Byłam dopiero niedawno i muszę przyznać, że film zrobił na mnie duże wrażenie. Skąd się bierze przemoc i dlaczego jest na nią przyzwolenie - można zobaczyć na przykładzie tego filmu. Czy naprawdę pieniądze i znajomości potrafią wszystko załatwić? Dlaczego powinniśmy reagować na przemoc - dużo przemyśleń. Film, moim zdaniem, świetny.
Byłam dopiero niedawno i muszę przyznać, że film zrobił na mnie duże wrażenie. Skąd się bierze przemoc i dlaczego jest na nią przyzwolenie - można zobaczyć na przykładzie tego filmu. Czy naprawdę pieniądze i znajomości potrafią wszystko załatwić? Dlaczego powinniśmy reagować na przemoc - dużo przemyśleń. Film, moim zdaniem, świetny.
Jak reagować i czy chodzi Ci o otoczenie bohaterki?
3 2025-11-30 20:20:12 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-30 20:22:58)
Jak reagować i czy chodzi Ci o otoczenie bohaterki?
Ja o o tym, że trzeba reagować na przemoc, gdy słyszymy, że coś się dzieje za ścianą czy gdziekolwiek.
Oglądałam, ale żeby pomóc ofiarze przemocy, to OFIARA też musi chcieć przyjąć tą pomoc, tak jak alkoholik czy narkoman musi chcieć dobrowolnie leczyć się. Na siłę nikomu pomóc nie da się.
I ja również jestem nim zachwycona. Całkowicie rozumiem, skąd ten cały szum, hehe. Muszę jednak przyznać, że mogłabym się przyczepić do kilku fragmentów. Na przykład do momentu (uwaga, spojler!) kiedy siedzą przy wspólnym stole i pijana siostra Gośki mówi Grześkowi, że bije żonę. Siedzi tam również mężczyzna, który najwyraźniej się w niej podkochuje. Na wieść o przemocy wobec kobiety chce pobić Grześka, ale zostaje powstrzymany. Później jednak całkowicie o sprawie zapomina i już nie angażuje się w pomoc Gośce.
Sam film porusza bardzo wiele ważnych tematów, takich jak przemoc relacyjna, wpływ relacji matki z dzieckiem na dorosłość czy konsekwencje takiego wychowania. Czego mi zabrakło? Za mało było pokazanej przemocy psychicznej na początku związku, tych pierwszych sygnałów ostrzegawczych. Być może bardziej otworzyłoby to widzom oczy.
Film jest pełen ciekawych smaczków, na przykład celowego przestawiania kubków czy motywu z kluczami. Scena z lampą i budzeniem była moim zdaniem trochę przekoloryzowana. Rozumiem jej sens, ale było tego za dużo i sprawiało wrażenie oderwanego od całości. Wystarczyłoby raz czy dwa.
Zakończenie bardzo mi się podobało, ponieważ pozostawia pole do interpretacji i refleksji.
Naprawdę polecam ten film. Trudno opisać wszystkie jego smaczki, jest ich bardzo dużo. To świetna reżyseria i inteligentna zabawa widzem. Świetnie pokazane typowe problemy przemocy domowej i udawanie, że problemu się nie widzi. Czy to, jaki to ma wpływ na dziecko, które dorasta obserwując przemoc domową (dobrze, że nie upadłas tam, tam by Cię bardziej bolało ")
Powiem szczerze, rzadko kiedy płaczę na filmie (chyba, że o zwierzętach), ale tu poleciały mi łzy.
Był też taki moment, kiedy w całym kinie nie było słychać żadnego szelestu, chrupania, nic, cisza absolutna... (Nagrania)
Oglądałam, ale żeby pomóc ofiarze przemocy, to OFIARA też musi chcieć przyjąć tą pomoc, tak jak alkoholik czy narkoman musi chcieć dobrowolnie leczyć się. Na siłę nikomu pomóc nie da się.
To prawda. Ale wiesz dlaczego Gośka nie szukała pomocy? Bo ofiara została wychowana na ofiarę nie posiadającą własnych granic. Dlatego tak ważne jest przyjrzenie się temu, jak wychowujemy dzieci
Oglądałam, ale żeby pomóc ofiarze przemocy, to OFIARA też musi chcieć przyjąć tą pomoc, tak jak alkoholik czy narkoman musi chcieć dobrowolnie leczyć się. Na siłę nikomu pomóc nie da się.
No, właśnie w filmie na początku też o tym było zanim bohaterka dojrzała do ucieczki od tyrana.
8 2025-11-30 22:28:17 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-30 22:35:01)
I ja również jestem nim zachwycona. Całkowicie rozumiem, skąd ten cały szum, hehe. Muszę jednak przyznać, że mogłabym się przyczepić do kilku fragmentów. Na przykład do momentu (uwaga, spojler!) kiedy siedzą przy wspólnym stole i pijana siostra Gośki mówi Grześkowi, że bije żonę. Siedzi tam również mężczyzna, który najwyraźniej się w niej podkochuje. Na wieść o przemocy wobec kobiety chce pobić Grześka, ale zostaje powstrzymany. Później jednak całkowicie o sprawie zapomina i już nie angażuje się w pomoc Gośce.
Sam film porusza bardzo wiele ważnych tematów, takich jak przemoc relacyjna, wpływ relacji matki z dzieckiem na dorosłość czy konsekwencje takiego wychowania. Czego mi zabrakło? Za mało było pokazanej przemocy psychicznej na początku związku, tych pierwszych sygnałów ostrzegawczych. Być może bardziej otworzyłoby to widzom oczy.
Film jest pełen ciekawych smaczków, na przykład celowego przestawiania kubków czy motywu z kluczami. Scena z lampą i budzeniem była moim zdaniem trochę przekoloryzowana. Rozumiem jej sens, ale było tego za dużo i sprawiało wrażenie oderwanego od całości. Wystarczyłoby raz czy dwa.
Zakończenie bardzo mi się podobało, ponieważ pozostawia pole do interpretacji i refleksji.
Naprawdę polecam ten film. Trudno opisać wszystkie jego smaczki, jest ich bardzo dużo. To świetna reżyseria i inteligentna zabawa widzem. Świetnie pokazane typowe problemy przemocy domowej i udawanie, że problemu się nie widzi. Czy to, jaki to ma wpływ na dziecko, które dorasta obserwując przemoc domową (dobrze, że nie upadłas tam, tam by Cię bardziej bolało ")
Powiem szczerze, rzadko kiedy płaczę na filmie (chyba, że o zwierzętach), ale tu poleciały mi łzy.
Był też taki moment, kiedy w całym kinie nie było słychać żadnego szelestu, chrupania, nic, cisza absolutna... (Nagrania)
A mnie się podobała gra aktorów, szczególnie przemocowca - on miał wszystko w oczach: zuchwałość, bezczelność, próby obudzenia litości, np prawie wszystko, bo nie zagrane okrucieństwo.
Ofiara była tak bezwolna jak w życiu.
Te sygnały ostrzegawcze wychwyciłam, one były prawie niezauważalne, bo to były próby manipulacji, na przykład wyreżyserowane spotkanie sylwestrowe, potem umniejszanie Gośce przez, na przykład, pokazywanie znajomym filmiku jak chrapie i parę innych drobiazgów. Gośka oczywiście nie reagowała, jakby godziła się z tym.
9 2025-11-30 22:32:24 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-30 22:34:22)
0meqaO24 napisał/a:Oglądałam, ale żeby pomóc ofiarze przemocy, to OFIARA też musi chcieć przyjąć tą pomoc, tak jak alkoholik czy narkoman musi chcieć dobrowolnie leczyć się. Na siłę nikomu pomóc nie da się.
To prawda. Ale wiesz dlaczego Gośka nie szukała pomocy? Bo ofiara została wychowana na ofiarę nie posiadającą własnych granic. Dlatego tak ważne jest przyjrzenie się temu, jak wychowujemy dzieci
Mnie się wydaje, że ona była trochę bezmyślna. Widać było jak przez całą wigilię flirtuje przez telefon. Potem bez chwili zastanowienia wprowadziła się do Grzegorza, właściwie go nie znając.
Liczyło się dla niej tylko to, że ucieknie od matki i jej awantur.
Istotka6 napisał/a:I ja również jestem nim zachwycona. Całkowicie rozumiem, skąd ten cały szum, hehe. Muszę jednak przyznać, że mogłabym się przyczepić do kilku fragmentów. Na przykład do momentu (uwaga, spojler!) kiedy siedzą przy wspólnym stole i pijana siostra Gośki mówi Grześkowi, że bije żonę. Siedzi tam również mężczyzna, który najwyraźniej się w niej podkochuje. Na wieść o przemocy wobec kobiety chce pobić Grześka, ale zostaje powstrzymany. Później jednak całkowicie o sprawie zapomina i już nie angażuje się w pomoc Gośce.
Sam film porusza bardzo wiele ważnych tematów, takich jak przemoc relacyjna, wpływ relacji matki z dzieckiem na dorosłość czy konsekwencje takiego wychowania. Czego mi zabrakło? Za mało było pokazanej przemocy psychicznej na początku związku, tych pierwszych sygnałów ostrzegawczych. Być może bardziej otworzyłoby to widzom oczy.
Film jest pełen ciekawych smaczków, na przykład celowego przestawiania kubków czy motywu z kluczami. Scena z lampą i budzeniem była moim zdaniem trochę przekoloryzowana. Rozumiem jej sens, ale było tego za dużo i sprawiało wrażenie oderwanego od całości. Wystarczyłoby raz czy dwa.
Zakończenie bardzo mi się podobało, ponieważ pozostawia pole do interpretacji i refleksji.
Naprawdę polecam ten film. Trudno opisać wszystkie jego smaczki, jest ich bardzo dużo. To świetna reżyseria i inteligentna zabawa widzem. Świetnie pokazane typowe problemy przemocy domowej i udawanie, że problemu się nie widzi. Czy to, jaki to ma wpływ na dziecko, które dorasta obserwując przemoc domową (dobrze, że nie upadłas tam, tam by Cię bardziej bolało ")
Powiem szczerze, rzadko kiedy płaczę na filmie (chyba, że o zwierzętach), ale tu poleciały mi łzy.
Był też taki moment, kiedy w całym kinie nie było słychać żadnego szelestu, chrupania, nic, cisza absolutna... (Nagrania)
A mnie się podobała gra aktorów, szczególnie przemocowca - on miał wszystko w oczach: zuchwałość, bezczelność, próby obudzenia litości, np prawie wszystko, bo nie zagrane okrucieństwo.
Ofiara była tak bezwolna jak w życiu.Te sygnały ostrzegawcze wychwyciłam, one były prawie niezauważalne, bo to były próby manipulacji, na przykład wyreżyserowane spotkanie sylwestrowe, potem umniejszanie Gośce przez, na przykład, pokazywanie znajomym filmiku jak chrapie i parę innych drobiazgów. Gośka oczywiście nie reagowała, jakby godziła się z tym.
Nie no gra aktorska mistrzostwo! Ponoć aktor grający Grześka jest wręcz prześladowany. To świadczy o tym, jak dobrze zagrał swoją rolę. Bycie tym czarnym charakterem jest chyba najtrudniejszą rolą do zagrania, zwłaszcza przez to, że budzi nienawiść
Z tych smaczków podobało mi się również ukazanie roli wyparcia w związku.
Początkowo, poza detalami, widzimy sielankę, typowy love booming (czy jakoś tak). Przełom następuje przy myciu zębów, wtedy widzimy czym były te wakacje i jak dużo umknęło ocenie przed ślubem
Istotka6 napisał/a:0meqaO24 napisał/a:Oglądałam, ale żeby pomóc ofiarze przemocy, to OFIARA też musi chcieć przyjąć tą pomoc, tak jak alkoholik czy narkoman musi chcieć dobrowolnie leczyć się. Na siłę nikomu pomóc nie da się.
To prawda. Ale wiesz dlaczego Gośka nie szukała pomocy? Bo ofiara została wychowana na ofiarę nie posiadającą własnych granic. Dlatego tak ważne jest przyjrzenie się temu, jak wychowujemy dzieci
Mnie się wydaje, że ona była trochę bezmyślna. Widać było jak przez całą wigilię flirtuje przez telefon. Potem bez chwili zastanowienia wprowadziła się do Grzegorza, właściwie go nie znając.
Liczyło się dla niej tylko to, że ucieknie od matki i jej awantur.
No właśnie niekoniecznie bezmyślna,ja będę Jej bronić.
Film opowiada o Jej dzieciństwie, o tym że nie miała nigdy poczucia bezpieczeństwa, miłości. Dlatego też nie miała tych granic, czy nie łapała sygnałów ostrzegawczych, ponieważ nigdy nie była tego nauczona, a jej poczucie bezpieczeństwa od początku było zaburzone. Przywykła do tego. Tu winą jest jej dzieciństwo i wychowanie przez matkę.
I to jest tak, że kto nie był karmiony w dzieciństwie miłością z łyżeczki, ten zje miłość w życiu dorosłym choćby z ostrza noża. Podczas filmu da się wyłapać, że Gośka mimo wszystko prosiła o miłość od tyrana, który mówił że się nią brzydzi. Łaknela choćby trochę miłości, której nigdy nie zaznała
Ja również polecam ten film. Mocny przekaz dotyczący przemocy, nie tylko fizycznej, ale również psychicznej oraz równocześnie bardzo dobre pokazanie związku z osobą o cechach psychopatycznych i narcystycznych, która na początku jest "do rany przyłóż", jest duszą towarzystwa i ogólnie u całego otoczenia ma bardzo dobrą opinię. A później następuje stopniowe osaczanie, odcinanie od znajomych, a potem pełna kontrola życia, obniżanie poczucia wartości własnej bohaterki tak, aby została ze sprawcą przemocy i nie mogła się sama uwolnić.
Sam sposób zmontowania filmu jest również bardzo charakterystyczny, jakby wykonywały się przeskoki w czasie, co pokazuje chaos w głowie głównej bohaterki.
Nie no gra aktorska mistrzostwo! Ponoć aktor grający Grześka jest wręcz prześladowany. To świadczy o tym, jak dobrze zagrał swoją rolę. Bycie tym czarnym charakterem jest chyba najtrudniejszą rolą do zagrania, zwłaszcza przez to, że budzi nienawiść
Z tych smaczków podobało mi się również ukazanie roli wyparcia w związku.
Początkowo, poza detalami, widzimy sielankę, typowy love booming (czy jakoś tak). Przełom następuje przy myciu zębów, wtedy widzimy czym były te wakacje i jak dużo umknęło ocenie przed ślubem
Wydawało mi się, że Gośka mogła być lepiej odtworzona, choć ona grała głównie swoją urodą, może nie musiała nic specjalnie odgrywać. Żadnej biżuterii, totalna prostota, naturalny uśmiech, trochę naiwności.
Dużo jej umknęło, bo traktowała Grzegorza jak wybawiciela.
Sam film porusza bardzo wiele ważnych tematów, takich jak przemoc relacyjna, wpływ relacji matki z dzieckiem na dorosłość czy konsekwencje takiego wychowania. Czego mi zabrakło? Za mało było pokazanej przemocy psychicznej na początku związku, tych pierwszych sygnałów ostrzegawczych. Być może bardziej otworzyłoby to widzom oczy.
Film jest nieliniowy, jeżeli chodzi o czas. I pod koniec jest to właśnie pokazane, np. moment "nauki" nurkowania i sposób, w jaki zrobił to Grzesiek.
Film jest pełen ciekawych smaczków, na przykład celowego przestawiania kubków czy motywu z kluczami. Scena z lampą i budzeniem była moim zdaniem trochę przekoloryzowana. Rozumiem jej sens, ale było tego za dużo i sprawiało wrażenie oderwanego od całości. Wystarczyłoby raz czy dwa.
Smarzowski w którymś z wywiadów powiedział, że żadna ze scen przemocy w tym filmie nie została zmyślona - wszystkie pochodzą z opowieści ofiar przemocy. Więc zapewne też sceny z budzeniem.
Zakończenie bardzo mi się podobało, ponieważ pozostawia pole do interpretacji i refleksji.
Tak, zakończenie jest mocno niejednoznaczne, tak, jakby pokazywało dwie drogi.
Ja również polecam ten film. Mocny przekaz dotyczący przemocy, nie tylko fizycznej, ale również psychicznej oraz równocześnie bardzo dobre pokazanie związku z osobą o cechach psychopatycznych i narcystycznych, która na początku jest "do rany przyłóż", jest duszą towarzystwa i ogólnie u całego otoczenia ma bardzo dobrą opinię. A później następuje stopniowe osaczanie, odcinanie od znajomych, a potem pełna kontrola życia, obniżanie poczucia wartości własnej bohaterki tak, aby została ze sprawcą przemocy i nie mogła się sama uwolnić.
Sam sposób zmontowania filmu jest również bardzo charakterystyczny, jakby wykonywały się przeskoki w czasie, co pokazuje chaos w głowie głównej bohaterki.
No, właśnie na uwagę zasługuje sposób pokazania scen dziejących się w głowie autorki - to było kapitalne.
Isotka6 napisał/a:0meqaO24 napisał/a:Oglądałam, ale żeby pomóc ofiarze przemocy, to OFIARA też musi chcieć przyjąć tą pomoc, tak jak alkoholik czy narkoman musi chcieć dobrowolnie leczyć się. Na siłę nikomu pomóc nie da się.
To prawda. Ale wiesz dlaczego Gośka nie szukała pomocy? Bo ofiara została wychowana na ofiarę nie posiadającą własnych granic. Dlatego tak ważne jest przyjrzenie się temu, jak wychowujemy dzieci
Mnie się wydaje, że ona była trochę bezmyślna. Widać było jak przez całą wigilię flirtuje przez telefon. Potem bez chwili zastanowienia wprowadziła się do Grzegorza, właściwie go nie znając.
Liczyło się dla niej tylko to, że ucieknie od matki i jej awantur.
Czy bezmyślna? Po prostu pragnęła bliskości, miłości i akceptacji, której nie zaznała chociażby w domu rodzinnym, sama będąc ofiarą przemocy ze strony matki. Ta obwiniała ja przecież na każdym kroku za to, że w życiu jej się nie udało, umniejszała jej, nawet dobrego słowa przed wigilią nie potrafiła powiedzieć.
17 2025-11-30 22:57:36 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-30 22:57:50)
No właśnie niekoniecznie bezmyślna,ja będę Jej bronić.
Film opowiada o Jej dzieciństwie, o tym że nie miała nigdy poczucia bezpieczeństwa, miłości. Dlatego też nie miała tych granic, czy nie łapała sygnałów ostrzegawczych, ponieważ nigdy nie była tego nauczona, a jej poczucie bezpieczeństwa od początku było zaburzone. Przywykła do tego. Tu winą jest jej dzieciństwo i wychowanie przez matkę.
I to jest tak, że kto nie był karmiony w dzieciństwie miłością z łyżeczki, ten zje miłość w życiu dorosłym choćby z ostrza noża. Podczas filmu da się wyłapać, że Gośka mimo wszystko prosiła o miłość od tyrana, który mówił że się nią brzydzi. Łaknela choćby trochę miłości, której nigdy nie zaznała
To prawda, ona wkroczyła szybko w dorosłość, ciągle słysząc jak to sobie matka zmarnowała przez nią życie. Ładnie to określiłaś z tą miłością.
18 2025-11-30 22:59:39 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-30 23:02:16)
Czy bezmyślna? Po prostu pragnęła bliskości, miłości i akceptacji, której nie zaznała chociażby w domu rodzinnym, sama będąc ofiarą przemocy ze strony matki. Ta obwiniała ja przecież na każdym kroku za to, że w życiu jej się nie udało, umniejszała jej, nawet dobrego słowa przed wigilią nie potrafiła powiedzieć.
Tam jeszcze coś było o piciu matki jak to córki się jej wstydziły. Jak nie bezmyślność to taka obojętność, pogodzenie się, może.
Istotka6 napisał/a:Sam film porusza bardzo wiele ważnych tematów, takich jak przemoc relacyjna, wpływ relacji matki z dzieckiem na dorosłość czy konsekwencje takiego wychowania. Czego mi zabrakło? Za mało było pokazanej przemocy psychicznej na początku związku, tych pierwszych sygnałów ostrzegawczych. Być może bardziej otworzyłoby to widzom oczy.
Film jest nieliniowy, jeżeli chodzi o czas. I pod koniec jest to właśnie pokazane, np. moment "nauki" nurkowania i sposób, w jaki zrobił to Grzesiek.
Istotka6 napisał/a:Film jest pełen ciekawych smaczków, na przykład celowego przestawiania kubków czy motywu z kluczami. Scena z lampą i budzeniem była moim zdaniem trochę przekoloryzowana. Rozumiem jej sens, ale było tego za dużo i sprawiało wrażenie oderwanego od całości. Wystarczyłoby raz czy dwa.
Smarzowski w którymś z wywiadów powiedział, że żadna ze scen przemocy w tym filmie nie została zmyślona - wszystkie pochodzą z opowieści ofiar przemocy. Więc zapewne też sceny z budzeniem.
Istotka6 napisał/a:Zakończenie bardzo mi się podobało, ponieważ pozostawia pole do interpretacji i refleksji.
Tak, zakończenie jest mocno niejednoznaczne, tak, jakby pokazywało dwie drogi.
W żadnym wypadku nie neguję prawdziwości scen. Zdaję sobie sprawę, że są prawdziwe i takie rzeczy się niestety dzieją. Mam na myśli tylko to, że za dużo było tych scen z lampą, a np za mało tych "detali", czy sygnałów ostrzegawczych
Tamira
No tak, rola Gośki nie była zbyt wymagająca, ale mimo wszystko uważam, że dobrze zagrała
Btw, ogólnie film wywołał we mnie naprawdę silne emocje.
Co myślicie o tym by pokazywać go młodzieży?
Palec Boga napisał/a:Czy bezmyślna? Po prostu pragnęła bliskości, miłości i akceptacji, której nie zaznała chociażby w domu rodzinnym, sama będąc ofiarą przemocy ze strony matki. Ta obwiniała ja przecież na każdym kroku za to, że w życiu jej się nie udało, umniejszała jej, nawet dobrego słowa przed wigilią nie potrafiła powiedzieć.
Tam jeszcze coś było o piciu matki jak to córki się jej wstydziły. Jak nie bezmyślność to taka obojętność, pogodzenie się, może.
Tak, jako dzieci musiały być dorosłe.
Piękne było to że w tym wszystkim Gośka miała wspierającą siostrę, co prawda alkoholiczkę.
Zresztą wątek siostry też jest ciekawy, jej relacja z mężem (upokarzanie go).
Pokazuje w sumie dwie córki, każda przez dzieciństwo poszła w inną drogę. Jedna pragnąc miłości jak narkotyk, druga w alkohol, bo taki sposób tylko znała na niemożliwość poradzenia sobie z emocjami. Oraz to jak krytyka w dzieciństwie wpłynęła na jej związek z mężem
21 2025-11-30 23:16:32 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-11-30 23:17:34)
Odnośnie roli p. Turkot to oglądałam ostatnio w necie stary film z młodziutką Nehrebecką - przypomina mi ją.
Co do pokazywania młodzieży to bym miała obiekcje, zwłaszcza ta scena zakładania linki na szyję, brr!
Moment z nagrań jest naprawdę bardzo mocny, ale gdyby przepracować to przy pomocy psychologa z młodzieżą? Myślę, że film mógłby wnieść dużo dobrego
W żadnym wypadku nie neguję prawdziwości scen. Zdaję sobie sprawę, że są prawdziwe i takie rzeczy się niestety dzieją. Mam na myśli tylko to, że za dużo było tych scen z lampą, a np za mało tych "detali", czy sygnałów ostrzegawczych
Ok.
W pewnym momencie jest scena retrospekcji wspomnień u Gości, dotyczących związku z jego początków i tam są zebrane w jednym miejscu te sygnały ostrzegawcze.
Na mnie szczególnie duże emocje wywołała scena jak wracają zaraz po ślubie do domu (ta w kuchni). Dopiero w tych wspomnieniach jest ukazana w całości.
Co do młodzieży - można by było, ale z jakimś solidnym wstępem objaśniającym całość.
Chociaż z drugiej strony, u mnie w kinie sala była pełna i tak 1/3 to osoby relatywnie młode.
Odnośnie psychologów, to są kina (niszowe), gdzie jest cykl filmowych spotkań z psychologią i po seansie jest bardzo ciekawa rozmowa z widownią na tematy poruszane w filmie.
Polecam coś takiego. Niezwykle inspirujące.
Moment z nagrań jest naprawdę bardzo mocny, ale gdyby przepracować to przy pomocy psychologa z młodzieżą? Myślę, że film mógłby wnieść dużo dobrego
Gdyby przepracować od momentu poznania przez internet?
Nie oglądałam tego filmu, tak naprawdę to ja nie oglądam TV i rzadko co oglądam, ale jak to był film o przemocy jak tu piszecie to bardzo dobrze, że takie coś nagłaśniają i ludzi edukuja, tyle, że ja bym się pewnie na tym filmie wściekała i wkurzała dlaczego oprawca wogole jeszcze żyje i chodzi po wolności
27 2025-12-01 10:58:18 Ostatnio edytowany przez Samba (2025-12-01 10:58:27)
Nie oglądałam, bo w ogóle nie oglądam filmów, poza tym nie jestem masochistką. Ale czytałam jakąś recenzję - że przemoc tu jest wkładana nachalnie do buzi szuflą.
To, ze jest przemoc taka i nawet owaka, to dobrze wiem, jak również jestem w stanie wyobrazić sobie jak się taka ofiara może czuć, więc po co miałabym oglądać film. Jedyna rzecz która mnie zastanawia, to stanowisko samej bohaterki, czemu nie przerwie kręgu zła i jakie korzyści z tego związku czerpie skoro siedzi cicho niczym mimoza. I to byłby dopiero ciekawy film - o decyzjach podejmowanych przez samą bohaterkę.
28 2025-12-01 11:12:05 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-12-01 11:18:54)
Nie oglądałam, bo w ogóle nie oglądam filmów, poza tym nie jestem masochistką. Ale czytałam jakąś recenzję - że przemoc tu jest wkładana nachalnie do buzi szuflą.
To, ze jest przemoc taka i nawet owaka, to dobrze wiem, jak również jestem w stanie wyobrazić sobie jak się taka ofiara może czuć, więc po co miałabym oglądać film. Jedyna rzecz która mnie zastanawia, to stanowisko samej bohaterki, czemu nie przerwie kręgu zła i jakie korzyści z tego związku czerpie skoro siedzi cicho niczym mimoza. I to byłby dopiero ciekawy film - o decyzjach podejmowanych przez samą bohaterkę.
Te sceny przemocy ukazane jakby za mgłą, ja sama spodziewałam się bardziej drastycznie pokazanych, realnych, sądząc z opowieści innych (Przecież non stop bita kobieta doznaje nie tylko takich uszczerbków na zdrowiu, ale - wybite zęby, głuchota czy inne fizyczne defekty).
To jest pokazana taka anatomia ofiary; dlaczego kobiety godzą się na taką rolę i są, można rzec, w pewnym momencie zadowolone, pomijając te chwile kiedy są przez partnera upokarzane. Jakby godziły się, bo nie wierzyły, że stać ich na lepsze życie albo nie chciały podjąć trudu zadbania o siebie.
Nie oglądałam, bo w ogóle nie oglądam filmów, poza tym nie jestem masochistką. Ale czytałam jakąś recenzję - że przemoc tu jest wkładana nachalnie do buzi szuflą.
To, ze jest przemoc taka i nawet owaka, to dobrze wiem, jak również jestem w stanie wyobrazić sobie jak się taka ofiara może czuć, więc po co miałabym oglądać film. Jedyna rzecz która mnie zastanawia, to stanowisko samej bohaterki, czemu nie przerwie kręgu zła i jakie korzyści z tego związku czerpie skoro siedzi cicho niczym mimoza. I to byłby dopiero ciekawy film - o decyzjach podejmowanych przez samą bohaterkę.
Ja bym się na tym filmie tylko wkurzała, a tak wogole to moim zdaniem glupi sąd często daje za niskie wyroki i wtedy się jeszcze gorzej człowiek wkurza. Znam przypadek, że właśnie przez sąd ojciec zabil morderce syna, bo zamiast tepaki dać mu conajmniej dozywocie to go niewiem jakim cudem wypuscili po 10 latach więzienia. Później ten ojciec powiedział "ze to jest wina sedziego że zabił, bo gdyby wyroki był sprawiedliwy to by tego nie zrobil". Sędziowie są też glupi i tepi pod względem przyznawania opieki nad dziećmi ile razy było tak,że dziecko zginelo z rąk konkubenta czy pijanej matki, bo sędzia tak sobie postanowił,że tam na być dziecko... Sędziowie sa durniejsi i gorsi od samych opracowcow to ich chore durne i zbyt niskie wyrokie powodują, że ofiary tylko jeszcze bardziej nienawidzą swoich opracow i szukają zemsty na własną rękę.
Samba napisał/a:Nie oglądałam, bo w ogóle nie oglądam filmów, poza tym nie jestem masochistką. Ale czytałam jakąś recenzję - że przemoc tu jest wkładana nachalnie do buzi szuflą.
To, ze jest przemoc taka i nawet owaka, to dobrze wiem, jak również jestem w stanie wyobrazić sobie jak się taka ofiara może czuć, więc po co miałabym oglądać film. Jedyna rzecz która mnie zastanawia, to stanowisko samej bohaterki, czemu nie przerwie kręgu zła i jakie korzyści z tego związku czerpie skoro siedzi cicho niczym mimoza. I to byłby dopiero ciekawy film - o decyzjach podejmowanych przez samą bohaterkę.
Te sceny przemocy ukazane jakby za mgłą, ja sama spodziewałam się bardziej drastycznie pokazanych, realnych, sądząc z opowieści innych (Przecież non stop bita kobieta doznaje nie tylko takich uszczerbków na zdrowiu, ale - wybite zęby, głuchota czy inne fizyczne defekty).
To jest pokazana taka anatomia ofiary; dlaczego kobiety godzą się na taką rolę i są, można rzec, w pewnym momencie zadowolone, pomijając te chwile kiedy są przez partnera upokarzane. Jakby godziły się, bo nie wierzyły, że stać ich na lepsze życie albo nie chciały podjąć trudu zadbania o siebie.
Syndrom sztokholmski.
Istotka6 napisał/a:Moment z nagrań jest naprawdę bardzo mocny, ale gdyby przepracować to przy pomocy psychologa z młodzieżą? Myślę, że film mógłby wnieść dużo dobrego
Gdyby przepracować od momentu poznania przez internet?
Raczej myślałam o szkole i pedagogach chociażby ![]()
32 2025-12-01 11:31:22 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2025-12-01 11:35:12)
Istotka6 napisał/a:W żadnym wypadku nie neguję prawdziwości scen. Zdaję sobie sprawę, że są prawdziwe i takie rzeczy się niestety dzieją. Mam na myśli tylko to, że za dużo było tych scen z lampą, a np za mało tych "detali", czy sygnałów ostrzegawczych
Ok.
W pewnym momencie jest scena retrospekcji wspomnień u Gości, dotyczących związku z jego początków i tam są zebrane w jednym miejscu te sygnały ostrzegawcze.
Na mnie szczególnie duże emocje wywołała scena jak wracają zaraz po ślubie do domu (ta w kuchni). Dopiero w tych wspomnieniach jest ukazana w całości.
Tak wiem, ale wolałabym aby więcej takich drobnych sygnałów było widać przed ślubem, nie jako wspomnienia
tak czy inaczej, pomysł na wspomnienia był dobry, ale mam niedosyt tych drobnych sygnałów
Samba
Co do przemocy, to nie uważam, żeby było jej pokazane zbyt dużo. Wybierając się do kina, myślałam, że połowa filmu będzie się opierać wyłącznie na przemocy fizycznej. Film ma wstrząsnąć, ale sceny przemocy są mimo wszystko dobrze wyważone.
Palec Boga napisał/a:Istotka6 napisał/a:W żadnym wypadku nie neguję prawdziwości scen. Zdaję sobie sprawę, że są prawdziwe i takie rzeczy się niestety dzieją. Mam na myśli tylko to, że za dużo było tych scen z lampą, a np za mało tych "detali", czy sygnałów ostrzegawczych
Ok.
W pewnym momencie jest scena retrospekcji wspomnień u Gości, dotyczących związku z jego początków i tam są zebrane w jednym miejscu te sygnały ostrzegawcze.
Na mnie szczególnie duże emocje wywołała scena jak wracają zaraz po ślubie do domu (ta w kuchni). Dopiero w tych wspomnieniach jest ukazana w całości.Tak wiem, ale wolałabym aby więcej takich drobnych sygnałów było widać przed ślubem, nie jako wspomnienia
tak czy inaczej, pomysł na wspomnienia był dobry, ale mam niedosyt tych drobnych sygnałów
Samba
Co do przemocy, to nie uważam, żeby było jej pokazane zbyt dużo. Wybierając się do kina, myślałam, że połowa filmu będzie się opierać wyłącznie na przemocy fizycznej. Film ma wstrząsnąć, ale sceny przemocy są mimo wszystko dobrze wyważone.
Dobrze,ze to nie bylo tak drastyczne nie wszyscy to moga oglądać, a ludzie tez pewnie oglądali z ciekawosci nie spodziewajac sie jakie beda sceny
Istotka6 napisał/a:Palec Boga napisał/a:Ok.
W pewnym momencie jest scena retrospekcji wspomnień u Gości, dotyczących związku z jego początków i tam są zebrane w jednym miejscu te sygnały ostrzegawcze.
Na mnie szczególnie duże emocje wywołała scena jak wracają zaraz po ślubie do domu (ta w kuchni). Dopiero w tych wspomnieniach jest ukazana w całości.Tak wiem, ale wolałabym aby więcej takich drobnych sygnałów było widać przed ślubem, nie jako wspomnienia
tak czy inaczej, pomysł na wspomnienia był dobry, ale mam niedosyt tych drobnych sygnałów
Samba
Co do przemocy, to nie uważam, żeby było jej pokazane zbyt dużo. Wybierając się do kina, myślałam, że połowa filmu będzie się opierać wyłącznie na przemocy fizycznej. Film ma wstrząsnąć, ale sceny przemocy są mimo wszystko dobrze wyważone.Dobrze,ze to nie bylo tak drastyczne nie wszyscy to moga oglądać, a ludzie tez pewnie oglądali z ciekawosci nie spodziewajac sie jakie beda sceny
Było drastycznie, ale to nie tak, że połowa filmu to po prostu przemoc fizyczna
Tamiraa napisał/a:Istotka6 napisał/a:Moment z nagrań jest naprawdę bardzo mocny, ale gdyby przepracować to przy pomocy psychologa z młodzieżą? Myślę, że film mógłby wnieść dużo dobrego
Gdyby przepracować od momentu poznania przez internet?
Raczej myślałam o szkole i pedagogach chociażby
Rozumiem.
Tamiraa napisał/a:Samba napisał/a:Nie oglądałam, bo w ogóle nie oglądam filmów, poza tym nie jestem masochistką. Ale czytałam jakąś recenzję - że przemoc tu jest wkładana nachalnie do buzi szuflą.
To, ze jest przemoc taka i nawet owaka, to dobrze wiem, jak również jestem w stanie wyobrazić sobie jak się taka ofiara może czuć, więc po co miałabym oglądać film. Jedyna rzecz która mnie zastanawia, to stanowisko samej bohaterki, czemu nie przerwie kręgu zła i jakie korzyści z tego związku czerpie skoro siedzi cicho niczym mimoza. I to byłby dopiero ciekawy film - o decyzjach podejmowanych przez samą bohaterkę.
Te sceny przemocy ukazane jakby za mgłą, ja sama spodziewałam się bardziej drastycznie pokazanych, realnych, sądząc z opowieści innych (Przecież non stop bita kobieta doznaje nie tylko takich uszczerbków na zdrowiu, ale - wybite zęby, głuchota czy inne fizyczne defekty).
To jest pokazana taka anatomia ofiary; dlaczego kobiety godzą się na taką rolę i są, można rzec, w pewnym momencie zadowolone, pomijając te chwile kiedy są przez partnera upokarzane. Jakby godziły się, bo nie wierzyły, że stać ich na lepsze życie albo nie chciały podjąć trudu zadbania o siebie.Syndrom sztokholmski.
Raczej coś więcej.
wieka napisał/a:Tamiraa napisał/a:Te sceny przemocy ukazane jakby za mgłą, ja sama spodziewałam się bardziej drastycznie pokazanych, realnych, sądząc z opowieści innych (Przecież non stop bita kobieta doznaje nie tylko takich uszczerbków na zdrowiu, ale - wybite zęby, głuchota czy inne fizyczne defekty).
To jest pokazana taka anatomia ofiary; dlaczego kobiety godzą się na taką rolę i są, można rzec, w pewnym momencie zadowolone, pomijając te chwile kiedy są przez partnera upokarzane. Jakby godziły się, bo nie wierzyły, że stać ich na lepsze życie albo nie chciały podjąć trudu zadbania o siebie.Syndrom sztokholmski.
Raczej coś więcej.
Co jeszcze wiecej?
38 2025-12-01 13:22:01 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-12-01 13:47:44)
Tamiraa napisał/a:wieka napisał/a:Syndrom sztokholmski.
Raczej coś więcej.
Co jeszcze wiecej?
Bo co to jest syndrom sztokholmski? Uzależnienie od sprawcy.
Julia life in UK napisał/a:Tamiraa napisał/a:Raczej coś więcej.
Co jeszcze wiecej?
Bo co to jest syndrom sztokholmski? Uzależnienie od sprawcy.
Tak wiem. Chociaż też może być tak,że ofiara gra to uzaleznienie, żeby uśpić czujność
Tamiraa napisał/a:Julia life in UK napisał/a:Co jeszcze wiecej?
Bo co to jest syndrom sztokholmski? Uzależnienie od sprawcy.
Tak wiem. Chociaż też może być tak,że ofiara gra to uzaleznienie, żeby uśpić czujność
Musiałabyś obejrzeć film.
Julia life in UK napisał/a:Tamiraa napisał/a:Bo co to jest syndrom sztokholmski? Uzależnienie od sprawcy.
Tak wiem. Chociaż też może być tak,że ofiara gra to uzaleznienie, żeby uśpić czujność
Musiałabyś obejrzeć film.
To prawda, ale takie filmy nie na moje nerwy
To jest pokazana taka anatomia ofiary; dlaczego kobiety godzą się na taką rolę i są, można rzec, w pewnym momencie zadowolone, pomijając te chwile kiedy są przez partnera upokarzane. Jakby godziły się, bo nie wierzyły, że stać ich na lepsze życie albo nie chciały podjąć trudu zadbania o siebie.
No właśnie, nie chciały podjąć trudu zadbania, no jestem ciekawa tych pobudek.
W życiu całym miałam do czynienia tylko z jednym małżeństwem, gdzie mąż pił i czasem bił. Kobieta nie odeszła, bo: ma się kasa zgadzać i co ludzie powiedzą, w końcu małe miasteczko. Więc ... trudno komuś takiemu współczuć skoro z całą swoją powagą decyduje się na bycie w takim związku i dobrze zna swój interes.
Co za czasy nastały, tak sobie teraz pomyślałam, żeby płacić pieniądze za oglądanie jak facet bije facetkę.
Tamiraa napisał/a:To jest pokazana taka anatomia ofiary; dlaczego kobiety godzą się na taką rolę i są, można rzec, w pewnym momencie zadowolone, pomijając te chwile kiedy są przez partnera upokarzane. Jakby godziły się, bo nie wierzyły, że stać ich na lepsze życie albo nie chciały podjąć trudu zadbania o siebie.
No właśnie, nie chciały podjąć trudu zadbania, no jestem ciekawa tych pobudek.
W życiu całym miałam do czynienia tylko z jednym małżeństwem, gdzie mąż pił i czasem bił. Kobieta nie odeszła, bo: ma się kasa zgadzać i co ludzie powiedzą, w końcu małe miasteczko. Więc ... trudno komuś takiemu współczuć skoro z całą swoją powagą decyduje się na bycie w takim związku i dobrze zna swój interes.Co za czasy nastały, tak sobie teraz pomyślałam, żeby płacić pieniądze za oglądanie jak facet bije facetkę.
Też kiedyś znałam takie małżeństwo.policja non stop była wzywana do nich
44 2025-12-02 14:40:00 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-12-02 14:42:49)
Nie oglądałam i nie mam zamiaru. Po co i dlaczego miałabym się karmić takimi obrazami? Nie, dziękuję.
Wrażenia z tego typu filmów nie są takimi, jakich oczekuję od kina.
Jak idę do kina wydawać kasę to chcę mieć z tego przyjemność;)
45 2025-12-02 15:00:40 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2025-12-02 15:52:03)
Nie oglądałam i nie mam zamiaru. Po co i dlaczego miałabym się karmić takimi obrazami? Nie, dziękuję.
Wrażenia z tego typu filmów nie są takimi, jakich oczekuję od kina.
Jak idę do kina wydawać kasę to chcę mieć z tego przyjemność;)
No, to chyba dla Ciebie "Piernikowe serce"
Przy okazji do obejrzenia świątecznie udekorowana toruńska starówka. Nie wiem czy to miał być wyciskacz łez czy komedia. Chyba dzięki komediowym talentom aktorów jednak to drugie. Można się zrelaksować. Najbardziej mi się podobała scena z ekipą remontową ![]()
Ogólnie też nie oglądam tak dołujących filmów, no, ale w końcu skończyło się dobrze przy wspólnym wsparciu przez inne kobiety.
Nie widziałem jeszcze, ale nie widzę powodu, żeby unikać tej tematyki. Z drugiej strony, jak się coś takiego widzi, to człowieka ciarki przechodzą tu i tam..
Ten film po raz kolejny pokazał też inną istotną rzecz: spora część ludzi chyba nie rozgranicza rzeczywistości oraz scenariusza czy ról odgrywanych przez aktorów. Gość, grający tego przemocowca zaczął się mierzyć z hejtem i wyzwiskami, podobnie jak wielu przed nim, którzy odgrywali postacie czarnych charakterów.
Nie widziałem jeszcze, ale nie widzę powodu, żeby unikać tej tematyki. Z drugiej strony, jak się coś takiego widzi, to człowieka ciarki przechodzą tu i tam..
Ten film po raz kolejny pokazał też inną istotną rzecz: spora część ludzi chyba nie rozgranicza rzeczywistości oraz scenariusza czy ról odgrywanych przez aktorów. Gość, grający tego przemocowca zaczął się mierzyć z hejtem i wyzwiskami, podobnie jak wielu przed nim, którzy odgrywali postacie czarnych charakterów.
Niektóre filmy warto zobaczyć, bo są dobre. Już nie chodzi mi o te emocje, ale jak ten obraz został skonstruowany, jacy aktorzy występują czyli ogólnie jaka jest wartość dzieła. Tak, Istotka wspominała, że odtwórca Grześka Nowaka Tomasz Schuchardt mierzył się z hejtem.
48 2025-12-02 17:10:31 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2025-12-02 17:16:24)
Z całą pewnością film ten można uznać za wartościowy. Ukazuje mroczną a zarazem przerażającą rzeczywistość, dotyczącą przemocy domowej. Zjawiska, jakie rozgrywa się często za zamkniętymi drzwiami a na zewnątrz wszystko wygląda wręcz idealnie. Pozostałe elementy, jak chociażby gra aktorska, szczegóły scenariusza lub konstrukcja fabuły to już inna bajka.
Zadziwia mnie natomiast właśnie fakt, że publiczność dostaje w takich wypadkach zamroczenia, upatrując w aktorze czy aktorce owej postaci, którą gra. Kiedyś, słuchałem wywiadu z jednym aktorem, który akurat bardzo często dostawał role czarnych charakterów, wspominał o swoich "przygodach". Facet dostawał groźby i wyzwiska, z powodu odgrywania roli brutalnego podoficera SS w jednym z popularnych seriali historycznych. Na początku nie zwracała na to uwagi, ale po jakimś czasie stało się niekomfortowe.
bagienni_k napisał/a:Nie widziałem jeszcze, ale nie widzę powodu, żeby unikać tej tematyki. Z drugiej strony, jak się coś takiego widzi, to człowieka ciarki przechodzą tu i tam..
Ten film po raz kolejny pokazał też inną istotną rzecz: spora część ludzi chyba nie rozgranicza rzeczywistości oraz scenariusza czy ról odgrywanych przez aktorów. Gość, grający tego przemocowca zaczął się mierzyć z hejtem i wyzwiskami, podobnie jak wielu przed nim, którzy odgrywali postacie czarnych charakterów.
Niektóre filmy warto zobaczyć, bo są dobre. Już nie chodzi mi o te emocje, ale jak ten obraz został skonstruowany, jacy aktorzy występują czyli ogólnie jaka jest wartość dzieła. Tak, Istotka wspominała, że odtwórca Grześka Nowaka Tomasz Schuchardt mierzył się z hejtem.
Ludzie nie potrafia odróżnić gry aktorskiej od czlowieka,który te role zagral. Skoro potrafia sie poklocic z telewizorem ogladajac serial to tym bardziej beda hejtowac aktorow i aktorki grajace czarne charaktery, tak jakby oni w prawdziwym zyciu byli na serio tacy źli jaka role dostali do zagrania