Witajcie. Muszę się poradzić Was.
Będąc we wrześniu na wakacjach w urzędzie poznałam mężczyznę niby wszystko ok, było dzień dobry kilka słów urzędowych i do widzenia. Tego samego dnia napisał do mnie na telefon ( numer miał w systemie) napisał coś ze mam świetne zdjęcie na komunikatorze itp . Zamieniliśmy kilka zdań i tyle. Po dwóch tygodniach wysłał mi swoje foto że był w miejscu o którym wtedy pisaliśmy i tak zaczęliśmy pisać dzień w dzień. Trwa to dokładnie dwa miesiące i tydzień.Jest między nami różnica wieku ja 34 a on 53 ( sam od dłuższego czasu). Ale różnica wieku tu jest dla mnie najmniejszym problem . Chodzi o to że ja nie wiem ile czekać na spotkanie....pisze dzień w dzień zawsze pierwszy. Wysyła jakieś swoje zdjęcia, linki co wie że lubię i coś tam pisze ogólnie wszystko super. Dzieli Nas 300 km więc mówię ok nie zaproponuje spotkania może od razu poczekam...ale czekam ponad dwa miesiące i nic....raz wspomniał o moim mieście że musi odwiedzić to miejsce , później wysłał mi link do miasta obok mnie które jest i coś tam dopisał że to miasto jest super. Ostatnio był za granicą z ekipą , nie miałam dostępu do neta przez 5 dni. Jak połączył się w wifi od razu napisał że bardzo się cieszy że już jest dostępny ponieważ bez kontaktu było mu cicho i pusto - mówię sobie wow w końcu coś się ruszy ...nie ruszyło. Po tych słowach nasz kontakt to było kilka wiadomości na dzień z reguły bez słów tylko linki wysyłał i foto. Jakby się sam przestraszył to sam napisał. Wczoraj pierwszy raz od dwóch miesięcy otworzył się napisał sporo o przeszłości swojej i ogólnie super się pisało a dziś....wysłał trzy linki do jakiś widoków bez słów. Ja widzę że mu zależy ale widzę że co zrobi krok do przodu to od razu wycofuje się i wraca aż ochlonie. Czekały byście dłużej ? Czy postawiły sprawę jasno czy jak? Bo mam taki mętlik w głowie
Związek na odległość u mnie max pol roku czekania na spotkanie się na żywo, pozniej to juz sie w to nie bawie. Zycie leci,mlodosc ucieka (chociaz ja i tak juz stara jestem) ![]()
Wiesz no dwa miesiące to nie jest koniec świata jeszcze wiem ale męczy mnie to że jak zrobić krok w przód to od razu przepada następnego dnia ...ok jestem wyrozumiała długo był sam może sam się boi tego że poznał kogoś ale to jest dla mnie taka huśtawka bo ja nie wiem kompletnie na czym stoję. Jak dziś ...wysłał z łaski dzień dobry i trzy linki z jakimiś widokami bez slowa i tyle
Związek na odległość u mnie max pol roku czekania na spotkanie się na żywo, pozniej to juz sie w to nie bawie. Zycie leci,mlodosc ucieka (chociaz ja i tak juz stara jestem)
Na moje to kogos ma i dlatego nie proponuje spotkania. 300km to troche zejdzie i jak by wytlumaczyl?
Ja przestalabym albo calkowicie pisac albo mocno ohraniczyla zamiast tracic czas i odpisywala moze z raz na tydz. Ale on pewnie nawet wtedy nie zaproponuje spotkania, bo widac nawet takiego nie planuje.
Związek na odległość u mnie max pol roku czekania na spotkanie się na żywo, pozniej to juz sie w to nie bawie. Zycie leci,mlodosc ucieka (chociaz ja i tak juz stara jestem)
Jak masz konto w internecie to nie jesteś stara. Starość jest jak nie umiesz wysłać maila i pytasz dziecko żeby ci mema zrobiło bo sam nie umiesz.
34 i 53 lata oraz 300km...
Uhmm...tak tak, to prawda, nie zmyślam historyjki...
Julia life in UK napisał/a:Związek na odległość u mnie max pol roku czekania na spotkanie się na żywo, pozniej to juz sie w to nie bawie. Zycie leci,mlodosc ucieka (chociaz ja i tak juz stara jestem)
Jak masz konto w internecie to nie jesteś stara. Starość jest jak nie umiesz wysłać maila i pytasz dziecko żeby ci mema zrobiło bo sam nie umiesz.
ja nie umiem w memy...
aaaAAAA!! jestem stary!!!
SmutnaDziewczyna007 napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Związek na odległość u mnie max pol roku czekania na spotkanie się na żywo, pozniej to juz sie w to nie bawie. Zycie leci,mlodosc ucieka (chociaz ja i tak juz stara jestem)
Jak masz konto w internecie to nie jesteś stara. Starość jest jak nie umiesz wysłać maila i pytasz dziecko żeby ci mema zrobiło bo sam nie umiesz.
ja nie umiem w memy...
aaaAAAA!! jestem stary!!!
Ojejeju jejku katastrofa ![]()
To nie jest zmyslona historia. Nie wiem jak niektórzy ale ja nie mam czasu ani chęci zmyślać historii
34 i 53 lata oraz 300km...
Uhmm...tak tak, to prawda, nie zmyślam historyjki...
To nie jest zmyslona historia. Nie wiem jak niektórzy ale ja nie mam czasu ani chęci zmyślać historii
Palec Boga napisał/a:34 i 53 lata oraz 300km...
Uhmm...tak tak, to prawda, nie zmyślam historyjki...
no dobra to juz sama musisz zdecydować ile masz zamiar czekac na jasnie pana, ja swoj limit juz podalam
Witajcie. Muszę się poradzić Was.
Będąc we wrześniu na wakacjach w urzędzie poznałam mężczyznę niby wszystko ok, było dzień dobry kilka słów urzędowych i do widzenia. Tego samego dnia napisał do mnie na telefon ( numer miał w systemie) napisał coś ze mam świetne zdjęcie na komunikatorze itp . Zamieniliśmy kilka zdań i tyle. Po dwóch tygodniach wysłał mi swoje foto że był w miejscu o którym wtedy pisaliśmy i tak zaczęliśmy pisać dzień w dzień. Trwa to dokładnie dwa miesiące i tydzień.Jest między nami różnica wieku ja 34 a on 53 ( sam od dłuższego czasu). Ale różnica wieku tu jest dla mnie najmniejszym problem . Chodzi o to że ja nie wiem ile czekać na spotkanie....pisze dzień w dzień zawsze pierwszy. Wysyła jakieś swoje zdjęcia, linki co wie że lubię i coś tam pisze ogólnie wszystko super. Dzieli Nas 300 km więc mówię ok nie zaproponuje spotkania może od razu poczekam...ale czekam ponad dwa miesiące i nic....raz wspomniał o moim mieście że musi odwiedzić to miejsce , później wysłał mi link do miasta obok mnie które jest i coś tam dopisał że to miasto jest super. Ostatnio był za granicą z ekipą , nie miałam dostępu do neta przez 5 dni. Jak połączył się w wifi od razu napisał że bardzo się cieszy że już jest dostępny ponieważ bez kontaktu było mu cicho i pusto - mówię sobie wow w końcu coś się ruszy ...nie ruszyło. Po tych słowach nasz kontakt to było kilka wiadomości na dzień z reguły bez słów tylko linki wysyłał i foto. Jakby się sam przestraszył to sam napisał. Wczoraj pierwszy raz od dwóch miesięcy otworzył się napisał sporo o przeszłości swojej i ogólnie super się pisało a dziś....wysłał trzy linki do jakiś widoków bez słów. Ja widzę że mu zależy ale widzę że co zrobi krok do przodu to od razu wycofuje się i wraca aż ochlonie. Czekały byście dłużej ? Czy postawiły sprawę jasno czy jak? Bo mam taki mętlik w głowie
Nie czekałabym wcale. Chodzi mu tylko znajomość do popisania. W sumie to on chyba zaskoczony, że jakaś trzydziestolatka się odezwała.
Traktuje cię jak odskocznię od codzienności, nie widzi w tobie partnerki, może ze względu na wiek. Równie dobrze może być żonaty.
Podchodź z dystansem do tego co mówi, bo on może wszystko ci powiedzieć, co chcesz usłyszeć. Widać nie ma problemu z podrywem.
Dlatego powinnaś traktować go koleżeńsko.
34 i 53 lata..?
Szykuje się "solidna" podstawa na poważny związek...
To nie jest zmyslona historia. Nie wiem jak niektórzy ale ja nie mam czasu ani chęci zmyślać historii
Palec Boga napisał/a:34 i 53 lata oraz 300km...
Uhmm...tak tak, to prawda, nie zmyślam historyjki...
Oczywiście.
Ania9876 napisał/a:To nie jest zmyslona historia. Nie wiem jak niektórzy ale ja nie mam czasu ani chęci zmyślać historii
Palec Boga napisał/a:34 i 53 lata oraz 300km...
Uhmm...tak tak, to prawda, nie zmyślam historyjki...Oczywiście.
A skad wiesz ,ze jest zmyslona? Wiesz ile jest par ludzi z duza roznica wieku? Dużo
To nie jest zmyslona historia. Nie wiem jak niektórzy ale ja nie mam czasu ani chęci zmyślać historii
Palec Boga napisał/a:34 i 53 lata oraz 300km...
Uhmm...tak tak, to prawda, nie zmyślam historyjki...
Czemu sama nie napiszesz mu o spotkaniu?
17 2025-12-02 18:31:03 Ostatnio edytowany przez KoralinaJones (2025-12-02 18:31:33)
Witajcie. Muszę się poradzić Was.
Będąc we wrześniu na wakacjach w urzędzie poznałam mężczyznę niby wszystko ok, było dzień dobry kilka słów urzędowych i do widzenia. Tego samego dnia napisał do mnie na telefon ( numer miał w systemie) napisał coś ze mam świetne zdjęcie na komunikatorze itp . Zamieniliśmy kilka zdań i tyle. Po dwóch tygodniach wysłał mi swoje foto że był w miejscu o którym wtedy pisaliśmy i tak zaczęliśmy pisać dzień w dzień. Trwa to dokładnie dwa miesiące i tydzień.Jest między nami różnica wieku ja 34 a on 53 ( sam od dłuższego czasu). Ale różnica wieku tu jest dla mnie najmniejszym problem . Chodzi o to że ja nie wiem ile czekać na spotkanie....pisze dzień w dzień zawsze pierwszy. Wysyła jakieś swoje zdjęcia, linki co wie że lubię i coś tam pisze ogólnie wszystko super. Dzieli Nas 300 km więc mówię ok nie zaproponuje spotkania może od razu poczekam...ale czekam ponad dwa miesiące i nic....raz wspomniał o moim mieście że musi odwiedzić to miejsce , później wysłał mi link do miasta obok mnie które jest i coś tam dopisał że to miasto jest super. Ostatnio był za granicą z ekipą , nie miałam dostępu do neta przez 5 dni. Jak połączył się w wifi od razu napisał że bardzo się cieszy że już jest dostępny ponieważ bez kontaktu było mu cicho i pusto - mówię sobie wow w końcu coś się ruszy ...nie ruszyło. Po tych słowach nasz kontakt to było kilka wiadomości na dzień z reguły bez słów tylko linki wysyłał i foto. Jakby się sam przestraszył to sam napisał. Wczoraj pierwszy raz od dwóch miesięcy otworzył się napisał sporo o przeszłości swojej i ogólnie super się pisało a dziś....wysłał trzy linki do jakiś widoków bez słów. Ja widzę że mu zależy ale widzę że co zrobi krok do przodu to od razu wycofuje się i wraca aż ochlonie. Czekały byście dłużej ? Czy postawiły sprawę jasno czy jak? Bo mam taki mętlik w głowie
Ten 5 - dniowy brak dostępu do Internetu mnie zaintrygował. Gdzie on był? Przyznał się?
18 2025-12-02 18:38:26 Ostatnio edytowany przez paslawek (2025-12-02 18:38:47)
To nie jest zmyslona historia. Nie wiem jak niektórzy ale ja nie mam czasu ani chęci zmyślać historii
Z czasem u mnie różnie ostatnio , ale z chęcią pozmyślam czasem ![]()
Ania9876 napisał/a:To nie jest zmyslona historia. Nie wiem jak niektórzy ale ja nie mam czasu ani chęci zmyślać historii
Z czasem u mnie różnie ostatnio , ale z chęcią pozmyślam czasem
Skad wiesz ,ze to zmyslone jest? Moze nie ![]()
Wiesz no dwa miesiące to nie jest koniec świata jeszcze wiem ale męczy mnie to że jak zrobić krok w przód to od razu przepada następnego dnia ...ok jestem wyrozumiała długo był sam może sam się boi tego że poznał kogoś ale to jest dla mnie taka huśtawka bo ja nie wiem kompletnie na czym stoję. Jak dziś ...wysłał z łaski dzień dobry i trzy linki z jakimiś widokami bez slowa i tyle
Julia life in UK napisał/a:Związek na odległość u mnie max pol roku czekania na spotkanie się na żywo, pozniej to juz sie w to nie bawie. Zycie leci,mlodosc ucieka (chociaz ja i tak juz stara jestem)
Wypowiem się z pozycji mężczyzny.
Ocena sytuacji zależy od tego, czy pan robi wrażenie zdecydowanego człowieka, czy nie. Zakładam również, że jest stanu wolnego.
Więc jeśli nie jest zdecydowany to już się nie zmieni w zdecydowanego. Zakładając nawet wersje z twoich wyobrażeń, że będziecie partnerami, to zawsze męczyłabyś się z niezdecydowanym mężczyzną. Bo to jest męka z cyklu: no nie wiem, podejmę decyzję jutro. za chwilę, itd. itd. Życie składałoby się tylko z większych lub mniejszych przeszkód.
Jeśli jest zdecydowany to powinniście już mieć pierwsze koty za płoty. Bo jeśli chce kobiety (podoba mu się i chciałby związku) to zawsze prze do przodu. Nie mówię, że wszystko natychmiast, ale kroczek, albo krok do przodu. Więc coś planuje, sygnalizuje to kobiecie. Wzajemna komunikacja już na początku relacji pozwala nam ustalić czy mamy ten sam poziom czy nie, czy da się go rozwinąć czy nie, czy jesteśmy zaakceptować możliwości drugiej strony czy nie, itd. itd. Bo w związku to podstawa, uroda na co dzień spowszechnieje, zachwyt statusem partnera również. W prozie życia znaczenia nabierają zupełnie inne cechy partnera.
Jest jeszcze jeden czynnik, który może determinować zachowanie pana - finansowo stać go wyłącznie na codzienną "relację w komunikatorze". Jesteś młodsza, piszesz z nim, coś sygnalizujesz - to mu schlebia przed samym sobą, że jeszcze potrafi zainteresować sobą młodszą kobietę. Ma wrażenie, że od niego zależy ten kolejny krok. Więc może to ciągnąć aż mu się znudzi, lub znajdzie kolejny obiekt, nową fascynację.
A ty ? tobie wyobraźnia trochę popłynęła. Zaskocz go czymś, np. powiedz że wpadniesz do jego miasta, czy umiałby coś zorganizować czy zaproponować. Po prostu podpuść go w jakimś kierunku aby urealnić sytuację w swojej wyobraźni. Bo pomyśl, że przecież w dowolnym momencie jedna ze stron może przerwać wzajemną pisaninę i zablokować drugą stronę. Wtedy człowiek czuje się jak brudna szmata, zużyta i wywalona na śmietnik.
Napisz do niego dzisiaj: cześć ociec
22 2025-12-02 19:57:04 Ostatnio edytowany przez AdamJeden (2025-12-02 20:03:37)
Napisz do niego dzisiaj: cześć ociec
a on - cze córciu, alimenty chciałem ![]()
Witajcie. Muszę się poradzić Was.
Będąc we wrześniu na wakacjach w urzędzie poznałam mężczyznę niby wszystko ok, było dzień dobry kilka słów urzędowych i do widzenia. Tego samego dnia napisał do mnie na telefon ( numer miał w systemie) napisał coś ze mam świetne zdjęcie na komunikatorze itp . Zamieniliśmy kilka zdań i tyle. Po dwóch tygodniach wysłał mi swoje foto że był w miejscu o którym wtedy pisaliśmy i tak zaczęliśmy pisać dzień w dzień. Trwa to dokładnie dwa miesiące i tydzień.Jest między nami różnica wieku ja 34 a on 53 ( sam od dłuższego czasu). Ale różnica wieku tu jest dla mnie najmniejszym problem . Chodzi o to że ja nie wiem ile czekać na spotkanie....pisze dzień w dzień zawsze pierwszy. Wysyła jakieś swoje zdjęcia, linki co wie że lubię i coś tam pisze ogólnie wszystko super. Dzieli Nas 300 km więc mówię ok nie zaproponuje spotkania może od razu poczekam...ale czekam ponad dwa miesiące i nic....raz wspomniał o moim mieście że musi odwiedzić to miejsce , później wysłał mi link do miasta obok mnie które jest i coś tam dopisał że to miasto jest super. Ostatnio był za granicą z ekipą , nie miałam dostępu do neta przez 5 dni. Jak połączył się w wifi od razu napisał że bardzo się cieszy że już jest dostępny ponieważ bez kontaktu było mu cicho i pusto - mówię sobie wow w końcu coś się ruszy ...nie ruszyło. Po tych słowach nasz kontakt to było kilka wiadomości na dzień z reguły bez słów tylko linki wysyłał i foto. Jakby się sam przestraszył to sam napisał. Wczoraj pierwszy raz od dwóch miesięcy otworzył się napisał sporo o przeszłości swojej i ogólnie super się pisało a dziś....wysłał trzy linki do jakiś widoków bez słów. Ja widzę że mu zależy ale widzę że co zrobi krok do przodu to od razu wycofuje się i wraca aż ochlonie. Czekały byście dłużej ? Czy postawiły sprawę jasno czy jak? Bo mam taki mętlik w głowie
W ogole bym nie czekała.
Raz, że to jakiś stary erotoman gawędziarz, a dwa...
Na głowę upadłaś kobieto? Jesteś młodą babką,. a on starym tetrykiem ktory nie może się zdecydować, czy zadziałać bo da radę, czy lepiej pozostać w opozycji i udawać że jednak kiedyś coś zdziała.
Ty masz szklane oko i drewnianą nogę, że już na nikogo innego cię nie stać? Co się takiego stało w twoim życiu, że masz tak niskie wymagania i liczysz tylko na ochłapy?
Dlaczego masz tak marne zdanie o sobie?
Na wycieczce objazdowej poza Europą więc tu luz bo faktycznie nie miał neta
Ania9876 napisał/a:Witajcie. Muszę się poradzić Was.
Będąc we wrześniu na wakacjach w urzędzie poznałam mężczyznę niby wszystko ok, było dzień dobry kilka słów urzędowych i do widzenia. Tego samego dnia napisał do mnie na telefon ( numer miał w systemie) napisał coś ze mam świetne zdjęcie na komunikatorze itp . Zamieniliśmy kilka zdań i tyle. Po dwóch tygodniach wysłał mi swoje foto że był w miejscu o którym wtedy pisaliśmy i tak zaczęliśmy pisać dzień w dzień. Trwa to dokładnie dwa miesiące i tydzień.Jest między nami różnica wieku ja 34 a on 53 ( sam od dłuższego czasu). Ale różnica wieku tu jest dla mnie najmniejszym problem . Chodzi o to że ja nie wiem ile czekać na spotkanie....pisze dzień w dzień zawsze pierwszy. Wysyła jakieś swoje zdjęcia, linki co wie że lubię i coś tam pisze ogólnie wszystko super. Dzieli Nas 300 km więc mówię ok nie zaproponuje spotkania może od razu poczekam...ale czekam ponad dwa miesiące i nic....raz wspomniał o moim mieście że musi odwiedzić to miejsce , później wysłał mi link do miasta obok mnie które jest i coś tam dopisał że to miasto jest super. Ostatnio był za granicą z ekipą , nie miałam dostępu do neta przez 5 dni. Jak połączył się w wifi od razu napisał że bardzo się cieszy że już jest dostępny ponieważ bez kontaktu było mu cicho i pusto - mówię sobie wow w końcu coś się ruszy ...nie ruszyło. Po tych słowach nasz kontakt to było kilka wiadomości na dzień z reguły bez słów tylko linki wysyłał i foto. Jakby się sam przestraszył to sam napisał. Wczoraj pierwszy raz od dwóch miesięcy otworzył się napisał sporo o przeszłości swojej i ogólnie super się pisało a dziś....wysłał trzy linki do jakiś widoków bez słów. Ja widzę że mu zależy ale widzę że co zrobi krok do przodu to od razu wycofuje się i wraca aż ochlonie. Czekały byście dłużej ? Czy postawiły sprawę jasno czy jak? Bo mam taki mętlik w głowieTen 5 - dniowy brak dostępu do Internetu mnie zaintrygował. Gdzie on był? Przyznał się?
Właśnie u niego to jak do tej pory wspomniał o moim mieście albo tym obok co wie że jeżdżę tam ciągle, czy jak napisał że było pusto bez kontaktu to od razu zapada się pod ziemię po takich słowach i wysyła z dwa linki na dzień bez słów żeby kontakt był po prostu. A czemu nie zaproponuje? Bo patrząc na to jak on reaguje sam na swoje słowa to mam wrażenie że by uciekł gdzie pieprz rośnie jak bym zasugerowała mu coś. Z resztą jak napisał o wizycie w moim mieście że odpisałam mu w sposób że slepy by zauważył że chce tego też
Ania9876 napisał/a:Wiesz no dwa miesiące to nie jest koniec świata jeszcze wiem ale męczy mnie to że jak zrobić krok w przód to od razu przepada następnego dnia ...ok jestem wyrozumiała długo był sam może sam się boi tego że poznał kogoś ale to jest dla mnie taka huśtawka bo ja nie wiem kompletnie na czym stoję. Jak dziś ...wysłał z łaski dzień dobry i trzy linki z jakimiś widokami bez slowa i tyle
Julia life in UK napisał/a:Związek na odległość u mnie max pol roku czekania na spotkanie się na żywo, pozniej to juz sie w to nie bawie. Zycie leci,mlodosc ucieka (chociaz ja i tak juz stara jestem)
Wypowiem się z pozycji mężczyzny.
Ocena sytuacji zależy od tego, czy pan robi wrażenie zdecydowanego człowieka, czy nie. Zakładam również, że jest stanu wolnego.Więc jeśli nie jest zdecydowany to już się nie zmieni w zdecydowanego. Zakładając nawet wersje z twoich wyobrażeń, że będziecie partnerami, to zawsze męczyłabyś się z niezdecydowanym mężczyzną. Bo to jest męka z cyklu: no nie wiem, podejmę decyzję jutro. za chwilę, itd. itd. Życie składałoby się tylko z większych lub mniejszych przeszkód.
Jeśli jest zdecydowany to powinniście już mieć pierwsze koty za płoty. Bo jeśli chce kobiety (podoba mu się i chciałby związku) to zawsze prze do przodu. Nie mówię, że wszystko natychmiast, ale kroczek, albo krok do przodu. Więc coś planuje, sygnalizuje to kobiecie. Wzajemna komunikacja już na początku relacji pozwala nam ustalić czy mamy ten sam poziom czy nie, czy da się go rozwinąć czy nie, czy jesteśmy zaakceptować możliwości drugiej strony czy nie, itd. itd. Bo w związku to podstawa, uroda na co dzień spowszechnieje, zachwyt statusem partnera również. W prozie życia znaczenia nabierają zupełnie inne cechy partnera.
Jest jeszcze jeden czynnik, który może determinować zachowanie pana - finansowo stać go wyłącznie na codzienną "relację w komunikatorze". Jesteś młodsza, piszesz z nim, coś sygnalizujesz - to mu schlebia przed samym sobą, że jeszcze potrafi zainteresować sobą młodszą kobietę. Ma wrażenie, że od niego zależy ten kolejny krok. Więc może to ciągnąć aż mu się znudzi, lub znajdzie kolejny obiekt, nową fascynację.
A ty ? tobie wyobraźnia trochę popłynęła. Zaskocz go czymś, np. powiedz że wpadniesz do jego miasta, czy umiałby coś zorganizować czy zaproponować. Po prostu podpuść go w jakimś kierunku aby urealnić sytuację w swojej wyobraźni. Bo pomyśl, że przecież w dowolnym momencie jedna ze stron może przerwać wzajemną pisaninę i zablokować drugą stronę. Wtedy człowiek czuje się jak brudna szmata, zużyta i wywalona na śmietnik.
Tylko i wyłączenie dlatego że jak on sam coś delikatnie wspomni o mojej okolicy to sam znika po tym na dzień dwa ....więc jak on na samą myśl tak reaguje to mi jest po prostu głupio coś zaproponowac bo spie....na drugi koniec Polski patrząc na niego
Ania9876 napisał/a:To nie jest zmyslona historia. Nie wiem jak niektórzy ale ja nie mam czasu ani chęci zmyślać historii
Palec Boga napisał/a:34 i 53 lata oraz 300km...
Uhmm...tak tak, to prawda, nie zmyślam historyjki...Czemu sama nie napiszesz mu o spotkaniu?
Tylko i wyłączenie dlatego że jak on sam coś delikatnie wspomni o mojej okolicy to sam znika po tym na dzień dwa ....więc jak on na samą myśl tak reaguje to mi jest po prostu głupio coś zaproponowac bo spie....na drugi koniec Polski patrząc na niego
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:Ania9876 napisał/a:To nie jest zmyslona historia. Nie wiem jak niektórzy ale ja nie mam czasu ani chęci zmyślać historii
Czemu sama nie napiszesz mu o spotkaniu?
Jak widzisz ona sam się tego boi. Moim zdaniem taka znajomość na odległość jest dobra dla romantyków jeśli obojgu to odpowiada. Jeśli chodzi o odległość to na polskie warunki ostatnio jechałem 180 km ponad 5 godzin bo wszędzie były ograniczenia prędkości. Sama musisz zdecydować jakiego rodzaju może być wasza znajomość
Jeszcze oliwy do ognia dodaje to że on nie ma czasu/chęci spotkać się ze mną a ciągle ze znajomymi gdzieś jezdzi a wtedy ma czas i chęci
Ania9876 napisał/a:Tylko i wyłączenie dlatego że jak on sam coś delikatnie wspomni o mojej okolicy to sam znika po tym na dzień dwa ....więc jak on na samą myśl tak reaguje to mi jest po prostu głupio coś zaproponowac bo spie....na drugi koniec Polski patrząc na niego
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:Czemu sama nie napiszesz mu o spotkaniu?
Jak widzisz ona sam się tego boi. Moim zdaniem taka znajomość na odległość jest dobra dla romantyków jeśli obojgu to odpowiada. Jeśli chodzi o odległość to na polskie warunki ostatnio jechałem 180 km ponad 5 godzin bo wszędzie były ograniczenia prędkości. Sama musisz zdecydować jakiego rodzaju może być wasza znajomość
Jeszcze oliwy do ognia dodaje to że on nie ma czasu/chęci spotkać się ze mną a ciągle ze znajomymi gdzieś jezdzi a wtedy ma czas i chęci
Perwersyjny za to szczupł napisał/a:Ania9876 napisał/a:Tylko i wyłączenie dlatego że jak on sam coś delikatnie wspomni o mojej okolicy to sam znika po tym na dzień dwa ....więc jak on na samą myśl tak reaguje to mi jest po prostu głupio coś zaproponowac bo spie....na drugi koniec Polski patrząc na niego
Jak widzisz ona sam się tego boi. Moim zdaniem taka znajomość na odległość jest dobra dla romantyków jeśli obojgu to odpowiada. Jeśli chodzi o odległość to na polskie warunki ostatnio jechałem 180 km ponad 5 godzin bo wszędzie były ograniczenia prędkości. Sama musisz zdecydować jakiego rodzaju może być wasza znajomość
No to takiego kopnac w 4 literki
Sama widzisz, że ta znajomość nie rokuje, więc nie wiem na co liczysz, odpuść.
Marnujesz czas na rozkminy, najlepiej nie odpisuj i zakończ tę znajomość.
Dziewczyno, a nie lepiej spróbować poszukać kogoś na miejscu? Przede wszystkim zaś w zbliżonym wieku, tudzież niewiele starszego/młodszego...?
Szukasz kandydata na partnera czy drugiego ojca?
Ja widzę że mu zależy ale widzę że co zrobi krok do przodu to od razu wycofuje się i wraca aż ochlonie. Czekały byście dłużej ? Czy postawiły sprawę jasno czy jak? Bo mam taki mętlik w głowie
Nie zależy mu, gdyby mu zależało, już by był u ciebie nie pierwszy raz. Odpuść.
Ania9876 napisał/a:Ja widzę że mu zależy ale widzę że co zrobi krok do przodu to od razu wycofuje się i wraca aż ochlonie. Czekały byście dłużej ? Czy postawiły sprawę jasno czy jak? Bo mam taki mętlik w głowie
Nie zależy mu, gdyby mu zależało, już by był u ciebie nie pierwszy raz. Odpuść.
On nawet na odległość ja olewa, wiec faktycznie niech odpusci
Czekały byście dłużej ?
Jakie czekały?
Może on jest za równouprawnieniem, walczy o Twoje prawa i chce byś mogła się wykazać!
Zależy Ci to jedź i zdobywaj!
35 2025-12-03 23:06:54 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-12-03 23:11:12)
A co mu dokładnie napisałaś jak był w pobliżu Twojego miasta?
bo jak o tym wspomniał, to powinna wyjść sugestia od Ciebie: spotkajmy się.
jeśli jej nie było, to zapewne biorąc pod uwagę różnicę wieku, wycofał się.
jesli była, a On udaje że nie rozumie, dałabym sobie spokój.
Różnica wieku duża, ale znam takie pary. Tylko że w nich mężczyzna nie jest rozmemłany, bo to nie zadziała
Ania9876 napisał/a:Czekały byście dłużej ?
Jakie czekały?
Może on jest za równouprawnieniem, walczy o Twoje prawa i chce byś mogła się wykazać!![]()
Zależy Ci to jedź i zdobywaj!
Pomyliles równe prawa z równymi obowiązkami.
Równo UPRAWNIENIE, a nie rownoOBOWIAZKOWIENIE
Kobiety walczyły i walczą o równe prawa, a nie o równe obowiązki
Wam się chlopakom wszystko pomieszało ![]()
37 2025-12-03 23:38:13 Ostatnio edytowany przez RozrabiakaWmalinowymGaju (2025-12-03 23:39:13)
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Ania9876 napisał/a:Czekały byście dłużej ?
Jakie czekały?
Może on jest za równouprawnieniem, walczy o Twoje prawa i chce byś mogła się wykazać!![]()
Zależy Ci to jedź i zdobywaj!Pomyliles równe prawa z równymi obowiązkami.
Równo UPRAWNIENIE, a nie rownoOBOWIAZKOWIENIE
Kobiety walczyły i walczą o równe prawa, a nie o równe obowiązki
Wam się chlopakom wszystko pomieszało
Julciu, masz 1000% racji
Tym samym obnażyłaś hipokryzję tego podejscia. Przywileje- TAK!!!
Obowiązki? A FUJKA!!!
XD
Może dlatego tyłu gości się zniecheca do trwałych zobowiązań. Obowiązków tyle co zawsze a nawet więcej, korzyści coraz mniej, w dodatku dostępne bez zobowiązań. Nie to co kiedyś;)
Oszukaństwo, złodziejstwo, kurestwo. SODOMA I GOMORA!
Dziewczyno, a nie lepiej spróbować poszukać kogoś na miejscu? Przede wszystkim zaś w zbliżonym wieku, tudzież niewiele starszego/młodszego...?
Szukasz kandydata na partnera czy drugiego ojca?
Przecież wyraźnie autorka napisała, że różnica wieku jej nie przeszkadza. A ty namawiasz ją do działania wg twoich poglądów.
Prawda jest taka, że wartościowi jej rówieśnicy są zajęci, a starszy nawet o 20 lat mężczyzna, jeśli jest ogarnięty to potrafi bardzo dobrze zaspokoić potrzeby 30-stolatki. Rówieśnik często nawet nie zdaje sobie sprawy, jakie to potrzeby.
Każdy ma inne oczekiwania czy nawet wymagania, należy to szanować.
Julia life in UK napisał/a:RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Jakie czekały?
Może on jest za równouprawnieniem, walczy o Twoje prawa i chce byś mogła się wykazać!![]()
Zależy Ci to jedź i zdobywaj!Pomyliles równe prawa z równymi obowiązkami.
Równo UPRAWNIENIE, a nie rownoOBOWIAZKOWIENIE
Kobiety walczyły i walczą o równe prawa, a nie o równe obowiązki
Wam się chlopakom wszystko pomieszało
Julciu, masz 1000% racji
![]()
Tym samym obnażyłaś hipokryzję tego podejscia. Przywileje- TAK!!!
Obowiązki? A FUJKA!!!XD
Może dlatego tyłu gości się zniecheca do trwałych zobowiązań. Obowiązków tyle co zawsze a nawet więcej, korzyści coraz mniej, w dodatku dostępne bez zobowiązań. Nie to co kiedyś;)
Oszukaństwo, złodziejstwo, kurestwo. SODOMA I GOMORA!
No właśnie kiedys to byly piekne czasy dla was chlopakow, a teraz nic tylko siasc i płakać nad losem swym
Może lubi sobie popisać, a oprócz Ciebie pisze do pięciu innych 300 czy 500 km dalej.
Może lubi sobie popisać, a oprócz Ciebie pisze do pięciu innych 300 czy 500 km dalej.
dokładnie tez tak moze byc
No właśnie kiedys to byly piekne czasy dla was chlopakow, a teraz nic tylko siasc i płakać nad losem swym
Kiedy?
Wbrew temu co usiłują wbić Wam do glowy feministki, czasy były trudne- dla wszystkich.
Sama se płakaj;)
Julia life in UK napisał/a:No właśnie kiedys to byly piekne czasy dla was chlopakow, a teraz nic tylko siasc i płakać nad losem swym
Kiedy?
Wbrew temu co usiłują wbić Wam do glowy feministki, czasy były trudne- dla wszystkich.Sama se płakaj;)
Ja nie plakam
I ja nie słucham feministek ,bo po co ich słuchać
RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Julia life in UK napisał/a:No właśnie kiedys to byly piekne czasy dla was chlopakow, a teraz nic tylko siasc i płakać nad losem swym
Kiedy?
Wbrew temu co usiłują wbić Wam do glowy feministki, czasy były trudne- dla wszystkich.Sama se płakaj;)
Ja nie plakam
I ja nie słucham feministek ,bo po co ich słuchać
Ale nie słuchaj też seksistow dla równowagi. Najlepiej nikogo nie słuchać. No chyba że księdza.
Witajcie. Muszę się poradzić Was.
Będąc we wrześniu na wakacjach w urzędzie poznałam mężczyznę niby wszystko ok, było dzień dobry kilka słów urzędowych i do widzenia. Tego samego dnia napisał do mnie na telefon ( numer miał w systemie) napisał coś ze mam świetne zdjęcie na komunikatorze itp . Zamieniliśmy kilka zdań i tyle. Po dwóch tygodniach wysłał mi swoje foto że był w miejscu o którym wtedy pisaliśmy i tak zaczęliśmy pisać dzień w dzień. Trwa to dokładnie dwa miesiące i tydzień.Jest między nami różnica wieku ja 34 a on 53 ( sam od dłuższego czasu). Ale różnica wieku tu jest dla mnie najmniejszym problem . Chodzi o to że ja nie wiem ile czekać na spotkanie....pisze dzień w dzień zawsze pierwszy. Wysyła jakieś swoje zdjęcia, linki co wie że lubię i coś tam pisze ogólnie wszystko super. Dzieli Nas 300 km więc mówię ok nie zaproponuje spotkania może od razu poczekam...ale czekam ponad dwa miesiące i nic....raz wspomniał o moim mieście że musi odwiedzić to miejsce , później wysłał mi link do miasta obok mnie które jest i coś tam dopisał że to miasto jest super. Ostatnio był za granicą z ekipą , nie miałam dostępu do neta przez 5 dni. Jak połączył się w wifi od razu napisał że bardzo się cieszy że już jest dostępny ponieważ bez kontaktu było mu cicho i pusto - mówię sobie wow w końcu coś się ruszy ...nie ruszyło. Po tych słowach nasz kontakt to było kilka wiadomości na dzień z reguły bez słów tylko linki wysyłał i foto. Jakby się sam przestraszył to sam napisał. Wczoraj pierwszy raz od dwóch miesięcy otworzył się napisał sporo o przeszłości swojej i ogólnie super się pisało a dziś....wysłał trzy linki do jakiś widoków bez słów. Ja widzę że mu zależy ale widzę że co zrobi krok do przodu to od razu wycofuje się i wraca aż ochlonie. Czekały byście dłużej ? Czy postawiły sprawę jasno czy jak? Bo mam taki mętlik w głowie
jak tam?? piszecie z soba dalej albo cos?; )
Julia life in UK napisał/a:RozrabiakaWmalinowymGaju napisał/a:Kiedy?
Wbrew temu co usiłują wbić Wam do glowy feministki, czasy były trudne- dla wszystkich.Sama se płakaj;)
Ja nie plakam
I ja nie słucham feministek ,bo po co ich słuchać
Ale nie słuchaj też seksistow dla równowagi. Najlepiej nikogo nie słuchać. No chyba że księdza.
Ich też nie slucham. Księdza slucham jak z sensem mowi