Hej kobietki proszę o poradę. Mam problem z facetem. Ja mam 25 lat a on 23. Jesteśmy ze sobą od ok 1.5 roku? Znamy się dłużej (wcześniej to była bardziej przyjaźń). Chodzi o to, że on nie ma skończonej szkoły w sensie jego edukacja zakończyła się na 2 klasie technikum - czyli ma wykształcenie ”gminazjalne”. Namówiłam go w zeszłym roku na szkołę zaoczną, gdzie pochodził całe 2 miesiące i stwierdził, że to nie dla niego, nauka mu nie wchodzi i w ogóle to nie. Próbowałam pomagać w lekcjach, proponowałam różnych korepetytorów gdybym nie dawała z czymś rady, nawet znalazłam rozwiązanie na jego niechęć chodzenia 3 lata - liceum eksternistyczne, można zrobić w rok prawie bez wychodzenia w domu. Niestety nic z tego, od roku temat stoi a on olewa sprawę i twierdzi, ze potrzebuje więcej czasu aby się zebrać i ma na siebie plan na 5 lat…a ja bym chciała już teraz i mamy inne podejście. Nie musi nawet mieć matury ani średniego, wystarczyłaby mi szkoła zawodowa, byle cokolwiek miał a nie to podstawowe. Problem pogłębił się ostatnio, ponieważ rzucił prace na magazynie (był tam mobbing), zapisał się na kurs wózka widłowego i mial jechać do Niemiec. Od miesiąca siedział w domu, bo czekał aż dostanie uprawnienia a jego dzień wyglądał tak, ze wstawał „rano” między 10-14 grał na komputerze Ew poszedł połapać pokemony na dwór. Nie szukał pracy, nie wysyłał cv, nie łapał nic dorywczo. Do Niemiec tez już się waha czy jechać. Nawet nie załatwił zdrowotnego a niedługo w NFZ będzie wyskakiwał na „czerwono”. Czekał aż dziadek albo tata załatwia mu pracę. Oczywiście finalnie tata mu ogarnąłIrytuje mnie ta sytuacja. Prawo jazdy zrobił po namowach rodziny, wcześniej musieli go wozić do pracy żeby tylko chodził, tak dorosłego 20 paro letniego faceta. Nie wspomnę, ze nic go nie cieszy, jest wiecznie nieszczęśliwy albo narzeka. Proponowałam psychologa, pójdzie po grubych namowach, ma umówiony termin. Nie wiem czy przesadzam, ale przeszkadza mi to, nie wyobrażam sobie życia z takim chłopakiem, czuje się jakbym miała dziecko na wychowaniu. Kłótnie i prośby nie pomagają. Lubię ludzi ambitnych z zainteresowaniami, bo sama staram się realizować ile mogę, a z nim powoli nie mam o czym rozmawiać
Wymieniłaś mnóstwo wad i ani jednej zalety. Po co Ty z nim jesteś?
Nie wiem czy przesadzam, ale przeszkadza mi to, nie wyobrażam sobie życia z takim chłopakiem, czuje się jakbym miała dziecko na wychowaniu. Kłótnie i prośby nie pomagają. Lubię ludzi ambitnych z zainteresowaniami, bo sama staram się realizować ile mogę, a z nim powoli nie mam o czym rozmawiać
Zastanów się chwilę. Lubisz ludzi ambitnych i z zainteresowaniami, przeszkadza Ci życie z kimś, kto nie ma planów i żyje z dnia na dzień, a właśnie z taką osobą bez ambicji się związałaś :-O
A teraz probujesz go przerobić na swoją modłę :-/
O co tu chodzi? Żaden ambitny facet Cię nie chciał i wzięłaś co się trafiło a teraz chcesz przerobić przypadkowego faceta na kogoś, kim nie jest?
Czy lubisz sprawy beznadziejne? I wzięłaś sobie na partnera faceta, przy którym każdego dnia karmisz się poczuciem beznadziei?
Sa jeszcze siłaczki, które czują się spełnione, gdy wszystko jest na ich głowie i na partnera nie mogą liczyć. Takie wiążą się z misiami, którym układają życie, marząc jednocześnie o zupełnie innym facecie. Jesteś z siłaczek?
Zamiast nad nim pracować, to lepiej nad sobą się zastanów.
Założyłaś 7 takich samych tematów, w różnych wątkach.
To nie świadczy zbyt dobrze o Tobie.
Wystarczyłby jeden, a nie krzyczysz na tym forum o chłopaku bez ambicji.
podczas gdy Ciebie można by określić dziewczyna bez umiaru.
Na świecie musi być równowaga i nie mogą być sami ambitni i wykształceni,
bo kto zamiatałby ulice, wywoził śmieci, był dostawcą pizzy, odgarniał śnieg,
wywoził szambo i wiele innych prac fizycznych wykonywał, które muszą być
realizowane.
Może chłopak ma problem zdrowotny i problemy z koncentracją i lepiej dla niego
wykonywać prace proste, ale uczciwe i zarabiać w ten sposób na swoje utrzymanie.
Nie odpowiada Tobie taki, to nie trzymaj się jego i nie wychowuj, bo nie jesteś
jego opiekunką.
Nie wiem czy przesadzam, ale przeszkadza mi to, nie wyobrażam sobie życia z takim chłopakiem, czuje się jakbym miała dziecko na wychowaniu. Kłótnie i prośby nie pomagają. Lubię ludzi ambitnych z zainteresowaniami, bo sama staram się realizować ile mogę, a z nim powoli nie mam o czym rozmawiać
Nie, nie przesadzasz.
Nie dopasujesz jego do swoich ambicji.
Szukaj innego, a tego przestań dręczyć.
I tyle.
5 2022-10-01 15:48:03 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-10-01 15:48:24)
Twoj chlopak ma depresje. To nie jego wina tylko jego otoczenia.
W takich sytuacjach wazne jest znalezienie i zmiana u zrodla, ktore w ta depresje go wprowadzilo / utrzymuje w niej.
Bardzo czesto okazuje sie, ze zrodlem jest sam partner, ktory powoduje chorobe za ktora obwinia druga osobe.
Zwiazki daza do balansu, jesli jedna osoba jest zbyt silna (w powszechnym lecz blednym tego slowa znaczeniu), druga stanie sie zbyt slaba.
Jesli Ty jestes zbyt silna to kazdy zwiazek ktory stworzysz, niezaleznie od poczatkowych ambicji partnera, bedzie doprowadzal do tej samej sytuacji, w ktorej jestes.
Naprawdę, twój chłopak jest aż takim tłukiem i leniem, że jego głupota nie mieści się w jednym wątku?
Twoj chlopak ma depresje. To nie jego wina tylko jego otoczenia.
W takich sytuacjach wazne jest znalezienie i zmiana u zrodla, ktore w ta depresje go wprowadzilo / utrzymuje w niej.
Bardzo czesto okazuje sie, ze zrodlem jest sam partner, ktory powoduje chorobe za ktora obwinia druga osobe.Zwiazki daza do balansu, jesli jedna osoba jest zbyt silna (w powszechnym lecz blednym tego slowa znaczeniu), druga stanie sie zbyt slaba.
Jesli Ty jestes zbyt silna to kazdy zwiazek ktory stworzysz, niezaleznie od poczatkowych ambicji partnera, bedzie doprowadzal do tej samej sytuacji, w ktorej jestes.
Gośc ma 23 lata. Edukację zakończył 5 lat temu. Są ze sobą 1.5 roku. No nijak nie spina się to, że to jej wina, że jemu się nie chce.
Ty strasznie roztrzepana jesteś, skoro zakładasz tyle wątków o jednym.
Do tego uparłaś się, żeby tego nieszczęśnika urobić na swoją modłę. Jak dla mnie to jesteście na kompletnie innych etapach życiowych, on jest dzieciakiem, nie nadającym się do dorosłego życia. Ty chcesz zakładać rodzinę i mieć faceta, który ma przede wszystkim pracować i utrzymywać ciebie i pewnie przyszłą rodzinę. Bo ty robisz tyle ile możesz. Domyślam się, że poza stawianiem wymogów, niewiele.
9 2022-10-01 20:00:17 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-10-01 20:02:36)
JohnyBravo777 napisał/a:Twoj chlopak ma depresje. To nie jego wina tylko jego otoczenia.
W takich sytuacjach wazne jest znalezienie i zmiana u zrodla, ktore w ta depresje go wprowadzilo / utrzymuje w niej.
Bardzo czesto okazuje sie, ze zrodlem jest sam partner, ktory powoduje chorobe za ktora obwinia druga osobe.Zwiazki daza do balansu, jesli jedna osoba jest zbyt silna (w powszechnym lecz blednym tego slowa znaczeniu), druga stanie sie zbyt slaba.
Jesli Ty jestes zbyt silna to kazdy zwiazek ktory stworzysz, niezaleznie od poczatkowych ambicji partnera, bedzie doprowadzal do tej samej sytuacji, w ktorej jestes.Gośc ma 23 lata. Edukację zakończył 5 lat temu. Są ze sobą 1.5 roku. No nijak nie spina się to, że to jej wina, że jemu się nie chce.
Sluszny sprzeciw, ze autorka nie mogla byc powodem jego depresji.
Natomiast bardzo mozliwe, ze ja podtrzymuje lub poglebia swoim zachowaniem.
Problem pogłębił się ostatnio
Jak analizowalem przyczyny rosnacej depresji na swiecie to jedna z glownych byla postepujaca w naszej kulturze gloryfikacja indywidualizmu i merytokracji.
Coraz wiecej ludzi patrzy na siebie wzajemnie przez pryzmat wlasnych mozliwosci, zamiast mozliwosci drugiej osoby.
Nie kazdy ma takie same mozliwosci. Jak mialo sie lepszych nauczycieli, wiecej spokoju w domu to przeczytalo sie wiecej ksiazek, mialo przestrzen mentalna na nauke psychologii, filozofii czy czegokolwiek w szkole.
Jak mamy wieksze mozliwosci od partnera a przy tym wiecej ambicji i pewnosci siebie niz cierpliwosci to niezaleznie od naszych intencji bedziemy wpychac naszego partnera w odchlanie depresji.
Autorka zdaje sie byc przykladem takiej osoby:
... twierdzi, ze potrzebuje więcej czasu aby się zebrać i ma na siebie plan na 5 lat…a ja bym chciała już teraz i mamy inne podejście.
... Lubię ludzi ambitnych z zainteresowaniami, bo sama staram się realizować ile mogę
Swoja droga zastanawia mnie ponizszy poglad:
Nie musi nawet mieć matury ani średniego, wystarczyłaby mi szkoła zawodowa, byle cokolwiek miał a nie to podstawowe.
Jest jakakolwiek roznica w dzisiejszym systemie ekonomicznym miedzy wyksztalceniem zawodowym a podstawowym?
Sa zawody zamkniete ktore wymagaja wyksztalcenia jak lekarz, nauczyciel czy prawnik ale wymagaja wyzszego, kierunkowego.
Jak nauczy sie chlopak kladzenia plytek czy stolarki chociazby z YT to zarobi wieksza kase niz wiele osob z wyzszym wyksztalceniem w pracy biurowej.
A od jakiegokolwiek wyksztalcenia przy zatrudnieniu wazniejsze bedzie czy potrafi ograniczyc alkohol w pracy do 1 promila i dosc regularnie sie w niej zjawiac.
Dzięki bogu nie jesteś do niego przyspawana łańcuchem wiec jak ci się nie podoba jego brak ambicji to pożegnaj się z nim. Już widać ze mu matkujesz a jemu w to graj ze wszyscy naokoło martwią się jego sytuacja- czyli on już nie musi się martwic. Ułożył sobie wygodne życie i czeka aż wszyscy załatwia wszystko za niego.
Powodzenia
Rada jest jedna - zostawić małego, rozkapryszonego, leniwego chłopczyka w spokoju. Niech sobie gra na komputerze i żyje na koszt rodziców, skoro im wszystkim tak wygodnie.
Skąd wy bierzecie takich facetów i dlaczego wybieracie ich zamiast wykształconych i ambitnych mężczyzn?