Kobieta gra ze mną w grę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kobieta gra ze mną w grę

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-19 23:47:14)

Temat: Kobieta gra ze mną w grę

Chciałbym się poradzić kobiet o pewną relację. Poznałem na tinderze, jakieś pół roku temu temu dziewczynę. Pisaliśmy ponad miesiąc. Po tym czasie spotkaliśmy się na randkę. Od tamtego czasu randki były dość regularne. Na żywo randki były świetne, ale jedna rzecz mnie trapiła, a mianowicie jak już się żegnaliśmy to nasz kontakt internetowy był po prostu słaby. Potrafiła odpisywać po dniu, dwóch, czasem trzech. Często olewała to co pisałem, pisała pół słówkami. Pomyślałem, że to początek relacji i no cóż, ma takie prawo. Ale takie zachowanie nie pozwalało mi zainwestować bardziej i więcej w relację, bo czułem się jak opcja, a nie wybranek. Takie zachowanie sprawiało też, że ta relacja w fazie randkowania się mocno przeciągała. Sprawiała też, że ostrożnie podchodziłem do niej i traktowałem dalej jako randki i poznawanie. I tak sobie spotykaliśmy się dość regularnie. Raz ona proponowała wyjścia, raz ja. Po pewnym momencie po prostu oszalałem, bo dysproporcja między tym jak się zachowuje na żywo, a jak w Internecie była ogromna. Na żywo sama mnie podrywała, adorowała, dotykała, uśmiechała się, skracała kontakt. Bym to opisał, że chciała związku ze mną. Jak się żegnaliśmy to był zwrot zachowania o 180 stopni. Czułem się jak opcja i to taka na samym dole listy. To jej zachowanie nie pozwało iść dalej z relacją i odwzajemnić jej adorowanie. Spotykaliśmy się dalej na randki, ale bez pocałunków czy wejścia w relację.

Dwa miesiące temu jak oglądaliśmy film pęknąłem i zaproponowałem poważną rozmowę. Powiedziałem, że mi zależy na niej, że chciałbym wejść z nią w relację, że jej zachowanie bardzo mnie niepokoiło i, odbierałem je jako niestabilne, a ja nie lubię niestabilności w relacjach. Powiedziała, że nie odwzajemniałem jej adorowania i dlatego myślała, że ja się jej nie podobam, więc relacja utknęła. Przeprosiła za olewanie mnie i powiedziała, że będzie się ze mną częściej kontaktować i mi odpisywać. Tutaj się po prostu nie zrozumieliśmy i oboje popełniliśmy błąd, ale ona moim zdaniem większy. Pomyślałem, że ważne, że wyjaśnione i teraz będzie lepiej. Od tamtego momentu weszliśmy formalnie w związek. Myślałem, że teraz będzie już normalnie i dobrze. Przez pierwsze kilka dni było dużo lepiej. Odpisywała normalne i było według mojej definicji miłości stabilnie i dobrze.
Niestety, ale tak było tylko przez kilka dni. Później powrót starego schematu, mimo, że byliśmy w związku. Kolejna rozmowa, kolejny raz powiedziała, że wie i, że się poprawi. Później kolejny raz było to samo. Kilka dni temu miałem z nią kolejną rozmowę na której powiedziała, że nazywam się tak samo jak jej były i to ją blokowało przed wejściem w relację. Czułem, że jej wymówki są coraz głupsze. Pomału zaczynam już tracić cierpliwość. Raz miałem taką sytuacje, że napisałem jej, że w relacji czuje się źle i muszę przemyśleć czy ona ma dla mnie sens. Napisałem to i poszedłem się wykąpać. Wyszedłem z wanny i miałem 5-6 telefonów pod rząd od niej. Napisała mi na messengerze, że błaga o rozmowę. Pogadaliśmy, przeprosiła zbitym głosem, a później znów było to samo. Nie wiem co mam robić, co mam myśleć o tym. O co jej może chodzić? Zależy mi na niej, na żywo relacja jest na prawdę fajna, ale jak już od niej wychodzę to no czuje się jak jakiś podrzutek i opcja.



Na 100% nie ma innego chłopaka, męża, dzieci, romansu czy sponsora. Sprawdziłem. Miasto w którym mieszkamy jest małe.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Marmurek91 napisał/a:

Chciałbym się poradzić kobiet o pewną relację. Poznałem na tinderze, jakieś pół roku temu temu dziewczynę. Pisaliśmy ponad miesiąc. Po tym czasie spotkaliśmy się na randkę. Od tamtego czasu randki były dość regularne. Na żywo randki były świetne, ale jedna rzecz mnie trapiła, a mianowicie jak już się żegnaliśmy to nasz kontakt internetowy był po prostu słaby. Potrafiła odpisywać po dniu, dwóch, czasem trzech. Często olewała to co pisałem, pisała pół słówkami. Pomyślałem, że to początek relacji i no cóż, ma takie prawo. Ale takie zachowanie nie pozwalało mi zainwestować bardziej i więcej w relację, bo czułem się jak opcja, a nie wybranek. Takie zachowanie sprawiało też, że ta relacja w fazie randkowania się mocno przeciągała. Sprawiała też, że ostrożnie podchodziłem do niej i traktowałem dalej jako randki i poznawanie. I tak sobie spotykaliśmy się dość regularnie. Raz ona proponowała wyjścia, raz ja. Po pewnym momencie po prostu oszalałem, bo dysproporcja między tym jak się zachowuje na żywo, a jak w Internecie była ogromna. Na żywo sama mnie podrywała, adorowała, dotykała, uśmiechała się, skracała kontakt. Bym to opisał, że chciała związku ze mną. Jak się żegnaliśmy to był zwrot zachowania o 180 stopni. Czułem się jak opcja i to taka na samym dole listy. To jej zachowanie nie pozwało iść dalej z relacją i odwzajemnić jej adorowanie. Spotykaliśmy się dalej na randki, ale bez pocałunków czy wejścia w relację.

Dwa miesiące temu jak oglądaliśmy film pęknąłem i zaproponowałem poważną rozmowę. Powiedziałem, że mi zależy na niej, że chciałbym wejść z nią w relację, że jej zachowanie bardzo mnie niepokoiło i, odbierałem je jako niestabilne, a ja nie lubię niestabilności w relacjach. Powiedziała, że nie odwzajemniałem jej adorowania i dlatego myślała, że ja się jej nie podobam, więc relacja utknęła. Przeprosiła za olewanie mnie i powiedziała, że będzie się ze mną częściej kontaktować i mi odpisywać. Tutaj się po prostu nie zrozumieliśmy i oboje popełniliśmy błąd, ale ona moim zdaniem większy. Pomyślałem, że ważne, że wyjaśnione i teraz będzie lepiej. Od tamtego momentu weszliśmy formalnie w związek. Myślałem, że teraz będzie już normalnie i dobrze. Przez pierwsze kilka dni było dużo lepiej. Odpisywała normalne i było według mojej definicji miłości stabilnie i dobrze. Niestety, ale tak było tylko przez kilka dni. Później powrót starego schematu, mimo, że byliśmy w związku. Kolejna rozmowa, kolejny raz powiedziała, że wie i, że się poprawi. Później kolejny raz było to samo. Kilka dni temu miałem z nią kolejną rozmowę

Jakieś ferie się w Polsce zaczęły?

3 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-19 23:56:31)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Salomonka napisał/a:
Marmurek91 napisał/a:

Chciałbym się poradzić kobiet o pewną relację. Poznałem na tinderze, jakieś pół roku temu temu dziewczynę. Pisaliśmy ponad miesiąc. Po tym czasie spotkaliśmy się na randkę. Od tamtego czasu randki były dość regularne. Na żywo randki były świetne, ale jedna rzecz mnie trapiła, a mianowicie jak już się żegnaliśmy to nasz kontakt internetowy był po prostu słaby. Potrafiła odpisywać po dniu, dwóch, czasem trzech. Często olewała to co pisałem, pisała pół słówkami. Pomyślałem, że to początek relacji i no cóż, ma takie prawo. Ale takie zachowanie nie pozwalało mi zainwestować bardziej i więcej w relację, bo czułem się jak opcja, a nie wybranek. Takie zachowanie sprawiało też, że ta relacja w fazie randkowania się mocno przeciągała. Sprawiała też, że ostrożnie podchodziłem do niej i traktowałem dalej jako randki i poznawanie. I tak sobie spotykaliśmy się dość regularnie. Raz ona proponowała wyjścia, raz ja. Po pewnym momencie po prostu oszalałem, bo dysproporcja między tym jak się zachowuje na żywo, a jak w Internecie była ogromna. Na żywo sama mnie podrywała, adorowała, dotykała, uśmiechała się, skracała kontakt. Bym to opisał, że chciała związku ze mną. Jak się żegnaliśmy to był zwrot zachowania o 180 stopni. Czułem się jak opcja i to taka na samym dole listy. To jej zachowanie nie pozwało iść dalej z relacją i odwzajemnić jej adorowanie. Spotykaliśmy się dalej na randki, ale bez pocałunków czy wejścia w relację.

Dwa miesiące temu jak oglądaliśmy film pęknąłem i zaproponowałem poważną rozmowę. Powiedziałem, że mi zależy na niej, że chciałbym wejść z nią w relację, że jej zachowanie bardzo mnie niepokoiło i, odbierałem je jako niestabilne, a ja nie lubię niestabilności w relacjach. Powiedziała, że nie odwzajemniałem jej adorowania i dlatego myślała, że ja się jej nie podobam, więc relacja utknęła. Przeprosiła za olewanie mnie i powiedziała, że będzie się ze mną częściej kontaktować i mi odpisywać. Tutaj się po prostu nie zrozumieliśmy i oboje popełniliśmy błąd, ale ona moim zdaniem większy. Pomyślałem, że ważne, że wyjaśnione i teraz będzie lepiej. Od tamtego momentu weszliśmy formalnie w związek. Myślałem, że teraz będzie już normalnie i dobrze. Przez pierwsze kilka dni było dużo lepiej. Odpisywała normalne i było według mojej definicji miłości stabilnie i dobrze. Niestety, ale tak było tylko przez kilka dni. Później powrót starego schematu, mimo, że byliśmy w związku. Kolejna rozmowa, kolejny raz powiedziała, że wie i, że się poprawi. Później kolejny raz było to samo. Kilka dni temu miałem z nią kolejną rozmowę

Jakieś ferie się w Polsce zaczęły?

Wiem, jak to brzmi. Mam świadomość, że ona zachowuje się mocno niedojrzale.
Nie wiem co się za tym kryje. Nie wiem dlaczego kobieta po 30 tak się zachowuje.
Może jak się dowiem to będę w stanie z nią jakoś porozmawiać.

Mam jedno podejrzenie, ale nie wiem jak to ugryźć. Mówiłem jej, że mocno zależy mi na dzieciach. Jak u niej bywałem to widziałem, że miała w zakładkach dużo stron o leczeniu bezpłodności. Może ona tego się boi? Boi się przyznać?
Chętnie bym z nią o tym pogadał, ale chcę inne możliwości wyeliminować zanim przysiądę do tego tematu, bo to jest już ciężki temat, trochę za ciężki jak na taką znajomość.
Do tego  dalej pewnośći co do tego nie mam, czy to chodziło o nią.

4

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Kiedy będziesz z. Ja rozmawiał??

Na internecie są i tak fikcyjne konta randkowe,które ciężko znaleźć,więc nie ma gwarancji czy ma boczniaka,,kochanka

5 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-20 00:11:00)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
jea1 napisał/a:

Kiedy będziesz z. Ja rozmawiał??

Na internecie są i tak fikcyjne konta randkowe,które ciężko znaleźć,więc nie ma gwarancji czy ma boczniaka,,kochanka

W zasadzie nie wiem. Pewnie w sobotę, bo jutro nie mogę.

Szczerze to jakoś w to wątpię. Ona jest dość mocno transparentna. Jak jestem u niej to daje mi do dyspozycji swojego laptopa, przy mnie wchodzi na messengera czy facebooka.
Sama mi podała kod do swojego telefonu. Często nawet prosiła mnie abym sam wszedł na jej telefon i coś jej znalazł.
Trochę to dziwne, ale chyba chciała pokazać, że nie ma nic do ukrycia.

Ja wiem, że mogę właśnie wyjść na jelenia. Gdybym się do niej nie przywiązał to bym dawno odpuści. Wiem, że z boku to wygląda tragicznie dla mnie.

6

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Uuu jak z tindera to na bank ciekawy przypadek. Mieszkacie w małym mieście to powinniście się widywać codziennie, nie byłoby problemu z odpisywaniem, ale z tego, co piszesz to lepiej szukać dalej.

7

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Czujesz się jak opcja, więc pewnie jesteś. Moim zdaniem to żadna gra tylko problemy emocjonalne, lepiej odejść.

8

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

No jest bardzo dziwna, mozesz byc jakas opcja, moze odpusc.

9

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Powiem tak. Nie ma sensu wnikać czemu tak się zachowuje. Niepotrzebnie pozwoliłeś, żeby to poszło dalej i się w to zaangażowałeś. Ale sprawę trzeba zakończyć, to nie jest materiał na kobietę twojego życia, a tym bardziej matkę dzieci.

10

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

No cóż, ona nie czuje do ciebie "chemii" i tego nie zmienisz.

11

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Następny co chce zrozumieć, czy ten sam… big_smile
Jeśli kiedykolwiek w życiu miałeś takie sytuacje czy podobne do nich, to się zrywa relacje, a nie próbuje zrozumieć, chyba,  że na potrzeby trollingu tongue

12 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-20 13:13:38)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

I macie rację. Popytałem wszystkich, którym ufam i wszyscy jak jeden mąż powiedzieli to co Wy. Napisałem do niej wiadomość na messengerze. Pewnie po pracy odczyta. Napisałem, że zachowuje się jak przedszkolak, zamiast powiedzieć wprost, że nie czuje chemii to manipuluje i wymyśla wymówki. Napisałem, że nie akceptuje takiego zachowania, w którym czuje się jako opcja i to w jakiekolwiek relacji, a tym bardziej romantycznej. Pewnie po pracy odczyta. Nie wierzę, że chemia się magicznie pojawi, a jak nawet to na chwile, a taki efekt mnie nie interesuje. Więc to raczej koniec.


Wiecie, całą noc nie spałem i analizowałem (cóż). Jak ja mówiłem o planach na przyszłość, wspólnych wyjazdach to ona nawet słowa nie powiedziała. Po prostu milczała. Żadnego tak, nie, zastanowię się, żadnych pytań. NIC. Przez ostatni miesiąc jakieś 95% moich propozycji randek odmawiała, bo nie miała czasu. Co prawda proponowała swoje randki, ale to nadal boli i pokazuje, że coś jest nie tak. W pewnym momencie aż mi się odechciało cokolwiek organizować, bo ile razy można słuchać odmowy. Moja męska energia wyparowała. Na walentynki powiedziała, że pilnuje dziecko siostry i nie może ze mną wyjść. Ja chciałem zrobić niespodziankę i zorganizowałem fajne walentynki. Chociaż, dobrze, że oddali mi prawie całe pieniądze za odwołanie rezerwacji. Jak jej o tym powiedziałem to odpowiedziała "to było mi powiedzieć". Tylko jak powiedzieć jak byliśmy parą i chciałem zrobić jej romantyczną niespodziankę. To chyba naturalne, że jak jesteśmy oficjalnie w związku to myślałem, że będzie miała 14 luty wolny, a szczególnie, że to była sobota.

Takich sytuacji było więcej, ale nie ma sensu się rozpisywać, bo puenta jest znana.
Te wszystkie sytuacje dały mi do myślenia, że po jej stronie chemii po prostu nie ma, a ja byłem ślepy i za dużo sobie dopowiadałem.

13

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Nie wiem czy jest tam chemia czy nie jest, ale... ile razy dziennie piszesz do niej? Może jesteś zbyt absorbujący i nie umiesz zająć się sam sobą? Chemia nie wyklucza posiadania dużej ilości pozazwiązkowych zajęć, jak chociażby jej obowiązki w Walentynki.

14 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-20 13:41:31)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Samba napisał/a:

Nie wiem czy jest tam chemia czy nie jest, ale... ile razy dziennie piszesz do niej? Może jesteś zbyt absorbujący i nie umiesz zająć się sam sobą? Chemia nie wyklucza posiadania dużej ilości pozazwiązkowych zajęć, jak chociażby jej obowiązki w Walentynki.

Od kilku miesięcy piszę raz dziennie. Wieczorem, po pracy. Około 20-21. Piszę lub dzwonię. Podczas dnia rzadko kiedy mamy kontakt. Ma mocno absorbującą pracę, więc dałem jej przestrzeń. Co prawda nigdy mnie o nią nie prosiła, ale tak wywnioskowałem z jej zachowania.
Na początku znajomości pisałem znacznie częściej, ale zauważyłem, że ona mi nie odpisuje to znacznie zmniejszyłem częstotliwość.

15

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Marmurek91 napisał/a:

Od kilku miesięcy piszę raz dziennie. Wieczorem, po pracy. Około 20-21.

To rzadko, więc nie ma mowy o tym że ją przytłaczasz - a do tego powiedziałeś że ona odpisuje Ci np. raz na 3 dni.
To jest CHOLERNIE dziwne i każdy kto był w udanym związku z odwzajemnionym uczuciem przyzna mi rację.
Zwłaszcza na początku, gdy fascynacja jest ogromna, to zauroczenie, tęsknota, pożądanie - każdy zakochany wie, że ma się ochotę co chwilę gadać z tą osobą. Staje się ona priorytetem w życiu (przynajmniej na te kilka miesięcy smile). A jeśli ta dziewczyna bierze telefon, widzi Twoją wiadomość i myśli "meh, odpowiem jutro/pojutrze" - to jest coś mocno nie tak.

Wierzę, że ją sprawdziłeś, ale wszystko pasowałoby raczej do tego że np. ma męża i nie może odpisywać. Chociaż szczerze mówiąc, to też nie - bo znam osoby które miały romans - wymykały się i odpisywały choć kilka słów jak najczęściej.

16 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-20 16:05:43)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
madoja napisał/a:
Marmurek91 napisał/a:

Od kilku miesięcy piszę raz dziennie. Wieczorem, po pracy. Około 20-21.

To rzadko, więc nie ma mowy o tym że ją przytłaczasz - a do tego powiedziałeś że ona odpisuje Ci np. raz na 3 dni.
To jest CHOLERNIE dziwne i każdy kto był w udanym związku z odwzajemnionym uczuciem przyzna mi rację.
Zwłaszcza na początku, gdy fascynacja jest ogromna, to zauroczenie, tęsknota, pożądanie - każdy zakochany wie, że ma się ochotę co chwilę gadać z tą osobą. Staje się ona priorytetem w życiu (przynajmniej na te kilka miesięcy smile). A jeśli ta dziewczyna bierze telefon, widzi Twoją wiadomość i myśli "meh, odpowiem jutro/pojutrze" - to jest coś mocno nie tak.

Wierzę, że ją sprawdziłeś, ale wszystko pasowałoby raczej do tego że np. ma męża i nie może odpisywać. Chociaż szczerze mówiąc, to też nie - bo znam osoby które miały romans - wymykały się i odpisywały choć kilka słów jak najczęściej.

Co do odpisywania to zdarzało się, że raz na trzy dni, ale bardzo często raz/dwa razy na dzień. Ma dużą więź z rodziną. Często jeździ do rodziców, czy rodzeństwa ciotecznego. Ma też pracę, gdzie pracuje po 8 godzin plus prace domowe. Tym się usprawiedliwiała.
Czy jej wierzę? Tak, a przynajmniej chcę wierzyć.

Kiedyś miałem taką relację, gdzie spotykałem się z kobietą przez 3 miesiące i było bardzo podobnie jak teraz, czyli na żywo super, a na odległość było słabo, ale dużo, dużo lepiej niż jest teraz z obecną partnerką big_smile Po czasie okazało się, że ma męża i dzieci. Dowiedziałem się o tym przypadkiem, jak rozmawiałem z jej koleżanką. Powiedziałem jej o tej sytuacji pewnego razu i spytałem czy przypadkiem drugi raz w coś takiego się nie wplątałem. Zaprzeczała i mówiła, że nie ma faceta, dzieci, romansu, innego chłopaka, portali randkowych i tak dalej.

Widziałem jej telefon. Ona dostaje powiadomienia na pulpit w telefonie. Tylko, że jestem prawie przekonany, że ten dymek messengera po prostu ukrywa i później zapomina o mnie. Raz jak nie odzywała się 2 dni to usprawiedliwiła się tym, że telefon zostawiła w aucie big_smile
Innym razem usprawiedliwiała się tym, że ona czuje się niedowartościowana i walczy ze słabą samooceną. Przez to mi nie odpisywała.

Sytuacja jest dziwna. Na tyle, że przyczyną może być dosłownie wszystko. Obecnie najbardziej wierzę w brak chemii. Przez to wszystko czuje się na samym dnie jej priorytetów. Ot taki facet, który jak się nudzi  to z nim popisze czy spotka się. Ja ją niestety miałem na prawie samej górze priorytetów.
Ta dysproporcja bardzo boli. Sytuacja jest na tyle kuriozalna, że to ona pierwsza szukała dotyku, skracała dystans, przytulała się, szukała pocałunku. Więc chemia może i była, ale sam nie wiem co się z nią stało. Po prostu ta cała historia zaprzecza sama sobie big_smile To jest po prostu mega dziwne, ale właśnie tak w moich oczach ona się zachowuje.
Nawet przez chwilę pomyślałem o jakimś borderline, ale nie jestem psychologiem czy psychiatrą. Po prostu taka myśl osoby, która coś tam słyszała.

Na samym początku znajomości zapytałem ją dlaczego na facebooku nie ma statusu aktywności. Odpowiedziała wtedy, ze z byłym mocno kłócili się o to, że ona mu nie odpisuje mimo, że na facebooku jest online (ta zielona lampka). Normalnie teraz jak to wspominam to przeżywam deja vu big_smile To mi trochę dało teraz do myślenia, że ona po prostu może taka jest?
Ja sam chyba zaraz borderline dostanę od tego, bo sam sobie też przeczę big_smile

17

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Ja jestem zdania że każdy ma prawo dostawać w związku to, czego pragnie. Jak najbardziej rozumiem Twoją potrzebę częstego kontaktu gdy się nie widzicie. To jak najbardziej naturalne - tęsknisz za nią, podoba Ci się, pożądasz jej, chcesz ją poznawać.

18

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Marmurek91 napisał/a:

Sytuacja jest dziwna. Na tyle, że przyczyną może być dosłownie wszystko. Obecnie najbardziej wierzę w brak chemii. Przez to wszystko czuje się na samym dnie jej priorytetów. Ot taki facet, który jak się nudzi  to z nim popisze czy spotka się. Ja ją niestety miałem na prawie samej górze priorytetów.
Ta dysproporcja bardzo boli. Sytuacja jest na tyle kuriozalna, że to ona pierwsza szukała dotyku, skracała dystans, przytulała się, szukała pocałunku. Więc chemia może i była, ale sam nie wiem co się z nią stało. Po prostu ta cała historia zaprzecza sama sobie big_smile To jest po prostu mega dziwne, ale właśnie tak w moich oczach ona się zachowuje.
Nawet przez chwilę pomyślałem o jakimś borderline, ale nie jestem psychologiem czy psychiatrą. Po prostu taka myśl osoby, która coś tam słyszała.

Na samym początku znajomości zapytałem ją dlaczego na facebooku nie ma statusu aktywności. Odpowiedziała wtedy, ze z byłym mocno kłócili się o to, że ona mu nie odpisuje mimo, że na facebooku jest online (ta zielona lampka). Normalnie teraz jak to wspominam to przeżywam deja vu big_smile To mi trochę dało teraz do myślenia, że ona po prostu może taka jest?
Ja sam chyba zaraz borderline dostanę od tego, bo sam sobie też przeczę big_smile

Może ona lubi spędzać czas jakościowo - jeśli już się spotka to dokłada wszelkich starań by było jak być powinno. Więc zależy jej na wartościowym spędzeniu czasu zarówno z tobą gdy jest z tobą jak i bez ciebie gdy jesteście osobno.
Bo z samego pisania niewiele wynika.
Takie wytłumaczenie mogłabym mieć gdyby nie to, że uważam, że ona cię po prostu olewa. Tak że wiesz co masz robić. Aha, i daruj sobie przypisywanie borderline do pierwszej lepszej napotkanej osoby, bo to bez sensu. Z tego co kojarzę, a poznałam kilka zdiagnozowanych borderek, to polega na tym, że w jednej chwili są do serca przyłóż by w drugiej były wkurzone i rozwrzeszczane na maksa.

19 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-20 20:39:49)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Samba napisał/a:
Marmurek91 napisał/a:

Sytuacja jest dziwna. Na tyle, że przyczyną może być dosłownie wszystko. Obecnie najbardziej wierzę w brak chemii. Przez to wszystko czuje się na samym dnie jej priorytetów. Ot taki facet, który jak się nudzi  to z nim popisze czy spotka się. Ja ją niestety miałem na prawie samej górze priorytetów.
Ta dysproporcja bardzo boli. Sytuacja jest na tyle kuriozalna, że to ona pierwsza szukała dotyku, skracała dystans, przytulała się, szukała pocałunku. Więc chemia może i była, ale sam nie wiem co się z nią stało. Po prostu ta cała historia zaprzecza sama sobie :D To jest po prostu mega dziwne, ale właśnie tak w moich oczach ona się zachowuje.
Nawet przez chwilę pomyślałem o jakimś borderline, ale nie jestem psychologiem czy psychiatrą. Po prostu taka myśl osoby, która coś tam słyszała.

Na samym początku znajomości zapytałem ją dlaczego na facebooku nie ma statusu aktywności. Odpowiedziała wtedy, ze z byłym mocno kłócili się o to, że ona mu nie odpisuje mimo, że na facebooku jest online (ta zielona lampka). Normalnie teraz jak to wspominam to przeżywam deja vu :D To mi trochę dało teraz do myślenia, że ona po prostu może taka jest?
Ja sam chyba zaraz borderline dostanę od tego, bo sam sobie też przeczę :D

Może ona lubi spędzać czas jakościowo - jeśli już się spotka to dokłada wszelkich starań by było jak być powinno. Więc zależy jej na wartościowym spędzeniu czasu zarówno z tobą gdy jest z tobą jak i bez ciebie gdy jesteście osobno.
Bo z samego pisania niewiele wynika.
Takie wytłumaczenie mogłabym mieć gdyby nie to, że uważam, że ona cię po prostu olewa. Tak że wiesz co masz robić. Aha, i daruj sobie przypisywanie borderline do pierwszej lepszej napotkanej osoby, bo to bez sensu. Z tego co kojarzę, a poznałam kilka zdiagnozowanych borderek, to polega na tym, że w jednej chwili są do serca przyłóż by w drugiej były wkurzone i rozwrzeszczane na maksa.

Super jakby mi o tym opowiedziała, że ona preferuje taki sposób spędzania czasu. Problem w tym, że jak ją o to zapytałem to po prostu była cicho i przepraszała za swoje zachowanie, zamiast powiedzieć prawdę dlaczego tak robiła.
Największym moim strachem jest niewiedza, a ona dosłownie karmi mnie tym.

Ja jej dzisiaj o 10 rano wysłałem na messengerze tekst, którego puentą jest mniej więcej coś takiego " Zamiast zmierzyć się z prawdą to tracimy najcenniejsze co mamy, czyli czas". Powiedziałem jej wprost, że mnie nie szanuje, olewa i ja sobie na to nie pozwolę. Odczytała to o 11 i do teraz brak jakiejkolwiek reakcji.
To mnie w niej nabardziej wkurza. Mogłaby po prostu napisać "OKEJ", albo "wiesz co musimy to przedyskutować". A tutaj po prostu zero, nic. Pewnie jutro, albo za dwa dni mi napisze, że była u koleżanki/siostry/brata/mamy/wujka i, że przeprasza.

Te przypisanie bordera to juz z bezsilności. najprawdopodobniej po prostu mnie olewa, bo może, bo jestem opcją, do której może się odezwać jak się nudzi.

Macie racje, to koniec tej relacji.

20

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Marmurek91, no komunikatywna to ona nie jest... Może to prokrastynantka? Chce jak najlepiej wypaść, więc się wstrzymuje i obmyśla co napisać, aż w końcu czas ulatuje? A może to jest to, co sam pisałeś, ze gra z tobą w gierki - kto wie. W każdym razie teraz już komunikacja szwankuje, a to nie zapowiada powodzenia w późniejszym czasie.

21 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-20 21:15:38)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Samba napisał/a:

Marmurek91, no komunikatywna to ona nie jest... Może to prokrastynantka? Chce jak najlepiej wypaść, więc się wstrzymuje i obmyśla co napisać, aż w końcu czas ulatuje? A może to jest to, co sam pisałeś, ze gra z tobą w gierki - kto wie. W każdym razie teraz już komunikacja szwankuje, a to nie zapowiada powodzenia w późniejszym czasie.

Komunikatywna jest, ale w small talk na żywo. Jest z zawodu handlowcem, więc siłą rzeczy musi mieć gadane na żywo.
Problem zaczyna się jak trzeba pogadać przez internet ze mną lub na żywo na tematy ważne i związkowe.

Twoja teoria może być trafna. Jakiś czas temu tłumaczyła się w stylu "Chcę dobrze, a wychodzi jak zawsze". Mówiła też jakiś czas temu, że walczy z prokrastynacją.
Tak czy inaczej na ile ją znam to pewnie odpisze mi o 22-23 lub jutro (tak, żeby chociaż jedna doba minęła big_smile) w stylu "byłam zajęta tym i tym. Przepraszam. Pogadajmy". Jak nic nie napisze to się zdziwię i wtedy no cóż to już definitywny koniec, bo ja nie zamierzam nic więcej pisać.

Wiecie, mój główny zarzut jest taki, że ja nie wiem z czym się mierzę. Jak nie ma chemii to najlepiej jakby mi to napisała i to by było na tyle. Jak prokrastynuje to jakby mi to napisała to bym chociaż wiedział z czym się mierzę i bym zdecydował czy chcę w to wchodzić. Jak tak to bym przynajmniej wiedział jak reagować, jak jej pomóc i bym był po prostu spokojniejszy, bo wiedziałbym dlaczego nie ma z nią kontaktu.
A ona po prostu prawie zero. Bardzo szczątkowo mi te informacje dawkuje. Tak mniej więcej raz na dwa tygodnie dowiaduje się czegoś nowego. Weź i składaj te puzzle człowieku big_smile Mówiłem jej kilka razy, że może mi powiedzieć dosłownie wszystko i wszystko jestem w stanie znieść, oprócz jakiejś rodziny na boku czy zdrady.

22

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Jak to czytam to widzę jedno - ona nie potrafi się zaangażować. Wiesz widzicie się na parę godzin, co jakiś czas to mnie to nie dziwi, że skraca bliskość i sama coś inicjuje, bo właściwie każda kobieta potrzebuje bliskości, i jak ma faceta obok siebie to korzysta. Niestety nie wierzę w głupotę typu, że przez cały dzień nie miałaby czasu odpisać. Żyjemy w czasach, gdzie ludzie się z telefonami nie rozstają, a że jest typem rodzinnym, to zdaję sobie sprawę że musi mieć z nimi spory kontakt. Może być tak, że będąc z mamą/siostrą czy kimś tam, nie jest typem który siedząc i rozmawiając z tą osobą zagląda do telefonu. Jednakże gadanie, że zostawiła telefon w samochodzie na 2 dni jest całkowicie nie do uwierzenia, bo ciągle pomaga rodzinie, więc jakiś kontakt musi mieć. Zresztą kto tak robi, że telefon zostawia gdzieś choćby na 24h? Nie te czasy, no chyba że jest starszą osobą, co nie przywykła do przeglądania stron na internecie.
To wygląda tak, że ty prosisz ją o uwagę, ona przeprasza za jego brak, stara się dzień/dwa i wraca do rutyny nieodpisywania, więc w zasadzie czuję tylko potrzebę kontaktu, gdy Ty jedziesz jej tekstem z grubej rury, i wtedy dopiero czuje, że może Cię stracić. Tak się nie da zbudować relacji, przykro mi. Bo widać, że ty się zacząłeś naprawdę angażować, a ona najwyraźniej sama nie wie, czy chce tego związku czy nie... Możliwe, że nie jesteś jej pierwszym facetem z tindera, i po prostu to też ją w jakiś sposób mogło zablokować do głębszej relacji i klarownych deklaracji.

23 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-20 21:41:57)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Melanie93 napisał/a:

Jak to czytam to widzę jedno - ona nie potrafi się zaangażować. Wiesz widzicie się na parę godzin, co jakiś czas to mnie to nie dziwi, że skraca bliskość i sama coś inicjuje, bo właściwie każda kobieta potrzebuje bliskości, i jak ma faceta obok siebie to korzysta. Niestety nie wierzę w głupotę typu, że przez cały dzień nie miałaby czasu odpisać. Żyjemy w czasach, gdzie ludzie się z telefonami nie rozstają, a że jest typem rodzinnym, to zdaję sobie sprawę że musi mieć z nimi spory kontakt. Może być tak, że będąc z mamą/siostrą czy kimś tam, nie jest typem który siedząc i rozmawiając z tą osobą zagląda do telefonu. Jednakże gadanie, że zostawiła telefon w samochodzie na 2 dni jest całkowicie nie do uwierzenia, bo ciągle pomaga rodzinie, więc jakiś kontakt musi mieć. Zresztą kto tak robi, że telefon zostawia gdzieś choćby na 24h? Nie te czasy, no chyba że jest starszą osobą, co nie przywykła do przeglądania stron na internecie.
To wygląda tak, że ty prosisz ją o uwagę, ona przeprasza za jego brak, stara się dzień/dwa i wraca do rutyny nieodpisywania, więc w zasadzie czuję tylko potrzebę kontaktu, gdy Ty jedziesz jej tekstem z grubej rury, i wtedy dopiero czuje, że może Cię stracić. Tak się nie da zbudować relacji, przykro mi. Bo widać, że ty się zacząłeś naprawdę angażować, a ona najwyraźniej sama nie wie, czy chce tego związku czy nie... Możliwe, że nie jesteś jej pierwszym facetem z tindera, i po prostu to też ją w jakiś sposób mogło zablokować do głębszej relacji i klarownych deklaracji.

Też w to nie wierzę, bo jest handlowcem. Mówiła coś w stylu, że telefon zostawiła w aucie, oglądała skoki, a ja jej powiedziałem, że idę na planszówki, więc się nie odzywała, aby mi nie przeszkadzać. Tylko, że ja na tych planszówkach byłem 2 godziny, a nie dwa dni...

Z tą bliskością sprawa jest bardziej skomplikowana. Otóż było wszystko, oprócz seksu. Ja u niej dość często sypiam, ale na kanapie big_smile Trochę mnie zdziwiło to, że boi się mi pokazać w piżamie. Mówi, abym odwrócił wzrok, albo krzyczy przez zamknięty pokój, abym zamknął za sobą drzwi big_smile Na początku pomyślałem, że jest dziewicą (jest mocno religijna, chodzi na jakieś tam chrześcijańskie lekcje wiary i tak dalej).
Zdziwiło mnie jak ją poznałem, że nosi przy sobie na spacerach gaz pieprzowy, albo dosłownie 20 razy sprawdza czy drzwi są zamknięte. Jak ktoś hałasuje na klatce to dosłownie czuć, że ma duże drgawki na całym ciele i zaczyna lekko panikować. Jakiś czas temu wyznała mi, że jeden typ z tindera próbował ją wiadomo co. Po jej wyznaniu wszystko złożyło się w całość i ja w to wierzę, bo to widać, że ma jakąś traumę.
Dlatego ja też jakoś nie naciskam na ten seks, bo nie mam pojęcia jak zareaguje. Postanowiłem po prostu poczekać. Może to się łączy ogólnie z jej problemem z zaangażowaniem w moją stronę. Nie wiem. Tak czy inaczej starałem się obchodzić z nią jak z jajkiem i nie naciskałem.

24

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Śmierdzi trollem. Tym samym od miesięcy. "Zła baba, ja w porządku."
Jeśli jednak przez przypadek nie, to coś nie gra z autorem tematu (przedstawioną historią).
Zakładając, że on i ona pracują to muszą mieć co najmniej 22-24 lata.
W takim wieku po dwóch miesiącach relacji bez seksu ? Na początku jest fascynacja i piepXenie się jak króliki, nawet 40-sto latkom się to zdarza.
I  dalej - znowu słyszymy, że ona jest jakaś nienormalna.
A autor bez wad  - jak zwykle.
Jednak z pisanego tutaj teksu wyłania się sztampowy nudziarz. "Planszówka" ? yesuuu. Rozumiem, że po 30-tu latach pożycia, ale wcześniej ?

25

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Wiesz może być też druga strona medalu, jeśli jej praca polega na tym, że bez przerwy wisi na telefonie, to po pracy może mieć już dość tego urządzenia. Ja też jestem handlowcem i mam do czynienia z wieloma ludźmi na co dzień, ale ja tego problemu nie mam. Jednakże wiem, że mogą być osoby, które taka praca wykańcza. Można tak się nad tym zastanowić, ale będąc w świeżym związku, raczej poszukiwałaby oparcia u Ciebie i chciałaby pogadać - ja przynajmniej zawsze tak miałam, bo na nikim tak nie zależy jak na ukochanej osobie.
To zrozumiałe i pochwalam to, że na początku związku nie idziecie od razu do łóżka, tylko właśnie poznajecie się i powoli przekraczacie razem jakieś granice. Szkoda tylko, że ona względem Ciebie jest taka nieufna i wycofana. To właśnie przez to od razu pomyślałam o tym, że miała jakąś relację wcześniej z internetu, która nie wypaliła i jakieś piętno na niej pozostawiła.
Akurat w tych czasach posiadanie gazu pieprzowego nie jest niczym dziwnym. Znam wiele kobiet co je posiada, jak i mężczyzn, i nosili bo czuli się z nim lepiej.
Możliwe, że ona jeszcze długo, naprawdę długo nie otworzy się przed Tobą i nie zmieni jej się podejście do Ciebie. Pytanie czy jesteś w stanie zaryzykować i w tym obecnym stanie tkwić dalej. Bo ryzyko jest dosyć spore, nigdy nie wiadomo czy to w ogóle nastąpi.
Podam Ci przykład, że moja była przyjaciółka była w związku z facetem, którego nie kochała. Podobał jej się tylko, on myślał że kocha, a nie wiedział jakie rzeczy potrafiła o nim opowiadać. Sama byłam w szoku, jak można o własnym facecie powiedzieć źle, gdy się z tym kimś jest dopiero parę miesięcy. Dopiero po ponad roku czasu, ona się nauczyła go kochać, a nie zaprzeczę że on był dosyć specyficzny introwertyk, praktycznie nie spędzający czasu z ludźmi tylko przed kompem. Dla mnie ona była i może nadal z nim jest (nie mamy już kontaktu) dla wygody i tego, że to osoba która z miłości ją w niczym nie ogranicza. Dlatego wiem, że są różne rodzaje miłości, i możliwe że ty też będziesz mierzył się z czymś podobnym. Czyli nie wiadomo, kiedy nastąpi czas zaufania do Ciebie na tyle, byś naprawdę poczuł że jej zależy na tobie i NAPRAWDĘ jest w związku, a nie tylko przytakuje że w takowym jest. Oboje macie różne charaktery i widzę potrzeby, więc tylko czas tak naprawdę mógłby to zweryfikować, tylko czy Ty będziesz chciał to kontynuować.

26

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
AdamJeden napisał/a:

Śmierdzi trollem. Tym samym od miesięcy. "Zła baba, ja w porządku."
Jeśli jednak przez przypadek nie, to coś nie gra z autorem tematu (przedstawioną historią).
Zakładając, że on i ona pracują to muszą mieć co najmniej 22-24 lata.
W takim wieku po dwóch miesiącach relacji bez seksu ? Na początku jest fascynacja i piepXenie się jak króliki, nawet 40-sto latkom się to zdarza.
I  dalej - znowu słyszymy, że ona jest jakaś nienormalna.
A autor bez wad  - jak zwykle.
Jednak z pisanego tutaj teksu wyłania się sztampowy nudziarz. "Planszówka" ? yesuuu. Rozumiem, że po 30-tu latach pożycia, ale wcześniej ?

Nie musisz się w tym temacie udzielać. Nie potrzebuję rad od osób zaburzonych.

27

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
AdamJeden napisał/a:

Śmierdzi trollem. Tym samym od miesięcy. "Zła baba, ja w porządku."
Jeśli jednak przez przypadek nie, to coś nie gra z autorem tematu (przedstawioną historią).
Zakładając, że on i ona pracują to muszą mieć co najmniej 22-24 lata.
W takim wieku po dwóch miesiącach relacji bez seksu ? Na początku jest fascynacja i piepXenie się jak króliki, nawet 40-sto latkom się to zdarza.
I  dalej - znowu słyszymy, że ona jest jakaś nienormalna.
A autor bez wad  - jak zwykle.
Jednak z pisanego tutaj teksu wyłania się sztampowy nudziarz. "Planszówka" ? yesuuu. Rozumiem, że po 30-tu latach pożycia, ale wcześniej ?

No co? Ja tez jestem bez wad smile

28

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
AdamJeden napisał/a:

Śmierdzi trollem. Tym samym od miesięcy. "Zła baba, ja w porządku."
Jeśli jednak przez przypadek nie, to coś nie gra z autorem tematu (przedstawioną historią).
Zakładając, że on i ona pracują to muszą mieć co najmniej 22-24 lata.
W takim wieku po dwóch miesiącach relacji bez seksu ? Na początku jest fascynacja i piepXenie się jak króliki, nawet 40-sto latkom się to zdarza.
I  dalej - znowu słyszymy, że ona jest jakaś nienormalna.
A autor bez wad  - jak zwykle.
Jednak z pisanego tutaj teksu wyłania się sztampowy nudziarz. "Planszówka" ? yesuuu. Rozumiem, że po 30-tu latach pożycia, ale wcześniej ?

A co złego jest w posiadaniu hobby? Skoro lubi chodzić na planszówki, to niech chodzi. Sama osobiście chodziłam przez wiele lat ze znajomymi do pubów, bo mój facet nie przepada za takimi grami, to dobrze że mam wokół siebie ludzi co też lubią co tydzień lub co dwa tygodnie spotkać się, pogadać a przy tym pograć. W takich pubach jest masa ludzi w różnym wieku co też spotykają się na tego typu rozrywkę. Chodziłabym dalej, ale przez zaawansowaną już ciąże, nie przystoi mi pojawiać się w pubie.

29 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-21 12:12:27)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Melanie93 napisał/a:
AdamJeden napisał/a:

Śmierdzi trollem. Tym samym od miesięcy. "Zła baba, ja w porządku."
Jeśli jednak przez przypadek nie, to coś nie gra z autorem tematu (przedstawioną historią).
Zakładając, że on i ona pracują to muszą mieć co najmniej 22-24 lata.
W takim wieku po dwóch miesiącach relacji bez seksu ? Na początku jest fascynacja i piepXenie się jak króliki, nawet 40-sto latkom się to zdarza.
I  dalej - znowu słyszymy, że ona jest jakaś nienormalna.
A autor bez wad  - jak zwykle.
Jednak z pisanego tutaj teksu wyłania się sztampowy nudziarz. "Planszówka" ? yesuuu. Rozumiem, że po 30-tu latach pożycia, ale wcześniej ?

A co złego jest w posiadaniu hobby? Skoro lubi chodzić na planszówki, to niech chodzi. Sama osobiście chodziłam przez wiele lat ze znajomymi do pubów, bo mój facet nie przepada za takimi grami, to dobrze że mam wokół siebie ludzi co też lubią co tydzień lub co dwa tygodnie spotkać się, pogadać a przy tym pograć. W takich pubach jest masa ludzi w różnym wieku co też spotykają się na tego typu rozrywkę. Chodziłabym dalej, ale przez zaawansowaną już ciąże, nie przystoi mi pojawiać się w pubie.

To zwykły smutny człowiek, który rozumie tylko tyle co widzi przed sobą. Dobrze to widać po jego postach, pełnych bezsilności, ukrytej irytacji i pasywnej agresji.
Lepiej odpuścić dyskusję z tego typu osobistościami. Szkoda energii.

30 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-21 12:14:31)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Bert44 napisał/a:
AdamJeden napisał/a:

Śmierdzi trollem. Tym samym od miesięcy. "Zła baba, ja w porządku."
Jeśli jednak przez przypadek nie, to coś nie gra z autorem tematu (przedstawioną historią).
Zakładając, że on i ona pracują to muszą mieć co najmniej 22-24 lata.
W takim wieku po dwóch miesiącach relacji bez seksu ? Na początku jest fascynacja i piepXenie się jak króliki, nawet 40-sto latkom się to zdarza.
I  dalej - znowu słyszymy, że ona jest jakaś nienormalna.
A autor bez wad  - jak zwykle.
Jednak z pisanego tutaj teksu wyłania się sztampowy nudziarz. "Planszówka" ? yesuuu. Rozumiem, że po 30-tu latach pożycia, ale wcześniej ?

No co? Ja tez jestem bez wad smile

Na tym polega pisanie postów na forum publicznym. Jak ktoś opisuje problem to opisuje go z jego perspektywy, bez emocji, co pozwala spojrzeć na sedno problemu, a nie wylewać emocje typu "tak, tutaj zawaliłem", tak "tutaj zrobiłem źle".
To nie jest spowiedź lub rozmowa z kimś na żywo, gdzie problem można i trzeba opisać bardziej emocjonalnie.

31

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Melanie93 napisał/a:

Wiesz może być też druga strona medalu, jeśli jej praca polega na tym, że bez przerwy wisi na telefonie, to po pracy może mieć już dość tego urządzenia. Ja też jestem handlowcem i mam do czynienia z wieloma ludźmi na co dzień, ale ja tego problemu nie mam. Jednakże wiem, że mogą być osoby, które taka praca wykańcza. Można tak się nad tym zastanowić, ale będąc w świeżym związku, raczej poszukiwałaby oparcia u Ciebie i chciałaby pogadać - ja przynajmniej zawsze tak miałam, bo na nikim tak nie zależy jak na ukochanej osobie.
To zrozumiałe i pochwalam to, że na początku związku nie idziecie od razu do łóżka, tylko właśnie poznajecie się i powoli przekraczacie razem jakieś granice. Szkoda tylko, że ona względem Ciebie jest taka nieufna i wycofana. To właśnie przez to od razu pomyślałam o tym, że miała jakąś relację wcześniej z internetu, która nie wypaliła i jakieś piętno na niej pozostawiła.
Akurat w tych czasach posiadanie gazu pieprzowego nie jest niczym dziwnym. Znam wiele kobiet co je posiada, jak i mężczyzn, i nosili bo czuli się z nim lepiej.
Możliwe, że ona jeszcze długo, naprawdę długo nie otworzy się przed Tobą i nie zmieni jej się podejście do Ciebie. Pytanie czy jesteś w stanie zaryzykować i w tym obecnym stanie tkwić dalej. Bo ryzyko jest dosyć spore, nigdy nie wiadomo czy to w ogóle nastąpi.
Podam Ci przykład, że moja była przyjaciółka była w związku z facetem, którego nie kochała. Podobał jej się tylko, on myślał że kocha, a nie wiedział jakie rzeczy potrafiła o nim opowiadać. Sama byłam w szoku, jak można o własnym facecie powiedzieć źle, gdy się z tym kimś jest dopiero parę miesięcy. Dopiero po ponad roku czasu, ona się nauczyła go kochać, a nie zaprzeczę że on był dosyć specyficzny introwertyk, praktycznie nie spędzający czasu z ludźmi tylko przed kompem. Dla mnie ona była i może nadal z nim jest (nie mamy już kontaktu) dla wygody i tego, że to osoba która z miłości ją w niczym nie ogranicza. Dlatego wiem, że są różne rodzaje miłości, i możliwe że ty też będziesz mierzył się z czymś podobnym. Czyli nie wiadomo, kiedy nastąpi czas zaufania do Ciebie na tyle, byś naprawdę poczuł że jej zależy na tobie i NAPRAWDĘ jest w związku, a nie tylko przytakuje że w takowym jest. Oboje macie różne charaktery i widzę potrzeby, więc tylko czas tak naprawdę mógłby to zweryfikować, tylko czy Ty będziesz chciał to kontynuować.

Mówiła, że ta praca ją wykańcza psychicznie. W co wierzę, bo to po niej widać. Często wracała z pracy wykończona (ludzie są przeróżni, a często trafiają się buce i chamy), a jeszcze musiała raporty do tabletu wrzucać przez kolejną godzinę. Od dłuższego czasu szuka czegoś innego, ale dość ciężko obecnie z przebranżowieniem, więc siedzi, tam gdzie tę pracę póki co ma. Raz zgubiła telefon firmowy, którego szukała kilka dni. Kara za zgubienie służbowego telefonu to trzy wypłaty. Było w niej widać wykończenie psychiczne.

Co do gazu pieprzowego to sam go noszę na psy i kilka razy mi uratował tyłek na treningu. W sezonie bardzo dużo jeżdżę rowerem. W zasadzie pasja do rowerów nas połączyła. Mamy dużo wspólnych punktów, rowery, muzyka, granie na gitarze, planszówki. Jest introwertyczką, jak i ja zresztą. Nasze randki w zasadzie były częściej aktywne niż pasywne. Kręgle, bilard, tenis, rower, padel czy siłownia.

Czy jest ze mną dla wygody? Nie wiem. Mówiła mi wielokrotnie, że ceni we mnie to, że jestem zorganizowany, uporządkowany i spokojny, nawet pod presją.
Ona faktycznie jest trochę chaotyczna. Ja lubię wszystko planować i dopinać na ostatni guzik. Ona często zapraszała mnie do siebie na ostatnią chwilę. Pasuje mi do niej teoria z tym, że walczy z prokrastynacją. Tutaj może być dużo prawdy.

32

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Jesteś pewien, że spotykasz się z kobietą, a nie transem?

33

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Marmurek91 napisał/a:
AdamJeden napisał/a:

Śmierdzi trollem. Tym samym od miesięcy. "Zła baba, ja w porządku."
Jeśli jednak przez przypadek nie, to coś nie gra z autorem tematu (przedstawioną historią).
Zakładając, że on i ona pracują to muszą mieć co najmniej 22-24 lata.
W takim wieku po dwóch miesiącach relacji bez seksu ? Na początku jest fascynacja i piepXenie się jak króliki, nawet 40-sto latkom się to zdarza.
I  dalej - znowu słyszymy, że ona jest jakaś nienormalna.
A autor bez wad  - jak zwykle.
Jednak z pisanego tutaj teksu wyłania się sztampowy nudziarz. "Planszówka" ? yesuuu. Rozumiem, że po 30-tu latach pożycia, ale wcześniej ?

Nie musisz się w tym temacie udzielać. Nie potrzebuję rad od osób zaburzonych.

Skoro tak potrafisz "merytorycznie" odpowiedzieć na czyjąś opinię na forum, to nie dziwię się, że już nie radzisz sobie w zaledwie dwumiesięcznym związku. Nadal twierdzę, że coś nie tak jest z tobą, nie partnerką. Oczywiście zakładając, że nie trollujesz.

34

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Marmurek91 napisał/a:

Mówiła, że ta praca ją wykańcza psychicznie. W co wierzę, bo to po niej widać. Często wracała z pracy wykończona (ludzie są przeróżni, a często trafiają się buce i chamy), a jeszcze musiała raporty do tabletu wrzucać przez kolejną godzinę. Od dłuższego czasu szuka czegoś innego, ale dość ciężko obecnie z przebranżowieniem, więc siedzi, tam gdzie tę pracę póki co ma. Raz zgubiła telefon firmowy, którego szukała kilka dni. Kara za zgubienie służbowego telefonu to trzy wypłaty. Było w niej widać wykończenie psychiczne.

Co do gazu pieprzowego to sam go noszę na psy i kilka razy mi uratował tyłek na treningu. W sezonie bardzo dużo jeżdżę rowerem. W zasadzie pasja do rowerów nas połączyła. Mamy dużo wspólnych punktów, rowery, muzyka, granie na gitarze, planszówki. Jest introwertyczką, jak i ja zresztą. Nasze randki w zasadzie były częściej aktywne niż pasywne. Kręgle, bilard, tenis, rower, padel czy siłownia.

Czy jest ze mną dla wygody? Nie wiem. Mówiła mi wielokrotnie, że ceni we mnie to, że jestem zorganizowany, uporządkowany i spokojny, nawet pod presją.
Ona faktycznie jest trochę chaotyczna. Ja lubię wszystko planować i dopinać na ostatni guzik. Ona często zapraszała mnie do siebie na ostatnią chwilę. Pasuje mi do niej teoria z tym, że walczy z prokrastynacją. Tutaj może być dużo prawdy.

Możliwe, że ma prokrastynację ale pytanie czy faktycznie to zbadała, czy to tylko jej wymówka? Bo wiesz, prokrastynacja dotyka każdej sfery życiowej, w tym głównie strefę zawodową. Więc nie może być tak, że ktoś kto na to choruje, ma problem z jedną czynnością, czyli kontaktem. Dlatego trochę dziwi mnie to, że ona inicjuje wiele rzeczy będąc z tobą. Zwykle takie osoby mają lęki choćby przed porażką, a mówisz że też często pomaga rodzinie, czyli jest aktywna w wielu sferach, ale nie w tej związanej z Tobą. Najprościej jest wtedy, kiedy ktoś mówi że z czymś się boryka, ale oficjalnie tego nie zbadała i na niektóre zachowania łatwiej jest się tym tłumaczyć.
Wiesz, wierzę że chcesz zbudować coś naprawdę fajnego i trwałego. Dlatego tak jak wcześniej wspomniałam, musisz albo dać temu czas i zacisnąć zęby by zobaczyć czy coś się zmieni, lub odpuścić bo przecież kto zna Ciebie lepiej jak nie Ty sam. Dobrze wiesz, czy dasz radę w takim związku funkcjonować, czy też on Cię zniszczy. Jak rozumiem to nie jest twój pierwszy związek, a więc też masz jakieś doświadczenie. Wiem, że są osoby które nie mają potrzeby mieć ciągle kontakt, ale zwykle od takich osób nie wychodzi inicjatywa pierwszej wiadomości, jednakże zawsze odpisują za jakiś czas. W sumie zastanowiłabym się, czy by nie zrobić pewną przerwę w Twoim kontakcie z nią. Mam na myśli to, żeby przestać inicjować jako pierwszy rozmowę, i sprawdzić jak ona się zachowa. Czy będzie szukała kontaktu? Czy napisze tylko raz na tydzień, ty odpiszesz i cisza. I znowu napisze za jakiś czas. To taka moja mała sugestia, ale w sumie co zrobisz będzie zależało od Ciebie.

35 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-21 17:42:43)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Melanie93 napisał/a:
Marmurek91 napisał/a:

Mówiła, że ta praca ją wykańcza psychicznie. W co wierzę, bo to po niej widać. Często wracała z pracy wykończona (ludzie są przeróżni, a często trafiają się buce i chamy), a jeszcze musiała raporty do tabletu wrzucać przez kolejną godzinę. Od dłuższego czasu szuka czegoś innego, ale dość ciężko obecnie z przebranżowieniem, więc siedzi, tam gdzie tę pracę póki co ma. Raz zgubiła telefon firmowy, którego szukała kilka dni. Kara za zgubienie służbowego telefonu to trzy wypłaty. Było w niej widać wykończenie psychiczne.

Co do gazu pieprzowego to sam go noszę na psy i kilka razy mi uratował tyłek na treningu. W sezonie bardzo dużo jeżdżę rowerem. W zasadzie pasja do rowerów nas połączyła. Mamy dużo wspólnych punktów, rowery, muzyka, granie na gitarze, planszówki. Jest introwertyczką, jak i ja zresztą. Nasze randki w zasadzie były częściej aktywne niż pasywne. Kręgle, bilard, tenis, rower, padel czy siłownia.

Czy jest ze mną dla wygody? Nie wiem. Mówiła mi wielokrotnie, że ceni we mnie to, że jestem zorganizowany, uporządkowany i spokojny, nawet pod presją.
Ona faktycznie jest trochę chaotyczna. Ja lubię wszystko planować i dopinać na ostatni guzik. Ona często zapraszała mnie do siebie na ostatnią chwilę. Pasuje mi do niej teoria z tym, że walczy z prokrastynacją. Tutaj może być dużo prawdy.

Możliwe, że ma prokrastynację ale pytanie czy faktycznie to zbadała, czy to tylko jej wymówka? Bo wiesz, prokrastynacja dotyka każdej sfery życiowej, w tym głównie strefę zawodową. Więc nie może być tak, że ktoś kto na to choruje, ma problem z jedną czynnością, czyli kontaktem. Dlatego trochę dziwi mnie to, że ona inicjuje wiele rzeczy będąc z tobą. Zwykle takie osoby mają lęki choćby przed porażką, a mówisz że też często pomaga rodzinie, czyli jest aktywna w wielu sferach, ale nie w tej związanej z Tobą. Najprościej jest wtedy, kiedy ktoś mówi że z czymś się boryka, ale oficjalnie tego nie zbadała i na niektóre zachowania łatwiej jest się tym tłumaczyć.
Wiesz, wierzę że chcesz zbudować coś naprawdę fajnego i trwałego. Dlatego tak jak wcześniej wspomniałam, musisz albo dać temu czas i zacisnąć zęby by zobaczyć czy coś się zmieni, lub odpuścić bo przecież kto zna Ciebie lepiej jak nie Ty sam. Dobrze wiesz, czy dasz radę w takim związku funkcjonować, czy też on Cię zniszczy. Jak rozumiem to nie jest twój pierwszy związek, a więc też masz jakieś doświadczenie. Wiem, że są osoby które nie mają potrzeby mieć ciągle kontakt, ale zwykle od takich osób nie wychodzi inicjatywa pierwszej wiadomości, jednakże zawsze odpisują za jakiś czas. W sumie zastanowiłabym się, czy by nie zrobić pewną przerwę w Twoim kontakcie z nią. Mam na myśli to, żeby przestać inicjować jako pierwszy rozmowę, i sprawdzić jak ona się zachowa. Czy będzie szukała kontaktu? Czy napisze tylko raz na tydzień, ty odpiszesz i cisza. I znowu napisze za jakiś czas. To taka moja mała sugestia, ale w sumie co zrobisz będzie zależało od Ciebie.

Wcześniej mi wspominała, ze ma problem z prokrastynacją, perfekcjonizmem, walczy ze słabym poczuciem własnej wartości.

Mamy ponad 30 lat. Jestem od niej ciut starszy. Ja byłem w sumie 10 lat w związkach, gdzie jeden trwał 5 lat. Jedynie pierwszy związek za czasów studenckich był kompletną porażką. Wszystkie kolejne były stabilne i zakończone z klasą.
Co do niej to miała dwa krótkie związki, które w sumie o ile dobrze pamiętał trwały dwa lata. Ostatni z tego co opowiadała zakończył się bardzo burzliwie.

Co do ucięcia kontaktu w celu sprawdzenia czy sama zainicjuje kontakt to już tak robiłem kilka razy w trakcie tej relacji. W takiej sytuacji sama szukała kontaktu. Dzwoniła, pisała, zagadywała, prosiła o różną pomoc w domu (ostatnio wymieniłem jej gniazdka w mieszkaniu).

Wczoraj napisałem jej wprost co czuje w związku z jej zachowaniem. Napisałem, że czuje się cały czas jak opcja. Zapytałem ją, aby ustosunkowała się co do mnie czuje, bo ona wie co ja do niej czuje (mówiłem jej nie raz). Zapytałem ją też, aby wytłumaczyła dlaczego mnie przyciąga na żywo i odrzuca kiedy nie jesteśmy razem. Odpisała tylko to, że bardzo mnie przeprasza.
Ja jej odpisałem, że chciałbym poważnie porozmawiać i jak będzie gotowa niech da znać, a przyjadę. Odczytała dzisiaj rano i zero odpowiedzi z jej strony.
Moja strategia to czekanie. Piłeczka jest po jej stronie.

36 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-21 17:38:22)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Farmer napisał/a:

Jesteś pewien, że spotykasz się z kobietą, a nie transem?

Tak, jestem. Jak pisałem nasze randki były aktywne.

37

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

Naprawdę odpisała na to tylko "Przepraszam."? Szczerze odczuwałabym ogromne rozczarowanie i rozdarcie w sercu, po tym jak sama napisałabym to co ty, a otrzymała tylko jedno słowo.
Jestem osobą, która woli przegadać takie sprawy, dlatego nie dziwię się, że też szukasz wytłumaczenia jej zachowania. I dla mnie takie zachowanie byłoby nie do przyjęcia. Po prostu nie dałabym rady czuć się ważna dla kogoś, kto tylko będąc ze mną coś daje od siebie, a na co dzień nie będąc okazuje mi obojętność i tak jakby odpowiedzi były z łaski.
Przeczytaj te ostatnie wiadomości jeszcze raz... nie zauważasz, że to Tobie zależy i to Ty nie dość, że okazujesz jej wsparcie, pomoc i chcesz by było między wami dobrze, dlatego chcesz poważnie jako dorośli ludzie pogadać, a ona taką ważną sprawę bagatelizuje?
Ale skoro zdecydowałeś się poczekać, to liczysz na owocną rozmowę z nią w tej sprawię. Jednakże jak do niej w końcu dojdzie, to naprawdę nie odpuszczaj tematu. Też ważne by nie grała Ci na emocjach i próbowała to załagodzić przytulasami czy całusami, bo na żywo Ci to okazuje. No nic, nie ma co się rozwodzić nad tym. Musisz po prostu zdecydować po czasie czy w tą drogę chcesz iść z nią, czy też nie. Póki nie załatwicie tego między sobą, nie ma co tu więcej dodawać.

38 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-21 20:47:51)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Melanie93 napisał/a:

Naprawdę odpisała na to tylko "Przepraszam."? Szczerze odczuwałabym ogromne rozczarowanie i rozdarcie w sercu, po tym jak sama napisałabym to co ty, a otrzymała tylko jedno słowo.
Jestem osobą, która woli przegadać takie sprawy, dlatego nie dziwię się, że też szukasz wytłumaczenia jej zachowania. I dla mnie takie zachowanie byłoby nie do przyjęcia. Po prostu nie dałabym rady czuć się ważna dla kogoś, kto tylko będąc ze mną coś daje od siebie, a na co dzień nie będąc okazuje mi obojętność i tak jakby odpowiedzi były z łaski.
Przeczytaj te ostatnie wiadomości jeszcze raz... nie zauważasz, że to Tobie zależy i to Ty nie dość, że okazujesz jej wsparcie, pomoc i chcesz by było między wami dobrze, dlatego chcesz poważnie jako dorośli ludzie pogadać, a ona taką ważną sprawę bagatelizuje?
Ale skoro zdecydowałeś się poczekać, to liczysz na owocną rozmowę z nią w tej sprawię. Jednakże jak do niej w końcu dojdzie, to naprawdę nie odpuszczaj tematu. Też ważne by nie grała Ci na emocjach i próbowała to załagodzić przytulasami czy całusami, bo na żywo Ci to okazuje. No nic, nie ma co się rozwodzić nad tym. Musisz po prostu zdecydować po czasie czy w tą drogę chcesz iść z nią, czy też nie. Póki nie załatwicie tego między sobą, nie ma co tu więcej dodawać.

Po tym jak olała moją wiadomość napisałem jej raz jeszcze "Odbieram tę długą ciszę za brak chęci kontaktu i relacji ze mną." Jak odczytała to miałem telefon po minucie.
Tłumaczyła się, ale teraz coś w niej pękło, bo pierwszy raz odebrałem jej tłumaczenie za szczerze.

Mówiła, że nie ma odwagi się przede mną otworzyć, bo wstydzi się tego jak mnie traktowała przez ostatnie miesiące. Wzięła na swoje barki trochę za dużo, bo moja wina też w tym była. Powiedziałem jej o tym.
Mówiła, że po prostu się boi źle przede mną wypaść, nie wie co ma mówić, nie wie jak ma mówić, nie miała takich rozmów w przeszłości, nikt jej tego nie nauczył, chciałaby abym jej w tym pomógł. Cały wczorajszy wieczór i dzisiejszy dzień myślała co ma mi powiedzieć i dlatego milczała. Powiedziała niewiele, ale przynajmniej pierwszy raz poczułem szczerość.
Nie ciągnąłem tej rozmowy długo, bo słychać było, że to dla niej ciężkie. Podczas rozmowy dwa razy opuściła telefon na ziemie. To znak, że nerwy ją zjadały tą rozmową. Zresztą taka rozmowa nie nadaje się na telefon. Powiedziała, że dzisiaj nie jest gotowa na rozmowę na żywo, ale jutro może się spotkamy. Nie naciskałem na termin, jak będzie gotowa to pogadamy.

Moja opinia jest taka, że mamy dużą różnicę w komunikacji i albo to zaakceptuję i będę z nią nad tym pracować, albo dam spokój jej i sobie.
Ona miała te dwa roczne związki i mówiła, że to były relacje bez głębi.
Ja w swoich relacjach stawiałem na pełną otwartość i rozmowy.

Nie miała jak się nauczyć głębokiej komunikacji w relacji, ale złapała plusa tym, że w trakcie rozmowy powiedziała, że chce się tego nauczyć.
Ja też mam pole do poprawy, bo nie zadawałem jej odpowiednich pytań, które skłaniają do otwarcia przed drugą osobą, bo błędnie założyłem, że jak jest dość mocno komunikatywna (w small talk umie bardzo dobrze i jest przedstawicielem handlowym) to i będzie umiała komunikować się w relacji.
Ale jak widać te dwie rzeczy często się nie łączą.

39

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Marmurek91 napisał/a:

Ona miała te dwa roczne związki i mówiła, że to były relacje bez głębi.
Ja w swoich relacjach stawiałem na pełną otwartość i rozmowy.

Nie miała jak się nauczyć głębokiej komunikacji w relacji, ale złapała plusa tym, że w trakcie rozmowy powiedziała, że chce się tego nauczyć.
Ja też mam pole do poprawy, bo nie zadawałem jej odpowiednich pytań, które skłaniają do otwarcia przed drugą osobą, bo błędnie założyłem, że jak jest dość mocno komunikatywna (w small talk umie bardzo dobrze i jest przedstawicielem handlowym) to i będzie umiała komunikować się w relacji.
Ale jak widać te dwie rzeczy często się nie łączą.


A nie dziwi cię, że ma tak niskie standardy, że wchodzi i poświęca sporo czasu na relację bez głębi? Bo dwa lata to bardzo długo. Poza tym fajnie jest gdy jest jakaś symetria w relacji - poświęcasz sporo czasu na zastanawianie się i opisy tej kobiety podczas gdy ona nie raczy odpisać nawet na jedną głupią wiadomość.

40 Ostatnio edytowany przez Marmurek91 (2026-02-21 21:13:59)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Samba napisał/a:

A nie dziwi cię, że ma tak niskie standardy, że wchodzi i poświęca sporo czasu na relację bez głębi? Bo dwa lata to bardzo długo

Mam w swoim otoczeniu sporo takich relacji, które są bez głębi od samego początku ich istnienia, mogę powiedzieć, że u moich rodziców tak jest. Wiec nie, nie dziwi mnie to.
Nie bez powodu obecnie jest plaga ludzi samotnych, mimo, że są oficjalnie w związkach.

Zresztą jak dla mnie dwie relacje dla ponad 30 letniej dziewczyny, które w sumie trwały dwa lata to nie jest długo.

Samba napisał/a:

Poza tym fajnie jest gdy jest jakaś symetria w relacji - poświęcasz sporo czasu na zastanawianie się i opisy tej kobiety podczas gdy ona nie raczy odpisać nawet na jedną głupią wiadomość.

Nie podoba mi się to, ale póki co mam taką cichą nadzieję, że się jednak otworzy przede mną.

41

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Marmurek91 napisał/a:

Ale jak widać te dwie rzeczy często się nie łączą.

Szkoda twojego czasu.

42

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Marmurek91 napisał/a:

Po tym jak olała moją wiadomość napisałem jej raz jeszcze "Odbieram tę długą ciszę za brak chęci kontaktu i relacji ze mną." Jak odczytała to miałem telefon po minucie.
Tłumaczyła się, ale teraz coś w niej pękło, bo pierwszy raz odebrałem jej tłumaczenie za szczerze.

Mówiła, że nie ma odwagi się przede mną otworzyć, bo wstydzi się tego jak mnie traktowała przez ostatnie miesiące. Wzięła na swoje barki trochę za dużo, bo moja wina też w tym była. Powiedziałem jej o tym.
Mówiła, że po prostu się boi źle przede mną wypaść, nie wie co ma mówić, nie wie jak ma mówić, nie miała takich rozmów w przeszłości, nikt jej tego nie nauczył, chciałaby abym jej w tym pomógł. Cały wczorajszy wieczór i dzisiejszy dzień myślała co ma mi powiedzieć i dlatego milczała. Powiedziała niewiele, ale przynajmniej pierwszy raz poczułem szczerość.
Nie ciągnąłem tej rozmowy długo, bo słychać było, że to dla niej ciężkie. Podczas rozmowy dwa razy opuściła telefon na ziemie. To znak, że nerwy ją zjadały tą rozmową. Zresztą taka rozmowa nie nadaje się na telefon. Powiedziała, że dzisiaj nie jest gotowa na rozmowę na żywo, ale jutro może się spotkamy. Nie naciskałem na termin, jak będzie gotowa to pogadamy.

Moja opinia jest taka, że mamy dużą różnicę w komunikacji i albo to zaakceptuję i będę z nią nad tym pracować, albo dam spokój jej i sobie.
Ona miała te dwa roczne związki i mówiła, że to były relacje bez głębi.
Ja w swoich relacjach stawiałem na pełną otwartość i rozmowy.

Nie miała jak się nauczyć głębokiej komunikacji w relacji, ale złapała plusa tym, że w trakcie rozmowy powiedziała, że chce się tego nauczyć.
Ja też mam pole do poprawy, bo nie zadawałem jej odpowiednich pytań, które skłaniają do otwarcia przed drugą osobą, bo błędnie założyłem, że jak jest dość mocno komunikatywna (w small talk umie bardzo dobrze i jest przedstawicielem handlowym) to i będzie umiała komunikować się w relacji.
Ale jak widać te dwie rzeczy często się nie łączą.


Słuchaj, nie poczekałeś, znowu do niej napisałeś i tym razem po takiej wiadomości ona się po prostu - przestraszyła. Napisałeś: Brak chęci relacji ze mną - ja bym zrozumiała to tak, jakbyś zrywał. Nie zdziwię się, że ona też. Ale ja Ci w poprzednich wiadomościach to tłumaczyłam. Ona kontaktuje się z Tobą i przeprasza, gdy czuje że dzieje się bardzo źle i wasza relacja wisi na włosku. Jak było gdy poszedłeś się myć, a ona dzwoniła w tym czasie parę razy? Wtedy jej zależało, bo się bała. Tym razem zrobiła to samo. Zadzwoniła, bo dzieje źle. Widzisz dobrze, że ona niechętnie pisze, a z tego co słyszę to Ty dzwonisz częściej do niej, niż ona do Ciebie, w normalnej sytuacji codziennej. To jest kolejny sposób, by Cię przy sobie zatrzymać - przepraszaniem i obarczaniem się winą o wszystko. Bierze to na siebie, bo wie, że tego oczekujesz. Sam zresztą zobaczysz za jakiś czas.
Musisz zobaczyć jak na żywo się będzie zachowywać. Przez telefon naprawdę można wiele rzeczy powiedzieć, i to jak powiedzieć.
Wiesz wy jesteście już jakiś czas... A macie problem z komunikatywnością. Jak się widzicie to jest lepiej, ale poza tym każdy żyje swoim życiem. I wydaje mi się, że ma problem z zaangażowaniem. Tak samo mogło być w jej poprzednich związkach. Patrząc przynajmniej na to, jak podchodzi do związku z Tobą. Wydaję mi się, że w poprzednich związkach miała ten sam problem, dlatego mogło nie wyjść. Nie znam jej historii, ani nic, więc nie będę tu nikogo oceniać.
Jeśli macie plan porozmawiać to dobrze, ale naprawdę musicie oboje się zastanowić czy jesteście dla siebie. Czasami to trudne - sama potrafiłam zerwać z narzeczonym po 5 latach razem - ale czasami tak jest, że ludzie mimo starań i chęci, nie są dobrani i z powodu niedopasowania traci się czas i życie. A ja można powiedzieć popełniałam straszny błąd i chcę Cię przed nim ustrzec. Po paru miesiącach chciałam odpuścić i odejść, ale mi nie pozwolił. Bo manipulacją (przepraszaniem i tłumaczeniami) powodował, że znajdywałam również błędy w sobie, mimo iż to nie ja powodowałam że w relacji działo się źle, a robił to on. Zresztą jak on to mówił: Nigdy nie potrafił się zaangażować w prawdziwą relację.
Ta relacja dosyć mnie zniszczyła, ale w sumie sama sobie na to zapracowałam, bo na to przyzwoliłam.
Dlatego piszę to tylko po to, byś sam się zastanowił jak to z wami później będzie. Czy będzie lepiej, czy będzie tak samo.
Bo po takiej relacji, znalazłam faceta z którym się dobrałam, i nie miałam nigdy żadnych wątpliwości, a miałam wtedy 30lat, i po dwóch latach czekamy na naszą córeczkę. Więc w razie czego, jak uznasz że to właśnie wy to walcz o to szczęście. A jak nie to daj sobie i jej szansę je znaleźć smile Oby ta rozmowa coś w was zmieniła na lepsze dla waszego związku.

43 Ostatnio edytowany przez AdamJeden (2026-03-04 13:39:21)

Odp: Kobieta gra ze mną w grę
Melanie93 napisał/a:
Marmurek91 napisał/a:

Po tym jak olała moją wiadomość napisałem jej raz jeszcze "Odbieram tę długą ciszę za brak chęci kontaktu i relacji ze mną." Jak odczytała to miałem telefon po minucie.
Tłumaczyła się, ale teraz coś w niej pękło, bo pierwszy raz odebrałem jej tłumaczenie za szczerze.

Mówiła, że nie ma odwagi się przede mną otworzyć, bo wstydzi się tego jak mnie traktowała przez ostatnie miesiące. Wzięła na swoje barki trochę za dużo, bo moja wina też w tym była. Powiedziałem jej o tym.
Mówiła, że po prostu się boi źle przede mną wypaść, nie wie co ma mówić, nie wie jak ma mówić, nie miała takich rozmów w przeszłości, nikt jej tego nie nauczył, chciałaby abym jej w tym pomógł. Cały wczorajszy wieczór i dzisiejszy dzień myślała co ma mi powiedzieć i dlatego milczała. Powiedziała niewiele, ale przynajmniej pierwszy raz poczułem szczerość.
Nie ciągnąłem tej rozmowy długo, bo słychać było, że to dla niej ciężkie. Podczas rozmowy dwa razy opuściła telefon na ziemie. To znak, że nerwy ją zjadały tą rozmową. Zresztą taka rozmowa nie nadaje się na telefon. Powiedziała, że dzisiaj nie jest gotowa na rozmowę na żywo, ale jutro może się spotkamy. Nie naciskałem na termin, jak będzie gotowa to pogadamy.

Moja opinia jest taka, że mamy dużą różnicę w komunikacji i albo to zaakceptuję i będę z nią nad tym pracować, albo dam spokój jej i sobie.
Ona miała te dwa roczne związki i mówiła, że to były relacje bez głębi.
Ja w swoich relacjach stawiałem na pełną otwartość i rozmowy.

Nie miała jak się nauczyć głębokiej komunikacji w relacji, ale złapała plusa tym, że w trakcie rozmowy powiedziała, że chce się tego nauczyć.
Ja też mam pole do poprawy, bo nie zadawałem jej odpowiednich pytań, które skłaniają do otwarcia przed drugą osobą, bo błędnie założyłem, że jak jest dość mocno komunikatywna (w small talk umie bardzo dobrze i jest przedstawicielem handlowym) to i będzie umiała komunikować się w relacji.
Ale jak widać te dwie rzeczy często się nie łączą.


Słuchaj, nie poczekałeś, znowu do niej napisałeś i tym razem po takiej wiadomości ona się po prostu - przestraszyła. Napisałeś: Brak chęci relacji ze mną - ja bym zrozumiała to tak, jakbyś zrywał. Nie zdziwię się, że ona też. Ale ja Ci w poprzednich wiadomościach to tłumaczyłam. Ona kontaktuje się z Tobą i przeprasza, gdy czuje że dzieje się bardzo źle i wasza relacja wisi na włosku. Jak było gdy poszedłeś się myć, a ona dzwoniła w tym czasie parę razy? Wtedy jej zależało, bo się bała. Tym razem zrobiła to samo. Zadzwoniła, bo dzieje źle. Widzisz dobrze, że ona niechętnie pisze, a z tego co słyszę to Ty dzwonisz częściej do niej, niż ona do Ciebie, w normalnej sytuacji codziennej. To jest kolejny sposób, by Cię przy sobie zatrzymać - przepraszaniem i obarczaniem się winą o wszystko. Bierze to na siebie, bo wie, że tego oczekujesz. Sam zresztą zobaczysz za jakiś czas.
Musisz zobaczyć jak na żywo się będzie zachowywać. Przez telefon naprawdę można wiele rzeczy powiedzieć, i to jak powiedzieć.
Wiesz wy jesteście już jakiś czas... A macie problem z komunikatywnością. Jak się widzicie to jest lepiej, ale poza tym każdy żyje swoim życiem. I wydaje mi się, że ma problem z zaangażowaniem. Tak samo mogło być w jej poprzednich związkach. Patrząc przynajmniej na to, jak podchodzi do związku z Tobą. Wydaję mi się, że w poprzednich związkach miała ten sam problem, dlatego mogło nie wyjść. Nie znam jej historii, ani nic, więc nie będę tu nikogo oceniać.
Jeśli macie plan porozmawiać to dobrze, ale naprawdę musicie oboje się zastanowić czy jesteście dla siebie. Czasami to trudne - sama potrafiłam zerwać z narzeczonym po 5 latach razem - ale czasami tak jest, że ludzie mimo starań i chęci, nie są dobrani i z powodu niedopasowania traci się czas i życie. A ja można powiedzieć popełniałam straszny błąd i chcę Cię przed nim ustrzec. Po paru miesiącach chciałam odpuścić i odejść, ale mi nie pozwolił. Bo manipulacją (przepraszaniem i tłumaczeniami) powodował, że znajdywałam również błędy w sobie, mimo iż to nie ja powodowałam że w relacji działo się źle, a robił to on. Zresztą jak on to mówił: Nigdy nie potrafił się zaangażować w prawdziwą relację.
Ta relacja dosyć mnie zniszczyła, ale w sumie sama sobie na to zapracowałam, bo na to przyzwoliłam.
Dlatego piszę to tylko po to, byś sam się zastanowił jak to z wami później będzie. Czy będzie lepiej, czy będzie tak samo.
Bo po takiej relacji, znalazłam faceta z którym się dobrałam, i nie miałam nigdy żadnych wątpliwości, a miałam wtedy 30lat, i po dwóch latach czekamy na naszą córeczkę. Więc w razie czego, jak uznasz że to właśnie wy to walcz o to szczęście. A jak nie to daj sobie i jej szansę je znaleźć smile Oby ta rozmowa coś w was zmieniła na lepsze dla waszego związku.

Tu kolejny autor, niedoceniony okaz, troll albo psychiczny big_smile

44

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

polecam zostanie pedalem, kobiety na to leca mimo ze pociagaja mnie faceci, fascynuje mnie to ze podobam sie kobietom.
gdy sie nie staram duzo lepej mi sie z nimi rozmawia i tak naprawde nazywam sie jan sodel i mialek kilka strzalow na pusta bramke nie pozdrawiam.
Daniel

45

Odp: Kobieta gra ze mną w grę

polecam zostanie pedalem, kobiety na to leca mimo ze pociagaja mnie faceci, fascynuje mnie to ze podobam sie kobietom.
gdy sie nie staram duzo lepej mi sie z nimi rozmawia i tak naprawde nazywam sie jan sodel i mialek kilka strzalow na pusta bramke nie pozdrawiam.
Daniel

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Kobieta gra ze mną w grę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024