że Twoje życie to Twoje wybory. Mówię Ci z własnego doświadczenia, że lepiej być samotnym niż cierpieć we dwoje. Każdy ma w życiu coś do zrobienia, pomyśl o sobie. Potraktuj jej odmowę, odrzucenie jako bodziec do zmian, zrobienia czegoś ze swoim życiem. Trzymam za Ciebie kciuki, bo wydajesz się być inteligentnym facetem. Robienie szalonych rzeczy nie jest oznaką obłędu, lecz odwagi i ciekawości świata. Ty wolisz działać, nawet jeśli coś jest szalone, a ona... jest jak żółw, który ukrywa się w swojej skorupie. Mam nadzieję, że to spotkanie i rozmowa rozwiąże Twoje problemy. Przynajmniej nie będziesz żałował, że odszedłeś bez słowa.

Pamiętaj: "Nie sztuką jest biec przed siebie byle gdziekolwiek
bo jeden na sto milionów podobno trafia na oślep
trzeba mieć odwagę by zamiast biec zacząć cofać
i mimo rozdartych serc wszystko zbudować od nowa" wink

Anastazja zajebiscie to ubralas w słowa szacunek dla Ciebie smile dałaś mi pozytywne myślenie na przyszłość...dziękuję jak bym mógł wypił bym z Tobą piwo bo fajnie oceniłas sytuację bez wbijania kolejnej szpilki...
Tak jestem szalony...dziewczyna marzyła o tym by przejechać się na Moto...nigdy nie jechała bała się oczy miała jak 5 zł...Ja poprostu spelniłem jej marzenie! Wiedziała ze jak coś mówię to robię to...zna mnie...aczkolwiek myślała ze dam spokój przy -7 stopniach...Ale nie ja smile tak właśnie żyje na pograniczu ryzyka...tatuaż będzie mi to przypominał bo nie chcę o niej chyba tak naprawdę zapomnieć ale również z czasem wspomnieć ciepło....nie mam żalu do niej..tylko chcę szczerości nic wiecej...dlatego planuje to spotkanie...reszta jest drugorzędną sprawą..będzie co będzie smile

Uważam, że to Twoje szaleństwo i wiara nie są wadami. Wręcz przeciwnie. Jest coraz mniej ludzi, którzy mają odwagę do życia na 100%. Ja bardzo doceniam u innych wolę walki i chęć zmian. Życie jest zbyt krótkie, żeby przeżyć je z głową w piasku. Dlatego warto brać z niego garściami nawet, kiedy są gorsze momenty. Sama kiedyś byłam bardzo bojaźliwa. Słuchałam tego, co mówili mi inni i przez to podejmowałam złe decyzje. Bałam się zrobić chociaż pół kroku w stronę swoich marzeń. Przyszłość napełniała mnie lękiem, bo szłam w złym kierunku, słuchając "świetnych" rad innych. Pewnego dnia powiedziałam sobie dość i zaczęłam walkę o swoje marzenia. Przekonałam się, że nikt nie przeżyje życia za mnie i że odrobina wariactwa nie jest niczym złym. Gdyby ktoś zaproponował mi teraz lot do Singapuru, mimo że mam jutro na 8.00 do pracy, to zgodziłabym się. Może musiałabym szukać sobie nowej pracy, ale przynajmniej miałabym co wspominać. Ty też próbuj i nie poddawaj się bez walki. Nie przestawaj być sobą i popełniaj mnóstwo błędów, z których wyciągniesz lekcje. Podążaj za swoimi pragnieniami i rób to, co mówi Ci serce, nawet jeśli jest to coś szalonego.
Decyzja o szczerej rozmowie i spotkaniu to super krok. Naprawdę chciałabym, żeby spełniło się Twoje pragnienie. Jednak jeśli będzie odwrotnie, to patrząc w lustro miej przed oczyma swojego przyjaciela, nie wroga. Moim zdaniem zachowujesz się uczciwie i po męsku. Innym facetom może pasowałby taki układ, a Ty przynajmniej wiesz czego chcesz od życia i nie boisz się o to zawalczyć. Jaki nie byłby finał, to na pewno nie obudzisz się pewnego dnia z myślą, że nic nie zrobiłeś. Naprawdę nie ma nic gorszego niż poczucie niewykorzystanej szansy.
Naprawdę bardzo sie cieszę, że podniosłam Cię na duchu. Sama chodzę z głową w chmurach i to dosłownie smile Szkoda, że nie spotykam takich osób jak Ty na co dzień. Dzisiaj wypiłam z Tobą piwo wirtualnie i dużo lepiej się czuję smile Twoja historia będzie dla mnie inspiracją do sięgania po niemożliwe, tym bardziej, że nie wiem jak się skończy. Mimo wszystko nie trać wiary smile Na pewno będę Cię wspierała słowami i duchowo. Przesyłam Ci słowa piosenki, która zawsze stawia mnie do pionu:

"Kiedy wszystko się sypie ja znajduję mokry piasek
I buduję z niego zamek, który przetrwa każdą burzę
Zawsze na powierzchni wbrew logice i naturze/
Za co chcesz pij, za co chcesz dziękuj
Odnajdź promyk nadziei nawet w nieszczęściu
Kieliszki pełne łez wychylam do dna
Bo życie kopie jak Mołotowa koktajl"

Powodzenia smile

154 Ostatnio edytowany przez ogryzek01 (2018-05-16 22:34:03)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
anastazja993 napisał/a:
ogryzek01 napisał/a:
anastazja993 napisał/a:

Ja co prawda nie straciłam jeszcze kontaktu ze swoim "przyjacielem", ale powiem Ci tak: staram się żyć swoim życiem i nie rozmyślać. Gdybym ciągle zastanawiała się dlaczego on nie ma dla mnie czasu i dlaczego to wszystko idzie w złym kierunku, to chyba bym oszalała. Staram się unikać wspomnień, piosenek, które mi przypominają nasze wspólne chwile. Chodzę do pracy, a jak wracam do domu to zajmuję się kreatywnymi rzeczami jak nauka języków, czytanie książek, czy wyjście na basen. Dla odmóżdżenia obejrzę film albo mecz. Na FB wchodzę codziennie i raz na dwa tygodnie (zależy po jakim czasie mu odpiszę). Widzę wiadomość od niego: "Hej jak tam w pracy/ Co słychać?/ Jak się masz? itp. i albo udaję, że nie ma tej wiadomości, albo od razu odpisuję, przez co znowu zaczynam się w to wkręcać. Wiem, że jak mu nie odzpiszę to on będzie cały czas szukał kontaktu. My akurat nie rozmawiamy przez telefon, a szkoda. Także czasami mam na niego totalnie w***ne... Gorzej, kiedy np. jadę samochodem i w radiu leci piosenka, która mi go przypomina. Serce bije mi szybciej, wracają wspomnienia i nieraz nawet łzy się pojawią. Nadal trzymam kolczyki od niego, choć ich nie zakładam i nie dlatego, że mi się nie podobają. Nie, po prostu wtedy cały czas bym o nim myślała...
Tak wygląda to z mojej perspektywy. Wiesz, Twoja przyjaciółka ma dzieci, więc tym bardziej ma mniej czasu na rozmyślanie i wspominanie niż ja smile Chociaż na pewno o Tobie myśli, skoro sama pisze do Ciebie wiadomości i chce wiedzieć co u Ciebie. Ja piszę pierwsza jedynie po zbyt dużej ilości spożytych procentów tongue
Znacie się 15 lat i ona na pewno się do Ciebie przywiązała. Wątpię, że weźmie gumkę i tak po prostu zetrze Twoją osobę z kartek swojego życia. Będzie cierpiała i przeżywała to może jeszcze mocniej niż Ty. Ale skoro rozstanie to najlepsze wyjście, to może potraktuj swój ból jako chorobę, przez którą trzeba po prostu przejść, żeby być zdrowym i żyć na 100 procent. Sam powiedziałeś, że Twoje życie to Twoje wybory. Mówię Ci z własnego doświadczenia, że lepiej być samotnym niż cierpieć we dwoje. Każdy ma w życiu coś do zrobienia, pomyśl o sobie. Potraktuj jej odmowę, odrzucenie jako bodziec do zmian, zrobienia czegoś ze swoim życiem. Trzymam za Ciebie kciuki, bo wydajesz się być inteligentnym facetem. Robienie szalonych rzeczy nie jest oznaką obłędu, lecz odwagi i ciekawości świata. Ty wolisz działać, nawet jeśli coś jest szalone, a ona... jest jak żółw, który ukrywa się w swojej skorupie. Mam nadzieję, że to spotkanie i rozmowa rozwiąże Twoje problemy. Przynajmniej nie będziesz żałował, że odszedłeś bez słowa.

Pamiętaj: "Nie sztuką jest biec przed siebie byle gdziekolwiek
bo jeden na sto milionów podobno trafia na oślep
trzeba mieć odwagę by zamiast biec zacząć cofać
i mimo rozdartych serc wszystko zbudować od nowa" wink

Anastazja zajebiscie to ubralas w słowa szacunek dla Ciebie smile dałaś mi pozytywne myślenie na przyszłość...dziękuję jak bym mógł wypił bym z Tobą piwo bo fajnie oceniłas sytuację bez wbijania kolejnej szpilki...
Tak jestem szalony...dziewczyna marzyła o tym by przejechać się na Moto...nigdy nie jechała bała się oczy miała jak 5 zł...Ja poprostu spelniłem jej marzenie! Wiedziała ze jak coś mówię to robię to...zna mnie...aczkolwiek myślała ze dam spokój przy -7 stopniach...Ale nie ja smile tak właśnie żyje na pograniczu ryzyka...tatuaż będzie mi to przypominał bo nie chcę o niej chyba tak naprawdę zapomnieć ale również z czasem wspomnieć ciepło....nie mam żalu do niej..tylko chcę szczerości nic wiecej...dlatego planuje to spotkanie...reszta jest drugorzędną sprawą..będzie co będzie smile

Uważam, że to Twoje szaleństwo i wiara nie są wadami. Wręcz przeciwnie. Jest coraz mniej ludzi, którzy mają odwagę do życia na 100%. Ja bardzo doceniam u innych wolę walki i chęć zmian. Życie jest zbyt krótkie, żeby przeżyć je z głową w piasku. Dlatego warto brać z niego garściami nawet, kiedy są gorsze momenty. Sama kiedyś byłam bardzo bojaźliwa. Słuchałam tego, co mówili mi inni i przez to podejmowałam złe decyzje. Bałam się zrobić chociaż pół kroku w stronę swoich marzeń. Przyszłość napełniała mnie lękiem, bo szłam w złym kierunku, słuchając "świetnych" rad innych. Pewnego dnia powiedziałam sobie dość i zaczęłam walkę o swoje marzenia. Przekonałam się, że nikt nie przeżyje życia za mnie i że odrobina wariactwa nie jest niczym złym. Gdyby ktoś zaproponował mi teraz lot do Singapuru, mimo że mam jutro na 8.00 do pracy, to zgodziłabym się. Może musiałabym szukać sobie nowej pracy, ale przynajmniej miałabym co wspominać. Ty też próbuj i nie poddawaj się bez walki. Nie przestawaj być sobą i popełniaj mnóstwo błędów, z których wyciągniesz lekcje. Podążaj za swoimi pragnieniami i rób to, co mówi Ci serce, nawet jeśli jest to coś szalonego.
Decyzja o szczerej rozmowie i spotkaniu to super krok. Naprawdę chciałabym, żeby spełniło się Twoje pragnienie. Jednak jeśli będzie odwrotnie, to patrząc w lustro miej przed oczyma swojego przyjaciela, nie wroga. Moim zdaniem zachowujesz się uczciwie i po męsku. Innym facetom może pasowałby taki układ, a Ty przynajmniej wiesz czego chcesz od życia i nie boisz się o to zawalczyć. Jaki nie byłby finał, to na pewno nie obudzisz się pewnego dnia z myślą, że nic nie zrobiłeś. Naprawdę nie ma nic gorszego niż poczucie niewykorzystanej szansy.
Naprawdę bardzo sie cieszę, że podniosłam Cię na duchu. Sama chodzę z głową w chmurach i to dosłownie smile Szkoda, że nie spotykam takich osób jak Ty na co dzień. Dzisiaj wypiłam z Tobą piwo wirtualnie i dużo lepiej się czuję smile Twoja historia będzie dla mnie inspiracją do sięgania po niemożliwe, tym bardziej, że nie wiem jak się skończy. Mimo wszystko nie trać wiary smile Na pewno będę Cię wspierała słowami i duchowo. Przesyłam Ci słowa piosenki, która zawsze stawia mnie do pionu:

"Kiedy wszystko się sypie ja znajduję mokry piasek
I buduję z niego zamek, który przetrwa każdą burzę
Zawsze na powierzchni wbrew logice i naturze/
Za co chcesz pij, za co chcesz dziękuj
Odnajdź promyk nadziei nawet w nieszczęściu
Kieliszki pełne łez wychylam do dna
Bo życie kopie jak Mołotowa koktajl"

Powodzenia smile

Jestes the best !!! dzieki raz jeszcze... smile
napewno napisze w sobote poznym wieczorem lub w niedziele rano...co tam i jak tam...zapraszam do czytania za kilka dni wink
apropo dziewczyny wiem ze cos tam myśli w głowie...bo sprawdza co jakis czas czy niema wiadomosci odemnie...wchodzi na chwilke...i znika...mijamy sie caly dzien...Ja rowniez wchodze i sprawdzam i znikam...
kiedys mi mowila ze zawsze patrzy kiedy bylem dostepny ,tez sie jej przyznalem ze to robię w jej strone...czasem nie trzeba nic pisac..ona i Ja wiemy ze myślimy oboje o sobie

155

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Ona nie myślałaby o Tobie gdyby miała Cię gdzieś. Nie sprawdzałaby czy jesteś dostępny itp. gdyby jej kompletnie nie zależało. Ja wolałabym wykorzystać szansę od losu niż tkwić w jakiejś nieszczęśliwej relacji, bo boję się postawić wszystko na jedną kartę. Wiem, że mocno to przeżywasz, ale jej też z pewnością nie jest łatwo. Nie da się trwać w takim zawieszeniu przez kolejne 15 lat. Dobrze, że chociaż Ty masz odwagę, by poprowadzić to w jakimś kierunku. Można oszukiwać się latami i udawać, że jest dobrze tak jak jest. Jednak prędzej czy później trzeba się na coś zdecydować. Przez następne parę lat taki układ wykańczyłby Was oboje, a ból stałby się nie do zniesienia. Być może zaczęlibyście obwiniać się o swoje nieszczęścia. Nic gorszego nie może się już chyba stać.
Jeśli lot staje się niebezpieczny, a kapitan wraz z drugim pilotem nie podejmą szybkiej akcji, to samolot ulegnie katastrofie i obaj stracą życie. Ty zrobiłeś wszystko, żeby uratować Wasz samolot, ale wciąż czekasz na decyzję. Drugi pilot też musi zacząć działać smile
Czekam na Twoją relację ze spotkania. Życzę Ci jak najwięcej pomyślności, bo taki krok zasługuje na brawa smile

156 Ostatnio edytowany przez ogryzek01 (2018-05-17 09:52:07)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Pytanie z innej beczki,miałem rano mały wypadek w pracy...jestem obecnie na chirurgii...czy powinna o tym wiedzieć?  Jej dziecko jak w marcu trafiło do szpitala odrazu do mnie napisała w nocy...ale wtedy byliśmy razem wiadomo...dziś już nie...
Więc chyba nie muszę jej informować co sie ze mna dzieje jak myślicie?

157

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Nie musisz.

158

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Pytanie z innej beczki,miałem rano mały wypadek w pracy...jestem obecnie na chirurgii...czy powinna o tym wiedzieć?  Jej dziecko jak w marcu trafiło do szpitala odrazu do mnie napisała w nocy...ale wtedy byliśmy razem wiadomo...dziś już nie...
Więc chyba nie muszę jej informować co sie ze mna dzieje jak myślicie?


Kolezko musisz coś wiedzieć i trzymaj się tej zasady . Są w życiu rzeczy i sytuacje kiedy czyjaś rada Ci pomoże albo pogorszy sprawę . Teraz masz większy kaliber do rozgryzienia bo tutaj chodzi o sferę uczuciowa i nie kieruj się tym co kto tutaj napisze bo potem będziesz żałował ze obcej osoby posłuchałes a nie samego siebie . Wielu z nas było w podobnej sytuacji i będąc na twoim miejscu w nosie bym miał czyjeś rady bo ja wiem lepiej i tyle . Z czasem człowiek dochodzi do wniosku ze był głupi ze nie posłuchał ludzi którzy już to przeżyli i do dzisiaj z tym walczą by się z tego obudzić ale tak jest tylko w przypadku poniesionej porażki . Twoja sytuacja dopiero się rozkręca i nikt nie wie jaki będzie finał . To co teraz zrobisz będzie miało wpływ na twoja przyszłość . Chcesz to pisz ile chcesz i nie pytaj tutaj czy masz napisać czy nie . To jest twoje życie i twój wybor . A nóż widelec uda Ci się osiągnąć wymarzony cel albo padniesz jak pet po porażce . Chcesz zawalczyć to walcz tylko nie pozwól jej na zabawę swoimi uczuciami bo się nie podniesiesz a Ona myknie do lisiej norki mając Cię w tyłku . Wszystko w twoich rękach   wink

159

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Helena36 napisał/a:

Ogryzek ile osób tyle pogladow. Z wieloma wypowiedziami tutaj nie do konca sie zgadzam, wcale nie uważam, ze jestes dla niej tylko odskocznia od codziennosci. Trzeba nie miec serca, zeby miec takie podejscie do sprawy, zreszta nie mozesz calkowicie odrzucac od siebie tego co ona Ci mówiła. Znacie sie tyle lat i  wydaje mi się, ze potraficie ze soba szczerze porozmawiać. Pytasz, czy mysli o Tobie, jestem przekonana, ze ma w glowie wiekszy mętlik od Ciebie, na pewno jest jej trudno i podejzewam, ze analizuje co by bylo gdyby ... Sama jestem matka i wiem jak to jest, stworzylam swojemu dziecku dom i mimo, ze nie jestem w nim szczesliwa to tkwie w tym, bo mojej corce niczego nie brakuje, a ma tez kochającego tate. A ja czesto ze lzami w oczach staram sie, aby bylo dobrze. Wiesz, zapytalabym sie jej konkretnie czemu zwatpila w  Was ? Czy to tylko kwestia bezpieczenstwa, bo jezeli tak to może warto jeszcze nad tym popracowac, a jeżeli to chodzi o uczucia do meza to trzeba sie poprostu wycofać, oczyścić głowę i zacząć myslec o sobie ...

Helena36... Znasz ten fragment piosenki?

'Boisz się, więc będzie tak
Słabe życie słaba śmierć
Wszystko w twoich rękach
Obudź się'

Wykonczysz sie jesli nie skonczysz ze swoim 'ukochanym'.
Postaw mu ultimatum, a jego milosc prysnie jak bajka.
A potem zastanawiaj sie czego chcesz od zycia.
Musisz to zrobic DLA SIEBIE.

160 Ostatnio edytowany przez Annax (2018-05-17 17:08:03)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ZielonaKama napisał/a:
Helena36 napisał/a:

Ogryzek ile osób tyle pogladow. Z wieloma wypowiedziami tutaj nie do konca sie zgadzam, wcale nie uważam, ze jestes dla niej tylko odskocznia od codziennosci. Trzeba nie miec serca, zeby miec takie podejscie do sprawy, zreszta nie mozesz calkowicie odrzucac od siebie tego co ona Ci mówiła. Znacie sie tyle lat i  wydaje mi się, ze potraficie ze soba szczerze porozmawiać. Pytasz, czy mysli o Tobie, jestem przekonana, ze ma w glowie wiekszy mętlik od Ciebie, na pewno jest jej trudno i podejzewam, ze analizuje co by bylo gdyby ... Sama jestem matka i wiem jak to jest, stworzylam swojemu dziecku dom i mimo, ze nie jestem w nim szczesliwa to tkwie w tym, bo mojej corce niczego nie brakuje, a ma tez kochającego tate. A ja czesto ze lzami w oczach staram sie, aby bylo dobrze. Wiesz, zapytalabym sie jej konkretnie czemu zwatpila w  Was ? Czy to tylko kwestia bezpieczenstwa, bo jezeli tak to może warto jeszcze nad tym popracowac, a jeżeli to chodzi o uczucia do meza to trzeba sie poprostu wycofać, oczyścić głowę i zacząć myslec o sobie ...

Helena36... Znasz ten fragment piosenki?

'Boisz się, więc będzie tak
Słabe życie słaba śmierć
Wszystko w twoich rękach
Obudź się'

Wykonczysz sie jesli nie skonczysz ze swoim 'ukochanym'.
Postaw mu ultimatum, a jego milosc prysnie jak bajka.
A potem zastanawiaj sie czego chcesz od zycia.
Musisz to zrobic DLA SIEBIE.

Chyba nie ma sensu doradzanie Helenie, co powinna zrobić. Tym bardziej, że to wątek Ogryzka, a nie jej. Na swoim wątku życiowych i słusznych porad otrzymała wiele, na wątkach innych osób również i co? Ano nic. Nie drgnęła w zmianie swojej sytuacji chociażby o 1 mm do przodu.
Niereformowalna masochistka z klapkami na oczach. Po prostu...

Ogryzek, widzę, że trochę nowości tu napisałeś odkąd widziałam ostatnio, więc będę musiała na spokojnie doczytać później wink

161

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę - ale słuchaj rad Szarego - mimo tego , że facet, to naprawdę radzi bardzo dobrze...

162

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

no to już podejmi sam decyzję taką, którą będziesz uważać za słuszną

163

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Marysia Han napisał/a:

Nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę - ale słuchaj rad Szarego - mimo tego , że facet, to naprawdę radzi bardzo dobrze...


Dziękuje ale życzę mu jak najlepiej wink

164

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Marysia Han napisał/a:

Nie sądziłam, że kiedykolwiek napiszę - ale słuchaj rad Szarego - mimo tego , że facet, to naprawdę radzi bardzo dobrze...

Podpisuję się pod tym obiema rękami i czymkolwiek jeszcze można wink

165

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Witam ludziska tak też właśnie wczoraj zrobiłem,przemyślałem wszystko i te sugestie które były pewną podpowiedzia...Szary dzięki poszedłem twoim tropem...I tak nie mam już nic do stracenia bo jestem po części w przysłowiowej dupie smile
Odezwalem się pod wieczór do dziewczyny...chwilę rozmawialiśmy "godzinę ponad"
Bo musiałem się upewnić czy się widzimy w sobotę...wszystko dograne na 20 wieczór...spodziewa się o czym będzie rozmowa bo jak to powiedziała "nie będziemy rozmawiać o pogodzie "
Trochę zaczęliśmy gadać mniej więcej Ale wiemy ze to rozmowa trzeba przeprowadzić twarzą w twarz..I ze nie będzie to łatwa rozmowa...zaznaczyła ze się stresuje... Ale powiedziałem ze bez obaw nie gryze przecież smile
Powiedziała mniej więcej o swoich obawach itd ja o swoich...I jutro ma być szczerze ...
Nie nastawiam się na nic...zobaczymy co jutro przyniesie...
Mimo to dzięki wszystkim za "kibicowanie"..
Ja już jestem w PL w domu...

166

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Witam ludziska tak też właśnie wczoraj zrobiłem,przemyślałem wszystko i te sugestie które były pewną podpowiedzia...Szary dzięki poszedłem twoim tropem...I tak nie mam już nic do stracenia bo jestem po części w przysłowiowej dupie smile
Odezwalem się pod wieczór do dziewczyny...chwilę rozmawialiśmy "godzinę ponad"
Bo musiałem się upewnić czy się widzimy w sobotę...wszystko dograne na 20 wieczór...spodziewa się o czym będzie rozmowa bo jak to powiedziała "nie będziemy rozmawiać o pogodzie "
Trochę zaczęliśmy gadać mniej więcej Ale wiemy ze to rozmowa trzeba przeprowadzić twarzą w twarz..I ze nie będzie to łatwa rozmowa...zaznaczyła ze się stresuje... Ale powiedziałem ze bez obaw nie gryze przecież smile
Powiedziała mniej więcej o swoich obawach itd ja o swoich...I jutro ma być szczerze ...
Nie nastawiam się na nic...zobaczymy co jutro przyniesie...
Mimo to dzięki wszystkim za "kibicowanie"..
Ja już jestem w PL w domu...


No i gitarka . Rozmowę przeprowadź na spokojnie bez żadnych ura bura . Spokojnie wytłumacz jakie masz plany i czego od niej oczekujesz i niech ona tez przede wszystkim się określi co chce zrobić ze swoim życiem no i ze związkiem . Powiedz jej o swoich uczuciach i o tej waszej znajomosci która trwa już tak długo no i przede wszystkim ze dla Ciebie nie liczy się to co będzie kiedyś bo możesz usłyszeć magiczne słowo „ zobaczymy jak będzie „ ale tu u teraz . Ze chcesz poświecić swój czas i resztę życia dla niej i dla jej dzieci i to również jej zaznacz ze One są tak samo ważne dla Ciebie jak i Ona . Trzymam kciuki i powodzenia Ci życze  wink

167

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Ogryzek dzisiaj przed Toba stresujacy wieczor na ktory tyle czekales. Czuje, ze ona duzo nad tym myslala i wyciagnela pozytywne dla Ciebie wnioski. Zobaczysz wszystko sie ułoży.  Trzymaj sie dzielnie, pozdrawiam

168

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Hej hej Ja już czekam w naszej miejscowce kilka km za miastem...słońce świeci pogoda ładna...zobaczymy co los przyniesie...mam już burdel w glowie rozsypane myśli haha smile śmiać mi się już chcę z tego co Ja wyrabiam...będzie co będzie...

169

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Powodzenia smile Albo wóz albo przewóz smile 3mamy w kciuki!

170

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Dzien dobry wszystkim...pewnie niektórzy z was czekaja na rezultat wczorajszego spotkania z dziewczyna... smile więc...chwilke po 20 siostra przywiozła dziewczyne jak zwykle w umowione miejsce...
gdy wyszła odrazu rzuciła sie na szyje i mocno przytuliła dajac buziaka...wesoła uśmiechnięta ze mnie widzi...
pierwsze co mowi...pokaż dziare...(ona tez ma trzy) haha wiec była ciekawa...
pozniej weszlismy do tyłu do auta gdzie czekała na nią róza....ale to szczegół...zawsze daje jej jakis kwiatek wink wiec mniejsza o to...
spojrzelismy na siebie...wiedzielismy oboje ze zaraz sie zacznie rozmowa na nasz temat...
czas uciekał wiec zaczelismy
Pierwsze moje pytanie co sie stało ze tak nagle sie wycofuje? Bo na dobrą sprawe jeszcze dobrze sie nie zaczeło mowie
Obudziła sie w sobote rzekomo i zaczeła intensywnie myśleć o wszystkim jak to pogodzić zeby dzieci nie traciły ojca...to ze jeszcze musi poczekac chwile az drugie dziecko odchowa i znajdzie do prace bo nie chce byc o nikogo zalezna...
i zaczeły napływać watpliwosci...
mowie do niej "od samego początku wiedziałas i Ja i Ty na co sie piszemy i że nie bedzie lekko,i że bedą zakrety ktore bedzie trzeba pokonac , a Ty pierwszy zakręt i sie wykładasz...
przyznała ze to fakt,ale ona jest słaba troche,przyznała ze ma wiele marzeń ,wiele by chciała od zycia ale nic nie robi zeby marzenia spełniac bo nie potrafi
mowie do niej chcialas zmienic swoje zycie wiec zmien a nie chowasz głowe w piasek bo robi sie powazniej...
Ja nie wymagam od Ciebie deklaracji bo nie chcialas sie spieszyc mialo byc na luzie...na co ona ze wie bo tak chciala ale z drugiej strony chciala by miec pewność jak to sie skonczy wszystko i chciala by skonczylo sie pozytywnie dla nas
przyznała ze miala slabszy dzien i byla podłamana i ma w głowie zamieszanie poprostu...zalezy jej na nas bo inaczej by nie pojawiła sie na spotkaniu zaznaczyła
Zapytalem o męża..."czy chcesz ratowac małzenstwo ? Jesli tak to niema dla mnie tematu i sie pozeganmy,zyj swoim zyciem Ja swoim niema problemu ale nie bedziemy miec kontaktu bo Ja nie potrafie udawać ze mi to wystarcza...
malzenstwa nie chce ratować tutaj sie nic nie zmienia bo nie kocha tego człowieka...kiedy Ja przytula dostaje paraliżu wrecz szytwnieje powiedziała...
Dziewczyna wie o tym ze miedzy nami niema juz przyjazni na tym etapie przyjazn sie skonczyła...mowie ze doskonale o tym wiem i zdaje sobie z tego sprawe podobnie jak Ty...
Zapytalem czy czymś może Cie uraziłem? Zrobiłem coś czego nie powinienem,jesli tak to powiedz...nic tych rzeczy wszystko jest ok
wiec mowie to walcz bo to tutaj przyjechalem,bo Ja sam nic nie zrobie...
przyznała ze byla kazdy dzien na moich przerwach na FB sprawdzała czy jestem...i była zdzwiona ze czwartek mnie nie było i miala przeczucie ze cos sie musiało stać...choc mowi nie musiało mnie byc bo przeciez prawie nie rozmawialismy
i skad mialem wiedziec ze ona jest z mojego powodu i tylko patrzy czy "zyje"
po czym była zdziwona ze jak dała mi kosza to nie pisalem do niej ....mowie a co Ty myslisz ze bylem szczesliwy i mielismy rozmawiac skoro nie bylo o czym...
mowie zrobmy na odwrot Ja Tobie dałbym kosza...napisała bys do mnie?? yyyyyy no nie w zyciu...  no widzisz masz odpowiedz
mowilem do niej ze słabo spałem,mało jadłem...na co ona zdziwiona ze tak to przezylem ,myslala ze jest OK bo napisalem wtedy ze ok przyjałem do wiadomosci i spoko
ale tak naprawde nie wiedziala co sie dzieje ze mna w srodku...
zapytalem a jak Ty przezylas tydzien ? Nic nie chciala powiedziec...ale podejrzewam ze podobnie jak Ja bo jej mina to powiedziała
i tak od słowa do słowa 2 godziny rozmowy zleciało szybko...
przyznała ze mam duzo mocnych argumentow i chce walczyc o nas smile
...zdjeła buty usiadła na mnie okrakiem na tylnim siedzeniu przytulajac sie  i mowiac ze juz dobrze jest bo jestem tutaj wink
powiedzialem ze nie musimy gadac co dzien wieczorami..masz obowiazki poswiec czas dzieciom...mozemy gadac mniej niema problemu...bo przyznala ze troche obowiazkow zaniedbala czytajac corce starszej ksiazke na dobranoc siedziala na telefonie...
rozmowa ktora wam przedstawiłem miedzy mna a dziewczyna to wiadomo mniej wiecej bo nie pamietam słowa w słowo bo padło wiele zdan i argumentów z jej i mojej strony...

Pora na wnioski czy jakies sa? Owszem...wiem ze teraz i tak bede juz z dystansem do tego podchodził bo mam w głowie juz to co sie wydarzyło i musi minąc czasu troche az sie zblize do niej i zaufam na nowo
będę ostrozniejszy na pewno nie bede sie teraz angażował tak mocno uczuciowo...wrzucilem na luz,jesli jeszcze raz sie wykruszy to nie bede nic ratował bo niema sensu
i wiem ze juz mnie to nie zaboli specjalnie chyba bo juz wiem czego sie moge spodziewać smile takze dystans mam na pewno do niej
Przyznała rowniez ze powinna wiecej mowic o uczuciach swoich do mnie...bo jest jak wczesniej wspominalem zakmnieta osoba i rzadko mowi co czuje
Ogolnie nie nastawiam sie na jakis specjalny happy end bo kibel zimnej wody wylała mi na głowe dosłownie tydzien temu...
Ale sprobuje raz jeszcze...dlaczego?  A dlaczego nie smile raz sie zyje i tyle

Kobiety kto was zrozumie... wymagacie wiele cierpliwości i same nie wiecie czego chcecie,wiadomo nie wszystkie,ale moja dziewczyna troche taka jest,zakrecona i gubi sie...

Szary80 dziekuje za porady i te anegdotke od zółwiach z gallapagos haha bo powiedzialem jej ze "ktoś mądry kiedys mi powiedział ze nie bedziemy zyc jak zołwie z Gallapagos 150 lat "  :)na co ona " Ja bym chciała..." smile KOBIETY haha
Dziekuje pozostałym za sledzenie wątku z moja historia i doping smile byl potrzebny bo duzo przemyslalem przez ostatni tydzien,wiele sugestii padało i podpowiedzi z waszej strony...ale jak ktos mądry powiedział...(czytaj Szary)
trzeba robic jak sie uwaza samemu...
pewnie za czas jakis znowu sie dziewczyna wykruszy no ale spoko juz nie bedzie bolec wink luuuuuz bedzie co ma byc...chociaz moze sie zaskocze zobaczymy co czas przyniesie...
poki co koncze bo mam piekne niedzielne popołudnie i czas pojezdzic na motocyklu smile smile smile bo caly tydzien nie wsiadalem na maszyne nie bylem w stanie normalnie myslec i funkcjonowac big_smile

171

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

smile smile smile
hahaha.. Ogryzku.. jest tak jak Ci pisałam i porównanie które tu zrobia Roxann chba jest słuszne- księżniczka w wieży.
gdybyś naprawdę chciał te księżniczkę zdobyć ( a nie chcesz IMO) to na tylnym siedzeniu oprócz róży powinien być jeszcze pierścionek zaręczynowy klucze do Waszego wspólnego domu z pokojami dziecinnymi. ale Ty o tym wiesz, prawda? wink
Ważne że dobrze się bawicie... smile

172

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Ela210 napisał/a:

smile smile smile
hahaha.. Ogryzku.. jest tak jak Ci pisałam i porównanie które tu zrobia Roxann chba jest słuszne- księżniczka w wieży.
gdybyś naprawdę chciał te księżniczkę zdobyć ( a nie chcesz IMO) to na tylnym siedzeniu oprócz róży powinien być jeszcze pierścionek zaręczynowy klucze do Waszego wspólnego domu z pokojami dziecinnymi. ale Ty o tym wiesz, prawda? wink
Ważne że dobrze się bawicie... smile

haha jest luz nie spinam sie...ale tak wiem ze pierscionek powinien byc...to fakt podejrzewam ze by wczoraj przyjeła jesli bym wyszedl z taka inicjatywa...ale to musi poczekac...nie pale sie do niczego bo jak widac kobieta zmienna jest big_smile haha

173

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Miała być poważn rozmowa, wóz albo przewóz a co Autor usłyszał?

ogryzek01 napisał/a:

zaczeła intensywnie myśleć o wszystkim jak to pogodzić zeby dzieci nie traciły ojca...to ze jeszcze musi poczekac chwile az drugie dziecko odchowa i znajdzie do prace bo nie chce byc o nikogo zalezna...
i zaczeły napływać watpliwosci...

Ogólnie oklepana bajeczka...
Ale...

ogryzek01 napisał/a:

..zdjeła buty usiadła na mnie okrakiem na tylnim siedzeniu przytulajac sie  i mowiac ze juz dobrze jest bo jestem tutaj wink

I już jest dobrze, luzik big_smile
Nawet uwierzył w kolejną bajeczkę...

ogryzek01 napisał/a:

Zapytalem o męża..."czy chcesz ratowac małzenstwo ? Jesli tak to niema dla mnie tematu i sie pozeganmy,zyj swoim zyciem Ja swoim niema problemu ale nie bedziemy miec kontaktu bo Ja nie potrafie udawać ze mi to wystarcza...
malzenstwa nie chce ratować tutaj sie nic nie zmienia bo nie kocha tego człowieka...kiedy Ja przytula dostaje paraliżu wrecz szytwnieje powiedziała...

I co zyskał z rozmowy? Ano nic. Teatrzyk dalej trwa...

174

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
ogryzek01 napisał/a:

Dzien dobry wszystkim...pewnie niektórzy z was czekaja na rezultat wczorajszego spotkania z dziewczyna... smile więc...chwilke po 20 siostra przywiozła dziewczyne jak zwykle w umowione miejsce...
gdy wyszła odrazu rzuciła sie na szyje i mocno przytuliła dajac buziaka...wesoła uśmiechnięta ze mnie widzi...
pierwsze co mowi...pokaż dziare...(ona tez ma trzy) haha wiec była ciekawa...
pozniej weszlismy do tyłu do auta gdzie czekała na nią róza....ale to szczegół...zawsze daje jej jakis kwiatek wink wiec mniejsza o to...
spojrzelismy na siebie...wiedzielismy oboje ze zaraz sie zacznie rozmowa na nasz temat...
czas uciekał wiec zaczelismy
Pierwsze moje pytanie co sie stało ze tak nagle sie wycofuje? Bo na dobrą sprawe jeszcze dobrze sie nie zaczeło mowie
Obudziła sie w sobote rzekomo i zaczeła intensywnie myśleć o wszystkim jak to pogodzić zeby dzieci nie traciły ojca...to ze jeszcze musi poczekac chwile az drugie dziecko odchowa i znajdzie do prace bo nie chce byc o nikogo zalezna...
i zaczeły napływać watpliwosci...
mowie do niej "od samego początku wiedziałas i Ja i Ty na co sie piszemy i że nie bedzie lekko,i że bedą zakrety ktore bedzie trzeba pokonac , a Ty pierwszy zakręt i sie wykładasz...
przyznała ze to fakt,ale ona jest słaba troche,przyznała ze ma wiele marzeń ,wiele by chciała od zycia ale nic nie robi zeby marzenia spełniac bo nie potrafi
mowie do niej chcialas zmienic swoje zycie wiec zmien a nie chowasz głowe w piasek bo robi sie powazniej...
Ja nie wymagam od Ciebie deklaracji bo nie chcialas sie spieszyc mialo byc na luzie...na co ona ze wie bo tak chciala ale z drugiej strony chciala by miec pewność jak to sie skonczy wszystko i chciala by skonczylo sie pozytywnie dla nas
przyznała ze miala slabszy dzien i byla podłamana i ma w głowie zamieszanie poprostu...zalezy jej na nas bo inaczej by nie pojawiła sie na spotkaniu zaznaczyła
Zapytalem o męża..."czy chcesz ratowac małzenstwo ? Jesli tak to niema dla mnie tematu i sie pozeganmy,zyj swoim zyciem Ja swoim niema problemu ale nie bedziemy miec kontaktu bo Ja nie potrafie udawać ze mi to wystarcza...
malzenstwa nie chce ratować tutaj sie nic nie zmienia bo nie kocha tego człowieka...kiedy Ja przytula dostaje paraliżu wrecz szytwnieje powiedziała...
Dziewczyna wie o tym ze miedzy nami niema juz przyjazni na tym etapie przyjazn sie skonczyła...mowie ze doskonale o tym wiem i zdaje sobie z tego sprawe podobnie jak Ty...
Zapytalem czy czymś może Cie uraziłem? Zrobiłem coś czego nie powinienem,jesli tak to powiedz...nic tych rzeczy wszystko jest ok
wiec mowie to walcz bo to tutaj przyjechalem,bo Ja sam nic nie zrobie...
przyznała ze byla kazdy dzien na moich przerwach na FB sprawdzała czy jestem...i była zdzwiona ze czwartek mnie nie było i miala przeczucie ze cos sie musiało stać...choc mowi nie musiało mnie byc bo przeciez prawie nie rozmawialismy
i skad mialem wiedziec ze ona jest z mojego powodu i tylko patrzy czy "zyje"
po czym była zdziwona ze jak dała mi kosza to nie pisalem do niej ....mowie a co Ty myslisz ze bylem szczesliwy i mielismy rozmawiac skoro nie bylo o czym...
mowie zrobmy na odwrot Ja Tobie dałbym kosza...napisała bys do mnie?? yyyyyy no nie w zyciu...  no widzisz masz odpowiedz
mowilem do niej ze słabo spałem,mało jadłem...na co ona zdziwiona ze tak to przezylem ,myslala ze jest OK bo napisalem wtedy ze ok przyjałem do wiadomosci i spoko
ale tak naprawde nie wiedziala co sie dzieje ze mna w srodku...
zapytalem a jak Ty przezylas tydzien ? Nic nie chciala powiedziec...ale podejrzewam ze podobnie jak Ja bo jej mina to powiedziała
i tak od słowa do słowa 2 godziny rozmowy zleciało szybko...
przyznała ze mam duzo mocnych argumentow i chce walczyc o nas smile
...zdjeła buty usiadła na mnie okrakiem na tylnim siedzeniu przytulajac sie  i mowiac ze juz dobrze jest bo jestem tutaj wink
powiedzialem ze nie musimy gadac co dzien wieczorami..masz obowiazki poswiec czas dzieciom...mozemy gadac mniej niema problemu...bo przyznala ze troche obowiazkow zaniedbala czytajac corce starszej ksiazke na dobranoc siedziala na telefonie...
rozmowa ktora wam przedstawiłem miedzy mna a dziewczyna to wiadomo mniej wiecej bo nie pamietam słowa w słowo bo padło wiele zdan i argumentów z jej i mojej strony...

Pora na wnioski czy jakies sa? Owszem...wiem ze teraz i tak bede juz z dystansem do tego podchodził bo mam w głowie juz to co sie wydarzyło i musi minąc czasu troche az sie zblize do niej i zaufam na nowo
będę ostrozniejszy na pewno nie bede sie teraz angażował tak mocno uczuciowo...wrzucilem na luz,jesli jeszcze raz sie wykruszy to nie bede nic ratował bo niema sensu
i wiem ze juz mnie to nie zaboli specjalnie chyba bo juz wiem czego sie moge spodziewać smile takze dystans mam na pewno do niej
Przyznała rowniez ze powinna wiecej mowic o uczuciach swoich do mnie...bo jest jak wczesniej wspominalem zakmnieta osoba i rzadko mowi co czuje
Ogolnie nie nastawiam sie na jakis specjalny happy end bo kibel zimnej wody wylała mi na głowe dosłownie tydzien temu...
Ale sprobuje raz jeszcze...dlaczego?  A dlaczego nie smile raz sie zyje i tyle

Kobiety kto was zrozumie... wymagacie wiele cierpliwości i same nie wiecie czego chcecie,wiadomo nie wszystkie,ale moja dziewczyna troche taka jest,zakrecona i gubi sie...

Szary80 dziekuje za porady i te anegdotke od zółwiach z gallapagos haha bo powiedzialem jej ze "ktoś mądry kiedys mi powiedział ze nie bedziemy zyc jak zołwie z Gallapagos 150 lat "  :)na co ona " Ja bym chciała..." smile KOBIETY haha
Dziekuje pozostałym za sledzenie wątku z moja historia i doping smile byl potrzebny bo duzo przemyslalem przez ostatni tydzien,wiele sugestii padało i podpowiedzi z waszej strony...ale jak ktos mądry powiedział...(czytaj Szary)
trzeba robic jak sie uwaza samemu...
pewnie za czas jakis znowu sie dziewczyna wykruszy no ale spoko juz nie bedzie bolec wink luuuuuz bedzie co ma byc...chociaz moze sie zaskocze zobaczymy co czas przyniesie...
poki co koncze bo mam piekne niedzielne popołudnie i czas pojezdzic na motocyklu smile smile smile bo caly tydzien nie wsiadalem na maszyne nie bylem w stanie normalnie myslec i funkcjonowac big_smile


Ha ha jakie to żałosne. Wiedziałam dokładnie, że tak bedzie wygladal ten wasz wóz albo przewóz.... Ty masz być tylko pocieszycielem i dostarczycielem adrenalinki i adoracji. Zapomnij, ze ona odejdzie od tego wstrętnego męża hehe uwierz mi, że na pewno sobie normalnie żyją, uprawiają sex, przytulają się, zapewniam cię. Tylko widzisz ona sobie żyje normalnym życiem, ma rodzinę męża, dzieci a ty jesteś tylko tym smaczkiem dla ubarwienia troszkę nudnego zycia w domu przy dzieciach. Ona cos tworzy, cos buduje. A ty?? Ty sam sobie założyles blokadę i będziesz teraz stal w miejscu, będziesz orbitowac wkoło tej rodziny, zablokowany na inne kobiety, na danie samemu sobie prawa do stworzenia normalnego związku, normalnej rodziny, dzieci. A czas bedzie płynął....Aż panienka pójdzie w końcu do pracy, tam pozna fajnych kolegów...ktorys sie zakręci, to po co jej bedzie adorator zza siedmiu mórz, zabawi sie z tym co bedzie bliżej. I bedzie - oj kotku jednak nic z tego pa.A ty zostaniesz sam z poranioną psychą, przegapisz swoje szanse, fajne dziewczyny. I tyle bedzie z tej zabawy. Aha i uważaj, bo mężowie są silni, potrafią wyrwać znienacka wyrwać telefonik z reki rozemocjonowanej żonce i może być rozpierducha, o jakiej balbys sie nawet pomyśleć. Dobrej zabawy samym sobą.

175

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Eh, Ogryzek, Ogryzek...
Ręce mi opadły mówiąc szczerze.
I dodam tylko tyle, że absolutnie zgadzam się z tym, co napisały Roxann i ssszron.
Nic dodac, nic ująć hmm

176

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Kolezko nie jestem mądrzejszy od wieku tutaj także jestem normalna osoba jak każdy tutaj. Pisze co myśle i jak widzę te sytuacje jak wszyscy obecni w tej twojej trylogi .Szkoda ze zdarzają się słowa krytyki w twoim kierunku skoro większość z nas to przechodziło i tez mieliśmy głowę w chmurach mając wszystkich w tyłku bo każdy z nas i tak robił po swojemu . Ty dopiero wchodzisz w etap ultimatum i daj jej chwilkę na przemyślenia bo dopiero dziś postawiłeś się jej i stawiając poważne argumenty . Ona ma tez bałagan w głowie tak jak ty ale to jest normalne . Daj jej czas i niech na spokojnie w domu sobie sama popatrzy czy to co ma teraz jest warte zmian . Tydzień,dwa i niech przemyśli pewne sprawy . Potem porozmawiaj z nią i zapytaj czy coś robi w waszym kierunku a jak nie to żyj swoim życie bo szkoda go na kogoś kto nie ma odwagi na zmiany i nie win jej za to bo to nie jest zabawa w piaskownicy . Niech sama zadecyduje i nie nalegaj. To ze była dziś taka jaka była nie oznacza ze ma takie same plany jak Ty . To jest ciężki temat i ciężko coś tutaj ocenić bo każdy z nas chciałby teraz być u niej w domu po waszej niby randkę i zobaczyć to z boku . To ze Ona Ci mówi ze w domu jest jak jest nie musi być prawda . Musisz się do tego przyzwyczaić. Daj sobie poprostu czas ile jesteś w stanie żyć dalej z boku bo napewno nie jesteś z tego powodu szczęśliwy i to z czasem będzie cię podkręcać do zakończenia - jej brak bo siedzi z mężem i żyje z nim nadal a nie z Tobą . Coraz mniej będziesz wierzył jej w to co do Ciebie mówi bo będziesz oczekiwał czynów a nie tylko być może a raczej napewno pustych słów . Dziwi mnie trochę czynny udział tej koleżanki w waszej sprawie i nie wiem czy twoja luba zwierza się jej z waszych planów ale raczej tak . Tylko pamiętaj ze im dłużej będziesz w takim zawieszeniu tym bardziej będziesz cierpiał żyjąc nadzieja której nigdy nie było . Daj sobie poprostu czas ile jesteś w stanie wytrzymać . Powodzenia

177

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Hihi.
Witam kolegę w klubie chorych związków.

Mnie to jedna rzecz ciekawi - siadla Ci okrakiem i co dalej ? Gdzie seks ? No nie mów że jej nie wziąłeś ?

Jak będziesz tak robił to ona nigdy nie odejdzie od tego męża. Ona musi Cię mocno poczuć jeśli zależy Ci aby zaczęła napowaznie myśleć o rozwodzie. Kobiety nie są wcale takie skomplikowane jak się mowi.

Przy okazji - świetny "wóz albo przewoz". Dobre niczym moje kolejne zerwania z kochanką.

178

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:

Szkoda ze zdarzają się słowa krytyki w twoim kierunku skoro większość z nas to przechodziło i tez mieliśmy głowę w chmurach mając wszystkich w tyłku bo każdy z nas i tak robił po swojemu . Ty dopiero wchodzisz w etap ultimatum i daj jej chwilkę na przemyślenia bo dopiero dziś postawiłeś się jej i stawiając poważne argumenty .

Ale dlaczego szkoda? Właśnie wbrew pozorom takie wypowiedzi otwierają oczy i zmuszają do głębszej refleksji.
Ile w moim wątku było krytyki czy nawet pomyj? I to te wypowiedzi wbrew pozorom są najbardziej cenne. Osoba zakochana ma ograniczone możliwości percepcji, oceny sytuacji. Zwraca uwagę na drobne gesty, na słowa które chce usłyszeć, ale szerzej na sytuację spojrzeć nie potrafi, tak jak osoby z zewnątrz.

Szary80 napisał/a:

Ona ma tez bałagan w głowie tak jak ty ale to jest normalne . Daj jej czas i niech na spokojnie w domu sobie sama popatrzy czy to co ma teraz jest warte zmian . Tydzień,dwa i niech przemyśli pewne sprawy . Potem porozmawiaj z nią i zapytaj czy coś robi w waszym kierunku a jak nie to żyj swoim życie bo szkoda go na kogoś kto nie ma odwagi na zmiany i nie win jej za to bo to nie jest zabawa w piaskownicy .

Ale ona już zakomunikowała, że dziecko musi odchować i znaleźć pracę, więc o jakim tygodniu czy dwóch Ty mówisz?
Jedyne co mu teraz może zaoferować to rozmowy, choć krótsze czy rzadsze, bo przez nie zaniedbuje pewne rzeczy. I spotkania ukradkowe raz na jakiś czas.

Szary80 napisał/a:

To ze Ona Ci mówi ze w domu jest jak jest nie musi być prawda . Musisz się do tego przyzwyczaić. Daj sobie poprostu czas ile jesteś w stanie żyć dalej z boku bo napewno nie jesteś z tego powodu szczęśliwy i to z czasem będzie cię podkręcać do zakończenia - jej brak bo siedzi z mężem i żyje z nim nadal a nie z Tobą . Coraz mniej będziesz wierzył jej w to co do Ciebie mówi bo będziesz oczekiwał czynów a nie tylko być może a raczej napewno pustych słów .


Sam wiesz, że to jest schemat, który w każdym podobnym wątku się pojawia.

Szary80 napisał/a:

Dziwi mnie trochę czynny udział tej koleżanki w waszej sprawie i nie wiem czy twoja luba zwierza się jej z waszych planów ale raczej tak . Tylko pamiętaj ze im dłużej będziesz w takim zawieszeniu tym bardziej będziesz cierpiał żyjąc nadzieja której nigdy nie było . Daj sobie poprostu czas ile jesteś w stanie wytrzymać .

To fakt, zaangażowanie nawet nie koleżanki a siostry jest trochę dziwne. Moim zdaniem, jak i inni pisali, dziewczyna ma jakiś kryzys, imponuje jej Ogryzek, jest odskocznią od obowiązków domowych, ciągłego siedzenia z małym dzieckiem, które potrzebuje uwagi non stop. Ja wcale nie twierdzę, że ona w jakimś stopniu nie jest Autorem zafascynowana. Daje jej zainteresowanie, uwagę, zabiega. To i dziewczyna się wkręciła. Tylko na ile ta fascynacja przełoży na czyny? Jej brak zdecydowania i bądź co bądź słaba stanowczość Ogryzka, jakoś słabo wróży happy end ale nie znaczy, że ja tego Autorowi nie życzę. Po prostu uważam, że osoba, która chciałaby ale się boi, nie udźwignie sama rozwodu. Stąd to porównanie do księżniczki. Gdyby autor był blisko, pokazał stanowczo, że nowy dom, on na nią i jej dzieci czekają, że będzie ją wspierał przy rozwodzie itd. a najlepiej sam złożył ten wniosek, to ona by pewnie na to poszła.
A tak? Zapewne będzie przeciągać w nieskończoność decyzję, mnożąc powody. Dla mnie ona to taka trochę żeńska wersja Alsoskiego.
Poza tym ona już raz zdradziła, mąż wybaczył, więc wie, że tak można. Bez konsekwencji.
Dla mnie słowa Ogryzka, że już ma dystans, luzik, itd. są albo pod publiczkę, albo rzeczywiście w nie chce wierzyć, bo teraz tuż po spotkaniu tak czuje. Naładował baterie, usłyszał kilka słów, które chciał usłyszeć i nimi będzie się karmił do kolejnego 'kryzysu'. Wiadomo, że to tak działa.
I to nie tak, że ja go krytykuję, bo jestem mądra 'po szkodzie'. Mi zwyczajnie jest go żal. Bo u niego ta cała jazda dopiero się zaczyna. I podejrzewam, że za kilka msc będzie w tym samym miejscu, tylko w gorszym stanie psychicznym.
Inna rzecz oni byli 'przyjaciółmi' kilkanaście lat. Podejrzewam, że nawet jak się rozstaną, to ona w jakimś dołku będzie dalej szukała z nim kontaktu. By móc się wygadać, by ją pocieszył.
Poza tym, jak ona ma mu udowadniać, że robi coś w kierunku by z nim być, skoro chce odchować dziecko i znaleźć pracę? A on mieszka 800 km od niej? Jakiś limit smsów czy rozmów na dzień czy tydzień przez jaki czas? Rok, dwa, trzy?
Wiem, że życzysz mu dobrze, najlepiej happy endu, każdy życzy, ale niech facet ma świadomość co go czeka i jak to sie może skończyć.

179

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Szkoda ze zdarzają się słowa krytyki w twoim kierunku skoro większość z nas to przechodziło i tez mieliśmy głowę w chmurach mając wszystkich w tyłku bo każdy z nas i tak robił po swojemu . Ty dopiero wchodzisz w etap ultimatum i daj jej chwilkę na przemyślenia bo dopiero dziś postawiłeś się jej i stawiając poważne argumenty .

Ale dlaczego szkoda? Właśnie wbrew pozorom takie wypowiedzi otwierają oczy i zmuszają do głębszej refleksji.
Ile w moim wątku było krytyki czy nawet pomyj? I to te wypowiedzi wbrew pozorom są najbardziej cenne. Osoba zakochana ma ograniczone możliwości percepcji, oceny sytuacji. Zwraca uwagę na drobne gesty, na słowa które chce usłyszeć, ale szerzej na sytuację spojrzeć nie potrafi, tak jak osoby z zewnątrz.

Szary80 napisał/a:

Ona ma tez bałagan w głowie tak jak ty ale to jest normalne . Daj jej czas i niech na spokojnie w domu sobie sama popatrzy czy to co ma teraz jest warte zmian . Tydzień,dwa i niech przemyśli pewne sprawy . Potem porozmawiaj z nią i zapytaj czy coś robi w waszym kierunku a jak nie to żyj swoim życie bo szkoda go na kogoś kto nie ma odwagi na zmiany i nie win jej za to bo to nie jest zabawa w piaskownicy .

Ale ona już zakomunikowała, że dziecko musi odchować i znaleźć pracę, więc o jakim tygodniu czy dwóch Ty mówisz?
Jedyne co mu teraz może zaoferować to rozmowy, choć krótsze czy rzadsze, bo przez nie zaniedbuje pewne rzeczy. I spotkania ukradkowe raz na jakiś czas.

Szary80 napisał/a:

To ze Ona Ci mówi ze w domu jest jak jest nie musi być prawda . Musisz się do tego przyzwyczaić. Daj sobie poprostu czas ile jesteś w stanie żyć dalej z boku bo napewno nie jesteś z tego powodu szczęśliwy i to z czasem będzie cię podkręcać do zakończenia - jej brak bo siedzi z mężem i żyje z nim nadal a nie z Tobą . Coraz mniej będziesz wierzył jej w to co do Ciebie mówi bo będziesz oczekiwał czynów a nie tylko być może a raczej napewno pustych słów .


Sam wiesz, że to jest schemat, który w każdym podobnym wątku się pojawia.

Szary80 napisał/a:

Dziwi mnie trochę czynny udział tej koleżanki w waszej sprawie i nie wiem czy twoja luba zwierza się jej z waszych planów ale raczej tak . Tylko pamiętaj ze im dłużej będziesz w takim zawieszeniu tym bardziej będziesz cierpiał żyjąc nadzieja której nigdy nie było . Daj sobie poprostu czas ile jesteś w stanie wytrzymać .

To fakt, zaangażowanie nawet nie koleżanki a siostry jest trochę dziwne. Moim zdaniem, jak i inni pisali, dziewczyna ma jakiś kryzys, imponuje jej Ogryzek, jest odskocznią od obowiązków domowych, ciągłego siedzenia z małym dzieckiem, które potrzebuje uwagi non stop. Ja wcale nie twierdzę, że ona w jakimś stopniu nie jest Autorem zafascynowana. Daje jej zainteresowanie, uwagę, zabiega. To i dziewczyna się wkręciła. Tylko na ile ta fascynacja przełoży na czyny? Jej brak zdecydowania i bądź co bądź słaba stanowczość Ogryzka, jakoś słabo wróży happy end ale nie znaczy, że ja tego Autorowi nie życzę. Po prostu uważam, że osoba, która chciałaby ale się boi, nie udźwignie sama rozwodu. Stąd to porównanie do księżniczki. Gdyby autor był blisko, pokazał stanowczo, że nowy dom, on na nią i jej dzieci czekają, że będzie ją wspierał przy rozwodzie itd. a najlepiej sam złożył ten wniosek, to ona by pewnie na to poszła.
A tak? Zapewne będzie przeciągać w nieskończoność decyzję, mnożąc powody. Dla mnie ona to taka trochę żeńska wersja Alsoskiego.
Poza tym ona już raz zdradziła, mąż wybaczył, więc wie, że tak można. Bez konsekwencji.
Dla mnie słowa Ogryzka, że już ma dystans, luzik, itd. są albo pod publiczkę, albo rzeczywiście w nie chce wierzyć, bo teraz tuż po spotkaniu tak czuje. Naładował baterie, usłyszał kilka słów, które chciał usłyszeć i nimi będzie się karmił do kolejnego 'kryzysu'. Wiadomo, że to tak działa.
I to nie tak, że ja go krytykuję, bo jestem mądra 'po szkodzie'. Mi zwyczajnie jest go żal. Bo u niego ta cała jazda dopiero się zaczyna. I podejrzewam, że za kilka msc będzie w tym samym miejscu, tylko w gorszym stanie psychicznym.
Inna rzecz oni byli 'przyjaciółmi' kilkanaście lat. Podejrzewam, że nawet jak się rozstaną, to ona w jakimś dołku będzie dalej szukała z nim kontaktu. By móc się wygadać, by ją pocieszył.
Poza tym, jak ona ma mu udowadniać, że robi coś w kierunku by z nim być, skoro chce odchować dziecko i znaleźć pracę? A on mieszka 800 km od niej? Jakiś limit smsów czy rozmów na dzień czy tydzień przez jaki czas? Rok, dwa, trzy?
Wiem, że życzysz mu dobrze, najlepiej happy endu, każdy życzy, ale niech facet ma świadomość co go czeka i jak to sie może skończyć.



Wiedziałem ze poleca od Ciebie torpedki wink
Jestem tego samego zdania co Ty i zgadzam się z Tobą . Schemat ten sam i jak to się mówi  „ historie są takie same tylko aktorzy się zmieniają „ .
Wiem ze jest na haju i będzie działał po swojemu ale jak się to wszystko ułoży to czas pokaże . Najlepiej będzie jak wyrzuci laptopa przez okno i niech robi po swojemu.
Niech sam się przekona czy dobrze robi czy zle  wink

180

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Hrefi napisał/a:

Hihi.
Witam kolegę w klubie chorych związków.

Mnie to jedna rzecz ciekawi - siadla Ci okrakiem i co dalej ? Gdzie seks ? No nie mów że jej nie wziąłeś ?

Jak będziesz tak robił to ona nigdy nie odejdzie od tego męża. Ona musi Cię mocno poczuć jeśli zależy Ci aby zaczęła napowaznie myśleć o rozwodzie. Kobiety nie są wcale takie skomplikowane jak się mowi.

Przy okazji - świetny "wóz albo przewoz". Dobre niczym moje kolejne zerwania z kochanką.

Ale Ty jesteś w innej sytuacji, oboje z kochanką macie rodziny. Dzieci sobie zdrowo rosną, a Wy dla tej odskoczni od codzienności, możecie sobie poużywać na tym tylnym siedzeniu. Jeśli Wam to odpowiada, a wasz romans nie wyjdzie na jaw, to tak całe życie można teoretycznie przeżyć.

181

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Hihi.
Witam kolegę w klubie chorych związków.

Mnie to jedna rzecz ciekawi - siadla Ci okrakiem i co dalej ? Gdzie seks ? No nie mów że jej nie wziąłeś ?

Jak będziesz tak robił to ona nigdy nie odejdzie od tego męża. Ona musi Cię mocno poczuć jeśli zależy Ci aby zaczęła napowaznie myśleć o rozwodzie. Kobiety nie są wcale takie skomplikowane jak się mowi.

Przy okazji - świetny "wóz albo przewoz". Dobre niczym moje kolejne zerwania z kochanką.

Ale Ty jesteś w innej sytuacji, oboje z kochanką macie rodziny. Dzieci sobie zdrowo rosną, a Wy dla tej odskoczni od codzienności, możecie sobie poużywać na tym tylnym siedzeniu. Jeśli Wam to odpowiada, a wasz romans nie wyjdzie na jaw, to tak całe życie można teoretycznie przeżyć.

Tak, wiem. Ale czemu jej nie przeleciał?

182

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Hrefi napisał/a:
Roxann napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Hihi.
Witam kolegę w klubie chorych związków.

Mnie to jedna rzecz ciekawi - siadla Ci okrakiem i co dalej ? Gdzie seks ? No nie mów że jej nie wziąłeś ?

Jak będziesz tak robił to ona nigdy nie odejdzie od tego męża. Ona musi Cię mocno poczuć jeśli zależy Ci aby zaczęła napowaznie myśleć o rozwodzie. Kobiety nie są wcale takie skomplikowane jak się mowi.

Przy okazji - świetny "wóz albo przewoz". Dobre niczym moje kolejne zerwania z kochanką.

Ale Ty jesteś w innej sytuacji, oboje z kochanką macie rodziny. Dzieci sobie zdrowo rosną, a Wy dla tej odskoczni od codzienności, możecie sobie poużywać na tym tylnym siedzeniu. Jeśli Wam to odpowiada, a wasz romans nie wyjdzie na jaw, to tak całe życie można teoretycznie przeżyć.

Tak, wiem. Ale czemu jej nie przeleciał?


Bo chce czegoś więcej niż tylko przelecieć . Kolej rzeczy i czas pokaże mu czy dobrze wybrał .

183

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:

Wiedziałem ze poleca od Ciebie torpedki wink
Jestem tego samego zdania co Ty i zgadzam się z Tobą . Schemat ten sam i jak to się mówi  „ historie są takie same tylko aktorzy się zmieniają „ .
Wiem ze jest na haju i będzie działał po swojemu ale jak się to wszystko ułoży to czas pokaże . Najlepiej będzie jak wyrzuci laptopa przez okno i niech robi po swojemu.
Niech sam się przekona czy dobrze robi czy zle  wink

Widzisz, a mnie dziwi, że namawiasz Autora by przeżył to sam? Uważasz, że te 3l romansu, które sam przeżyłeś, są warte przeżycia? By życzyć tego komuś innemu?
Owszem, sam romans jest fajny, ale to co potem ... ? Zawsze najfajniejsze są początki, kilka msc ... a potem to już huśtawka emocjonalna.
Ja mimo wszystko bym życzyła mu kobiety bez zobowiązań, zdecydowanej.
Bo... to czy odejdzie od męża to jedno. Drugie to, jak się odnajdą w zupełnie nowej sytuacji. On po powrocie do PL i to nie randkę z dreszczykiem emocji ukradkiem w samochodzie czy na motorze, ale do domu, gdzie jest 2 nie swoich dzieci.
Ja nie jestem przekonana, że Autor to udźwignie. Życie z dziećmi to nie randki. A Autor ma dość lajtowe, "szalone" podejście do życia. Średnio też widzę jego konfrontację z jej mężem, skoro nawet tu pyta jak wobec niej ma się zachować. Może i jesteśmy w podobnym wieku, ale ja odnoszę wrażenie, że Autor jest dużo młodszy. Dla innych to może być plus. Oczywiście, że tak. Co innego gdyby ona była wolna albo nie miała dzieci albo odchowane.
Ale ja tylko sądzę po sobie bo ja bym nie zaryzykowała. Szybciej z Tobą wink bo wydajesz się bardziej poukładany i rozsądny. Ale mogę to zwalić na to że on jest na etapie zakochania, dlatego jest taki chaotyczny i żyje chwilą wink

184

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Tak, wiem. Ale czemu jej nie przeleciał?


Bo chce czegoś więcej niż tylko przelecieć . Kolej rzeczy i czas pokaże mu czy dobrze wybrał .

Po pół roku spotykania? No chyba żarty sobie robisz... ?

185

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Wiedziałem ze poleca od Ciebie torpedki wink
Jestem tego samego zdania co Ty i zgadzam się z Tobą . Schemat ten sam i jak to się mówi  „ historie są takie same tylko aktorzy się zmieniają „ .
Wiem ze jest na haju i będzie działał po swojemu ale jak się to wszystko ułoży to czas pokaże . Najlepiej będzie jak wyrzuci laptopa przez okno i niech robi po swojemu.
Niech sam się przekona czy dobrze robi czy zle  wink

Widzisz, a mnie dziwi, że namawiasz Autora by przeżył to sam? Uważasz, że te 3l romansu, które sam przeżyłeś, są warte przeżycia? By życzyć tego komuś innemu?
Owszem, sam romans jest fajny, ale to co potem ... ? Zawsze najfajniejsze są początki, kilka msc ... a potem to już huśtawka emocjonalna.
Ja mimo wszystko bym życzyła mu kobiety bez zobowiązań, zdecydowanej.
Bo... to czy odejdzie od męża to jedno. Drugie to, jak się odnajdą w zupełnie nowej sytuacji. On po powrocie do PL i to nie randkę z dreszczykiem emocji ukradkiem w samochodzie czy na motorze, ale do domu, gdzie jest 2 nie swoich dzieci.
Ja nie jestem przekonana, że Autor to udźwignie. Życie z dziećmi to nie randki. A Autor ma dość lajtowe, "szalone" podejście do życia. Średnio też widzę jego konfrontację z jej mężem, skoro nawet tu pyta jak wobec niej ma się zachować. Może i jesteśmy w podobnym wieku, ale ja odnoszę wrażenie, że Autor jest dużo młodszy. Dla innych to może być plus. Oczywiście, że tak. Co innego gdyby ona była wolna albo nie miała dzieci albo odchowane.
Ale ja tylko sądzę po sobie bo ja bym nie zaryzykowała. Szybciej z Tobą wink bo wydajesz się bardziej poukładany i rozsądny. Ale mogę to zwalić na to że on jest na etapie zakochania, dlatego jest taki chaotyczny i żyje chwilą wink



Dziękuje za miłe słowa i nie miał bym nic przeciwko spotkaniu z Tobą nawet pomimo tych torped big_smile
Jak dla mnie to tez niech się przekona na własnej skórze ze może się przeliczyć ale jak sama wiesz nie każdy romans kończy się porażka  wink
Życzmy mu pięknych chwil i zero bólu w przypadku porażki   wink

186

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

Bo chce czegoś więcej niż tylko przelecieć . Kolej rzeczy i czas pokaże mu czy dobrze wybrał .

No właśnie dlatego powinien to zrobic. Skoro chce czegoś więcej to tym bardziej powinien dążyć do zbliżenia fizycznego.

187 Ostatnio edytowany przez Szary80 (2018-05-20 22:25:12)

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:
Hrefi napisał/a:

Tak, wiem. Ale czemu jej nie przeleciał?


Bo chce czegoś więcej niż tylko przelecieć . Kolej rzeczy i czas pokaże mu czy dobrze wybrał .

Po pół roku spotykania? No chyba żarty sobie robisz... ?



Uwielbiam z Tobą walczyć  big_smile
Gubię się i nie wiem czy chodzi Ci o sam seks czy o jego oczekiwania . Pogubiłas  mnie  big_smile

188

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Hrefi napisał/a:

Bo chce czegoś więcej niż tylko przelecieć . Kolej rzeczy i czas pokaże mu czy dobrze wybrał .

No właśnie dlatego powinien to zrobic. Skoro chce czegoś więcej to tym bardziej powinien dążyć do zbliżenia fizycznego.


Powiem Ci ze tutaj jest tyle tych tematów ze już nie wiem kto z kim. Masakra
Ale jak tego nie miał to tez bym mu to polecił by się bliżej poznali .

189

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:

Dziękuje za miłe słowa i nie miał bym nic przeciwko spotkaniu z Tobą nawet pomimo tych torped big_smile

Ja również dziękuję za miłe słowa ale pomijając, że jestem zajęta, fakt, że po kilku msc znajomości, spotykania na randkach seks nie jest ważny tylko coś więcej, Cię by i tak dyskwalifikował wink
Ja już miałam taki przypadek, od którego mój wątek w sumie zaczął. Never ever. wink
Może i są takie dziewczyny... ale uwierz, że widzieć pożądanie w oczach faceta najbardziej kręci. Wszyscy jesteśmy 30+ więc nie udawajmy świętych wink Kiedy ta strefa leży, to ciężej utrzymać związek, a może nawet bez sensu.
Ja jestem takiego zdania... mam 2 braci, trzeci mi nie potrzebny wink

190

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:

Uwielbiam z Tobą walczyć  big_smile
Gubię się i nie wiem czy chodzi Ci o sam seks czy o jego oczekiwania . Pogubiłas  mnie  big_smile

Tu akurat seks. wink

191

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Dziękuje za miłe słowa i nie miał bym nic przeciwko spotkaniu z Tobą nawet pomimo tych torped big_smile

Ja również dziękuję za miłe słowa ale pomijając, że jestem zajęta, fakt, że po kilku msc znajomości, spotykania na randkach seks nie jest ważny tylko coś więcej, Cię by i tak dyskwalifikował wink
Ja już miałam taki przypadek, od którego mój wątek w sumie zaczął. Never ever. wink
Może i są takie dziewczyny... ale uwierz, że widzieć pożądanie w oczach faceta najbardziej kręci. Wszyscy jesteśmy 30+ więc nie udawajmy świętych wink Kiedy ta strefa leży, to ciężej utrzymać związek, a może nawet bez sensu.
Ja jestem takiego zdania... mam 2 braci, trzeci mi nie potrzebny wink



Wybrnalem z sytuacji i myśle ze dałbym Cię radę rozgryźć . Jak dla mnie seks może być na pierwszej randkę jeżeli jest ten ogień w oczach u obojga .
Nigdy nie mów nigdy  wink

192

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Uwielbiam z Tobą walczyć  big_smile
Gubię się i nie wiem czy chodzi Ci o sam seks czy o jego oczekiwania . Pogubiłas  mnie  big_smile

Tu akurat seks. wink


Samym seksem nie przekona jej do siebie . Facet musi pociągać kobietę nie tylko w łóżku ale również poza nim  wink

193

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...

A ja tak sie zastanawiam, wybiegajac w przyszlosc, szczesliwa dla autora. Kiedy juz uda mu sie zwiazac z bohaterka tych dywagacji. Co bedzie myslal, jak obiekt jego terazniejszych westchnien, przyjdzie kiedys do niego i powie ... ,, Moj drogi, zostan dzis wieczorem z dziecmi, bo ja z siostra musze podjechac w jedno miejsce''... big_smile

194

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Piotr74 napisał/a:

A ja tak sie zastanawiam, wybiegajac w przyszlosc, szczesliwa dla autora. Kiedy juz uda mu sie zwiazac z bohaterka tych dywagacji. Co bedzie myslal, jak obiekt jego terazniejszych westchnien, przyjdzie kiedys do niego i powie ... ,, Moj drogi, zostan dzis wieczorem z dziecmi, bo ja z siostra musze podjechac w jedno miejsce''... big_smile

Haha. smile

195

Odp: przyjaciołka...romans....pomocy...
Szary80 napisał/a:
Roxann napisał/a:
Szary80 napisał/a:

Uwielbiam z Tobą walczyć  big_smile
Gubię się i nie wiem czy chodzi Ci o sam seks czy o jego oczekiwania . Pogubiłas  mnie  big_smile

Tu akurat seks. wink


Samym seksem nie przekona jej do siebie . Facet musi pociągać kobietę nie tylko w łóżku ale również poza nim  wink

No ale to ma zalatwione. Od wielu lat, przecież pisał że znają się od wielu lat i kobieta jest nim zainteresowana. Już nic nie musi robić poza seksem; on się jej podoba.
Powinien się z nią przespać. Źle zrobił ze tego nie zrobił.

Posty [ 131 do 195 z 352 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » przyjaciołka...romans....pomocy...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024