zaufanie w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zaufanie w związku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: zaufanie w związku

Pięć lat temu rozwiodłam się z moim byłym mężem, z tegoż związku mam dzieci. Mój były mąż w trakcie trwania naszego małżeństwa, był najbliższą mi osobą, która w okropny sposób zdradziła moje zaufanie. Wierzyłam, że kto jak kto, ale z męża strony nigdy mnie najmniejsza krzywda nie spotka. Stało się inaczej. Przerabiałam to na terapii, wybaczyłam i mogę już iść dalej.
Od 4 lat jestem w kolejnym związku, jest w porządku, ale przeszkadza mi świadomość że nie ufam mu do końca. Cały czas myślę o  tym kim może się okazać, w jaki sposób może mnie oszukać bądź wykorzystać. Kiedy pojawiają się dwuznaczne sytuacje, które można dwojako interpretować, często przypisuje mu odruchowo złe intencje.
Mój partner też mi ostatnio powiedział że jego była żona, której szczerze nie znosi, wpływa na to jak postrzega wszystkie kobiety. To rzutuje też na to, jak widzi mnie i sprawia, że też mi do końca nie ufa.
Kochamy się, ale przez tą podejrzliwość nasz związek mocno cierpi, bo każde z nas w gorszych momentach okopuje się w swoich podejrzeniach. Ja czuję się samotna i mam takie przeświadczenie, że do końca życia będę już mogła liczyć tylko na siebie. Czy można się z tego wyleczyć?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-10-12 20:38:47)

Odp: zaufanie w związku

Nie ma co się z tego leczyć.
Bo to jest mechanizm obronny natury, jak jakieś przeciwciala.
Gdy opowiadałam mojej przyjaciółce, która od 25 lat ma udane małżeństwo, jak ja widziałam swoje, właśnie takie z pełnym zaufaniem przez 20 lat., to oczy miała wielkie jak spodki, jak stwierdziła, z powodu mojej naiwności.
Jak miała 20 lat została zdradzona i właśnie tak "zaszczepiona" co nie przeszkadza im być razem w fajnym związku, ale w którym trzeba właśnie " czuwać  nad relacją" może nie jest to takie zle?
Bo niestety to jest prawda, że liczyć trzeba tylko na siebie, bezpieczniej.
Zaakceptujcie to po prostu.

3

Odp: zaufanie w związku

"Przerabiałam to na terapii, wybaczyłam i mogę już iść dalej."

I tu kompletnie się mylisz, ani nie wybaczyłaś ani nie poszłaś dalej.
Dręczą cie te same demony co w tedy.
Nie przepracowałaś traumy.
Udajcie sie w raz z partnerem do specjalisty, bo on jak widać ma ten sam problem.
I nie,nie jest to normalne,że przenosi sie ból,strach do nowego związku,zatruwa sie go,i jak widać,powoli to niszczy.
Nie ma związku bez zaufania,to tylko fasada, ładnie wygląda na zewnątrz, a w środku jest to o czym piszesz, niepewność, i podejrzliwość.
tak sie nie da zyc1
Nie da się zbudować niczego trwałego, to domek z kart, który pod wpływem życiowych wichur, którego każdego z nas wcześniej czy później nawiedza,po prostu sie rozpadnie.

4

Odp: zaufanie w związku

Cóż, ja borykam się z podobnym problemem, ale polega on na braku zaufania i potrzebie kontroli przez moją partnerkę. Najciekawsze jest to, że moje małżeństwo się rozpadło przez zdrad mojej żony i ja nie mam najmniejszych problemów z zaufaniem w nowym związku. Moja partnerka nigdy nie została zdradzona a jednak to ona ma problemy z zaufaniem.
Geniusze z tego forum (niektórzy) stwierdzili, że to na pewno moja wina, że daje mojej kobiecie podstawy do bycia zazdrosną i, że powinienem dać jej spokój bo to wszystko moja wina. Co mądrzejsi stwierdzili, że są to jakieś nieprzepracowane traumy z przeszłości, problem z samooceną itd. Ciekawe w jaki sposób ocenią Ciebie, jestem bardzo ciekaw.

5

Odp: zaufanie w związku

Szeptuch,  tego kompletnie nie może zrozumieć ktoś kto nie przeżył zdrady.
Ty z tego co opisujesz pierwszy raz jesteś w związku w którym kogoś kochasz i ufasz.
Nie masz takiego doświadczenia za sobą.
Tu nie chodzi o zatruwanie sobie życia z nową osobą, bo nie musi być w tym takiej goryczy,  jeśli się zaakceptuje fakt, że takie jest życie, że nie mamy wpływu  na to co zrobi ta druga, oddzielna osoba,
Akceptujesz to i żyjesz wyciągając z tego jak najwięcej, inaczej stawiając akcenty.
Nie ma powrotu do poprzedniego stanu, więc nie ma co się torturować terapiami w tym aspekcie akurat.

6

Odp: zaufanie w związku
Ela210 napisał/a:

Szeptuch,  tego kompletnie nie może zrozumieć ktoś kto nie przeżył zdrady.
Ty z tego co opisujesz pierwszy raz jesteś w związku w którym kogoś kochasz i ufasz.
Nie masz takiego doświadczenia za sobą.
Tu nie chodzi o zatruwanie sobie życia z nową osobą, bo nie musi być w tym takiej goryczy,  jeśli się zaakceptuje fakt, że takie jest życie, że nie mamy wpływu  na to co zrobi ta druga, oddzielna osoba,
Akceptujesz to i żyjesz wyciągając z tego jak najwięcej, inaczej stawiając akcenty.
Nie ma powrotu do poprzedniego stanu, więc nie ma co się torturować terapiami w tym aspekcie akurat.


Ela, mnie żona zdradziła i w nowym związku nie mam najmniejszego problemu z zaufaniem smile

7

Odp: zaufanie w związku
Ela210 napisał/a:

Nie ma co się z tego leczyć.
Bo to jest mechanizm obronny natury, jak jakieś przeciwciala.
Gdy opowiadałam mojej przyjaciółce, która od 25 lat ma udane małżeństwo, jak ja widziałam swoje, właśnie takie z pełnym zaufaniem przez 20 lat., to oczy miała wielkie jak spodki, jak stwierdziła, z powodu mojej naiwności.
Jak miała 20 lat została zdradzona i właśnie tak "zaszczepiona" co nie przeszkadza im być razem w fajnym związku, ale w którym trzeba właśnie " czuwać  nad relacją" może nie jest to takie zle?
Bo niestety to jest prawda, że liczyć trzeba tylko na siebie, bezpieczniej.
Zaakceptujcie to po prostu.

Tylko to mi odbiera taka jakaś radość z bycia w związku i jednocześnie wiarę w jego przyszłość. Kiedyś byłam idealistką, teraz czuje się nieco zgorzkniała, smutno mi z tym.

8

Odp: zaufanie w związku
Szeptuch napisał/a:

"Przerabiałam to na terapii, wybaczyłam i mogę już iść dalej."

I tu kompletnie się mylisz, ani nie wybaczyłaś ani nie poszłaś dalej.
Dręczą cie te same demony co w tedy.
Nie przepracowałaś traumy.
Udajcie sie w raz z partnerem do specjalisty, bo on jak widać ma ten sam problem.
I nie,nie jest to normalne,że przenosi sie ból,strach do nowego związku,zatruwa sie go,i jak widać,powoli to niszczy.
Nie ma związku bez zaufania,to tylko fasada, ładnie wygląda na zewnątrz, a w środku jest to o czym piszesz, niepewność, i podejrzliwość.
tak sie nie da zyc1
Nie da się zbudować niczego trwałego, to domek z kart, który pod wpływem życiowych wichur, którego każdego z nas wcześniej czy później nawiedza,po prostu sie rozpadnie.

Ale tak realnie, co specjalista z tym może zrobić? Sugerujesz terapie par? Kiedyś w nieco innym temacie proponowałam terapie partnerowi, ale nie był zachwycony, powiedział, że zgodzi się tylko przez wzgląd na mnie, a mnie się wtedy momentalnie odechciało.

9 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-10-12 21:41:16)

Odp: zaufanie w związku

Tak, Waterman, wiemy jak bardzo cierpialeś w ramionach innych kobiet po tym smile
Ludzie mają różne modele związku, u jednych łatwo wymienia się element typu partnerka, partner i bez bólu, inni mają trochę gorzej i muszą sobie poprzestawiać światopogląd jak autorka.
Moje zdanie jest takie że przedstawiony światopogląd z bajki i żyli długo i szczęśliwie jak dwie połówki pomarańczy, na taki żyli długo i ciekawie w miłości, która pozwala im odejść od siebie jak komuś jest żle,  jest konieczny.
Ale może inni mają jakieś inne modele.
Może tacy co nie oznaczają ludzi cyframi od 1 do 10, bo za cholerę nie umiem tak  sklasyfikowac człowieka.

10

Odp: zaufanie w związku
Ela210 napisał/a:

Tak, Waterman, wiemy jak bardzo cierpialeś w ramionach innych kobiet po tym smile
Ludzie mają różne modele związku, u jednych łatwo wymienia się element pytanie partnerka, partner i bez bólu, inni mają trochę gorzej i muszą sobie poprzestawiać światopogląd jak autorka.
Moje zdanie jest takie że przedstawiony światopogląd z bajki i żyli długo o szczęśliwie jak dwie połówki pomarańczy, na taki żyli długo i ciekawie w miłości, która pozwala im odejść od siebie jak komuś jest żle,  jest konieczny.
Ale może inni mają jakieś inne modele.
Może tacy co nie oznaczają ludzi cyframi od 1 do 10, bo za cholerę nie umiem tak  sklasyfikowac człowieka.

No tak, ja podły, po rozwodzie z winy żony miałem czelność skorzystać ze statusu rozwodnika w dużym mieście… No podłe zachowanie smile
A co do klasyfikowania wyglądu drugiego człowieka w skali 1 do 10 to raczej standard, także przyznać, że słabiutko Elżuniu smile

11

Odp: zaufanie w związku
Ela210 napisał/a:

Szeptuch,  tego kompletnie nie może zrozumieć ktoś kto nie przeżył zdrady.
Ty z tego co opisujesz pierwszy raz jesteś w związku w którym kogoś kochasz i ufasz.
Nie masz takiego doświadczenia za sobą.
Tu nie chodzi o zatruwanie sobie życia z nową osobą, bo nie musi być w tym takiej goryczy,  jeśli się zaakceptuje fakt, że takie jest życie, że nie mamy wpływu  na to co zrobi ta druga, oddzielna osoba,
Akceptujesz to i żyjesz wyciągając z tego jak najwięcej, inaczej stawiając akcenty.
Nie ma powrotu do poprzedniego stanu, więc nie ma co się torturować terapiami w tym aspekcie akurat.

Dla mnie twoj pierwszy i drugi psot maja inny wydźwięk.
w pierwszym poprzez zwrot "czuwać  nad relacją" widzę taka kontrole,właśnie wynikająca z strachu.
I nie podpisał bym sie pod tym.

a w drugim jest to" zaakceptuje fakt, że takie jest życie, że nie mamy wpływu  na to co zrobi ta druga, oddzielna osoba,
Akceptujesz to i żyjesz wyciągając z tego jak najwięcej, inaczej stawiając akcenty. "
I z tym sie zgodzę.

Masz racje,pierwszy raz sie zakochałem,nigdy nie byłem zdradzony ani oszukany,wiec trudno mi sie w tym aspekcie wypowiadać.

ale zona straciła swojego pierwszego męża w wypadku, i  tez myślała ze poradziła sobie z ta trauma, do czasu az zakochała sie we mnie, bo dopiero w tedy cały ten strach dał o sobie znać.
Bała sie za każdym razem gdy wsiadałem do samochodu.
I dopiero wspólne przepracowanie tego przyniosło ulgę.
Czasami wydaje sie nam ze sobie z czym poradziliśmy.

12

Odp: zaufanie w związku
Maeve napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

"Przerabiałam to na terapii, wybaczyłam i mogę już iść dalej."

I tu kompletnie się mylisz, ani nie wybaczyłaś ani nie poszłaś dalej.
Dręczą cie te same demony co w tedy.
Nie przepracowałaś traumy.
Udajcie sie w raz z partnerem do specjalisty, bo on jak widać ma ten sam problem.
I nie,nie jest to normalne,że przenosi sie ból,strach do nowego związku,zatruwa sie go,i jak widać,powoli to niszczy.
Nie ma związku bez zaufania,to tylko fasada, ładnie wygląda na zewnątrz, a w środku jest to o czym piszesz, niepewność, i podejrzliwość.
tak sie nie da zyc1
Nie da się zbudować niczego trwałego, to domek z kart, który pod wpływem życiowych wichur, którego każdego z nas wcześniej czy później nawiedza,po prostu sie rozpadnie.

Ale tak realnie, co specjalista z tym może zrobić? Sugerujesz terapie par? Kiedyś w nieco innym temacie proponowałam terapie partnerowi, ale nie był zachwycony, powiedział, że zgodzi się tylko przez wzgląd na mnie, a mnie się wtedy momentalnie odechciało.

Tak,proponuje terapie dla par.

13 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2022-10-12 22:02:24)

Odp: zaufanie w związku

Czuwanie nad relacją nie rozumiem poprzez kontrolę. Bardziej już przez samokonttolę, czyli większą uważność na drugiego człowieka w tej relacji.
Nie odbieram nikomu prawa do korzystania z życia. O czym innym pisałam, ale nie ma sensu robić ode topu.
Autorko, a w takich chwilach gdy pojawia się dystans, podejrzenia, nie przebije się przez to czułość i miłość? Może za bardzo jesteś skoncentrowana na sobie?.
Jak zaakceptujesz to, że możesz jego stracić, nie będzie Ci szkoda tych chwil na jakieś  wątpliwości, zamiast na czułość  budowanie czegoś,  seks?
.

14 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-10-12 22:28:20)

Odp: zaufanie w związku
Maeve napisał/a:

Tylko to mi odbiera taka jakaś radość z bycia w związku i jednocześnie wiarę w jego przyszłość. Kiedyś byłam idealistką, teraz czuje się nieco zgorzkniała, smutno mi z tym.

Czemu juz nie jestes idealistka?

F. Scott Fitzgerald, The Crack-Up. 1945 napisał/a:

The test of a first-rate intelligence is the ability to hold two opposing ideas in mind at the same time and still retain the ability to function. One should, for example, be able to see that things are hopeless yet be determined to make them otherwise.

W zyciu trzeba byc humanista, transformowac swiat na lepszy, rosnac w pokore i odwage a nie pewnosc siebie i tchorzostwo.
Inaczej jest tak jak piszesz, zamiast radosci jest mierna, zgorzkniala wegetacja i walka o przetrwanie w stylu:

Ela210 napisał/a:

Bo niestety to jest prawda, że liczyć trzeba tylko na siebie, bezpieczniej.

Gdy jeden ze specjalistow usilnie probowal namowic Christophera Lascha (jednego z najwybitniejszych ekspertow badajacych narcyzm) by oddal sie chemioterapii (ktora by zabrala mu sily konieczne do napisania ostatniej ksiazki), ten odpowiedzial:

Christopher Lasch napisał/a:

I despise the cowardly clinging to life, purely for the sake of life, that seems so deeply ingrained in the American temperament.

W swojej ksiazce "Culture of Narcissism" Lasch opisuje jak w latach 70'tych po raz pierwszy w historii zatracilismy polaczenie z nasza historia.
Jak to wczesniej kazde pokolenie zylo czujac, ze jest ogniwem w lancuchu laczacym poprzednie pokolenia z kolejnymi, zylo aby przekazywac paleczke dalej (nie dla siebie). Aby przekazywac Ziemie i kulture w lepszym stanie niz sie ja zastalo.
W latach 70'tych pod wplywem presji kapitalistow i rozczarowanej efektami preznie dzialajacej demokracji lat 60'tych lewica i prawica w US, ludzie zostali wprowadzeni w pasywnosc i apatie (The Crisis of Democracy: Report on the Governability of Democracies to the Trilateral Commission, 1975).

W tym samym czasie zmienila sie narracja co do problemow psychicznych i przestepstw.
Do lat 60'tych byly one widziane jako problem spoleczny, ktory jest oczywistym rezultatem zlego prawa i ucisku biednych przez bogatych.
W latach 70'tych nagle problem spoleczny na ogromna skale stal sie problemem jednostki. To problem jednostki, ze nie potrafi sie zaadaptowac do spoleczenstwa takiego jakie jest - glosila nowa narracja. I mimo, ze miliony uciskanych ludzi mialo te same problemy, z ktorymi dzisiaj przychodza tutaj codziennie na forum, zostalo im wmowione, ze to w nich lezy zrodlo problemu a nie w systemowym ucisku, ktoremu sa poddawani.

Ludzie zamiast sie jednoczyc w walce o zmiany systemowe, budowac wspolny front w - dajacej spelnienie - walce o lepszy swiat dla kolejnych pokolen, zaczeli sie dzielic i w swojej miernocie samotnosci probowac sobie pomoc na psychoterapiach (gdzie im powtarzano by robili wiecej tego samego co bylo sednem ich problemu - zyj dla siebie, zycie jest tu i teraz).

Zadajac pytanie jak wyleczyc sie z braku zaufania mowisz nie o tym, ze wydarzyly sie sytuacje, ktore daja Ci uzasadnione podstawy do braku zaufania.
Zaufanie oznaczaloby, ze druga osoba moze Cie zdradzic.
Co gdyby tak rzeczywiscie sie stalo? Oznaczaloby to koniec wszystkiego co dla Ciebie w zyciu najwazniejsze?

Droga do uleczenia lezy w wewnetrznej odwadze - w zrozumieniu co znalazlo sie w nas specjalnie, co przez przypadek, umiejetnosci zaryzykowania tego co nie stanowi sensu naszego istnienia i zyciu w skupieniu na tym co go stanowi.

15

Odp: zaufanie w związku
Ela210 napisał/a:

Czuwanie nad relacją nie rozumiem poprzez kontrolę. Bardziej już przez samokonttolę, czyli większą uważność na drugiego człowieka w tej relacji.
Nie odbieram nikomu prawa do korzystania z życia. O czym innym pisałam, ale nie ma sensu robić ode topu.
Autorko, a w takich chwilach gdy pojawia się dystans, podejrzenia, nie przebije się przez to czułość i miłość? Może za bardzo jesteś skoncentrowana na sobie?.
Jak zaakceptujesz to, że możesz jego stracić, nie będzie Ci szkoda tych chwil na jakieś  wątpliwości, zamiast na czułość  budowanie czegoś,  seks?
.

Coś w tym jest, że jestem za bardzo skoncentrowana na sobie. Nie mogę odżałować podjętych decyzji w moim życiu i zazdroszczę innym szczęśliwych rodzin. Zazdroszczę koleżankom że mają pomoc mężów przy dzieciach na codzień, że cały ciężar wychowania i obowiązków mogą rozłożyć na dwie osoby. Jestem na co dzień mocno przemęczona i często w złym nastroju. Kiedy mam nieco lepszy czas szybko jestem w stanie momentalnie odrzucić podejrzenia i iść w kierunku tej czułości. Kiedy jestem zmęczona, okopuje się w swoim smutku i rozczarowaniu życiem i wszystkich podejrzewam o złe intencje.

16

Odp: zaufanie w związku
Maeve napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Czuwanie nad relacją nie rozumiem poprzez kontrolę. Bardziej już przez samokonttolę, czyli większą uważność na drugiego człowieka w tej relacji.
Nie odbieram nikomu prawa do korzystania z życia. O czym innym pisałam, ale nie ma sensu robić ode topu.
Autorko, a w takich chwilach gdy pojawia się dystans, podejrzenia, nie przebije się przez to czułość i miłość? Może za bardzo jesteś skoncentrowana na sobie?.
Jak zaakceptujesz to, że możesz jego stracić, nie będzie Ci szkoda tych chwil na jakieś  wątpliwości, zamiast na czułość  budowanie czegoś,  seks?
.

Coś w tym jest, że jestem za bardzo skoncentrowana na sobie. Nie mogę odżałować podjętych decyzji w moim życiu i zazdroszczę innym szczęśliwych rodzin. Zazdroszczę koleżankom że mają pomoc mężów przy dzieciach na codzień, że cały ciężar wychowania i obowiązków mogą rozłożyć na dwie osoby. Jestem na co dzień mocno przemęczona i często w złym nastroju. Kiedy mam nieco lepszy czas szybko jestem w stanie momentalnie odrzucić podejrzenia i iść w kierunku tej czułości. Kiedy jestem zmęczona, okopuje się w swoim smutku i rozczarowaniu życiem i wszystkich podejrzewam o złe intencje.

Czy Ty wiesz, czego chcesz? Tak naprawdę? Niesiesz na plecach wielki, ciężki worek z przeszłością i to Cię męczy. Nie sądzę, że przepracowałaś wszystko na terapii i wybaczyłaś mężowi. Nosisz to w sobie, postawiłaś tarcze obronne i szykujesz się na cios w każdej chwili z każdej strony.
Skoro zaproponowałaś wspólną terapię partnerowi, a on się zgodził ostatecznie, to dlaczego Ci się od razu ode chciało? Idźcie wspólnie i ogarnijcie głowy.

17

Odp: zaufanie w związku
Tylwyth Teg napisał/a:

Czy Ty wiesz, czego chcesz? Tak naprawdę?

Kazdy wie, ze chce byc szczesliwy.
Nikt nie wie jak zyc aby takim byc.

Cale zycie uczymy sie tego co nam daje szczescie i cale zycie sie to zmienia wraz ze zmieniajacym sie stanem naszych potrzeb.

18

Odp: zaufanie w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

Czy Ty wiesz, czego chcesz? Tak naprawdę?

Kazdy wie, ze chce byc szczesliwy.
Nikt nie wie jak zyc aby takim byc.

Cale zycie uczymy sie tego co nam daje szczescie i cale zycie sie to zmienia wraz ze zmieniajacym sie stanem naszych potrzeb.

Zgadza się, ale można szybciej dojść do szczęścia/skrócić proces dochodzenia poprzez skonkretyzowanie się. Czyli np. co kryje się pod "chcę być szczęśliwy"?

19 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-10-13 15:56:03)

Odp: zaufanie w związku
Tylwyth Teg napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

Czy Ty wiesz, czego chcesz? Tak naprawdę?

Kazdy wie, ze chce byc szczesliwy.
Nikt nie wie jak zyc aby takim byc.

Cale zycie uczymy sie tego co nam daje szczescie i cale zycie sie to zmienia wraz ze zmieniajacym sie stanem naszych potrzeb.

Zgadza się, ale można szybciej dojść do szczęścia/skrócić proces dochodzenia poprzez skonkretyzowanie się. Czyli np. co kryje się pod "chcę być szczęśliwy"?

Co kryje sie pod "chce byc szczesliwy?" dla Ciebie (konkretnie)?

20

Odp: zaufanie w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Kazdy wie, ze chce byc szczesliwy.
Nikt nie wie jak zyc aby takim byc.

Cale zycie uczymy sie tego co nam daje szczescie i cale zycie sie to zmienia wraz ze zmieniajacym sie stanem naszych potrzeb.

Zgadza się, ale można szybciej dojść do szczęścia/skrócić proces dochodzenia poprzez skonkretyzowanie się. Czyli np. co kryje się pod "chcę być szczęśliwy"?

Co kryje sie pod "chce byc szczesliwy?" dla Ciebie (konkretnie)?

Dla mnie konkretnie? Hmm, bycie zdrową, hajsy na koncie, dużo ciekawych rzeczy do roboty, ciekawych wyzwań, odpowiedni towarzysz życia. To tak na szybko smile

21

Odp: zaufanie w związku
Tylwyth Teg napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Co kryje sie pod "chce byc szczesliwy?" dla Ciebie (konkretnie)?

Dla mnie konkretnie? Hmm, bycie zdrową, hajsy na koncie, dużo ciekawych rzeczy do roboty, ciekawych wyzwań, odpowiedni towarzysz życia. To tak na szybko smile

W tym nie ma zadnego konkretu - same ogolniki, o ktorych mysli kazdy kto zaklada temat na tym forum.
Skonkretyzuj sie.

Ile hajsu na koncie, jakie rzeczy to ciekawe rzeczy do roboty dla Ciebie, jakie wyzwania sa ciekawe? Jaki towarzysz jest odpowiedni?
Jakie sa wzajemne priorytety pomiedzy tymi celami?

22

Odp: zaufanie w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

Co kryje sie pod "chce byc szczesliwy?" dla Ciebie (konkretnie)?

Dla mnie konkretnie? Hmm, bycie zdrową, hajsy na koncie, dużo ciekawych rzeczy do roboty, ciekawych wyzwań, odpowiedni towarzysz życia. To tak na szybko smile

W tym nie ma zadnego konkretu - same ogolniki, o ktorych mysli kazdy kto zaklada temat na tym forum.
Skonkretyzuj sie.

Ile hajsu na koncie, jakie rzeczy to ciekawe rzeczy do roboty dla Ciebie, jakie wyzwania sa ciekawe? Jaki towarzysz jest odpowiedni?
Jakie sa wzajemne priorytety pomiedzy tymi celami?

Ok.
Ile hasu na koncie: dużo lol nie podam Ci konkretnej liczby bo tego nie wiem, ale ujmę to tak: tyle, żeby zapewniło mi bezpieczeństwo w każdej sytuacji życiowej. Tyle, żeby mnie było stać na spontaniczny wypad na Karaiby na 2 tygodnie, a potem na narty do Aspen. Tyle, żeby wystarczyło na długie i drogie leczenie, gdyby taka sytuacja miała miejsce. Tyle, że w razie kryzysu ekonomicznego nie obudzić się z ręką w nocniku i z niczym.
Ciekawe rzeczy do roboty: podróże, zwiedzanie, ciekawe wydarzenia, koncerty, robienie tego, co lubię. Coś, co przynosi mi "spełnienie duchowe", może to być dobra książka na temat, pomoc komuś, zbudowanie czegoś, zorganizowanie czegoś.
No i to łączy się z wyzwaniami: nowe, ciekawe cele, które sobie wyznaczę, np zbudowanie i prowadzenie firmy. Ogarnięcie w mądry sposób dużej ilości ludzi, zarządzanie zespołem.
Towarzysz: męski mężczyzna, ambitny, zdolny, zaangażowany, mający podobne cele w zyciu co ja, podobne priorytety, poczucie humoru, otwartość, empatię. Taki, na którego zawsze mogę liczyć.

23

Odp: zaufanie w związku
Tylwyth Teg napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:

Dla mnie konkretnie? Hmm, bycie zdrową, hajsy na koncie, dużo ciekawych rzeczy do roboty, ciekawych wyzwań, odpowiedni towarzysz życia. To tak na szybko smile

W tym nie ma zadnego konkretu - same ogolniki, o ktorych mysli kazdy kto zaklada temat na tym forum.
Skonkretyzuj sie.

Ile hajsu na koncie, jakie rzeczy to ciekawe rzeczy do roboty dla Ciebie, jakie wyzwania sa ciekawe? Jaki towarzysz jest odpowiedni?
Jakie sa wzajemne priorytety pomiedzy tymi celami?

Ok.
Ile hasu na koncie: dużo lol nie podam Ci konkretnej liczby bo tego nie wiem, ale ujmę to tak: tyle, żeby zapewniło mi bezpieczeństwo w każdej sytuacji życiowej. Tyle, żeby mnie było stać na spontaniczny wypad na Karaiby na 2 tygodnie, a potem na narty do Aspen. Tyle, żeby wystarczyło na długie i drogie leczenie, gdyby taka sytuacja miała miejsce. Tyle, że w razie kryzysu ekonomicznego nie obudzić się z ręką w nocniku i z niczym.
Ciekawe rzeczy do roboty: podróże, zwiedzanie, ciekawe wydarzenia, koncerty, robienie tego, co lubię. Coś, co przynosi mi "spełnienie duchowe", może to być dobra książka na temat, pomoc komuś, zbudowanie czegoś, zorganizowanie czegoś.
No i to łączy się z wyzwaniami: nowe, ciekawe cele, które sobie wyznaczę, np zbudowanie i prowadzenie firmy. Ogarnięcie w mądry sposób dużej ilości ludzi, zarządzanie zespołem.
Towarzysz: męski mężczyzna, ambitny, zdolny, zaangażowany, mający podobne cele w zyciu co ja, podobne priorytety, poczucie humoru, otwartość, empatię. Taki, na którego zawsze mogę liczyć.

Nadal, na tym poziomie szczegolow kazdy "wie czego chce".
Nie wiesz ile konkretnie potrzebujesz kasy na koncie, bo jak piszesz, nie jestes w stanie przewidziec ile bedziesz potrzebowala.
Tak samo jest tutaj z wszystkim.
Uzywasz bardzo malo precyzyjnego jezyka, piszesz o "spelnieniu duchowym", zbudowaniu "czegos", zorganizowaniu "czegos".

Towarzysza chcesz ambitnego i jednoczesnie empatycznego mimo, ze ambicja zaklada brak akceptowania slabosci w sobie i innych a empatia - przeciwnie - akceptacje ludzi takimi jacy sa.
Mozna byc troche ambitnym i troche empatycznym, ale to wszystko to jest kwestia balansu gdzie zawsze bedzie wiecej jednej cechy niz drugiej.
Nie piszesz o zadnych priorytetach, co jest dla Ciebie wazniejsze, ambicja czy empatia, pomoc komus czy zbudowanie firmy - jakiej firmy, jak wielkiej, w jakim horyzoncie czasowym?

To wszystko co opisalas to wie na tym poziomie szczegolow kazdy komu mowisz aby sie skonkretyzowal.

24

Odp: zaufanie w związku
JohnyBravo777 napisał/a:
Tylwyth Teg napisał/a:
JohnyBravo777 napisał/a:

W tym nie ma zadnego konkretu - same ogolniki, o ktorych mysli kazdy kto zaklada temat na tym forum.
Skonkretyzuj sie.

Ile hajsu na koncie, jakie rzeczy to ciekawe rzeczy do roboty dla Ciebie, jakie wyzwania sa ciekawe? Jaki towarzysz jest odpowiedni?
Jakie sa wzajemne priorytety pomiedzy tymi celami?

Ok.
Ile hasu na koncie: dużo lol nie podam Ci konkretnej liczby bo tego nie wiem, ale ujmę to tak: tyle, żeby zapewniło mi bezpieczeństwo w każdej sytuacji życiowej. Tyle, żeby mnie było stać na spontaniczny wypad na Karaiby na 2 tygodnie, a potem na narty do Aspen. Tyle, żeby wystarczyło na długie i drogie leczenie, gdyby taka sytuacja miała miejsce. Tyle, że w razie kryzysu ekonomicznego nie obudzić się z ręką w nocniku i z niczym.
Ciekawe rzeczy do roboty: podróże, zwiedzanie, ciekawe wydarzenia, koncerty, robienie tego, co lubię. Coś, co przynosi mi "spełnienie duchowe", może to być dobra książka na temat, pomoc komuś, zbudowanie czegoś, zorganizowanie czegoś.
No i to łączy się z wyzwaniami: nowe, ciekawe cele, które sobie wyznaczę, np zbudowanie i prowadzenie firmy. Ogarnięcie w mądry sposób dużej ilości ludzi, zarządzanie zespołem.
Towarzysz: męski mężczyzna, ambitny, zdolny, zaangażowany, mający podobne cele w zyciu co ja, podobne priorytety, poczucie humoru, otwartość, empatię. Taki, na którego zawsze mogę liczyć.

Nadal, na tym poziomie szczegolow kazdy "wie czego chce".
Nie wiesz ile konkretnie potrzebujesz kasy na koncie, bo jak piszesz, nie jestes w stanie przewidziec ile bedziesz potrzebowala.
Tak samo jest tutaj z wszystkim.
Uzywasz bardzo malo precyzyjnego jezyka, piszesz o "spelnieniu duchowym", zbudowaniu "czegos", zorganizowaniu "czegos".

Towarzysza chcesz ambitnego i jednoczesnie empatycznego mimo, ze ambicja zaklada brak akceptowania slabosci w sobie i innych a empatia - przeciwnie - akceptacje ludzi takimi jacy sa.
Mozna byc troche ambitnym i troche empatycznym, ale to wszystko to jest kwestia balansu gdzie zawsze bedzie wiecej jednej cechy niz drugiej.
Nie piszesz o zadnych priorytetach, co jest dla Ciebie wazniejsze, ambicja czy empatia, pomoc komus czy zbudowanie firmy - jakiej firmy, jak wielkiej, w jakim horyzoncie czasowym?

To wszystko co opisalas to wie na tym poziomie szczegolow kazdy komu mowisz aby sie skonkretyzowal.

To, czego teraz wymagasz ode mnie, wymaga długiej i bardzo szczegółowej rozmowy. Nie miałam zamiaru się tu uzewnętrzniać totalnie.

Z pieniędzmy jest tak, że im więcej, tym lepiej. Więc na dzień dzisiejszy będe potrzebować 500 000, a za kilka lat 5 000 000.
Spełnienie duchowe to kwestia indywidualna, więc nie wiem jak mam się tutaj rozwijać.
Ok, mogłabym np zorganizować spotkanie dla kobiet z radcą prawnym, który odpowie na ich pytania. Taki konkret jest ok?
Zbudowanie czegoś, przedszkole bym zbudowała, albo lepiej szkołę prywatną.
Ambicja zakłada bycie gotowym na wiele poświęceń w dążeniu do własnego celu. Nie wyklucza empatii i akceptacji innych. Ja doskonale wiem, czego chce od mężczyzny i dokładnie takiego mam, jakiego chcę, nie potrzebuję Twojej analizy smile

25 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-10-13 17:19:22)

Odp: zaufanie w związku
Tylwyth Teg napisał/a:

Spełnienie duchowe to kwestia indywidualna, więc nie wiem jak mam się tutaj rozwijać.

Kazda z tych rzeczy ktore opisujesz to kwestia indywidualna bo dotyczy Ciebie.

Tylwyth Teg napisał/a:

Z pieniędzmy jest tak, że im więcej, tym lepiej. Więc na dzień dzisiejszy będe potrzebować 500 000, a za kilka lat 5 000 000.

Za ile lat? Policzylas to czy strzelasz magicznymi liczbami?

Tylwyth Teg napisał/a:

Ok, mogłabym np zorganizować spotkanie dla kobiet z radcą prawnym, który odpowie na ich pytania. Taki konkret jest ok?

Moglabys? Mowimy o tym czego chcesz od zycia a nie co bys mogla.

Tylwyth Teg napisał/a:

Zbudowanie czegoś, przedszkole bym zbudowała, albo lepiej szkołę prywatną.

Znow piszesz co "bys" zrobila zamiast co czujesz, ze musisz zrobic bo to da Ci szczescie.

Tylwyth Teg napisał/a:

Ambicja zakłada bycie gotowym na wiele poświęceń w dążeniu do własnego celu.

"Wybor" zaklada gotowosc do wielu poswiecen.
Nie da sie podjac w zyciu zadnego wyboru bez wielu poswiecen.
Ambicja nie jest synonimem wyboru. Wybory w zyciu podejmujemy niezaleznie od ambicji.

Znaczenia podstawowych slow nie rozumiesz - choc nikt od Ciebie nie wymaga abys rozumiala.
Co wazniejsze, Ty nie wiesz czego chcesz, Ty czujesz, ze musisz wiedziec czego chcesz (wnioskujac z postow) - ale nie wiesz.
I widocznie ta sytuacja konfliktu, ktora sprawia, ze czujesz potrzebe, ktorej nie mozesz zaspokoic sprawia, ze zaspakajasz ja w swojej wyobrazni.
Co potwierdza ilosc energii, ktora jestes gotowa wlozyc w to aby walczyc z kazdym kto przedstawi inna opinie.

26

Odp: zaufanie w związku
JohnyBravo777 napisał/a:

Znaczenia podstawowych slow nie rozumiesz - choc nikt od Ciebie nie wymaga abys rozumiala.
Co wazniejsze, Ty nie wiesz czego chcesz, Ty czujesz, ze musisz wiedziec czego chcesz (wnioskujac z postow) - ale nie wiesz.
I widocznie ta sytuacja konfliktu, ktora sprawia, ze czujesz potrzebe, ktorej nie mozesz zaspokoic sprawia, ze zaspakajasz ja w swojej wyobrazni.
Co potwierdza ilosc energii, ktora jestes gotowa wlozyc w to aby walczyc z kazdym kto przedstawi inna opinie.

Tak.

27

Odp: zaufanie w związku
Maeve napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Czuwanie nad relacją nie rozumiem poprzez kontrolę. Bardziej już przez samokonttolę, czyli większą uważność na drugiego człowieka w tej relacji.
Nie odbieram nikomu prawa do korzystania z życia. O czym innym pisałam, ale nie ma sensu robić ode topu.
Autorko, a w takich chwilach gdy pojawia się dystans, podejrzenia, nie przebije się przez to czułość i miłość? Może za bardzo jesteś skoncentrowana na sobie?.
Jak zaakceptujesz to, że możesz jego stracić, nie będzie Ci szkoda tych chwil na jakieś  wątpliwości, zamiast na czułość  budowanie czegoś,  seks?
.

Coś w tym jest, że jestem za bardzo skoncentrowana na sobie. Nie mogę odżałować podjętych decyzji w moim życiu i zazdroszczę innym szczęśliwych rodzin. Zazdroszczę koleżankom że mają pomoc mężów przy dzieciach na codzień, że cały ciężar wychowania i obowiązków mogą rozłożyć na dwie osoby. Jestem na co dzień mocno przemęczona i często w złym nastroju. Kiedy mam nieco lepszy czas szybko jestem w stanie momentalnie odrzucić podejrzenia i iść w kierunku tej czułości. Kiedy jestem zmęczona, okopuje się w swoim smutku i rozczarowaniu życiem i wszystkich podejrzewam o złe intencje.

Jeśli intencje co do związku są szczere, robimy w danym momencie co uważamy za najlepsze.
Więc bez sensu coś sobie wyrzucać.
Rozumiem Twoje poczucie niesprawiedliwosci, że musisz radzić sobie z obowiązkami rodzicielskimi sama, ale czy na pewno tak musi być?
Twój ex mąż nie wywiązuje się?

28

Odp: zaufanie w związku
Ela210 napisał/a:
Maeve napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Czuwanie nad relacją nie rozumiem poprzez kontrolę. Bardziej już przez samokonttolę, czyli większą uważność na drugiego człowieka w tej relacji.
Nie odbieram nikomu prawa do korzystania z życia. O czym innym pisałam, ale nie ma sensu robić ode topu.
Autorko, a w takich chwilach gdy pojawia się dystans, podejrzenia, nie przebije się przez to czułość i miłość? Może za bardzo jesteś skoncentrowana na sobie?.
Jak zaakceptujesz to, że możesz jego stracić, nie będzie Ci szkoda tych chwil na jakieś  wątpliwości, zamiast na czułość  budowanie czegoś,  seks?
.

Coś w tym jest, że jestem za bardzo skoncentrowana na sobie. Nie mogę odżałować podjętych decyzji w moim życiu i zazdroszczę innym szczęśliwych rodzin. Zazdroszczę koleżankom że mają pomoc mężów przy dzieciach na codzień, że cały ciężar wychowania i obowiązków mogą rozłożyć na dwie osoby. Jestem na co dzień mocno przemęczona i często w złym nastroju. Kiedy mam nieco lepszy czas szybko jestem w stanie momentalnie odrzucić podejrzenia i iść w kierunku tej czułości. Kiedy jestem zmęczona, okopuje się w swoim smutku i rozczarowaniu życiem i wszystkich podejrzewam o złe intencje.

Jeśli intencje co do związku są szczere, robimy w danym momencie co uważamy za najlepsze.
Więc bez sensu coś sobie wyrzucać.
Rozumiem Twoje poczucie niesprawiedliwosci, że musisz radzić sobie z obowiązkami rodzicielskimi sama, ale czy na pewno tak musi być?
Twój ex mąż nie wywiązuje się?

Były mąż wywiązuje się ale mieszka zbyt daleko żeby robić to w tygodniu, zabiera dzieci tylko co drugi weekend. Także w tygodniu kiedy ta pomoc jest najważniejsza bo zmęczenie pracą jest największe, jestem skazana na siebie.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » zaufanie w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024