"Spotykanie się" prawie 2 lata i... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 173 ]

1

Temat: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Witam,
no cóż nie jest łatwo, ale czuję chęć uzyskania opinii z boku od drogich Pań czytających owo forum. Mam 35 lat, jestem kawalerem. Nie miałem wcześniej jakiś większych doświadczeń z kobietami, byłem kilka razy zakochany bez wzajemności. Niecałe 2 lata temu poznałem na tzw. szybkich randkach kobietę (3 lata starszą ode mnie), którą się mocno zainteresowałem, a następnie w której się zakochałem. Nasza znajomość szybko przekształciła się w regularny kontakt co weekend gł. wyjścia do kina, teatru, do ciekawej restauracji, od czasu do czasu zabierałem ją na ciekawe wyjazdy poza miasto (do jakiś ładnych miejsc typ: pałac, ogród itp). Oczywiście prezenty na święta, walentynki oraz 2 razy sylwester (ostatni wyjazdowy). Nasze spotkania zawsze przebiegały radośnie rozmawialiśmy o swoich codziennościach, o pracy, o różnych bieżących zabawnych sytuacjach. W tygodniu kontakt był ograniczony ze ze względu na jej dość angażującą pracę. Jednak co ważne nie porozmawialiśmy nigdy tak głęboko o sobie, czułem że ona może mieć jakaś barierę, że jest taka zachowawcza. Postanowiłem nie naciskać, być cierpliwy. Sam też niestety nie byłem dobry w konwersacjach o uczuciach i związkach. Bardziej umiałem to pokazać poprzez zaangażowanie czyli dbanie o ten regularny kontakt, poprzez masę małych i większych prezentów (kilka razy kupiłem dla niej biżuterię), poprzez spełnianie jej próśb o drobną pomoc. Po prostu byłem przy niej myślami. I gdy teraz wyjawiłem wprost co do niej czuje to zareagowała wielkim zdziwieniem, zaskoczeniem, jak ja to traktuję... że jakoś nie widziała z mojej strony sygnałów. Zwierzyłem się z tej sytuacji dobrej przyjaciółce, która powiedziała mi, że tylko ślepa kobieta by tego nie zauważyła, że się staram. Stanęło na tym, że ona bardzo chce się ze mną spotykać, ale na stopie przyjacielskiej. Ukłuło mnie to, że nie widziałem, żadnej oznaki jakiegoś takiego wczucia się w sytuację. Powiedziałem jej też, że nie jestem mistrzem w relacjach damsko-męskich, ale że chętnie się uczę. Może ta nieumiejętność została wyniesiona z domu gdzie te nasze relacje nie były takie zażyłe, ale miłość wyrażało się poprzez gesty i staranie o siebie. Cóż może patrząc z boku ktoś się zaśmieje z tego, ale każdy człowiek jest inny ja wierzyłem, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jest mi teraz oczywiście źle bo z jednej strony czuję stratę, że mogła być fajna relacja, ale z drugiej też zadaję sobie pytanie czy to odpowiednia dla mnie osoba. Uczucia są uczuciami i nie da się tego tak nakierować. Od przyjaciela mam radę, aby zerwać całkowicie tą znajomość. W planach mamy spacer, na którym chcemy porozmawiać o sobie... jednak ona się już jasno wyraziła, że nie chce mi robić nadziei. Cóż... szukam winy w sobie, bo chce być obiektywny.... boli...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez jjbp (2017-03-05 12:34:12)

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Kobieta poznaje mężczyznę na evencie opartym na randkowaniu czyli musi mieć na uwadze, że zamiary raczej miałeś romantyczne a nie koleżeńskie. Wypady we dwójkę, biżuteria - nie wiem jak innym ale mi koledzy wyjazdów sam na sam i pierścionków nie fundują. Na bank musiała wiedzieć, miała 2 lata na zorientowanie się, wyraźne sygnały nie ograniczają się do "kocham cię" ale wyrażane są np przez gesty, których z tego co mówisz z Twojej strony było sporo.
Ja myslę że babka jechała na Twoim braku doświadczenia/braku wyraźnego ustalenia "co jest między nami?". miała kolegę który nie tylko wysłucha i do restauracji zabierze ale i prezentem obdaruje, komplement powie i do tego jeszcze będzie na zawołanie jak będzie trzeba ją w czymś wyręczyć. Wg mnie troche Cię wykorzystywała jako takiego osobistego adoratora. Takie odnoszę wrażenie.

Swoją drogą czemu nie poruszyłeś wcześniej kwestii jaki jest charakter Waszej relacji? Nie chciałeś w pewnym momencie wiedzieć, czy jesteście razem czy czym wgl jesteście? 2 lata to szmat czasu, nie rozumiem jak można tak iść z kimś przez życie 2 lata i nie wiedzieć na czym się stoi.
Nie szukaj winy w sobie, mogłeś wcześniej sprawę postawić jasno ale równie dobrze ona mogła wcześniej Cię poinformować jak to z jej perspektywy wygląda (bo nie oszukujmy się - musiała wiedzieć że coś do niej czujesz), teraz co najwyżej wyciągnij wniosek, że z tej relacji raczej nic co byś chciał żeby było już nie będzie i na przyszłość trochę szybciej określ relacje z kobietą, która jest dla Ciebie ważna.

3

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dziękuję "jjbp" - rzeczywiście to dziwne, że nie poruszyłem tego tematu z nią, trochę tutaj jestem sobie winien - to chyba brak odwagi, choć pamiętam jak zapytałem ją raz co sądzi o mnie, o naszym poznaniu się, temat skwitowała jednym zdaniem, że ma wyczucie do ludzi wręcz intuicyjne i że jestem dobrym człowiekiem, ale nie pociągnęła tego dalej, czułem jakąś barierę. Tak 2 lata to meeeega dużo, aż sam się dziwię... teraz zaczynam mieć wątpliwości co do jej osoby.

4

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Być może od samego początku związku nie chciała, miło spędzała z tobą czas, była rozpieszczana w postaci wyjazdów i prezentów. Nidy nie sprecyzowałeś jaki charakter mają te spotkania  a ona na swój sposób  to wykorzystywała.
Powinieneś jej jasno określić, że nie szukasz przyjaźni, tylko związku. Jeśli jej to nie odpowiada - zerwać kontakt.

Tak sobie teraz myślę, że od kolegów biżuterii to raczej się nie przyjmuje, no ale może to tylko moje myślenie.

A może kogoś innego poznała?

5

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dzięki "ósemka" - co do tej biżuterii to sprezentowałem jej 3 razy markowe i odpowiednio kosztujące bransoletki (w odstępach kilku miesięcznych), ponieważ bardzo lubiła tego rodzaju biżuterię. Potem na każdym spotkaniu ze mną je nosiła, a na ostatnie spotkanie kiedy widziała, że będziemy rozmawiać o nas nie nałożyła ani jednej. Ja jej jasno powiedziałem, że z nikim innym się nie spotykałem, ona potwierdziła to samo w swoim przypadku. Chociaż sam już nie wiem, może po prostu pojawił się ktoś u niej na horyzoncie... W sumie powiedziałem jej wszystko co czuje, tak jak pisałem ukuło mnie z jej strony to że nie widziałem chociaż cienia wczucia się w moją sytuację...

6

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Wydaje się, że wykorzystała ciebie i twój brak doświadczenia w relacjach damsko-męskich. Ponieważ teraz już jakichś nabyłeś, nie rezygnuj z poznania kogoś dla siebie a takie drogie prezenty zostaw dla narzeczonej/żony.
Za pieniądze miłości nie kupisz - jest bezcenna.

7

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Racja, prezentami nie wyprosi się miłości, jest to dla mnie oczywiste.
Tak okazywałem swoje zainteresowanie, sympatię.
Cóż, mam teraz szanse stać się lepszą wersją siebie, być bardziej świadomy, pewniejszy siebie.

8

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Racja, prezentami nie wyprosi się miłości, jest to dla mnie oczywiste.
Tak okazywałem swoje zainteresowanie, sympatię.
Cóż, mam teraz szanse stać się lepszą wersją siebie, być bardziej świadomy, pewniejszy siebie.

I tego Ci życzę smile

9

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dzięki "ósemko" - przede mną jeszcze spacer i rozmową z tą dziewczyną, z założenia chciałem jej nieco więcej jeszcze o sobie opowiedzieć, ale nie sądze, aby to jeszcze coś zmieniło.
W każdym razie chce się przed nią otworzyć i może dowiem się też czegoś o niej więcej...

10

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Spróbować zawsze warto, ale jeśli ona będzie chciała tylko przyjaźni a Ty chcesz czegoś więcej to się na to gódź - szkoda Twojego czasu.
Tak czy inaczej życzę powodzenia i tylko mądrych decyzji.

11

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Też właśnie z tego założenia wychodzę, że spróbować warto - choćby po to, aby tak naprawdę o sobie porozmawiać, zobaczymy na ile ta osoba się otworzy... Na ten moment nie liczę na nic wiele, z reguły jak dziewczyna już tak oficjalnie powiedziała, że to tylko znajomość na zasadzie koleżeńskim to raczej jest się tak nie zmieni, nie wiem co by się musiało stać. Trudne to, niezręczne... boli niestety mocno.

12

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Myślę, że po tym co Ci powiedziała, sprawa tutaj jest ewidentnie jasna.
Ona Cię wykorzystała, może akurat potrzebowała adoratora i nawinąłeś się Ty. Dziwię się, że wytrzymałeś aż dwa lata i nie rozmawialiście o tym, że może być z tego coś więcej. W każdym razie, nie wierz jej, że nie wiedziała o Twoich zamiarach. Owszem, wiedziała i to bardzo dobrze. Z koleżanką nie chodzi sie na romantyczne spacerki, nie kupuje się jej prezentów itd.
Z mojej perspektywy, zachowała się bardzo nieelegancko, a skoro nie chce niczego więcej, to powinieneś odpuścić. Inaczej, będziesz się tylko niepotrzebnie męczyć, co ona też może zacząć wykorzystywać.

13

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
lukas25 napisał/a:

Z mojej perspektywy, zachowała się bardzo nieelegancko, a skoro nie chce niczego więcej, to powinieneś odpuścić. Inaczej, będziesz się tylko niepotrzebnie męczyć, co ona też może zacząć wykorzystywać.

Słuszna uwaga. Ty coś do niej czujesz, ona do Ciebie nie ale postanowicie utrzymać relację koleżeńską - tak właśnie ląduje się w bolesnym friendzone

14

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Też się skłaniam ku temu, że sytuacja jest już jasna - "dzieci z tego nie będzie". Porozmawiać pewnie jeszcze warto, ale z założeniem że ta znajomość dobija już do brzegu... i że już nic w temacie się nie rozwinie.

15

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Tragedia.
Oczywiście, że wiedziała, że coś od Niej oczekujesz.
Oczywiście, że  wiedziała, że tak drogie upominki nie daje się zwykłym znajomym.
Oczywiście, że z premedytacją Cię wykorzystywała.

Szczerze, dałabym sobie spokój z tym spacerem.
Jeszcze nie daj Boże będziesz Ją błagał o danie Wam szansy.
Babka cyniczna, wyrachowana.

Oczywiście seks był, prawda?

16

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dzięki "Krejzolka82" - błagać na pewno nie będę w tej rozmowie.
Może Cię zaskoczę, ale seksu nie było, raczej do tego było daleko, zresztą ja też jestem takim facetem, że mogę na prawdę poczekać z tym, aż kobieta będzie czuć, że kocha itp. W każdym razie nie naciskałem...

17

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Dzięki "Krejzolka82" - błagać na pewno nie będę w tej rozmowie.
Może Cię zaskoczę, ale seksu nie było, raczej do tego było daleko, zresztą ja też jestem takim facetem, że mogę na prawdę poczekać z tym, aż kobieta będzie czuć, że kocha itp. W każdym razie nie naciskałem...

O kurde, to mnie zaskoczyłeś.

Ej, no to może faktycznie nie dawałeś Jej żadnych znaków, że jesteś Nią zainteresowany (oprócz prezentów).

To co robiliście podczas spotkań?

18

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Myślę, że dawałem jej te sygnały - tak jak pisałem organizowałem zawsze jakieś atrakcyjne spotkanie, małe wyjazdy, robiłem jej dużo zdjęć, traktowałem ją wyjątkowo. Rozmawialiśmy o jej pracy, o ogólnych problemach. Moja przyjaciółka, której się zwierzyłem powiedziała, że tylko ślepa kobieta by tego nie zauważyła. Ale oczywiście tak jak napisałem nie jestem też mistrzem w rozmowach o uczuciach... cóż bywa i tak.

19

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Myślę, że dawałem jej te sygnały - tak jak pisałem organizowałem zawsze jakieś atrakcyjne spotkanie, małe wyjazdy, robiłem jej dużo zdjęć, traktowałem ją wyjątkowo. Rozmawialiśmy o jej pracy, o ogólnych problemach. Moja przyjaciółka, której się zwierzyłem powiedziała, że tylko ślepa kobieta by tego nie zauważyła. Ale oczywiście tak jak napisałem nie jestem też mistrzem w rozmowach o uczuciach... cóż bywa i tak.


Ale próbowałeś Ją pocałować chociaż raz?

Były jakieś przypadkowe dotknięcia?


Jak się widzieliście to jak Ona Cię traktowała?
I jaka była Wasza relacja jak się nie widywaliście, kto z Was inicjował rozmowy?

20

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Słuchaj przyjaciela i odbij z tematem, najlepiej jak najszybciej i jak najdalej.
Bez rozmów, bez tłumaczenia, bez pożegnalnych spotkań, gestów, ani żadnych innych żałosnych bzdetów rodem z kiczowatych romansideł.
Zgadzam się z przedmówcami, że wychodzi tutaj niestety twój zupełny brak doświadczenia, który laska będzie wykorzystywać tak długo
jak długo jej na to pozwolisz, bo to jest już taki typ i raczej nie liczyłbym na to, że w dającej się przewidzieć przyszłości cokolwiek tu się zmieni.
Jeszcze nie raz i nie dwa taką dziewczynę na swojej drodze spotkasz, będziesz tracił czas i energię na farmazony z których i tak nic nie wyniknie,
no tak już w życiu jest i nie da się tego przeskoczyć, ale za to można się nauczyć bezbłędnie wyczuwać intencje drugiej strony
i wraz z nabywanym doświadczeniem dojdziesz w końcu do takiej wprawy, że już po miesiącu będziesz w stanie określić swoją pozycję
oraz zdecydować czy brnąć w to dalej czy dać sobie na luz i odpuścić. Nie ma się co smucić, każdy facet przez to przechodził.
Ja jestem sporo starszy od ciebie i też niedawno się wplątałem w identyczny układ, tylko że ja już po kilku pierwszych randkach
wiedziałem co jest grane, a kiedy nabrałem pewności, bez słowa wyjaśnienia przestałem się odzywać, po prostu.
Dopiero wtedy ona jakby się obudziła z zimowego snu i zaczęła za mną latać, tylko że ja już miałem ją gdzieś, bo poznałem inną.
Po kilku mniej lub bardziej wyszukanych próbach nawiązania kontaktu do niej dotarło albo znalazła sobie innego frajera, nie wiem.
To co wiem na pewno, to to, że opisana wyżej akcja miała miejsce na przełomie września października ubiegłego roku,
a ta druga którą wtedy poznałem okazała się dziewczyną jakiej długo szukałem, jesteśmy razem po dziś dzień i jest mega zajebiście.
Naprawdę szkoda marnować sobie życie na uganianie się za kimś, kto ma na nas wypierdziane i głupa rżnie, że nie wie o co chodzi.
Oczywiście że wie. Bardzo dobrze wie. I ty też to wiesz, tylko cały czas nie chcesz dopuścić do świadomości tej myśli, bo... Bo co?
Bo się boisz, że ją stracisz? Nic nie stracisz, bo niczego nie masz. No to o co chodzi? O to, że będziesz sam? Przecież i tak jesteś.
To że babka łaskawie pozwoli się zabrać do kina w weekend czy kupić sobie coś tam, to takich możesz mieć na pęczki i to od ręki,
na każdym portalu randkowym siedzą takich setki i tylko czekają na "romantyków", którym do szczęścia taki układ wystarczy.
Powiedz no kolego, był jakiś seks przez te dwa lata? Jakiekolwiek fizyczne zbliżenie? Bo jak nie było, to ja nie mam więcej pytań.
Trochę mi ciebie szkoda, ale przyda ci się kubeł zimnej wody na głowę. Jesteś dla niej tylko pieskiem, zabaweczką, nikim więcej.
Im szybciej to sobie uświadomisz i poukładasz w głowie, tym lepiej dla ciebie, uwierz na słowo starszemu koledze wink

21

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

No właśnie... pocałować nie próbowałem, uważałem to za zbyt śmiałe. Oczywiście witając się zawsze był mój pocałunek w policzek i objęcie.
Dotyk z mojej strony też był. Cóż ale szczerze też powiem, że mnie trochę onieśmielała.
Jeśli chodzi o nasz kontakt to w 80% ja go inicjowałem, czasem ona też proponując gdzieś jakieś wspólne wyjście. W tygodniu miała dość angażującą pracę, więc też nie starałem się narzucać, zresztą na smsy odpowiadała na drugi dzień (dlatego też taki wniosek).

22

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

ja myślę że jeżeli ktoś poznaje się na ,,szybkich randkach"to nie szuka kolegi ale partnera.
Uważam że dziewczyna Cię wykorzystywała,ja nie wyobrażam sobie brać drogich prezentów od kolegi.Dziękuję,ale  NIE.
Jeżeli wychodziliście na ,,randki"?to przecież inaczej idzie się ,zachowuje z kumplem a inaczej z chłopakiem.
Co z bliskością,dotykiem skoro seksu nie było?
Wiedziała że nikogo nie masz,że szukałeś na randkach partnerki,że nie masz 18 lat .
Dla mnie to ona Cię wykorzystała bo trudno nie wiedzieć gdzie znajomość zmierza i że Ci zależy.
To że nikogo nie ma[jeżeli to prawda] o niczym nie świadczy,dzięki Tobie miała nie tylko z kim ale i za co spędzać czas.

23

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dzięki "anderstud" - rzeczywiście napisałeś prosto z mostu i na temat. Zbliżeń nie było.
Tak jestem niedoświadczony w relacjach, ale ona to na pewno zauważyła i raczej mogła mi sama coś powiedzieć zainicjować taką rozmowę. Ważne jest też że ja czułem jakąś taką barierę u niej, chodzi o to że nie chciała się tak jakoś dzielić np. swoją przeszłością itp.

24

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

masz 35 lat,ona 38 czego szukała na ,,szybkich randkach" jelenia,jeleni?

25

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dzięki "wrzosiec" - twarde fakty masz rację....

26

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Autorze, to twoje kolejne życiowe doświadczenie, bo miałeś jakieś oczekiwania z tej znajomości, a że nie wyrażałeś ich wprost na samym jej początku, no cóż dostałeś tą  odpowiedź teraz. Możliwe, że tak kosztowne prezenty imponowały jej i dlatego kontynuowała wasza znajomość bez określania sie
Już wiesz, że nikt nie domyśli się tego, co ty masz na myśli, czego chcesz, na czym tobie zależy.
I może jednak pójdziesz na ten spacer by dowiedzieć się czegoś o sobie, poznać zdanie na temat waszej znajomości z perspektywy tej pani?

27

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Będę łapać teraz równowagę, postaram się tez otworzyć na doświadczenia innych być bardziej świadomy, to nie ujma że byłem taki ufny.

28

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dzięki "Iwona40" - na ten spacer się raczej wybiorę - jest to jednak dla mnie ważne, ale na pewno nie będę tam o coś błagać. Powiem szczerze jak to ze mną jest, powiem też że miałem takie a nie inne oczekiwania, że wiem że może nie jestem idealny pod względem budowania relacji czy okazywania uczuć. Każdy człowiek jest inny.

29

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Dzięki "anderstud" - rzeczywiście napisałeś prosto z mostu i na temat. Zbliżeń nie było.
Tak jestem niedoświadczony w relacjach, ale ona to na pewno zauważyła i raczej mogła mi sama coś powiedzieć zainicjować taką rozmowę. Ważne jest też że ja czułem jakąś taką barierę u niej, chodzi o to że nie chciała się tak jakoś dzielić np. swoją przeszłością itp.

Chyba masz dwie ścieżki :

- zerwać kontakt dokładnie tak, jak to zrobił anderstud - jeśli jestes pewien że taka to była relacja
- jeśli Cię męczy niejasność sytuacji - próbować to wyjasnić i - również się rozstać, bo jeśli przez 2 lata Ona nic a nic - no to raczej nie wróży dla Ciebie dobrze. Może jesteś ciekaw jej jako osoby - bo chyba w sumie niewiele o Niej wiesz po prostu, trudno powiedzieć jak rozwinęłaby się taka znajomośc gdyby Ona się otworzyła - ale przecież tego nie zrobiła przez 2 lata.

30

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
Iwona40 napisał/a:

Autorze, to twoje kolejne życiowe doświadczenie, bo miałeś jakieś oczekiwania z tej znajomości, a że nie wyrażałeś ich wprost na samym jej początku, no cóż dostałeś tą  odpowiedź teraz. Możliwe, że tak kosztowne prezenty imponowały jej i dlatego kontynuowała wasza znajomość bez określania sie
Już wiesz, że nikt nie domyśli się tego, co ty masz na myśli, czego chcesz, na czym tobie zależy.
I może jednak pójdziesz na ten spacer by dowiedzieć się czegoś o sobie, poznać zdanie na temat waszej znajomości z perspektywy tej pani?

Bardzo przepraszam, ale nie jest to możliwe, że Ona się nie orientowała.
Kto przyjmuje drogie upominki od znajomego?

W relacjach damsko-męskich prędzej czy później da się zorientować co dana osoba myśli.

31

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

ludzie,bez przesady - jak mi ktoś prezent daje, czy zaprasza na wyjazd to mam od razu nogi rozkładać?
to miało być coś za coś? Ty dajesz prezenty i oczekujesz, ze ona zaprosi Cie do lozka albo bedzie Twoja dziewczyna?

ja jestem zwolenniczka myślenia, ze ludzie powyzej 18 roku zycia wiedza co robią i robią to z własnej woli. czy ona Cie zmuszała do prezentow i wyjazdow?

czy kobieta to prostytutka, ze jak ktos cos jej daje, to musi sie odwdzieczyc?

32

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dzięki "random.further" - rzeczywiście pcha mnie trochę ciekawość i taka chęć zakończenia tego z klasą. Nie otworzyła się przede mną, miałem kiedyś inne doświadczenie z dziewczyną i ona się bez problemu otworzyła. Tutaj po prostu myślałem, że jest może jakaś bariera z jej strony, że może nie będę naciskać.

33

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dzięki "_v_" - nigdy nie postrzegałem dawania prezentów w taki sposób jak opisujesz, bardziej chciałem pokazać że jest dla mnie ważna i piękna. Napisałem też wcześniej, że na prawdę z seksem mogę poczekać aż kobieta poczuje się pewna i poczuje że kocha itp. Z pewnością opiszę Wam tutaj dalszy ciąg tej historii może się komuś przyda też jako dobry przykład. Podkreślę też że chce być obiektywny i wcale nie chce się tui kreować na ofiarę, tak jak napisałem zabrakło z mojej strony trochę doświadczenia, może postawienia kropki nad i.

34 Ostatnio edytowany przez jjbp (2017-03-05 15:37:27)

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
_v_ napisał/a:

ludzie,bez przesady - jak mi ktoś prezent daje, czy zaprasza na wyjazd to mam od razu nogi rozkładać?
to miało być coś za coś? Ty dajesz prezenty i oczekujesz, ze ona zaprosi Cie do lozka albo bedzie Twoja dziewczyna?

ja jestem zwolenniczka myślenia, ze ludzie powyzej 18 roku zycia wiedza co robią i robią to z własnej woli. czy ona Cie zmuszała do prezentow i wyjazdow?

czy kobieta to prostytutka, ze jak ktos cos jej daje, to musi sie odwdzieczyc?

Nie winimy kobiety, że nie chciała autorem być/sypiać tylko że widząc jego uczucia nie powiedziała mu na wstępie że nic z tego, głębszych uczuć nie będzie.
Nikt nie każe jej rozkładać nóg za bransoletkę ale też jej nie usprawiedliwiajmy całkowicie bo wykorzystywała faceta dla uwagi/prezentów/bóg wie czego bo jeśli autor robił rzeczy o których tu mówi to sorry ale można się domyślić że chce czegoś więcej i uczciwie na wstępie zaproponować przyjaźń. Przyjmowanie drogich prezentów, wyjeżdżanie sam na sam na weekendy, dbanie tak o kobietę - to w myśli społecznej chyba jest zakodowane jako relacja damsko męska a nie przyjacielska.
Szczególnie że sam autor pisze, że z seksem byl skłonny czekać ile trzeba to skąd wzięłaś tą prostytucję za prezenty wgl? Kto tu coś takiego powiedział?

35

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

To może jeszcze tylko napiszę, żeby było jasne, żeby dyskusja nie kręciła się wokół prezentów - to był mój wyraz sympatii do niej, nie żałuje tego bo było to szczere, nie chce też robić jej też żadnych zarzutów. Chce tylko obiektywnie spojrzeć na to i powiedzieć, że też mogła w dowolny sposób zainicjować rozmowę na temat relacji, związku czy oczekiwań.

36

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Trochę tak nieszczęśliwie "logistycznie" wypada w środę Dzień Kobiet, nie wiem co teraz zrobić.

37

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
_v_ napisał/a:

ludzie,bez przesady - jak mi ktoś prezent daje, czy zaprasza na wyjazd to mam od razu nogi rozkładać?
to miało być coś za coś? Ty dajesz prezenty i oczekujesz, ze ona zaprosi Cie do lozka albo bedzie Twoja dziewczyna?

ja jestem zwolenniczka myślenia, ze ludzie powyzej 18 roku zycia wiedza co robią i robią to z własnej woli. czy ona Cie zmuszała do prezentow i wyjazdow?

czy kobieta to prostytutka, ze jak ktos cos jej daje, to musi sie odwdzieczyc?

Nikt nie pisał, że ma rozkładać nogi przed Nim.

Czyli co, Ty jesteś z tych co przyjmują drogie prezenty?


Sorki, w życiu bym nie przyjęła prezentów od faceta do którego nic nie czuję, nie ma takiej opcji.

Nawet bym miała obiekcje co do wyjazdów.

38

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

To może jeszcze tylko napiszę, żeby było jasne, żeby dyskusja nie kręciła się wokół prezentów - to był mój wyraz sympatii do niej, nie żałuje tego bo było to szczere, nie chce też robić jej też żadnych zarzutów. Chce tylko obiektywnie spojrzeć na to i powiedzieć, że też mogła w dowolny sposób zainicjować rozmowę na temat relacji, związku czy oczekiwań.

Jeśli prezenty były kosztowne - lepiej aby odmówiła delikatnie przyjęcia - nie wiem jakie sa granice bo różne sa po prostu - dowód sympatii nie powinien za bardzo 'obciążać' Twojej kieszeni a Jej wyczucia dobrego smaku, aby nie powiedzieć poczucia interesowności.

39 Ostatnio edytowany przez mrbart (2017-03-05 16:11:44)

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Wykorzystywała, czy nie wykorzystwała, ale same szczerze odpowiedzcie - czy gdyby facet, z którym "spotykacie się" (choć chyba bardziej pasuje określenie - widujecie na koleżeńskich spotkaniach) prawie 2 lata (!), nie chciał Was przez ten czas nawet pocałować, ani poświntuszyć (choćby słowem), to jak byście go traktowały? Przecież autor na własne życzenie wpakował się w ten friendzone. Założę się, że gdyby nie pasował jej od samego początku, to przy pierwszych fizycznych kontaktach dostałby komunikat - przyjaciel - i albo kontunuowałby to "widywanie się" albo porzucił starania. A tutaj po prostu przespał moment, panna poczuła że w razie jakichś pretensji powie "sorry, ale przecież nic między nami nie było, zachowujemy się jak koledzy" (i będzie to prawda), więc i prezenty przyjmowała "po koleżeńsku" (choć z pewnym wyrachowaniem nie wątpię). Naiwna albo głupiutka na pewno nie była, było to dla niej wygodne, więc widywała się, wyjeżdżała i zbierała fanty. Pytanie też jak wyglądało to wręczanie prezentów, bo może również było "koleżeńskie".
No jednak w tym wieku sądzę, że trudno zasłaniać się "młodzieńczą naiwnością". Autor mógł "iść po swoje" to albo by dostał relację jak z kobietą albo kosza i tyle. Jak to ktoś powiedział: "Jeśli w życiu, brakuje miejsca na odwagę, to inne cnoty, są bez znaczenia".

40

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Będę łapać teraz równowagę, postaram się tez otworzyć na doświadczenia innych być bardziej świadomy, to nie ujma że byłem taki ufny.

Ależ oczywiście, że nie, bo jak już mówiłem, każdy z nas przez coś takiego przechodzi i nie ma czego się wstydzić.
Po pierwsze między bajki możesz włożyć opowieści o tym, że dorosła kobieta pod czterdziestkę
przez dwa lata się nie domyśliła po co chcesz się z nią spotykać i o co może tobie chodzić. Bzdura.
Po drugie w to samo miejsce możesz spokojnie odłożyć zapewnienia o tym, że dorosła kobieta pod czterdziestkę
przez dwa lata nikogo nie miała, tym bardziej mając na uwadze, gdzie się poznaliście. Jeszcze większa bzdura.
Po trzecie jak czytam o twoich perypetiach, to próbuję sobie przypomnieć, kiedy to napisałem, bo wszystko brzmi tak znajomo
jakbym sam to opowiadał, to inicjowanie spotkań, te pocałunki w policzek, ta praca uniemożliwiająca jakiś bardziej normalny kontakt...
No kropka w kropkę miałem dokładnie to samo z tą, o której przed chwilą wspominałem. Normalnie mam deżawju jak ciebie czytam.
Jedyna różnica pomiędzy nami to taka, że ja nie doszedłem do etapu kupowania kosztownych upominków,
ale tutaj wychodzi doświadczenie, którego jak już ustaliliśmy, tobie niestety brakuje. Bez obaw, nabędziesz z czasem.
U mnie skończyło się to tak, że po miesiącu naszej znajomości, pomimo słownych zapewnień z jej strony, nic się nie zmieniało.
No ja akurat nie czekałem dwóch lat z wyartykułowaniem czego oczekuję po naszej znajomości i mówiłem o tym wprost.
Ona kiwała głową ze zrozumieniem i obiecywała "poprawę" która jednak nie nastąpiła, a szczytem wszystkiego była sytuacja,
kiedy w końcu umówiliśmy się na wspólnie spędzoną upojną noc poprzedzoną wykwintną kolacją w modnej restauracji
i latałem jak głupi wszystko na ostatnią chwilę załatwiać (żeby zdobyć wolny stolik na piątek wieczór musiałem poruszyć niebo i ziemię,
ale wcześniej jeszcze wolną sobotę w firmie sobie załatwić, czego się u nas nie praktykuje i musiałem naobiecywać cudów na kiju) 
a ona na kilka godzin przed spotkaniem mnie informuje esemesem, że jednak dzisiaj się nie spotkamy, bo koleżanka do niej napisała
i gdzieś tam razem wychodzą, bo dawno się nie widziały bla bla bla... Nawet nie odpisałem na tego esemesa, ani już na żadnego innego.
Pojechałem tylko stolik zwolnić (chyba nigdy nie czułem się tak głupio swoją drogą) i zrobiłem sobie maraton Narcos, bo akurat dostałem.
W niedzielę od rana jakieś idiotyczne esemesy zaczęły przychodzić czy jestem obrażony i dlaczego zachowuję się jak dzieciak...
Oczywiście w pierwszym odruchu chciałem do niej zadzwonić i jej wygarnąć dlaczego, ale szybko stwierdziłem, że mam to w sumie gdzieś,
tym bardziej że byłem już skoncentrowany na tej drugiej mojej obecnej i nie chciałem się rozpraszać mało ważnymi pierdołami.
Tamta znalazła mnie jakimś cudem na fejsbuku ostatnio i jeszcze coś tam próbowała uskuteczniać, ale w końcu chyba zrozumiała.
Dlaczego tak się wobec niej zachowałem? Dlatego że przed nią miałem w sumie trzy podobne przypadki w tym jeden uwaga uwaga...
dwuletni ha ha! Tak tak, nie wyssałem tych mądrości z mlekiem matki, ani nie wyczytałem w żadnym poradniku, tylko tak samo jak ty,
musiałem się kilka razy przejechać na tego typu znajomościach, żeby zacząć coraz szybciej kojarzyć pewne fakty i zdarzenia,
wyciągając z nich odpowiednie wnioski i dzisiaj wychodzę z założenia, że jeśli tylko są jakieś wątpliwości, to nie ma żadnych wątpliwości.
Jeśli poznana na szybkich randkach czterdziestoletnia laska próbuje ci pociskać farmazony, że ona biedna nie wie o co może ci chodzić...
to albo jest jakaś upośledzona, albo ciebie uważa za skończonego kretyna. Innej opcji nie ma, a ty sobie sam odpowiedz,
która jest bardziej prawdopodobna.

41 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-03-05 16:22:38)

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
mrbart napisał/a:

Wykorzystywała, czy nie wykorzystwała, ale same szczerze odpowiedzcie - czy gdyby facet, z którym "spotykacie się" (choć chyba bardziej pasuje określenie - widujecie na koleżeńskich spotkaniach) prawie 2 lata (!), nie chciał Was przez ten czas nawet pocałować, ani poświntuszyć (choćby słowem), to jak byście go traktowały?

Potraktowałabym taką relację jako koleżeńską, określiłabym werbalnie i w miarę możliwości szybko (no nie wiem dokładnie jak to się kształtowało 'wewnętrznie' u obojga) jako koleżeńską i nie przyjmowałabym prezentów, które w moim poczuciu byłyby zbyt kosztowne jak na relację koleżeńską smile

42

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

mrbat
//////gdyby facet, z którym "spotykacie się" (choć chyba bardziej pasuje określenie - widujecie na koleżeńskich spotkaniach) prawie 2 lata (!), nie chciał Was przez ten czas nawet pocałować, ani poświntuszyć (choćby słowem), to jak byście go traktowały/////
gdybym była zainteresowana i miała 38 lat,szukała kogoś do randkowania sprawdziłabym tą jego ,,nieśmiałość"



_v_ napisał/a:

////ja jestem zwolenniczka myślenia, ze ludzie powyzej 18 roku zycia wiedza co robią i robią to z własnej woli. czy ona Cie zmuszała do prezentow i wyjazdow?

czy kobieta to prostytutka, ze jak ktos cos jej daje, to musi sie odwdzieczyc?///

jakby nie było on płacił jednak za spędzanie ze sobą czasu.
Jeżeli ktoś spotyka się po koleżeńsku to po koleżeńsku dokłada się do benzyny,czasem placi rachunek w restauracji,sam czasem kupuje bilety do kina i....nie przyjmuje prezentów/bo nie wypada/ a nie dlatego że nikt faceta do ich kupowania nie zmusza.

A skoro 38 latka nie wysyła sygnałów erotycznych to duże prawdopodobieństwo że w pozostałe dni ktoś tę lukę u niej wypełnia,niekoniecznie dokładając coś jeszcze.
Gdyby nie miała braków nie szukała by towarzysza

43 Ostatnio edytowany przez rh72 (2017-03-05 17:02:27)

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

2 lata? Cierpliwy jesteś... Może i Tobie było w tym 'układzie' dobrze? Przecież chyba nie oszukiwała Ciebie. Teraz chcesz więcej? Myślę, że kobiety lubią być adorowane, ciągle. Byłeś w tym chyba dobry. Może Ona właśnie tego od Ciebie chce. Myśl, szanuj i próbuj. To Twoje prawo, chcieć teraz wiecej. Co śmieszne, to Ona będzie miała teraz zmartwienie, bo Ty chyba już wiesz, czego chcesz. Aby Wam się udało... Ale Jej nie praw kazań, czy wyrzutów. Sam też te granice stawiałeś.
P.S. wcale tak nie jest, że kobieta 38 lat MUSI mieć jakąś lukę seksualną 'wypełnianą', może chodzić o coś innego... nie zrażaj się... przecież jest 'różnie'... dlatego życie jest ciekawe smile Tylko coś przykre, że 2 lata ją znasz i ... dalej nie znasz...

44

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Tylko się na żadne "przyjaźnie" nie zgadzaj - to będzie upokarzające dla Ciebie.

45

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Przecież autor od daaaawna jest "w przyjaźni".

46

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Bardzo dziękuję za wszystkie wpisy - szczególnie te krytyczne wobec mojej osoby. Cóż tak jak wspomniałem wcześniej, też tu nie jest tak jednoznacznie, mogłem dużo, nie umiałem, nie zrobiłem, obawiałem się że znajomość się zakończy itp. MOJA STRATA... Nie było z mojej strony kropki nad i... Będzie to moje doświadczenie życiowe. Boli bardzo mocno bo przecież miałem szansę na ciekawą relację, choć oczywiście nigdzie nie jest to napisane na 100%. Ona też w sumie mogła sprowokować po jakimś czasie rozmowę, bardziej się odsłonić...  Nie żałuje żadnych prezentów, wyjazdów czas był spędzony dobrze. Muszę teraz spojrzeć na to z dystansem i zastanowić się na prawdę jakiego rodzaju kobiety poszukuję...

47

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

I taka postawa mi się podoba. Skup się na tym jak powinna wyglądać relacja z kobietą i czym różni się ona od spotkań z koleżanką. Powodzenia!

48

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Przepraszam za pytanie wprost, ale czy ona pociągała Cię w ogóle? Bo jeśli 2 lata tego nie okazywałeś, to ja osobiście nie rozważałabym Ciebie jako partnera. Co do prezentów to osobna sprawa. Może wzięła Cię za oryginała, który potrzebuje towarzystwa za które odwdzięcza się biżuterią? Taki układ na pograniczu. Jezeli szukasz partnerki to 99 % kobiet będzie oczekiwać pożądania od faceta. Jak to dla Ciebie jest bariera, to - sorry że to piszę, ale powinieneś nabrać doswiadczenia gdzieś, poznać siebie jako kochanka w niezobowiązującej znajomości.. A jeżeli ten aspekt nie pociąga Cię, też można znaleźć kobietę, której na tym nie zależyi oprzeć związek na imtymności i przyjaźni

49

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Zapamiętaj sobie, że zawsze masz dążyć do seksu. Jak będziesz dążył do seksu, to albo dostaniesz seks (i może też związek) albo dostaniesz kosza, ale przynajmniej będziesz wiedział całkiem szybko, na czym stoisz. I dziewczyna też szybko będzie wiedziała, że chodzi Ci o relację romantyczno-seksualną a nie koleżeńską i albo w to wejdzie albo Cię odrzuci, ale na pewno nie stracisz dwóch lat swojego życia.

50

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Według mnie z tej mąki już chleba nie będzie.
Nawet jeśli ci się uda wymusić na niej jakieś deklaracje dotyczące przyszłości waszej relacji, to nie sądzę, żeby cokolwiek się zmieniło.
Może na chwilę, żeby cię zatrzymać, ale to też bym nie liczył na jakąś eksplozję uczuć, tylko raczej luźne i niezobowiązujące gadki szmatki,
po których nastąpi powrót do tego co miałeś do tej pory, a więc może jakaś tam niby randka raz w tygodniu (na twój koszt oczywiście)
i wykręcanie się na wszelkie możliwe sposoby od tego wszystkiego co ci na tej waszej rozmowie obieca. Stawiam dolary przeciwko orzechom.
Jak nie szkoda ci czasu, żeby się przekonać, to próbuj (wiem, że i tak to zrobisz mimo wszystkiego tego co tu przeczytałeś i jeszcze przeczytasz)
ale nie miej ani do niej, ani do nikogo innego pretensji za rok czy kolejne dwa, że nadal jesteś w punkcie wyjścia, tyle tylko że już cztery lata minęły...

51

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
T-28 napisał/a:

Zapamiętaj sobie, że zawsze masz dążyć do seksu.

Absolutnie jestem za. Nie tylko z tą, ale i z każdą następną.
Choć internetowe podręczniki i korespondencyjne kursy podrywu mówią coś innego, to zwykle prawda jest taka,
że panna musi widzieć w tobie potencjał seksualny, a jak będziesz dalej uskuteczniał podryw na przyjaciela,
no to będziesz kończył w dziale "przyjaźń" właśnie, najczęściej bez widoków na zmianę swojego statusu.

52

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dziękuję Wszystkim za kolejne wpisy, wasze zdania są dla mnie ważne i pomocne przy dalszych przemyśleniach. Tak jak podkreślałem, widzę u siebie braki, nad którymi muszę koniecznie popracować. Zawsze starałem się być taki grzeczny, kulturalny... ale trzeba też być obiektywnym i napiszę, że rzeczywiście z mojej strony nie było w stosunku do tej osoby gestów, którymi pokazałbym pożądanie (zainteresowanie ogólne było i było to widać). Owszem to osoba bardzo mi się podoba itp., ale na początku znajomości miałem pewne wahania czy taka osoba mnie zechce, czułem też jakiś taki dystans i może wtedy był ten najważniejszym moment, który przespałem... żeby od razu na początku znajomości odkryć swoje intencje. Cóż mam z tym trudność, umiejętność budowania relacji najczęściej wynosimy z rodziny, u mnie dość kiepska relacja z ojcem, nagła śmierć mamy - zamknięcie się w sobie. Oczywiście to nie warunkuje w 100% mojego dorosłego życia. Będąc też obiektywnym trzeba napisać, że ta osoba też mogła w pewnym momencie zadać dość konkretne pytanie - do czego to zmierza, mogła się też bardziej podzielić informacjami na swój temat i tym samym sprowokować głęboką rozmowę. Jest mi teraz ciężko to analizować, czuję dużą stratę - ale też zadaję sobie to pytanie czy to na pewno odpowiednia dla mnie osoba, czy może było to takie przyzwyczajenie, że ktoś jest, że ma się jakąś nadzieję na przyszłość z tą osobą. Wiem, że bardziej doświadczone osoby mogą być zaskoczone tym, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce. Cóż takim jestem człowiekiem, z taką a nie inną historią. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie zrobię niczego głupiego... Wybiorę się na ten spacer w celu porozmawiania jeszcze z tą osobą, nie oczekuję, że coś się zmieni, ale chciałbym jej opowiedzieć o sobie to co do tej pory nie mogłem wyartykułować. Nie chciałbym wyjść na taką strasznie zamkniętą osobę. W końcu spędziliśmy wiele czasu ze sobą, to był dobrze spędzony czas. Wiem, że w tej rozmowie będę już na straconej pozycji, ale chciałbym to jakoś dobrze i szczerze zakończyć. Mam nadzieję, że szczerość z mojej strony będzie dobrze przyjęta, czuję taką potrzebę aby wyrzucić to z siebie. Dziewczyna może właśnie na samym początku miała zainteresowanie potem ono znikło, ale chciałbym to wyjaśnić, zrozumieć i zakończyć tą znajomość. Czytałem też teraz trochę artykułów dot. podobnych sytuacji - najważniejsza porada jaką przeczytałem to to aby nie łączyć swojego osobistego szczęścia z tą jedną osobą, ponieważ to iluzja. Maksymalnie wyciągnąć wnioski na przyszłość. Pisałem też, że w sprawach seksu naprawdę mogę poczekać na dziewczynę, w takich przekonaniach wyrosłem - może to bardzo idealistyczne, wynikało to po części z mojej wiary itp. Nie wiem czy chce się rzucić w wir jakiś przypadkowych znajomości, po to aby takie doświadczenie zdobyć. Bardzo trudne to dla mnie. Mam nadzieję, że jakoś w najbliższym czasie złapię równowagę, na spokojnie przecierpię stratę jakiej doświadczyłem. Nie chce też popadać w jakieś stany głębokiego poczucia winy, bo jakby nie patrzeć okazywałem zainteresowanie i troskę, było to na pewno widać. Ciężko, ciężko...

53 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2017-03-06 11:29:31)

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Dziękuję Wszystkim za kolejne wpisy, wasze zdania są dla mnie ważne i pomocne przy dalszych przemyśleniach. Tak jak podkreślałem, widzę u siebie braki, nad którymi muszę koniecznie popracować. Zawsze starałem się być taki grzeczny, kulturalny... ale trzeba też być obiektywnym i napiszę, że rzeczywiście z mojej strony nie było w stosunku do tej osoby gestów, którymi pokazałbym pożądanie (zainteresowanie ogólne było i było to widać). Owszem to osoba bardzo mi się podoba itp., ale na początku znajomości miałem pewne wahania czy taka osoba mnie zechce, czułem też jakiś taki dystans i może wtedy był ten najważniejszym moment, który przespałem... żeby od razu na początku znajomości odkryć swoje intencje. Cóż mam z tym trudność, umiejętność budowania relacji najczęściej wynosimy z rodziny, u mnie dość kiepska relacja z ojcem, nagła śmierć mamy - zamknięcie się w sobie. Oczywiście to nie warunkuje w 100% mojego dorosłego życia. Będąc też obiektywnym trzeba napisać, że ta osoba też mogła w pewnym momencie zadać dość konkretne pytanie - do czego to zmierza, mogła się też bardziej podzielić informacjami na swój temat i tym samym sprowokować głęboką rozmowę. Jest mi teraz ciężko to analizować, czuję dużą stratę - ale też zadaję sobie to pytanie czy to na pewno odpowiednia dla mnie osoba, czy może było to takie przyzwyczajenie, że ktoś jest, że ma się jakąś nadzieję na przyszłość z tą osobą. Wiem, że bardziej doświadczone osoby mogą być zaskoczone tym, że taka sytuacja w ogóle miała miejsce. Cóż takim jestem człowiekiem, z taką a nie inną historią. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie nie zrobię niczego głupiego... Wybiorę się na ten spacer w celu porozmawiania jeszcze z tą osobą, nie oczekuję, że coś się zmieni, ale chciałbym jej opowiedzieć o sobie to co do tej pory nie mogłem wyartykułować. Nie chciałbym wyjść na taką strasznie zamkniętą osobę. W końcu spędziliśmy wiele czasu ze sobą, to był dobrze spędzony czas. Wiem, że w tej rozmowie będę już na straconej pozycji, ale chciałbym to jakoś dobrze i szczerze zakończyć. Mam nadzieję, że szczerość z mojej strony będzie dobrze przyjęta, czuję taką potrzebę aby wyrzucić to z siebie. Dziewczyna może właśnie na samym początku miała zainteresowanie potem ono znikło, ale chciałbym to wyjaśnić, zrozumieć i zakończyć tą znajomość. Czytałem też teraz trochę artykułów dot. podobnych sytuacji - najważniejsza porada jaką przeczytałem to to aby nie łączyć swojego osobistego szczęścia z tą jedną osobą, ponieważ to iluzja. Maksymalnie wyciągnąć wnioski na przyszłość. Pisałem też, że w sprawach seksu naprawdę mogę poczekać na dziewczynę, w takich przekonaniach wyrosłem - może to bardzo idealistyczne, wynikało to po części z mojej wiary itp. Nie wiem czy chce się rzucić w wir jakiś przypadkowych znajomości, po to aby takie doświadczenie zdobyć. Bardzo trudne to dla mnie. Mam nadzieję, że jakoś w najbliższym czasie złapię równowagę, na spokojnie przecierpię stratę jakiej doświadczyłem. Nie chce też popadać w jakieś stany głębokiego poczucia winy, bo jakby nie patrzeć okazywałem zainteresowanie i troskę, było to na pewno widać. Ciężko, ciężko...

Tak szczerze, to jestem bardzo zaskoczona Waszą relacją.
Nie potrafię nawet sobie wyobrazić, jak to u Was funkcjonowało.

Kiedyś spotykałam się z bardzo nieśmiałym Facetem, ale zorientowałam się, że coś oczekuje ode mnie.
Takie rzeczy się po prostu wie.

Jakby nie było to obydwoje jesteście winni tej całej sytuacji.
Ona, ponieważ nie powinna przyjmować drogich prezentów.
Ja nie Jej miejscu, gdybym dostała biżuterie zaraz bym zapytała, jaki charakter ma nasza znajomość.


Nie jestem zwolennikiem rozmowy na temat charakteru znajomości, ponieważ uważam, że prędzej czy później to się klaruje, oczywiście, jak widać, że każdy z nas ma odmienną wizje znajomości to wtedy trzeba porozmawiać.

A Twoją winą jest to, że tak długo zwlekałeś z rozmową i może nie dawałeś Jej dostatecznych sygnałów, że jesteś Nią zainteresowany(chociaż  szczerze w to wątpię).

A jeszcze zapytam, czy Ona w jakimś stopniu dokładała się do tych podróży?

54

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dzięki "Krejzolka82" - jeśli chodzi o wzajemne zaangażowanie w koszty to po pewnym czasie jak np. wybieraliśmy się do kina to parę razy sama zaproponowała, że zapłaci. Odebrałem to jako taki gest troski i zaangażowania. Byłem też w rewanżu zaproszony do teatru. Generalnie ja zawszę proponowałem, że zapłacę nie widziałem w tym żadnego problemu. A jej chęć zapłacenia od czasu od czasu traktowałem jako ważny gest zaangażowania i troski.

55 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2017-03-06 11:50:37)

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Dzięki "Krejzolka82" - jeśli chodzi o wzajemne zaangażowanie w koszty to po pewnym czasie jak np. wybieraliśmy się do kina to parę razy sama zaproponowała, że zapłaci. Odebrałem to jako taki gest troski i zaangażowania. Byłem też w rewanżu zaproszony do teatru. Generalnie ja zawszę proponowałem, że zapłacę nie widziałem w tym żadnego problemu. A jej chęć zapłacenia od czasu od czasu traktowałem jako ważny gest zaangażowania i troski.

Ale chciała zapłacić za siebie czy za Was obojga?


Ja Ona reagowała na prezenty od Ciebie?

Przepraszam za pytanie, czy Ty byłeś kiedykolwiek w związku?

56

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Ile łącznie kosztowała cię ta znajomość?

57

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Tak jak pisałem we wstępie, nie miałem żadnych większych doświadczeń - byłem kilka razy zakochany bez wzajemności i tym samym nie byłem nigdy w związku... niestety, miałem tylko kilka bliższych znajomości gdzie dziewczyna sama się trochę przede mną otworzyła, trochę rozmawialiśmy, ale to było dawno... Jeśli chodzi o to płacenie, to proponowała że zapłaci za nas obojga.
"pannapanna" - tu nie chodzi o te pieniądze, naprawdę to nie jest dla mnie żadna strata czy coś w tym stylu.

58 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2017-03-06 12:09:43)

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Zapomniałam, sorki.

A Jej reakcje na prezenty jakie były?

59

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Cieszyła się bardzo, zawsze całowała mnie w policzek. Przy ostatnim prezencie powiedziała tylko, że już nie może tak ode mnie przyjmować...
Słuchajcie, ja wiem że to wszystko kiepsko wygląda...tak jak ktoś napisał brak odwagi sprawia, że wszelkie inne cechy są już mało ważne...

60

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Cieszyła się bardzo, zawsze całowała mnie w policzek. Przy ostatnim prezencie powiedziała tylko, że już nie może tak ode mnie przyjmować...
Słuchajcie, ja wiem że to wszystko kiepsko wygląda...tak jak ktoś napisał brak odwagi sprawia, że wszelkie inne cechy są już mało ważne...

Ale przyjęła prezent?
A co Ty odpowiedziałeś na Jej słowa?

61

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Tak, oczywiście przyjęła prezent. Ja odpowiedziałem, że to jest dla nie bo chce jej sprawić radość i żeby czuła się wyjątkowa, dokładnie już nie pamiętam...

62

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Tak, oczywiście przyjęła prezent. Ja odpowiedziałem, że to jest dla nie bo chce jej sprawić radość i żeby czuła się wyjątkowa, dokładnie już nie pamiętam...

No i wtedy trzeba było porozmawiać o Waszej relacji.

Sorki, ale dla mnie Kobieta jest bez honoru.
Jak już powiedziała, że nie powinna przyjąć prezentu, bo doskonale wiedziała co od Niej oczekujesz, to powinna nie przyjmować i tyle.
A nie, że gada jedno a robi drugie.

63

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Wiem, wiem to jest taka dziwna sytuacja - jeszcze raz Wszystkim Wam dziękuję za wpisy, muszę nabrać teraz dystansu do wszystkiego. Wyszła moja nieumiejętność, brak akcji itp.
Jest ciężko...

64

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...
pol-81 napisał/a:

Wiem, wiem to jest taka dziwna sytuacja - jeszcze raz Wszystkim Wam dziękuję za wpisy, muszę nabrać teraz dystansu do wszystkiego. Wyszła moja nieumiejętność, brak akcji itp.
Jest ciężko...

Ale nie obwiniaj się tak bardzo.
To jest Wasz obustronna wina i tyle.

Po prostu wyciągnij wnioski na przyszłość.

Spotkasz się z Nią na ten spacer?

65

Odp: "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Dziękuję "Krejzolka82" - tak, chce się spotkać na ten spacer. Nie chce aby to tak zostało wszystko bez słowa, bez otworzenia się.

Posty [ 1 do 65 z 173 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » "Spotykanie się" prawie 2 lata i...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024