Witam Was!
Nie wytrwałam w moim postanowieniu skończenia z toksycznym związkiem. Kiefyś o nim pisałam. Nie dałam rady.
Wracam właśnie zw wspólnych wakacji, które zakońvzyły się tragedią...
Wszystko szło dobrze, do momentu, gdy zaczęłam ustalać powrót do domu. Rozpętało się piekło, bo wybrałam pociąg o dwie godziny wcześniej niż było planowane. Wynikły mi pewnw obowiązki i musiałam skrócić mój pobyt o 2 godziny.
W międzyczasie zaczęła się do niego odzywać pewna kobieta, pisała codziennie życząc miłego dnia itd. Zapytałam o nią. Kolejne piekło, że jestem zazdrosna.
Dziś rano usłyszałam, że jestem "dno
Jednym słowem, mam się z nim wiecej nie kontaktować.
Mam za swoje. I dobrze.
3 2026-07-12 18:42:07 Ostatnio edytowany przez Dżaro2026 (2026-07-12 18:42:36)
Ciekawe zjawisko. To chyba jakaś chemia w mózgu która wyryła już trwałe połączenia neuronowe. Przypadkiem kiedyś czytałem że ta polska znana socjolog Jadwiga Staniszkis lubiła tego typu zabawy w toksyczne związki, tylko u niej to było dosyć mocno (uderzenia kluczami, smyczą i inne tego typu akty "miłosne" czy też jak któryś partner był z prostytutkami to dawał je do telefonu podczas rozmowy z Jadwigą by ta negocjowała z nimi stawki). Niektórzy ludzie lubią mrok najwyraźniej, a to wciąga.
Jednym słowem, mam się z nim wiecej nie kontaktować.
Mam za swoje. I dobrze.
Czyli jakby on by z tobą nie zerwał, to ty byś to kontynuowała!?
Obejrzyj sobie film "Dom dobry", bo czerwone flagi do ciebie też nie przemawiały.
Czytając wątki Autorki, mam nieodparte wrażenie, że to osoba zaburzona psychicznie.
Tu nic nie pomoże, tylko specjalista, który rozpozna zaburzenia i zastosuje leczenie.
Ona jest w wieloletnim związku i nie jest. Jest odpychana, źle traktowana i jednocześnie ma pretensje, że nie jest bisko. Wielokrotnie kończy ten związek/nie związek, a za chwilę znowu sama do niego wraca.
Nic z tego nie rozumiem
Czytając wątki Autorki, mam nieodparte wrażenie, że to osoba zaburzona psychicznie.
Tu nic nie pomoże, tylko specjalista, który rozpozna zaburzenia i zastosuje leczenie.
Ona jest w wieloletnim związku i nie jest. Jest odpychana, źle traktowana i jednocześnie ma pretensje, że nie jest bisko. Wielokrotnie kończy ten związek/nie związek, a za chwilę znowu sama do niego wraca.
Niekoniecznie zaburzenia psychiczne, tak działa miłość toksyczna czyli silne uzależnienie. Ale pomoc psychologiczna na pewno potrzebna.
Niekoniecznie zaburzenia psychiczne, tak działa miłość toksyczna czyli silne uzależnienie. Ale pomoc psychologiczna na pewno potrzebna.
Dokładnie to.
Są mechanizmy jak uzależnić psychicznie człowieka.
Całkowita blokada wszelkiego kontaktu i psycholog.
9 2026-07-12 21:07:18 Ostatnio edytowany przez WesołaDziewczyna007 (2026-07-12 21:31:32)
Witam Was!
Nie wytrwałam w moim postanowieniu skończenia z toksycznym związkiem. Kiefyś o nim pisałam. Nie dałam rady.
Wracam właśnie zw wspólnych wakacji, które zakońvzyły się tragedią...
Wszystko szło dobrze, do momentu, gdy zaczęłam ustalać powrót do domu. Rozpętało się piekło, bo wybrałam pociąg o dwie godziny wcześniej niż było planowane. Wynikły mi pewnw obowiązki i musiałam skrócić mój pobyt o 2 godziny.
W międzyczasie zaczęła się do niego odzywać pewna kobieta, pisała codziennie życząc miłego dnia itd. Zapytałam o nią. Kolejne piekło, że jestem zazdrosna.
Dziś rano usłyszałam, że jestem "dno
Zadzwoń na telefon zaufania. Skorzystaj z lokalnego ośrodka dla kobiet ofiar przemocy. Co to toksycznny związek? Była przemoc? Używki?
Mieszkasz sama czy z kimś? To może być fajny czas objechać rodzinę i znajomych, żeby wyjść z tego zamkniętego kręgu.
Witam Was!
Nie wytrwałam w moim postanowieniu skończenia z toksycznym związkiem. Kiefyś o nim pisałam. Nie dałam rady.
Wracam właśnie zw wspólnych wakacji, które zakońvzyły się tragedią...
Wszystko szło dobrze, do momentu, gdy zaczęłam ustalać powrót do domu. Rozpętało się piekło, bo wybrałam pociąg o dwie godziny wcześniej niż było planowane. Wynikły mi pewnw obowiązki i musiałam skrócić mój pobyt o 2 godziny.
W międzyczasie zaczęła się do niego odzywać pewna kobieta, pisała codziennie życząc miłego dnia itd. Zapytałam o nią. Kolejne piekło, że jestem zazdrosna.
Dziś rano usłyszałam, że jestem "dno
I czego w związku z powyższym od nas oczekujesz?
Przecież nie jesteś zainteresowana konstruktywną rozmową, naszym zdaniem ani radami, co dobitnie pokazują Twoje kolejne wątki, bo tu jedynie przybiegasz się wypłakiwać, kiedy po raz kolejny dociera do Ciebie, z kim jesteś. I tak do następnego razu.
Sorry, ale nie, taplaj się w tym sama.
11 2026-07-13 19:51:11 Ostatnio edytowany przez Smuteczek25 (2026-07-13 19:53:15)
Wiem...moja wina, że nie umiałam odejść...
Doszło do tego, że podczas tej ostatniej awantury popchnęłam go 2 razy, bo już nie wytrzymałam. To wielki chłop i nawet nie poczuł, ale nazwał mnie "dnem, chorą psychicznie i beznadziejną babą i że jestem najgorszym złem, które go spotkało".
Zakazał mi kategorycznie się do niego odzywać. Pewnie mnie wszędzie zablokował, bo zniknął w komunikatorach. Kazał mi samej iść na pociąg i tłukłam się 8 godzin do domu, nieprzytomna z bólu.
Teraz siedzę i wyję z rozpaczy i nie mogę sobie wybaczyć, że go popchnęłam...
Umówiłam się na sesję u terapeuty, bo czuję, że umrę.
Wiem...moja wina, że nie umiałam odejść...
Doszło do tego, że podczas tej ostatniej awantury popchnęłam go 2 razy, bo już nie wytrzymałam. To wielki chłop i nawet nie poczuł, ale nazwał mnie "dnem, chorą psychicznie i beznadziejną babą i że jestem najgorszym złem, które go spotkało".
Zakazał mi kategorycznie się nie odzywać. Pewnie mnie wszędzie zablokował, bo zniknął w komunikatorach. Kazał mi samej iść na pociąg i tłukłam się 8 godzin do domu, nieprzytomna z bólu.
Teraz siedzę i wyję z rozpaczy i nie mogę sobie wybaczyć, że go popchnęłam...
Umówiłam się na sesję u terapeuty, bo czuję, że umrę.
Koniecznie, bo przeważnie najpierw coś robisz, potem żałujesz i jeszcze się pogrążasz.
Chcę podjąć terapię...nie mam siły tak żyć.
I jeszcze to ogromne poczucie winy, że ja też pewnie przyczyniłam się do kłopotów w tej relacji...Najgorsze, że pamiętam same dobre chwile, a te złe pomijam i ciagle mam wrażenie, że to ja jestem wszystkiemu winna! Koszmar.
Chcę podjąć terapię...nie mam siły tak żyć.
I jeszcze to ogromne poczucie winy, że ja też pewnie przyczyniłam się do kłopotów w tej relacji...Najgorsze, że pamiętam same dobre chwile, a te złe pomijam i ciagle mam wrażenie, że to ja jestem wszystkiemu winna! Koszmar.
Tak terapia bedzie najlepsza. Nie jestes nic winna,psycholog Ci pomoże
Dziękuję Wam za dobre słowo...
Dziękuję Wam za dobre słowo...
Nie ma za co... spróboj pomocy psychologa
Podjęłam terapię i będę kontynuować do skutku. Pomimo tego, że terapeutka określiła go socjopatą, to i tak mam ogromne poczucie winy, bo i ja nie byłam święta (cechy narcystyczne).
Dziękuję tym, którzy mnie wspierają.
Podjęłam terapię i będę kontynuować do skutku. Pomimo tego, że terapeutka określiła go socjopatą, to i tak mam ogromne poczucie winy, bo i ja nie byłam święta (cechy narcystyczne).
Dziękuję tym, którzy mnie wspierają.
Powodzenia ![]()
Dziękuję z serca!
cechy narcystyczne
zastanów się nad sobą
Cały czas to robię.