Chciałbym się poradzić kobiet o pewną relację. Poznałem na tinderze, jakieś pół roku temu temu dziewczynę. Pisaliśmy ponad miesiąc. Po tym czasie spotkaliśmy się na randkę. Od tamtego czasu randki były dość regularne. Na żywo randki były świetne, ale jedna rzecz mnie trapiła, a mianowicie jak już się żegnaliśmy to nasz kontakt internetowy był po prostu słaby. Potrafiła odpisywać po dniu, dwóch, czasem trzech. Często olewała to co pisałem, pisała pół słówkami. Pomyślałem, że to początek relacji i no cóż, ma takie prawo. Ale takie zachowanie nie pozwalało mi zainwestować bardziej i więcej w relację, bo czułem się jak opcja, a nie wybranek. Takie zachowanie sprawiało też, że ta relacja w fazie randkowania się mocno przeciągała. Sprawiała też, że ostrożnie podchodziłem do niej i traktowałem dalej jako randki i poznawanie. I tak sobie spotykaliśmy się dość regularnie. Raz ona proponowała wyjścia, raz ja. Po pewnym momencie po prostu oszalałem, bo dysproporcja między tym jak się zachowuje na żywo, a jak w Internecie była ogromna. Na żywo sama mnie podrywała, adorowała, dotykała, uśmiechała się, skracała kontakt. Bym to opisał, że chciała związku ze mną. Jak się żegnaliśmy to był zwrot zachowania o 180 stopni. Czułem się jak opcja i to taka na samym dole listy. To jej zachowanie nie pozwało iść dalej z relacją i odwzajemnić jej adorowanie. Spotykaliśmy się dalej na randki, ale bez pocałunków czy wejścia w relację.
Dwa miesiące temu jak oglądaliśmy film pęknąłem i zaproponowałem poważną rozmowę. Powiedziałem, że mi zależy na niej, że chciałbym wejść z nią w relację, że jej zachowanie bardzo mnie niepokoiło i, odbierałem je jako niestabilne, a ja nie lubię niestabilności w relacjach. Powiedziała, że nie odwzajemniałem jej adorowania i dlatego myślała, że ja się jej nie podobam, więc relacja utknęła. Przeprosiła za olewanie mnie i powiedziała, że będzie się ze mną częściej kontaktować i mi odpisywać. Tutaj się po prostu nie zrozumieliśmy i oboje popełniliśmy błąd, ale ona moim zdaniem większy. Pomyślałem, że ważne, że wyjaśnione i teraz będzie lepiej. Od tamtego momentu weszliśmy formalnie w związek. Myślałem, że teraz będzie już normalnie i dobrze. Przez pierwsze kilka dni było dużo lepiej. Odpisywała normalne i było według mojej definicji miłości stabilnie i dobrze.
Niestety, ale tak było tylko przez kilka dni. Później powrót starego schematu, mimo, że byliśmy w związku. Kolejna rozmowa, kolejny raz powiedziała, że wie i, że się poprawi. Później kolejny raz było to samo. Kilka dni temu miałem z nią kolejną rozmowę na której powiedziała, że nazywam się tak samo jak jej były i to ją blokowało przed wejściem w relację. Czułem, że jej wymówki są coraz głupsze. Pomału zaczynam już tracić cierpliwość. Raz miałem taką sytuacje, że napisałem jej, że w relacji czuje się źle i muszę przemyśleć czy ona ma dla mnie sens. Napisałem to i poszedłem się wykąpać. Wyszedłem z wanny i miałem 5-6 telefonów pod rząd od niej. Napisała mi na messengerze, że błaga o rozmowę. Pogadaliśmy, przeprosiła zbitym głosem, a później znów było to samo. Nie wiem co mam robić, co mam myśleć o tym. O co jej może chodzić? Zależy mi na niej, na żywo relacja jest na prawdę fajna, ale jak już od niej wychodzę to no czuje się jak jakiś podrzutek i opcja.
Na 100% nie ma innego chłopaka, męża, dzieci, romansu czy sponsora. Sprawdziłem. Miasto w którym mieszkamy jest małe.