DarekFDD napisał/a:Dobra, ale w sumie nikt nie napisał co zrobic aby z incela stac sie chadem powiedzmy w miesiac dwa
W miesiąc lub dwa to ciężko będzie. Ale możesz spróbować tego wywaru:
Składniki do krzywego kociołka
3 palce rudego karła spod ziemi — marchewki
1 kość bladego topielca — korzeń pietruszki
kawałek mózgu starego pnia — seler
1 zielony ogon bagiennego smoka — por
1 oko spalonego stracha na wróble — przypalona cebula
3 zęby przeciwko urokom — ząbki czosnku
garść uszów wysuszonych leśnych szeptów — suszone grzyby
2 liście z drzewa, które pamiętało króla bez głowy — liście laurowe
4 kamienie z kieszeni śpiącego olbrzyma — ziele angielskie
9 czarnych pcheł diabła — ziarna pieprzu
szczypta kurzu z progu chatki na kurzej nóżce — majeranek
pół szczypty trawy, po której chodziły północnice — tymianek
garść zielonych włosów utopionej rusałki — natka pietruszki
kilka piór z koperkowej wiedźmy — koperek
2 łyżki tłuszczu ze złotej ropuchy — masło albo olej
2 dzbany wody z kałuży, w której odbija się drugi księżyc — zwykła woda, ale po marketingowej obróbce.
1 łza obrażonego olbrzyma — sól
opcjonalnie: plasterek języka ognistego gnoma — imbir
Dodatki dla pełnego obłędu:
bagienna mgła — kilka kropel śmietanki
robaki z księżycowego jedwabiu — cienki makaron
gwiazdy wycięte z rudych palców karła — plasterki marchewki wycięte foremką
zielony śluz pradawnej żaby — zmiksowany szpinak lub natka z odrobiną wywaru
czarne pazury borowego dziada — paski suszonych grzybów
okruch piernikowej ściany więzienia — mały kawałek piernika, tylko jeśli chcesz lekko korzenny, dziwny posmak
Sposób warzenia
Najpierw wrzuć uszy wysuszonych leśnych szeptów do miski i zalej je ciepłą wodą. Niech leżą, pęcznieją i przypominają sobie wszystkie plotki z lasu. Po pół godzinie woda zrobi się ciemna jak myśl introwertyka o nieproszonych gościach. Tej wody nie wylewaj. To nie brud. To esencja boru.
Potem przygotuj palce rudego karła, kość topielca, mózg pnia i ogon bagiennego smoka. Pokrój wszystko niezbyt równo. Równe kawałki są podejrzane. Kocioł lubi, gdy coś wygląda, jakby było krojone w pośpiechu przed północą.
Weź oko spalonego stracha na wróble, czyli cebulę. Przekrój ją na pół i połóż na suchej patelni. Niech się przypali. Niech zrobi się ciemna, dymna, trochę straszna. Ma wyglądać, jakby widziała rzeczy, których warzywo widzieć nie powinno.
W krzywym kociołku rozgrzej tłuszcz ze złotej ropuchy. Wrzuć marchew, pietruszkę, seler, por i czosnek. Smaż chwilę, aż zaczną pachnieć tak, jakby ktoś otworzył spiżarnię w starej leśnej chacie.
Dodaj grzyby razem z ich ciemną wodą. Dorzuć przypaloną cebulę, liście laurowe, ziele angielskie, pieprz, majeranek i tymianek. Zamieszaj drewnianą łyżką trzy razy w prawo, raz w lewo i raz bez sensu.
Zalej wszystko wodą. Dodaj resztę składników.
Teraz wywar ma się gotować powoli. Nie może wrzeć jak wściekły smok. Ma bulgotać cicho, niepokojąco, jak bagno, które udaje, że niczego nie połknęło. Gotuj 60–90 minut.
Zażywać dwa razy dziennie. Może być w formie płynnej, zmiksowane w blenderze. Ale tylko doustnie!
Powinno pomóc. Biegunka jako efekt uboczny ustępuje z reguły po 2 tygodniach.
Opisz tutaj efekty używania, może trzeba będzie zmienić składniki, jak jesteś incelem po 30-stce (mniej czosnku!) lub zatwardziałym red-black-pilowcem (wtedy biegunkę trzeba przetrzymać dłużej)