6 rok z żonatym facetem... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 rok z żonatym facetem...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 163 ]

Temat: 6 rok z żonatym facetem...

Witam. Żyje bo żyje.... Ale jestem z tym wszystkim sama... jest coraz gorzej ale zacznę od początku...
6 lat temu poznałam jego.... pracowałam w restauracji, ale poznaliśmy sie ścigając się autami, on moje auto zauważył pod lokalem i wszedł.... na początku był mi obojętny miałam innego faceta z którym mi sie juz od dawna nie układało... przychodzil dzień w dzień. Codziennie zamawial jedzenie. Jedna z jego wizyt.... nie zapomnę jej do konca życia... spojrzał mi w oczy a ja jemu. . Nie mogliśmy od siebie oderwać wzroku. Wtedy poczułam coś dziwnego... i codzienne za nim czekałam, przyjeżdżał codzienne. Umówiliśmy się na kawę.... i tak sie zaczęło... zostawiłam obecnego partnera i stwierdziliśmy że spróbujemy dodam tu że był starszy ode mnie o 15 lat a ja mialam 22 lata. Po tygodniu dowiedziałam się że ma żonę. Mówił że od dawna mu sie nie układa ze już nic go z nią nie łączy. Mówił że się rozwiedzie. Poznali go moi rodzice wszystko było ok ale jak dowiedzieli sie że ma żonę zabronili mi sie z nim spotykać. No to bez zastanowienia sie wyprowadzilam. Wynajelismy mieszkanie. On ze mną nie mieszkał bo ma noc wracał do żony mówił że do dzieci... on je opłacał bo zanim znalazłam pracę trochę czasu minęło.... potem oplacalismy je wspólnie... po półtora roku zaczął ze mną mieszkać. Ale w święta byłam w domu sama bo on musiał jechać tam do rodziny do dzieci i tak miną ponad rok... teraz od prawie 3 lat mieszkamy w naszym wspolnym domu jednorodzinnym. Spędzamy razem święta i razem mamy dziecko. Jego dzieci do nas przyjeżdżają. Nawet jego mama bywa u nas  Ale... Ale właśnie.... on nadal nie robi rozwodu... ciągle albo nie ma czasu albo pieniędzy.... ciągle obiecuje że do konca miesiąca i tak w kółko.... Codziennie jezdzi tam po dzieci.... czasami je w nocy odwozi i wraca.
Powiedzcie mi proszę czy ze mną jest coś nie tak że codzienne płaczę że sie martwię że jego cos z nią łączy??? Nie mam nawet nikogo żeby sie poradzić....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Czasem warto posłuchać rodziców. Przeważnie za późno sobie z tego zdajemy sprawę. Zakochałaś się w wyjątkowym sk...u po co Ci ten jego rozwód? Masz z nim dziecko mieszka z tobą więc žona wie, nie przeszkadza jej to. Weszłaś jako trzecia w zamknięty układ, na własne życzenie. Więc się pokornie dopasuj.

3

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Zapytaj żonę wink

4

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Z nią też rozmawiałam twierdziła że nic ich nie łączy oprócz dzieci.
A on od miesiaca mówi że wybiera sie do adwokata tylko jakoś ciągle wniosek nie złożony.

5

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Spokojnie. Pozna trzecią, zakocha się i wtedy papiery rozwodowe złoży w tydzień. A ciebie kopnie w tylec. Czego życzę ci z całego serca. Musiałaś brać się za żonatego, nie mogłaś odpuścić, co? Nie było żadnego wolnego zainteresowanego tobą?

6

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

inwestowac w zwiazek z zonatym , to wraca .
wiec czuj to samo co zona .
bo takie jest zycie , ze wiazac sie z zonatym
przychodzi czas ze  trzeba zapłacic

7

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Araquelle napisał/a:

Spokojnie. Pozna trzecią, zakocha się i wtedy papiery rozwodowe złoży w tydzień. A ciebie kopnie w tylec. Czego życzę ci z całego serca. Musiałaś brać się za żonatego, nie mogłaś odpuścić, co? Nie było żadnego wolnego zainteresowanego tobą?

Och jak bardzo Pani dziękuję za wypowiedź. Widocznie tylko Pani jest idealna i nie popełnia błędów w życiu. Jedyne dobre to fakt że jeżeli życzy sie komuś czegoś złego to życzenie to wróci do Pani ze zdwojoną siłą, tak że życzę powodzenia.

8

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
elzbieta47 napisał/a:

inwestowac w zwiazek z zonatym , to wraca .
wiec czuj to samo co zona .
bo takie jest zycie , ze wiazac sie z zonatym
przychodzi czas ze  trzeba zapłacic

Gdyby to było szczęśliwe małżeństwo to nie spojrzał by na inną po drugie gdybym od niej i ich znajomych nie słyszała że od dawna nic ich nie łączy tylko są ze sobą dla dzieci to ma pewno bym dopuściła. Potraficie tylko oceniać nie znając szczegółów.

9

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

daruje sobie umoralnianie- napisano juz tyle na ten temat.
nie sadzę, by ..byli kochankami big_smile
Pewnie chodzi o kasę.
radziłabym Ci się przyjrzeć sprawom finansowym- co to znaczy Wasz wspólny Dom?
Jesli on nie ma rozdzielnosci majatkowej, to chyba wasz we trójkę teraz?

10

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Moim zdaniem to są sprawy finansowe.Facet złoży pozew,to dostanie do płacenia alimenty na dzieci,na żonę,straci pół razem wypracowanego majątku.Może nawet żona ograniczy mu poważnie widzenia z dziećmi.I co,fajnie? To właśnie ich bardzo łączy,oprócz dzieci.Pieniądze.Facetowi bardziej się opłaca życie na dwa domy,po prostu.U Ciebie ma miłość,seks,dziecko.U Niej dzieci,które też kocha,i Miecz Damoklesa nad głową w postaci rozwodu z Jego winy.Tak może ciągnąć do swojej śmierci,chyba,że Jego żonie się znudzi bycie Jego żoną,z jakichkolwiek powodów (kochanek,dzieci dorosną i wyjdą z domu,itp).

11

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Ela210 napisał/a:

daruje sobie umoralnianie- napisano juz tyle na ten temat.
nie sadzę, by ..byli kochankami big_smile
Pewnie chodzi o kasę.
radziłabym Ci się przyjrzeć sprawom finansowym- co to znaczy Wasz wspólny Dom?
Jesli on nie ma rozdzielnosci majatkowej, to chyba wasz we trójkę teraz?

Szczerze mówiąc dom jest tylko mój nazywam go naszym.

12

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
Araquelle napisał/a:

Spokojnie. Pozna trzecią, zakocha się i wtedy papiery rozwodowe złoży w tydzień. A ciebie kopnie w tylec. Czego życzę ci z całego serca. Musiałaś brać się za żonatego, nie mogłaś odpuścić, co? Nie było żadnego wolnego zainteresowanego tobą?

Och jak bardzo Pani dziękuję za wypowiedź. Widocznie tylko Pani jest idealna i nie popełnia błędów w życiu. Jedyne dobre to fakt że jeżeli życzy sie komuś czegoś złego to życzenie to wróci do Pani ze zdwojoną siłą, tak że życzę powodzenia.

Błąd w życiu to było związanie się z nim. Ale 6 - słownie: sześć! - lat to nie błąd. To albo wyrachowanie, podłość, bo jednak liczyłaś na to, że uda Ci sie rozwalić jego rodzinę, albo głupota. Za obie te rzeczy się płaci.

13

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
CatLady napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:
Araquelle napisał/a:

Spokojnie. Pozna trzecią, zakocha się i wtedy papiery rozwodowe złoży w tydzień. A ciebie kopnie w tylec. Czego życzę ci z całego serca. Musiałaś brać się za żonatego, nie mogłaś odpuścić, co? Nie było żadnego wolnego zainteresowanego tobą?

Och jak bardzo Pani dziękuję za wypowiedź. Widocznie tylko Pani jest idealna i nie popełnia błędów w życiu. Jedyne dobre to fakt że jeżeli życzy sie komuś czegoś złego to życzenie to wróci do Pani ze zdwojoną siłą, tak że życzę powodzenia.

Błąd w życiu to było związanie się z nim. Ale 6 - słownie: sześć! - lat to nie błąd. To albo wyrachowanie, podłość, bo jednak liczyłaś na to, że uda Ci sie rozwalić jego rodzinę, albo głupota. Za obie te rzeczy się płaci.

Nie poprostu kocham! I nie wzięłam sobie za cel rozwalanie małżeństw wszystkim ludziom!
Poprosiłam o pomoc a nie ocenę mojej osoby! Ale to prawda że jesli kogoś nie spotkała podobna sytuacja to nie zrozumie.

14

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
CatLady napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:

Och jak bardzo Pani dziękuję za wypowiedź. Widocznie tylko Pani jest idealna i nie popełnia błędów w życiu. Jedyne dobre to fakt że jeżeli życzy sie komuś czegoś złego to życzenie to wróci do Pani ze zdwojoną siłą, tak że życzę powodzenia.

Błąd w życiu to było związanie się z nim. Ale 6 - słownie: sześć! - lat to nie błąd. To albo wyrachowanie, podłość, bo jednak liczyłaś na to, że uda Ci sie rozwalić jego rodzinę, albo głupota. Za obie te rzeczy się płaci.

Nie poprostu kocham! I nie wzięłam sobie za cel rozwalanie małżeństw wszystkim ludziom!
Poprosiłam o pomoc a nie ocenę mojej osoby! Ale to prawda że jesli kogoś nie spotkała podobna sytuacja to nie zrozumie.

Ale co mamy zrozumiec?
6 lat probowalas jak mniemam sklonic go do rozwodu I sie nie udalo?
To chyba sie nie uda. Bedziesz zyla z pientnem kochanki bo taka jest twoja rola.
Zasada jest prosta - najpierw sie czeka na zalatwienie spraw formalnych a pozniej sie wskakuje do lozka zonatego faceta.
Widocznie jemu jest tak wygodnie.
A ty? wiedzialas w co sie pakujesz. Od poczatku wiedzialas ze ma zone. Skad teraz to skamlanie?
Decydowac sie na dziecko z facetem ktory nadal jest w zwiazku formalnym z inna kobieta w mojej ocenie jest pewna.... lekkomyslnoscia delikatnie to nazywajac.

15 Ostatnio edytowany przez bleumarine (2017-08-30 14:43:36)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

.

16

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
CatLady napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:

Och jak bardzo Pani dziękuję za wypowiedź. Widocznie tylko Pani jest idealna i nie popełnia błędów w życiu. Jedyne dobre to fakt że jeżeli życzy sie komuś czegoś złego to życzenie to wróci do Pani ze zdwojoną siłą, tak że życzę powodzenia.

Błąd w życiu to było związanie się z nim. Ale 6 - słownie: sześć! - lat to nie błąd. To albo wyrachowanie, podłość, bo jednak liczyłaś na to, że uda Ci sie rozwalić jego rodzinę, albo głupota. Za obie te rzeczy się płaci.

Nie poprostu kocham! I nie wzięłam sobie za cel rozwalanie małżeństw wszystkim ludziom!
Poprosiłam o pomoc a nie ocenę mojej osoby! Ale to prawda że jesli kogoś nie spotkała podobna sytuacja to nie zrozumie.

Mnie spotkała podobna sytuacja. Tak, zostałam przez męża potraktowana jak szmata, podobnie jak żona twojego kochasia, bo inaczej nazwać się tego układu nie da. Nawet nie wiesz, bo Ciebie z kolei taka sutuacja nie spotkała, co czuje żona w tym wszystkim. Ty idziesz po trupach do celu, masz prawo, bo się zakochałaś, żenada. Bój się, owszem, strach bardzo uzasadniony, facet który jest zdolny porzucić żonę, z którą łączy go przysięga, dzieci i wiele innych rzeczy, miałby być wierny kochance? Ehhh, żałosne.
Trzeba było pana poprosić o rozwód jak robił maślane oczy w restauracji. Dopiero potem się "zakochiwać".

17

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Zamykam temat. Darujcie sobie a swoje flustracje wyladujcie np. Na treningu.

18

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:

Zamykam temat. Darujcie sobie a swoje flustracje wyladujcie np. Na treningu.


Poczekaj!Stój!
A co jeśli to prawda???
W końcu trzeba dopuścić prawdę po sześciu latach.

19

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Widocznie nie chce wziąc rozwodu. Jak może nie mieć pieniędzy na rozwód, a na wybudowanie domu i kolejne dziecko mieć?

20

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Możliwe, że on już nie chce się więcej żenić i jest mu dobrze, tak jak jest.

21

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
blimka napisał/a:

Widocznie nie chce wziąc rozwodu. Jak może nie mieć pieniędzy na rozwód, a na wybudowanie domu i kolejne dziecko mieć?

Powtarzam, że dom jest mój.

22

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

A kto płaci rachunki i utrzymuje dziecko?

23

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
santapietruszka napisał/a:

A kto płaci rachunki i utrzymuje dziecko?

Wspólnie

24

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

No, a tamtą rodzinę też zapewne utrzymuje, skoro nie ma rozwodu?

25 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-08-30 18:29:30)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Nie bierze rozwodu, bo ma zapowiedziane przez żonę, że jeżeli o niego wystąpi to tak łatwo go nie dostanie, a jak go w końcu dostanie to wyłącznie z jego winy, będzie nad nim wisiała groźba alimentów i tym podobnego umilania życia po rozwodzie, nie pomijając późniejszego szarpania się przez długie lata o podział ich wspólnego majątku. Żona bierze Was na przeczekanie, tzn. jego. To wszystko.

26

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Skoro dom jest twój, jesteś dużo młodsza od kochasia to postaw mu ultimatum albo bierze rozwód, albo wraca do żony. Skoro ani jemu, ani żonie nie spieszy się z rozwodem to niech sami się bawią w podchody. Ty możesz sobie ułożyć życie z normalnym facetem, a nie lawirantem i manipulatorem. Właściwie czemu przejęłaś "obowiązki" zony skoro pozbawiono cię części przywilejów? To ty masz najmocniejsze karty ale wciaż tego nie  widzisz.

27 Ostatnio edytowany przez didlos (2017-08-30 18:35:57)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

"Na to Jezus pochyliwszy się rysował palcem po ziemi. Gdy nie przestawali Go pytać, wyprostował się i rzekł im: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I znowu pochyliwszy się, rysował po ziemi.(J 8,8-11)"
Ot tak z grubej rury przytaczam fragment z pisma swietego. Weźcie sie kobiety opamietajcie i nie plujcie na kobietę. Ona.i tak juz ma za swoje bledy..a któź ich nie popełnia. Nie poto Ci biedni sfrustrowani ludzie  szukaja anonimowo porady na forum żeby go złamać.Owszem patrzac z boku chlodnym okiem widac pewene bledy ktore mozna wyłuszczyć.ale nie w ten sposob.
Co do meritum sprawy ktos juź wspomniał że mogą tu wchodzic w grę sprawy finansowe po rozowodzie, który pewnie został by orzeczony z jego winy.
Jestes jeszcze mloda całe życie przed Tobą. Usiac i weź sobie kartkę wypisz na niej czego oczekujesz zwiąsku od swego partnera dla siebie i dziecka i zastanow sie ile z tego masz teraz, czy warto tez trzymać sie tej miłości.
Pozdrawiam i olej wszystkie złe komentarze wyciagnij tylko to co słuszne

28

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jajko2211, faktem jest, że zwiazałaś się z człowiekiem nielojalnym, zdolnym do zdrady i oszustwa. Nie zaprzeczysz, że zdradzał żonę z Tobą i wspólnie przyczyniliścię się do rozbicia jego rodziny. Nie musisz oburzać się na komentarze w swoim watku, bo wiele w nich prawdy. Historia, jakoby z żoną "od dawna nic go nie łączyło", możesz między bajki wlożyć. To standardowy tekst większości zdrajców, a Ty uwierzyłaś, bo chciałaś.

Jajko2211 napisał/a:

Z nią też rozmawiałam twierdziła że nic ich nie łączy oprócz dzieci.
A on od miesiaca mówi że wybiera sie do adwokata tylko jakoś ciągle wniosek nie złożony.

To żadne usprawiedliwienie, bo jeśli faktycznie z nią rozmawiałaś, a ona wyrzekła takie słowa, to być może dlatego, że nie chciała pokazać się w roli zdradzonej, 'pokonanej" kobiety, której w pewnym sensie zniszczyliścię życie. Może też w tamtym momencie Wasz romans oraz jego owoc (dziecko) był oczywistym faktem, więc kobieta po prostu poddała się.
Jedno jest pewne, z pewnością nie było jej, a tymbardziej ich dzieciom obojętne, że tatuś odszedł do innej pani.
Powracając do Twojego pytania "co zobić w tej sytaucji", odpowiem, że niewiele możesz zrobić. Od 6 lat jesteś oficjalną kochanką i niestety jest to efekt Twojego wyboru.
Jeśli masz do niego zaufanie, to po co Ci ten rozwód, skoro masz kochanka dla siebie?
Nie powinnaś się też dziwić, że okłamuje Cię w tej kwestii, taka już jego natura, wiedziałaś z kim się wiążesz - ze zdrajcą i oszustem.
Myślę, że bartass72 ma rację, sugerując, że głównym powodem zwłoki są sprawy finansowe i być może obawa przed konsekwencjami.
Może też on po prostu chce zostawić sobie otwartą furtkę, niekoniecznie do żony, bo mało prawdopodobne, żeby ona przyjęła go spowrotem.
Niestety, sama zafundowałaś sobie takie życie i choć osobiście nie wierzę w karmę, w Twoim przypadku chyba los Ci "odpłaca".

29

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Ja nie oceniiam .
A to kto co mowi ze małzenstwo sie nie układa bo cos tam cos tam .....
To tez nie tak .
Bo jesli ktos chce zaczynac swoje nowe zycie to najpierw powinien pozamykas wszystkie poprzednie sprawy .
I jak zamknoł jeden rozdział moze twierac drugi nowy .
A dzieci to nie karta przetargowa , i nie jest takze dla dzieci bo dzieci ...
Dzieci zawsze jego beda i tego sie niestety nie idzie wyzec .

30

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
SonyXperia napisał/a:

Nie bierze rozwodu, bo ma zapowiedziane przez żonę, że jeżeli o niego wystąpi to tak łatwo go nie dostanie, a jak go w końcu dostanie to wyłącznie z jego winy, będzie nad nim wisiała groźba alimentów i tym podobnego umilania życia po rozwodzie, nie pomijając późniejszego szarpania się przez długie lata o podział ich wspólnego majątku. Żona bierze Was na przeczekanie, tzn. jego. To wszystko.

Może wyjaśnię trochę bardziej.
Żona nie skończyła żadnej szkoły, nigdy tez nie pracowala wychowywala dzieci. Mieszka z dziećmi w " jego " mieszkaniu bo na papierku własności mieszkania jest jego matka. On razem z matką opłacają mieszkanie. On zmusił ją do pracy i sprząta gdzieś na pół etatu. Jej rodzice piją i prawie nie mają gdzie mieszkać ma z nimi słaby kontakt. Wszystkie auta które ma są na mnie tzn. Ja jestem ich właścicielem. Nie ma co dzielić....

31

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Ooo, to będą ładne alimenty w razie rozwodu z jego winy big_smile Nic dziwnego, że gość woli się nie rozwodzić big_smile

32

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

I jeszcze jedno. Ona go zdradzala umawiajac sie z innymi mezczyznami z czatu. Kupiła tez kartę i miała inny numer dla tamtych z czatu aż w koncu on dorwal ten telefon i wszystko przeczytał. To działo sie zanim sie poznaliśmy

33

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
didlos napisał/a:

"Na to Jezus pochyliwszy się rysował palcem po ziemi. Gdy nie przestawali Go pytać, wyprostował się i rzekł im: «Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem». I znowu pochyliwszy się, rysował po ziemi.(J 8,8-11)"
Ot tak z grubej rury przytaczam fragment z pisma swietego. Weźcie sie kobiety opamietajcie i nie plujcie na kobietę. Ona.i tak juz ma za swoje bledy..a któź ich nie popełnia. Nie poto Ci biedni sfrustrowani ludzie  szukaja anonimowo porady na forum żeby go złamać.Owszem patrzac z boku chlodnym okiem widac pewene bledy ktore mozna wyłuszczyć.ale nie w ten sposob.
Co do meritum sprawy ktos juź wspomniał że mogą tu wchodzic w grę sprawy finansowe po rozowodzie, który pewnie został by orzeczony z jego winy.
Jestes jeszcze mloda całe życie przed Tobą. Usiac i weź sobie kartkę wypisz na niej czego oczekujesz wziąsku od swego partnera dla siebie i dziecka i zastanow sie ile z tego masz teraz, czy warto tez trzymać sie tej miłości.
Pozdrawiam i olej wszystkie złe komentarze wyciagnij tylko to co słuszne

Dziękuję

34

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie bierze rozwodu, bo ma zapowiedziane przez żonę, że jeżeli o niego wystąpi to tak łatwo go nie dostanie, a jak go w końcu dostanie to wyłącznie z jego winy, będzie nad nim wisiała groźba alimentów i tym podobnego umilania życia po rozwodzie, nie pomijając późniejszego szarpania się przez długie lata o podział ich wspólnego majątku. Żona bierze Was na przeczekanie, tzn. jego. To wszystko.

Może wyjaśnię trochę bardziej.
Żona nie skończyła żadnej szkoły, nigdy tez nie pracowala wychowywala dzieci. Mieszka z dziećmi w " jego " mieszkaniu bo na papierku własności mieszkania jest jego matka. On razem z matką opłacają mieszkanie. On zmusił ją do pracy i sprząta gdzieś na pół etatu. Jej rodzice piją i prawie nie mają gdzie mieszkać ma z nimi słaby kontakt.

Wychowywanie dzieci i prowadzenie gospodarstwa domowego przez jednego z małżonków w czasie trwania małżeństwa jest w trakcie rozwodu traktowane na równi z pracą zarobkową drugiego.

Jajko2211 napisał/a:

Wszystkie auta które ma są na mnie tzn. Ja jestem ich właścicielem. Nie ma co dzielić....

I tak i nie. Czy jesteś w stanie wykazać, że posiadasz odpowiednie źródła dochodu pozwalajace Ci na zakup tych samochodów. Oby tak wink  US będzie bardzo zainteresowany.

Jest jak jest i już druga osoba Ci to pisze, że w takiej sytuacji:

santapietruszka napisał/a:

Ooo, to będą ładne alimenty w razie rozwodu z jego winy big_smile Nic dziwnego, że gość woli się nie rozwodzić big_smile

35

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
SonyXperia napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie bierze rozwodu, bo ma zapowiedziane przez żonę, że jeżeli o niego wystąpi to tak łatwo go nie dostanie, a jak go w końcu dostanie to wyłącznie z jego winy, będzie nad nim wisiała groźba alimentów i tym podobnego umilania życia po rozwodzie, nie pomijając późniejszego szarpania się przez długie lata o podział ich wspólnego majątku. Żona bierze Was na przeczekanie, tzn. jego. To wszystko.

Może wyjaśnię trochę bardziej.
Żona nie skończyła żadnej szkoły, nigdy tez nie pracowala wychowywala dzieci. Mieszka z dziećmi w " jego " mieszkaniu bo na papierku własności mieszkania jest jego matka. On razem z matką opłacają mieszkanie. On zmusił ją do pracy i sprząta gdzieś na pół etatu. Jej rodzice piją i prawie nie mają gdzie mieszkać ma z nimi słaby kontakt.

Wychowywanie dzieci i prowadzenie gospodarstwa domowego przez jednego z małżonków w czasie trwania małżeństwa jest w trakcie rozwodu traktowane na równi z pracą zarobkową drugiego.

Jajko2211 napisał/a:

Wszystkie auta które ma są na mnie tzn. Ja jestem ich właścicielem. Nie ma co dzielić....

I tak i nie. Czy jesteś w stanie wykazać, że posiadasz odpowiednie źródła dochodu pozwalajace Ci na zakup tych samochodów. Oby tak wink  US będzie bardzo zainteresowany.

Jest jak jest i już druga osoba Ci to pisze, że w takiej sytuacji:

santapietruszka napisał/a:

Ooo, to będą ładne alimenty w razie rozwodu z jego winy big_smile Nic dziwnego, że gość woli się nie rozwodzić big_smile

Oczywiście ponieważ mojej dochody są duże a on ma firmę na stracie. Ale nie o taką pomoc mi chodziło.
I jezeli cieszy was ta sytuacja to gratuluję !

36

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jeśli ja wypowiadam sie na jakimś forum to nie próbuje dolowac rozliczać czy wytykać autorowi posta tylko mu pomóc! I na pewno już nie cieszę sie z tego że ktoś coś zrobi i bedzie

37 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-08-30 22:48:00)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:

Może wyjaśnię trochę bardziej.
Żona nie skończyła żadnej szkoły, nigdy tez nie pracowala wychowywala dzieci. Mieszka z dziećmi w " jego " mieszkaniu bo na papierku własności mieszkania jest jego matka. On razem z matką opłacają mieszkanie. On zmusił ją do pracy i sprząta gdzieś na pół etatu. Jej rodzice piją i prawie nie mają gdzie mieszkać ma z nimi słaby kontakt.

Wychowywanie dzieci i prowadzenie gospodarstwa domowego przez jednego z małżonków w czasie trwania małżeństwa jest w trakcie rozwodu traktowane na równi z pracą zarobkową drugiego.

Jajko2211 napisał/a:

Wszystkie auta które ma są na mnie tzn. Ja jestem ich właścicielem. Nie ma co dzielić....

I tak i nie. Czy jesteś w stanie wykazać, że posiadasz odpowiednie źródła dochodu pozwalajace Ci na zakup tych samochodów. Oby tak wink  US będzie bardzo zainteresowany.

Jest jak jest i już druga osoba Ci to pisze, że w takiej sytuacji:

santapietruszka napisał/a:

Ooo, to będą ładne alimenty w razie rozwodu z jego winy big_smile Nic dziwnego, że gość woli się nie rozwodzić big_smile

Oczywiście ponieważ mojej dochody są duże a on ma firmę na stracie. Ale nie o taką pomoc mi chodziło.
I jezeli cieszy was ta sytuacja to gratuluję !

Dziewczyno!!! 6 lat, 6 długich lat, gdy z żoną (podobno) nie układało mu się, już wtedy kiedy się poznaliście, gdy już wtedy nie było między nimi nic, gdy z Tobą mieszka, gdy ma z Tobą dziecko, gdy nie łączy ich nawet majątek, i on nadal sie nie rozwodzi... Jak myślisz? Dlaczego??? Kto jest tego powodem?? Nie co?? Kto??? Żona. Żona, która nie bedzie chciała dać rozwodu, i co na niego działa.

A może dla niego rozwód z żoną i ożenek z Tobą, to jak zamienił stryjek siekierkę na kiejek? Na co mu to? Jedno malżeństwo zamieniać na drugie, i to jeszcze w wielkich kłopotach.

38

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jeśli ja wypowiadam sie na jakimś forum to nie próbuje dolowac rozliczać czy wytykać autorowi posta tylko mu pomóc! I na pewno już nie cieszę sie z tego że ktoś coś zrobi i bedzie

39

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jeśli ja wypowiadam sie na jakimś forum to nie próbuje dolowac rozliczać czy wytykać autorowi posta tylko mu pomóc! I na pewno już nie cieszę sie z tego że ktoś coś zrobi i bedzie

40

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:

Jeśli ja wypowiadam sie na jakimś forum to nie próbuje dolowac rozliczać czy wytykać autorowi posta tylko mu pomóc! I na pewno już nie cieszę sie z tego że ktoś coś zrobi i bedzie

Nikt z nas nie złoży do sądu pozwu rozwodowego za Twojego kochanka.

41

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
SonyXperia napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:

Jeśli ja wypowiadam sie na jakimś forum to nie próbuje dolowac rozliczać czy wytykać autorowi posta tylko mu pomóc! I na pewno już nie cieszę sie z tego że ktoś coś zrobi i bedzie

Nikt z nas nie złoży do sądu pozwu rozwodowego za Twojego kochanka.

Oczywiście ale nikt z was nie musi wielce sie cieszyć że alimenty bede ooooo duuuuuuze itd... jakaś żenada.

42

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Żywicie sie takimi ludźmi jak ja?? Z problemami i błędami? Cieszy Was to? Że człowiek nie ma do kogo napisać piszę do Was a wy go z każdej strony bluzgacie dolujecie i kopiecie? To po to te forum wsparcia?? Jasne....

43

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Kończę temat.

44 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-08-30 23:21:01)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Uzmysłowienie sobie prawdy i przyjęcie jej do wiadomości nigdy nie jest wsparciem. Wiem o tym. Przykro mi.
Uwikłałaś się w jedną z najgorszych sytuacji życiowych. Nie cieszymy się że alimenty będą duże, ale one będę w ogóle jeśli Twój kochanek w końcu się rozwiedzie, bo to jest nieuniknioną konsekwencją sytuacji w jakiej się znajduje. Nie da się puścić małżeństwa  z dziećmi w niebyt.

45

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jajko, strasznie dramatyzujesz. Kilka osób usiłuje uzmysłowić Ci w czym tkwi problem, że Twój kochanek ani myśli się rozwodzić (tak, jemu to się po prostu za nic nie opłaci), Ty natomiast widzisz w tym wyłącznie czyjąś radość. Więcej dystansu niewątpliwie przyda się, jeśli chcesz cokolwiek z tej dyskusji wynieść.

46 Ostatnio edytowany przez bleumarine (2017-08-30 23:56:29)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:

Jeśli ja wypowiadam sie na jakimś forum to nie próbuje dolowac rozliczać czy wytykać autorowi posta tylko mu pomóc! I na pewno już nie cieszę sie z tego że ktoś coś zrobi i bedzie

Ja Cię nie chcę dołować, tylko pytanie- w jaki sposób mamy Ci pomóc? Rozumiem, że nie takich odpowiedzi się spodziewałaś, a prawda o Twoim niskim poziomie moralnym jest dla Ciebie bolesna. Chciałabyś pewnie usłyszeć, że nie masz się co martwić, bo Twój ukochany to taki dobry i szlachetny człowiek, żebyś się nie bała, bo na pewno bardzo Cię kocha i nigdy nie zdradzi. Hmmm, uwierzyłabyś w to?
Prawda jest taka, że nie pali mu się do alimentów na biedną, nie wyszkształconą żonę, ale rownież nie pali mu się do kolejnego zobowiązania w postaci kolejnej kandydatki do alimentów. Zdaje się, że amok minął, motylki zdechły i kto wie czy lada chwila znowu nie popatrzy jakiejś 22- latce głęboko w oczy. Po co ma się wiązać?

47 Ostatnio edytowany przez Tulinka80 (2017-08-31 00:13:24)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jajko, niestety ale 90 % kobiet tutaj to zdradzone żony, jak widzisz co do zasady bez winy i skazy. Za to co jakiś czas jak pojawia się kochanka to potrafią jej dowalić wywalając swoje frustracje życiowe.
One po prostu uważają że miłosc li tylko z małżenstwa się bierze, wszystko inne to dawanie d.py wink.
Nie ma co się przejmować tymi tekstami.

Natomiast jesli chodzi o twój związek to zastanów się czy jest sens to kontynuować. Ja bym na twoim miejscu kazała mu się wyprowadzić. Jesteś mloda, masz dobrą pracę, własny dom. Niech się facet buja z niedoszłą byłą żoną, skoro go to tak bawi i tego chce. Po co chcesz go na siłę zbawiać, jest dorosły przecież.

48

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
Araquelle napisał/a:

Spokojnie. Pozna trzecią, zakocha się i wtedy papiery rozwodowe złoży w tydzień. A ciebie kopnie w tylec. Czego życzę ci z całego serca. Musiałaś brać się za żonatego, nie mogłaś odpuścić, co? Nie było żadnego wolnego zainteresowanego tobą?

Och jak bardzo Pani dziękuję za wypowiedź. Widocznie tylko Pani jest idealna i nie popełnia błędów w życiu. Jedyne dobre to fakt że jeżeli życzy sie komuś czegoś złego to życzenie to wróci do Pani ze zdwojoną siłą, tak że życzę powodzenia.

Och biedactwo z Ciebie popełniła błąd. Emocje ogarnij dziewczynko, bo Ci się następny spojrzy za długo w oczy i polecisz. A jemu wystawi jakiś tyłek i może ją też puknie albo już to zrobił. Słabe to serio z Twojej jak i jego.



Pozdrawiam

49 Ostatnio edytowany przez Jajko2211 (2017-08-31 00:53:01)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Realista napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:
Araquelle napisał/a:

Spokojnie. Pozna trzecią, zakocha się i wtedy papiery rozwodowe złoży w tydzień. A ciebie kopnie w tylec. Czego życzę ci z całego serca. Musiałaś brać się za żonatego, nie mogłaś odpuścić, co? Nie było żadnego wolnego zainteresowanego tobą?

Och jak bardzo Pani dziękuję za wypowiedź. Widocznie tylko Pani jest idealna i nie popełnia błędów w życiu. Jedyne dobre to fakt że jeżeli życzy sie komuś czegoś złego to życzenie to wróci do Pani ze zdwojoną siłą, tak że życzę powodzenia.

Och biedactwo z Ciebie popełniła błąd. Emocje ogarnij dziewczynko, bo Ci się następny spojrzy za długo w oczy i polecisz. A jemu wystawi jakiś tyłek i może ją też puknie albo już to zrobił. Słabe to serio z Twojej jak i jego.


Pozdrawiam

Jeśli jest tak samo bez wartościowym facetem jak ty to na pewno puknie tą i ową jak wystawi tyłek. Pozdrawiam

50

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:

Jajko, niestety ale 90 % kobiet tutaj to zdradzone żony, jak widzisz co do zasady bez winy i skazy. Za to co jakiś czas jak pojawia się kochanka to potrafią jej dowalić wywalając swoje frustracje życiowe.
One po prostu uważają że miłosc li tylko z małżenstwa się bierze, wszystko inne to dawanie d.py wink.
Nie ma co się przejmować tymi tekstami.

Natomiast jesli chodzi o twój związek to zastanów się czy jest sens to kontynuować. Ja bym na twoim miejscu kazała mu się wyprowadzić. Jesteś mloda, masz dobrą pracę, własny dom. Niech się facet buja z niedoszłą byłą żoną, skoro go to tak bawi i tego chce. Po co chcesz go na siłę zbawiać, jest dorosły przecież.

Dziękuję

51 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-08-31 01:11:12)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:

Jajko, niestety ale 90 % kobiet tutaj to zdradzone żony, jak widzisz co do zasady bez winy i skazy. Za to co jakiś czas jak pojawia się kochanka to potrafią jej dowalić wywalając swoje frustracje życiowe.
One po prostu uważają że miłosc li tylko z małżenstwa się bierze, wszystko inne to dawanie d.py wink.
Nie ma co się przejmować tymi tekstami.

Natomiast jesli chodzi o twój związek to zastanów się czy jest sens to kontynuować. Ja bym na twoim miejscu kazała mu się wyprowadzić. Jesteś mloda, masz dobrą pracę, własny dom. Niech się facet buja z niedoszłą byłą żoną, skoro go to tak bawi i tego chce. Po co chcesz go na siłę zbawiać, jest dorosły przecież.

Tulinko, a ty uważasz, że jak żonaty facet ma na boku kochankę, to jest to wielka miłość a nie dawanie d.py??
No to zły przykład wybrałaś. Bo u Autorki akurat tej wielkiej miłości nie widać i nie słychać... Jej "ukochany" przez 6 lat nawet się nie zdążył rozwieść...

I wiesz, jak ja czytam odpowiedzi z tego wątku, to mam wrażenie, że "One" pisząc tu nie mają wcale na myśli miłości i tego, czy bierze się ona li tylko z małżeństwa czy też nie li tylko... wydaje mi się, że "One" piszą tu głownie o przyzwoitości, moralności, odpowiedzialności (chociażby za dzieci), i takie tam... nie wiem, czy wiesz w ogóle o co chodzi?

52 Ostatnio edytowany przez Jajko2211 (2017-08-31 01:11:13)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Zorija napisał/a:
Tulinka80 napisał/a:

Jajko, niestety ale 90 % kobiet tutaj to zdradzone żony, jak widzisz co do zasady bez winy i skazy. Za to co jakiś czas jak pojawia się kochanka to potrafią jej dowalić wywalając swoje frustracje życiowe.
One po prostu uważają że miłosc li tylko z małżenstwa się bierze, wszystko inne to dawanie d.py wink.
Nie ma co się przejmować tymi tekstami.

Natomiast jesli chodzi o twój związek to zastanów się czy jest sens to kontynuować. Ja bym na twoim miejscu kazała mu się wyprowadzić. Jesteś mloda, masz dobrą pracę, własny dom. Niech się facet buja z niedoszłą byłą żoną, skoro go to tak bawi i tego chce. Po co chcesz go na siłę zbawiać, jest dorosły przecież.

Tulinko, a ty uważasz, że jak żonaty facet ma na boku kochankę, to jest to wielka miłość a nie dawanie d.py??
No to zły przykład wybrałaś. Bo u Autorki akurat tej wielkiej miłości nie widać i nie słychać... Jej "ukochany" przez 6 lat nawet się nie zdążył rozwieść...

Dawać dupy można spotykając sie raz dziennie a nie mieszkając razem nie kiedy jego dzieci wiedzą akceptują a nawet ostatnio jego córka stwierdziła że " i tak nie dlugo bedziesz jego żoną". Dawanie dupy to nie wspólne rachunki nie wspólne wyjazdy. I jezeli to wszystko co pisałam wcześniej i to co pisze teraz to kochanka to ja chyba kur..a żyje w innym świecie.....
I jeżeli jedna osoba ( a już dwie ) twierdzą inaczej niż 98 % starych lub skrzywdzonych bab to nie należy ich od razu atakować! Ponieważ post ten miał służyć wsparciem a nie negowaniem i jak Pani napisała zblizgac z błotem bo Pani sie wydaje że osoba daje dupy.

53 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-08-31 01:18:37)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
Zorija napisał/a:
Tulinka80 napisał/a:

Jajko, niestety ale 90 % kobiet tutaj to zdradzone żony, jak widzisz co do zasady bez winy i skazy. Za to co jakiś czas jak pojawia się kochanka to potrafią jej dowalić wywalając swoje frustracje życiowe.
One po prostu uważają że miłosc li tylko z małżenstwa się bierze, wszystko inne to dawanie d.py wink.
Nie ma co się przejmować tymi tekstami.

Natomiast jesli chodzi o twój związek to zastanów się czy jest sens to kontynuować. Ja bym na twoim miejscu kazała mu się wyprowadzić. Jesteś mloda, masz dobrą pracę, własny dom. Niech się facet buja z niedoszłą byłą żoną, skoro go to tak bawi i tego chce. Po co chcesz go na siłę zbawiać, jest dorosły przecież.

Tulinko, a ty uważasz, że jak żonaty facet ma na boku kochankę, to jest to wielka miłość a nie dawanie d.py??
No to zły przykład wybrałaś. Bo u Autorki akurat tej wielkiej miłości nie widać i nie słychać... Jej "ukochany" przez 6 lat nawet się nie zdążył rozwieść...

Dawać dupy można spotykając sie raz dziennie a nie mieszkając razem nie kiedy jego dzieci wiedzą akceptują a nawet ostatnio jego córka stwierdziła że " i tak nie dlugo bedziesz jego żoną". Dawanie dupy to nie wspólne rachunki nie wspólne wyjazdy. I jezeli to wszystko co pisałam wcześniej i to co pisze teraz to kochanka to ja chyba kur..a żyje w innym świecie.....
I jeżeli jedna osoba ( a już dwie ) twierdzą inaczej niż 98 % starych lub skrzywdzonych bab to nie należy ich od razu atakować! Ponieważ post ten miał służyć wsparciem a nie negowaniem i jak Pani napisała zblizgac z błotem bo Pani sie wydaje że osoba daje dupy.

To, że teraz mieszkacie razem, macie wspólne życie, dziecko --> to tylko powoduje, że cała sytuacja wygląda jeszcze bardziej żałośnie.

Zaczynałaś od roli kochanki i tej dającej d.py. I jak widać, pomimo tylu lat i wspólnego mieszkania on nie traktuje cię inaczej... Ma ciebie i ma żonę, z której nie chce z jakichś powodów zrezygnować, a ty czujesz się tą sytuacją wykończona, rozczarowana i niepewna... no jak to wygląda wg ciebie? Bo wg osób z forum kiepsko... nawet wg Tulinki tongue

A żona twojego faceta to z której kategorii? Tych "starych", czy tych "skrzywdzonych"?
I dziwisz się, że nikt tu nie ma dla ciebie empatii? Smutne...

54 Ostatnio edytowany przez Jajko2211 (2017-08-31 01:25:54)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Zorija napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:
Zorija napisał/a:

Tulinko, a ty uważasz, że jak żonaty facet ma na boku kochankę, to jest to wielka miłość a nie dawanie d.py??
No to zły przykład wybrałaś. Bo u Autorki akurat tej wielkiej miłości nie widać i nie słychać... Jej "ukochany" przez 6 lat nawet się nie zdążył rozwieść...

Dawać dupy można spotykając sie raz dziennie a nie mieszkając razem nie kiedy jego dzieci wiedzą akceptują a nawet ostatnio jego córka stwierdziła że " i tak nie dlugo bedziesz jego żoną". Dawanie dupy to nie wspólne rachunki nie wspólne wyjazdy. I jezeli to wszystko co pisałam wcześniej i to co pisze teraz to kochanka to ja chyba kur..a żyje w innym świecie.....
I jeżeli jedna osoba ( a już dwie ) twierdzą inaczej niż 98 % starych lub skrzywdzonych bab to nie należy ich od razu atakować! Ponieważ post ten miał służyć wsparciem a nie negowaniem i jak Pani napisała zblizgac z błotem bo Pani sie wydaje że osoba daje dupy.

To, że teraz mieszkacie razem, macie wspólne życie, dziecko --> to tylko powoduje, że cała sytuacja wygląda jeszcze bardziej żałośnie.

Zaczynałaś od roli kochanki i tej dającej d.py. I jak widać, pomimo tylu lat i wspólnego mieszkania on nie traktuje cię inaczej... Ma ciebie i ma żonę, z której nie chce z jakichś powodów zrezygnować, a ty czujesz się tą sytuacją wykończona, rozczarowana i niepewna... no jak to wygląda wg ciebie? Bo wg osób z forum kiepsko... nawet wg Tulinki tongue

A żona twojego faceta to z której kategorii? Tych "starych", czy tych "skrzywdzonych"?
I dziwisz się, że nikt tu nie ma dla ciebie empatii? Smutne...

A gdyby Pani córka lub wnuczka były w takiej sytuacji?? Sytuacja normalna zyciowa, też powiedziala by Pani że są dziw.. bo dają dupy???
Szczerze współczuje Pani córce lub wnuczce....
Zresztą jak widać Pani również z tych porzuconych i krzywdzonych przez mężów... pani też pewnie bez winy

55 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-08-31 01:30:14)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
Zorija napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:

Dawać dupy można spotykając sie raz dziennie a nie mieszkając razem nie kiedy jego dzieci wiedzą akceptują a nawet ostatnio jego córka stwierdziła że " i tak nie dlugo bedziesz jego żoną". Dawanie dupy to nie wspólne rachunki nie wspólne wyjazdy. I jezeli to wszystko co pisałam wcześniej i to co pisze teraz to kochanka to ja chyba kur..a żyje w innym świecie.....
I jeżeli jedna osoba ( a już dwie ) twierdzą inaczej niż 98 % starych lub skrzywdzonych bab to nie należy ich od razu atakować! Ponieważ post ten miał służyć wsparciem a nie negowaniem i jak Pani napisała zblizgac z błotem bo Pani sie wydaje że osoba daje dupy.

To, że teraz mieszkacie razem, macie wspólne życie, dziecko --> to tylko powoduje, że cała sytuacja wygląda jeszcze bardziej żałośnie.

Zaczynałaś od roli kochanki i tej dającej d.py. I jak widać, pomimo tylu lat i wspólnego mieszkania on nie traktuje cię inaczej... Ma ciebie i ma żonę, z której nie chce z jakichś powodów zrezygnować, a ty czujesz się tą sytuacją wykończona, rozczarowana i niepewna... no jak to wygląda wg ciebie? Bo wg osób z forum kiepsko... nawet wg Tulinki tongue

A żona twojego faceta to z której kategorii? Tych "starych", czy tych "skrzywdzonych"?
I dziwisz się, że nikt tu nie ma dla ciebie empatii? Smutne...

Szczerze współczuje Pani córce lub wnuczce....

Nie zapędzaj się... bo źle to o tobie świadczy... coraz gorzej prawdę mówiąc... i daje do myślenia...
Były już "sfrustrowane żony", "stare", "skrzywdzone baby", teraz wyrazy współczucia dla mojej córki (hehehehe, albo wnuczki big_smile) - jednocześnie sama wymagając wsparcia, wyłącznie pozytywnych odpowiedzi i głaskania po główce.

O dawaniu d.py akurat napisała Tulinka, czyli osoba broniąca kochanek, a moja odpowiedź w tej kwestii była skierowana do niej, a nie do ciebie. Cofnij się i przeczytaj dokładnie. Tak jak Tulinka pisała ogólnie o "sfrustrowanych żonach" i dających "d.py kochankach", tak samo ja jej ogólnie odpowiedziałam. To, że ty wzięłaś moją odpowiedź do siebie, to twój problem...

56

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Zorija napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:
Zorija napisał/a:

To, że teraz mieszkacie razem, macie wspólne życie, dziecko --> to tylko powoduje, że cała sytuacja wygląda jeszcze bardziej żałośnie.

Zaczynałaś od roli kochanki i tej dającej d.py. I jak widać, pomimo tylu lat i wspólnego mieszkania on nie traktuje cię inaczej... Ma ciebie i ma żonę, z której nie chce z jakichś powodów zrezygnować, a ty czujesz się tą sytuacją wykończona, rozczarowana i niepewna... no jak to wygląda wg ciebie? Bo wg osób z forum kiepsko... nawet wg Tulinki tongue

A żona twojego faceta to z której kategorii? Tych "starych", czy tych "skrzywdzonych"?
I dziwisz się, że nikt tu nie ma dla ciebie empatii? Smutne...

Szczerze współczuje Pani córce lub wnuczce....

Nie zapędzaj się... bo źle to o tobie świadczy... coraz gorzej prawdę mówiąc... i daje do myślenia...
Były już "sfrustrowane żony", "stare", "skrzywdzone baby", teraz wyrazy współczucia dla mojej córki (hehehehe, albo wnuczki big_smile) - jednocześnie sama wymagając wsparcia, wyłącznie pozytywnych odpowiedzi i głaskania po główce.

O dawaniu d.py akurat napisała Tulinka, czyli osoba broniąca kochanek, a moja odpowiedź w tej kwestii była skierowana do niej, a nie do ciebie. Cofnij się i przeczytaj dokładnie. Tak jak Tulinka pisała ogólnie o "sfrustrowanych żonach" i dających "d.py kochankach", tak samo ja jej ogólnie odpowiedziałam. To, że ty wzięłaś moją odpowiedź do siebie, to twój problem...

Jeżeli nie ma sie niby nic do powiedzenia w tym temacie to sie nie wypowiada. A tym bardziej jezeli zostało sie zdradzonym i mąż zostawil dla kochanki to już w ogóle nie powinno sie pisać absolutnie nic w tym temacie bo nastawienie do "kochanek" zawsze bedzie zle bo przecież tak owa zabrała męża....

57 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2017-08-31 01:57:33)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Powtórzę za bleumarine:

bleumarine napisał/a:

Ja Cię nie chcę dołować, tylko pytanie- w jaki sposób mamy Ci pomóc?

Opisując swoją historię na publicznym forum zawsze trzeba liczyć się z tym, że nie wszystkie odpowiedzi będą zgodne z oczekiwaniami, ale to NIE TY decydujesz kto się tu wypowiada, a kto powinien sobie odpuścić. Ponadto czasem warto przyjąć na klatę czyjeś trzeźwe spojrzenie na daną sytuację, bo rzeczywistość można zaklinać, odrzucać niewygodne opinie, ale fakty są faktami.
I jeszcze dodam, że nam jest naprawdę wszystko jedno kim jesteś i co zrobisz ze swoim życiem, ale Tobie już pewnie nie, dlatego zamiast obrażać się i wszystkich, którzy widzą więcej niż chciałabyś, może jednak warto przeczytać co mają do powiedzenia? I choć to może nie być specjalnie przyjemne, to jeśli się tego chce i włoży określony wysiłek, naprawdę można coś z tego dla siebie wynieść.

58

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
Zorija napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:

Szczerze współczuje Pani córce lub wnuczce....

Nie zapędzaj się... bo źle to o tobie świadczy... coraz gorzej prawdę mówiąc... i daje do myślenia...
Były już "sfrustrowane żony", "stare", "skrzywdzone baby", teraz wyrazy współczucia dla mojej córki (hehehehe, albo wnuczki big_smile) - jednocześnie sama wymagając wsparcia, wyłącznie pozytywnych odpowiedzi i głaskania po główce.

O dawaniu d.py akurat napisała Tulinka, czyli osoba broniąca kochanek, a moja odpowiedź w tej kwestii była skierowana do niej, a nie do ciebie. Cofnij się i przeczytaj dokładnie. Tak jak Tulinka pisała ogólnie o "sfrustrowanych żonach" i dających "d.py kochankach", tak samo ja jej ogólnie odpowiedziałam. To, że ty wzięłaś moją odpowiedź do siebie, to twój problem...

Jeżeli nie ma sie niby nic do powiedzenia w tym temacie to sie nie wypowiada. A tym bardziej jezeli zostało sie zdradzonym i mąż zostawil dla kochanki to już w ogóle nie powinno sie pisać absolutnie nic w tym temacie bo nastawienie do "kochanek" zawsze bedzie zle bo przecież tak owa zabrała męża....

Nie chodzi o jakieś "zabrała", bo o ile facet ma nogi - albo chociaż protezy czy wózek - to sam poszedł wink Ciężko się jednak dziwić negatywnemu nastawieniu. Jakby Cię ktoś, powiedzmy, kopnął (zdradzający/a), a osoba obok (kochanek/kochanka) stwierdziłaby "a spoko, kop", to też miałabyś niskie mniemanie o obojgu, choć w zasadzie kopniaka dostałabyś od jednej osoby.

Ale, abstrahując od zdrady, załóżmy, że rozpad ich pożycia, związku faktycznie miał miejsce przed Tobą. Mija tyle lat. Nie zadawałaś sobie nigdy pytania, jakim cudem może dawać Ci szczęście facet, który A) jest tchórzem, B) jest wygodnickim panem w kryzysie wieku średniego lub C) jest kompletną mimozą i nie wie, jak ma się ruszyć? No i niespecjalnie jest zaangażowany w dbanie o Ciebie, skoro nie potrafi zrobić czegoś, co codziennie robi ogrom ludzi na świecie, by Cię uspokoić i uszczęśliwić? Przecież rozwodu nie będzie z dziećmi brał, więc argument od czapy.

59 Ostatnio edytowany przez blanka56 (2017-08-31 05:40:13)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jajko....jak tak zalezy tobie na tym rozwodzie ...to dlaczego go wprost nie zapytasz ..dlaczego  , jaki jest powod ze ...nie sklada papierow rozwodowych ?
Ja na Twoim miejscu wcale bym nie nalegala .....jesli jestescie szczesliwi ,jesli on dba o dzieci ,o dom ,o ciebie ....to po jaka cholewke upierasz sie w sprawie rozwodu .
No chyba ,ze chcesz wziac z nim slub .....ale czy az tak na tym tobie zalezy ,to skomplikuje wiele spraw .....a tak masz wolna reke .....
Dziewczyno ,jesli juz zdecydowalas sie na takie zycie ....TO ZYJ I NIE ROZMYSLAJ .....ciesz sie kazdym szczesliwym dniem ....takie rozmyslanie o zonie twojego partnera zatruje wam zycie .....a tego chcesz ????

60

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Moi drodzy ...troche z innej beczki ....moze naraze sie tym co napisze ponizej ....absolutnie nie bronie JAJKO ...ale ma troche racji ...zwrocila sie o rade... a dostaje sama krytyke  swojego postepowania ....czytam czasami na tym forum watki ....i piszacy czesto "schodza z tematu ",przyczepiaja sie nieistotnych ,blachych drobnostek, ktore nijak nie maja nic wspolnego z dana sprawa  i nie wnosza nic wartosciowego w pomocy tej osobie .

Kobiety ...z ta zdrada to roznie bywa ....nie ma dymu bez ognia .....

61

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jajko, nie odpowiedziałaś na pytanie, do czego potrzebny ci jest jego rozwód? Czy to że będziesz mogła zostać żoną będzie potwierdzeniem waszej wielkiej miłości? Czy poczujesz się nagrodzona za tyle lat"poświęcenia" czy chcesz dokopać tej żonie żeby ją ukarać za to że się grzecznie nie powiesiła na przykład żeby zrobić ci legalne miejsce? Czy ambicja cierpi bo jego córka mówi że i tak nie będziesz jego żoną? Może jego zapytaj dlaczego się nie rozwiódł, a nie pytasz starych skrzywdzonych bab smile

62 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-08-31 08:21:27)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:

Jajko, niestety ale 90 % kobiet tutaj to zdradzone żony, jak widzisz co do zasady bez winy i skazy. Za to co jakiś czas jak pojawia się kochanka to potrafią jej dowalić wywalając swoje frustracje życiowe.

Co ma piernik do wiatraka? Rzekome sfrustrowanie żon do biernego zachowania się jej kochanka. Bo póki co to sfrustrowana jest Autorka, która przez sześć lat nie może doczekać się na rozwód kochanka, bo słyszy cały czas ten sam tekst, że albo nie ma czasu albo nie ma kasy - bzdury i wymówki.
Opłata od pozwu rozwodowego to raptem 600 zł, a napisać można go sobie samemu, jeśli się tylko chce, nawet do prawnika nie trzeba iść.
To jest proste pismo procesowe. W internecie sobie można znaleźć co powinno zawierać. A jego podstawowym  elementem powinien być wniosek: o rozwiązanie małżeństwa przez rozwód /z wyłącznej winy pozwanego/powódki, ewentualnie z winy obu stron, ewentualnie bez orzekania o winie big_smile i uzasadnienie.

63 Ostatnio edytowany przez bleumarine (2017-08-31 10:07:54)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
SonyXperia napisał/a:
Tulinka80 napisał/a:

Jajko, niestety ale 90 % kobiet tutaj to zdradzone żony, jak widzisz co do zasady bez winy i skazy. Za to co jakiś czas jak pojawia się kochanka to potrafią jej dowalić wywalając swoje frustracje życiowe.

Co ma piernik do wiatraka? Rzekome sfrustrowanie żon do biernego zachowania się jej kochanka. Bo póki co to sfrustrowana jest Autorka, która przez sześć lat nie może doczekać się na rozwód kochanka, bo słyszy cały czas ten sam tekst, że albo nie ma czasu albo nie ma kasy - bzdury i wymówki.
Opłata od pozwu rozwodowego to raptem 600 zł, a napisać można go sobie samemu, jeśli się tylko chce, nawet do prawnika nie trzeba iść.
To jest proste pismo procesowe. W internecie sobie można znaleźć co powinno zawierać. A jego podstawowym  elementem powinien być wniosek: o rozwiązanie małżeństwa przez rozwód /z wyłącznej winy pozwanego/powódki, ewentualnie z winy obu stron, ewentualnie bez orzekania o winie big_smile i uzasadnienie.

I tu masz gotową receptę co należy zrobić. Porozmawiaj z kochankiem i nakłoń go aby podjął odpowiednie działania.
Frustracją to faktycznie powiewa i to mocno od autorki. Jest jej źle i liczyła, że ktoś ją poklepie po pleckach i pocieszy, a tu ktoś odważył się uświadomić jej bolesną prawdę.
Zdradzone żony Tulinko są w dużo bardziej komfortowej sytuacji, bo pozbyły się zdradzaczy z życia, a autorka z takim żyje, ma tego świadomość więc jej życie to jak siedzenie na bombie. Zna tego faceta i wie do czego jest zdolny, nie dziwię się, że jest sfrustrowana.

64

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Oczywistym jest, że facet się nie rozwodzi bo daje mu to poczucie, że jest do czego wracać w razie kryzysu w tym związku. Obecna partnerka jest sporo młodsza i kiedyś może fikać. Zresztą ja Ciebie autorko nie rozumiem, czemu dajesz się rozgrywać? Po 6 latach widzisz go już raczej "trzeźwym" okiem.  Na "normalną" rodzinę przecież i tak nie ma szans- decydując się na związek z obecnym zadeklarowałaś, że jesteś gotowa na inność i walkę. Ja tego nie potępiam bo wierzę, że odmienne wzorce czemuś również  służą, ale trzeba mieć świadomość, że z tego punktu odwrotu już nie ma. W obecnym układzie wszyscy się dusicie i obawiacie. Na pocieszenie powiem, że gdyby mój mąż odszedł do innej, mieszkał z nią, miał z nią dziecko- a dla mnie byłby TYLKO brak rozwodu i mgliste obietnica, że kiedyś do mnie wróci to nie czułabym się ani chwilę wyjątkowo czy na lepszej pozycji. A alimenty to oczywiście mogą być na żonę przy rozwodzie ALE  na 100% będą na dziecko autorki jeśli spuści pana ze schodów;) Wiec straszenie autorki alimentami wydaje mi się komiczne.

65

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:

Żywicie sie takimi ludźmi jak ja?? Z problemami i błędami? Cieszy Was to? Że człowiek nie ma do kogo napisać piszę do Was a wy go z każdej strony bluzgacie dolujecie i kopiecie? To po to te forum wsparcia?? Jasne....

Jojko, każdy z nas decyduje o swoim życiu i bierze za nie odpowiedzialność oraz konsekwencje swoich zachowań.
I właśnie to co się dzieje teraz w Twoim życiu, to jest przyzwolenie, na takie traktowanie Ciebie, przez Twojego partnera.

W mojej ocenie on nie liczy się z Twoimi uczuciami. Z jednej strony odszedł od rodziny, zamieszkaliście razem i wspólnie wychowujecie dziecko, ale z drugiej strony nie chce zalegalizować Waszego związku mimo że wie jak bardzo Tobie na tym zależy.
Związek partnerski to zaspokajanie wzajemnych potrzeb, a u Was działa to tylko w jedna stronę, wiec nie dziwie się, że budzi to Twoje frustracje.
Przyczyn takiego zachowania może być wiele. Na pewno jemu i tylko jemu taka sytuacja odpowiada, bo nie wymaga od niego żadnych decyzji. Żona przypuszczalnie wywaliła go z domu a Ty zakochana przyjęłaś pod swój dach. Wiec siedzi cichutko u kochanki, której nie musi utrzymywać i żyje sobie dniem codziennym bezstresowo patrząc co przyniesie jutro.
Żona przypuszczalnie nie występuje o rozwód ponieważ nie planuje nowego związku i rozwód jej do niczego nie jest potrzebny, a jeśli przy okazji może dokopać, taką postawą, kochance męża - to czemu nie.

Posty [ 1 do 65 z 163 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 rok z żonatym facetem...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024