Zdrada...Czy glupstwo - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada...Czy glupstwo

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 59 ]

1 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-08 10:38:56)

Temat: Zdrada...Czy glupstwo

Kochane,
Potrzebuje Waszej rady, bo samej ciężko mi myśleć rozsądnie.
Długi związek, kochamy się bardzo. On zawsze był trochę zazdrosny, chociaż nie miał powodow. Ja mu w pełni ufałam. Nawet jak w środku nocy były smsy, wierzyłam, że to tylko napici koledzy.
Przez przypadek odkryłam erotyczna rozmowę z dawna koleżanką. Przez internet, bo dzieli ich spora odległość.Przeprosil, wytłumaczył. Że po pijaku itd. Wybaczyłam. Jednak znajomość ciągnęła się dalej. Rzekomo tylko na stopie koleżeńskiej. Kłamał. Ukrywał się z telefonem, kasował wszystko.
Skoro kłamał, postanowiłam wszystko mu posprawdzać. Okazało się, że ma jeszcze jedną "koleżankę". Z części odkrytych rozmów wynikało, że są w dosyć bliskiej relacji, ale bez jakiś "większych słów". Tylko zwierzenia, żarciki, częste rozmowy, wzajemna pomoc. No i teksty typu "nie pisz na ten numer, pisz na tamten".
Chodził bardzo nabuzowany. Ciągle mnie przytulał, mocno ściskał, 20 razy dziennie powtarzał jak mocno mnie kocha. Wydziwiał w łóżku.
Oprócz tego odkryłam, że ma założone konto na
portaluu służącym do nawiązywania erotycznych kontaktów. Podał tam nawet swoją miejscowość. Wytłumaczył, że tylko oglądał tam amatorki w akcji.
Ma również kilka telefonów. Staram się mu wierzyć, że jeden prywatny, drugi służbowy, trzeci do internetu, czwarty w razie W jakby mu inny ukradli(wyjeżdża służbowo, kontakt telefoniczny jest wazny).
Z koleżanką od erotycznej rozmowy sama rozmawiałam. Skłamała również mówiąc, że rozmawiają ze sobą krótko, kiedy rzeczywistość była inna(sprawdzone przeze mnie). Powiedziałam jej co o tym myślę, więc zerwała z nim kontakt pisząc mu tylko coś w stylu "ale jazda, trzymaj się". Można by pomyśleć, że to ja w tej całej sytuacji wydziwiam. Z drugą koleżanką zerwał kontakt pisząc do niej "nie będę pisał, bo mam wulgaryzm". Nie tak chyba powinno to wyglądać. Zrobił że mnie chorą z zazdrości małpę. Tylko zapomniał chyba im powiedzieć jak wiele razy mnie okłamywał. Dlaczego?
Jednego dnia mu wierzę, bo kocham nadal mocno. Wierzę, że tylko się potknal, a reszta to moje chore domysły, kiedy to faktycznie tylko przyjaciółki...
Innego dnia walę się po łbie mówiąc do siebie, ale z Ciebie idiotka. On ewidentnie szukał wrażeń, a Ty wierzysz w te głupie wymówki. Nie mogę nieraz na niego patrzeć. Widzę w nim kłamcę. Nie mężczyznę z którym żyłam kupę czasu. Który był dla mnie ukochanym, jedynym, tylko moim, cudownym, wiernym....
Powiedzcie, co o tym myslicie, bo ja wariuję. Nie daje mi spokoju, że nie znam całej prawdy...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

A teraz dodaj dwa plus dwa, bo jesteś dorosła. Przecież on szuka innej do łóżka. Nie zauważyłaś tego. Jeżeli wyjeżdża służbowo to bez problemu najpierw będzie szukał w okolicy wyjazdu znajomej, a potem skorzysta. I pi co komu tyle telefonów. Bez jaj. Mój mąż też ma służbowy, ale na weekend zostawia go w firmie.

3

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Jesteś w związku z mężczyzną któremu erotyczne nie wystarcza jedna kobieta.
Trzeba przestać śledzić, a usiąść na długą poważną rozmowę by usłyszeć cała prawdę skoro już rozlało się mleko.
I nie skupiać się na tym, że jemu zależy na Tobie itd. To wiesz.wiec niech On Cię nie przytula nie cuduje w seksie i mimo iż boi się Ciebie stracić ( Ty jego też) niech powie calą prawdę.
Powiedz mu że jak będzie Cię okłamywał straci Cię bez wątpienia.

Potem się sama w spokoju zastanów co i na jakiej zasadzie zaakceptujesz a czego nie.
Ty a nie koleżanki z forum.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

4

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Ela210 napisał/a:

Jesteś w związku z mężczyzną któremu erotyczne nie wystarcza jedna kobieta.
Trzeba przestać śledzić, a usiąść na długą poważną rozmowę by usłyszeć cała prawdę skoro już rozlało się mleko.
I nie skupiać się na tym, że jemu zależy na Tobie itd. To wiesz.wiec niech On Cię nie przytula nie cuduje w seksie i mimo iż boi się Ciebie stracić ( Ty jego też) niech powie calą prawdę.
Powiedz mu że jak będzie Cię okłamywał straci Cię bez wątpienia.

Potem się sama w spokoju zastanów co i na jakiej zasadzie zaakceptujesz a czego nie.
Ty a nie koleżanki z forum.

Po co rozmowa Ela? Facet będzie ściemniał aż miło. Ta relacja jest już żywym trupem i lepiej jakby autorka zaczęła wycofywać się, żeby bardziej nie oberwac.

5 Ostatnio edytowany przez Billie (2021-05-08 11:11:03)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Zapomniałam dodać, że ta afera miała miejsce rok temu. Ciągle mnie stąd wylogowuje i znikają moje posty, potem pisze na nowo i nie dopisuje wszystkiego...
Tak. Rok temu, a ja nadal w tym tkwię. Nie daje mi to żyć, bo ciągle powracają myśli.... Co się właściwie wydarzyło??
Były rozmowy z nim. Powiedział, że niczego mu nie brakuje w związku i tylko jego bezmyślne usuwanie rozmów wszystko niepotrzebnie skomplikowało. I na tej wersji się skończyło.
Potrzebowałam kogoś, kto z boku powie mi jak to wygląda, bo ja nadal chodzę po linie, przechylając się raz na jedną, raz na drugą stronę : z kim żyję, z kimś kto popełnił mały błąd i poza tym jest szczery? CZy żyję z kłamcą?
Czy to możliwe, że przy tylu dziwnych sytuacjach nie działo się nic zlego?

6 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-08 11:46:22)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Pytasz Beka jakby przyjechała karetka po co sprawdzać czy żyje jak widać że nie?

No i właśnie  autorko błąd. 
Prowadziłaś gadki szmatki nie o tym co trzeba.
Czyli o tym czego brakuje mu w waszym związku A jemu naprawdę nie musi niczego brakować.  Bardziej pytanie czy wszystko czego chce w relacjach damsko męskich może od Ciebie uzyskać?
Więc to nie jest temat do rozmowy i sprawy tym nie rozmywaj.
Jak zacznie o tym to co postaw do pionu że to wszystko wiesz i chcesz rozmawiać  o NIM.
Jak będzie kręcił i zwijam się to pytanie będzie czy możesz być z kimś kto Tobie nie ufa na tyle by być  przynajmniej szczerym. I kto zabiera Ci prawo do podjęcia decyzji na podstawie faktów.
Nie zadowala się byle odpowiedziami.
Zapisz je sobie i sprawdź  czy uzyskasz odpowiedzi.
Jak sama będziesz się bała je uzyskać  to nie uzyskasz.
Nie daj sobie ciemnoty wciskać  ale i sama nie chcieć w ciemnocie trwać.

2 opcja odciąć  wszystko grubą  kręcą ale chyba nie potrafisz?.
A może jesteś w stanie tolerować erotyczne gadki ale nie fizyczną zdradę?

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

7

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Ela210 napisał/a:

Pytasz Beka jakby przyjechała karetka po co sprawdzać czy żyje jak widać że nie?

No i właśnie  autorko błąd. 
Prowadziłaś gadki szmatki nie o tym co trzeba.
Czyli o tym czego brakuje mu w waszym związku A jemu naprawdę nie musi niczego brakować.  Bardziej pytanie czy wszystko czego chce w relacjach damsko męskich może od Ciebie uzyskać?
Więc to nie jest temat do rozmowy i sprawy tym nie rozmywaj.
Jak zacznie o tym to co postaw do pionu że to wszystko wiesz i chcesz rozmawiać  o NIM.
Jak będzie kręcił i zwijam się to pytanie będzie czy możesz być z kimś kto Tobie nie ufa na tyle by być  przynajmniej szczerym. I kto zabiera Ci prawo do podjęcia decyzji na podstawie faktów.
Nie zadowala się byle odpowiedziami.
Zapisz je sobie i sprawdź  czy uzyskasz odpowiedzi.
Jak sama będziesz się bała je uzyskać  to nie uzyskasz.
Nie daj sobie ciemnoty wciskać  ale i sama nie chcieć w ciemnocie trwać.

2 opcja odciąć  wszystko grubą  kręcą ale chyba nie potrafisz?.
A może jesteś w stanie tolerować erotyczne gadki ale nie fizyczną zdradę?

Najpierw trzeba założyć, że nie było fizycznej zdrady. Autorko, radzę Ci olać temat. Jak z nim wejdziesz w dyskusję, zamydli Ci oczy, przekona do swoich racji i będzie jeszcze trudniej.

8

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Ale skąd wiesz co autorka toleruje a co nie?
To naprawdę  trzeba zostawić zainteresowanym.
Nie zakladajmy z góry że On jest cwańszy od niej.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

9

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Beka ma rację.
Ela, ileż to razy tu już to grano? Ech... Zdradzacz prędzej będzie oskarżał zdradzonego o nadwrażliwość, nękanie, histerię czy paranoję niż przyzna się do choćby chęci zdrady, bo ten jak nie zdradził fizycznie to chyba tylko dlatego, że okazji zbrakło, bo z pewnością aktywnie takiej możliwości poszukiwał.
A nawet jak autorka zdradę by udowodniła, to tez nie usłyszy od niego, czego mu brakowało w normalnej rozmowie, ale oskarżenia o zły związek, albo zacznie to usprawiedliwiać okolicznościami, albo bagatelizować samą zdradę. Jak trafi się bardziej manipulacyjny typ, to sam drugiej stronie zarzuci chęć zdradę (oczywiście to jego projekcje, bo sam ma takie chęci), albo zafunduje jej gadkę, że sam tolerowałby jej zdradę, albo o tym, jak to wszyscy zdradzają, albo jak to wcześniej przeżył w związku przez 10, 15 lat bez zdradzania, jakby mu się medal należał, że tyle wytrwał :-D itp.
Nie wierzę w dojrzałość do rozmowy żadnego zdradzacza.

10

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Niewiem czy o tym wspomniałam, ale właśnie regularnie sugeruje MI, że go zdradzam. Niby w żartach, ale w rzeczywistości muszę się z wielu rzeczy tłumaczyć. Wiem.... To jeszcze bardziej tak naprawdę JEGO pogrąża...

11

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Ela210 napisał/a:

Pytasz Beka jakby przyjechała karetka po co sprawdzać czy żyje jak widać że nie?

No i właśnie  autorko błąd. 
Prowadziłaś gadki szmatki nie o tym co trzeba.
Czyli o tym czego brakuje mu w waszym związku A jemu naprawdę nie musi niczego brakować.  Bardziej pytanie czy wszystko czego chce w relacjach damsko męskich może od Ciebie uzyskać?
Więc to nie jest temat do rozmowy i sprawy tym nie rozmywaj.
Jak zacznie o tym to co postaw do pionu że to wszystko wiesz i chcesz rozmawiać  o NIM.
Jak będzie kręcił i zwijam się to pytanie będzie czy możesz być z kimś kto Tobie nie ufa na tyle by być  przynajmniej szczerym. I kto zabiera Ci prawo do podjęcia decyzji na podstawie faktów.
Nie zadowala się byle odpowiedziami.
Zapisz je sobie i sprawdź  czy uzyskasz odpowiedzi.
Jak sama będziesz się bała je uzyskać  to nie uzyskasz.
Nie daj sobie ciemnoty wciskać  ale i sama nie chcieć w ciemnocie trwać.

2 opcja odciąć  wszystko grubą  kręcą ale chyba nie potrafisz?.
A może jesteś w stanie tolerować erotyczne gadki ale nie fizyczną zdradę?


Jedyne co jestem w stanie tolerować to oglądanie porno. Nic więcej.
Jestem w stanie wiele mu wybaczyć, jednak najgorsze to dla mnie życie w kłamstwie. Moja wyobraźnia tak naprawdę przez cały ten rok pracowała. Różne wersje miałam w głowie. Uwierzcie mi, to koszmar. Spać i tulić się, kochać się z kimś kogo się kocha. A jednocześnie patrzeć mu w oczy i przypominać sobie jak w jego oczach wyglądało kłamstwo... I jak wbijał mi nóż w plecy gdy nienpatrzylam

12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-08 12:49:54)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Otóż to! Celem rozmowy nie ma być  wydobycie z niego prawdy absolutnej, ale ustalenie stanu: wierzę  mu lub nie wierzę  mu i postapienie wg tego.
Mam jednak wrażenie że skoro rok z nim jesteś to wcale tej prawdy nie chciałaś usłyszeć.
Przemyśl pytania  do niego i przeprowadź  poważną  rozmowę  nie skracają na tory: kocham Cię tylko Ty się liczysz  i inne takie.
Bo to już wiesz.
Co do tego co tolerujesz A co nie to się wypowiedź jak będziesz znać fakty i się z nimi zmierzysz.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

13 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-05-08 13:07:53)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Billie napisał/a:

(...) Powiedzcie, co o tym myslicie, bo ja wariuję. (...)

On od jakiegoś czasu, choć trudno stwierdzić rzeczywiście od kiedy, okłamuje Cię. By tego było mało, w ramach żartów zarzuca Ci zdradę. By było tego mało, uznałaś za stosowne usprawiedliwiać się przed nim i udowadniać, że nie jesteś wielbłądem.
Robisz wszystko, by nie widzieć rzeczywistości, ale tym samym Twe poczucie własnej wartości, szacunek do samej siebie i godność ulatują w niebyt. A skoro tak, to w Twym rozumieniu Twe zyski przewyższają ponoszone przez Ciebie koszty.   



(...) Nie daje mi spokoju, że nie znam całej prawdy...

"Cała prawda", świetny zwrot. Co według Ciebie jest nią? Jakie treści pod nią kryjesz?
Gdybyś znała tę "całą prawdę", to co z nią zrobiłabyś? Jaka byłaby Twa decyzja dotycząca was obojga?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-08 13:46:25)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Ale to nie o prawdę  chodzi jako fakty takie czy owaki ale o przekonanie że nie jesteśmy oklamywani najbardziej.
Z faktami sobie poradzisz tak czy owak.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

15 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-08 15:56:33)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Billie napisał/a:

Nie daje mi spokoju, że nie znam całej prawdy...

Kpisz czy o drogę pytasz? Jak nie znasz całej prawdy? Znasz, tylko udajesz głucha, ślepa i wybacz - głupia. Wyśpij się dobrze i przeczytaj, co napisałaś. Tu nie ma nawet cienia wątpliwości, ze nie jesteś jedyna kobieta w życiu męża. A te inne kobiety to bynajmniej nie koleżanki. Mój mąż tez ma koleżankę. Uwierz, ze ich znajomość nigdy nawet nie ocierała się o to, co opisujesz. Także wtedy, gdy nie znał mnie. Powód? Bo to była jego koleżanka. Rodzaj żeński od kolegi. Rozumiesz czy nadal zamierzasz sobie wmawiać, ze czarne jest białe?

Billie napisał/a:

Staram się mu wierzyć, że jeden prywatny, drugi służbowy, trzeci do internetu, czwarty w razie W jakby mu inny ukradli(wyjeżdża służbowo, kontakt telefoniczny jest wazny).

Ten fragment brzmi jak radosna twórczość trola. Jeżeli jednak nie jesteś trolem, to nie masz powodów do radości. Ale jeśli naprawdę w to wierzysz, ze te telefony nic nie znaczą (pomijam inne dowody, których jest w Twoim poście cała masa), to wybacz, ale Twój mąż nie robi z Ciebie idiotki. Nie musi. Wybacz, nie jest moim celem obrażanie Cię, ale jesteś tak  naiwna, jakbyś miała góra naście lat.

Rozumiem, ze nie jest łatwo przyznać się przed sobą, ze wybrało się na męża kogoś takiego, ale chociaż sama siebie nie oszukuj. Wystarczy, ze robi to Twój mąż.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

16

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Apogeum napisał/a:
Billie napisał/a:

Nie daje mi spokoju, że nie znam całej prawdy...

Kpisz czy o drogę pytasz? Jak nie znasz całej prawdy? Znasz, tylko udajesz głucha, ślepa i wybacz - głupia. Wyśpij się dobrze i przeczytaj, co napisałaś. Tu nie ma nawet cienia wątpliwości, ze nie jesteś jedyna kobieta w życiu męża. A te inne kobiety to bynajmniej nie koleżanki. Mój mąż tez ma koleżankę. Uwierz, ze ich znajomość nigdy nawet nie ocierała się o to, co opisujesz. Także wtedy, gdy nie znał mnie. Powód? Bo to była jego koleżanka. Rodzaj żeński od kolegi. Rozumiesz czy nadal zamierzasz sobie wmawiać, ze czarne jest białe?

Billie napisał/a:

Staram się mu wierzyć, że jeden prywatny, drugi służbowy, trzeci do internetu, czwarty w razie W jakby mu inny ukradli(wyjeżdża służbowo, kontakt telefoniczny jest wazny).

Ten fragment brzmi jak radosna twórczość trola. Jeżeli jednak nie jesteś trolem, to nie masz powodów do radości. Ale jeśli naprawdę w to wierzysz, ze te telefony nic nie znaczą (pomijam inne dowody, których jest w Twoim poście cała masa), to wybacz, ale Twój mąż nie robi z Ciebie idiotki. Nie musi. Wybacz, nie jest moim celem obrażanie Cię, ale jesteś tak  naiwna, jakbyś miała góra naście lat.

Rozumiem, ze nie jest łatwo przyznać się przed sobą, ze wybrało się na męża kogoś takiego, ale chociaż sama siebie nie oszukuj. Wystarczy, ze robi to Twój mąż.

Nie, nie jestem trolem i cholernie mi przykro czytajac Twoją odpowiedź. Chociaż rozumiem. Faktycznie, z mojego opowiadania wszystko wydawalo by sie oczywiste. Gdyby nie to, że na kazde moje pytanie mial odpowiedź w miarę sensowną. A gdy sie kogos bardzo kocha i przez 20 lat ufalo, ciężko jest zrozumiec, że może byc inaczej.
Ale chyba tego mi było trzeba. Dociera chyba do mnie co sie wydarzylo i muszę nauczyc sie z tym żyć. Z nim lub bez niego...czas pokaże

17 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-08 21:58:52)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Billie napisał/a:
Apogeum napisał/a:
Billie napisał/a:

Nie daje mi spokoju, że nie znam całej prawdy...

Kpisz czy o drogę pytasz? Jak nie znasz całej prawdy? Znasz, tylko udajesz głucha, ślepa i wybacz - głupia. Wyśpij się dobrze i przeczytaj, co napisałaś. Tu nie ma nawet cienia wątpliwości, ze nie jesteś jedyna kobieta w życiu męża. A te inne kobiety to bynajmniej nie koleżanki. Mój mąż tez ma koleżankę. Uwierz, ze ich znajomość nigdy nawet nie ocierała się o to, co opisujesz. Także wtedy, gdy nie znał mnie. Powód? Bo to była jego koleżanka. Rodzaj żeński od kolegi. Rozumiesz czy nadal zamierzasz sobie wmawiać, ze czarne jest białe?

Billie napisał/a:

Staram się mu wierzyć, że jeden prywatny, drugi służbowy, trzeci do internetu, czwarty w razie W jakby mu inny ukradli(wyjeżdża służbowo, kontakt telefoniczny jest wazny).

Ten fragment brzmi jak radosna twórczość trola. Jeżeli jednak nie jesteś trolem, to nie masz powodów do radości. Ale jeśli naprawdę w to wierzysz, ze te telefony nic nie znaczą (pomijam inne dowody, których jest w Twoim poście cała masa), to wybacz, ale Twój mąż nie robi z Ciebie idiotki. Nie musi. Wybacz, nie jest moim celem obrażanie Cię, ale jesteś tak  naiwna, jakbyś miała góra naście lat.

Rozumiem, ze nie jest łatwo przyznać się przed sobą, ze wybrało się na męża kogoś takiego, ale chociaż sama siebie nie oszukuj. Wystarczy, ze robi to Twój mąż.

Nie, nie jestem trolem i cholernie mi przykro czytajac Twoją odpowiedź. Chociaż rozumiem. Faktycznie, z mojego opowiadania wszystko wydawalo by sie oczywiste. Gdyby nie to, że na kazde moje pytanie mial odpowiedź w miarę sensowną. A gdy sie kogos bardzo kocha i przez 20 lat ufalo, ciężko jest zrozumiec, że może byc inaczej.
Ale chyba tego mi było trzeba. Dociera chyba do mnie co sie wydarzylo i muszę nauczyc sie z tym żyć. Z nim lub bez niego...czas pokaże

Czas niczego nie pokaże. Czas płynie, a to człowiek sam podejmuje decyzje, czy chce znać prawdę, czy woli odwracać głowę i zaprzeczać faktom. To jest Twoja decyzja, czy chcesz z nim nadal żyć, czy nie - jeśli w ogóle potrafisz.

Wrócę jeszcze do tego fragmentu:

Billie napisał/a:

Gdyby nie to, że na kazde moje pytanie mial odpowiedź w miarę sensowną.

Wiesz, ja nie śledzę Twojego męża, nie przetrzepuje jego licznych telefonów i komputera. Nie byłam tez przy Waszych rozmowach. Odniosłam się jedynie do faktów, które zawarłaś w swoim pierwszym poscie. A tutaj mamy czarno na białym... sukinkota, który odwraca kota ogonem - zarzucając zdradę Tobie. A poza tym to nie mierz męża swoją miara. To, ze Ty mówisz prawdę, jeszcze nie oznacza, ze on tez udziela prawdziwych odpowiedzi na Twoje pytania. Zreszta - czy Ty tez masz tyle telefonów? Czy Ty tez dostajesz w nocy SMS-y? Czy Ty tez robisz ze swojego męża wariata przed swoimi kolegami? Czy Ty tez prowadzisz erotyczne rozmowy z kolegami? Czy Ty tez masz konta na erotycznych portalach? Czy Ty tez kasujesz wiadomości i chowasz się z telefonem po kątach? Jeśli nie, to masz odpowiedz.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

18 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-09 10:10:29)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Billie napisał/a:

Jedyne co jestem w stanie tolerować to oglądanie porno. Nic więcej.

Aha, jasne. Zatem uprzejmie donoszę, ze tolerujesz tez erotyczne kontakty męża z innymi kobietami, kłamstwo i sporo więcej - o czym sama napisałaś w swoich postach. Przecież napisałaś wyraźnie, ze Cie okłamał, a Ty dalej wierzysz w jego odpowiedzi, jeśli akurat Ci się podobają. Mąż widzi, ze może Ci nawijać makaron na uszy, bo łykasz wszystko jak pelikan, wiec to robi. Wiesz, jest takie powiedzenie: nie wierzymy kłamcy, nawet jeśli mówi prawde. Tymczasem Ty wierzysz kłamcy, nawet wtedy gdy mówi nieprawdę. Bo jak sama napisałaś: kłamał.

Wiesz, ja się nawet aż tak bardzo nie dziwie, ze mąż Cię oszukuje, skoro mu na to pozwalasz, a co więcej - sama ze sobą nie jesteś szczera.

Billie napisał/a:

Długi związek, kochamy się bardzo.

Dziwnie interpretujesz milosc. Mąż cię okłamuje, zarzuca niewierność, jest aktywny na portalach erotycznych, czym - podobnie jak erotycznymi rozmowami z koleżankami i kłamstwami, na których sama go przyłapałas - okazuje Ci brak szacunku, do tego na każdym kroku ryzykuje utratę Ciebie - a Ty to nazywasz miłością. Aha. Skoro tak pojmujesz miłość, to w zasadzie w czym problem? Nawet jego „koleżankę” przylapalas na kłamstwie, ale i tak powtarzasz, ze jego wersja zdarzeń ma sens. Wiesz, ze zachowujesz się jak osoba, która usilnie wmawia sobie, ze pada deszcz, gdy tak naprawdę ktoś na nią pluje? Jeśli takie malzenstwo i takie życie Ci odpowiada, to tak żyj. Przecież już rok temu mialas dowody i zamiotlas je pod dywan, wiec widać, ze wolisz żyć w kłamstwie byle z mężem niż w prawdzie bez niego. Skoro jesteś aż tak przywiązana do tej konkretnej pary portek, to nikt tutaj nie będzie Cię na sile od nich odwiazywal. Nie jesteś pierwsza, która tak żyje. Po prostu skoro z taka wytrwałością wciąż biegniesz w ogień, to nie płacz, ze poparzenia Cię bolą.

I rozumiem, ze możesz być rozczarowana, a nawet zszokowana faktem, ze Twój mąż, nawet jeśli Cię jakimś cudem jeszcze fizycznie nie zdradził (bo niefizycznie to i owszem, i to nie raz), to aktywnie w tym kierunku działa - to jednak rok to kawał czasu, a napewno wystarczająco dużo, żeby opadł pierwszy szok. Tymczasem Ty swoją naiwność - żeby nie napisać ostrzej - cały czas tłumaczysz tym, ze ktoś, komu przez tyle lat ufałas, okazał się kłamca. Ano okazał się. Nigdy nie ma gwarancji, ze mąż/żona dotrzyma przysięgi małżeńskiej. Nie masz piętnastu lat, żeby tego nie wiedzieć.

Moderacjo, przepraszam za post pod postem - nie zwróciłam uwagi, ze od wczoraj nikt nic w tym wątku nie napisał.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

19

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Apogeum napisał/a:
Billie napisał/a:

Jedyne co jestem w stanie tolerować to oglądanie porno. Nic więcej.

Aha, jasne. Zatem uprzejmie donoszę, ze tolerujesz tez erotyczne kontakty męża z innymi kobietami, kłamstwo i sporo więcej - o czym sama napisałaś w swoich postach. Przecież napisałaś wyraźnie, ze Cie okłamał, a Ty dalej wierzysz w jego odpowiedzi, jeśli akurat Ci się podobają. Mąż widzi, ze może Ci nawijać makaron na uszy, bo łykasz wszystko jak pelikan, wiec to robi. Wiesz, jest takie powiedzenie: nie wierzymy kłamcy, nawet jeśli mówi prawde. Tymczasem Ty wierzysz kłamcy, nawet wtedy gdy mówi nieprawdę. Bo jak sama napisałaś: kłamał.

Wiesz, ja się nawet aż tak bardzo nie dziwie, ze mąż Cię oszukuje, skoro mu na to pozwalasz, a co więcej - sama ze sobą nie jesteś szczera.

Billie napisał/a:

Długi związek, kochamy się bardzo.

Dziwnie interpretujesz milosc. Mąż cię okłamuje, zarzuca niewierność, jest aktywny na portalach erotycznych, czym - podobnie jak erotycznymi rozmowami z koleżankami i kłamstwami, na których sama go przyłapałas - okazuje Ci brak szacunku, do tego na każdym kroku ryzykuje utratę Ciebie - a Ty to nazywasz miłością. Aha. Skoro tak pojmujesz miłość, to w zasadzie w czym problem? Nawet jego „koleżankę” przylapalas na kłamstwie, ale i tak powtarzasz, ze jego wersja zdarzeń ma sens. Wiesz, ze zachowujesz się jak osoba, która usilnie wmawia sobie, ze pada deszcz, gdy tak naprawdę ktoś na nią pluje? Jeśli takie malzenstwo i takie życie Ci odpowiada, to tak żyj. Przecież już rok temu mialas dowody i zamiotlas je pod dywan, wiec widać, ze wolisz żyć w kłamstwie byle z mężem niż w prawdzie bez niego. Skoro jesteś aż tak przywiązana do tej konkretnej pary portek, to nikt tutaj nie będzie Cię na sile od nich odwiazywal. Nie jesteś pierwsza, która tak żyje. Po prostu skoro z taka wytrwałością wciąż biegniesz w ogień, to nie płacz, ze poparzenia Cię bolą.

I rozumiem, ze możesz być rozczarowana, a nawet zszokowana faktem, ze Twój mąż, nawet jeśli Cię jakimś cudem jeszcze fizycznie nie zdradził (bo niefizycznie to i owszem, i to nie raz), to aktywnie w tym kierunku działa - to jednak rok to kawał czasu, a napewno wystarczająco dużo, żeby opadł pierwszy szok. Tymczasem Ty swoją naiwność - żeby nie napisać ostrzej - cały czas tłumaczysz tym, ze ktoś, komu przez tyle lat ufałas, okazał się kłamca. Ano okazał się. Nigdy nie ma gwarancji, ze mąż/żona dotrzyma przysięgi małżeńskiej. Nie masz piętnastu lat, żeby tego nie wiedzieć.

Moderacjo, przepraszam za post pod postem - nie zwróciłam uwagi, ze od wczoraj nikt nic w tym wątku nie napisał.

Dzięki za szczerość.
Sama jestem w szoku jak zaslepiona byłam. A jeszcze ciekawsze jest to, że na wszystko co tu piszesz i inni, znalazlabym wytlumaczenie, żeby go obronić.Niewiem z czego to wynika...
Nie wierzę mu w stu procentach, ale i tak chyba za bardzo. To fakt.
Jakbym tylko mogła zobaczyć te pokasowane rozmowy...Może bym się obudziła. Dużo bym dała, zeby dało się przywrócić te czaty. Niestety...
Do śmierci będę żyła w niewiedzy i domniemaniach.

20

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Billie napisał/a:

Do śmierci będę żyła w niewiedzy i domniemaniach.

Z własnego wyboru.
Każdy inny człowiek, choćby nie wiem jak bardzo chciał zaprzeczać faktom i prawdzie, dostrzegłby wreszcie, że jest zdradzany OD LAT.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

21 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-09 12:35:41)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Przecież podświadomie BVilly wie.- ale nie naszą rolą jest decydowanie na ile to jej w życiu przeszkadza i dociekanie czy są to flirty czy seks.
dlatego zostawiam to jej.
Nie, nie musi żyć w nieświadomości do śmierci- ale może przymukać oczy- to jej życie
Moze odsłonic karty- i zrobić nowe ustalenia- moze się rozstać.
dla jednych wierność jest najważniejszą rzeczą w związku, dla innych co innego. To jej życie i jej decyzje.
Moze mąż postawi na wadze to ze może ją stracić i coiś zmieni- ja nie potrafię ocenić jaka jest szansa na to- moze znikoma- alew to nie znaczy że jej nie ma.
Moze nie zapisów z maili/ komunikatorów/ potrzebujesz autorko, ale naprawdę otwartej rozmowy.

Gdybym miała obstawiać czy mąż Cię zdradza i będą na to dowody to obstawiałabym że tak.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

22

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Ela210 napisał/a:

Moze mąż postawi na wadze to ze może ją stracić i coiś zmieni- ja nie potrafię ocenić jaka jest szansa na to- moze znikoma- alew to nie znaczy że jej nie ma.
.(...)

Gdybym miała obstawiać czy mąż Cię zdradza i będą na to dowody to obstawiałabym że tak.





Mąż się zmienił. Jak definitywnie rok temu żądałam zakończenia znajomości to według mnie zrobił to. Jest spokojny, nie ma tajemnic, jeśli chodzi o komórki, laptopa, tableta. Zarzeka się, że nie ma sobie już nic do zarzucenia. W tej chwili wierzę mu na 95%. Bo na stówę niestety już nigdy. Przez 20 lat zbudowaliśmy solidne zaufanie, które runęło w jednej krótkiej chwili.

W początkowym poście pytałam co o tym sądzicie. O tym co było w przeszłości. Bo się nadal motałam i myślałam o tym, ale chyba podświadomie znając prawdę czekałam aż mi to ktoś dobitnie uświadomi. Dostałam konkretne odpowiedzi i bardzo dziękuję. Dotarło do mnie to  jak bardzo jestem od niego zależna i jak bardzo dalej na nim mi zależy. Zdaje sobie sprawę, że to jest nawet żałosne...

23

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Nawet t nie czytałam odpowiedzi. Nie wierz w ani jedno słowo. Kanciarz to kanciarz chociaż wiem, że bardzo trudno z tego uciec.

24

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

ale czego się najbardziej boisz:
że odejdzie?
że nadal bedzie robił to samo tylko po kryjomu?

bo to są różne szanse na te 2 scenariusze

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

25 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-05-09 14:32:05)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Billie napisał/a:

(...) Może bym się obudziła. (...)

Nie. Nie obudziłabyś się, znalazłabyś kolejne usprawiedliwienie, kolejny raz tłumaczyłabyś, że nie masz wystarczających dowodów, że... .

Ty nie chcesz być przytomną, bo wiesz, że wtedy "musiałabyś" podjąć decyzję.Tymczasem brak decyzji, czyli to co robisz teraz, też jest decyzją. Decyzją na trwanie w związku, z wszelkimi jej zyskami, ale też kosztami. Wreszcie powiedz sobie to, co wszyscy dokoła (ale i Ty) wiedzą: zdecydowałaś się na pozostanie mimo wielokrotnego i wieloletniego oszukiwania Cię. Tak może być, bo przecież to Twoje życie i układasz je sobie wedle własnych przekonań, więc przestań się miotać. 


(...) Do śmierci będę żyła w niewiedzy i domniemaniach.

Daj sobie spokój z tą egzaltacją. Wiesz wszystko, by podjąć decyzję. Podjęłaś ją. Możesz też dalej być zależną psychicznie od męża, możesz - nawet trwając u jego boku - stać się niezależną.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

26 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-09 16:15:38)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Billie napisał/a:

Dzięki za szczerość.
Sama jestem w szoku jak zaslepiona byłam.
A jeszcze ciekawsze jest to, że na wszystko co tu piszesz i inni, znalazlabym wytlumaczenie, żeby go obronić.


Bronić go możesz do woli, ale gwoli ścisłości - nic nie tłumaczy takiego traktowania żony, jak Ty jesteś traktowana przez męża. To jest kłamstwo, które z jakichś przyczyn chcesz brać za prawde i które sama sobie fundujesz, a nie wytłumaczenie jego zachowania, którego - jak już wspomniałam - nic nie tłumaczy. I to, ze są żony, które są gorzej traktowane przez mężów niż Ty, bo są bite itp., nie zmienia faktu, ze nie istnieje wytłumaczenie takiego zachowania. Innymi słowy: Ty nie znalazłabys wytłumaczenia, tylko uwierzyłabys w kolejne kłamstwo lub sama wymyśliłabys kolejne kłamstwo. Ale to nie byłoby wytłumaczenie. I to nie jest (jedynie) kwestia charakteru itd., ale to jest zawsze wybór człowieka, czy traktuje druga osobę z szacunkiem i uczciwością, czy nie. Twój mąż dokonał wyboru i dokonuje go każdego dnia. To, ze Ty pozwalasz mu zamydlać sobie oczy, to tez jest wybór. Twój wybór. Bo jak już ktoś wyżej napisał - z jakichś względów Ty nie traktujesz siebie dobrze i tak tez pozwalasz się traktowac mężowi. A brak decyzji to tez decyzja. Decyzja zdania się na czas, na męża, na inne kobiety - bo zdaje się, ze właśnie to robisz. Tak długo jak on chce byś była jedna z kobiet w jego życiu, Ty postanowiłaś nią być. Tak to wyglada. Jakby wystarczało Ci to, ze jesteś kobieta nr 1. Mniejsza o to, ze jak jest nr 1, to musi być tez nr 2...

Billie napisał/a:

Nie wierzę mu w stu procentach, ale i tak chyba za bardzo. To fakt.
Jakbym tylko mogła zobaczyć te pokasowane rozmowy...Może bym się obudziła. Dużo bym dała, zeby dało się przywrócić te czaty. Niestety...
Do śmierci będę żyła w niewiedzy i domniemaniach.

A Ty znowu swoje. Właśnie o tym mówię. Bo Ty nie żyjesz w niewiedzy. Może i diabeł tkwi w szczegółach, ale prawda jest taka, ze szczegóły nie maja żadnego znaczenia w sytuacji, gdy wiadomo, ze sa kłamstwa i inne kobiety, a także konspiracja. A skoro są kłamstwa i inne kobiety, to nie ma ani szacunku, ani miłości. W każdym razie ja jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś z szacunku i miłości do żony ja okłamywał i utrzymywał erotyczne kontakty z koleżankami. Twoja postawę można porównać do sytuacji, gdy ktoś zabił z zimna krwią, ale o wyroku skazującym bądź uniewinniającym zdecyduje nie fakt zabójstwa z zimna krwią (a nie np. w afekcie), ale to, czy narzędziem zbrodni był pistolet, czy rewolwer. Jak pistolet, to sprawca zostaje na wolności, a jak rewolwer, to idzie do więzienia.

Billie napisał/a:

A jeszcze ciekawsze jest to, że na wszystko co tu piszesz i inni, znalazlabym wytlumaczenie, żeby go obronić. Niewiem z czego to wynika...

Zgaduje, ze ze ślepej miłości, a przede wszystkim z zaniżonego poczucia własnej wartości, bo jedno wiąże się z drugim. Wybacz, ale kobieta, która zna swoją wartość, nie okłamuje sama siebie w kwestii wierności męża i nie tłumaczy się przed mężem, który oskarża ja o zdrady, których nie było - nie udowadnia, ze nie jest wielbłądem. A Ty właśnie to robisz. Dlaczego uważasz, ze nie zasługujesz na uczciwość, miłość i szacunek? Na kogoś, kto będzie Cię kochał tak jak Ty jego? Przy czym nie mam tu na myśli ślepej miłości. Bo Ty męża kochasz właśnie taka miłością. Nie myślałaś o terapii? Przede wszystkim tej indywidualnej. Po to, żeby odzyskać zagubione poczucie własnej wartości.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

27 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-09 14:44:48)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

właśnie o to podjęcie decyzji chodzi,
tylkoi że szanowne koleżanki już ja podjęły- chociaż to nie ich mąż smile

więc nie mówcie o decyzji czy wyborze skoro już wiecie: że on zdradza i Ona jest głupia na to mu pozwalając.

albo jej wybór albo od razu wasza ocena i zalecenie postępowania.
nawet jak autorka ma to samo zdanie- wybór powinien należeć do niej bo tylko ona poniesie konsekwencje.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

28

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Wypowiem się, tak jak zawsze, tylko/aż w swoim imieniu. smile

Żadnej decyzji, oprócz napisania postów, nie podjęłam, tym bardziej nie podjęłam jej za autorkę (bo niby jak to miałabym zrobić? <pytanie retoryczne>). Nigdzie nie napisałam, że mąż autorki ją zdradza, napisałam, że ją oszukiwał (nie wiem, bo skąd, czy nie oszukuje ją nadal). Napisałam, że ona nie chce być przytomną, bo będąc przytomną "musiałaby" podjąć decyzję (w takim wypadku możliwe są dwie decyzje: odchodzę lub zostaję, ale będąc przytomną nie mogłaby dalej używać argumentów, którymi się posługuje).
Napisałam też, by przestała się szamotać, bo to nie ma sensu, wyczerpuje energię, której może użyć z lepszym skutkiem.
Czy zaleciłam jej jakiekolwiek postępowanie? Śmiem wątpić.

A o dokonywaniu wyborów i ponoszeniu konsekwencji (przez autorów różnorakich wątków) wspominam od lat.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

29 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-09 18:11:24)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

w sumie to nie było do Ciebie, Wielokropek smile a nawet zgadzam się że autorka podjęła tymczasową decyzję trwać z zamkniętymi oczami- co jak widać nie wychodzi jej na zdrowie.
bardziej chodziło mi o teksty dotyczące szacunku i głupoty czy ślepoty.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

30

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Myślałam, że zaliczam się do grona szanownych koleżanek. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

31

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Wielokropek napisał/a:

Myślałam, że zaliczam się do grona szanownych koleżanek. smile

no moze powinnam precyzyjnie wymienic smile

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

32

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Owszem, wtedy Twego posta nie wzięłabym (też) do siebie. smile

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

33

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Napisała, co napisała i poddała ocenie czytelników. Pyta jak to wygląda z boku, zatem ludzie piszą swoje odczucia,ale to tak na marginesie.
Autorko, współczuję. Ty wiesz jaki on jest naprawdę i boisz się tej prawdy. Nie powinnaś pozwalać nawet na najmniejsze zarzuty z jego strony, to naprawdę chamska zagrywka, ale zdradzacze często ją stosują.
Pewnego dnia pomyślisz, czemu byłam taka głupia i naiwna? Czemu na to pozwalałam?

34 Ostatnio edytowany przez IsaBella77 (2021-05-13 16:02:57)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Prawie dwa miesiące temu dowiedziałam się, że moja miłość życia (hehe) od prawie 13 lat poszedł sobie na spacer po plaży z jakąś dziewczyną (ponoć sam nie wie kim ona jest - raz klientka, raz ktoś kogo on nie zna itd itp..) Ja już nawet nie wnikałam. Różowe okulary opadły mi bardzo szybko mimo ogromnego uczucia jakim go darzyłam.

Ochłonęłam jeden dzień, po czym zadałam sobie pytanie kluczowe w mojej ocenie: Albo udaje, że wierzę w jego denne tłumaczenia i żyjemy dalej jak w bajce a ja do końca życia będę żyła w zachodowanym drugim wcieleniem detektywa oczekując kolejnego wulgaryzm, albo szanuję sama siebie na tyle, by spuścić ową milosc na drzewo. Kalkulacja była prosta - zajęła mi około minuty.

Jakby kochał, nie szukałby przygód. proste? Proste. Jakby był moim przyjacielem za jakiego się uważał, nie robiłby za moimi plecami takich rzeczy. Proste? Proste. Mam kilku dobrych i fajnych przyjaciół w swoim życiu i wiem, że prawdziwi przyjaciele tak się nie zachowują.

Dziś jestem szczęśliwą singielka, przede wszystkim mam spokój duszy. To jest nieocenione, nie muszę się zamartwiać ani rozmyślać a przede wszystkim odeszłam z podniesioną głową i zachowaniem szacunku do siebie samej. Ostre cięcie i adios.

Serce boli owszem, w końcu go kochałam, ale przede wszystkim kocham i szanuję siebie i nie spojrzałabym w lustro wiedząc to, co wiem a mimo wszystko udając, że nic się nie stało.

Autorko - życzę abyś dokolanala wyboru w zgodzie z sobą, intuicja nie jest głupia i nie warto jej uciszać.

35

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Miloo1 napisał/a:

Prawie dwa miesiące temu dowiedziałam się, że moja miłość życia (hehe) od prawie 13 lat poszedł sobie na spacer po plaży z jakąś dziewczyną (ponoć sam nie wie kim ona jest - raz klientka, raz ktoś kogo on nie zna itd itp..) Ja już nawet nie wnikałam. Różowe okulary opadły mi bardzo szybko mimo ogromnego uczucia jakim go darzyłam.

Ochłonęłam jeden dzień, po czym zadałam sobie pytanie kluczowe w mojej ocenie: Albo udaje, że wierzę w jego denne tłumaczenia i żyjemy dalej jak w bajce a ja do końca życia będę żyła w zachodowanym drugim wcieleniem detektywa oczekując kolejnego wulgaryzm, albo szanuję sama siebie na tyle, by spuścić ową milosc na drzewo. Kalkulacja była prosta - zajęła mi około minuty.

Jakby kochał, nie szukałby przygód. proste? Proste. Jakby był moim przyjacielem za jakiego się uważał, nie robiłby za moimi plecami takich rzeczy. Proste? Proste. Mam kilku dobrych i fajnych przyjaciół w swoim życiu i wiem, że prawdziwi przyjaciele tak się nie zachowują.

Dziś jestem szczęśliwą singielka, przede wszystkim mam spokój duszy. To jest nieocenione, nie muszę się zamartwiać ani rozmyślać a przede wszystkim odeszłam z podniesioną głową i zachowaniem szacunku do siebie samej. Ostre cięcie i adios.

Serce boli owszem, w końcu go kochałam, ale przede wszystkim kocham i szanuję siebie i nie spojrzałabym w lustro wiedząc to, co wiem a mimo wszystko udając, że nic się nie stało.

Autorko - życzę abyś dokolanala wyboru w zgodzie z sobą, intuicja nie jest głupia i nie warto jej uciszać.


Brawo smile gratuluje mądrego wyboru ! Wyboru ... siebie smile

36

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Ja jako mężczyzna napiszę, że czasami facetowi może brakować rozmów z kobietą. Nie koniecznie musi od razu chodzić o seks. Czasami facet może mieć potrzebę porozmawiania z płcią przeciwną. Nie chcę nikogo bronić, ale wiem po sobie, że chętnie bym się z jakąś kobietą spotkał na spacer po to aby pogadać (i tylko po to).

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Miloo1 napisał/a:

Prawie dwa miesiące temu dowiedziałam się, że moja miłość życia (hehe) od prawie 13 lat poszedł sobie na spacer po plaży z jakąś dziewczyną ......... Różowe okulary opadły mi bardzo szybko mimo ogromnego uczucia jakim go darzyłam.

Ochłonęłam jeden dzień,.........Kalkulacja była prosta - zajęła mi około minuty.

Dziś jestem szczęśliwą singielka, przede wszystkim mam spokój duszy. To jest nieocenione, nie muszę się zamartwiać ani rozmyślać a przede wszystkim odeszłam z podniesioną głową i zachowaniem szacunku do siebie samej. Ostre cięcie i adios.

Serce boli owszem, w końcu go kochałam, ale przede wszystkim kocham i szanuję siebie i nie spojrzałabym w lustro wiedząc to, co wiem a mimo wszystko udając, że nic się nie stało.
.

Zaprawdę wielką musiała być twoja miłość....skoro odkochanie zajęło jeden dzień, a decyzja minutę smile
Nastepnym razem załóż partnerowi klapki na oczy, bo może przypadkiem spojrzeć na inną kobietę.....i nieszcżęście gotowe.

38 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-15 09:38:06)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Ludzie tak różne rzeczy nazywaja miłością, że się w głowie nie mieści. W takich sytuacjach wychodzi że na piedestale jest własna duma najczęsciej- nie żadna miłość. więc w sumie dobrze że decyzja jest szybka i bez grzebania w niej. Moze tak prościej.
poza tym koleżanka napisała: KALKULACJA zajęła mi około minuty. otóż to.
a miłość to : cierpliwa jest łaskawa jest nie zazdrości, nie szuka poklasku itd itd..
nie mówiąc o tym że wielu myli miłość z pożdaniem- to głównie mężczyzni akurat tu mają słabą ocenę.

ale jeszcze co innego kochać a decydować o sensie wspólnego życia- odrębne sprawy.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

39 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-15 11:21:57)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

To tak a propos generalizowania smile
A kobietom cudzy zachwyt myli się z miłością ,natychmiast zakochują się w tym zachwycie, nawet jak jest adorator żonaty i dzieciaty a tylko chciał por....ć w gruncie rzeczy,ale takie słowa mówił , to tym bardziej.:)
Ela możemy tak się droczyć i przerzucać do wieczora smile argumentami.
Wszystko to będzie, nie będzie ,prawda, nieprawda,ale faktem jest że ludzie różne najróżniejsze rzeczy nazywają miłością

40

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
zwyczajny gość napisał/a:
Miloo1 napisał/a:

Prawie dwa miesiące temu dowiedziałam się, że moja miłość życia (hehe) od prawie 13 lat poszedł sobie na spacer po plaży z jakąś dziewczyną ......... Różowe okulary opadły mi bardzo szybko mimo ogromnego uczucia jakim go darzyłam.

Ochłonęłam jeden dzień,.........Kalkulacja była prosta - zajęła mi około minuty.

Dziś jestem szczęśliwą singielka, przede wszystkim mam spokój duszy. To jest nieocenione, nie muszę się zamartwiać ani rozmyślać a przede wszystkim odeszłam z podniesioną głową i zachowaniem szacunku do siebie samej. Ostre cięcie i adios.

Serce boli owszem, w końcu go kochałam, ale przede wszystkim kocham i szanuję siebie i nie spojrzałabym w lustro wiedząc to, co wiem a mimo wszystko udając, że nic się nie stało.
.

Zaprawdę wielką musiała być twoja miłość....skoro odkochanie zajęło jeden dzień, a decyzja minutę smile
Nastepnym razem załóż partnerowi klapki na oczy, bo może przypadkiem spojrzeć na inną kobietę.....i nieszcżęście gotowe.

No ja myślę, że jej miłość nie była mniejsza niż jego :-)

Co do samej sytuacji, to jestem w ambiwalencji, bo z jednej strony, gdy spacer z koleżanką przekreśla wieloletni związek, to wygląda to słabo. Jakby to był tylko pretekst do wycofania się z relacji, która już dogorywała. Wedy nawet spacery z koleżanką nie dziwią :-/ Z drugiej strony, kop w zadek tego, co oszukuje, kręci i zdradza, to najlepszy sposób, aby dać sygnał o braku tolerancji dla oszukańczych zachowań i nabrać dystansu. Zejść się zawsze można, a utraconego szacunku już się nie da odbudować. Chrześcijańskie nastawianie drugiego policzka, co by dać szansę pogubionemu wcale do mnie nie przemawia.

41

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Oj Billie... Jak ja Cie rozumiem, też tkwię w takim zawieszeniu, skrzywdził mnie po 20 latach, nawet próbował to naprawić, a skończyło się moją depresją i okropnym bólem i cierpieniem.
Nie umiem podjąć decyzji i tak żyje motajac się i krzywdząc sama siebie i doskonale mając tego świadomość. Nie umiem zapomnieć ale i nie umiem odejść, a moje poczucie wartości pędzi w dół.
Trzymaj się Kochana, trzymam kciuki za Ciebie, za Twój spokój, bo to Ty jestes tu najwazniejsza, pamietaj.

42 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-05-15 14:39:40)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
MagdaLena1111 napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:
Miloo1 napisał/a:

Prawie dwa miesiące temu dowiedziałam się, że moja miłość życia (hehe) od prawie 13 lat poszedł sobie na spacer po plaży z jakąś dziewczyną ......... Różowe okulary opadły mi bardzo szybko mimo ogromnego uczucia jakim go darzyłam.

Ochłonęłam jeden dzień,.........Kalkulacja była prosta - zajęła mi około minuty.

Dziś jestem szczęśliwą singielka, przede wszystkim mam spokój duszy. To jest nieocenione, nie muszę się zamartwiać ani rozmyślać a przede wszystkim odeszłam z podniesioną głową i zachowaniem szacunku do siebie samej. Ostre cięcie i adios.

Serce boli owszem, w końcu go kochałam, ale przede wszystkim kocham i szanuję siebie i nie spojrzałabym w lustro wiedząc to, co wiem a mimo wszystko udając, że nic się nie stało.
.

Zaprawdę wielką musiała być twoja miłość....skoro odkochanie zajęło jeden dzień, a decyzja minutę smile
Nastepnym razem załóż partnerowi klapki na oczy, bo może przypadkiem spojrzeć na inną kobietę.....i nieszcżęście gotowe.

No ja myślę, że jej miłość nie była mniejsza niż jego :-)

Co do samej sytuacji, to jestem w ambiwalencji, bo z jednej strony, gdy spacer z koleżanką przekreśla wieloletni związek, to wygląda to słabo. Jakby to był tylko pretekst do wycofania się z relacji, która już dogorywała. Wedy nawet spacery z koleżanką nie dziwią :-/ Z drugiej strony, kop w zadek tego, co oszukuje, kręci i zdradza, to najlepszy sposób, aby dać sygnał o braku tolerancji dla oszukańczych zachowań i nabrać dystansu. Zejść się zawsze można, a utraconego szacunku już się nie da odbudować. Chrześcijańskie nastawianie drugiego policzka, co by dać szansę pogubionemu wcale do mnie nie przemawia.

Nie wydaje mi się, ze ten spacer po plaży z koleżanka należy odczytywać dosłownie. Zakładam, ze chodzi o zdradę („nie spojrzałabym w lustro wiedząc to, co wiem”), a nie o spacer, i to z koleżanka.

Poza tym Miloo1 w żadnym miejscu nie napisała, ze w minutę/jeden dzień przestala kochać. Można nie kochać i zostać, można kochać i odejść. No i jakie to ma znaczenie, ze miłość osoby zdradzonej jest największa, najprawdziwsza, najszczersza, skoro jest nieodwzajemniona, bo osoba zdradzająca nie kocha. Nie pierwszy raz to napisze, ale naprawdę nie słyszałam, żeby ktoś zdradził z miłości. A co do kalkulacji, to jej definicja brzmi: 2. «rozważanie szans na powodzenie jakichś działań i planowanie ich przebiegu» Widocznie Miloo1 nie widziała szans na naprawę związku.

Bądź sobą. Wszyscy inni są już zajęci.

                                            Oscar Wilde

43

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Zależy czym się zachwycasz: jak duszą  to miłość, jak atrybutami ciała to pożądanie .
Chociaż Jezus powiedział milujcie nieprzyjaciół swoich więc teoretycznie niekoniecznie mają  piękną duszę.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

44 Ostatnio edytowany przez Miloo1 (2021-05-17 10:18:39)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
zwyczajny gość napisał/a:
Miloo1 napisał/a:

Prawie dwa miesiące temu dowiedziałam się, że moja miłość życia (hehe) od prawie 13 lat poszedł sobie na spacer po plaży z jakąś dziewczyną ......... Różowe okulary opadły mi bardzo szybko mimo ogromnego uczucia jakim go darzyłam.

Ochłonęłam jeden dzień,.........Kalkulacja była prosta - zajęła mi około minuty.

Dziś jestem szczęśliwą singielka, przede wszystkim mam spokój duszy. To jest nieocenione, nie muszę się zamartwiać ani rozmyślać a przede wszystkim odeszłam z podniesioną głową i zachowaniem szacunku do siebie samej. Ostre cięcie i adios.

Serce boli owszem, w końcu go kochałam, ale przede wszystkim kocham i szanuję siebie i nie spojrzałabym w lustro wiedząc to, co wiem a mimo wszystko udając, że nic się nie stało.
.

Zaprawdę wielką musiała być twoja miłość....skoro odkochanie zajęło jeden dzień, a decyzja minutę smile
Nastepnym razem załóż partnerowi klapki na oczy, bo może przypadkiem spojrzeć na inną kobietę.....i nieszcżęście gotowe.


Nigdzie nie napisalam, ze sie odkochalam. Serce boli, ale nie bede dawac sobie nawijac makaron na uszy skoro ktos nie ma nawet dobrego wytlumaczenia z kim i po co urzadza sobie romantyczne spacery po plazy. Nigdy nie bylam i nie jestem typem zazdrosnicy, jednak pewne rzeczy sa zbyt oczywiste by przymykac oko.

Ja wiem jak to moze brzmiec dla niektorych niedojrzale lub zbyt pochopnie jednak prosze mi wierzyc - kochalam (i nadal kocham) tego czlowieka przez 12 lat. Nie zakonczylabym zwiazku, gdybym nie miala pewnosci co do slusznosci decyzji. Jednak uwazam, ze spacer i umawianie sie za plecami po kryjomu (to nawet nie jest kolezanka) zaczyna sie o wiele wczesniej. Od pierwszego nawiazania kontaktu, pierwszej wiadomosci itd. Widocznie skoro szukal to czegos we mnie mu brakowalo. Nie bede stac mu na drodze do jego pelnego szczescia i swojego

45

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Miloo1 napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:
Miloo1 napisał/a:

Prawie dwa miesiące temu dowiedziałam się, że moja miłość życia (hehe) od prawie 13 lat poszedł sobie na spacer po plaży z jakąś dziewczyną ......... Różowe okulary opadły mi bardzo szybko mimo ogromnego uczucia jakim go darzyłam.

Ochłonęłam jeden dzień,.........Kalkulacja była prosta - zajęła mi około minuty.

Dziś jestem szczęśliwą singielka, przede wszystkim mam spokój duszy. To jest nieocenione, nie muszę się zamartwiać ani rozmyślać a przede wszystkim odeszłam z podniesioną głową i zachowaniem szacunku do siebie samej. Ostre cięcie i adios.

Serce boli owszem, w końcu go kochałam, ale przede wszystkim kocham i szanuję siebie i nie spojrzałabym w lustro wiedząc to, co wiem a mimo wszystko udając, że nic się nie stało.
.

Zaprawdę wielką musiała być twoja miłość....skoro odkochanie zajęło jeden dzień, a decyzja minutę smile
Nastepnym razem załóż partnerowi klapki na oczy, bo może przypadkiem spojrzeć na inną kobietę.....i nieszcżęście gotowe.


Nigdzie nie napisalam, ze sie odkochalam. Serce boli, ale nie bede dawac sobie nawijac makaron na uszy skoro ktos nie ma nawet dobrego wytlumaczenia z kim i po co urzadza sobie romantyczne spacery po plazy. Nigdy nie bylam i nie jestem typem zazdrosnicy, jednak pewne rzeczy sa zbyt oczywiste by przymykac oko.

Ja wiem jak to moze brzmiec dla niektorych niedojrzale lub zbyt pochopnie jednak prosze mi wierzyc - kochalam (i nadal kocham) tego czlowieka przez 12 lat. Nie zakonczylabym zwiazku, gdybym nie miala pewnosci co do slusznosci decyzji. Jednak uwazam, ze spacer i umawianie sie za plecami po kryjomu (to nawet nie jest kolezanka) zaczyna sie o wiele wczesniej. Od pierwszego nawiazania kontaktu, pierwszej wiadomosci itd. Widocznie skoro szukal to czegos we mnie mu brakowalo. Nie bede stac mu na drodze do jego pelnego szczescia i swojego


Widzisz, zawsze znajdą się mądralińscy, którzy lepiej od Ciebie wiedzą co czujesz i czy ta miłość była /jest prawdziwa.
A ja Ci dziewczyno zazdroszczę odwagi i charakteru, że tak postąpiłaś, bo po jakimś czasie pisałabyś tu jako zdradzona i oszukana.
Wiele osób z forum zwyczajnie odpuściło kiedyś takie sygnały, wiadomości, dziwne sytuacje i teraz pochylają się nad swoim potarganym życiem szukając powodu rozpadu związku. A zwyczajnie kiedyś stchórzylismy, daliśmy wcisnąć sobie kit, choć czuliśmy, że to kłamstwo. I brnęliśmy w ten kłamliwy układ, udając, że nic się nie stało, bo przecież mówi że kocha i nie zdradza. Dziesiątki malutkich sygnałów, a my nie chcieliśmy ich widzieć, a teraz część z nas jeszcze zaklina rzeczywistość i pisze, że związek był cudowny.
Ty zachowałaś się tak, jak należało. Serce boli, ale lepsze to, niż być oszukiwaną i żyć we własnym zakłamaniu. Pozdrawiam

46

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Joohana napisał/a:
Miloo1 napisał/a:
zwyczajny gość napisał/a:

Zaprawdę wielką musiała być twoja miłość....skoro odkochanie zajęło jeden dzień, a decyzja minutę smile
Nastepnym razem załóż partnerowi klapki na oczy, bo może przypadkiem spojrzeć na inną kobietę.....i nieszcżęście gotowe.


Nigdzie nie napisalam, ze sie odkochalam. Serce boli, ale nie bede dawac sobie nawijac makaron na uszy skoro ktos nie ma nawet dobrego wytlumaczenia z kim i po co urzadza sobie romantyczne spacery po plazy. Nigdy nie bylam i nie jestem typem zazdrosnicy, jednak pewne rzeczy sa zbyt oczywiste by przymykac oko.

Ja wiem jak to moze brzmiec dla niektorych niedojrzale lub zbyt pochopnie jednak prosze mi wierzyc - kochalam (i nadal kocham) tego czlowieka przez 12 lat. Nie zakonczylabym zwiazku, gdybym nie miala pewnosci co do slusznosci decyzji. Jednak uwazam, ze spacer i umawianie sie za plecami po kryjomu (to nawet nie jest kolezanka) zaczyna sie o wiele wczesniej. Od pierwszego nawiazania kontaktu, pierwszej wiadomosci itd. Widocznie skoro szukal to czegos we mnie mu brakowalo. Nie bede stac mu na drodze do jego pelnego szczescia i swojego


Widzisz, zawsze znajdą się mądralińscy, którzy lepiej od Ciebie wiedzą co czujesz i czy ta miłość była /jest prawdziwa.
A ja Ci dziewczyno zazdroszczę odwagi i charakteru, że tak postąpiłaś, bo po jakimś czasie pisałabyś tu jako zdradzona i oszukana.
Wiele osób z forum zwyczajnie odpuściło kiedyś takie sygnały, wiadomości, dziwne sytuacje i teraz pochylają się nad swoim potarganym życiem szukając powodu rozpadu związku. A zwyczajnie kiedyś stchórzylismy, daliśmy wcisnąć sobie kit, choć czuliśmy, że to kłamstwo. I brnęliśmy w ten kłamliwy układ, udając, że nic się nie stało, bo przecież mówi że kocha i nie zdradza. Dziesiątki malutkich sygnałów, a my nie chcieliśmy ich widzieć, a teraz część z nas jeszcze zaklina rzeczywistość i pisze, że związek był cudowny.
Ty zachowałaś się tak, jak należało. Serce boli, ale lepsze to, niż być oszukiwaną i żyć we własnym zakłamaniu. Pozdrawiam


Cieszę się, że chociaż ktoś rozumie mój punkt widzenia, bo sama zaczęłam powątpiewać smile
Trzeba znaleźć się w centrum sytuacji a następnie stanąć z boku i ocenić trzeźwo by podjąć taka decyzję jaką ja podjęłam a jestem pewna i przekonana, że była słuszna. Całe dzieciństwo oglądałam jak mój ojciec zdradzał mamę, gdzie tylko okazję znalazł i oczywiście wypierał się zawsze wszytkiego, złapany za rękę twierdził, że to nie jego ręką - aż jedna z 'koleżanek' zaszła w ciążę. Mama mówiła mi, że sygnałów miała aż nad to, ale przecież mówił że kocha więc ignorowała. Ja nie chciałam uciszyć swojej intuicji która wtedy, tak silnie jak nigdy w życiu kazała mi uciekać.
Gdybym została to juz zawsze zamęczałabym siebie i jego chcąc wiedzieć wszystko, wypominając i zawsze z tyłu głowy być w gotowości do kolejnej 'akcji'. Dla mnie to za dużo stresu i zawodu.

47 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-05-17 12:50:08)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Brawo Miloo1 !
Ja zostałam i sie zadręczam, moje dziecko na to patrzy, czas leci i tylko cierpię.

48

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Ania2019 napisał/a:

Brawo Miloo1 !
Ja zostałam i sie zadręczam, moje dziecko na to patrzy, czas leci i tylko cierpię.


Ja ze swoim ex nie mam dzieci, również nie byliśmy małżeństwem oraz nie polegałam na nim finansowo więc może stąd wynika brak dłuższego wahania się i przeczekania. Nie każdy ma ten komfort i rozumiem to jeśli jednak zostają z partnerami z różnych powodów. Oczywiście nie zakładam, że z tych powodów Ty zostałaś ze swoim. Chocby uczucie jakim darzymy ludzi może być jedynym powodem dla którego dajemy szansę i czasem ignorujemy czerwone flagi. Ja kochałam nad życie i dalej mogłam sobie żyć w swojej bańce jednak nie potrafiłam przejść nad tym do porządku dziennego, tym bardziej, że podejrzewam że to co wydało się niechcący to jest jedynie wierzchołek góry lodowej. Chciałam oszczędzić sobie kolejnych rozczarowań i złamanego serca.

Życzę Tobie Aniu, autorce tego wątku, sobie i wszystkim który to czytają aby poprostu szli za tym cichym głosikiem, którego czasami chcemy zagłuszyć, bo nikt tak jak on nie chce dla nas lepiej. Odwagi oraz po prostu szczęścia i spotykania na drodze dobrych, szczerych ludzi. Nieraz trzeba sięgnąć dna, aby oprzytomnieć i żyć w zgodzie ze swoimi pragnieniami.

Nie wiem czy powyższe ma jakiś sens, ponieważ ja nadal mam w głowie kołowrotek myśli, ale z każdym dniem do przodu smile

49 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2021-05-17 13:56:16)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Jestem z Tobą Kochana. Dzielna jesteś i znasz swoja wartość, tak trzymaj.
Ja na razie walczę o siebie (zdrowie i stabilizację finansową) i próbuje zeskrobać poczucie wartości z podłogi, ale coś długo i słabo mi idzie

50

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Ania2019 napisał/a:

Jestem z Tobą Kochana. Dzielna jesteś i znasz swoja wartość, tak trzymaj.
Ja na razie walczę o siebie (zdrowie i stabilizację finansową) i próbuje zeskrobać poczucie wartości z podłogi, ale coś długo i słabo mi idzie

Jest taki wątek na tym forum 'Dlaczego zdradzani są głupi' - czasem jak złapie mnie kryzys to go podczytuję. Mi pomaga więc może warto spróbować smile

51 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-05-17 14:12:23)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Miloo1 napisał/a:

Nie wiem czy powyższe ma jakiś sens, ponieważ ja nadal mam w głowie kołowrotek myśli, ale z każdym dniem do przodu smile

Ma to jak najbardziej sens ,o wiele większy niż przymuszanie się bez całkowitej wewnętrznej zgody,do tolerowanie przymykania oka i akceptowalna czegoż do czego nie jest się przekonanym nie ma zgody i nie o moralność moralizowanie mi chodzi.
Takie rzeczy jak flirtowanie i zainteresowanie koleżankami to znaczy akceptowanie tego ,możliwe jest tylko i wyłącznie bez żadnej presji przymusu z dobrowolnością.
Żadne filozofie, treyndy, ideologie nie muszą Ciebie obchodzić ,masz bagaż własnych doświadczeń ,własną podświadomość i tempo życia,wzrostu duchowego
nikt ale to nikt nie ma prawa ingerować w robienie porządku i poznawanie własnych głębokich przekonań zgody i niezgody na pewne zachowania partnera/partnerki ,jeżeli będziesz mieć ochotę to się temu przyjrzysz lub nie Twoja wola.
Robienie z Ciebie Jezusa ,Buddę na siłę skończy się czymś co przypomina nerwicę i będzie miało odwrotny skutek od zamierzonego.
Miłość owszem może być cierpliwa ,ale ma ludzkie granice wytrzymałości po prostu.

52

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
paslawek napisał/a:
Miloo1 napisał/a:

Nie wiem czy powyższe ma jakiś sens, ponieważ ja nadal mam w głowie kołowrotek myśli, ale z każdym dniem do przodu smile


Robienie z Ciebie Jezusa ,Buddę na siłę skończy się czymś co przypomina nerwicę i będzie miało odwrotny skutek od zamierzonego.
Miłość owszem może być cierpliwa ,ale ma ludzkie granice wytrzymałości po prostu.

Otóż to - Miłość jest cierpliwa, ale nie powinna być głupia. Można kogoś kochać szczerą miłością, jednocześnie wiedząc, że nie da nam szczęścia na jakie zasługujemy. Nie uszanuje nas nigdy nikt, jak my sami (powinniśmy). Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Jedni szybciej, drudzy trochę później, inni wcale.. ale każdy niech robi to w zgodzie ze swoim sumieniem.

53

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Ani Jezus ani Budda nie robili niczego na siłę  smile
Chyba się nie zrozumieliśmy.
Miłość nie oznacza działania  przeciwko sobie.
I właśnie po tym że nie masz tego dysonansu który prowadzi do nerwicy  poznasz że czynisz coś w zgodzie z sobą. 
Tymczasem na forum najwięcej porad to nie naświetlanie sytuacji  ale nakazy określonego działania A to dwie różne sprawy jak dla mnie.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

54

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Z mojej strony Ela to nie było jakby do Ciebie czy przeciwko temu co napisałaś
trochę się znamy z forum i ja mam wrażenie że rozumiem o co Ci chodziło to co ja napisałem odnosiło się raczej do tego co potem zarzucano Miloo "że nie kochała tak naprawdę" albo tego że marna była jakaś ta jej miłość bo nie potrafi wybaczyć itp

55 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-05-17 17:11:27)

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Chodziło mi o to że chrześcijaństwo nie jest cierpiętnictwem jak to w czasach po Chrystusie z różnych powodów starano się przedstawić. 
Wybaczenie natomiast niekoniecznie powiązane jest z dalszym życiem razem.
Dużo tu wątków  że ktoś niby szlachetny wybacza po to by robić  ścieżkę  zdrowia  niewiernemu. Odrzuca mnie taka myśl i takiej postawy nie rozumiem w świetle tzw.milosci.
Mozna to zrozumieć  w świetle winy i kary. To ma sens.
Z drugiej strony nie można wymagać od siebie akceptacji czy wybaczenia na siłę  i nie możemy wejść w cudzą  skórę  by komuś coś wskazać jako lepsze wyjście.
Dla mnie sens doradzania w takich sytuacjach jest tylko taki by obedrzec  taką sytuację z kłamstw . I samooklamywania się też

Co do Miloo Co z każdy jest inny ale nie słyszałam jeszcze o tak szybkim przejściu wszystkich etapów od szoku do decyzji.
No chyba że ktoś już wcześniej został zdradzony i ma to za sobą. 
Bo to się chyba przechodzi tylko raz i może potem jest ustalona ścieżka reakcji.
To by się trzymało kupy.
Bo teraz i o sobie myślę  że gdybym to miała przerabiać jeszcze raz  zlamanie ustalonych zasad  to może i byłyby to minuty przypomnienia sobie zapomnianej  ścieżki.

Dlatego na forum raczej nie mają  dylematów  osoby po  powtórnej zdradzie tylko te które pierwszy raz przerabiają temat.

Edit: teraz widzę  że Miło i ma doświadczenia  niejako przez matkę..co też może jakoś rzutowac
.
Trudno powiedzieć czy każdy spacer z koleżanką  musi być  wcześniej przygotowywany .kiedyś pomyslalabym że można kogoś spontanicznie spotkać i z nim jakiś czas spędzać  z różnych powodów  niekoniecznie  damsko męskich.
Chyba po prostu zapytalabym co to było za spotkanie i uwierzyła albo nie. Więc to chyba kwestia zaufania.a kręcenie w sprawie pewnie to dobilo.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

56

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Ela210 napisał/a:

Chodziło mi o to że chrześcijaństwo nie jest cierpiętnictwem jak to w czasach po Chrystusie z różnych powodów starano się przedstawić. 
Wybaczenie natomiast niekoniecznie powiązane jest z dalszym życiem razem.
Dużo tu wątków  że ktoś niby szlachetny wybacza po to by robić  ścieżkę  zdrowia  niewiernemu. Odrzuca mnie taka myśl i takiej postawy nie rozumiem w świetle tzw.milosci.
Mozna to zrozumieć  w świetle winy i kary. To ma sens.
Z drugiej strony nie można wymagać od siebie akceptacji czy wybaczenia na siłę  i nie możemy wejść w cudzą  skórę  by komuś coś wskazać jako lepsze wyjście.
Dla mnie sens doradzania w takich sytuacjach jest tylko taki by obedrzec  taką sytuację z kłamstw . I samooklamywania się też

Co do Miloo Co z każdy jest inny ale nie słyszałam jeszcze o tak szybkim przejściu wszystkich etapów od szoku do decyzji.
No chyba że ktoś już wcześniej został zdradzony i ma to za sobą. 
Bo to się chyba przechodzi tylko raz i może potem jest ustalona ścieżka reakcji.
To by się trzymało kupy.
Bo teraz i o sobie myślę  że gdybym to miała przerabiać jeszcze raz  zlamanie ustalonych zasad  to może i byłyby to minuty przypomnienia sobie zapomnianej  ścieżki.

Dlatego na forum raczej nie mają  dylematów  osoby po  powtórnej zdradzie tylko te które pierwszy raz przerabiają temat.

Edit: teraz widzę  że Miło i ma doświadczenia  niejako przez matkę..co też może jakoś rzutowac
.
Trudno powiedzieć czy każdy spacer z koleżanką  musi być  wcześniej przygotowywany .kiedyś pomyslalabym że można kogoś spontanicznie spotkać i z nim jakiś czas spędzać  z różnych powodów  niekoniecznie  damsko męskich.
Chyba po prostu zapytalabym co to było za spotkanie i uwierzyła albo nie. Więc to chyba kwestia zaufania.a kręcenie w sprawie pewnie to dobilo.

Sama się sobie dziwię, dlaczego brak we mnie silnych emocji, mam nadzieję że to nie uderzy we mnie że zdwojoną siłą później, bo póki co czuję się jakbym stała obok i obserwowała jakichś innych ludzi, nie siebie i jego.

Nie chcę podawać zbyt wiele szczegółów, ale okoliczności całego 'zajścia' jak i późniejszych tłumaczeń i to, w jaki sposób wielka tajemnica wyszła na jaw nie pozostawia mi złudzeń co do celu spotkania. Może nie doszło do niczego więcej niż ten nieszczęsny spacer akurat wtedy, ale ewidentnie do tego zmierzało. Na 95% jestem tego pewna, a to jest o wiele za dużo bym tkwiła w związku, w którym już bym ześwirowała prędzej czy później.
Ja może i nie doświadczyłam zdrady na własnej skórze wcześniej, przynajmniej nic mi nie wiadomo na ten temat ale naoglądałam się tego w dzieciństwie i wiem, że to jest granicą moją której nie dam przekroczyć nikomu, nawet jak czuję że serce mi pęka i swojej intuicji oraz umiejętnością dodania dwa do dwóch chcę ufać.
I tak oto uroniłam pierwsza łzę od rozstania, coś tam jednak drga.

57

Odp: Zdrada...Czy glupstwo

Milo, ja tez tak miałam na początku, ze jakbym film oglądała, a nie swoje życie.
Biegaj, tańcz, śmiej się,
płacz oczywiście oczyści i też pomoże, ale doktor mi radził koniecznie sport, dużo ruchu, zdrowe jedzonko, wesołe filmy, książki, zająć ciało i umysł.
Jesteś wspaniała i silną dziewczyna

58

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Ania2019 napisał/a:

Milo, ja tez tak miałam na początku, ze jakbym film oglądała, a nie swoje życie.
Biegaj, tańcz, śmiej się,
płacz oczywiście oczyści i też pomoże, ale doktor mi radził koniecznie sport, dużo ruchu, zdrowe jedzonko, wesołe filmy, książki, zająć ciało i umysł.
Jesteś wspaniała i silną dziewczyna

Tak, ja uprawiam sporty, ciągle jestem poza domem i widuje się ze znajomymi także głowa zajęta całe szczescie smile Wszystkiego dobrego życzę i pisz śmiało jak będziesz chciała pogadać

59

Odp: Zdrada...Czy glupstwo
Miloo1 napisał/a:
Ania2019 napisał/a:

Milo, ja tez tak miałam na początku, ze jakbym film oglądała, a nie swoje życie.
Biegaj, tańcz, śmiej się,
płacz oczywiście oczyści i też pomoże, ale doktor mi radził koniecznie sport, dużo ruchu, zdrowe jedzonko, wesołe filmy, książki, zająć ciało i umysł.
Jesteś wspaniała i silną dziewczyna

Tak, ja uprawiam sporty, ciągle jestem poza domem i widuje się ze znajomymi także głowa zajęta całe szczescie smile Wszystkiego dobrego życzę i pisz śmiało jak będziesz chciała pogadać

Dziewczyny, każdy przeżywa ten stres inaczej, jedni gotują się w środku, drudzy na zewnątrz, a jeszcze inni są w takim szoku, że oglądają to jakby z boku. Bywa, że zdrada wywołuje szok pourazowy i czasem działania są wręcz irracjonalne, ale wszystko człowiek przetrwa.
Trzeba w końcu pokochać siebie z pełną troską i odpowiedzialnością. I iść do przodu, malutkimi kroczkami, ale do przodu.

Posty [ 59 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada...Czy glupstwo

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021