Rozstanie, powrót, decyzja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, powrót, decyzja

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Rozstanie, powrót, decyzja

Hej, jestem z partnerem 1 rok i 8 m-cy od 8 m-cy mieszkamy razem. Przez ten czas cały czas myślałam że jest wszystko super, mówiłam mu o zaręczynach on się na nie zgadzał a w sobotę mi powiedział że nie jest pewny że się nam uda, że nie mówi mi wielu rzeczy ale męczą go kłótnie - których jest mało. I że nie jest ze mną szczęśliwy. I że obiecywał mi zaręczyny aby był swiety spokój. Powiedział że nie pasujemy do siebie, że nie jestem i nie będę z nim szczęśliwa tak jak on ze mną. Powiedziałam że się wyprowadzam ponieważ nie będę w stanie mieszkać z kimś kogo kocham i że będzie mi go brakować. Płakaliśmy oboje. On po paru minutach wrócił z łazienki i powiedział że chce żebyśmy spróbowali, że będzie mówił szczerze wszystko od razu. Że w każdą niedzielę będziemy mieć szczerą rozmowę i na jakim etapie jesteśmy. W niedzielę byłam na obiedzie jego rodzinnym to była męka ale bardzo mu na tym zależało. W poniedziałek spędziliśmy kolejny dzień razem bo mieliśmy wolne, pytałam go cały czas o to co powiedział w sobotę, o te wszystkie słowa które padły. Na każde ma wytłumaczenie a ja cierpię. Trudno było słuchać że ktoś nie chce z tobą być, że mu nie pasujesz,że miłość to za mało. Wczoraj powiedział że nie możemy bez siebie żyć ale trudno mi w te słowa wierzyć. Boje się że za parę miesięcy on uzna że jednak to nie to, a ja w wieku 37 lat zostanę znów sama. Twierdzi że chce ze mną być na poważnie ale te kwestie są do dogadania. Że kłótnie go męczyły a wg mnie kłótni jest bardzo mało. Jakby szukał pretekstu. W sobotę ja wyciągnęłam go na szukanie działek pod dom o którym mówił on. A on mówi że od kilku miesięcy ma wątpliwości czy to się uda. Jestem pęknięta i zalamana. I czy uważacie że warto dać szanse temu związkowi, czy jego szczerość w sobote powinna mnie osttecznie zmotywować do odejścia aby się nie okazało że jednak nie da się tego naprawić, cokolwiek szczerze mowiąc to znaczy. Nie czułam aby był chłód czy dystansmiędzy nami, było dużo radości i czułości. A tu taki cios. Być może te działki to za dużo. Nie mam 16 lat aby wierzyć w bajki z mchu i paproci, jestem jedną nogą gotowa do wyprowadzki. Najgorsze jest to, że mówił że ma od kilku mcy wątpliwości czy to się uda i że mnie kocha.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez wieka (2026-08-18 12:48:35)

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja

Jak nie chcesz być porzucona, to się wyprowadzaj i nie oglądaj za siebie.
Teraz na siłę ciągnięcie tę relację, nie ma to żadnego sensu.
Mówi, że cię kocha...czytaj: mam seks który mnie póki co trzyma.

3

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja

Zrobiłaś mu coś? Zdradziłaś, oszukałaś w czymś i myślisz, że on nie wie, a może wie jednak i dlatego takie zachowanie?

Ale ogólnie w takiej sytuacji szukanie działek czy jakies budowy to kompletna głupota, jeśli jest niestabilnie czy to zwykła para czy małżeństwo jest taka zasada, że nie inwestuje się długoterminowo. Tzn można być razem, ale nie "robi" się dzieci, nie bierze się wspólnych kredytów, ani nie robi się dużych wspólnych inwestycji. Potem mogą być tylko jeszcze większe problemy.

4

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
sebastiannn napisał/a:

Zrobiłaś mu coś? Zdradziłaś, oszukałaś w czymś i myślisz, że on nie wie, a może wie jednak i dlatego takie zachowanie?

Ale ogólnie w takiej sytuacji szukanie działek czy jakies budowy to kompletna głupota, jeśli jest niestabilnie czy to zwykła para czy małżeństwo jest taka zasada, że nie inwestuje się długoterminowo. Tzn można być razem, ale nie "robi" się dzieci, nie bierze się wspólnych kredytów, ani nie robi się dużych wspólnych inwestycji. Potem mogą być tylko jeszcze większe problemy.

Nie, oczywiście że nie nic mu nie zrobiłam. Może wręcz przeciwnie, poczuł się że ma zbyt dobrze, stabilnie i pewnie. On wie, że go kocham jest tego bardzo pewny.
Tak, o żadnych inwestycjach nie ma mowy, nie ma mowy o planach na przyszłość a co dopiero jakieś poważne kroki.

5

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
She19891989 napisał/a:

Hej, jestem z partnerem 1 rok i 8 m-cy od 8 m-cy mieszkamy razem. Przez ten czas cały czas myślałam że jest wszystko super, mówiłam mu o zaręczynach on się na nie zgadzał a w sobotę mi powiedział że nie jest pewny że się nam uda, że nie mówi mi wielu rzeczy ale męczą go kłótnie - których jest mało. I że nie jest ze mną szczęśliwy. I że obiecywał mi zaręczyny aby był swiety spokój. Powiedział że nie pasujemy do siebie, że nie jestem i nie będę z nim szczęśliwa tak jak on ze mną. Powiedziałam że się wyprowadzam ponieważ nie będę w stanie mieszkać z kimś kogo kocham i że będzie mi go brakować. Płakaliśmy oboje. On po paru minutach wrócił z łazienki i powiedział że chce żebyśmy spróbowali, że będzie mówił szczerze wszystko od razu. Że w każdą niedzielę będziemy mieć szczerą rozmowę i na jakim etapie jesteśmy. W niedzielę byłam na obiedzie jego rodzinnym to była męka ale bardzo mu na tym zależało. W poniedziałek spędziliśmy kolejny dzień razem bo mieliśmy wolne, pytałam go cały czas o to co powiedział w sobotę, o te wszystkie słowa które padły. Na każde ma wytłumaczenie a ja cierpię. Trudno było słuchać że ktoś nie chce z tobą być, że mu nie pasujesz,że miłość to za mało. Wczoraj powiedział że nie możemy bez siebie żyć ale trudno mi w te słowa wierzyć. Boje się że za parę miesięcy on uzna że jednak to nie to, a ja w wieku 37 lat zostanę znów sama. Twierdzi że chce ze mną być na poważnie ale te kwestie są do dogadania. Że kłótnie go męczyły a wg mnie kłótni jest bardzo mało. Jakby szukał pretekstu. W sobotę ja wyciągnęłam go na szukanie działek pod dom o którym mówił on. A on mówi że od kilku miesięcy ma wątpliwości czy to się uda. Jestem pęknięta i zalamana. I czy uważacie że warto dać szanse temu związkowi, czy jego szczerość w sobote powinna mnie osttecznie zmotywować do odejścia aby się nie okazało że jednak nie da się tego naprawić, cokolwiek szczerze mowiąc to znaczy. Nie czułam aby był chłód czy dystansmiędzy nami, było dużo radości i czułości. A tu taki cios. Być może te działki to za dużo. Nie mam 16 lat aby wierzyć w bajki z mchu i paproci, jestem jedną nogą gotowa do wyprowadzki. Najgorsze jest to, że mówił że ma od kilku mcy wątpliwości czy to się uda i że mnie kocha.

Ja bym się wyprowadziła skoro on ma watpliwości.
Jeśli mu zależy, jeśli kocha to będzie Cię zdobywał na nowo.
Jeśli nie to przynajmniej nie stracisz kolejnego roku na bycie z kimś kto się zastanawia czy chce być z Tobą czy nie.
No chyba, że Tobie wystarczy to, że miłość jest tylko z jednej strony.
Znam takie przypadki, że kobieta jest z mężczyzną, który jej nie kocha. Nie ma zamiaru się żenić, mimo że zaręczyny były.
Ale jest mu z nią wygodnie, ona się stara, ogarnie chałupę, ugotuje, w łóżku też dogodzi.
To i ma się dobrze ten związek.

6

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
She19891989 napisał/a:

Hej, jestem z partnerem 1 rok i 8 m-cy od 8 m-cy mieszkamy razem. Przez ten czas cały czas myślałam że jest wszystko super, mówiłam mu o zaręczynach on się na nie zgadzał a w sobotę mi powiedział że nie jest pewny że się nam uda, że nie mówi mi wielu rzeczy ale męczą go kłótnie - których jest mało. I że nie jest ze mną szczęśliwy. I że obiecywał mi zaręczyny aby był swiety spokój. Powiedział że nie pasujemy do siebie, że nie jestem i nie będę z nim szczęśliwa tak jak on ze mną. Powiedziałam że się wyprowadzam ponieważ nie będę w stanie mieszkać z kimś kogo kocham i że będzie mi go brakować. Płakaliśmy oboje. On po paru minutach wrócił z łazienki i powiedział że chce żebyśmy spróbowali, że będzie mówił szczerze wszystko od razu. Że w każdą niedzielę będziemy mieć szczerą rozmowę i na jakim etapie jesteśmy. W niedzielę byłam na obiedzie jego rodzinnym to była męka ale bardzo mu na tym zależało. W poniedziałek spędziliśmy kolejny dzień razem bo mieliśmy wolne, pytałam go cały czas o to co powiedział w sobotę, o te wszystkie słowa które padły. Na każde ma wytłumaczenie a ja cierpię. Trudno było słuchać że ktoś nie chce z tobą być, że mu nie pasujesz,że miłość to za mało. Wczoraj powiedział że nie możemy bez siebie żyć ale trudno mi w te słowa wierzyć. Boje się że za parę miesięcy on uzna że jednak to nie to, a ja w wieku 37 lat zostanę znów sama. Twierdzi że chce ze mną być na poważnie ale te kwestie są do dogadania. Że kłótnie go męczyły a wg mnie kłótni jest bardzo mało. Jakby szukał pretekstu. W sobotę ja wyciągnęłam go na szukanie działek pod dom o którym mówił on. A on mówi że od kilku miesięcy ma wątpliwości czy to się uda. Jestem pęknięta i zalamana. I czy uważacie że warto dać szanse temu związkowi, czy jego szczerość w sobote powinna mnie osttecznie zmotywować do odejścia aby się nie okazało że jednak nie da się tego naprawić, cokolwiek szczerze mowiąc to znaczy. Nie czułam aby był chłód czy dystansmiędzy nami, było dużo radości i czułości. A tu taki cios. Być może te działki to za dużo. Nie mam 16 lat aby wierzyć w bajki z mchu i paproci, jestem jedną nogą gotowa do wyprowadzki. Najgorsze jest to, że mówił że ma od kilku mcy wątpliwości czy to się uda i że mnie kocha.

Nie rozumiem, czego ty nie rozumiesz.

Nie uważa się za kobietę do długotrwałego i poważnego związku. I to się przez ponad rok nie zmieniło i się nie zmieni.

Po prostu wg niego nie jesteś materiałem na narzeczoną/żonę.

On wskazuje na kłótnie, ty twierdzisz, że było bardzo mało kłótni. No cóż, ty masz 37 lat i przez te ostatnie 20 lat nic nie pyknęło.

Lubisz koty, czy psy?

7

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
GloriaSoul napisał/a:

Znam takie przypadki, że kobieta jest z mężczyzną, który jej nie kocha. Nie ma zamiaru się żenić, mimo że zaręczyny były.
Ale jest mu z nią wygodnie, ona się stara, ogarnie chałupę, ugotuje, w łóżku też dogodzi.
To i ma się dobrze ten związek.

Oczywiście masz racje, ale to zjawisko działa znacznie częściej w drugą stronę.

8

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
Farmer napisał/a:
She19891989 napisał/a:

Hej, jestem z partnerem 1 rok i 8 m-cy od 8 m-cy mieszkamy razem. Przez ten czas cały czas myślałam że jest wszystko super, mówiłam mu o zaręczynach on się na nie zgadzał a w sobotę mi powiedział że nie jest pewny że się nam uda, że nie mówi mi wielu rzeczy ale męczą go kłótnie - których jest mało. I że nie jest ze mną szczęśliwy. I że obiecywał mi zaręczyny aby był swiety spokój. Powiedział że nie pasujemy do siebie, że nie jestem i nie będę z nim szczęśliwa tak jak on ze mną. Powiedziałam że się wyprowadzam ponieważ nie będę w stanie mieszkać z kimś kogo kocham i że będzie mi go brakować. Płakaliśmy oboje. On po paru minutach wrócił z łazienki i powiedział że chce żebyśmy spróbowali, że będzie mówił szczerze wszystko od razu. Że w każdą niedzielę będziemy mieć szczerą rozmowę i na jakim etapie jesteśmy. W niedzielę byłam na obiedzie jego rodzinnym to była męka ale bardzo mu na tym zależało. W poniedziałek spędziliśmy kolejny dzień razem bo mieliśmy wolne, pytałam go cały czas o to co powiedział w sobotę, o te wszystkie słowa które padły. Na każde ma wytłumaczenie a ja cierpię. Trudno było słuchać że ktoś nie chce z tobą być, że mu nie pasujesz,że miłość to za mało. Wczoraj powiedział że nie możemy bez siebie żyć ale trudno mi w te słowa wierzyć. Boje się że za parę miesięcy on uzna że jednak to nie to, a ja w wieku 37 lat zostanę znów sama. Twierdzi że chce ze mną być na poważnie ale te kwestie są do dogadania. Że kłótnie go męczyły a wg mnie kłótni jest bardzo mało. Jakby szukał pretekstu. W sobotę ja wyciągnęłam go na szukanie działek pod dom o którym mówił on. A on mówi że od kilku miesięcy ma wątpliwości czy to się uda. Jestem pęknięta i zalamana. I czy uważacie że warto dać szanse temu związkowi, czy jego szczerość w sobote powinna mnie osttecznie zmotywować do odejścia aby się nie okazało że jednak nie da się tego naprawić, cokolwiek szczerze mowiąc to znaczy. Nie czułam aby był chłód czy dystansmiędzy nami, było dużo radości i czułości. A tu taki cios. Być może te działki to za dużo. Nie mam 16 lat aby wierzyć w bajki z mchu i paproci, jestem jedną nogą gotowa do wyprowadzki. Najgorsze jest to, że mówił że ma od kilku mcy wątpliwości czy to się uda i że mnie kocha.

Nie rozumiem, czego ty nie rozumiesz.

Nie uważa się za kobietę do długotrwałego i poważnego związku. I to się przez ponad rok nie zmieniło i się nie zmieni.

Po prostu wg niego nie jesteś materiałem na narzeczoną/żonę.

On wskazuje na kłótnie, ty twierdzisz, że było bardzo mało kłótni. No cóż, ty masz 37 lat i przez te ostatnie 20 lat nic nie pyknęło.

Lubisz koty, czy psy?

Rozumiem, ale odrzucony próbuje ze wszystkich sił znaleźć nadzieje. Tak, nieudało mi się życie związkowe i nie tylko, to prawda. Miałam nadzieje, że tym razem moje życie potoczy się inaczej. Po prostu próbuje z całych sił i nigdy nie wychodzi.

9 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2026-08-18 17:16:49)

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja

Wiesz....czytajac twoj post widze miedzy wierszami kobiete, ktora uznala, ze ten typ to jakas ostatnia szansa i za wszelka cene klei co sie da.
Klotnie-to zwyczajna wymowka, bo on nie wie co powiedziec i jak to nazwac. Zapewne tez nie chce cie zranic, ale widac, ze serdecznie ma dosc.

Zastanow sie, ze nie jest cie za duzo w jego zyciu. Mimo, ze mieszkacie razem, to kazde jest osobna jednostka i poza domem, rodzina musi miec tez swoje pasje itd.
Pomysl, czy przez swoja desperacje "37 lat" nie stalas sie typem bluszczu, ktory skacze kolo chlopa, robi wszystko aby mu dogodzic i jest na kazde skinienie.
Zaden zwyczajny czlowiek ( nie ma znaczenia plec ) nie jest w stanie egzystowac w czyms takim.

Spojrz realnie: on mowi, ze chetnie sie wymiksuje z tego pseudo zwiazku ( wg niego ) a ty...realizujesz JEGO plan szukania dzialki...
Po jaki grzyb to roibisz? To jego pomysl, on powinien za tym biegac.
A ty nawet w tym nie dajesz mu przestrzeni na wykazanie i zrealizowanie siebie.

Serdecznie polecam przyjrzec sie swoim zachowaniom, bo za chwile sie okaze, ze zechcesz za niego oddychac a on sie juz dusi...

10

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
Bullinka napisał/a:

Wiesz....czytajac twoj post widze miedzy wierszami kobiete, ktora uznala, ze ten typ to jakas ostatnia szansa i za wszelka cene klei co sie da.
Klotnie-to zwyczajna wymowka, bo on nie wie co powiedziec i jak to nazwac. Zapewne tez nie chce cie zranic, ale widac, ze serdecznie ma dosc.

Zastanow sie, ze nie jest cie za duzo w jego zyciu. Mimo, ze mieszkacie razem, to kazde jest osobna jednostka i poza domem, rodzina musi miec tez swoje pasje itd.
Pomysl, czy przez swoja desperacje "37 lat" nie stalas sie typem bluszczu, ktory skacze kolo chlopa, robi wszystko aby mu dogodzic i jest na kazde skinienie.
Zaden zwyczajny czlowiek ( nie ma znaczenia plec ) nie jest w stanie egzystowac w czyms takim.

Spojrz realnie: on mowi, ze chetnie sie wymiksuje z tego pseudo zwiazku ( wg niego ) a ty...realizujesz JEGO plan szukania dzialki...
Po jaki grzyb to roibisz? To jego pomysl, on powinien za tym biegac.
A ty nawet w tym nie dajesz mu przestrzeni na wykazanie i zrealizowanie siebie.

Serdecznie polecam przyjrzec sie swoim zachowaniom, bo za chwile sie okaze, ze zechcesz za niego oddychac a on sie juz dusi...


Jego główne zarzuty były właśnie takie,że ciągle spędzamy razem czas, że nie mam swojego życia, że nie mam swoich pasji, on ledwo przekracza próg a ja na nim wisze. Że boi się mi powiedzieć że nie ma ochoty na przytulanie bo wie,że robię to z miłości i nie chce mi sprawić przykrości, że nie jestem samodzielna. Że on potrzebuje przestrzeni i boi się powiedzieć kiedy chce iść sam gdzieś bo wie że będzie mi przykro. Że godzi się na wszystko czego ja chcę a sam przez to nie może realizować siebie i przez to nie czuje się szczęśliwy. Że nie będę z nim szczęśliwa kiedy on zacznie stawiać granicę i będzie mnie to ranić. To były jego główne zarzuty, nie wiem jak je dostrzegłaś w moim wpisie gdyż o nich nie wspomniałam za wiele. Wstydziłam się że jestem bluszczem.
Poznaliśmy się gdy ja już powoli stawałam się taka domatorką a on podróżnik, towarzyski, wygadany uwierzył trochę że zostało we mnie coś z tej wesołej dziewczyny która został. A ja całkiem się do niego przykleiłam nawet zerwałam więzi z bratem dla niego. O co mnie nie prosił.

11

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja

Sprawa jest prosta. Nie pasujecie do siebie. Są jakieś sentymenty. Ale to na długo nie wystarcza.

12

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
She19891989 napisał/a:
Bullinka napisał/a:

Wiesz....czytajac twoj post widze miedzy wierszami kobiete, ktora uznala, ze ten typ to jakas ostatnia szansa i za wszelka cene klei co sie da.
Klotnie-to zwyczajna wymowka, bo on nie wie co powiedziec i jak to nazwac. Zapewne tez nie chce cie zranic, ale widac, ze serdecznie ma dosc.

Zastanow sie, ze nie jest cie za duzo w jego zyciu. Mimo, ze mieszkacie razem, to kazde jest osobna jednostka i poza domem, rodzina musi miec tez swoje pasje itd.
Pomysl, czy przez swoja desperacje "37 lat" nie stalas sie typem bluszczu, ktory skacze kolo chlopa, robi wszystko aby mu dogodzic i jest na kazde skinienie.
Zaden zwyczajny czlowiek ( nie ma znaczenia plec ) nie jest w stanie egzystowac w czyms takim.

Spojrz realnie: on mowi, ze chetnie sie wymiksuje z tego pseudo zwiazku ( wg niego ) a ty...realizujesz JEGO plan szukania dzialki...
Po jaki grzyb to roibisz? To jego pomysl, on powinien za tym biegac.
A ty nawet w tym nie dajesz mu przestrzeni na wykazanie i zrealizowanie siebie.

Serdecznie polecam przyjrzec sie swoim zachowaniom, bo za chwile sie okaze, ze zechcesz za niego oddychac a on sie juz dusi...


Jego główne zarzuty były właśnie takie,że ciągle spędzamy razem czas, że nie mam swojego życia, że nie mam swoich pasji, on ledwo przekracza próg a ja na nim wisze. Że boi się mi powiedzieć że nie ma ochoty na przytulanie bo wie,że robię to z miłości i nie chce mi sprawić przykrości, że nie jestem samodzielna. Że on potrzebuje przestrzeni i boi się powiedzieć kiedy chce iść sam gdzieś bo wie że będzie mi przykro. Że godzi się na wszystko czego ja chcę a sam przez to nie może realizować siebie i przez to nie czuje się szczęśliwy. Że nie będę z nim szczęśliwa kiedy on zacznie stawiać granicę i będzie mnie to ranić. To były jego główne zarzuty, nie wiem jak je dostrzegłaś w moim wpisie gdyż o nich nie wspomniałam za wiele. Wstydziłam się że jestem bluszczem.
Poznaliśmy się gdy ja już powoli stawałam się taka domatorką a on podróżnik, towarzyski, wygadany uwierzył trochę że zostało we mnie coś z tej wesołej dziewczyny która został. A ja całkiem się do niego przykleiłam nawet zerwałam więzi z bratem dla niego. O co mnie nie prosił.

Robisz coś, żeby to zmienić? Myślałaś o terapii?

13

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja

To jest ten sam co Cię tak wyśmiewał, krytykował i ciągle coś widział w Tobie nie tak???

14

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
Solaris napisał/a:

To jest ten sam co Cię tak wyśmiewał, krytykował i ciągle coś widział w Tobie nie tak???

Tak

Tak, będę mieć terapię od września.

15 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-18 21:21:01)

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
She19891989 napisał/a:
Solaris napisał/a:

To jest ten sam co Cię tak wyśmiewał, krytykował i ciągle coś widział w Tobie nie tak???

Tak

Tak, będę mieć terapię od września.

Masochistka jesteś?

PS Chyba, że to terapia, aby kopnąć go w dupę.

16

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
Solaris napisał/a:
She19891989 napisał/a:
Solaris napisał/a:

To jest ten sam co Cię tak wyśmiewał, krytykował i ciągle coś widział w Tobie nie tak???

Tak

Tak, będę mieć terapię od września.

Masochistka jesteś?

PS Chyba, że to terapia, aby kopnąć go w dupę.

Nie wiem co przyniesie terapia, może to że zacznę lubić i szanować siebie, bo mam z tym problem. Czy z nim będę - pewnie nie, patrząc po różnych wątkach gdzie jak facet ma wątpliwości to zawsze jest to koniec, facet ma być pewny swojego wyboru życiowego a jeśli głośno wyraża wątpliwości to mega blisko końca
Wiem to, wiem już przez to przechodziłam ale chciałam usłyszeć że może jednak nie.

17

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
She19891989 napisał/a:
Solaris napisał/a:
She19891989 napisał/a:

Tak

Tak, będę mieć terapię od września.

Masochistka jesteś?

PS Chyba, że to terapia, aby kopnąć go w dupę.

Nie wiem co przyniesie terapia, może to że zacznę lubić i szanować siebie, bo mam z tym problem. Czy z nim będę - pewnie nie, patrząc po różnych wątkach gdzie jak facet ma wątpliwości to zawsze jest to koniec, facet ma być pewny swojego wyboru życiowego a jeśli głośno wyraża wątpliwości to mega blisko końca
Wiem to, wiem już przez to przechodziłam ale chciałam usłyszeć że może jednak nie.

Dziewczyno co z Tobą nie tak, że z nim ciągle jesteś? Ty powinnaś mieć wątpliwości zamiast zastanawiać nad jego. To jest jakaś masakra. Twoja samoocena szoruje po dnie i puka od spodu.

18

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
Solaris napisał/a:
She19891989 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Masochistka jesteś?

PS Chyba, że to terapia, aby kopnąć go w dupę.

Nie wiem co przyniesie terapia, może to że zacznę lubić i szanować siebie, bo mam z tym problem. Czy z nim będę - pewnie nie, patrząc po różnych wątkach gdzie jak facet ma wątpliwości to zawsze jest to koniec, facet ma być pewny swojego wyboru życiowego a jeśli głośno wyraża wątpliwości to mega blisko końca
Wiem to, wiem już przez to przechodziłam ale chciałam usłyszeć że może jednak nie.

Dziewczyno co z Tobą nie tak, że z nim ciągle jesteś? Ty powinnaś mieć wątpliwości zamiast zastanawiać nad jego. To jest jakaś masakra. Twoja samoocena szoruje po dnie i puka od spodu.

To prawda, wszystkie jego kłamstwa,a potem zrzucanie ich na mnie. Mam bardzo niskie poczucie własnej wartości

19 Ostatnio edytowany przez Solaris (2026-08-18 22:02:06)

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
She19891989 napisał/a:
Solaris napisał/a:
She19891989 napisał/a:

Nie wiem co przyniesie terapia, może to że zacznę lubić i szanować siebie, bo mam z tym problem. Czy z nim będę - pewnie nie, patrząc po różnych wątkach gdzie jak facet ma wątpliwości to zawsze jest to koniec, facet ma być pewny swojego wyboru życiowego a jeśli głośno wyraża wątpliwości to mega blisko końca
Wiem to, wiem już przez to przechodziłam ale chciałam usłyszeć że może jednak nie.

Dziewczyno co z Tobą nie tak, że z nim ciągle jesteś? Ty powinnaś mieć wątpliwości zamiast zastanawiać nad jego. To jest jakaś masakra. Twoja samoocena szoruje po dnie i puka od spodu.

To prawda, wszystkie jego kłamstwa,a potem zrzucanie ich na mnie. Mam bardzo niskie poczucie własnej wartości

Ale już masz od dawna i co się zmieniło w tym temacie? Chcesz robić za popychadło w związku? Lepiej być samą niż z kimś kto Cię traktuje tak, jak Twój "ukochany".

20

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
Solaris napisał/a:
She19891989 napisał/a:
Solaris napisał/a:

Dziewczyno co z Tobą nie tak, że z nim ciągle jesteś? Ty powinnaś mieć wątpliwości zamiast zastanawiać nad jego. To jest jakaś masakra. Twoja samoocena szoruje po dnie i puka od spodu.

To prawda, wszystkie jego kłamstwa,a potem zrzucanie ich na mnie. Mam bardzo niskie poczucie własnej wartości

Ale już masz od dawna i co się zmieniło w tym temacie? Chcesz robić za popychadło w związku? Lepiej być samą niż z kimś kto Cię traktuje tak, jak Twój "ukochany".

To prawda nic nie zrobiłam. Łaskawie czekałam aż mój partner zacznie mnie doceniać.

21

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
She19891989 napisał/a:
Solaris napisał/a:
She19891989 napisał/a:

To prawda, wszystkie jego kłamstwa,a potem zrzucanie ich na mnie. Mam bardzo niskie poczucie własnej wartości

Ale już masz od dawna i co się zmieniło w tym temacie? Chcesz robić za popychadło w związku? Lepiej być samą niż z kimś kto Cię traktuje tak, jak Twój "ukochany".

To prawda nic nie zrobiłam. Łaskawie czekałam aż mój partner zacznie mnie doceniać.

Trochę naiwnością jest wierzyć, ze ktoś, kto wcześniej w ogóle Cię nie szanował ani nie liczył się z Twoimi uczuciami, nagle zacznie Cię doceniać.
To nie jest facet dla Ciebie. Nie trzymaj się go kurczowo. Na świecie jest dużo fajnych, dobrych facetów.

22 Ostatnio edytowany przez Bullinka (Dzisiaj 12:51:05)

Odp: Rozstanie, powrót, decyzja
She19891989 napisał/a:
Bullinka napisał/a:

Wiesz....czytajac twoj post widze miedzy wierszami kobiete, ktora uznala, ze ten typ to jakas ostatnia szansa i za wszelka cene klei co sie da.
Klotnie-to zwyczajna wymowka, bo on nie wie co powiedziec i jak to nazwac. Zapewne tez nie chce cie zranic, ale widac, ze serdecznie ma dosc.

Zastanow sie, ze nie jest cie za duzo w jego zyciu. Mimo, ze mieszkacie razem, to kazde jest osobna jednostka i poza domem, rodzina musi miec tez swoje pasje itd.
Pomysl, czy przez swoja desperacje "37 lat" nie stalas sie typem bluszczu, ktory skacze kolo chlopa, robi wszystko aby mu dogodzic i jest na kazde skinienie.
Zaden zwyczajny czlowiek ( nie ma znaczenia plec ) nie jest w stanie egzystowac w czyms takim.

Spojrz realnie: on mowi, ze chetnie sie wymiksuje z tego pseudo zwiazku ( wg niego ) a ty...realizujesz JEGO plan szukania dzialki...
Po jaki grzyb to roibisz? To jego pomysl, on powinien za tym biegac.
A ty nawet w tym nie dajesz mu przestrzeni na wykazanie i zrealizowanie siebie.

Serdecznie polecam przyjrzec sie swoim zachowaniom, bo za chwile sie okaze, ze zechcesz za niego oddychac a on sie juz dusi...


Jego główne zarzuty były właśnie takie,że ciągle spędzamy razem czas, że nie mam swojego życia, że nie mam swoich pasji, on ledwo przekracza próg a ja na nim wisze. Że boi się mi powiedzieć że nie ma ochoty na przytulanie bo wie,że robię to z miłości i nie chce mi sprawić przykrości, że nie jestem samodzielna. Że on potrzebuje przestrzeni i boi się powiedzieć kiedy chce iść sam gdzieś bo wie że będzie mi przykro. Że godzi się na wszystko czego ja chcę a sam przez to nie może realizować siebie i przez to nie czuje się szczęśliwy. Że nie będę z nim szczęśliwa kiedy on zacznie stawiać granicę i będzie mnie to ranić. To były jego główne zarzuty, nie wiem jak je dostrzegłaś w moim wpisie gdyż o nich nie wspomniałam za wiele. Wstydziłam się że jestem bluszczem.
Poznaliśmy się gdy ja już powoli stawałam się taka domatorką a on podróżnik, towarzyski, wygadany uwierzył trochę że zostało we mnie coś z tej wesołej dziewczyny która został. A ja całkiem się do niego przykleiłam nawet zerwałam więzi z bratem dla niego. O co mnie nie prosił.

Trudno mi bylo tego nie dostrzec z racji wyksztalcenia i wielu lat praktyki.

Powinnas przejsc cykl o wszystkich emocjach (pozytywnych i negatywnych ), radzeniu sobie z nimi, wyrazaniu ich, samopoznaniu, asertywnosci i samooceny.

Jesli bedziesz otwarta na taka praca i trafisz na porzadnego psychologa (najlepiej pracujacego w nurcie psychologii pozytywnej ) to chodzac na spotkania raz na tydzien masz szanse pozbierac sie w ciagu kilku miesiecy.
Inne nurty nie sa w stanie az tak bardzo ci pomoc.

Jesli pojdziesz do psychoterapeuty pracujacego najlepiej w nurcie CBT to tez mam nadzieje, ze twoja terapie wlasnie tak poprowadzi.

Takie sa moje doswiadczenia w pracy.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstanie, powrót, decyzja

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024