Frustracje zakochanej (chyba) bez wzajemności - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Frustracje zakochanej (chyba) bez wzajemności

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

Temat: Frustracje zakochanej (chyba) bez wzajemności

Piszę tutaj bo potrzebuje opinii obiektywnych osób. Bartka poznałam 10 miesięcy temu. Było to na spotkaniu integracyjnym mojego roku. Szczerze powiedziawszy na początku nie pamiętałam jego imienia, mimo że całe spotkanie rozmawialiśmy ze sobą. Jako że jest ode mnie starszy udzielał mi rad jak przetrwać pierwszy rok.
Potem spotkaliśmy się przypadkiem , na jakimś parkingu , tylko się minęliśmy a on już z daleka machał mi i krzyczał "cześć". Wtedy dopiero zaczęłam o nim myśleć na poważnie. Napisałam do niego pod pretekstem uzyskania jakiejś informacji , materiałów. Potem kiedy tylko się widzieliśmy zamienialiśmy kilka słów , a czasami jeśli mieliśmy czas rozmawialiśmy kilka godzin. Nigdy nie odbywało się to w żadnym lokalu tylko zwyczajnie na uczelni. Cały czas rzecz jasna pisaliśmy tylko że to ja zawsze zaczynałam rozmowę. I w pewnym momencie powiedziałam dość. Nie mam zamiaru już dłużej czekać. Dam sobie z nim spokój. (Muszę dodać że nie należę do śmiałych osób i zawsze czekam na pierwszy krok chłopaka.) I wtedy zaprosił mnie na  urodziny. Mojej radości nie było końca , poszłam szczęśliwa i przeżyłam szok. Otóż okazało się, że obiekt moich nieustających westchnień ma całą masę koleżanek. Oczywiscie ma tez kolegów ale raczej wśród znajomych dominują kobiety. Wtedy byłam zła i to bardzo , dodatkowo nie mogłam tańczyć więc bliższy kontakt tez był niemożliwy. Mimo to chwilę z nim rozmawiałam a na koniec załatwił mi jeszcze podwózke do domu. Urocze tylko nie wiem czy po prostu nie odczuwa potrzeby żeby się mną zająć coś w stylu brata o_O nasze kontakty wróciły do normy , Bartek od czasu do czasu pisał sam z siebie , a w międzyczasie mieliśmy za sobą kilka długich rozmów i przytulasów. I stała się rzecz kolejna wspaniała zaprosił mnie na drugą imprezę do siebie. To był czas kiedy mogłam już tańczyć więc liczyłam na bardziej bliskie poznanie ;-)  na tej imprezie nie było tylu jego znajomych więc miałam go tylko dla siebie.  Zamieniłam kilka słów z moimi kolegami którzy tez pojawili się na tym spotkaniu oraz z kilkoma nowo poznanymi. Wlasnie byłam w trakcie jednej z rozmów kiedy z kuchni rozległ się głos Bartka "No i jak ?Pomożesz mi ? "  ja oczywiscie z wielką chęcią poszłam. I tam razem robiliśmy jedzenie. Potem były tańce , które oczywiscie zaczęliśmy wlasnie my. I tak niemal każda piosenka była nasza. A kiedy Bartek zmieniał muzykę na inną (bo zapomniałam dodać że to była domówka i że muzyka leciała z jego komputera , może to mało istotne ale lepiej powiedzieć) cały czas trzymał moją dłoń w swojej. Był tez moment kiedy weszłam na taboret żeby zmienić piosenkę na inną (ja po prostu nie jestem za wysoka a komputer stał wyżej niż zazwyczaj się go używa krótko mówiąc na szafce)  a Bartek złapał mnie w pół  i zaczął się ze mną kręcić. No i wreszcie kiedy nadszedł koniec imprezy , wypuścił mnie dopiero na ostatni autobus powrotny, w dodatku mnie na niego odprowadził i jeszcze trzymał za rękę i obejmował mnie w drodze na przystanek. I pożegnaliśmy się.Konieczne jest dodanie że nie piliśmy na tej imprezie więc nie można tego zachowania tłumaczyć alkoholem. A teraz piszemy , piszemy , piszemy. I z reguły to on pisze. I zawsze pyta czy u mnie wszystko dobrze. Czy egzaminy , kolokwia zdane , ale nic poza tym. Dlatego nie wiem co mam myśleć. Potrzebuje obiektywnej opinii i nie chce zachowywać się jak głupia nastolatka którą w sumie nie jestem. Wiem że może cała historia jest przedstawiona w dość zabawny sposób, ale aktualnie mnie to już wcale nie bawi a raczej denerwuje. Nie mam doświadczenia w związkach a potrzebuje jakiejś rady czegokolwiek, bo nie jestem w stanie żyć dłużej w takiej niewiedzy a nie jestem tez śmiałą osoba i nie zapytam wprost. Z góry dziękuję za pomoc :-D

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Frustracje zakochanej (chyba) bez wzajemności

Gdyby nie był zainteresowany to by nie pisał prawda ? smile
Czasy się zmieniły i w budowie relacji muszą brać udział 2 osoby a nie jedna. Z tego co napisałaś wynika, że zaproponował spotkanie 2 razy nie uważasz, że może teraz Twój ruch ? Może chłopak myśli, że się narzuca. Ja jak zaczęłam się spotykać z moim obecnym chłopakiem to wiele rzeczy wyszło z mojej inicjatywy, pierwsze spotkanie, pierwszy pocałunek itd Jak o tym rozmawiamy to mówi, że to było dla niego mile zaskoczenie, bo bał się, że go źle odbiorę smile
Także jeśli Ci na nim zależy i uważasz, że coś mogłoby z tego wyjść to schowaj dumę do kieszeni i ten głupi stereotyp  (facet pierwszy zaprasza) bo jest równouprawnienie.

3

Odp: Frustracje zakochanej (chyba) bez wzajemności

Tak to takie nowomodne gejowate urabianie kobiet. Jest na bank zainteresowany, dobrze że jesteś nie śmiała, jak byś była to byś wystraszyła na amen.
Chcesz pewności, to zrób przyjaciela z niego, wtedy wtopi potężnie i będzie wręcz zakochany a nie tylko zainteresowany.
Pozdrawiam

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Frustracje zakochanej (chyba) bez wzajemności

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024