Miłosć a pieniądze - trudny temat... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłosć a pieniądze - trudny temat...

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 160 z 160 ]

131

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

santapietruszka, mallwusia, chceuciekacstad - napisałyście to, co i ja bym napisała.
po przeczytaniu całego wątku nasuwa mi sie jeszcze jedno -  pan nie ma kasy na drogi wyjazd, partnerka nie wyobraża sobie niższego standardu, ale oni MUSZĄ wyjachać razem, bo tak i juz, PAN SOBIE NIE WYOBRAZA inaczej. Pan nie ma kasy, ale nie wyobraza sobie spędzic swiąt , urlopu oddzielnie, mimo, że zyje u partnerki, a jej dziecko chyba widzi sytuację z boku - pan taki pewny siebie, a córka dostrzega, że w ciagu 3 lat, pani mama jest  z 3 egzemplarzem ''przyjaciela"....

nie wnikam, czy pan byl w porządku wobec bylej, ktora to " nie pracowala przez 15 lat" - to tylko jego słowa. może nie pracowala zawodowo, bo musiala jezdzic z synem do sanatoriów? może syn byl chory?  A moż byla autora wątku jest harpią - nieważne . Niemniej, pan, mimo,ze pokazuje, jaki to on finansowo uwazny, sam zdradził sie z niezbyt milymi cechami charakteru .....

Zobacz podobne tematy :

132 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-06 13:16:41)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

Masz rację że nie wiemy jak było w małzeństwie Tokepita, więc ocenanie jest nieuprawnione a zwłaszcza wyciaganie wniosków że poszkodował żone czy dziecko- tym bardziej ze to on chyba został z niczym..
Ale mam do Was dziewczyny pytanie, skoro stanowicie taki zgodny głos w tej sprawie- czy gdyby sytuacja wyjazdu  dotyczyła dobrze zarabiajacej specjalistki od IT, która zwiazała się z zarabiajacym krocie biznesmenem, to powinna zrezygnować z wyjazdu światecznego, bo tak uwaza jego 22 letnia córka?
Czy po prostu uważacie że mężczyźnie nie wypada, a kobiecie tak?

133 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-06 13:49:13)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Ela210 napisał/a:

Ale mam do Was dziewczyny pytanie, skoro stanowicie taki zgodny głos w tej sprawie- czy gdyby sytuacja wyjazdu  dotyczyła dobrze zarabiajacej specjalistki od IT, która zwiazała się z zarabiajacym krocie biznesmenem, to powinna zrezygnować z wyjazdu światecznego, bo tak uwaza jego 22 letnia córka?
Czy po prostu uważacie że mężczyźnie nie wypada, a kobiecie tak?

Dobrze zarabiającą specjalistkę od IT powinno również być stać na ekskluzywne wakacje - lub na świadomość, że chwilowo jej nie stać, więc nie jedzie - nie sądzisz? Jakie znaczenie ma tu płeć? Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to to, że taka specjalistka po rozwodzie, który wykończyłby ją finansowo, ogarnęłaby się raz dwa, nie żądając pomocy. Ale to i tak stereotyp, bo przecież kobiety też bywają różne smile

Tu nie chodzi o to, że Autor ma zrezygnować z wyjazdu. Jeśli się dogadał z partnerką na taką formę "pożyczki", to przecież jest ok. Tu chodzi o to, że on jest ciężko zdziwiony, że dla niego pożyczka, a dla córki darowizna - i jak długo to jeszcze będzie trwało, bo przecież on by chciał kasę partnerki na wyłączność... a powtórzę, 22-letnia córka to już nie jest małe dziecko i widzi więcej, niż nam się tu może wydawać, zwłaszcza, że może partnera matki obserwować w codziennych sytuacjach. Np. na zakupach "technicznych".
Swoją drogą, nadal zachodzę w głowę, co też to może oznaczać, te zakupy techniczne big_smile Ale pewnie się już tego nie dowiemy.

I jeszcze jedno - masz rację, że o małżeństwie Autora wiele nie wiemy. ale możemy sobie poskładać - żona nie pracowała, jeździła z synem do sanatorium. Dla mnie oznacza to, że syn wymagał specjalnej opieki, bo nawet dzieci w wieku przedszkolnym mogą jeździć do sanatorium same, są dla nich specjalne przedszkolne grupy - a wiem to na pewno, bo moja kuzynka właśnie jako taki wychowawca grupy przedszkolnej w sanatorium pracuje. Jedynie dzieci, które np. nie chodzą, jadą do sanatorium z rodzicem/opiekunem. Z innych informacji Autora wynika jednoznacznie, że "prawnik mu doradził zwiększyć koszty" - a z jakiego powodu? Żeby sąd orzekł niższe alimenty - bez znaczenia, czy na żonę, czy na samo dziecko... resztę niestety można sobie "dośpiewać" i ta reszta nie wygląda korzystnie dla Autora.

134 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-09-06 13:50:27)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Ela210 napisał/a:

czy gdyby sytuacja wyjazdu  dotyczyła dobrze zarabiajacej specjalistki od IT, która zwiazała się z zarabiajacym krocie biznesmenem, to powinna zrezygnować z wyjazdu światecznego, bo tak uwaza jego 22 letnia córka?
Czy po prostu uważacie że mężczyźnie nie wypada, a kobiecie tak?

Gdyby specjalistka IT miała pretensje do biznesmena, że on ma pieniądze dla swojej córki i mamy, a jej nie daje, to skrytykowałbym tę specjalistkę.

Gdyby specjalistka IT stawwiała wymagania, że biznesmen nie może jechać z mamą i córką na wakacje, choć tak robił przez ostatnie lata, to bym ją skrytykował zazdrośnicę jedną.

Gdyby specjalistka IT zaczęła ograniczać biznesmena, bo ma swoje poglądy nieco różne od biznesmenta, to bym ją skrytykował.

Wchodzi w czyjeś życie i demoluje go. Co więcej -- demoluje z hasłami o porządku i moralności na ustach. Jak krzyżacy.

Zakupy techniczne -- śrubki, wiertło, pędzel, farba aby zreperować dom swojej partnerki, który to dom do tej pory ręki męskiej nie widział i jego zdaniem jest zaniedbany. Czyli taka złota rączka, co wszsytko zrobi i musi być za to wielbiony, a nawet jeszcze zakupy techniczne na swój koszt.

135

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Ela210 napisał/a:

Masz rację że nie wiemy jak było w małzeństwie Tokepita, więc ocenanie jest nieuprawnione a zwłaszcza wyciaganie wniosków że poszkodował żone czy dziecko- tym bardziej ze to on chyba został z niczym..
Ale mam do Was dziewczyny pytanie, skoro stanowicie taki zgodny głos w tej sprawie- czy gdyby sytuacja wyjazdu  dotyczyła dobrze zarabiajacej specjalistki od IT, która zwiazała się z zarabiajacym krocie biznesmenem, to powinna zrezygnować z wyjazdu światecznego, bo tak uwaza jego 22 letnia córka ?
Czy po prostu uważacie że mężczyźnie nie wypada, a kobiecie tak?

Uważam że tylko osoby w związku powinny decydować o swoich sprawach. Tak generalnie.

Ale tu autor nie pyta czy dzieci maja głos i czy brać to pod uwagę- nie o tym jest topik.

Tokepit napisał/a:

Generalnie po cichu zastanawiam się jak to jest z „miłością a pieniędzmi”.
Z jednej strony nie uznaje bycia utrzymankiem/utrzymanką. Oczywiście jeśli w grę wchodzą sytuacje tymczasowe (utrata pracy) lub losowe (utrata zdrowia) to inna sprawa.
Zastanawiam się jakie to powinny być relacje pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy się kochają i którzy naprawdę chcą być ze sobą.
Nie jestem córką mojej Partnerki (która nota bene mogłaby pracować na cały etat ale nie chce) ani nie jestem mamą mojej partnerki ale tak się zastanawiam czy już zawsze one będą „dostawać” od mojej Partnerki takie prezenty, ja zaś jedynie będę mógł otrzymywać „pożyczki” jeśli mi zabraknie (ale w zamian za to, ze kiedyś odwdzięczę się podobnym zafundowaniem wyjazdu).
Jak generalnie na to spojrzeć? Sam nie mam najmniejszego problemu by fundować mojej Partnerce takie wyjazdy gdy tylko wyjdę na prostą – to tylko pieniądze a większą wartość będzie dla mnie miała możliwość przebywania z moją ukochaną w super miejscu.
Jednak zastanawia mnie czy partnera, z którym chce się iść razem przez życie i to wtedy gdy już mamy nie będzie a córka opuści dom – należy kochać tak samo bezinteresowną miłością czy też jednak „ostrożnie” bo to nie mama i nie córka a poza tym "nie wiadomo czy za pół roku będziemy razem (uwaga - to słowa jej córki a nie mojej Partnerki).
Co o tym sądzicie??

Autor pyta o sprawy kasy - czy on nie powinien dostawać za darmo jak córka i matka ....
To mu nie pasuje .

Z jego postów wynika że mieszka za darmo, (thx GARY za wyjaśnienie zakupów technicznych....dokładnie to samo dla mnie znaczy) , zarabia >= 10 000 ... ma jakieś zobowiązania .... ale....
Kredyt można przedłużyć , dobrać... powtórzę się -  można znaleźć rozwiązanie na własne siły .

Uczciwy człowiek cieszyłby się z pomocy jaką otrzymał już ... i zastanawiał jak może się zrewanżować.... a nie jak jeszcze wyciągnąć . Chwaliłby człowieka który pomaga matce, córce ... a on szkaluje bliskie jej osoby i zastanawia kiedy opuszczą dom ... no sorry - dla mnie to modliszka .

136 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-06 14:54:39)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Gary napisał/a:

Zakupy techniczne -- śrubki, wiertło, pędzel, farba aby zreperować dom swojej partnerki, który to dom do tej pory ręki męskiej nie widział i jego zdaniem jest zaniedbany. Czyli taka złota rączka, co wszsytko zrobi i musi być za to wielbiony, a nawet jeszcze zakupy techniczne na swój koszt.

Dziękuję, Gary, niby też tak myślałam, ale że Autor stwierdził, że to wychodzi tyle samo, co zakupy spożywczo-chemiczne dla 5 osób, które robi Jego partnerka,  sądzę, że do tych zakupów wchodzi jeszcze koszt obsługi technicznej kosmodromu i startujących wahadłowców... Bo wiem, ile kosztują śrubki, wiertło, farby... no, chyba że Autor myśli, że jak SOBIE kupi megawypasioną wiertarkę, to to jest koszt utrzymania domu partnerki...

137

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

Czyli jak rozumiem zwiazek biznesnena z nauczycielką ma sens jedynie wtedy gdy żyją na poziomie nauczycielki?
właśnie mam wrażenie, ze wiele osób dospiewuje coś sobie w tym wątku. Zwłaszcza w temacie pokrzywdzenia żony.
Ja mam swoje doświadczenia jako osoba która zarabiała wiecej od męża i jako utrzymanka męża i dla mnie nie było tu problemu. Był dla mojego męża, więc teoretycznie też powinnam sobie coś dośpiewać, ale uważam, ze za mało danych.
Dziwi mnie też, że 45 letnią kobiete sukcesu uważacie za osobę, która da się wykorzystać, a większość nie akceptuje że ONA również nie ma problemu z tą pożyczką.
Ponieważ 22 letnia panna nie jest dzieckiem partner matki nie może jej wychowywać i wtracać się, tu sie wszyscy zgodziliśmy przecież.
Na przestrzeni krótkiego mieszkania razem remonty okołodomowe mogą kosztowac wiecej niż jedzenie czy proszki- ale i tak uważam, ze to sprawa miedzy nimi.

138

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
santapietruszka napisał/a:
Gary napisał/a:

Zakupy techniczne -- śrubki, wiertło, pędzel, farba aby zreperować dom swojej partnerki, który to dom do tej pory ręki męskiej nie widział i jego zdaniem jest zaniedbany. Czyli taka złota rączka, co wszsytko zrobi i musi być za to wielbiony, a nawet jeszcze zakupy techniczne na swój koszt.

Dziękuję, Gary, niby też tak myślałam, ale że Autor stwierdził, że to wychodzi tyle samo, co zakupy spożywczo-chemiczne dla 5 osób, które robi Jego partnerka,  sądzę, że do tych zakupów wchodzi jeszcze koszt obsługi technicznej kosmodromu i startujących wahadłowców... Bo wiem, ile kosztują śrubki, wiertło, farby... no, chyba że Autor myśli, że jak SOBIE kupi megawypasioną wiertarkę, to to jest koszt utrzymania domu partnerki...

Wiecie coooo... nie chciałem tutaj wkładać patyka do mrowiska, bo to chwalebne jak mężczyzna robi koło domu i widać "tę męską rękę". Ale totalnie mnie wkurza i irytuje i wręcz gardzę tym, że facet przykręci trzy śrubki, naprawi karnisz i chodzi dumny jak paw i trzeba go chwalić... toż to nie małe dziecko. Również gardzę oczekiwaniem iż jego wartość w oczach partnerki wzrośnie dlatego że on przykręcił te trzy śruby. Nawet jakby zrobił cały płot i huśtawkę, to wciąż są zabawki dużego chłopca, który lubi majsterkować, a przy okazji chce coś na tym ugrać. Pewnie gdybym mu powiedział, aby kupił swojej pani bilet do spa, to by się rozpłakał że mu zabawki zabrałem.     Nie chciałem gardzić tym hobby, bo może dla kogoś wartościowe, ale jak Wy kobiety tutaj nie doceniacie "złotej rączki", to tym bardziej ośmielam się w tej swojej opinii...

Jeśli odwrócimy sytuację, to mamy kobietę która zabiega o mężczyznę, i gotuje mu wspaniałe pierogi. Potem twierdzi, że to od serca, jak to babcia mówiła "przez żołądek do serca". Tyle że potem się okazuje, że "jakaś lafirynda" jest lepsza od niej, bo bardziej atrakcyjna, a ona taka porządna.

Docenianie kobiety przez pierogi jest tak samo bez sensu jak docenianie mężczyzny przez śrubki.

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

Autor się zmył, może wróci z nowym "problem" do obgadania, może nie.
Sprawy finansów sobie obgadaliśmy, raczej w większości, mamy podobne zdanie.

A co Wy byście zrobili w kwestii wyjazdu świąteczno-noworocznego? Widzicie kompromis? Jedno jedzie a drugie zostaje, czy zostalibyście we dwoje w domu?

140

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Gary napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Gary napisał/a:

Zakupy techniczne -- śrubki, wiertło, pędzel, farba aby zreperować dom swojej partnerki, który to dom do tej pory ręki męskiej nie widział i jego zdaniem jest zaniedbany. Czyli taka złota rączka, co wszsytko zrobi i musi być za to wielbiony, a nawet jeszcze zakupy techniczne na swój koszt.

Dziękuję, Gary, niby też tak myślałam, ale że Autor stwierdził, że to wychodzi tyle samo, co zakupy spożywczo-chemiczne dla 5 osób, które robi Jego partnerka,  sądzę, że do tych zakupów wchodzi jeszcze koszt obsługi technicznej kosmodromu i startujących wahadłowców... Bo wiem, ile kosztują śrubki, wiertło, farby... no, chyba że Autor myśli, że jak SOBIE kupi megawypasioną wiertarkę, to to jest koszt utrzymania domu partnerki...

Wiecie coooo... nie chciałem tutaj wkładać patyka do mrowiska, bo to chwalebne jak mężczyzna robi koło domu i widać "tę męską rękę". Ale totalnie mnie wkurza i irytuje i wręcz gardzę tym, że facet przykręci trzy śrubki, naprawi karnisz i chodzi dumny jak paw i trzeba go chwalić... toż to nie małe dziecko. Również gardzę oczekiwaniem iż jego wartość w oczach partnerki wzrośnie dlatego że on przykręcił te trzy śruby. Nawet jakby zrobił cały płot i huśtawkę, to wciąż są zabawki dużego chłopca, który lubi majsterkować, a przy okazji chce coś na tym ugrać. Pewnie gdybym mu powiedział, aby kupił swojej pani bilet do spa, to by się rozpłakał że mu zabawki zabrałem.     Nie chciałem gardzić tym hobby, bo może dla kogoś wartościowe, ale jak Wy kobiety tutaj nie doceniacie "złotej rączki", to tym bardziej ośmielam się w tej swojej opinii...

Jeśli odwrócimy sytuację, to mamy kobietę która zabiega o mężczyznę, i gotuje mu wspaniałe pierogi. Potem twierdzi, że to od serca, jak to babcia mówiła "przez żołądek do serca". Tyle że potem się okazuje, że "jakaś lafirynda" jest lepsza od niej, bo bardziej atrakcyjna, a ona taka porządna.

Docenianie kobiety przez pierogi jest tak samo bez sensu jak docenianie mężczyzny przez śrubki.

Gary, czy Ty naprawde sądzisz, że kobieta docenia go za śrubki wink ??
Gdyby tak było, dlaczegóz nie zwiazałaby sie z Panem Józiem co naprawia krany w jej firmie.
Facet wjechał Ci na męską dumę i go atakujesz..

141 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-09-06 15:29:09)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Pokręcona Owieczka napisał/a:

A co Wy byście zrobili w kwestii wyjazdu świąteczno-noworocznego? Widzicie kompromis? Jedno jedzie a drugie zostaje, czy zostalibyście we dwoje w domu?

Na miejscu tego gościa pozwoliłbym partnerce spędzać wyjazd świąteczny tak jak spędzała zanim go poznała.


Ela napisał/a:

Facet wjechał Ci na męską dumę i go atakujesz..

Nieeee... Raczej jak mi pokaże że świetną huśtawkę zbudował, to bym powiedział "no i co z tego?".

142

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Gary napisał/a:

Nieeee... Raczej jak mi pokaże że świetną huśtawkę zbudował, to bym powiedział "no i co z tego?".

Abstrahując od sytuacji opisanej w wątku - a nie można byłoby po prostu pochwalić, że ładna i że się spisał? W końcu nie każdy potrafi samodzielnie zrobić świetną huśtawkę wink.

Pokrecona Owieczka napisał/a:

A co Wy byście zrobili w kwestii wyjazdu świąteczno-noworocznego? Widzicie kompromis? Jedno jedzie a drugie zostaje, czy zostalibyście we dwoje w domu?

Gdybym to ja się w takiej sytuacji znalazła, to w grę wchodziłoby pozostanie obojga w domu albo wyjazd partnera (tu: partnerki) na dotychczasowych zasadach. Nie upierałabym się, że ja też koniecznie i za wszelką cenę muszę jechać. Świat się od tego nie zawali, nawet jeśli razem na pewno byłoby przyjemniej.

143

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Pokręcona Owieczka napisał/a:

Autor się zmył, może wróci z nowym "problem" do obgadania, może nie.
Sprawy finansów sobie obgadaliśmy, raczej w większości, mamy podobne zdanie.

A co Wy byście zrobili w kwestii wyjazdu świąteczno-noworocznego? Widzicie kompromis? Jedno jedzie a drugie zostaje, czy zostalibyście we dwoje w domu?


Ale ja tu nie widzę problemu z wyjazdem .
Według mnie autor nawet nie próbował przekonać partnerki do zmiany planów , nie szukał innych rozwiązań, innych miejsc , terminów . On chce jechać tylko nie płacić .
Zarobki powyżej 10 tysięcy są  wysokimi , stała praca = brak trudności w uzyskaniu kredytu... kwota 2 ty przy zarobkach ponad 10 tys jest pryszczem.

gdybym sama miała taka sytuację - po pierwsze nigdy bym się nie pozwoliła postawić w pozycji mieszkania u kogoś, życia za czyjeś i jeszcze wakacje za czyjeś .... sorry
Jedynie brak pracy, choroba .... niemożność fizyczno psychiczna - to mi przychodzi do głowy .
Gdybym chciała jechać - załatwiłabym kasę w taki czy inny sposób.

Mam ciężko chorego tatę , rodzina potrzebowała większej sumy - wzięłam kredyt , bo w tej chwili nie dysponuję wolną gotówką , nie prosiłam partnera bo wiem że by mi dał . Ale ja nie chcę darowizny, póki jestem w stanie radzić sobie to tak robię. Mam pracę, jestem zdrowa . Mogę zarobić i oddać do banku.
Jeszcze jedno - gdyby suma była 2 tysiące i zarabiałabym około 10 tys to bym pożyczyła od partnera - bo tyle jestem w stanie oddać z pensji ... pomimo kosztów życia, kredytu na dom, utrzymania dziecka. Wiem co mówię.
Tym bardziej nie rozumiem- ale wiem że są tacy ludzie, miałam z podobnymi do czynienia .

144 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-06 17:39:53)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Ela210 napisał/a:

Gary, czy Ty naprawde sądzisz, że kobieta docenia go za śrubki wink ??
Gdyby tak było, dlaczegóz nie zwiazałaby sie z Panem Józiem co naprawia krany w jej firmie.
Facet wjechał Ci na męską dumę i go atakujesz..

Ale czym niby wjechał na tą dumę? Gość 40-letni, który nie ma dosłownie nic, mieszkanie wynajmował, teraz mieszka za darmo u partnerki i żywi się na jej koszt - i dodatkowo ma pretensje, że ona mu nie chce dołożyć do wyjazdu, tylko pożyczyć... komu imponuje taki facet?
I żeby od razu uściślić, bo może się ktoś odezwać, że to żona biedaka przy rozwodzie zostawiła w skarpetkach - jeśli tak było, to nie bez powodu, bo majątek po rozwodzie dzieli się na pół, w wyjątkowych tylko przypadkach sąd przyznaje więcej jednej osobie - więc musiałby mieć konkretny powód, żeby to akurat żona na rozwodzie skorzystała...
I za co niby gościa podziwiać? Że chodzi, śrubki przykręca, coś wyremontuje? No, sorry, mieszka za darmo, obiad dostaje pod nos, na wczasy go chcą zabrać, a on ma wielkie zasługi, bo puknął gdzieś młotkiem czy coś pomalował??? W takiej sytuacji to jest jego psi obowiązek pomóc coś przy domu, a nie coś, za co mu order należy dać... Nie wierzę, że kobieta z takimi dochodami, o jakich Autor pisze, mieszkała w tak strasznie zaniedbanym domu, że musiał od osuszania fundamentów przez ocieplanie dojść do wymiany dachu...

145 Ostatnio edytowany przez Gary (2017-09-06 17:48:07)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

@Olinka... można powchalić... choć tutaj odczytałem to tak "Kukuryku! Jestem super mężczyzna... majsterkuję przy domu! Powinna być wdzięczna, że tak działam! A nikt inny nie potrafił!"

146

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
santapietruszka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Gary, czy Ty naprawde sądzisz, że kobieta docenia go za śrubki wink ??
Gdyby tak było, dlaczegóz nie zwiazałaby sie z Panem Józiem co naprawia krany w jej firmie.
Facet wjechał Ci na męską dumę i go atakujesz..

Ale czym niby wjechał na tą dumę? Gość 40-letni, który nie ma dosłownie nic, mieszkanie wynajmował, teraz mieszka za darmo u partnerki i żywi się na jej koszt - i dodatkowo ma pretensje, że ona mu nie chce dołożyć do wyjazdu, tylko pożyczyć... komu imponuje taki facet?
I żeby od razu uściślić, bo może się ktoś odezwać, że to żona biedaka przy rozwodzie zostawiła w skarpetkach - jeśli tak było, to nie bez powodu, bo majątek po rozwodzie dzieli się na pół, w wyjątkowych tylko przypadkach sąd przyznaje więcej jednej osobie - więc musiałby mieć konkretny powód, żeby to akurat żona na rozwodzie skorzystała...
I za co niby gościa podziwiać? Że chodzi, śrubki przykręca, coś wyremontuje? No, sorry, mieszka za darmo, obiad dostaje pod nos, na wczasy go chcą zabrać, a on ma wielkie zasługi, bo puknął gdzieś młotkiem czy coś pomalował??? W takiej sytuacji to jest jego psi obowiązek pomóc coś przy domu, a nie coś, za co mu order należy dać... Nie wierzę, że kobieta z takimi dochodami, o jakich Autor pisze, mieszkała w tak strasznie zaniedbanym domu, że musiał od osuszania fundamentów przez ocieplanie dojść do wymiany dachu...

jako żywo w tej kwestii zgadzam się z Garym smile

147

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Gary napisał/a:

@Olinka... można powchalić... choć tutaj odczytałem to tak "Kukuryku! Jestem super mężczyzna... majsterkuję przy domu! Powinna być wdzięczna, że tak działam! A nikt inny nie potrafił!"

Przepraszam, zrozumiałam, że uogólniasz, a Ty odniosłeś się do tej konkretnej sytuacji.
Masz rację, czasem warto przytrzeć komuś nosa - dla jego własnego dobra, aby zszedł na ziemię wink.

148 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-06 18:08:50)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

V...
To nie o podziw Garego chodzi- tylko o podziw Pani X dla Autora. a ten jest niewatpliwie, a że w ciemie nie jest bita, bo nawet jakby została milionerką po rozwodzie męża hto bez umiejętnosci mogłaby wszystko stracić, a nie pomnożyć, to pewnie sa ku temu powody.
Na dodatek jest atrakcyjna i zapatrzona w niego.
A to wystarczy do zazdrości.
Wystarczająco wiele razy widziałam, jak facet podziwiany przez kobiety był atakowany przez innych facetów, a biedny safanduła poklepywany po plecach, bo niegroźny.
U facetów taki mechanizm jest bardzo widoczny, u kobiet ukrywany, też istnieje wink

149

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

znaczy uważasz, ze nasz autor jest tym podziwiannym przez kobiety mezczyzna? wink
troszke sie usmialam smile

autor watku nie dosc, ze sam sobie wymysla problemy, to jeszcze ma bardzo roszczeniowa postawevz gatunku "jestem partnerem więc mi sie nalezy".

zarabia kwote pieciocyfrowa, czyli jak ktoras pani słusznie zauwazyla minimum 10 000,pewnie ma kredyt na dwa tysiace, załóżmy ze alimenty na 1000,za mieszkanie nie placi,za jedzenie nie placi, wiec zostaje mu jakieś 7 tysiecy. ok,odejmijmy wydatki na samochod - zalozmy ze 1000 miesiecznie.
to co on robi z reszta pieniędzy?
ile srubek i farby mozna kupić za te tysiace?
no i ma pretensje, ze partnerka,która zna kilka miesięcy ledwie, utrzymuje córkę i matke i robi im prezenty.

150 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-06 18:58:13)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
_v_ napisał/a:

znaczy uważasz, ze nasz autor jest tym podziwiannym przez kobiety mezczyzna? wink
troszke sie usmialam smile

autor watku nie dosc, ze sam sobie wymysla problemy, to jeszcze ma bardzo roszczeniowa postawevz gatunku "jestem partnerem więc mi sie nalezy".

zarabia kwote pieciocyfrowa, czyli jak ktoras pani słusznie zauwazyla minimum 10 000,pewnie ma kredyt na dwa tysiace, załóżmy ze alimenty na 1000,za mieszkanie nie placi,za jedzenie nie placi, wiec zostaje mu jakieś 7 tysiecy. ok,odejmijmy wydatki na samochod - zalozmy ze 1000 miesiecznie.
to co on robi z reszta pieniędzy?
ile srubek i farby mozna kupić za te tysiace?
no i ma pretensje, ze partnerka,która zna kilka miesięcy ledwie, utrzymuje córkę i matke i robi im prezenty.

Tak, przez Tę konkretną kobietę jest podziwiany. Bo maja podobne podejście do związku- takie gdzie nie wylicza się każdej śrubki- chyba rzadkie jak grupa krwi AB wink A wyobrażam sobie ilu po drodze spotkała facetów robiących problem z jej kasy... I naciagaczy też- ale to szybko wychodzi
Jezeli Autor okaze sie na tyle nierozgarnięty, by wtrącać sie między nią a córkę- to jego strata, jeśli będzie naciagaczem- też.
Ja tylko w tym temacie nie mogę przejść do porządku dziennego nad nierównością płci- bo wydaje mi się że w odwrotnej sytuacji kobieta nie usłyszałaby takich słów..
zerknijcie na jeden z wielu wątków..
http://www.netkobiety.pl/t101909.html

151

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

niestety autor właśnie wylicza
i jeszcze ma pretensje, ze corka kase dostaje a on nie

152 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-06 19:27:11)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Ela210 napisał/a:

Ja tylko w tym temacie nie mogę przejść do porządku dziennego nad nierównością płci- bo wydaje mi się że w odwrotnej sytuacji kobieta nie usłyszałaby takich słów..
zerknijcie na jeden z wielu wątków..
http://www.netkobiety.pl/t101909.html

Ela, porównujesz małżeństwo z małym dzieckiem do kilkumiesięcznej znajomości ludzi ponoć ustawionych finansowo z każdej strony? Chyba nie tędy droga...

A i owszem, jak już wyżej wspomniałam - na kobietę usiłującą mnie przekonać, że jej się coś należy, bo ona gotuje te przysłowiowe pierogi Gary'ego, zareagowałabym tak samo. Płeć nie ma znaczenia, jeśli ktoś próbuje kogoś wykorzystać. Może w tym przypadku "wykorzystać" to za duże słowo, ale zachowanie Autora pozostawia jak dla mnie wiele do życzenia i nie ma znaczenia, że nie jest on niebieskooką i blondwłosą specjalistką od IT.

153

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
santapietruszka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ja tylko w tym temacie nie mogę przejść do porządku dziennego nad nierównością płci- bo wydaje mi się że w odwrotnej sytuacji kobieta nie usłyszałaby takich słów..
zerknijcie na jeden z wielu wątków..
http://www.netkobiety.pl/t101909.html

Ela, porównujesz małżeństwo z małym dzieckiem do kilkumiesięcznej znajomości ludzi ponoć ustawionych finansowo z każdej strony? Chyba nie tędy droga...

A i owszem, jak już wyżej wspomniałam - na kobietę usiłującą mnie przekonać, że jej się coś należy, bo ona gotuje te przysłowiowe pierogi Gary'ego, zareagowałabym tak samo. Płeć nie ma znaczenia, jeśli ktoś próbuje kogoś wykorzystać. Może w tym przypadku "wykorzystać" to za duże słowo, ale zachowanie Autora pozostawia jak dla mnie wiele do życzenia i nie ma znaczenia, że nie jest on niebieskooką i blondwłosą specjalistką od IT.

Tak- bo autor napisał wyraźnie, że w związki nie wchodzi na próbę- tu go rozumiem całkowicie.

Pierogi gotowała zona Tokepita.. On uważał, że to za mało- ale chyba nie dlatego o tym wspominacie?.( tu tę widzę jakąś sprzeczność podejscia u autora, przyznaję)więc chyba jedynym wytłumaczeniem jest to, ze on nie mysli poprzestać na majsterkowaniu w nowym związku- bo byłby hipokrytą.

Rozumiem że myslisz inaczej i akurat Ty nie wiażesz tego z płcią- ale obawiam się, że wiele osób tak

154 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-06 19:40:09)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Ela210 napisał/a:

Tak- bo autor napisał wyraźnie, że w związki nie wchodzi na próbę- tu go rozumiem całkowicie.

Pierogi gotowała zona Tokepita.. On uważał, że to za mało- ale chyba nie dlatego o tym wspominacie?.( tu tę widzę jakąś sprzeczność podejscia u autora, przyznaję)więc chyba jedynym wytłumaczeniem jest to, ze on nie mysli poprzestać na majsterkowaniu w nowym związku- bo byłby hipokrytą.

Rozumiem że myslisz inaczej i akurat Ty nie wiażesz tego z płcią- ale obawiam się, że wiele osób tak

Ja rozumiem, że Autor nie wchodzi w związki na próbę itd, tylko że akurat przywołany przez Ciebie przykład był zupełnie nieadekwatny smile
Nie oznacza to, że zawsze atakuje się mężczyznę w takiej sytuacji - w tamtej został zaatakowany, bo miał małe dziecko z własną żoną i był zobowiązany ich utrzymywać. Partnerka Autora takiego obowiązku nie ma, to jest wyłącznie jej dobra wola. A Autor zastanawia się, kiedy (nawet nie "czy", tylko "kiedy"...) się wreszcie doczeka, że będzie przez nią utrzymywany, a nie tylko dostawał pożyczki... Bo przecież na dobre i na złe, a nie na próbę... tu nie widzisz zgrzytu?

155 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-06 19:49:25)

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
santapietruszka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Tak- bo autor napisał wyraźnie, że w związki nie wchodzi na próbę- tu go rozumiem całkowicie.

Pierogi gotowała zona Tokepita.. On uważał, że to za mało- ale chyba nie dlatego o tym wspominacie?.( tu tę widzę jakąś sprzeczność podejscia u autora, przyznaję)więc chyba jedynym wytłumaczeniem jest to, ze on nie mysli poprzestać na majsterkowaniu w nowym związku- bo byłby hipokrytą.

Rozumiem że myslisz inaczej i akurat Ty nie wiażesz tego z płcią- ale obawiam się, że wiele osób tak

Ja rozumiem, że Autor nie wchodzi w związki na próbę itd, tylko że akurat przywołany przez Ciebie przykład był zupełnie nieadekwatny smile
Nie oznacza to, że zawsze atakuje się mężczyznę w takiej sytuacji - w tamtej został zaatakowany, bo miał małe dziecko z własną żoną i był zobowiązany ich utrzymywać. Partnerka Autora takiego obowiązku nie ma, to jest wyłącznie jej dobra wola. A Autor zastanawia się, kiedy (nawet nie "czy", tylko "kiedy"...) się wreszcie doczeka, że będzie przez nią utrzymywany, a nie tylko dostawał pożyczki... Bo przecież na dobre i na złe, a nie na próbę... tu nie widzisz zgrzytu?

Nie odniosłam takiego wrażenia, ze oczekuje utrzymania. On po prostu chce być traktowany jako członek rodziny na równych prawach od początku.
Nie stawia sie w sytuacji proszącego pieska wdzięcznego za otrzymane kości. I chyba to sie jej w nim podoba i przeraza córkę.
Jesli dysproporcja w codziennym zyciu nie bedzie duża- dogadaja się.
Natomiast luksusowe zachcianki będą po stronie Pani domu - autor wyraźnie o tym pisze, ze jej nie dorówna pod tym wzgledem.
Jak dla mnie to zdrowy układ, jesli nie spieprzy tego wojna z córką- a ciagoty ku temu chyba są. wink

szukajac po forum na 100 % znajde przykłady par bez dzieci, gdzie wystąpi podobny problem.. ale chyba uwierzycie mi na słowo..

156

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Ela210 napisał/a:

Nie odniosłam takiego wrażenia, ze oczekuje utrzymania. On po prostu chce być traktowany jako członek rodziny na równych prawach od początku.

A ja właśnie odniosłam. Że owszem, chciałby być pełnoprawnym członkiem rodziny, ale głównie - finansowo... Nie przeczę, że mogę się mylić, ale na razie mam takie zdanie smile

Nie stawia sie w sytuacji proszącego pieska wdzięcznego za otrzymane kości.

Fakt, pisze, że się nie stawia, ale rozkminy na ten temat ma, bo z tym na forum przyszedł... więc nie jest tak, że do końca mu to pasuje - prosić nie chce, owszem, ale dostać by chciał...

Jak dla mnie to zdrowy układ, jesli nie spieprzy tego wojna z córką- a ciagoty ku temu chyba są. wink

Czy zdrowy, nie nam oceniać. Być może córka Autorki widzi o wiele więcej niż my. Widziała również poprzednich partnerów matki i może stąd jej niezbyt przyjazne podejście do Autora? Może widzi coś, czego zakochana matka nie widzi?
Bo skąd ta jej nieufność w stosunku do niego, jeśli jej samej wcale nikt nic nie zabiera, dostaje od matki tyle samo, co wcześniej?

157

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Ela210 napisał/a:
santapietruszka napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Tak- bo autor napisał wyraźnie, że w związki nie wchodzi na próbę- tu go rozumiem całkowicie.

Pierogi gotowała zona Tokepita.. On uważał, że to za mało- ale chyba nie dlatego o tym wspominacie?.( tu tę widzę jakąś sprzeczność podejscia u autora, przyznaję)więc chyba jedynym wytłumaczeniem jest to, ze on nie mysli poprzestać na majsterkowaniu w nowym związku- bo byłby hipokrytą.

Rozumiem że myslisz inaczej i akurat Ty nie wiażesz tego z płcią- ale obawiam się, że wiele osób tak

Ja rozumiem, że Autor nie wchodzi w związki na próbę itd, tylko że akurat przywołany przez Ciebie przykład był zupełnie nieadekwatny smile
Nie oznacza to, że zawsze atakuje się mężczyznę w takiej sytuacji - w tamtej został zaatakowany, bo miał małe dziecko z własną żoną i był zobowiązany ich utrzymywać. Partnerka Autora takiego obowiązku nie ma, to jest wyłącznie jej dobra wola. A Autor zastanawia się, kiedy (nawet nie "czy", tylko "kiedy"...) się wreszcie doczeka, że będzie przez nią utrzymywany, a nie tylko dostawał pożyczki... Bo przecież na dobre i na złe, a nie na próbę... tu nie widzisz zgrzytu?

Nie odniosłam takiego wrażenia, ze oczekuje utrzymania. On po prostu chce być traktowany jako członek rodziny na równych prawach od początku. ?

Ela- przyjął od parterki propozycję mieszkania za darmo, nie ponosi kosztów utrzymania - i nie ma z tym problemów , wręcz oczekuje że ona będzie płaciła za wszystko...bo on jest członkiem rodziny !!???
Tokepit napisał ,  post nr 1
"Partnerka, proszą mnie bym się do niej przeniósł, również miała na uwadze fakt, że i tak od paru miesięcy mieszkam u niej a niepotrzebnie opłacałem wynajęte mieszkanie.
Partnerka podczas rozmowy stwierdziła, że chciałaby bym kwotę, którą opłacałem mieszkanie odkładał na bok by mieć na ten wyjazd świąteczny, zaś jeśli mi zabraknie (a pewno zabraknie mi ok. 2 tyś) to ona mi dołoży „a ja później najwyżej ją gdzieś zaproszę na inny wyjazd jak już stanę na nogi”.

czyli wychodzi na to że ona zapłaci za cały jego wyjazd !!!

Ela210 napisał/a:

Nie stawia sie w sytuacji proszącego pieska wdzięcznego za otrzymane kości. I chyba to sie jej w nim podoba i przeraza córkę.

on uważa że jemu się należy tak jak córce i matce...bo one odejdą i on będzie na całe życie !

Ela210 napisał/a:

Jesli dysproporcja w codziennym zyciu nie bedzie duża- dogadaja się.

jest już widoczna .. i myślę że kobieta to widzi i dlatego znalazła rozwiązanie dla jego problemów finansowych - utrzymując go by mógł zebrać kasę na wyjazd- to tak jakby chciała by nie urazić męskiej dumy- z tym że nie wie jeszcze  że u niego tego nie ma !!!


Ela210 napisał/a:

szukajac po forum na 100 % znajde przykłady par bez dzieci, gdzie wystąpi podobny problem.. ale chyba uwierzycie mi na słowo..

I co mają te przykłady wskazywać ???? umowy w związkach są ich prywatna sprawą - kobieta chce finansować autora - super !jej sprawa  Ale że autor kombinuje że za mało , wylicza innym , krytykuje partnerkę że utrzymuje dorosła córkę, matkę - ale już że finansuje jego samego  to ok!

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

Tokepit tak się na nas wkurzył, że zaczął spamować forum big_smile

159

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...

Jego profil jest niedostępny, jakby wygaszony smile. Chyba zaciera ślady smile

160

Odp: Miłosć a pieniądze - trudny temat...
Ela210 napisał/a:
_v_ napisał/a:

znaczy uważasz, ze nasz autor jest tym podziwiannym przez kobiety mezczyzna? wink
troszke sie usmialam smile

autor watku nie dosc, ze sam sobie wymysla problemy, to jeszcze ma bardzo roszczeniowa postawevz gatunku "jestem partnerem więc mi sie nalezy".

zarabia kwote pieciocyfrowa, czyli jak ktoras pani słusznie zauwazyla minimum 10 000,pewnie ma kredyt na dwa tysiace, załóżmy ze alimenty na 1000,za mieszkanie nie placi,za jedzenie nie placi, wiec zostaje mu jakieś 7 tysiecy. ok,odejmijmy wydatki na samochod - zalozmy ze 1000 miesiecznie.
to co on robi z reszta pieniędzy?
ile srubek i farby mozna kupić za te tysiace?
no i ma pretensje, ze partnerka,która zna kilka miesięcy ledwie, utrzymuje córkę i matke i robi im prezenty.

Tak, przez Tę konkretną kobietę jest podziwiany. Bo maja podobne podejście do związku- takie gdzie nie wylicza się każdej śrubki- chyba rzadkie jak grupa krwi AB wink A wyobrażam sobie ilu po drodze spotkała facetów robiących problem z jej kasy... I naciagaczy też- ale to szybko wychodzi
Jezeli Autor okaze sie na tyle nierozgarnięty, by wtrącać sie między nią a córkę- to jego strata, jeśli będzie naciagaczem- też.
Ja tylko w tym temacie nie mogę przejść do porządku dziennego nad nierównością płci- bo wydaje mi się że w odwrotnej sytuacji kobieta nie usłyszałaby takich słów..
zerknijcie na jeden z wielu wątków..
http://www.netkobiety.pl/t101909.html

Ela
Nie wiem dlaczego sie tak uparlas na te nierownosc plci, przeciez nikt o tym nie wspomnial i kazdy sie odniosl do tego KONKRETNEGO przypadku.

Mnie osobiscie uderzyl najbardziej jego negatywny stosunek do corki partnerki. To, ze najchetniej wyslalby ja do pracy na caly etat, a moze i wogole z tego domu. I to, ze ingeruje w ich zwyczaje ( np. co do wyjazdow, na ktore sam nie ma ani pieniedzy, ani urlopu, lecz jesli parnerka pojedzie bez niego, to sie obrazi). Poza tym roszczeniowosc.

Posty [ 131 do 160 z 160 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Miłosć a pieniądze - trudny temat...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024