6 rok z żonatym facetem... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 rok z żonatym facetem...

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 163 ]

66

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Więc tak .... skonczylam czytanie na którymś tak z kolei wylewaniu pomyj. Czyli nie do końca.
I trochę się z wami nie zgodzę.
Ale nim zapomnę. Byc może wcale nie chodzi o pieniądze z tym rozwodem. Faceci stereotypowo mają być silni psychicznie i zawsze mieć rozwiązanie. A D...A bo wcale tak nie jest. Masa z nich to tchórze którzy mówić potrafią Ale gorzej z wykonywaniem tego co mówią i taka jest prawda.
Alimenty na dzieci można zacząć płacić w trakcie trwania małżeństwa - Nie trzeba czekać do rozwodu.
Nie jestem zwolenniczką zdrad i wchodzenia w cudze życie butami. Ale sorki ja tu tego nie widzę. Państwo mąż i żona żyli sobie obok siebie nie biorąc rozwodu z czystego wygodnictwa.  Nie ukrywali tego i gitarą. I nagle pojawilas się Ty. Akurat w tym przypadku nie będę ganic ani obsmarowywac bo nie da się rozłożyć czegoś czego faktycznie nie ma. Choć widzę że tu wielu Zbawicieli świata jest to ja mam odmienne zdanie. Natomiast jeśli ten Pan przez tyle lat żył sobie obok żony formalnej i potem i nadal żyć może to obawiam się ze do rozowdu może nie dojść wcale. Chyba ze Pani żona znajdzie mężczyznę i będzie chciała sie z nim zwiazac.  Nie ze względu na pieniądze Ale właśnie dlatego żeby uniknąć tak problematycznej sytuacji jaka jest rozwód bo i po co. Skoro do tej pory się dało. To i dalej też się da. Jednak istnieje ryzko ze kiedy wam się zacznie jakiś kryzys to pan mąż powróci do swojej małżonki po to by dalej udawać rodzinkę az któreś z nich fKtycznie spotkakogos na swojej drodze kto będzie wart grzechu
Pozdrawiam

Zobacz podobne tematy :

67 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-08-31 11:54:46)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
nemezis21 napisał/a:

Więc tak .... skonczylam czytanie na którymś tak z kolei wylewaniu pomyj. Czyli nie do końca.
I trochę się z wami nie zgodzę.
Ale nim zapomnę. Byc może wcale nie chodzi o pieniądze z tym rozwodem. Faceci stereotypowo mają być silni psychicznie i zawsze mieć rozwiązanie. A D...A bo wcale tak nie jest. Masa z nich to tchórze którzy mówić potrafią Ale gorzej z wykonywaniem tego co mówią i taka jest prawda.
Alimenty na dzieci można zacząć płacić w trakcie trwania małżeństwa - Nie trzeba czekać do rozwodu.
Nie jestem zwolenniczką zdrad i wchodzenia w cudze życie butami. Ale sorki ja tu tego nie widzę. Państwo mąż i żona żyli sobie obok siebie nie biorąc rozwodu z czystego wygodnictwa.  Nie ukrywali tego i gitarą. I nagle pojawilas się Ty. Akurat w tym przypadku nie będę ganic ani obsmarowywac bo nie da się rozłożyć czegoś czego faktycznie nie ma. Choć widzę że tu wielu Zbawicieli świata jest to ja mam odmienne zdanie. Natomiast jeśli ten Pan przez tyle lat żył sobie obok żony formalnej i potem i nadal żyć może to obawiam się ze do rozowdu może nie dojść wcale. Chyba ze Pani żona znajdzie mężczyznę i będzie chciała sie z nim zwiazac.  Nie ze względu na pieniądze Ale właśnie dlatego żeby uniknąć tak problematycznej sytuacji jaka jest rozwód bo i po co. Skoro do tej pory się dało. To i dalej też się da. Jednak istnieje ryzko ze kiedy wam się zacznie jakiś kryzys to pan mąż powróci do swojej małżonki po to by dalej udawać rodzinkę az któreś z nich fKtycznie spotkakogos na swojej drodze kto będzie wart grzechu
Pozdrawiam

I tu jest właśnie pies pogrzebany...
Bo nie chodzi o to, czy Jajko dawała d.py (jak napisała Tulinka), czy też weszła w układ czysty jak łza.
Chodzi wyłącznie o to, że zaczynała z pozycji "tej drugiej" - nieważne, czy tamto małżeństwo jeszcze trwało czy było tylko fikcją (ale nie zapominajmy o tym, że to co nam na ten temat mówi Jajko, i jak przedstawia tą sprawę jej facet może być skrajnie odmienne od tego, jak widzi ten "rozkład małżeństwa" jego żona i dzieci). To wszystko już jednak nie ma znaczenia.

To co się liczy - że jajko zaczynała jako kochanka i dokładnie TAK KOŃCZY. I to pomimo wspólnego dziecka.
Gdyby to była tylko i wyłącznie kwestia zwykłej formalności, to Jajko nie pisała by na forum, nie czuła zagrożenia i tak agresywnie nie reagowała na nieprzychylne komentarze.

I nikt tu jej nie chce zrobić krzywdy. Nie jest głaskana po główce, ale zauważ, że pośród wszystkich tych krytycznych słów ona dostaje sensowne rady. Rady, które kiedyś mogą jej "uratować życie". Bo chyba warto zawczasu zdać sobie sprawę z kim się związałam, warto zawczasu dbać o swoje poczucie wartości (czyli - mój mężczyzna dba o moje potrzeby, a taką, bardzo dla mnie ważną i istotną jest jego rozwód), itd. itp.

Jeszcze w temacie "winy żony", czyli "nie ma dymu bez ognia" (któryś post wyżej, nie chce mi się cofać). Racja. Żona była niewykształcona. No i dużo starsza, nie bójmy się powiedzieć tego wprost - stara po prostu. Pewnie zaniedbana, niemiła, może się roztyła i seks już nie był ten sam. No to należała jej się zdrada z młodszą, atrakcyjniejszą, chętną i napaloną kochanką? No weź przestań.
Może jeszcze romans też można w ten sposób usprawiedliwiać? Czyli, że facet bzyka inną, tą ok i dobrą, potajemnie, ale po wszystkim wraca do tej złej, je, ubiera wyprasowane koszule, wrzuca skarpety do prania. Uważasz, że to jest usprawiedliwienie? Że można go usprawiedliwić? Bo "nie ma dymu bez ognia" i on sobie poszukał kochanki bo żona to czy tamto? Bzdura. Głupia wymówka. Są rozwody, separacje... Miał odwagę wejść w romans, a nie miał jej, by uczciwie zakończyć nieudany związek?

68

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
kejt38 napisał/a:

Wiec straszenie autorki alimentami wydaje mi się komiczne.

Ja akurat nie straszyłam Autorki alimentami, tylko stwierdziłam fakt, że ich wysokość - jeśli żona mało lub wcale nie pracuje - może odstraszać pana od rozwodu. Bo na bank żona wykaże przed sądem, że spadnie jej stopa życiowa, nie jest w stanie dużo zarabiać, bo pół życia wychowywała dzieci i takie tam - mogłabym się założyć, że spokojnie zostałyby na nią przyznane alimenty w tej sytuacji, nie tylko na dzieci.
Nawet jeśli w tej chwili pan za dużo poprzedniej rodzinie nie dokłada finansowo, totalnie nie opłaca mu się rozwód. Bo mimo tego, że Autorka usiłuje wykazać, że kiedyś tam żona go zdradziła na czacie, ewidentnie małżeństwo rozpadło się dopiero z jego winy. Nawet średnio ogarnięty prawnik jest tu w stanie ugrać wiele.

69 Ostatnio edytowany przez Zorija (2017-08-31 12:05:42)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Dodam jeszcze co sądzę o całej sprawie z mojej własnej, osobistej perspektywy, skoro Jajko już tej kwestii (mojej przeszłości, kochanki i rozpadu mojego małżeństwa) dotknęła.
W mojej ocenie żona ma się całkiem dobrze. Ten gość wygląd na słabego, łatwo poddającego się manipulacji człowieka. W dodatku nieuczciwego, nielojalnego tchórza. Pozbyła się go i nie musi go znosić, prać jego gaci i mieć go na głowie. A on i tak koło niej tupie.
Po pewnym czasie przychodzi coś takiego jak ULGA - dobrze, że sobie poszedł... nie był wart, by za nim tęsknić i chcieć z nim być... Dość często również zdarza się tak, że życie dla tych "byłych, sfrustrowanych żon" zaczyna się na nowo, i to w dużo lepszym wydaniu. Dzieci odchowane, alimenty przyznane, a wolność i swoboda nie do przecenienia...
Teraz to jajko ma dylematy, problemy i frustracje tongue

70

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Zofja napisał/a:

Jajko, nie odpowiedziałaś na pytanie, do czego potrzebny ci jest jego rozwód? Czy to że będziesz mogła zostać żoną będzie potwierdzeniem waszej wielkiej miłości? Czy poczujesz się nagrodzona za tyle lat"poświęcenia" czy chcesz dokopać tej żonie żeby ją ukarać za to że się grzecznie nie powiesiła na przykład żeby zrobić ci legalne miejsce? Czy ambicja cierpi bo jego córka mówi że i tak nie będziesz jego żoną? Może jego zapytaj dlaczego się nie rozwiódł, a nie pytasz starych skrzywdzonych bab smile

Ehh. Pisałam że córka mowi że kiedyś będę jego żoną przecież czytajcie ze zrozumieniem.... i odpowiadając dalej powiem że chcę po prostu pewności że on jej nie kocha i po to ten rozwód. Tak jestem wyrafinowana zła itd. Dajcie już spokój ok.

71

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:

chcę po prostu pewności że on jej nie kocha i po to ten rozwód.

Czyli jednak nie jest to wszystko takie ładne i piękne, jak nam tu opisujesz, skoro po 6 latach nadal tej pewności nie masz... niezależnie od papierka...

72

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
santapietruszka napisał/a:
kejt38 napisał/a:

Wiec straszenie autorki alimentami wydaje mi się komiczne.

Ja akurat nie straszyłam Autorki alimentami, tylko stwierdziłam fakt, że ich wysokość - jeśli żona mało lub wcale nie pracuje - może odstraszać pana od rozwodu. Bo na bank żona wykaże przed sądem, że spadnie jej stopa życiowa, nie jest w stanie dużo zarabiać, bo pół życia wychowywała dzieci i takie tam - mogłabym się założyć, że spokojnie zostałyby na nią przyznane alimenty w tej sytuacji, nie tylko na dzieci.
Nawet jeśli w tej chwili pan za dużo poprzedniej rodzinie nie dokłada finansowo, totalnie nie opłaca mu się rozwód. Bo mimo tego, że Autorka usiłuje wykazać, że kiedyś tam żona go zdradziła na czacie, ewidentnie małżeństwo rozpadło się dopiero z jego winy. Nawet średnio ogarnięty prawnik jest tu w stanie ugrać wiele.

Nie przeczę, że żona może dostać alimenty na siebie (raczej niskie), ale ona wciąż jednak jest żoną i Pan mąż może do niej wrócić, a wtedy będzie płacił alimenty na dziecko, które ma z autorką. I wtedy to żona ma równie beznadziejną sytuację. Chodzi mi o to, że cały ten układ to porażka i dużo mądrzej byłoby rozwiązać sytuację w jedną bądź drugą stronę. Ja doradzam autorce odejście bo dla mnie ona jest najmocniejszym ogniwem i może bardzo dobrze ułożyć sobie życie. Facet, który przez 6 lat nie podjął ostatecznej decyzji to słabeusz.

73 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-08-31 12:19:44)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
kejt38 napisał/a:

Ja doradzam autorce odejście bo dla mnie ona jest najmocniejszym ogniwem i może bardzo dobrze ułożyć sobie życie. Facet, który przez 6 lat nie podjął ostatecznej decyzji to słabeusz.

Też bym doradzała takie wyjście, ale Autorka chce czytać tylko takie odpowiedzi, które Jej pasują - a odchodzić nie chce smile

Co do alimentów na dziecko, które zostałoby z Autorką, zakładając sytuację, że gość wraca do żony - uważasz, że byłyby wyższe, skoro z żoną ma więcej dzieci? Dokładnie można wyliczyć, co po prostu się panu bardziej opłaca...

74 Ostatnio edytowany przez bleumarine (2017-08-31 12:33:06)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jajko to ja Ci powiem jak kochanka mojego męża wyegzekwowała rozwód po dwóch latach wspólnego życia. Wyrzuciła ukochanego z domu, stawiając ultimatum albo wraca z papierkiem albo koniec miłości. Pan postawiony pod murem, żona już nie chce, kochanka wyrzuciła, nie za bardzo miał się gdzie podziać, więc pędem do prawnika, złożył pozew i dostarczył "dowód miłości" kochanicy. Ona szczęśliwa on też, bo ma gdzie mieszkać. Także dobrze Ci tu radzą, wyrzuć kochasia z domu i nie wpuszczaj bez papierka. Jak wróci to będziesz wiedziała, że to faktycznie miłość, a jak nie to też będziesz miała jasną sprawę, najgorsza ta niepewność... wink

75 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-08-31 12:31:05)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
santapietruszka napisał/a:
Jajko2211 napisał/a:

chcę po prostu pewności że on jej nie kocha i po to ten rozwód.

Czyli jednak nie jest to wszystko takie ładne i piękne, jak nam tu opisujesz, skoro po 6 latach nadal tej pewności nie masz... niezależnie od papierka...

Wydaje mi się to oczywiste smile

Dziewczyny, a jakbyśmy tak odpuściły Jajku oceny moralne jej zachowania. Bo przecież wiemy, że kochankami nie zostają kobiety, które siebie cenią. Autorka jak wchodziła w romans miała 22 lata, właśnie sypał się jej zwiążek, więc jak była pełna kompleksów i miała niskie poczucie wartości, to była łatwym celem dla znudzonego stałym związkiem faceta. On zyskał chętną cichodajkę a ona tatusia, który się nią zaopiekował, nie za darmo oczywiście wink

Ona teraz trochę dojrzała. Zrozumiała, że ani ten facet nie jest rycerzem na białym koniu, dla którego priorytetem jest jej szczęście, ani ona nie specjalnie różni się od jego żony, kolejna baba, która się opatrzyła, ale jest dziecko i jakoś to trzeba ciągnąć.
Wydaje mi się, że autorka nieświadomie odbiera sygnały i czuje, że jej facetowi tak samo jak wcześniej w związku z żoną, zaczyna się nudzić i przykrzyć w związku z nią. Stąd zaczęły się naciski na rozwód, uregulowanie sytuacji.


Jajko, jak już się zdążyłaś zorientować, uregulowana formalnie sytuacja nie specjalnie determinuje zachowania twojego faceta. Jest jakby obok niej. Może więc nie naciskaj na zmiany. Może się wtedy okazać, że jak zajmiesz miejsce żony, to na etacie kochanki pojawi się wakat. Po co ci to?

76

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Jajko, jak czujesz się pewna faceta w swoim zwiazku- tzn naprawde jesteś dla niego ważna to przycisnij go w tej sprawie.
Jesli nie jesteś. To odpuść, albo licz się z tym, ze Wasz związek się rozpadnie.
Przemyśl to sobie dobrze, zobrazuj jak się z tym czujesz, podejmij decyzje i pogodź sie z tym.
Bo tak się wykończysz przez faceta- a tego nie życzę żadnej kobiecie.

77

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
santapietruszka napisał/a:
kejt38 napisał/a:

Ja doradzam autorce odejście bo dla mnie ona jest najmocniejszym ogniwem i może bardzo dobrze ułożyć sobie życie. Facet, który przez 6 lat nie podjął ostatecznej decyzji to słabeusz.

Też bym doradzała takie wyjście, ale Autorka chce czytać tylko takie odpowiedzi, które Jej pasują - a odchodzić nie chce smile

Co do alimentów na dziecko, które zostałoby z Autorką, zakładając sytuację, że gość wraca do żony - uważasz, że byłyby wyższe, skoro z żoną ma więcej dzieci? Dokładnie można wyliczyć, co po prostu się panu bardziej opłaca...

Gdyby kobiety były mądrzejsze to ten facet miałby bardzo ciężko- alimenty na żonę z dziećmi, alimenty na nowe dziecko- oj szybko by się przekonał jakim jest głupcem. A tak każda go chroni z nadzieją, że to ona jest jego miłością. Facetowi nic się nie chce zmieniać, ma 2 rodziny i (jak mu się wydaje) 2 możliwości wyboru. Dla żony, moim zdaniem, ten układ powinien być wysoce niepokojący. Co jeśli facet nagle zachoruje, wtedy rozwód już nie będzie taki łatwy. Co jeśli powie, że wraca mieszkać z żoną (z tego co wyczytałam ma do lokum prawo). Autorka może go podać o alimenty i wiadomo, że będzie musiał płacić ( ile to już kwestia zarobków i dobrego prawnika).

78

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
kejt38 napisał/a:

Gdyby kobiety były mądrzejsze to ten facet miałby bardzo ciężko- alimenty na żonę z dziećmi, alimenty na nowe dziecko- oj szybko by się przekonał jakim jest głupcem.

Do tego cały czas zmierzam... Ale jak słusznie zauważyłaś, każdej z pań wydaje się, że trafiła 6 w totolotka big_smile

79

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Najgorsze są takie układy gdzie można wpaść jak mucha ni to wolny związek ni zobowiązanie. W przypadku wolnego związku wszyscy idą na to i nie ma papierów. Tu jednak można wygrać jeśli ma się dobrego prawnika. Zamiast słuchać co napisała kejt38 to bijecie się z sobą.

80 Ostatnio edytowany przez Patito (2017-08-31 13:25:43)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Kochane Jajko2211 daleka jestem od oceniania, to twoje życie i tylko Ty o nim decydujesz. Poza tym to forum ma służyć pomocy i konkretnym poradom, a nie wylewaniu pomyj na czyjąś głowę. Człowiek zakochany popełnia niestety wiele błędów, zanim wspólnie zamieszkaliście i zdecydowaliście o dziecku powinnaś tupnąć nogą i powiedzieć wybieraj albo ja albo ta druga. Jak dla mnie układ w którym tkwisz jest bardzo krzywdzący, zwłaszcza dla dzieci (twoich jak i żony), które nie są niczemu winne. Ten pan zachowuje się bardzo niedojrzale i nie fair zarówno w stosunku do ciebie, żony jak i dzieci. Jedno jest pewne musisz zadecydować i w końcu tupnąć tą przysłowiową nogą, albo JA albo pakujesz manatki, innego wyjścia nie ma. Chyba, że odpowiada ci układ w jakim się znajdujesz. Zgadzam się z poprzedniczkami, iż facet boi się utraty majątku, po rozwodzie alimenty, podział mieszkania, pieniędzy, do tego trzeba opłacić nową rodzinę i dziecko, więc to nie jest takie proste. Ale jeśli facet naprawdę cię kocha powinien stanąć na wysokości zadania, a nie zachowywać się jak nastolatek, niech w końcu podejmie decyzję, niełatwą, ale w końcu męską!!
Na pewno jest ci trudno, ale ta sytuacja musi się kiedyś zakończyć, pan tkwi w dosyć wygodnym układzie, ale krzywdzi tym sposobem wszystkich dookoła. Trzymam za ciebie kciuki i pamiętaj nie pozwól sobą pomiatać, jako dojrzała kobieta i matka musisz powalczyć o swoją godność i szczęście. A co do żony, to moje prywatne przemyślenia, niestety żal mi jej, nie wierzę w to, iż to ona taka zła i obmierzła zawsze była, znęcała się pewnie nad szanownym panem, kij ma dwa końce i jakoś nie chcę mi się wierzyć, że to ona sama przyczyniła się do rozpadu związku, bo niby co, jakie są argumenty szanownego wybranka? Więc nie wierz w podobne historyjki, nikt nie lubi być oceniany i chyba każdy zdradzający będzie szukał wymówek dla swoich czynów. Pozdrawiam i trzymaj się!!

81

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Podstawowym błędem jaki popełniasz od samego początku, to walką z żona o niego, a skutki tej walki zaczynasz odczuwać.
I o ile na początku wystarczała Ci świadomość, że w porównaniu z żoną wypadasz lepiej, tak teraz zaczynasz mieć obawy, że możesz ją przegrać.

Ty za bardzo go chcesz - i w obawie, że go stracisz, a żona będzie miała satysfakcje, kurczowo się go trzymasz.
Dlatego też, trudno Ci postawiać jemu jakiekolwiek warunki.

Jesteś o niego zazdrosna. Chcesz go na "własność". Chcesz udowodnić jej i sobie, że on będzie Twój. Tylko zastanów się, czy on jest tego wart i czy aby małżeństwo z nim - o ile do niego dojdzie - nie wyjdzie Ci bokiem.

Widzisz, jeśli mógł zdradzić żonę z Tobą, to i może Ciebie z nią lub inną panną, a ślub z nim, gwarancji Ci nie da na wieczną miłość.
Bo niby jaką miała jego żona - żadną.

82 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-08-31 13:49:27)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
kejt38 napisał/a:

Wiec straszenie autorki alimentami wydaje mi się komiczne.


Nikt Autorki nie straszy alimentami ani na dzieci ani na żonę.To są, czy też będą, w razie rozwodu naturalne konsekwencje. Facet chyba umie liczyć. Poza tym w jego przypadku, w przypadku w którym odszedł do innej kobiety, z którą na dodatek ma dziecko, przeprowadzenie takiego rozwodu może być dla niego trudne. Dlatego jemu jest tak lepiej jak jest, jest mu tak wygodnie. Najwyraźniej albo nie chce tego rozwodu albo boi się go przeprowadzić - i jedno i drugie z pewnością ma swoje wytłumaczenie. Skoro nic go z żoną nie łączy, NIC, i stwierdza to zarówno on sam, jak i podobno stwierdza to żona w rozmowie z kochanką męża - to dlaczego do tej pory ta żona nie wniosła sprawy o rozwód. Pomyślałaś o tym Autorko? Jak to w takim razie wytłumaczysz sobie? I od razu mówię, nie twierdzę że ta żona ma to zrobić, tylko dziwi mnie to, że dwoje ludzie których nic nie łączy nawet najmarniejszy majątek utrzymuje małżeństwo. Nie ma tak prosto. Żona mu zapowiedziała, że rozwodu mu nie da, a jeśli go dostanie to na nim popłynie. Tak to widzę.

83

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
SonyXperia napisał/a:

Skoro nic go z żoną nie łączy, NIC, i stwierdza to zarówno on sam, jak i podobno stwierdza to żona w rozmowie z kochanką męża - to dlaczego do tej pory ta żona nie wniosła sprawy o rozwód.

Moim zdaniem dogadali się między sobą.

84

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Sorry, ale tak, to z Tobą jest coś nie tak. Też jestem młoda, też byłam bardzo zakochana, a mimo to pewne rzeczy, które zrobiłaś, nie mieszczą mi się w głowie. Wiesz, czemu Cię nie rozumiem i Ci nie współczuję? Bo miałam podobną sytuację- wielkie zakochanie od pierwszego wejrzenia, sielanka, dwa lata wspaniałego związku. I co? I dopiero po tych dwóch latach przypadkiem odkryłam, że on się ożenił. Z dziewczyną, z którą był w związku 7 lat!... Cały czas podczas "związku" ze mną..A mnie mówił na początku, że jest sam i wiedziałam tylko o jego BYŁEJ... On mimo ślubu nie zamierzał kończyć relacji ze mną... świnia jakich mało... Ale wiesz, co różni mnie od Ciebie? Że mimo DWULETNIEGO  związku, a nie TYGODNIOWEGO spotykania się, w momencie, gdy dowiedziałam się, że on ma kogoś i jest żonaty, to natychmiast i kategorycznie urwałam z nim wszelkie kontakty. A uwierz mi, nie było to łatwe, bo po 2 latach jednak czuje się więcej niż po tygodniu znajomości... mogłam dalej się z nim umawiać, prowadzić dobre życie. Mogłam kiedyś doprowadzić do rozpadu jego małżeństwa. Ale nie chciałam go już znać, tak jak nie chciałam ranić tamtej dziewczyny. Bo wiedziałam, że nie buduje się szczęścia na czyimś nieszczęściu. I wybacz, ale przez to, co sama przeszłam, myślę, że mam prawo ocenić Cię w tej sytuacji i krytykować. Miałaś lepszą sytuację niż ja- był z Tobą szczery, już po tygodniu dowiedziałaś się, że ma żonę... dzieci.. Matko Boska i  co i dalej pchałaś się w to wszystko z butami?????? Nie wmawiaj, że to był zew miłości po tygodniu znajomości... po prostu czysty egoizm i tyle. Zniszczyłaś komuś rodzinę, odebrałaś męża, ojca.. wierzysz w bajeczki, że mu się tak z żoną nie układało? Każdy tak zawsze mówi, a prawda taka, że chcą tylko odskoczni i zabawy na boku, świeżości.. Nie miał skrupułów zagadywać do Ciebie i umawiać się, mając żonę i dzieci. Teraz ma tylko konkubinę i jedynie 1 dziecko z nią. Minęło kilka lat, motylki minęły, przyszły problemy i codzienność. Myślisz, że dla Ciebie będzie bardziej wyrozumiały? Jak zacznie wam się "nie układać?" Że będzie mieć większe skrupuły, żeby nie zdradzać kochanki i nie zostawić 1 dziecka, skoro nie miał skrupułów, by zdradzić i zostawić żonę i dwójkę dzieci?? To jesteś w błędzie. Gdyby mi facet oznajmił, że w momencie spotkania ze mną był w związku lub zostawił dla mnie inną to już nie odezwałabym się do niego. A to dlatego, że historia lubi się powtarzać, a ludzie się nie zmieniają. Lub jedynie z wiekiem na gorsze. Poza tym karma zawsze wraca prędzej czy później. Sama sobie odpowiedz na pytanie, czy jesteś szczęśliwa. A wiesz, czemu on się nie rozwodzi? Bo po co. Wspólny majątek ma z tamtą. Poza tym może liczy na to, że kiedyś wróci do żony i brak rozwodu mu to ułatwi. Lub  Ty jesteś jedynie przystankiem na drodze zabawy, może pozna za chwilę (jeśli już to nie nastąpiło) inną i pójdzie do niej, a do żony zamierza wrócić na starość. Wie, że ona by go przyjęła, skoro nie zażądała jeszcze sama rozwodu. Po co mu więc rozwód i ślub z Tobą, który tylko by wszystko komplikował?

85

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
kejt38 napisał/a:

Gdyby kobiety były mądrzejsze to ten facet miałby bardzo ciężko- alimenty na żonę z dziećmi, alimenty na nowe dziecko- oj szybko by się przekonał jakim jest głupcem. A tak każda go chroni z nadzieją, że to ona jest jego miłością. Facetowi nic się nie chce zmieniać, ma 2 rodziny i (jak mu się wydaje) 2 możliwości wyboru. Dla żony, moim zdaniem, ten układ powinien być wysoce niepokojący. Co jeśli facet nagle zachoruje, wtedy rozwód już nie będzie taki łatwy. Co jeśli powie, że wraca mieszkać z żoną (z tego co wyczytałam ma do lokum prawo). Autorka może go podać o alimenty i wiadomo, że będzie musiał płacić ( ile to już kwestia zarobków i dobrego prawnika).

Kejt38 ....gdyby kobiety byly madrzejsze ....ja bym jeszcze dodala... gdyby tak wiecej kobiety sie SZANOWALY  !!!!!!

Nie pierwsza taka sytuacja i pewnie nie ostatnia ....tak niestety ten swiat jest zbudowany ....ale nie mozna od razu tak negatywnie oceniac  przyjaciela Jajko .....przywozi dzieci ,interesuje sie nimi ,oplaca rachunki ....wielu jest takich ,ze ich zainteresowanie dziecmi z poprzedniego zwiazku ...to  tylko placenie alimentow  a niekiedy i tego nie robia.
Nie znamy rzeczywistych pobudek dlaczego Jajko tak nalega na rozwod ....dlaczego on nie podaje o rozwod .
Nie wiem jak on zarabia na zycie ....czy prowadzi dzialalnosc ,czy pracuje u kogos .....bo to moze ma  jakies znaczenie dla Jajko ..ale zawsze mozna zrobic rozdzielnosc majatkowa bez rozwodu .
Jedna twarda zasada u madrych kobiet w takich sytuacjach ,dla dobra wszystkich .....nigdy nie mow zle do przyjaciela o jego  zonie , nigdy  nie mow zle na matke tych dzieci !!!!

86

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Mnie to zawsze dziwi, dlaczego kobieta godzi się na bycie "tą trzecią". Po co? Mam znajomą, była kochanką 6 lat. Inna była kochanką pół roku... Tak, i tu i tam, faceci chcieli tylko seksu. Wyłącznie, d.. na boku. Facet drugiej wyczuł, że będzie miał  łatwy łup, bo znajoma była świeżo po rozwodzie, mówił to, co ona chciała usłyszeć... Też miał żonę, z którą od 5-ciu lat się nie umiał rozwieźć... 5 lat!! I wciąż jej mydlił oczy, że za miesiąc.. za miesiąc.. i następny. Tak nią omotał, że nie umiała się wyzwolić z tego chorego układu. Aż uwolniła. Bo to ją poniżało. Zablokowała jego nr tel. Był miły i czuły, "tęsknił". Ale po chwili zaczął ją wyzywać od kur.. dziw...
Zmarnował Ci lata życia. OTRZĄŚNIJ SIĘ!!!!

87

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

NIE można z  góry zakładać że coś pójdzie nie tak ,być morze wasze życie się ułoży i będziesz szczęśliwa .Masz dla kogo żyć ,to twoje dziecko a zamartwianie się nic nie zmieni .Bądź ostrożna ale nie  podejmuj pochopnych decyzji bo mogą zaważyć na całym twoim życiu.
,

88 Ostatnio edytowany przez Naprędce (2017-08-31 20:46:12)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Najpierw kwestie drugorzędne:

Jajko2211 napisał/a:

"ciągle albo nie ma czasu albo pieniędzy"

Spróbuję wejść w jego skórę. Skoro jego firma cienko przędzie to "nie mam czasu' brzmi dość logicznie, może nie mieć sił/ochoty/determinacji żeby wziąć sobie dodatkową sprawę na głowę, w końcu dość skomplikowaną. Zgaduję, że chce najpierw wyjść z finansowego dołka, zwłaszcza że podział majątku i alimenty naruszą jego stabilność finansową. Kto wie? Może oczekuje też raczej wsparcia zamiast codziennego płaczu i zawracania gitary o tego typu pierdoły (jego zdaniem).

Jajko2211 napisał/a:

"Z nią też rozmawiałam twierdziła, że nic ich nie łączy oprócz dzieci."

Skoro znalazłaś w sobie tyle odwagi, by z nią porozmawiać i okazało się, że Twoja osoba nie budzi w niej widocznych negatywnych emocji, to szkoda że nie zapytałaś jak ona widzi kwestię tego potencjalnego rozwodu.
Być może dowiedziałabyś się czegoś istotnego w tej sprawie?
A może własnie tego się boisz (że się "czegoś" dowiesz)?

Meritum:

Jajko2211 napisał/a:

Ale... Ale właśnie.... on nadal nie robi rozwodu...
...sie martwię że jego cos z nią łączy???

Po co Ci ten rozwód właściwie? Naprawdę uważasz to za jakąś gwarancję w Twojej sytuacji? Jeżeli weźmie z Tobą ślub i nadal będzie tam jeździł ( a będzie to robił ) to będziesz spokojna?

Ale założmy, że powiesz - "Tak, będę spokojniejsza". Wg mnie to bezsensu... powiem Ci co wg mnie znaczy (znaczyłoby) to Twoje: "spokojniejsza". Otóż to że zapowiadał rozwód, ale nie dotrzymał słowa w tak ważnej sprawie, podkopało znacznie jego obraz w Twoich oczach.
Każdy chce mieć odpowiedzialnego i konsekwentnego partnera, tymczasem o Twoim, skoro zwodził Cię tyle lat, nie da się tego raczej powiedzieć, niezależnie od jego zalet i zachowania na codzień.
To dlatego domagasz się tego rozwodu... marzysz by on okazał się dojrzałym facetem godnym Twojej miłości. On nim (póki co) nie jest i TO DLATEGO tak naprawdę płaczesz, a nie dlatego że jesteś zazdrosna o tą kobietę.
"Facet Twojego życia" pozwala na to, że przez jego słabość, tchórzostwo, przedkładanie swojego komfortu nad Twój itp. czujesz się w związku niepewnie i nie jesteś w pełni szczęśliwa.
To Cię boli i TAK WLAŚNIE przedstaw mu tą sytuację.
Bo jeśli on faktycznie jej od lat nie kocha, to Twoją jawną bądź zaowalowaną zazdrość przebijającą zapewne z próśb o rozwód zbija za każdym razem z łatwością - jest wtedy autentyczny, a to z kolei pozwala mu łatwiej wyprzeć ze swojej świadomości fakt, że nie jest w stosunku do Ciebie fair.
Tak więc jedyna droga dla Ciebie to uświadomienie mu w jasny sposób, że przestaje być dla Ciebie wzorem mężczyzny, traci swój autorytet, Twój kredyt zaufania, a więź która Was łączy staje się niebezpiecznie cienka i dzieje się tak WYŁĄCZNIE z powodu jego zachowania. Zakładam, że do tego powinien się odnieść i odpowiednio zareagować.
Póki co, sposób w jakim reagujesz na mniej lub bardziej konstruktywną krytykę w tym miejscu pozwala mi zgadywać, że łatwo mu zaklasyfikować Twoje rozterki jako nielogiczne, zbyt emocjonalne "typowo babskie" tragizowanie, lub coś w tym stylu. W efekcie ułatwiasz mu bagatelizowanie i odkładanie tego problemu w czasie.

89

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Nie da się czytać tych pomyj wylewanych na ciebie. Niestety często ludzie piszą nie po to aby pomóc ale po to by sobie ulżyć.
Przychodzi na forum kochanka i pisze że jej źle, więc dostaje odpowiedzi: masz za swoje, jesteś zwykłym materacem dla faceta itd itp. Przychodzi na forum zdradzona żona i się żali to nigdy nie dostaje odpowiedzi: masz za swoje, byłas zwykłą kuchtą dla faceta, albo co gorsza macicą do urodzenia jego dzieci.
Niesprawiedliwe to jest bo i jedne i drugie kobiety cierpią, a cierpią bo są emocjonalne a nie chlodne i z dystansem jak faceci.
I te emocje je gubią. Nie robią przecież sobie kuku specjalnie.

Jajko jeśli kochasz go i on ciebie to przetrwacie. A jeśli to się wypaliło to nic tego nie uratuje, tak jak nic nie było w stanie uratować jego małżenstwa.
Zastanów sie jednak czy z takim facetem chcesz spędzić życie, czy on naprawdę cię kocha. I nie bój się bo życie masz jedno.

Żadna kochająca kobieta nie powinna się bać postawić ultimatuum. Mam na mysli zarowno zdradzone żony jak i kochanki.

90

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Naprędce napisał/a:

"Facet Twojego życia" pozwala na to, że przez jego słabość, tchórzostwo, przedkładanie swojego komfortu nad Twój itp. czujesz się w związku niepewnie i nie jesteś w pełni szczęśliwa.
To Cię boli i TAK WLAŚNIE przedstaw mu tą sytuację.
Bo jeśli on faktycznie jej od lat nie kocha, to Twoją jawną bądź zaowalowaną zazdrość przebijającą zapewne z próśb o rozwód zbija za każdym razem z łatwością - jest wtedy autentyczny, a to z kolei pozwala mu łatwiej wyprzeć ze swojej świadomości fakt, że nie jest w stosunku do Ciebie fair.
Tak więc jedyna droga dla Ciebie to uświadomienie mu w jasny sposób, że przestaje być dla Ciebie wzorem mężczyzny, traci swój autorytet, Twój kredyt zaufania, a więź która Was łączy staje się niebezpiecznie cienka i dzieje się tak WYŁĄCZNIE z powodu jego zachowania. Zakładam, że do tego powinien się odnieść i odpowiednio zareagować.
Póki co, sposób w jakim reagujesz na mniej lub bardziej konstruktywną krytykę w tym miejscu pozwala mi zgadywać, że łatwo mu zaklasyfikować Twoje rozterki jako nielogiczne, zbyt emocjonalne "typowo babskie" tragizowanie, lub coś w tym stylu. W efekcie ułatwiasz mu bagatelizowanie i odkładanie tego problemu w czasie.

Naprędce świetnie to napisałeś.

91

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:

Przychodzi na forum kochanka i pisze że jej źle, więc dostaje odpowiedzi: masz za swoje, jesteś zwykłym materacem dla faceta itd itp. Przychodzi na forum zdradzona żona i się żali to nigdy nie dostaje odpowiedzi: masz za swoje, byłas zwykłą kuchtą dla faceta, albo co gorsza macicą do urodzenia jego dzieci.
Niesprawiedliwe to jest bo i jedne i drugie kobiety cierpią, a cierpią bo są emocjonalne a nie chlodne i z dystansem jak faceci.

Naprawdę nie dostrzegasz różnicy? Ja bym to jednak zdecydowanie rozróżniała - pierwsze cierpią trochę na własne życzenie, głównie przez brak kręgosłupa moralnego, a drugie niekoniecznie.

Jeśli pojawi się tu złodziej, który ukradł i musi ponieść zasłużoną karę, ale będzie oczekiwał wsparcia, płakał i naiwnie się tłumaczył, że on przecież tak bardzo chciał, tak bardzo czuł się gorszy, tak było mu źle, bo nie miał tego, co ma inny, to też będziesz go w ten sposób bronić? Będziesz porównywać do tych, którzy stali się ofiarami?

92

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Myślę, że gdyby nie wasze dziecko, nawet nie byłoby potrzeby zakładania przez Ciebie tego tematu.

93 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-09-01 10:19:53)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Przetrwają kolejne sześć lat a może nawet i dłużej. Może w końcu uzbiera te sześć stówek na opłatę pozwu wink 

Bezczelność jestem w stanie zrozumieć, chociaż zachodzenie w ciąże z żonatym facetem, który z początku - jak pisze sama Autorka - ukrywał ich romans - uważam za co najmniej ryzykowne, bo należy sie liczyć z konsekwencjami zostania samotną matką.

Naiwności nie jestem w stanie zrozumieć. I to może dlatego jojczenie kochanek, które nie mogą się doczekać na rozwód działa na mnie jak płachta na byka. I żeby nie było - nie jestem i nigdy nie byłam zdradzoną żoną. Jakiś instynkt samozachowawczy w życiu trzeba jednak mieć, nawet jeśli naszym postępowaniem kieruje uczucie/miłość.

94 Ostatnio edytowany przez authority (2017-09-01 13:09:37)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Ukrywał ?  ja tez tak na  początku czytania sądziłem ale teraz widzę iż najprawdopodobniej od samego początku zawarli otwarte małżeństwo wiec wiedzieli iż doc czegoś takiego dojdzie.

95 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-09-01 15:43:08)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Ja to odebrałam tak, że sprawa się rypła po półtora roku, bo dopiero po tym czasie się do niej wprowadził.. Wcześniej wracał do domu...

96 Ostatnio edytowany przez cataga (2017-09-01 19:05:26)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

biedna pani kochanka oczekuje, heheheh wsparcia na forum?
Świnia , nie kobieta
po pierwsze - związała się z zonatym.
  po drugie - tkwi w tym ponad 6 lat.
O ile pierwsze mozna zrozumiec, tak tkwienie w bagnie, nie, a tym bardziej fundowanie takiego zycia swojemu własnemu dziecku.
Kobieta związała sie z dziwkarzem, gnojem, nielojalnym dupkiem i oczekuje od niego bycia uczciwym?
rozwodu? a po co, gosć się ustawil, ma dwa domy, hop siup z kochanki na zonę  , z zony na kochanke, życ  nie umierac, po co mu rozwód/ alimenty by placic musiał, a tak... ma dwie d... do zajmowania sie jasnie panem, które w dodatku rywalizuja między soba...konkurencja między zona a kochanka, przy czym jedna znacznie młodsza. No gratulowac panu:D:D

ale,że kochanka , ktora dobrowolnie wlazła w bagno, ma żal ,zeby kobiety z forum jej nie dołowały- to już paradne.
to forum jest dla porzucanych przez takich gnojków zon..... a kochanka liczy na wsparcie?
dlaczego ma miec wsparcie, skoro sama nie jest lojalna wobec wlasnej płci?
skoro sama postępuje nielojalnie i niehonorowo?
bo co, bo sie zakochala? tym słowem każdy / a świnia usprawiedliwia własną  PODŁOŚĆ
jedno  warte drugiego, tylko dzieci szkoda

97

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:

(...) teraz od prawie 3 lat mieszkamy w naszym wspolnym domu jednorodzinnym. Spędzamy razem święta i razem mamy dziecko. Jego dzieci do nas przyjeżdżają. Nawet jego mama bywa u nas  Ale... Ale właśnie.... on nadal nie robi rozwodu... ciągle albo nie ma czasu albo pieniędzy.... ciągle obiecuje że do konca miesiąca i tak w kółko.... Codziennie jezdzi tam po dzieci.... czasami je w nocy odwozi i wraca.
Powiedzcie mi proszę czy ze mną jest coś nie tak że codzienne płaczę że sie martwię że jego cos z nią łączy??? Nie mam nawet nikogo żeby sie poradzić....

Owszem, jest coś z Tobą nie tak.
Od 3 lat jesteście rodziną, akceptuje Was Jego matka i dzieci, skąd u Ciebie podejrzenia, że Twojego partnera wciąż coś łączy z żoną? (pytanie retoryczne;)
Kobiety potrzebują deklaracji. Dla niektórych jest nią ślub. W Twoim przypadku będzie to rozwód, czyli formalne zakończenie wcześniejszego związku partnera. Biorąc pod uwagę, że mężczyźni myślą i działają inaczej, to deklaracją Twojego partnera jest Wasze wspólna życie. Rozwód nie jest Mu do niczego potrzebny.
Zakładam, że bijesz się z myślami i sama nie masz pojęcia, po co upierasz się przy tym rozwodzie. Chodzi o Twój komfort i poczucie bezpieczeństwa.
Rozczaruję Cię - papierki nie dają poczucia bezpieczeństwa w związku.
Poznałam parę, w której kobieta "szalała" zanim jej partner wziął wreszcie rozwód. Po fakcie kobieta stwierdziła, że ma kłopot, bo nie chce ślubu, a nie ma przeszkód.
W ich przypadku było podobnie. Jego dzieci ich odwiedzały, wspierała chłopców. Jego matka akceptowała nowy związek. On uczestniczył w wychowaniu jej dzieci (wdowa). Co ciekawe wziął rozwód dopiero, gdy zrobiła mu "awanturę bez powodu" po imprezie (czyt. pod wpływem) i dzień po dociekał, co było powodem jej wybuchu. Kobieta wyjaśniła partnerowi, jak ważne jest dla niej zakończenie poprzedniego związku i opowiedziała o swoich (pozornie nieznaczących) obawach. Facet wrócił tego dnia z pracy z informacją, że prawnik złożył pozew.
Do czego zmierzam?
Bardzo możliwe, że Twój partner nie wie, że zależy Ci na Jego rozwodzie. Nie wie, co czujesz, a Ty nie znajdując uzasadnienia (żyjecie razem od dawna) na poparcie swoich roszczeń, nie jesteś stanowcza. Powiedz partnerowi, co czujesz, jak bardzo Ci zależy. Porozmawiaj z nim. Twoje odczucia nie muszą mieć logicznego lub materialnego poparcia. Jeżeli Jemu zależy na Twoim komforcie, to złoży pozew.

98

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:

Nie da się czytać tych pomyj wylewanych na ciebie. Niestety często ludzie piszą nie po to aby pomóc ale po to by sobie ulżyć.
Przychodzi na forum kochanka i pisze że jej źle, więc dostaje odpowiedzi: masz za swoje, jesteś zwykłym materacem dla faceta itd itp. Przychodzi na forum zdradzona żona i się żali to nigdy nie dostaje odpowiedzi: masz za swoje, byłas zwykłą kuchtą dla faceta, albo co gorsza macicą do urodzenia jego dzieci.
Niesprawiedliwe to jest bo i jedne i drugie kobiety cierpią, a cierpią bo są emocjonalne a nie chlodne i z dystansem jak faceci.
I te emocje je gubią. Nie robią przecież sobie kuku specjalnie.

Jajko jeśli kochasz go i on ciebie to przetrwacie. A jeśli to się wypaliło to nic tego nie uratuje, tak jak nic nie było w stanie uratować jego małżenstwa.
Zastanów sie jednak czy z takim facetem chcesz spędzić życie, czy on naprawdę cię kocha. I nie bój się bo życie masz jedno.

Żadna kochająca kobieta nie powinna się bać postawić ultimatuum. Mam na mysli zarowno zdradzone żony jak i kochanki.

dokładnie, to forum powinno mieć nazwę żmijowizna. Czasem, gdy czytam te jadowite i wredne wypowiedzi, nie dziwi mnie, że facet znalazł sobie kochankę, mając u boku taką babę jagę wink

99 Ostatnio edytowany przez lustro (2017-09-02 04:01:14)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

DZIEN DOBRY WSZYSTKIM

JAJKO,nawiasem mowiac,wg, mnie sliczny nick.
Obawiam sie,ze jako kobieta 50+,niebedaca(?) w powaznym zwiazku,nie bardzo bede umiala podpowiedziec Ci co zrobic.
Mam nadzieje,ze mi wybaczysz,ale musze zareagowac:
Sztandar tego Forum:
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie,
po czym wpis bardzo wspierajacej CATAGA

biedna pani kochanka oczekuje, heheheh wsparcia na forum? Świnia , nie kobieta

.

Co sie z tym Forum dzieje?
Zbanowano tyle osob,(praktycznie " za nic") ktore naprawde pomagaly i mialy cos do powiedzenia...
Widze,ze osoby typu Cataga,sa mile widziane...
Redaktorzy Forum i jego moderatorzy- otworzcie oczy baardzo szeroko,bo za chwile,bez uczestnikow,to Forum zniknie.

JAJKO,moze zamiast szukac rozwiazania na tym forum,porozmawiaj z partnerem i zacznij sluchac siebie.Zapytaj siebie,czego tak naprawde chcesz?
Dlaczego tak Ci na tym rozwodzie zalezy?

Tylko Ty go znasz i nie jestes z nim od 5 ciu minut.

Powodzenia i szczescia Ci zycze; Cataga,Tobie tez
Zapytaj siebie...

PS
jakie smutne i traumatyczne doswiadczenia,musza byc back bones,wpisow osob podobnie myslacych jak Cataga.

Drugie PS
Ja nie mam doswiadczenia w relacjach damsko meskich ale na tym forum,wrecz poraza nietolerancja,agresja wzgledem osob,ktore maja inny punkt widzrnia...

DOBREJ NOCY WSZYSTKIM

100

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Fajne mi zakochanie sie "przez przypadek" big_smile Przez przypadek to mozna w kaluze wejsc, a nie byc przez SZESC LAT kochanica i jeszcze do tego potomka sobie zmajstrowac.

Przykro mi to napisac, ale zbierasz dzis zniwo swoich wlasnych durnych i niemoralnych wyborow. Watpie, ze ten facet sie kiedykolwiek rozwiedzie. Mial na to ponad polowe dekady i jakos mu nie bylo po drodze.

101

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:

Witam. Żyje bo żyje.... Ale jestem z tym wszystkim sama... jest coraz gorzej ale zacznę od początku...
6 lat temu poznałam jego.... pracowałam w restauracji, ale poznaliśmy sie ścigając się autami, on moje auto zauważył pod lokalem i wszedł.... na początku był mi obojętny miałam innego faceta z którym mi sie juz od dawna nie układało... przychodzil dzień w dzień. Codziennie zamawial jedzenie. Jedna z jego wizyt.... nie zapomnę jej do konca życia... spojrzał mi w oczy a ja jemu. . Nie mogliśmy od siebie oderwać wzroku. Wtedy poczułam coś dziwnego... i codzienne za nim czekałam, przyjeżdżał codzienne. Umówiliśmy się na kawę.... i tak sie zaczęło... zostawiłam obecnego partnera i stwierdziliśmy że spróbujemy dodam tu że był starszy ode mnie o 15 lat a ja mialam 22 lata. Po tygodniu dowiedziałam się że ma żonę. Mówił że od dawna mu sie nie układa ze już nic go z nią nie łączy. Mówił że się rozwiedzie. Poznali go moi rodzice wszystko było ok ale jak dowiedzieli sie że ma żonę zabronili mi sie z nim spotykać. No to bez zastanowienia sie wyprowadzilam. Wynajelismy mieszkanie. On ze mną nie mieszkał bo ma noc wracał do żony mówił że do dzieci... on je opłacał bo zanim znalazłam pracę trochę czasu minęło.... potem oplacalismy je wspólnie... po półtora roku zaczął ze mną mieszkać. Ale w święta byłam w domu sama bo on musiał jechać tam do rodziny do dzieci i tak miną ponad rok... teraz od prawie 3 lat mieszkamy w naszym wspolnym domu jednorodzinnym. Spędzamy razem święta i razem mamy dziecko. Jego dzieci do nas przyjeżdżają. Nawet jego mama bywa u nas  Ale... Ale właśnie.... on nadal nie robi rozwodu... ciągle albo nie ma czasu albo pieniędzy.... ciągle obiecuje że do konca miesiąca i tak w kółko.... Codziennie jezdzi tam po dzieci.... czasami je w nocy odwozi i wraca.
Powiedzcie mi proszę czy ze mną jest coś nie tak że codzienne płaczę że sie martwię że jego cos z nią łączy??? Nie mam nawet nikogo żeby sie poradzić....

Zgodziłaś się na taki układ to siedź w nim i nie jęcz, albo wykop kolesia z domu i ze swojego życia, a potem sama się ogarnij.

Poszukanie jakości w życiu, związkach na początku może być dosyć trudne, ale warto.

102 Ostatnio edytowany przez adiafora (2017-09-02 18:11:21)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Beyondblackie napisał/a:

Fajne mi zakochanie sie "przez przypadek" big_smile Przez przypadek to mozna w kaluze wejsc, a nie byc przez SZESC LAT kochanica i jeszcze do tego potomka sobie zmajstrowac.

Przykro mi to napisac, ale zbierasz dzis zniwo swoich wlasnych durnych i niemoralnych wyborow. Watpie, ze ten facet sie kiedykolwiek rozwiedzie. Mial na to ponad polowe dekady i jakos mu nie bylo po drodze.

Beyondblackie, jest kochanicą bo on formalnie nie ma rozwodu?  No i co z tego? To tylko papierek. Oni tworzą rodzinę bez względu na to, jaki status cywilny ma jedno z nich. Nie ukrywają się, sa razem od wielu lat, mieszkają razem, mają dziecko... Ta kochanica to miał być pogardliwy epitet, tylko po co? A Ty masz ślub ze swoim misiem? Jak nie masz to oficjalnie jestes konkubiną, też stoisz niżej w hierarchii niż żona. Czy przez to czujesz się gorsza? Czy przez to czujesz, że nie jesteście rodziną? Daruj więc sobie  te morały starej ciotki.
Lustro, no właśnie, wsparcie, ha, ha. Dobry slogan, tyle, że pusty.

103

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Radze spokojnie z nim pogadać. Zapytać dlaczego zwleka z rozwodem. Opowiedz mu o swoich uczuciach o tym dlaczego jest to tak ważne dla Ciebie. Ze nie chcesz czuć się jak kochanka.

104

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Adiaphora, zalezy co dla kogo wazne.

Ja nigdy nie mialam parcia na slub. To, ze sie wkrotce pobieramy jest raczej wynikiem wspolnych dyskusji i ustalen. Gdybym nigdy za Misia nie wyszla, to by mi to zwisalo i powiewalo. Ale Jajko ma inne priorytety. A te priorytety jej facet swiadomie od lat ignoruje, bo inaczej nie mozna nazwac szescioletnie ociaganie sie z rozwodem.

Poza tym, jest znaczaca roznica pomiedzy zyciem na kocia lape z facetem, ktory wchodzac w zwiazek byl wolny, a swiadomym przyczynianiu sie do rozpadu czyjejs rodziny. Jakbym uslyszala po tygodniu znajomosci czy randkowania, ze Misiek ma zone, to wiecej by mnie nie zobaczyl, bo nie wchodze w romantyczne sytuacje z nieuczciwymi fraglesami. Czego niestety nie mozna powiedziec o Jajku.

105

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Hey Jajko!

Rozumiem cie bo ja sama znalazlam sie w tej sytuacji, tylko moze nawet gorszej. Spotkalam chlopaka dziesiec lat temu, on mial wtedy tylko dziewczyne. A teraz ma zone. A ja tak samo zareagowalam na niego tak jak ten pierwszy raz..motyle w brzuchu, serce robi rozne figle, etc... Chcialabym z nim byc ale nie moge (Jak bym mogla miec jedno zyczenie do spelnienia to bym miala zyczenie zebym juz byla razem z nim na zawsze. Ja wiem ze nigdy to sie nie zdaszy ale moje glupie serce nadal chce wierzyc w tu miec nadzieje. Ja mu powiedzialam co czuje ale on powiedzial ze czuje to samo. Nie moge go wyrzucic z mysli. Czuje ze ma wiez z nim telepatyczna i duchowa i emocjonalna, a jestem na innym kontynencie niz on.  Mysle ze powinnas jakos zaadresowac sprawie rozwodu, czy to zapytac sie jego czy co innego, ale moze to czy pomoze jakos. Nie wiem. Jezeli to co mowie tutaj to ci sie nie podoba, to przepraszam, ja bym tylko chciala ci pomoc. A jezeli chcialabys poczytac bardziej o mojej sytuacji, bo lepiej tam chyba to opisalam to jest pod tytulem "Myslalam ze on jest moim bratnym duszem"..jestem jako GlupiaJestem, bo sie zakochalam w beznadziejne sytuacji.

Pozdrawiam i mam nadzieje ze wyszytko sie jakos rozwiaze.

106 Ostatnio edytowany przez cslady (2017-09-02 22:10:15)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Uciekaj jak najszybciej , wiem co piszę. Mnie taki żonaty [wulgaryzm] zabrał 15 lat . Jak facet kocha to bardzo szybko się rozwiedzie...Nie będzie wtedy żadnych wymówek .

107 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-02 22:12:32)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
lustro napisał/a:

DZIEN DOBRY WSZYSTKIM

JAJKO,nawiasem mowiac,wg, mnie sliczny nick.
Obawiam sie,ze jako kobieta 50+,niebedaca(?) w powaznym zwiazku,nie bardzo bede umiala podpowiedziec Ci co zrobic.
Mam nadzieje,ze mi wybaczysz,ale musze zareagowac:
Sztandar tego Forum:
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie,
po czym wpis bardzo wspierajacej CATAGA

biedna pani kochanka oczekuje, heheheh wsparcia na forum? Świnia , nie kobieta

.

Co sie z tym Forum dzieje?
Zbanowano tyle osob,(praktycznie " za nic") ktore naprawde pomagaly i mialy cos do powiedzenia...
Widze,ze osoby typu Cataga,sa mile widziane...
Redaktorzy Forum i jego moderatorzy- otworzcie oczy baardzo szeroko,bo za chwile,bez uczestnikow,to Forum zniknie.

JAJKO,moze zamiast szukac rozwiazania na tym forum,porozmawiaj z partnerem i zacznij sluchac siebie.Zapytaj siebie,czego tak naprawde chcesz?
Dlaczego tak Ci na tym rozwodzie zalezy?

Tylko Ty go znasz i nie jestes z nim od 5 ciu minut.

Powodzenia i szczescia Ci zycze; Cataga,Tobie tez
Zapytaj siebie...

PS
jakie smutne i traumatyczne doswiadczenia,musza byc back bones,wpisow osob podobnie myslacych jak Cataga.

Drugie PS
Ja nie mam doswiadczenia w relacjach damsko meskich ale na tym forum,wrecz poraza nietolerancja,agresja wzgledem osob,ktore maja inny punkt widzrnia...

DOBREJ NOCY WSZYSTKIM


tak sobie pomyślałam, jeśli forum ma być wsparciem dla konkretnej osoby, a nie miejscem wymiany polemik pomiędzy uczestnikami którzy często przestają się skupiać na autorze a koncetrują na tych, którzy myślą inaczej to może dobrym rozwiązaniem byłaby możliwość decydowania przez autora tematu, kogo zbanować wink ze swojego wątku. Bo po co ktoś ma tracić energię i czas na analizy, gdy ktoś inny wyraźnie sobie tego nie życzy?
Pozwoli to też autorowi wyeliminować osoby, które przekroczą pewne granice.Ja osobiscie nie obrażę się i podejdę ze zrozumieniem.

108 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2017-09-02 23:22:08)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Beyondblackie napisał/a:

Ja nigdy nie mialam parcia na slub. To, ze sie wkrotce pobieramy jest raczej wynikiem wspolnych dyskusji i ustalen. Gdybym nigdy za Misia nie wyszla, to by mi to zwisalo i powiewalo. Ale Jajko ma inne priorytety. A te priorytety jej facet swiadomie od lat ignoruje, bo inaczej nie mozna nazwac szescioletnie ociaganie sie z rozwodem.

Facet żył w fikcyjnym związku długo przed poznaniem Autorki, czyli Jajko. Nie przeszkadzała mu fikcja wcześniej, nie przeszkadza teraz.

Blachnickie napisał/a:

Poza tym, jest znaczaca roznica pomiedzy zyciem na kocia lape z facetem, ktory wchodzac w zwiazek byl wolny, a swiadomym przyczynianiu sie do rozpadu czyjejs rodziny. Jakbym uslyszala po tygodniu znajomosci czy randkowania, ze Misiek ma zone, to wiecej by mnie nie zobaczyl, bo nie wchodze w romantyczne sytuacje z nieuczciwymi fraglesami. Czego niestety nie mozna powiedziec o Jajku.

Oceniasz z własnej perspektywy. Jajko mało nam mówi o bezpośrednich, wspólnych ustaleniach, wnioskach, oczekiwaniach. Mówi, że coś z nią jest nie tak, bo oczekuje rozwodu. Nie pisze o wyobrażeniach partnera. Nawet nie pisze, czy Jej partner zna Jej obawy. Należy zakładać, że Jajko nie do końca ufa partnerowi i z obawy przed Jego reakcją, nie stawia żądań. Trudno powiedzieć.
Problem nie leży w braku "ślubnej wolności", w braku odpowiednich deklaracji na papierze. Jajko z jakiegoś powodu nie ufa partnerowi i ta nieufność jest zadrą w ich związku.
Nie oceniajmy nikogo pochopnie. Jeżeli dziewczyna szuka wparcia, to potrzebuje rady. Nie potrzebne Jej banały w stylu "masz, czego chciałaś".
Bądźmy ludźmi, na Boga!

109

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
adiaphora napisał/a:
Tulinka80 napisał/a:

Nie da się czytać tych pomyj wylewanych na ciebie. Niestety często ludzie piszą nie po to aby pomóc ale po to by sobie ulżyć.
Przychodzi na forum kochanka i pisze że jej źle, więc dostaje odpowiedzi: masz za swoje, jesteś zwykłym materacem dla faceta itd itp. Przychodzi na forum zdradzona żona i się żali to nigdy nie dostaje odpowiedzi: masz za swoje, byłas zwykłą kuchtą dla faceta, albo co gorsza macicą do urodzenia jego dzieci.
Niesprawiedliwe to jest bo i jedne i drugie kobiety cierpią, a cierpią bo są emocjonalne a nie chlodne i z dystansem jak faceci.
I te emocje je gubią. Nie robią przecież sobie kuku specjalnie.

Jajko jeśli kochasz go i on ciebie to przetrwacie. A jeśli to się wypaliło to nic tego nie uratuje, tak jak nic nie było w stanie uratować jego małżenstwa.
Zastanów sie jednak czy z takim facetem chcesz spędzić życie, czy on naprawdę cię kocha. I nie bój się bo życie masz jedno.

Żadna kochająca kobieta nie powinna się bać postawić ultimatuum. Mam na mysli zarowno zdradzone żony jak i kochanki.

dokładnie, to forum powinno mieć nazwę żmijowizna. Czasem, gdy czytam te jadowite i wredne wypowiedzi, nie dziwi mnie, że facet znalazł sobie kochankę, mając u boku taką babę jagę wink

To forum powinno mieć w opisie:
Tu dowiesz się jak zemścic się na niewiernym i jak puścic go w skarpetkach. Tu pokażemy ci jaką szmatą jest kochanka a jak bardzo twój biedny, bezwolny miś się zagubił. Tu też będziesz mogła wyżyć się na obcych kobietach, przy okazji wizualizując sobie "swoją" szmatę. Pamiętaj nic nie musisz naprawiać w związku, gdyby nie ta szmata to misio by trwał wiernie przy tobie, nosząc cię na rękach, tak jak to było zanim ona się nie pojawiła. I na koniec hasło naczelne : "jak suka nie da, pies nie weźmie"!

Cóż ręce opadają na te pomyje. Serio ja się nie dziwię, że takie laski są zdradzane na lewo i prawo, święty by nie wytrzymał z kobietą pokroju Cataga.

110

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Tak, Tulinka, a kochanki to zawsze takie biedne, pogubione romantyczki, ktore "przez przypadek" wpadaja do lozka zonatego mezczyzny big_smile

111 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-09-03 00:06:07)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Umieram ze śmiechu big_smile Facet nie rozwiódł się z żoną dla Autorki przez sześć lat. Jako powód podał m.in. brak kasy na rozwód. tongue  OK. Opłata za pozew rozwodowy wynosi 600 zł tj. 100 zł na rok, czyli +/-  jakieś 8,33 gr na miesiąc. I ona przez 6 lat wierzy mu, że on nie ma pieniędzy big_smile

112 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2017-09-03 00:07:16)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Miałam się już nie odzywać, ale jeszcze chwila i wyjdzie na to, że kochanka to jakiś status specjalny - powinno się je wyłącznie głaskać, współczuć, kiedy pan małżonek waha się czy odejść od żony, a poprawność polityczna zabroni oceniać moralnie nagannego zachowania. Paranoja jakaś big_smile. Rozumiem, że sytuacje są różne i każdą należy rozpatrywać indywidualnie, rozumiem, że ważny jest sposób i język, jakiego się używa, ale nie dajmy się zwariować  - kochanka to kochanka, nic nobilitującego, zasługującego na szacunek czy z zasady wskazującego, że dzieje jej się krzywda, nad którą powinno się pochylać. Zwykle zresztą jest ofiarą własnej naiwności, pychy i często wyrachowania.

Pomijam przy tym kwestię, że wchodząc na forum opanowane przez osoby zdradzone, kochanki same wkładają kij w mrowisko - skąd więc to późniejsze zdziwienie?

113 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-09-03 00:17:28)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
SonyXperia napisał/a:

Umieram ze śmiechu big_smile Facet nie rozwiódł się z żoną dla Autorki przez sześć lat. Jako powód podał m.in. brak kasy na rozwód. tongue  OK. Opłata za pozew rozwodowy wynosi 600 zł tj. 100 zł na rok, czyli +/-  jakieś 8,33 gr na miesiąc. I ona przez 6 lat wierzy mu, że on nie ma pieniędzy big_smile

Bez orzeczenia o winie - a mniemam, że w tym wypadku gościowi by na tym zależało - 150 zł.
Prawda, że 600 trzeba wpłacić na dzień dobry, ale nie czarujmy się - ja swoje 600 swego czasu pożyczyłam. A gość Autorki nawet ma od kogo, skoro jej firma takie zyski przynosi...

114

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Beyondblackie napisał/a:

Tak, Tulinka, a kochanki to zawsze takie biedne, pogubione romantyczki, ktore "przez przypadek" wpadaja do lozka zonatego mezczyzny big_smile

Oczywiście że nie zawsze. Jednak tutaj raczej "zimne suki" nie zaglądają. Takie kobiety nie rozstrząsają swoich "związkow" na forach. Nie ten, to kolejny, żonaty, nieżonaty. Śmiem twierdzić, że te co to forum przychodzą są w kiepskim stanie psychicznym. Taka jak i zdradzone żony, które tu chcą uzyskać pocieszenie. Jechanie po jednych czy drugich jest nieludzkie po prostu.

115

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Priscilla napisał/a:

Miałam się już nie odzywać, ale jeszcze chwila i wyjdzie na to, że kochanka to jakiś status specjalny - powinno się je wyłącznie głaskać, współczuć, kiedy pan małżonek waha się czy odejść od żony, a poprawność polityczna zabroni oceniać moralnie nagannego zachowania. Paranoja jakaś big_smile. Rozumiem, że sytuacje są różne i każdą należy rozpatrywać indywidualnie, rozumiem, że ważny jest sposób i język, jakiego się używa, ale nie dajmy się zwariować  - kochanka to kochanka, nic nobilitującego, zasługującego na szacunek czy z zasady wskazującego, że dzieje jej się krzywda, nad którą powinno się pochylać. Zwykle zresztą jest ofiarą własnej naiwności, pychy i często wyrachowania.

Pomijam przy tym kwestię, że wchodząc na forum opanowane przez osoby zdradzone, kochanki same wkładają kij w mrowisko - skąd więc to późniejsze zdziwienie?

a żona to jakiś status wyjątkowy? Kobieta będąc żoną powinna ze szczęścia bic się po tyłku pośladkami, że facet wziął z nią ślub? Bo takie można odnieść wrażenie, czytają co napisałaś. Kochanka to gorsza bo nie ma papierka? I nieważne, że żyją razem x lat, że tworzą rodzinę? Dziwną masz ocenę rzeczywistości. Skoro rozumiesz, że sytuacje bywają różne to nie wkładaj wszystkich kochanek do jednego worka z napisem podłe suki, odmawiając im szacunku i godności. To forum dokładnie pokazuje, że najbardziej podłe dla kobiet są kobiety. Bez oceny sytuacji, na sam dżwięk slowa kochanka dostają wysypki i zachowują się poniżej krytyki. Czasem wstyd czytać.
Wracając do autorki wątku. Ty się nie skupiaj na nazewnictwie, ale na stanie faktycznym. Sytuacja jest taka, że ta kochanka nieoficjalnie ma  status żony, bo dla wszystkich jest oczywiste, że to z nią żyje, mieszka i tworzy rodzinę ten facet. Oficjalna żona jest żoną tylko w teorii, na papierze. Jeśli widzisz w tym nobilitację to nie mam pytań smile

116 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2017-09-03 00:48:45)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
santapietruszka napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Umieram ze śmiechu big_smile Facet nie rozwiódł się z żoną dla Autorki przez sześć lat. Jako powód podał m.in. brak kasy na rozwód. tongue  OK. Opłata za pozew rozwodowy wynosi 600 zł tj. 100 zł na rok, czyli +/-  jakieś 8,33 gr na miesiąc. I ona przez 6 lat wierzy mu, że on nie ma pieniędzy big_smile

Bez orzeczenia o winie - a mniemam, że w tym wypadku gościowi by na tym zależało - 150 zł.
Prawda, że 600 trzeba wpłacić na dzień dobry, ale nie czarujmy się - ja swoje 600 swego czasu pożyczyłam. A gość Autorki nawet ma od kogo, skoro jej firma takie zyski przynosi...

Zawsze można złozyć wniosek o zwolnienie od obowiązku uiszczenia opłaty sądowej od pozwu rozwodowego, zwrówno w całości jak i w części, skoro on taki biedny... tongue wink Może by sąd ten wniosek uwzględnił, kto wie? big_smile

117 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2017-09-03 01:45:10)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
adiaphora napisał/a:

a żona to jakiś status wyjątkowy? Kobieta będąc żoną powinna ze szczęścia bic się po tyłku pośladkami, że facet wziął z nią ślub? Bo takie można odnieść wrażenie, czytają co napisałaś.  Kochanka to gorsza bo nie ma papierka? I nieważne, że żyją razem x lat, że tworzą rodzinę?

Powyższa wymiana zdań, pomimo że pojawiła się w tym wątku, dotyczyła ogółu kochanek, dlatego pozwolisz, że jednak będę mieć na ten temat własne zdanie i kochanek dla zasady bronić nie będę. Zawsze natomiast na każdą sytuację spojrzę indywidualnie, a tu znaczenie ma na przykład kwestia czy kochanka w chwili rozpoczęcia romansu miała świadomość, że wikła się w związek z żonatym facetem (czasem długo jest to przed nią ukrywane) oraz czy widzi coś więcej niż czubek własnego nosa. 

I nie wiem czy zauważyłaś, ale strasznie agresywna dziś jesteś wink.

Ela210 napisał/a:

tak sobie pomyślałam, jeśli forum ma być wsparciem dla konkretnej osoby, a nie miejscem wymiany polemik pomiędzy uczestnikami którzy często przestają się skupiać na autorze a koncetrują na tych, którzy myślą inaczej to może dobrym rozwiązaniem byłaby możliwość decydowania przez autora tematu, kogo zbanować wink ze swojego wątku.

Równie dobrze autor może już na wstępie zaznaczyć, że życzy sobie wyłącznie przychylnych komentarzy/głaskania po głowie/współczucia/przychylności/tu można wpisać dowolne (niepotrzebne skreślić), a równocześnie, żeby wypowiedzi i opinie niewygodne sobie darować. No cóż, można i tak, ale rzetelna pomoc niekoniecznie polega na klepaniu po ramieniu.

118

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
adiaphora napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Miałam się już nie odzywać, ale jeszcze chwila i wyjdzie na to, że kochanka to jakiś status specjalny - powinno się je wyłącznie głaskać, współczuć, kiedy pan małżonek waha się czy odejść od żony, a poprawność polityczna zabroni oceniać moralnie nagannego zachowania. Paranoja jakaś big_smile. Rozumiem, że sytuacje są różne i każdą należy rozpatrywać indywidualnie, rozumiem, że ważny jest sposób i język, jakiego się używa, ale nie dajmy się zwariować  - kochanka to kochanka, nic nobilitującego, zasługującego na szacunek czy z zasady wskazującego, że dzieje jej się krzywda, nad którą powinno się pochylać. Zwykle zresztą jest ofiarą własnej naiwności, pychy i często wyrachowania.

Pomijam przy tym kwestię, że wchodząc na forum opanowane przez osoby zdradzone, kochanki same wkładają kij w mrowisko - skąd więc to późniejsze zdziwienie?

a żona to jakiś status wyjątkowy? Kobieta będąc żoną powinna ze szczęścia bic się po tyłku pośladkami, że facet wziął z nią ślub? Bo takie można odnieść wrażenie, czytają co napisałaś. Kochanka to gorsza bo nie ma papierka? I nieważne, że żyją razem x lat, że tworzą rodzinę? Dziwną masz ocenę rzeczywistości. Skoro rozumiesz, że sytuacje bywają różne to nie wkładaj wszystkich kochanek do jednego worka z napisem podłe suki, odmawiając im szacunku i godności. To forum dokładnie pokazuje, że najbardziej podłe dla kobiet są kobiety. Bez oceny sytuacji, na sam dżwięk slowa kochanka dostają wysypki i zachowują się poniżej krytyki. Czasem wstyd czytać.
Wracając do autorki wątku. Ty się nie skupiaj na nazewnictwie, ale na stanie faktycznym. Sytuacja jest taka, że ta kochanka nieoficjalnie ma  status żony, bo dla wszystkich jest oczywiste, że to z nią żyje, mieszka i tworzy rodzinę ten facet. Oficjalna żona jest żoną tylko w teorii, na papierze. Jeśli widzisz w tym nobilitację to nie mam pytań smile

Masz rację. Dziękuję! Pokazałaś mi inna stronę sytuacji!

119

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:

Cóż ręce opadają na te pomyje. Serio ja się nie dziwię, że takie laski są zdradzane na lewo i prawo, święty by nie wytrzymał z kobietą pokroju Cataga.

Wow, naprawdę?

120 Ostatnio edytowany przez miki888 (2017-09-03 09:44:00)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Powtórzę jeszcze raz - klasyka !!!!! Mnie żonaty facet zniszczył 15 lat , były obiecanki cacanki , ciągłe przeciąganie terminu rozwodu , wyprowadzenia się z domu. I to nie byle kto , tylko sławny pan doktor , więc myślałam,że mam do czynienia z facetem na poziomie i że to niemożliwe  ,żeby mnie tak skrzywdził. Zawsze było jakieś wytłumaczenie - a to syn się żeni ,a to żona chora , a to brak pieniędzy . Postaw mu warunek , konkretny termin uporządkowania swoich spraw , jak znowu będzie cię zwodził - zerwij natychmiast . Zniszczy ci życie . Nie rozwiedzie się . Dawno by to zrobił jakby chciał , uwierz mi !!!

A czy żona to wyższy status - tak !  Uważam ,że tak . Kochanek facet może mieć wiele,ale nie każda z nich zostaje żoną. Tylko ta,w której się zakocha . I to właśnie jest żona .

121

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Priscilla napisał/a:
adiaphora napisał/a:

a żona to jakiś status wyjątkowy? Kobieta będąc żoną powinna ze szczęścia bic się po tyłku pośladkami, że facet wziął z nią ślub? Bo takie można odnieść wrażenie, czytają co napisałaś.  Kochanka to gorsza bo nie ma papierka? I nieważne, że żyją razem x lat, że tworzą rodzinę?

Powyższa wymiana zdań, pomimo że pojawiła się w tym wątku, dotyczyła ogółu kochanek, dlatego pozwolisz, że jednak będę mieć na ten temat własne zdanie i kochanek dla zasady bronić nie będę. Zawsze natomiast na każdą sytuację spojrzę indywidualnie, a tu znaczenie ma na przykład kwestia czy kochanka w chwili rozpoczęcia romansu miała świadomość, że wikła się w związek z żonatym facetem (czasem długo jest to przed nią ukrywane) oraz czy widzi coś więcej niż czubek własnego nosa. 

I nie wiem czy zauważyłaś, ale strasznie agresywna dziś jesteś wink.

Tak, zona ma status wyjatkowy, poniewaz to JEJ fragles przysiegal milosc i wiernosc przed oltarzem/ w USC. Kochanka zas doczepia sie do ukladu, w ktorym absolutnie nie ma prawa byc. Jest to kwestia tej niesamowicie niespotykanej cechy charakteru- tj. jest ona taka cecha dla Adiaphory i Tullinki- zwanej UCZCIWOSCIA. Uczciwa kobieta, nawet jak sie zauroczy w zonatym, to daje sobie spokoj i nie wchodzi w czyjes zycie z butami, nawet jak fragles jest chetny. A wlasciwie TYM BARDZIEJ jak fragles jest chetny, bo uczciwa kobieta nie zadaje sie z wiarolomcami i kretaczami. Ona ma do siebie szacunek.

Zycie pisze rozne scenariusze, ale my jako ludzie mamy przywilej wolnych wyborow tego co dla nas wazne, dlatego tak mnie zniesmacza pisanie dyrdymal w stylu "pogubilam sie", "to silniejsze ode mnie", "to sie stalo przez przypadek".

122 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-09-03 10:07:15)

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Priscilla napisał/a:
adiaphora napisał/a:

a żona to jakiś status wyjątkowy? Kobieta będąc żoną powinna ze szczęścia bic się po tyłku pośladkami, że facet wziął z nią ślub? Bo takie można odnieść wrażenie, czytają co napisałaś.  Kochanka to gorsza bo nie ma papierka? I nieważne, że żyją razem x lat, że tworzą rodzinę?

Powyższa wymiana zdań, pomimo że pojawiła się w tym wątku, dotyczyła ogółu kochanek, dlatego pozwolisz, że jednak będę mieć na ten temat własne zdanie i kochanek dla zasady bronić nie będę. Zawsze natomiast na każdą sytuację spojrzę indywidualnie, a tu znaczenie ma na przykład kwestia czy kochanka w chwili rozpoczęcia romansu miała świadomość, że wikła się w związek z żonatym facetem (czasem długo jest to przed nią ukrywane) oraz czy widzi coś więcej niż czubek własnego nosa. 

I nie wiem czy zauważyłaś, ale strasznie agresywna dziś jesteś wink.

Ela210 napisał/a:

tak sobie pomyślałam, jeśli forum ma być wsparciem dla konkretnej osoby, a nie miejscem wymiany polemik pomiędzy uczestnikami którzy często przestają się skupiać na autorze a koncetrują na tych, którzy myślą inaczej to może dobrym rozwiązaniem byłaby możliwość decydowania przez autora tematu, kogo zbanować wink ze swojego wątku.

Równie dobrze autor może już na wstępie zaznaczyć, że życzy sobie wyłącznie przychylnych komentarzy/głaskania po głowie/współczucia/przychylności/tu można wpisać dowolne (niepotrzebne skreślić), a równocześnie, żeby wypowiedzi i opinie niewygodne sobie darować. No cóż, można i tak, ale rzetelna pomoc niekoniecznie polega na klepaniu po ramieniu.

Absolutnie się zgadzam, ze pomoc nie polega  na głaskaniu, czemu dałam wyraz w moich wypowiedziach na forum niejednokrotnie.
Ale ostatecznie to sprawa autora- to w sumie jego zycie. Więc jesli przychodzi tylko po głaski- niech je dostanie..

123

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

smile A niech mnie...

No cóz z przymróżeniem oka to by wyszło, żeby sobie kobiety ustaliły co i jak i zamieszkali wszyscy wspólnie (ile tych dzieci jest i w jakim wieku ?), facet co rano do pracy i nie musi sie miotać pomiedzy dwoma domami, Autorka ma na oku co sie dzieje i nabiera świadomości, Żona ma pomoc i może znajdzie troche czasu na samorozwój przy okazji, dzieci - w końcu to rodzeństwo..., potrzeba każdego zostanie skonfrontowana z ewentualnym oporem kazdego z uczestników komuny rodzinnej smile ciekawie może być smile

A serio : Jajko przecież weszłaś w niełatwy układ wiedząc w co wchodzisz (choć może nie rozumiejąc co taki układ za sobą niesie i ile może kosztować wszystkich zainteresowanych), tkwisz w niełatwym ciagle i już długo, rozważ :
warto taki układ tworzyć ? i
czy warto ewentualnie nowy tworzyć z tym facetem ?

124

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
adiaphora napisał/a:
Priscilla napisał/a:

Miałam się już nie odzywać, ale jeszcze chwila i wyjdzie na to, że kochanka to jakiś status specjalny - powinno się je wyłącznie głaskać, współczuć, kiedy pan małżonek waha się czy odejść od żony, a poprawność polityczna zabroni oceniać moralnie nagannego zachowania. Paranoja jakaś big_smile. Rozumiem, że sytuacje są różne i każdą należy rozpatrywać indywidualnie, rozumiem, że ważny jest sposób i język, jakiego się używa, ale nie dajmy się zwariować  - kochanka to kochanka, nic nobilitującego, zasługującego na szacunek czy z zasady wskazującego, że dzieje jej się krzywda, nad którą powinno się pochylać. Zwykle zresztą jest ofiarą własnej naiwności, pychy i często wyrachowania.

Pomijam przy tym kwestię, że wchodząc na forum opanowane przez osoby zdradzone, kochanki same wkładają kij w mrowisko - skąd więc to późniejsze zdziwienie?

a żona to jakiś status wyjątkowy?

Formalnie na pewno tak wink

125

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Beyondblackie napisał/a:

Tak, zona ma status wyjatkowy, poniewaz to JEJ fragles przysiegal milosc i wiernosc przed oltarzem/ w USC. Kochanka zas doczepia sie do ukladu, w ktorym absolutnie nie ma prawa byc. Jest to kwestia tej niesamowicie niespotykanej cechy charakteru- tj. jest ona taka cecha dla Adiaphory i Tullinki- zwanej UCZCIWOSCIA. Uczciwa kobieta, nawet jak sie zauroczy w zonatym, to daje sobie spokoj i nie wchodzi w czyjes zycie z butami, nawet jak fragles jest chetny. A wlasciwie TYM BARDZIEJ jak fragles jest chetny, bo uczciwa kobieta nie zadaje sie z wiarolomcami i kretaczami. Ona ma do siebie szacunek.

Zycie pisze rozne scenariusze, ale my jako ludzie mamy przywilej wolnych wyborow tego co dla nas wazne, dlatego tak mnie zniesmacza pisanie dyrdymal w stylu "pogubilam sie", "to silniejsze ode mnie", "to sie stalo przez przypadek".

To co piszesz o tej uczciwości to jakieś naiwne mrzonki. Egoizm do pewnego stopnia jest po prostu biologiczną koniecznością. Kobieta wiedząc że ma doczynienia z żonatym powinna przede wszystkim w to nie wchodzić ze względu na to aby chronić siebie a nie innych. Bo wchodząc w romans niszczy głownie siebie i swoje życie.
Jeśliby kierować się twoją definicją uczciwości to kobieta powinna poleciec od razu do żony jak to go nazwałas "fraglesa" i opowiedzieć jakie konplementy jej prawi i co jest w stanie dla niej zrobić.
Widzisz świat nie jest czarno-biały. Może byś to zrozumiała jakby ktoś ci bardzo bliski, np siostra żyła od lat w romansie i jakbyś widziała na codzień jak to wygląda.

126

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Mam przyjaciółkę , która weszła w taki właśnie związek ponad 10 lat temu... Były wielkie plany, projekty wspólnego domu ,nawet pierścionek zaręczynowy! Pozostała zawiedziona życiem kobieta ,która zawsze marzyła o dziecku ,ale w wieku 45 lat raczej jej to nie grozi i facet ,który ma pełna rodzinę i kochankę na boku...
Kto lepiej wyszedł na tej "miłości" ??
Trzeba otworzyć oczy i zadać sobie pytanie co jest ważniejsze- jego wygoda czy Twoje potrzeby.

127

Odp: 6 rok z żonatym facetem...

Nie oceniajmy, póki czegoś nie przezyjemy na wlasnej skórze, ciężko udzielać komuś rad. Współczuję stresu i lęku przez tyle lat. Życzę dużo siły w podejmowaniu dalszych decyzji

128

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Jajko2211 napisał/a:
SonyXperia napisał/a:

Nie bierze rozwodu, bo ma zapowiedziane przez żonę, że jeżeli o niego wystąpi to tak łatwo go nie dostanie, a jak go w końcu dostanie to wyłącznie z jego winy, będzie nad nim wisiała groźba alimentów i tym podobnego umilania życia po rozwodzie, nie pomijając późniejszego szarpania się przez długie lata o podział ich wspólnego majątku. Żona bierze Was na przeczekanie, tzn. jego. To wszystko.

Może wyjaśnię trochę bardziej.
Żona nie skończyła żadnej szkoły, nigdy tez nie pracowala wychowywala dzieci. Mieszka z dziećmi w " jego " mieszkaniu bo na papierku własności mieszkania jest jego matka. On razem z matką opłacają mieszkanie. On zmusił ją do pracy i sprząta gdzieś na pół etatu. Jej rodzice piją i prawie nie mają gdzie mieszkać ma z nimi słaby kontakt. Wszystkie auta które ma są na mnie tzn. Ja jestem ich właścicielem. Nie ma co dzielić....

Ciężka idiotka z ciebie, serio, nic dziwnego, że ten gość tak tobą pomiata.

129

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
Tulinka80 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Tak, zona ma status wyjatkowy, poniewaz to JEJ fragles przysiegal milosc i wiernosc przed oltarzem/ w USC. Kochanka zas doczepia sie do ukladu, w ktorym absolutnie nie ma prawa byc. Jest to kwestia tej niesamowicie niespotykanej cechy charakteru- tj. jest ona taka cecha dla Adiaphory i Tullinki- zwanej UCZCIWOSCIA. Uczciwa kobieta, nawet jak sie zauroczy w zonatym, to daje sobie spokoj i nie wchodzi w czyjes zycie z butami, nawet jak fragles jest chetny. A wlasciwie TYM BARDZIEJ jak fragles jest chetny, bo uczciwa kobieta nie zadaje sie z wiarolomcami i kretaczami. Ona ma do siebie szacunek.

Zycie pisze rozne scenariusze, ale my jako ludzie mamy przywilej wolnych wyborow tego co dla nas wazne, dlatego tak mnie zniesmacza pisanie dyrdymal w stylu "pogubilam sie", "to silniejsze ode mnie", "to sie stalo przez przypadek".

To co piszesz o tej uczciwości to jakieś naiwne mrzonki. Egoizm do pewnego stopnia jest po prostu biologiczną koniecznością. Kobieta wiedząc że ma doczynienia z żonatym powinna przede wszystkim w to nie wchodzić ze względu na to aby chronić siebie a nie innych. Bo wchodząc w romans niszczy głownie siebie i swoje życie.
Jeśliby kierować się twoją definicją uczciwości to kobieta powinna poleciec od razu do żony jak to go nazwałas "fraglesa" i opowiedzieć jakie konplementy jej prawi i co jest w stanie dla niej zrobić.
Widzisz świat nie jest czarno-biały. Może byś to zrozumiała jakby ktoś ci bardzo bliski, np siostra żyła od lat w romansie i jakbyś widziała na codzień jak to wygląda.

Ja wiem jak to wygląda,  bo obserwuje w otoczeniu coś takiego od ładnych paru lat.
I to jest właśnie czarno białe i bardzo proste. On kochanki nie kocha, bo jakby kochał,  to już sto razy odszedł by od żony.  Żony z resztą też nie kocha, ale póki co to z nią ma małżeństwo,  dzieci, dom i tak dalej i tak od lat.
Ona też twierdzi, że to skomplikowane i nic nie jest czarno białe,  typowe mydlenie oczu rozmówcy,  a najbardziej sobie, ale co kto lubi. Jej wybór.

130

Odp: 6 rok z żonatym facetem...
rossanka napisał/a:

Ja wiem jak to wygląda,  bo obserwuje w otoczeniu coś takiego od ładnych paru lat.
I to jest właśnie czarno białe i bardzo proste. On kochanki nie kocha, bo jakby kochał,  to już sto razy odszedł by od żony.  Żony z resztą też nie kocha, ale póki co to z nią ma małżeństwo,  dzieci, dom i tak dalej i tak od lat.
Ona też twierdzi, że to skomplikowane i nic nie jest czarno białe,  typowe mydlenie oczu rozmówcy,  a najbardziej sobie, ale co kto lubi. Jej wybór.

Dla ciebie to proste, ale dla niej nie. I nie sądzę, żeby tylko na twój użytek twierdziła że to skonplikowane. Ona po prostu tak to czuje. Ja mam w bardzo bliskim otoczeniu osobę, która tak żyje już kilka lat. Staram się ją wspierać, bo widzę jak jej źle. I zrobiłabym wiele aby odeszła od niego. Jednak ona nie jest w stanie tego zrobić. Liczę że z czasem się wypali i będzie jej łatwiej. Na szczęscie ona ma już dzieci więc nigdy nie będzie sama i chociaż w tym sensie nie "traci" czasu. Nieraz załamuję się jej zachowaniem i kolejnymi nadziejami. Jednak nigdy w życiu nie określiłabym jej że jest "zimną suką", jest wspaniałą kobietą, cieplą, czułą, zawsze pomaga wszystkim i jest fantastyczną matką. Jedyne co to, że źle ulokowała uczucia. Nie znoszę tego gościa za to jak on ją traktuje. Czasem mam ochotę wszystko powiedzieć jego żonie bo może wtedy coś się zmieni. Więc jak tak czytam, że takie jak ona to cięzkie idiotki, egoistyczne suki, etc. to mnie trafia. To ten gośc jest egoistyczną świnią, rani dwie kobiety i w zasadzie nic sobie z tego nie robi.

Posty [ 66 do 130 z 163 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 6 rok z żonatym facetem...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024