6 rok z żonatym facetem... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 rok z żonatym facetem...

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 163 z 163 ]

131

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Rossanka, zgodze sie w 100%. Ludzie lubia sie oszukiwac i kolorowac wlasne nie za piekne zachowania. Tylko, to wcale nie zmienia faktu, ze koniec koncow to jest WYBOR.

Nie jestem zadna swieta, ale jakos w zyciu ani nie staralam sie uwodzic zonatego mezczyzny, ani tez nie uleglam podjazdom jakiegos fraglesa. Nie, ze zbraku okazji- ich bylo pod dostatkiem. Po prostu byloby to kompletnie wbrew mojemu kodowi moralnemu, jaki sobie w zyciu wybralam. Takze, albo ktos wybiera mienie zasad, albo wybiera egoistyczne zaspokajanie wlasnych potrzeb.

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Ja wiem jak to wygląda,  bo obserwuje w otoczeniu coś takiego od ładnych paru lat.
I to jest właśnie czarno białe i bardzo proste. On kochanki nie kocha, bo jakby kochał,  to już sto razy odszedł by od żony.  Żony z resztą też nie kocha, ale póki co to z nią ma małżeństwo,  dzieci, dom i tak dalej i tak od lat.
Ona też twierdzi, że to skomplikowane i nic nie jest czarno białe,  typowe mydlenie oczu rozmówcy,  a najbardziej sobie, ale co kto lubi. Jej wybór.

Dla ciebie to proste, ale dla niej nie. I nie sądzę, żeby tylko na twój użytek twierdziła że to skonplikowane. Ona po prostu tak to czuje. Ja mam w bardzo bliskim otoczeniu osobę, która tak żyje już kilka lat. Staram się ją wspierać, bo widzę jak jej źle. I zrobiłabym wiele aby odeszła od niego. Jednak ona nie jest w stanie tego zrobić. Liczę że z czasem się wypali i będzie jej łatwiej. Na szczęscie ona ma już dzieci więc nigdy nie będzie sama i chociaż w tym sensie nie "traci" czasu. Nieraz załamuję się jej zachowaniem i kolejnymi nadziejami. Jednak nigdy w życiu nie określiłabym jej że jest "zimną suką", jest wspaniałą kobietą, cieplą, czułą, zawsze pomaga wszystkim i jest fantastyczną matką. Jedyne co to, że źle ulokowała uczucia. Nie znoszę tego gościa za to jak on ją traktuje. Czasem mam ochotę wszystko powiedzieć jego żonie bo może wtedy coś się zmieni. Więc jak tak czytam, że takie jak ona to cięzkie idiotki, egoistyczne suki, etc. to mnie trafia. To ten gośc jest egoistyczną świnią, rani dwie kobiety i w zasadzie nic sobie z tego nie robi.

Obydwoje są siebie więc warci. On zdradza żonę,  ona zadaje się z żonatym. Ani on święty ani ona taka niewinna.
Pewnie Ci mówi,  że jej trudno i nie umie odejsc? Tylko, że to tylko od jej decyzji zależy.  Nie od niego, bo on pewnie z tego układu nie zrezygnuje,  bo niby dlaczego, Tylko od niej zależy,  co ona z tym zrobi. NIE od Ciebie i nie od jej rodziców, nie od jej koleżanek,  nie od jej sąsiadki czy koleżanki z pracy. Nie od jej cioci , wujka czy pani z Tesco. To jest jej decyzja , że z nim nie kończy.  Powiesz ze to nie jet łatwe,  to trudne, bo ona go darzy uczuciem, tylko, że co to za tłumaczenie,  że coś jest trudne,  wiec tego nie zrobię. To żadne tłumaczenie.  Z resztą co jej to daje, to "bycie"z osoba,  która jej nie kocha? Przecież on jej nie kocha, więc po co zadawać się z kimś takim?.Lata przeleca, a potem naprawdę będzie coraz ciężej.

Tu nie ma co dorabiać ideologii. On nie kocha ani żony ani jej. Ona  go kocha, on ma żonę,  z którą nie chce się rozejeść. To jest bardzo prosta czarno biała sytuacja.

NIE ma tu nic skomplikowanego. Przecież to on wybiera , że chce mieć romans, a ona wybiera, że chce to ciągnąć,  a nie ludzie dookoła niej. Nikt jej do niczego nie zmusza. Ona sama się do tego niejako zmusza. Pewnie jest na to jakieś psychologiczne wytłumaczenie,  bo naokoło pełno się słyszy o takich schematach, ale ja Ci ich nie wytłumaczę bo nie jestem psychologiem, ale jak taktoś czytam te wszystkie historie,  to one są takie na jedno kopyto, z jednego wzoru.

133

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
rossanka napisał/a:

Obydwoje są siebie więc warci. On zdradza żonę,  ona zadaje się z żonatym. Ani on święty ani ona taka niewinna.
Pewnie Ci mówi,  że jej trudno i nie umie odejsc? Tylko, że to tylko od jej decyzji zależy.  Nie od niego, bo on pewnie z tego układu nie zrezygnuje,  bo niby dlaczego, Tylko od niej zależy,  co ona z tym zrobi. NIE od Ciebie i nie od jej rodziców, nie od jej koleżanek,  nie od jej sąsiadki czy koleżanki z pracy. Nie od jej cioci , wujka czy pani z Tesco. To jest jej decyzja , że z nim nie kończy.  Powiesz ze to nie jet łatwe,  to trudne, bo ona go darzy uczuciem, tylko, że co to za tłumaczenie,  że coś jest trudne,  wiec tego nie zrobię. To żadne tłumaczenie.  Z resztą co jej to daje, to "bycie"z osoba,  która jej nie kocha? Przecież on jej nie kocha, więc po co zadawać się z kimś takim?.Lata przeleca, a potem naprawdę będzie coraz ciężej.

Tu nie ma co dorabiać ideologii. On nie kocha ani żony ani jej. Ona  go kocha, on ma żonę,  z którą nie chce się rozejeść. To jest bardzo prosta czarno biała sytuacja.

NIE ma tu nic skomplikowanego. Przecież to on wybiera , że chce mieć romans, a ona wybiera, że chce to ciągnąć,  a nie ludzie dookoła niej. Nikt jej do niczego nie zmusza. Ona sama się do tego niejako zmusza. Pewnie jest na to jakieś psychologiczne wytłumaczenie,  bo naokoło pełno się słyszy o takich schematach, ale ja Ci ich nie wytłumaczę bo nie jestem psychologiem, ale jak taktoś czytam te wszystkie historie,  to one są takie na jedno kopyto, z jednego wzoru.

Tak to wydaje się bardzo proste. Moja przyjaciólka podejmowała decyzję już chyba ze dwadziescia razy, były rozstania, płacze, itd. Wiele razy lądowała na lekach. Nigdy byś nie powiedziała, że taka osoba może się doprowadzić do takiego stanu. Jest atrakcyjna, ma świetny, bardzo szanowany zawód. Ma wielu kolegów, w tym takich co chcieliby z nią być. Ale blokuje ją ten gość. Nie daje jej odejść. Ona nawet umawiała się parę razy z róznymi facetami i zawsze potem dzwoniła i mówila że nic z tego nie będzie bo ten jest taki i owaki. Mówie "daj mu szansę" ale ona nie chce. Czasem mam ochotę pojechać do tego gościa i mu natrzaskać w gębę. Jednocześnie żal mi tej żony, ona ma jeszcze gorszą sytuację bo ma z tym "kimś" dzieci. Co żona myśli o takim mężu trudno powiedzieć. Romans się wydał 2 lata temu i chyba on obiecal że to skończy, ale nie skończyl. Przez jakiś czas zeszli bardziej do podziemia ale teraz kryją się nawet mniej niż przed wpadką.

134

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Tullinka, dziewczyna o ktorej piszesz ma duze problemy z sama soba. To napewno. Tylko, ze problemy z sama soba to nie jest wytrych, ktorym mozna usprawiedliwiac niemoralne zachowania. Przepraszam, jak ktos jest alkoholikiem, to tez bedziesz usprawiedliwac go kiedy bije zone, wrzeszczy na dzieci i jezdzi po pijaku, bo on przeciez "taki biedny" i nie moze przestac?

Od problemow sa terapeuci i psychiatrzy, oraz silne postanowienie zrobienia czegos ze swoim zyciem, bo takie pitolenie, ze "on mi nie pozwala" wypowiadane przez dorosla, finansowo niezalezna osobe jest smieszne.

135

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Obydwoje są siebie więc warci. On zdradza żonę,  ona zadaje się z żonatym. Ani on święty ani ona taka niewinna.
Pewnie Ci mówi,  że jej trudno i nie umie odejsc? Tylko, że to tylko od jej decyzji zależy.  Nie od niego, bo on pewnie z tego układu nie zrezygnuje,  bo niby dlaczego, Tylko od niej zależy,  co ona z tym zrobi. NIE od Ciebie i nie od jej rodziców, nie od jej koleżanek,  nie od jej sąsiadki czy koleżanki z pracy. Nie od jej cioci , wujka czy pani z Tesco. To jest jej decyzja , że z nim nie kończy.  Powiesz ze to nie jet łatwe,  to trudne, bo ona go darzy uczuciem, tylko, że co to za tłumaczenie,  że coś jest trudne,  wiec tego nie zrobię. To żadne tłumaczenie.  Z resztą co jej to daje, to "bycie"z osoba,  która jej nie kocha? Przecież on jej nie kocha, więc po co zadawać się z kimś takim?.Lata przeleca, a potem naprawdę będzie coraz ciężej.

Tu nie ma co dorabiać ideologii. On nie kocha ani żony ani jej. Ona  go kocha, on ma żonę,  z którą nie chce się rozejeść. To jest bardzo prosta czarno biała sytuacja.

NIE ma tu nic skomplikowanego. Przecież to on wybiera , że chce mieć romans, a ona wybiera, że chce to ciągnąć,  a nie ludzie dookoła niej. Nikt jej do niczego nie zmusza. Ona sama się do tego niejako zmusza. Pewnie jest na to jakieś psychologiczne wytłumaczenie,  bo naokoło pełno się słyszy o takich schematach, ale ja Ci ich nie wytłumaczę bo nie jestem psychologiem, ale jak taktoś czytam te wszystkie historie,  to one są takie na jedno kopyto, z jednego wzoru.

Tak to wydaje się bardzo proste. Moja przyjaciólka podejmowała decyzję już chyba ze dwadziescia razy, były rozstania, płacze, itd. Wiele razy lądowała na lekach. Nigdy byś nie powiedziała, że taka osoba może się doprowadzić do takiego stanu. Jest atrakcyjna, ma świetny, bardzo szanowany zawód. Ma wielu kolegów, w tym takich co chcieliby z nią być. Ale blokuje ją ten gość. Nie daje jej odejść. Ona nawet umawiała się parę razy z róznymi facetami i zawsze potem dzwoniła i mówila że nic z tego nie będzie bo ten jest taki i owaki. Mówie "daj mu szansę" ale ona nie chce. Czasem mam ochotę pojechać do tego gościa i mu natrzaskać w gębę. Jednocześnie żal mi tej żony, ona ma jeszcze gorszą sytuację bo ma z tym "kimś" dzieci. Co żona myśli o takim mężu trudno powiedzieć. Romans się wydał 2 lata temu i chyba on obiecal że to skończy, ale nie skończyl. Przez jakiś czas zeszli bardziej do podziemia ale teraz kryją się nawet mniej niż przed wpadką.

On jej nie daje odejść bo jej grozi np ze powie jej znajomym o ich romansie czy coś takiego?

136

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Beyondblackie napisał/a:

Tullinka, dziewczyna o ktorej piszesz ma duze problemy z sama soba. To napewno. Tylko, ze problemy z sama soba to nie jest wytrych, ktorym mozna usprawiedliwiac niemoralne zachowania. Przepraszam, jak ktos jest alkoholikiem, to tez bedziesz usprawiedliwac go kiedy bije zone, wrzeszczy na dzieci i jezdzi po pijaku, bo on przeciez "taki biedny" i nie moze przestac?

Od problemow sa terapeuci i psychiatrzy, oraz silne postanowienie zrobienia czegos ze swoim zyciem, bo takie pitolenie, ze "on mi nie pozwala" wypowiadane przez dorosla, finansowo niezalezna osobe jest smieszne.

Ależ ja się zgadzam że ona jest od niego uzależniona. I ona sama nawet to przyznaje. Tylko widzisz z alkoholikiem bijącym dzieci jest łatwiej bo popełnia przestępstwo i na to są paragrafy. A tutaj co? Można mowic, tłumaczyć, pocieszać, ale przecież to ona musi poczuć że osiągnęla dno. Dlatego czasem mam ochotę zrobić coś żeby koleś pożałował albo się obraził, nie wiem.
Przyjaciółka chodziła na terapię. Trochę pomogło, bo zaczęla analizować dlaczego akceptuje pewne rzeczy w jego zachowaniu. Jednak nie rozstala się z nim.
Nigdy nie powiem o niej że to zimna suka i szukała kogoś do radosnego bzykania, bo wiem co przeszła w życiu.

137

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
rossanka napisał/a:

On jej nie daje odejść bo jej grozi np ze powie jej znajomym o ich romansie czy coś takiego?

Nie, po prostu nachodzi ją, pisze, wyznaje uczucia. To jest dość charyzmatyczny facet. I ona w końcu wraca do niego. Już bywały takie całe tygodnie że niby był koniec.
Ja tego faceta nie znoszę, widząc jak bawi się uczuciami dwóch kobiet.
Znasz przypadek Justyny Kowalczyk? To jest własnie sytuacja gdy normalna kobieta, osiągająca sukcesy, fajna babka, może zostać tak omamiona przez jakiegoś beznadziejnego faceta.

138

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Kobiety lubią robić z rzeczy prostych skomplikowane, dlatego że rzadziej kalkulują sytuacje na chłodno, albo robią to podświadomie, jednak czasem okazuje się, że konkluzja może być dla nich niewygodna. Dla twojego chłopaka sytuacja jest łatwa, dwie kobiety żyć nie umierać. Tobie chyba też nie jest źle bo jakoś przeżyłaś te 6 lat. Może więc zamiast ciągle żyć nadziejami, warto się dopasować, w końcu co to zmieni czy weźmie rozwód czy nie. Nawet jak byście wzięli ślub to wiesz jak słowa przysięgi małżeńskiej są dla niego warte?

139

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

On jej nie daje odejść bo jej grozi np ze powie jej znajomym o ich romansie czy coś takiego?

Nie, po prostu nachodzi ją, pisze, wyznaje uczucia. To jest dość charyzmatyczny facet. I ona w końcu wraca do niego. Już bywały takie całe tygodnie że niby był koniec.
Ja tego faceta nie znoszę, widząc jak bawi się uczuciami dwóch kobiet.
Znasz przypadek Justyny Kowalczyk? To jest własnie sytuacja gdy normalna kobieta, osiągająca sukcesy, fajna babka, może zostać tak omamiona przez jakiegoś beznadziejnego faceta.

Podziwiam Twoją zimną krew Tulinka- gdyby to dotyczyło mojej przyjaciółki, nie zdzierżyłabym dupka.

140 Ostatnio edytowany przez cataga (2017-09-04 00:55:48)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

wchodząc na forum opanowane przez osoby zdradzone, kochanki same wkładają kij w mrowisko - skąd więc to późniejsze zdziwienie?
ja rozumiem, że osobie, ktora się zali,że weszła w związek z osoba, która juz innej osobie przysięgała milość i wiernosć, wydaje się oburzające, że nie wszyscy biedulkę wspieraja, ale to sa już szczyty.
ktoś tu bardzo dopomina się mojego zbanowania - zapewne ci, ktorzy potrafią innym osobom wejść w związki i je porozwalać iz racji,ze to " milosc"
nie,  niestety nie, to nie milosc, tylko "d..pa"
Jak sie kocha drugą osobe, to chce się jej szczescia, niekoniecznie z soba....
no ale rozumiem,że dla wielu osob to wyższy poziom abstrakcji.
rozumiem,że ktoś przez 6 lat wierzy w bajeczki kochanka, lubi byc druga w związku kobietą, mieć dziecko, " bo tak wyszlo" i super- to nie jest moja sprawa.
ale zalenie sie na postepowanie dziwkarza na forum dla kobiet, kotre często gęsto sa zdradzane przez swoich meżów to po prostu okrucieństwo , bezczelność i najzwyczajniejsza hipokryzja. Możecie mnie zbanowac, skoro nie spodobało sie wam bardzo słowo"świna" odnoścnie biednej kochanki.
mi to zwisa, tak nawiasem mowiąc. nasz kraj jest przeżarty hipokryzją od lat, nic dziwnego, że  i ludzie sa nią przeżarci do cna, jak pani kochanka
Biały, wyjałeś mi te slowa z ust.
Jak bardzo trzeba byc zaslepiona by wierzyc,że ktoś, kto zlamał juz dana przysięgę, nie zrobi tego ponownie wobec nowej?
panu się nie spieszy, ma idealną dla siebie sytuacje...
a kobiety daja się wodzić za nos  slowem ( bo nie czynem) MILOŚĆ. HEHE, dobre żarty...
lustro napisała:,wrecz poraza nietolerancja,agresja wzgledem osob,ktore maja inny punkt widzrnia
No  wiecie, tu nie chodzi o " inny punkt widzenia" Inny punkt widzenia, to ja moge miec, wolac lody truskawkowe od czekoladowych, ale nie  wybór pomiędzy byciem podłym a byciem uczciwym i wiernym.
A mnie, pani Lustro , poraza pani tolerancja i akceptacja hipokryzji i  zakłamania  autorki tego wątku.
wiemże zycie nigdy nie jest czarno biale, ale pani miala wielokrotnie wybór- czy się zakochac, a jak się zakochać, to czy - brnąć w to dalej, a jak już brnać , to czy mieć dziecko itp. itd. I tylko przez 6 lat nie potrafiła swojego misia sklonic do rozwodu i bycia uczciwym wobec swojej żony i swojej kochanki. Maja prawo robic, co robią, nie maja prawa krzywdzic dzieci.  Jedno warte drugiego. Ale oczekiwania pogłaskania po głowce za wieloletnie brnięcie w bagno, to są szczyty hipokryzji.

141

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

On jej nie daje odejść bo jej grozi np ze powie jej znajomym o ich romansie czy coś takiego?

Nie, po prostu nachodzi ją, pisze, wyznaje uczucia. To jest dość charyzmatyczny facet. I ona w końcu wraca do niego. Już bywały takie całe tygodnie że niby był koniec.
Ja tego faceta nie znoszę, widząc jak bawi się uczuciami dwóch kobiet.
.

Dobrze, on ją nachodzi, wyznaje uczucia (dziwne, bo mimo tegociągle jest z żoną, więc te jego uczucia specjalnie za silne sie nie wydaja być), a ona - tzn Twoja koleżanka, - nie ma nic do powiedzenia? Nie może mu powiedzieć: gościu daj mi spokój masz żonę to czego u mnie szukasz? Przecież to, ze on jej wyznaje "UCZUCIA" nie oznacza automatycznie, że ona go musi dłużej tolerować.
Jakby tego nie chciała, to on by mógł na rzęsach stawać a ona nawet by na niego nie spojrzała. Widać eięc jasno, że ona chce tego układu, bo to nawet nie jest związek.
Jest dorosła, nic jej nie przetłumaczysz. Będzie chciała, to sama to zakończy.

142

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
rossanka napisał/a:
Tulinka80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

On jej nie daje odejść bo jej grozi np ze powie jej znajomym o ich romansie czy coś takiego?

Nie, po prostu nachodzi ją, pisze, wyznaje uczucia. To jest dość charyzmatyczny facet. I ona w końcu wraca do niego. Już bywały takie całe tygodnie że niby był koniec.
Ja tego faceta nie znoszę, widząc jak bawi się uczuciami dwóch kobiet.
.

Dobrze, on ją nachodzi, wyznaje uczucia (dziwne, bo mimo tegociągle jest z żoną, więc te jego uczucia specjalnie za silne sie nie wydaja być), a ona - tzn Twoja koleżanka, - nie ma nic do powiedzenia? Nie może mu powiedzieć: gościu daj mi spokój masz żonę to czego u mnie szukasz? Przecież to, ze on jej wyznaje "UCZUCIA" nie oznacza automatycznie, że ona go musi dłużej tolerować.
Jakby tego nie chciała, to on by mógł na rzęsach stawać a ona nawet by na niego nie spojrzała. Widać eięc jasno, że ona chce tego układu, bo to nawet nie jest związek.
Jest dorosła, nic jej nie przetłumaczysz. Będzie chciała, to sama to zakończy.

Podpisuję się pod słowami Rossanki smile
Ta kobieta w pewnym sensie współpracuje z żonatym facetem, aby ich układ nadal trwał. Widocznie czerpie z niego jakieś korzyści, które są dla niej bardziej istotne niż straty, które ona sobie uświadamia.
Jakbym miała strzelać, to wydaje mi się, że musi jej być bardzo przyjemnie, gdy on nie odpuszcza z nią kontaktu, wyznaje swoje uczucia itp. Ona wciąż potrzebuje tych potwierdzeń, że jest dla niego ważna, mimo że nie idzie za nimi żaden konkret. Tak jak napisała Blackie, ta kobieta jest zaburzona. Ma deficyty emocjonalne, które powodują, że tworzy w swoim życiu sytuacje, które przysparzają jej cierpienia.

Tulniko, fajnie, że utożsamiasz się że swoją koleżanką, która WYBRAŁA bycie kochanką i widzisz w niej więcej niż puszczającą się cichodajkę, ale sądzę, że to samo mogliby powiedzieć o jej kochanku jego bliscy, którzy znają jego przeszłość i widzą, że sam sobie tworzy w życiu sytyacje, które powodują jego cierpienia. I nie tylko jego, więc może jego też powinnaś głaskać po główce, zamiast życzyć mu jak najgorzej.

143

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Sorry ale moim zdaniem to najgłupsza z tej trójki jest właśnie żona , facet ją zdradził zrobił dziecko innej a ona czeka nie wiadomo na co .
A ty rób co uważasz za słuszne dla siebie i dziecka.

144

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Alyjah napisał/a:

Sorry ale moim zdaniem to najgłupsza z tej trójki jest właśnie żona , facet ją zdradził zrobił dziecko innej a ona czeka nie wiadomo na co .
A ty rób co uważasz za słuszne dla siebie i dziecka.

Głupia nie głupia,  ale jednak siedzi z żoną,  a nie ma zamiaru odejść do kochanki.

145

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
rossanka napisał/a:
Alyjah napisał/a:

Sorry ale moim zdaniem to najgłupsza z tej trójki jest właśnie żona , facet ją zdradził zrobił dziecko innej a ona czeka nie wiadomo na co .
A ty rób co uważasz za słuszne dla siebie i dziecka.

Głupia nie głupia,  ale jednak siedzi z żoną,  a nie ma zamiaru odejść do kochanki.

Jak to "siedzi"? Przeciez mieszka z kochanką.

146

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Alyjah napisał/a:

Sorry ale moim zdaniem to najgłupsza z tej trójki jest właśnie żona , facet ją zdradził zrobił dziecko innej a ona czeka nie wiadomo na co .
A ty rób co uważasz za słuszne dla siebie i dziecka.

Głupia nie głupia,  ale jednak siedzi z żoną,  a nie ma zamiaru odejść do kochanki.

Jak to "siedzi"? Przeciez mieszka z kochanką.

Chodziło mi o stan, formalnie jest żonaty z inną. Jakos o rozwodzie nikt nie pisał.
Jest to dziwne.

147 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-09-04 19:48:37)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
rossanka napisał/a:
Tulinka80 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Głupia nie głupia,  ale jednak siedzi z żoną,  a nie ma zamiaru odejść do kochanki.

Jak to "siedzi"? Przeciez mieszka z kochanką.

Chodziło mi o stan, formalnie jest żonaty z inną. Jakos o rozwodzie nikt nie pisał.
Jest to dziwne.

Źebyś wiedziała Rossanka, całkiem dziwne.

Podsumujmy sobie fakty:
1.) Jajko jest od 6 lat kochanką. Od jakiś 3-4 lat nawet "kochanką formalną". W związku w tym czasie urodziło się dziecko. 6 lat temu jajko miała 22 lata, pracowała w restauracji i nie miała kasy nawet na wynajem kawalerki. Dzisiaj ma swój dom i wysokie dochody. Na nią są także rejestrowane auta kochanka.
2.) Żona kochanka to niewykształcona, wychowująca dzieci kura domowa, która została zmuszona ostatnio przez męża do pracy jako sprzątaczka na część etatu. Mieszka z dziećmi w mieszkaniu, które jest własnością matki jej męża, opłacanym przez męża i jego matkę. Zdradzała męża z mężczyznami poznawanymi na czatach internetowych. Nie może liczyć na pomoc i wsparcie swoich rodziców-alkoholików.
3.) Kochanek ma startującą firmę, nie stać go na opłacenie pozwu sądowego (600 zł) wink

Może niech mu Jajo pożyczy kasę na ten pozew big_smile
Na teraz to mi wygląda na to, że kochankowi Jajka i jego żonie pasuje taki układ. Żona ma gdzie mieszkać i w dodatku na cudzy rachunek, więc ona na pewno nie ma motywacji do zmiany sytuacji.

148 Ostatnio edytowany przez katarine93 (2017-09-04 20:59:01)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Beyondblackie napisał/a:
adiaphora napisał/a:

a żona to jakiś status wyjątkowy? Kobieta będąc żoną powinna ze szczęścia bic się po tyłku pośladkami, że facet wziął z nią ślub? Bo takie można odnieść wrażenie, czytają co napisałaś.  Kochanka to gorsza bo nie ma papierka? I nieważne, że żyją razem x lat, że tworzą rodzinę?

Tak, zona ma status wyjatkowy, poniewaz to JEJ fragles przysiegal milosc i wiernosc przed oltarzem/ w USC.

Cóż, w obecnych czasach i jak widać według wielu osób akt małżeństwa to jest tylko papierek, którym można sobie co najwyżej podetrzeć tyłek w kiblu wink Kwestia wartości i moralności, niestety niektórym ich obu brakuje.

149 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2017-09-05 06:20:48)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

,,6 lat temu jajko miała 22 lata, pracowała w restauracji i nie miała kasy nawet na wynajem kawalerki. Dzisiaj ma swój dom i wysokie dochody. Na nią są także rejestrowane auta kochanka.,,
Widać kto skorzystał materialnie na romansie i na rozwaleniu komuś małżeństwa.
Uderza pogarda do ,,biednej niewykształconej żony,,. Ciekawe jakież to wykształcenie ma kochanica:)
Wiem jedno wykształcenie i pieniądze to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze elementarne wychowanie, przyzwoitość i zasady moralne wyniesione z domu rodzinnego. Autorka tematu nie ma na pewno za grosz przyzwoitości, skoro pozwala na to, żeby ,,biedny misio,, tak rolował i ja i swoja żonę i wszystkich dookoła.

150 Ostatnio edytowany przez Biały (2017-09-05 09:58:39)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Mnie zastanawia, że nikomu z ich bliskiego otoczenia nie przeszkadza i nie dziwi ta sytuacja. Nigdy nie było to komentowane przez rodziców faceta i jak przedstawiał jeszcze-nie-żonę, swoim znajomym? Chyba, że autorka nie wspomniała, że koleś jest arabskim szejkiem z własnym haremem?

151

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
cataga napisał/a:

wchodząc na forum opanowane przez osoby zdradzone, kochanki same wkładają kij w mrowisko - skąd więc to późniejsze zdziwienie?
ja rozumiem, że osobie, ktora się zali,że weszła w związek z osoba, która juz innej osobie przysięgała milość i wiernosć, wydaje się oburzające, że nie wszyscy biedulkę wspieraja, ale to sa już szczyty.
ktoś tu bardzo dopomina się mojego zbanowania - zapewne ci, ktorzy potrafią innym osobom wejść w związki i je porozwalać iz racji,ze to " milosc"
nie,  niestety nie, to nie milosc, tylko "d..pa"
Jak sie kocha drugą osobe, to chce się jej szczescia, niekoniecznie z soba....
no ale rozumiem,że dla wielu osob to wyższy poziom abstrakcji.
rozumiem,że ktoś przez 6 lat wierzy w bajeczki kochanka, lubi byc druga w związku kobietą, mieć dziecko, " bo tak wyszlo" i super- to nie jest moja sprawa.
ale zalenie sie na postepowanie dziwkarza na forum dla kobiet, kotre często gęsto sa zdradzane przez swoich meżów to po prostu okrucieństwo , bezczelność i najzwyczajniejsza hipokryzja. Możecie mnie zbanowac, skoro nie spodobało sie wam bardzo słowo"świna" odnoścnie biednej kochanki.
mi to zwisa, tak nawiasem mowiąc. nasz kraj jest przeżarty hipokryzją od lat, nic dziwnego, że  i ludzie sa nią przeżarci do cna, jak pani kochanka
Biały, wyjałeś mi te slowa z ust.
Jak bardzo trzeba byc zaslepiona by wierzyc,że ktoś, kto zlamał juz dana przysięgę, nie zrobi tego ponownie wobec nowej?
panu się nie spieszy, ma idealną dla siebie sytuacje...
a kobiety daja się wodzić za nos  slowem ( bo nie czynem) MILOŚĆ. HEHE, dobre żarty...
lustro napisała:,wrecz poraza nietolerancja,agresja wzgledem osob,ktore maja inny punkt widzrnia
No  wiecie, tu nie chodzi o " inny punkt widzenia" Inny punkt widzenia, to ja moge miec, wolac lody truskawkowe od czekoladowych, ale nie  wybór pomiędzy byciem podłym a byciem uczciwym i wiernym.
A mnie, pani Lustro , poraza pani tolerancja i akceptacja hipokryzji i  zakłamania  autorki tego wątku.
wiemże zycie nigdy nie jest czarno biale, ale pani miala wielokrotnie wybór- czy się zakochac, a jak się zakochać, to czy - brnąć w to dalej, a jak już brnać , to czy mieć dziecko itp. itd. I tylko przez 6 lat nie potrafiła swojego misia sklonic do rozwodu i bycia uczciwym wobec swojej żony i swojej kochanki. Maja prawo robic, co robią, nie maja prawa krzywdzic dzieci.  Jedno warte drugiego. Ale oczekiwania pogłaskania po głowce za wieloletnie brnięcie w bagno, to są szczyty hipokryzji.

To forum przywraca mi wiarę w ludzi. Na szczęście jak widać jest wiele osób posiadających kręgosłup moralny i potrafiących nazywać rzeczy po imieniu.

152

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
bleumarine napisał/a:
cataga napisał/a:

wchodząc na forum opanowane przez osoby zdradzone, kochanki same wkładają kij w mrowisko - skąd więc to późniejsze zdziwienie?
ja rozumiem, że osobie, ktora się zali,że weszła w związek z osoba, która juz innej osobie przysięgała milość i wiernosć, wydaje się oburzające, że nie wszyscy biedulkę wspieraja, ale to sa już szczyty.
ktoś tu bardzo dopomina się mojego zbanowania - zapewne ci, ktorzy potrafią innym osobom wejść w związki i je porozwalać iz racji,ze to " milosc"
nie,  niestety nie, to nie milosc, tylko "d..pa"
Jak sie kocha drugą osobe, to chce się jej szczescia, niekoniecznie z soba....
no ale rozumiem,że dla wielu osob to wyższy poziom abstrakcji.
rozumiem,że ktoś przez 6 lat wierzy w bajeczki kochanka, lubi byc druga w związku kobietą, mieć dziecko, " bo tak wyszlo" i super- to nie jest moja sprawa.
ale zalenie sie na postepowanie dziwkarza na forum dla kobiet, kotre często gęsto sa zdradzane przez swoich meżów to po prostu okrucieństwo , bezczelność i najzwyczajniejsza hipokryzja. Możecie mnie zbanowac, skoro nie spodobało sie wam bardzo słowo"świna" odnoścnie biednej kochanki.
mi to zwisa, tak nawiasem mowiąc. nasz kraj jest przeżarty hipokryzją od lat, nic dziwnego, że  i ludzie sa nią przeżarci do cna, jak pani kochanka
Biały, wyjałeś mi te slowa z ust.
Jak bardzo trzeba byc zaslepiona by wierzyc,że ktoś, kto zlamał juz dana przysięgę, nie zrobi tego ponownie wobec nowej?
panu się nie spieszy, ma idealną dla siebie sytuacje...
a kobiety daja się wodzić za nos  slowem ( bo nie czynem) MILOŚĆ. HEHE, dobre żarty...
lustro napisała:,wrecz poraza nietolerancja,agresja wzgledem osob,ktore maja inny punkt widzrnia
No  wiecie, tu nie chodzi o " inny punkt widzenia" Inny punkt widzenia, to ja moge miec, wolac lody truskawkowe od czekoladowych, ale nie  wybór pomiędzy byciem podłym a byciem uczciwym i wiernym.
A mnie, pani Lustro , poraza pani tolerancja i akceptacja hipokryzji i  zakłamania  autorki tego wątku.
wiemże zycie nigdy nie jest czarno biale, ale pani miala wielokrotnie wybór- czy się zakochac, a jak się zakochać, to czy - brnąć w to dalej, a jak już brnać , to czy mieć dziecko itp. itd. I tylko przez 6 lat nie potrafiła swojego misia sklonic do rozwodu i bycia uczciwym wobec swojej żony i swojej kochanki. Maja prawo robic, co robią, nie maja prawa krzywdzic dzieci.  Jedno warte drugiego. Ale oczekiwania pogłaskania po głowce za wieloletnie brnięcie w bagno, to są szczyty hipokryzji.

To forum przywraca mi wiarę w ludzi. Na szczęście jak widać jest wiele osób posiadających kręgosłup moralny i potrafiących nazywać rzeczy po imieniu.

Chociaż podejrzewam, że po moich słowach mój kręgosłup zostanie przetrącony, pozwolę się nie zgodzić.
Ludzie mają prawo do odmiennego zdania, nie tylko gustu w sprawie smaku lodów.
Żadna przysięga nie jest gwarancją udanego związku. O związek trzeba dbać!  Jeżeli jest miłość, szacunek, wzajemne zrozumienie i wsparcie, to nawet bez przysięgi nie pojawi się trzecia osoba.
Autorka nie jest winna, że pierwszy związek jej partnera się rozpadł. Za rozpad ponoszą odpowiedzialność Ci, którzy o związek nie dbali. Ciosanie kołków na głowie Autorki i wyżywanie się na niej, za własne porażki, to dopiero jest hipokryzja.

153

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
ewelinaL napisał/a:
bleumarine napisał/a:
cataga napisał/a:

wchodząc na forum opanowane przez osoby zdradzone, kochanki same wkładają kij w mrowisko - skąd więc to późniejsze zdziwienie?
ja rozumiem, że osobie, ktora się zali,że weszła w związek z osoba, która juz innej osobie przysięgała milość i wiernosć, wydaje się oburzające, że nie wszyscy biedulkę wspieraja, ale to sa już szczyty.
ktoś tu bardzo dopomina się mojego zbanowania - zapewne ci, ktorzy potrafią innym osobom wejść w związki i je porozwalać iz racji,ze to " milosc"
nie,  niestety nie, to nie milosc, tylko "d..pa"
Jak sie kocha drugą osobe, to chce się jej szczescia, niekoniecznie z soba....
no ale rozumiem,że dla wielu osob to wyższy poziom abstrakcji.
rozumiem,że ktoś przez 6 lat wierzy w bajeczki kochanka, lubi byc druga w związku kobietą, mieć dziecko, " bo tak wyszlo" i super- to nie jest moja sprawa.
ale zalenie sie na postepowanie dziwkarza na forum dla kobiet, kotre często gęsto sa zdradzane przez swoich meżów to po prostu okrucieństwo , bezczelność i najzwyczajniejsza hipokryzja. Możecie mnie zbanowac, skoro nie spodobało sie wam bardzo słowo"świna" odnoścnie biednej kochanki.
mi to zwisa, tak nawiasem mowiąc. nasz kraj jest przeżarty hipokryzją od lat, nic dziwnego, że  i ludzie sa nią przeżarci do cna, jak pani kochanka
Biały, wyjałeś mi te slowa z ust.
Jak bardzo trzeba byc zaslepiona by wierzyc,że ktoś, kto zlamał juz dana przysięgę, nie zrobi tego ponownie wobec nowej?
panu się nie spieszy, ma idealną dla siebie sytuacje...
a kobiety daja się wodzić za nos  slowem ( bo nie czynem) MILOŚĆ. HEHE, dobre żarty...
lustro napisała:,wrecz poraza nietolerancja,agresja wzgledem osob,ktore maja inny punkt widzrnia
No  wiecie, tu nie chodzi o " inny punkt widzenia" Inny punkt widzenia, to ja moge miec, wolac lody truskawkowe od czekoladowych, ale nie  wybór pomiędzy byciem podłym a byciem uczciwym i wiernym.
A mnie, pani Lustro , poraza pani tolerancja i akceptacja hipokryzji i  zakłamania  autorki tego wątku.
wiemże zycie nigdy nie jest czarno biale, ale pani miala wielokrotnie wybór- czy się zakochac, a jak się zakochać, to czy - brnąć w to dalej, a jak już brnać , to czy mieć dziecko itp. itd. I tylko przez 6 lat nie potrafiła swojego misia sklonic do rozwodu i bycia uczciwym wobec swojej żony i swojej kochanki. Maja prawo robic, co robią, nie maja prawa krzywdzic dzieci.  Jedno warte drugiego. Ale oczekiwania pogłaskania po głowce za wieloletnie brnięcie w bagno, to są szczyty hipokryzji.

To forum przywraca mi wiarę w ludzi. Na szczęście jak widać jest wiele osób posiadających kręgosłup moralny i potrafiących nazywać rzeczy po imieniu.

Chociaż podejrzewam, że po moich słowach mój kręgosłup zostanie przetrącony, pozwolę się nie zgodzić.
Ludzie mają prawo do odmiennego zdania, nie tylko gustu w sprawie smaku lodów.
Żadna przysięga nie jest gwarancją udanego związku. O związek trzeba dbać!  Jeżeli jest miłość, szacunek, wzajemne zrozumienie i wsparcie, to nawet bez przysięgi nie pojawi się trzecia osoba.
Autorka nie jest winna, że pierwszy związek jej partnera się rozpadł. Za rozpad ponoszą odpowiedzialność Ci, którzy o związek nie dbali. Ciosanie kołków na głowie Autorki i wyżywanie się na niej, za własne porażki, to dopiero jest hipokryzja.

Autorka sama jest sobie winna, bo od razu wiedziała,  że jej przeszły kochanek jest żonaty.
I teraz jest jak jest, czylo mieszka z facetem, który jest związany z malzenstwem z inną. 
Pytam się,  jakim trzeba być człowiekiem,  wiedząc,  że druga osoba ma małżonka,  a mimo tego zdecydować się na "zwiazek" z taką osobą?
Już pisałam,  jedno warte drugiego. On, że mając żonę znalazł sobie kochankę,  a ona, że wiedzac, że on jest żonaty,  weszła z nim w układ.  A efekt jaki jest dzisiaj taki jest. Sprawa wisi i jak dotąd nic nie wskazuje na jej rozwiązanie.

154 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-09-09 12:57:25)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
rossanka napisał/a:
ewelinaL napisał/a:
bleumarine napisał/a:

To forum przywraca mi wiarę w ludzi. Na szczęście jak widać jest wiele osób posiadających kręgosłup moralny i potrafiących nazywać rzeczy po imieniu.

Chociaż podejrzewam, że po moich słowach mój kręgosłup zostanie przetrącony, pozwolę się nie zgodzić.
Ludzie mają prawo do odmiennego zdania, nie tylko gustu w sprawie smaku lodów.
Żadna przysięga nie jest gwarancją udanego związku. O związek trzeba dbać!  Jeżeli jest miłość, szacunek, wzajemne zrozumienie i wsparcie, to nawet bez przysięgi nie pojawi się trzecia osoba.
Autorka nie jest winna, że pierwszy związek jej partnera się rozpadł. Za rozpad ponoszą odpowiedzialność Ci, którzy o związek nie dbali. Ciosanie kołków na głowie Autorki i wyżywanie się na niej, za własne porażki, to dopiero jest hipokryzja.


Pytam się,  jakim trzeba być człowiekiem,  wiedząc,  że druga osoba ma małżonka,  a mimo tego zdecydować się na "zwiazek" z taką osobą?
Już pisałam,  jedno warte drugiego. On, że mając żonę znalazł sobie kochankę,  a ona, że wiedzac, że on jest żonaty,  weszła z nim w układ.  A efekt jaki jest dzisiaj taki jest. Sprawa wisi i jak dotąd nic nie wskazuje na jej rozwiązanie.

mozna być normalnym czlowiekiem bo papierek nie jest wazniejszy od człowieka. Związani małżeństwem? To przenośnia. Jesli ludzi już nic nie lączy to papierkiem mogą sobie tyłek podetrzeć, on nie gwarantuje miłości i tego, że będą ze sobą do śmierci. To, że ktoś ma małżonka nie rowna się z automatu, że lączy ich cokolwiek. To chyba oczywiste, o co więc ta spina? Jakaś gloryfikacja aktu małżeńskiego? wink On niestety nie ma magicznej mocy, jak niektorzy by chcieli, to od ludzi zależy jaka jest ich relacja.
Małżeństwo moich rodziców rozpadło się dużo wczesniej zanim oficjalnie się rozwiedli i każde już  żyło na swój sposób i robiło, co chciało. I czy w tej sytuacji ktokolwiek móglby rozbić coś co istnieje tylko na papierze? Nonsens.
Dajcie wreszcie spokój autorce i przestańcie rzucać już tymi kamieniami bo w końcu ich zabraknie. A może wyznawcami Koranu jesteście? wink

155 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2017-09-09 13:25:40)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
adiaphora napisał/a:

mozna być normalnym czlowiekiem bo papierek nie jest wazniejszy od człowieka. Związani małżeństwem? To przenośnia. Jesli ludzi już nic nie lączy to papierkiem mogą sobie tyłek podetrzeć, on nie gwarantuje miłości i tego, że będą ze sobą do śmierci. To, że ktoś ma małżonka nie rowna się z automatu, że lączy ich cokolwiek. To chyba oczywiste, o co więc ta spina? Jakaś gloryfikacja aktu małżeńskiego? wink On niestety nie ma magicznej mocy, jak niektorzy by chcieli, to od ludzi zależy jaka jest ich relacja.

W opisanej w wątku sytuacji podstawowa różnica jest taka, że gdyby kochanek Autorki nie był żonaty, to nie byłoby jej obecnych wątpliwości i dylematów. Związanie go z inną kobietą tym pogardzanym przez Ciebie papierkiem, jak widać niezwykle komplikuje jej życie - na własne życzenie. Gdyby kiedyś się nad tym zastanowiła, to dziś pewnie w ogóle nie miałaby potrzeby zakładania tego wątku.

156 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-09-09 14:42:41)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Priscilla napisał/a:
adiaphora napisał/a:

mozna być normalnym czlowiekiem bo papierek nie jest wazniejszy od człowieka. Związani małżeństwem? To przenośnia. Jesli ludzi już nic nie lączy to papierkiem mogą sobie tyłek podetrzeć, on nie gwarantuje miłości i tego, że będą ze sobą do śmierci. To, że ktoś ma małżonka nie rowna się z automatu, że lączy ich cokolwiek. To chyba oczywiste, o co więc ta spina? Jakaś gloryfikacja aktu małżeńskiego? wink On niestety nie ma magicznej mocy, jak niektorzy by chcieli, to od ludzi zależy jaka jest ich relacja.

W opisanej w wątku sytuacji podstawowa różnica jest taka, że gdyby kochanek Autorki nie był żonaty, to nie byłoby jej obecnych wątpliwości i dylematów. Związanie go z inną kobietą tym pogardzanym przez Ciebie papierkiem, jak widać niezwykle komplikuje jej życie - na własne życzenie. Gdyby kiedyś się nad tym zastanowiła, to dziś pewnie w ogóle nie miałaby potrzeby zakładania tego wątku.

nie wiem, czy aż tak komplikuje jej życie, ale na pewno ma wątpliwości z powodu formalności, czyli tego papierka. I o tym napisała. Nie prosiła o wskazowki ani oceny moralne i jedynie parę osób skupiło się na temacie a reszta jak zwykle sobie poużywała robiąc spektakl pod tytułem "wredna z niej suka i dobrze jej tak". Widzisz rożnicę?
edit: nie każdy przypadek jest taki sam, dlatego nie można z góry zakładać tego samego. Rozumiem, że wiele osób patrzy przez pryzmat własnych, przykrych doświadczeń i kieruje się uprzedzeniami, ale to słabe usprawiedliwienie.

157

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
adiaphora napisał/a:
rossanka napisał/a:
ewelinaL napisał/a:

Chociaż podejrzewam, że po moich słowach mój kręgosłup zostanie przetrącony, pozwolę się nie zgodzić.
Ludzie mają prawo do odmiennego zdania, nie tylko gustu w sprawie smaku lodów.
Żadna przysięga nie jest gwarancją udanego związku. O związek trzeba dbać!  Jeżeli jest miłość, szacunek, wzajemne zrozumienie i wsparcie, to nawet bez przysięgi nie pojawi się trzecia osoba.
Autorka nie jest winna, że pierwszy związek jej partnera się rozpadł. Za rozpad ponoszą odpowiedzialność Ci, którzy o związek nie dbali. Ciosanie kołków na głowie Autorki i wyżywanie się na niej, za własne porażki, to dopiero jest hipokryzja.


Pytam się,  jakim trzeba być człowiekiem,  wiedząc,  że druga osoba ma małżonka,  a mimo tego zdecydować się na "zwiazek" z taką osobą?
Już pisałam,  jedno warte drugiego. On, że mając żonę znalazł sobie kochankę,  a ona, że wiedzac, że on jest żonaty,  weszła z nim w układ.  A efekt jaki jest dzisiaj taki jest. Sprawa wisi i jak dotąd nic nie wskazuje na jej rozwiązanie.

mozna być normalnym czlowiekiem bo papierek nie jest wazniejszy od człowieka. Związani małżeństwem? To przenośnia. Jesli ludzi już nic nie lączy to papierkiem mogą sobie tyłek podetrzeć, on nie gwarantuje miłości i tego, że będą ze sobą do śmierci. To, że ktoś ma małżonka nie rowna się z automatu, że lączy ich cokolwiek. To chyba oczywiste, o co więc ta spina? Jakaś gloryfikacja aktu małżeńskiego? wink On niestety nie ma magicznej mocy, jak niektorzy by chcieli, to od ludzi zależy jaka jest ich relacja.
Małżeństwo moich rodziców rozpadło się dużo wczesniej zanim oficjalnie się rozwiedli i każde już  żyło na swój sposób i robiło, co chciało. I czy w tej sytuacji ktokolwiek móglby rozbić coś co istnieje tylko na papierze? Nonsens.
Dajcie wreszcie spokój autorce i przestańcie rzucać już tymi kamieniami bo w końcu ich zabraknie. A może wyznawcami Koranu jesteście? wink

Jakby był wolny, to jakby chcieli to już dawno by byli po ślubie i nie było by tego wątku.
A tak to leci 6ty rok, z żonatym,  co Autorkę uwiera  bo inaczej nie zalila by się na forum. Widać nie jest kolorowo , dlatego postanowiła tu napisać. Wiedziała,  że jest żonaty,  weszła w to, a po 6 latach on nadal jest żonaty że starą żoną, a Autorkę coraz bardziej jak widać to niepokoi.

158

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
rossanka napisał/a:
adiaphora napisał/a:
rossanka napisał/a:

Pytam się,  jakim trzeba być człowiekiem,  wiedząc,  że druga osoba ma małżonka,  a mimo tego zdecydować się na "zwiazek" z taką osobą?
Już pisałam,  jedno warte drugiego. On, że mając żonę znalazł sobie kochankę,  a ona, że wiedzac, że on jest żonaty,  weszła z nim w układ.  A efekt jaki jest dzisiaj taki jest. Sprawa wisi i jak dotąd nic nie wskazuje na jej rozwiązanie.

mozna być normalnym czlowiekiem bo papierek nie jest wazniejszy od człowieka. Związani małżeństwem? To przenośnia. Jesli ludzi już nic nie lączy to papierkiem mogą sobie tyłek podetrzeć, on nie gwarantuje miłości i tego, że będą ze sobą do śmierci. To, że ktoś ma małżonka nie rowna się z automatu, że lączy ich cokolwiek. To chyba oczywiste, o co więc ta spina? Jakaś gloryfikacja aktu małżeńskiego? wink On niestety nie ma magicznej mocy, jak niektorzy by chcieli, to od ludzi zależy jaka jest ich relacja.
Małżeństwo moich rodziców rozpadło się dużo wczesniej zanim oficjalnie się rozwiedli i każde już  żyło na swój sposób i robiło, co chciało. I czy w tej sytuacji ktokolwiek móglby rozbić coś co istnieje tylko na papierze? Nonsens.
Dajcie wreszcie spokój autorce i przestańcie rzucać już tymi kamieniami bo w końcu ich zabraknie. A może wyznawcami Koranu jesteście? wink

Jakby był wolny, to jakby chcieli to już dawno by byli po ślubie i nie było by tego wątku.
A tak to leci 6ty rok, z żonatym,  co Autorkę uwiera  bo inaczej nie zalila by się na forum. Widać nie jest kolorowo , dlatego postanowiła tu napisać. Wiedziała,  że jest żonaty,  weszła w to, a po 6 latach on nadal jest żonaty że starą żoną, a Autorkę coraz bardziej jak widać to niepokoi.

Przypomnę słowa Autorki z 1 postu:

Jajko2211 napisał/a:

teraz od prawie 3 lat mieszkamy w naszym wspolnym domu jednorodzinnym. Spędzamy razem święta i razem mamy dziecko. Jego dzieci do nas przyjeżdżają. Nawet jego mama bywa u nas  Ale... Ale właśnie.... on nadal nie robi rozwodu... ciągle albo nie ma czasu albo pieniędzy.... ciągle obiecuje że do konca miesiąca i tak w kółko.... Codziennie jezdzi tam po dzieci.... czasami je w nocy odwozi i wraca.
Powiedzcie mi proszę czy ze mną jest coś nie tak że codzienne płaczę że sie martwię że jego cos z nią łączy??? Nie mam nawet nikogo żeby sie poradzić....

Autorka ma rozterki, być może chwilowe, bardzo możliwe, że już jej przeszło. Jak każdy człowiek coś tam rozważa, coś analizuje, pojawiają się wątpliwości, które występują nawet w rodzinach z wszelakimi przysięgami, deklaracjami zgodnymi z przekonaniami lub wiarą.
Nie zgodzę się, że obawy Autorki muszą wynikać z "uwierania" czy braku "kolorów" w związku. Kobiecie zależy, więc myśli.
Nie jest tak, że partner Autorki (którejkolwiek partner) będzie wierniejszy, uczciwszy, kiedy się go zaobrączkuje. Doświadczenie pokazało, że pierwsze (ups, obecne) małżeństwo nie przetrwało pomimo ślubu i bardzo możliwe, że dla partnera Autorki akt ślubu nie ma najmniejszego znaczenia. Już jeden, którym może się podetrzeć, ma, więc po co mu drugi?
A rozwodu można nie brać z wielu błahych powodów. Brak czasu, bo i tak nic nie zmieni, była żona/mąż nie są upierdliwi i nie trzeba regulacji prawnych. Podejrzewam, że gdyby (na papierze) żona robiła jakieś problemy i partner Autorki miałby z tego tytułu kłopoty, to poleciałby z pozwem jak błyskawica. Jeżeli nic nie uwiera, to nie ma bodźca do zmian.

159

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

jajko to już chyba dała sobie spokój z czytaniem wink ale ja muszę jedno zdanie napisać odnośnie tego jaka ta żona głupia, bo mąż ma dziecko z kochanką a ona się z nim nie rozwodzi.
Gdybym wiedziała, że kochance mojego męża mimo dziecka z nim i ich wspólnego mieszkania, zależy na rozwodzie i sformalizowaniu związku z moim mężem, to nawet w sądzie  i głęboko nienawidząc niewiernego robiłabym oczy kota ze Shreka i mówiła że go kocham i wszystko mu wybaczam. Tylko po to żeby nie dostała tego na czym jej zależy. Proste? Więc pitolenie że ta kobieta jest głupia, jest bardzo naiwne.

160

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Zofja napisał/a:

jajko to już chyba dała sobie spokój z czytaniem wink ale ja muszę jedno zdanie napisać odnośnie tego jaka ta żona głupia, bo mąż ma dziecko z kochanką a ona się z nim nie rozwodzi.
Gdybym wiedziała, że kochance mojego męża mimo dziecka z nim i ich wspólnego mieszkania, zależy na rozwodzie i sformalizowaniu związku z moim mężem, to nawet w sądzie  i głęboko nienawidząc niewiernego robiłabym oczy kota ze Shreka i mówiła że go kocham i wszystko mu wybaczam. Tylko po to żeby nie dostała tego na czym jej zależy. Proste? Więc pitolenie że ta kobieta jest głupia, jest bardzo naiwne.

Tak!
Gdybyś miała nadzieję, nie złośliwość.

161

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Zofja napisał/a:

Gdybym wiedziała, że kochance mojego męża mimo dziecka z nim i ich wspólnego mieszkania, zależy na rozwodzie i sformalizowaniu związku z moim mężem, to nawet w sądzie  i głęboko nienawidząc niewiernego robiłabym oczy kota ze Shreka i mówiła że go kocham i wszystko mu wybaczam. Tylko po to żeby nie dostała tego na czym jej zależy. Proste? Więc pitolenie że ta kobieta jest głupia, jest bardzo naiwne.

Ale wiesz, że mogłabyś się nawet krzyżem położyć w sądzie a i tak on by ten rozwód dostał. Życie w poczuciu doznanej krzywdy przede wszystkim odbija się na osobie, która nie potrafi pogodzić się z tym co w życiu ją spotkało. Takim zachowaniem skrzywdziłabyś przede wszystkim siebie.
Różne przykre rzeczy spotykają nas w życiu, nie ma ludzi, którzy jednocześnie mają idealne dzieciństwo, idealne relacje z rodzeństwem, idealną pracę, idealny związek i wreszcie idealnie udane dzieci. Zawsze coś się nie układa/ukladało tak jak byśmy chcieli. Ważne żeby to przyjąć "na klatę" i cieszyć się z tego co się ma.

162

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Ależ ja się ogromnie cieszę tym co mam smile I pięknie wszystko przyjmuję na klatę. I nie odbieram nikomu szansy przyjęcia na klatę tego co mam mu do zaoferowania jeśli doznam przez  jego działania uszczerbku na moim zen. W każdy możliwy sposób jaki będzie mi dostępny wink

163

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Zofja napisał/a:

Ależ ja się ogromnie cieszę tym co mam smile I pięknie wszystko przyjmuję na klatę. I nie odbieram nikomu szansy przyjęcia na klatę tego co mam mu do zaoferowania jeśli doznam przez  jego działania uszczerbku na moim zen. W każdy możliwy sposób jaki będzie mi dostępny wink

Serio się cieszysz? Bo mam wrażenie, że cierpisz. Wzięcie czegoś na klatę to pogodzenie się z tym że nasze życie nie jest idealne, że my nie jesteśmy idealni.
Twoje posty świadczą raczej że masz jakiś problem i to duży. Niszczysz siebie żyjąc w poczuciu krzywdy i chęci zemsty.
Ja jestem kobietą po rozwodzie. Było cięzko się rozstać z męzem, ale nie widziałam innego wyjścia, zupełnie rozjechaliśmy się na wielu polach. Nie zadbaliśmy o nasz związek wtedy kiedy trzeba było. Nie winię tylko jego, bo wina jest zawsze po obu stronach.
Jednak po rozwodzie starałam się patrzeć pozytywnie na to co mnie czeka. Pogodziłam się, że będę sama. Nie chciałam wejśc w nowy związek zbyt szybko, nie byłam gotowa. Ale miłośc i tak mnie dopadła. Teraz jestem z najwspanialszym męzczyzną jakiego mogłam sobie wymarzyć. Obydwoje jestesmy po przejściach, mamy dzieci. Dbamy o siebie tak jakby nikt poza nami nie istniał. Ale ja wyciągnęlam wnioski ze swojego małzenstwa i staram się nie życ przeszłoscią, zamknęlam ten temat.

Posty [ 131 do 163 z 163 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 rok z żonatym facetem...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024