Rozstać się czy nie ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozstać się czy nie ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27 ]

1

Temat: Rozstać się czy nie ?

Cześć dziewczyny!
Chciałabym opowiedzieć Wam moją historię.  Nie mam odwagi porozmawiać o tym z kimś bliskim.  Powiedzieć komukolwiek że w cale dla mnie nie jest idealnie,  a może w głębi duszy czuje że przesadzam i potrzebuje sprowadzenia na ziemię.
Zacznijmy od początku. Z moim TŻ poznałam się w mojej pracy. Po około roku znajomości zaczęliśmy być ze sobą. Był dla mnie ideałem mężczyzny, ciągnie nad do siebie niesamowicie, ale w międzyczasie on zmienił pracę. został strażakiem A ja trochę nie potrafię tego zaakceptować.  Jest to praca świętek,  piątek i niedziela. Wychowałam się w domu gdzie weekendy i święta zawsze były rodzinne. Nie było mowy o samotności w te dni. Niestety jego system pracy jest inny,  na standardzie są samotne weekendy i będą kiedyś na standardzie samotne święta jak moich bliskich zabraknie. Mam z tego powodu dylemat, kocham tego mężczyznę jak szalona,  ale boję się przyszłości. Boję się co będzie jeśli będziemy mieć dzieci. Od kilku miesięcy mieszkamy razem i jestem w 90% przekonana że nie będę potrafiła zaakceptować jego stylu życia związanego z praca. I dodam że w życiu nie powiem mu żeby zmienił pracę. Wszystko rozgrywa się już pomiędzy rozstaniem z nim. Dziewczyny nie mam pojęcia co robić. Jestem w kropce.  Z jednej strony kocham tego gościa z drugiej nie widzę siebie w takim życiu na zawsze.
Przesadzam? Dramatyzuje?
Ps. Dodam że mamy koło 30.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-01-11 22:48:15)

Odp: Rozstać się czy nie ?
Elmo91 napisał/a:

Od kilku miesięcy mieszkamy razem i jestem w 90% przekonana że nie będę potrafiła zaakceptować jego stylu życia związanego z praca.

Myślę że tu sobie odpowiedziałaś. Nie fair jest wymagać od niego zmiany planów zawodowych, ale i nie fair względem siebie jest kiszenie się w sytuacji której nijak nie możemy zaakceptować.

A tak na marginesie, co on odpowiadał na to że Tobie przeszkadza taki tryb? Czy ten strażak to jego wymarzona praca w której chciałby zostać na lata albo i do emerytury?

3 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-01-11 22:55:41)

Odp: Rozstać się czy nie ?

Przesadzasz i dramatyzujesz, w dodatku użalasz się nad sobą moim zdaniem.
Nuda może i w te weekendy się prędzej czy później pojawić,zajmij się sobą nie wydziwiaj,a jeżeli nie potrafisz zorganizować sobie czasu
i zaakceptować chłopaka, to odejdź i daj jemu szanse poznać kogoś kogo nie przerasta jego służba,sobie też daj szansę na zaspokojenie ideałów oczekiwań jak pod sznurek i jak w zegarku następny punkt do odhaczenia,ale ,zakochanie mija i fascynacja jeżeli nie przekształci się w miłość i tak odejdziesz jak by nie było znudzi ci się,przyzwyczajenie to za mało do kochania, ,nie musisz, masz prawo go nie akceptować,żyjesz przeszłością i boisz się przyszłości dlatego tak masz .
Chłopak ciebie akceptuje czy nie, jak myślisz ?

4

Odp: Rozstać się czy nie ?
jjbp napisał/a:
Elmo91 napisał/a:

Od kilku miesięcy mieszkamy razem i jestem w 90% przekonana że nie będę potrafiła zaakceptować jego stylu życia związanego z praca.

Myślę że tu sobie odpowiedziałaś. Nie fair jest wymagać od niego zmiany planów zawodowych, ale i nie fair względem siebie jest kiszenie się w sytuacji której nijak nie możemy zaakceptować.

A tak na marginesie, co on odpowiadał na to że Tobie przeszkadza taki tryb? Czy ten strażak to jego wymarzona praca w której chciałby zostać na lata albo i do emerytury?



Tak jest to jego wymarzona praca. A raczej jego taty.  Chce w niej zostać do emerytury. A ja no cóż jeszcze 2 lata temu jak to wszystko się zaczynało nie zdawałam sobie z tego sprawy jak to będzie wyglądać.  Odpowiada, że przecież wiedziałam na co się piszę.

5 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-01-11 22:55:26)

Odp: Rozstać się czy nie ?

No i wiedziałaś i nie wiedziałaś, z jednej strony można było przewidzieć jak wygląda taka praca, z drugiej mogłaś nie wiedzieć że będzie to dla Ciebie aż taki problem.

Ja się obawiam że jak zostaniesz to w końcu zacznie Ci pękać żyłka z własnego niezadowolenia i będziesz wymuszać na nim pozostawienie pracy. A to nie fair, zwłaszcza jeśli to jego marzenie i od początku go nie ukrywał.

6

Odp: Rozstać się czy nie ?

Nie każda kobieta nadaje się na żonę marynarza, strażaka, policjanta czy lekarza. Ciągły strach, czy dzisiaj wróci do domu. Czy w ogóle wróci. Zajęcie się sobą w długie samotne wieczory i gdy druga osoba na dyżur w święta. Gdy nie wraca, a się na nią czeka i czeka. Gdy pojawią się dzieci, nie każda weekendowa wycieczka dojdzie skutku.
Takie życie. Trzeba być silną psychicznie, niezwykle samodzielną i zorganizowaną.
Nie musisz w to wchodzić. Teraz są motyle w brzuchu i pierwsza miłość. A potem? Ile lat tak można żyć? Albo odnajdziesz w sobie taka siłę, albo nie jest to związek dla Ciebie. Po prostu zniszczy Ciebie i tego strażaka. Jeśli tego nie czujesz, to nie ma sensu pchać się w tak trudne życie.

7 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-01-11 23:09:55)

Odp: Rozstać się czy nie ?

Postanowiłaś nie akceptować konsekwencji wynikających ze specyfiki pracy człowieka, którego - podobno - kochasz. Dla Ciebie ważniejszym od bycia z kochanym człowiekiem jest spędzanie wszystkich weekendów i świąt zawsze pod jednym dachem. Dla Ciebie najważniejsza jest "rodzina na kupie".

Jeśli wiesz, że decyzji (o braku akceptacji) swej nie zmienisz, to powiedz to TŻ jak najszybciej. I, jeśli masz w sobie choć odrobinę empatii, nie rób z siebie ofiary.

Wybierając kolejnego kandydata na TŻ, rób to rozważnie, bacząc na zawód, który uprawia i miejsce jego pracy. Zastrzegaj na początku, iż godziny jego pracy mają być stałe, a wszelkie soboty, niedziele i święta - wolne. Dla dodania powagi sytuacji żądaj podpisania umowy w tej sprawie.



***
Mam nadzieję, że problem jest jednak sufitowy.

8 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-01-12 00:39:45)

Odp: Rozstać się czy nie ?
Marata napisał/a:

Nie każda kobieta nadaje się na żonę marynarza, strażaka, policjanta czy lekarza. Ciągły strach, czy dzisiaj wróci do domu. Czy w ogóle wróci...

Autorka nie napisała ani słowa o strachu o życie ukochanej osoby. Autorka pisze wyłącznie o sobie i swoim „problemie”.

Autorce, wszystkim tu piszącym, a także sobie życzę wyłącznie takich „problemów” w 2021 roku.

A tak całkiem serio, to nie chciałabym cofnąć się do czasów, kiedy „problemy” wydawały mi się problemami. I to przez duże p. Dobrze chociaż, ze nie byłam wtedy „koło 30”, tylko miałam sporo mniej lat. Postawa autorki wydaje mi się mało... dojrzała? Bo nawet nie wiem, jak to nazwać. Skoro autorka uważa, ze wolne od pracy weekendy i święta oznaczają stanie się na ten czas para a la syjamskie bliźniaki i są niejako gwarantem stworzenia szczęśliwej rodziny, to brak mi słów. No i miłości do chłopaka to ja tu nie widzę.

Ja nie wrzucałabym marynarza do jednego worka ze strażakiem, z policjantem czy nawet lekarzem.

9 Ostatnio edytowany przez Janix2 (2021-01-12 00:05:52)

Odp: Rozstać się czy nie ?

Pracująca niedziela czy święto nie wypada co tydzień to raz, drugie to ma dużo wolnego czasu w pozostałe dni gdyż pracują chyba w systemie 24/48.

10

Odp: Rozstać się czy nie ?
Janix2 napisał/a:

Pracująca niedziela czy święto nie wypada co tydzień to raz, drugie to ma dużo wolnego czasu w pozostałe dni gdyż pracują chyba w systemie 24/48.


Nie wypada. Ale dochodzi druga praca plus moja i wychodzi na to że np 1 dnia ma służbę wraca rano, ja już jestem w pracy,  on idzie na popoludnie, wraca wieczorem,  ja idę rano do pracy a on na południe,  kolejny dzień ma służbę i wraca rano. I widzimy się w ciągu 4 dni pół godziny przed snem.

Dodatkowo cały problem nasilil się dla mnie kiedy okazało się że podczas 2 miesięcznego szkolenia na weekend wynajął sobie hotel i zabawial się na klubach. A podobno miał służbę tzn ja tam miałam myśleć. Wtedy we mnie pękło. 

Może się to Wam wydawać niedojrzałe.  Nie uważam że szczęśliwy związek to siedzenie 24 razem. Mam swoje pasje, nie narzekam na nadmiar czasu. 
Ostatni rok był wyjątkowo trudny dla mnie, zmarła moja babcia która mnie wychowywała,  nie mogło go być że mną w tym trudnym czasie. Nie mam o to pretensji,  akceptowalam to w 100 % do czasu kiedy dowiedziałam się że zabawial się na imprezie

11

Odp: Rozstać się czy nie ?
Apogeum napisał/a:
Marata napisał/a:

Nie każda kobieta nadaje się na żonę marynarza, strażaka, policjanta czy lekarza. Ciągły strach, czy dzisiaj wróci do domu. Czy w ogóle wróci...

Autorka nie napisała ani słowa o strachu o życie ukochanej osoby. Autorka pisze wyłącznie o sobie i swoim „problemie”.

Autorce, wszystkim tu piszącym, a także sobie życzę wyłącznie takich „problemów” w 2021 roku.

A tak całkiem serio, to nie chciałabym cofnąć się do czasów, kiedy „problemy” wydawały mi się problemami. I to przez duże p. Dobrze chociaż, ze nie byłam wtedy „koło 30”, tylko miałam sporo mniej lat. Postawa autorki wydaje mi się mało... dojrzała? Bo nawet nie wiem, jak to nazwać. Skoro autorka uważa, ze wolne od pracy weekendy i święta oznaczają stanie się na ten czas para a la syjamskie bliźniaki i są niejako gwarantem stworzenia szczęśliwej rodziny, to brak mi słów. No i miłości do chłopaka to ja tu nie widzę.

Ja nie wrzucałabym marynarza do jednego worka ze strażakiem, z policjantem czy nawet lekarzem.

Nie są gwarantem szczęśliwej rodziny. Ale wspólny czas wzmacnia.  Przeczytaj dodatkowo mój post wyżej.
Niedojrzałe? Nie chciałam tutaj oceny mnie A obiektywnej oceny sytuacji bo czuje się zagubiona w natłoku wydarzeń i spraw jakie miałam w minionym roku
Martwię się o niego za każdym razem gdy jest na służbie.

12

Odp: Rozstać się czy nie ?

Na pytanie, czy uda Ci się coś z tego poskładać, nie odpowie nikt. Masz jednak trochę rzeczy do przemyślenia, skoro jeszcze nie jesteś pewna, czy to jest powód do rozstania.
Na ten moment kurczowo trzymasz się swojej zasady: wolne weekendy muszą być. Czy on o tym wiedział, jak wchodził z Tobą związek? Dla mnie taka sztywna zasada jest trudna do przyjęcia, wiążąca ręce, zabierająca wolność. Nie akceptując jego pracy, nie akceptujesz jego wyborów. Co, gdyby zamiast tego miał plan robienia studiów, czy wyjazdu za granicę... Ograniczasz go, bo przywiązałaś się do jakiegoś schematu, bo "mama i tata tak robili" więc dla Ciebie to wartość wyższa niż próba poszukania wspólnych, kreatywnych rozwiązań. Tradycja!
Nie boisz się samotności, boisz się, że jak będzie nie tak, jak sobie wymyśliłaś, to sobie nie poradzisz. To dość ograniczający sposób na życie. Masz mężczyznę, z którym jest CI dobrze, a szukasz dziury w tym, że akurat teraz ma taką pracę, że musisz sobie sama zorganizować weekendy. Snujesz czarne wizje, że z dzieckiem będziesz sama, że na święta będziesz sama. Tego nie wiesz, może będziesz, może nie. Ale zamiast zobaczyć spoboby, jak budować razem życie w tej nowej sytuacji, wolisz osiąść w dramatycznych wróżbach.

13

Odp: Rozstać się czy nie ?
Monoceros napisał/a:

Na pytanie, czy uda Ci się coś z tego poskładać, nie odpowie nikt. Masz jednak trochę rzeczy do przemyślenia, skoro jeszcze nie jesteś pewna, czy to jest powód do rozstania.
Na ten moment kurczowo trzymasz się swojej zasady: wolne weekendy muszą być. Czy on o tym wiedział, jak wchodził z Tobą związek? Dla mnie taka sztywna zasada jest trudna do przyjęcia, wiążąca ręce, zabierająca wolność. Nie akceptując jego pracy, nie akceptujesz jego wyborów. Co, gdyby zamiast tego miał plan robienia studiów, czy wyjazdu za granicę... Ograniczasz go, bo przywiązałaś się do jakiegoś schematu, bo "mama i tata tak robili" więc dla Ciebie to wartość wyższa niż próba poszukania wspólnych, kreatywnych rozwiązań. Tradycja!
Nie boisz się samotności, boisz się, że jak będzie nie tak, jak sobie wymyśliłaś, to sobie nie poradzisz. To dość ograniczający sposób na życie. Masz mężczyznę, z którym jest CI dobrze, a szukasz dziury w tym, że akurat teraz ma taką pracę, że musisz sobie sama zorganizować weekendy. Snujesz czarne wizje, że z dzieckiem będziesz sama, że na święta będziesz sama. Tego nie wiesz, może będziesz, może nie. Ale zamiast zobaczyć spoboby, jak budować razem życie w tej nowej sytuacji, wolisz osiąść w dramatycznych wróżbach.

Trafiłaś chyba w sedno.  Ciężko jest spojrzeć na życie inaczej jeżeli jakiś schemat ma się wpojony od lat,  A dodatkowo jeszcze w około ludzie się dziwią że nie wyjeżdżamy gdzieś na weekendy ,  majówkę,  święta. I trudno się z tego tłumaczyć.

14 Ostatnio edytowany przez M!ri (2021-01-12 01:06:15)

Odp: Rozstać się czy nie ?

Nie można pisać, że autorce jest dobrze z tym mężczyzną skoro wyraźnie nie jest.

Elmo91, ja Cię rozumiem. Po co Ci mężczyzna jeżeli i tak go (prawie) nigdy nie ma? Po co Ci związek skoro i tak musisz samotnie spędzać czas? Możesz się poświęcić w imię "miłości" jak Ci tu sugerują niektórzy, ale za jakiś czas obudzisz się i zdasz sobie sprawę, że mieszkasz ze współlokatorem z którym łączy Cię tylko wspólne łóżko i rachunki. Którego już nawet nie znasz, bo macie dwa osobne życia. I nie łudź się, że z dziećmi będzie inaczej. Po prostu zostaniesz samotną matką. Czy na pewno chcesz takiego życia?

15

Odp: Rozstać się czy nie ?
Elmo91 napisał/a:
Monoceros napisał/a:

Na pytanie, czy uda Ci się coś z tego poskładać, nie odpowie nikt. Masz jednak trochę rzeczy do przemyślenia, skoro jeszcze nie jesteś pewna, czy to jest powód do rozstania.
Na ten moment kurczowo trzymasz się swojej zasady: wolne weekendy muszą być. Czy on o tym wiedział, jak wchodził z Tobą związek? Dla mnie taka sztywna zasada jest trudna do przyjęcia, wiążąca ręce, zabierająca wolność. Nie akceptując jego pracy, nie akceptujesz jego wyborów. Co, gdyby zamiast tego miał plan robienia studiów, czy wyjazdu za granicę... Ograniczasz go, bo przywiązałaś się do jakiegoś schematu, bo "mama i tata tak robili" więc dla Ciebie to wartość wyższa niż próba poszukania wspólnych, kreatywnych rozwiązań. Tradycja!
Nie boisz się samotności, boisz się, że jak będzie nie tak, jak sobie wymyśliłaś, to sobie nie poradzisz. To dość ograniczający sposób na życie. Masz mężczyznę, z którym jest CI dobrze, a szukasz dziury w tym, że akurat teraz ma taką pracę, że musisz sobie sama zorganizować weekendy. Snujesz czarne wizje, że z dzieckiem będziesz sama, że na święta będziesz sama. Tego nie wiesz, może będziesz, może nie. Ale zamiast zobaczyć spoboby, jak budować razem życie w tej nowej sytuacji, wolisz osiąść w dramatycznych wróżbach.

Trafiłaś chyba w sedno.  Ciężko jest spojrzeć na życie inaczej jeżeli jakiś schemat ma się wpojony od lat,  A dodatkowo jeszcze w około ludzie się dziwią że nie wyjeżdżamy gdzieś na weekendy ,  majówkę,  święta. I trudno się z tego tłumaczyć.

I dlatego masz się rozstać, bo trudno sie tłumaczyć? A gdyby mieli problem, że pracujesz, to byś rozważała rzucenie pracy... albo jeśli by wydziwiali, że jeszcze nie macie dzieci, to byś natychmiast biegła je robić?

Ty masz swoje, on ma swoje pomysły, plany, schematy. Siła związku okaże się po tym, jak z tego problemu wybrniecie, czy zbudujecie system, który was uszczęśliwi (was, nie ludzi wokoło!). Czy on usłyszy, że Tobie brakuje czasu spędzanego z nim, czy pojmie, że jego decyzja zawodowa ogromnie wpłynęła na wasze wspólne życie. Czy Ty zobaczysz, jak ważna dla niego jest ta praca (jeśli tak jest). Czy nie staniecie przeciwko sobie, żeby komuś coś wyrwać czy udowodnić, że moje lepsze, ja wiem lepiej, czy raczej spróbujecie ułożyć to razem tak jak się układa puzzle.
Polecam w tej rozmowie zastanowić się najpierw nad tym, czego potrzebujecie. Jeśli mówisz, że weekendy mają być wolne, to jaka potrzeba za tym stoi? Czy chodzi o weekend, czy bycie razem? Jak dojdziecie do potrzeb, to będzie łatwiej na nie odpowiedzieć. Weekendu się nie przesunie, ale bycie razem i wyjazdy można (przy odrobinie kombinacji i uporu) zrealizować.
No i jeszcze ostatnie pytanie, czy ten związek dla Ciebie jest wart tych kombinacji.

16

Odp: Rozstać się czy nie ?

Generalnie uważam że masz rację. Co to za porządki żeby facet pracował w soboty, niedziele i święta. Zdecydowanie nie powinien pracować. Postaw mu ultimatum. Albo praca ,albo Ja. A najlepiej szybko się ożeń, zróbcie sobie 5 dzieci i żyjcie z 500+ i mopsu. Wtedy twój facet oprócz tych świątecznych dni będzie miał również i pozostałe dni wolne a ty będziesz szczęśliwa. I pamiętaj jak będzie chciał pracować w niedziele i święta musisz go rzucić, tylko wtedy zrealizujesz swój model rodzinny.

17

Odp: Rozstać się czy nie ?
Elmo91 napisał/a:
Janix2 napisał/a:

Pracująca niedziela czy święto nie wypada co tydzień to raz, drugie to ma dużo wolnego czasu w pozostałe dni gdyż pracują chyba w systemie 24/48.

Nie wypada. Ale dochodzi druga praca plus moja i wychodzi na to że np 1 dnia ma służbę wraca rano, ja już jestem w pracy,  on idzie na popoludnie, wraca wieczorem,  ja idę rano do pracy a on na południe,  kolejny dzień ma służbę i wraca rano. I widzimy się w ciągu 4 dni pół godziny przed snem.
Dodatkowo cały problem nasilil się dla mnie kiedy okazało się że podczas 2 miesięcznego szkolenia na weekend wynajął sobie hotel i zabawial się na klubach. A podobno miał służbę tzn ja tam miałam myśleć. Wtedy we mnie pękło. 
Może się to Wam wydawać niedojrzałe.  Nie uważam że szczęśliwy związek to siedzenie 24 razem. Mam swoje pasje, nie narzekam na nadmiar czasu. 
Ostatni rok był wyjątkowo trudny dla mnie, zmarła moja babcia która mnie wychowywała,  nie mogło go być że mną w tym trudnym czasie. Nie mam o to pretensji,  akceptowalam to w 100 % do czasu kiedy dowiedziałam się że zabawial się na imprezie

Jeśli tak to zgadzam się z Tobą bo nic nie pisałaś o drugiej pracy. Bez szczerej rozmowy na pewno nie rozwiążesz problemu. I tu nie chodzi bardziej o święta czy niedziele ale o to że praktycznie go nie ma bo jest w pracy a jak jest to pewnie jest padnięty. A co będzie jak przyjdą na świat dzieci albo kiedy będzie trzeba coś dłubnąć w domu albo koło niego. Praca na tyle etatów jest dobra ale dla kawalera który chce zarobić sporo kasy ale nie dla osoby która zakłada rodziną. Poza tym czym będzie starszy tym siły i energii coraz mniej.

18 Ostatnio edytowany przez Apogeum (2021-01-12 12:10:48)

Odp: Rozstać się czy nie ?
Elmo91 napisał/a:

A dodatkowo jeszcze w około ludzie się dziwią że nie wyjeżdżamy gdzieś na weekendy, majówkę,  święta. I trudno się z tego tłumaczyć.

W takiej sytuacji pomyślałabym, ze coś jest nie tak z ludźmi, którzy o to pytają, a nie z praca czy ze związkiem. Naprawdę nie wiem, jacy ludzie Cię otaczają, autorko, ale pracowałam kilka lat w trybie zmianowym dwunastogodzinnym, oczywiście wliczając w to noce, weekendy i święta, i nikt się nigdy nie dziwił, dlaczego nie wyjeżdżam w tym czasie. To tak jakby dziwić się, ze abstynent nie pije alkoholu, a ateista nie chodzi do kościoła tak jak reszta. Poza tym nie przyszłoby mi w ogóle do głowy tłumaczyć się przed ludźmi, którzy zadają tak niemądre pytania. Ani mieć z tego powodu jakiekolwiek dylematy czy tym bardziej rozważać rozstanie. Bardzo możliwe, ze się mylę, ale wyglada to trochę tak, jakbyś szukała pretekstu do rozstania. Przez te dwa miesiące szkolenia był w hotelu w każdy weekend czy tylko przez jeden weekend? Gdybym była na Twoim miejscu, interesowałaby mnie odpowiedz na pytanie, dlaczego miałam się o tym nie dowiedzieć - oczywiście jeśli rzeczywiście chciał to przed Tobą ukryć. Powiedziałabym tez o swoich watpliwościach - zarówno tych dotyczących tych weekendów/tego weekendu, jak i tych dotyczących jego pracy. Rozmowa to podstawa, a mówienie o swoich watpliwościach i rozterkach to nie to samo, co sugerowanie, żeby zmienił prace.

Elmo91 napisał/a:

Nie chciałam tutaj oceny mnie A obiektywnej oceny sytuacji bo czuje się zagubiona w natłoku wydarzeń i spraw jakie miałam w minionym roku.

Sadze, ze dostałaś te ocenę od kilku osób. Adekwatna do tego, co napisałaś. Jeśli w Twoim związku są inne problemy i zachowania chłopaka, które Cię niepokoją, napisz coś więcej, a czytający będą mieli pełniejszy obraz sytuacji. Bo jeśli Twój chłopak zamierza niemal każda wolna chwile poświęcać na prace - taka czy inna - i nie zamierza nic zmieniać, nawet w momencie gdy pojawia się dzieci, to inny problem i nie ma nic wspólnego z trybem pracy strażaka.

Nie jestem strażakiem, lekarzem ani policjantem, nie jest tez nim mój mąż, ale zdecydowanie nie sadze, żeby wykonywanie któregokolwiek z tych zawodów przez mężczyznę oznaczało, ze kobieta żyje w takim związku jak samotna matka - jak to ktoś wyżej napisał. Mam koleżankę lekarkę i w tej rodzinie on nie funkcjonuje jak samotny ojciec. Zapewniam. Mam tez koleżankę, której mąż był kierowca tira, i z mojej perspektywy wyglądało to tak, ze ona już trochę bardziej funkcjonowała momentami jak samotna matka. Z akcentem na trochę i momentami. Bo tu tez było zdecydowanie więcej różnic niż podobieństw. Ale to oczywiste. Dlatego napisałam momentami. A samotne matki są samotnymi matkami cały czas. Nie maja żadnego wsparcia ojca dzieci - ani psychicznego, ani w prozaicznych życiowych sytuacjach.

Przyznam, ze nie brałam nigdy pod uwagę związku z marynarzem czy nawet kierowca tira, który bardzo często bywa poza domem. Jestem córka samotnej matki, ale nie jestem taka super jak moja mama, dlatego zawsze wiedziałam, ze świadomie się na coś nawet choć trochę podobnego do samotnego macierzyństwa nie zdecyduje. Przy czym moja mama była rzeczywiście samotna matka, a nie żona marynarza. Poza tym, a raczej przede wszystkim, ja widzę przepaść pomiędzy trybem pracy marynarza czy nawet właśnie takiego kierowcy, którego częściej nie ma niż jest, a trybem pracy strażaka, policjanta, lekarza, pielęgniarki, ratownika medycznego. Osobna kwestia, ze wcale nie jest tak, ze nic z rzeczy, na które bym pewnie była na nie, gdybym miała teoretyzować, się w moim życiu nie wydarzyło, i to za moim przyzwoleniem, gdy chodziło o konkretnego człowieka. Ale mam na myśli tylko takie sytuacje, w których w ostatecznym rozrachunku plusy przeważyły nad minusami. Ty masz inne doświadczenia, inna perspektywę i dla Ciebie już ta sytuacja może być nie do przeskoczenia. Ale rozeznaj się w swoich prawdziwych motywach i na tej podstawie podejmij decyzje, a nie na podstawie głupiego gadania ludzi czy chęci wpasowania się w jakieś sztywne ramy. Niemniej jednak wydaje mi się, ze już fakt, ze ten temat w ogóle powstał, może oznaczać, ze życie z tym człowiekiem albo po prostu ten człowiek nie jest dla Ciebie. Ale może się mylę.

19

Odp: Rozstać się czy nie ?

To straszne, nie pamietam kiedy ostatni raz wyjechalam gdzies na dlugi weekend i nikt mnie o to nie pyta big_smile

Zastanow sie czy Wy faktycznie potrzebujecie lacznie 3 etatow. Moze wystarczy ze on zrezygnuje z jednej pracy. Warto pamietac, ze wg prawa pracy czlowiek powinien miec odpowiednia ilosc odpoczynku miedzy praca dla wlasnego zdrowia psychicznego, bo jak facet robi takie zmiany, to za chwile sie zajedzie.

Co do rozjezdzania sie, to moj partner niedawno zaczal pracowac i o ile ja mam zmiany zawsze 7-15 to on ma roznie, nawet nocki. Nie przeszkadza mi to, mam czas dla siebie, moge poczytac ksiazke, isc sobie sama do kina czy spotkac sie z kolezankami bez poczucia, ze moglabym ten czas spedzic z nim.

20

Odp: Rozstać się czy nie ?
Janix2 napisał/a:
Elmo91 napisał/a:
Janix2 napisał/a:

Pracująca niedziela czy święto nie wypada co tydzień to raz, drugie to ma dużo wolnego czasu w pozostałe dni gdyż pracują chyba w systemie 24/48.

Nie wypada. Ale dochodzi druga praca plus moja i wychodzi na to że np 1 dnia ma służbę wraca rano, ja już jestem w pracy,  on idzie na popoludnie, wraca wieczorem,  ja idę rano do pracy a on na południe,  kolejny dzień ma służbę i wraca rano. I widzimy się w ciągu 4 dni pół godziny przed snem.
Dodatkowo cały problem nasilil się dla mnie kiedy okazało się że podczas 2 miesięcznego szkolenia na weekend wynajął sobie hotel i zabawial się na klubach. A podobno miał służbę tzn ja tam miałam myśleć. Wtedy we mnie pękło. 
Może się to Wam wydawać niedojrzałe.  Nie uważam że szczęśliwy związek to siedzenie 24 razem. Mam swoje pasje, nie narzekam na nadmiar czasu. 
Ostatni rok był wyjątkowo trudny dla mnie, zmarła moja babcia która mnie wychowywała,  nie mogło go być że mną w tym trudnym czasie. Nie mam o to pretensji,  akceptowalam to w 100 % do czasu kiedy dowiedziałam się że zabawial się na imprezie

Jeśli tak to zgadzam się z Tobą bo nic nie pisałaś o drugiej pracy. Bez szczerej rozmowy na pewno nie rozwiążesz problemu. I tu nie chodzi bardziej o święta czy niedziele ale o to że praktycznie go nie ma bo jest w pracy a jak jest to pewnie jest padnięty. A co będzie jak przyjdą na świat dzieci albo kiedy będzie trzeba coś dłubnąć w domu albo koło niego. Praca na tyle etatów jest dobra ale dla kawalera który chce zarobić sporo kasy ale nie dla osoby która zakłada rodziną. Poza tym czym będzie starszy tym siły i energii coraz mniej.

Nie jest zmeczony.  Jego praca w staży to w zasadzie wygląda tak że idzie na 24, ugotuja sobie obiad, poogoladaja telewizje. Mają bardzo mało wyjazdów.
Czy są potrzebne aż 2,5 etatu? Dla mnie nie. I nigdy  nie będą, on twierdzi inaczej

21

Odp: Rozstać się czy nie ?
Elmo91 napisał/a:

Nie jest zmeczony.  Jego praca w staży to w zasadzie wygląda tak że idzie na 24, ugotuja sobie obiad, poogoladaja telewizje. Mają bardzo mało wyjazdów.
Czy są potrzebne aż 2,5 etatu? Dla mnie nie. I nigdy  nie będą, on twierdzi inaczej

Ale go praktycznie ciągle nie ma w domu. Jak sobie wyobrażasz np. swoją ciążę i ew. potrzebę pomocy ze strony partnera w wizytach u lekarza etc. I jak on to sobie wyobraża?

22

Odp: Rozstać się czy nie ?
Janix2 napisał/a:
Elmo91 napisał/a:

Nie jest zmeczony.  Jego praca w staży to w zasadzie wygląda tak że idzie na 24, ugotuja sobie obiad, poogoladaja telewizje. Mają bardzo mało wyjazdów.
Czy są potrzebne aż 2,5 etatu? Dla mnie nie. I nigdy  nie będą, on twierdzi inaczej

Ale go praktycznie ciągle nie ma w domu. Jak sobie wyobrażasz np. swoją ciążę i ew. potrzebę pomocy ze strony partnera w wizytach u lekarza etc. I jak on to sobie wyobraża?

No właśnie i to są schody których sobie nie wyobrażam. Tak samo choroby itd tym bardziej że to branża w której "młodemu" ciężko o urlop wtedy kiedy chce, tak jak to było w minionym roku.

23

Odp: Rozstać się czy nie ?
Elmo91 napisał/a:
Janix2 napisał/a:
Elmo91 napisał/a:

Nie jest zmeczony.  Jego praca w staży to w zasadzie wygląda tak że idzie na 24, ugotuja sobie obiad, poogoladaja telewizje. Mają bardzo mało wyjazdów.
Czy są potrzebne aż 2,5 etatu? Dla mnie nie. I nigdy  nie będą, on twierdzi inaczej

Ale go praktycznie ciągle nie ma w domu. Jak sobie wyobrażasz np. swoją ciążę i ew. potrzebę pomocy ze strony partnera w wizytach u lekarza etc. I jak on to sobie wyobraża?

No właśnie i to są schody których sobie nie wyobrażam. Tak samo choroby itd tym bardziej że to branża w której "młodemu" ciężko o urlop wtedy kiedy chce, tak jak to było w minionym roku.

No ale jezeli juz z nim o tym rozmawialas i Twoje argumenty nie docieraja to tak naprawde rozwiazanie jest tylko jedno.

24 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2021-01-12 11:25:16)

Odp: Rozstać się czy nie ?

Ja Ciebie Autorko rozumiem i nie uważam problemu za sufitowy. Bo nie chodzi o prace strażaka sama w sobie ale ogólnie o nadmiar i charakter pracy ktory powoduje ze realnie mijacie się cały tydzień. Co to za związek gdzie ludzie ze sobą nie spedzaja wogole czasu? To rownie dobrze można być "w relacji internetowej" i nigdy się na żywo się nie widywać. Pol biedy te wspolne wyjazdy ktorych nie bedzie i nudne wieczory ale jeśli myślisz o nim poważnie to pojawia się dzieci i kolejny problem ze jego wiecznie nie bedzie a Ty będziesz sama ogarniała wszystko, dom szkole, lekarzy i własną prace.
Ja osobiście nie wyobrażam sobie bycia np zona kierowcy tira ktory wyjeżdża w trasę na miesiąc/ dwa  a potem jest w domu 5 czy 6 dni.  Sa jednak kobiety którym to pasuje ale Ty nie musisz być jedna z nich. Zreszta szerokie grono tych kobiet godzi się na taka prace partnera bo potrzebna jest kasa i jakby to zarabianie odbywa się kosztem związku. Bo to się zawsze odbywa kosztem związku. Potem sa wątki o zdradzie, oddaleniu, wypaleniu uczucia. Moja kuzynka której maz jest takim kierowca nawet nie ukrywa za mocno ze jej pasuje ze on jest praktycznie ciągle w trasie. Nie bałagani jej, nie musi martwić się o obiad bo sama zje kanapkę albo nie, popołudnia i wieczory ma dla siebie i na swoje zajęcia a te 5 dni w mscu gdy się widza to sa fajne tak mniejwiecej do 3 dnia potem już ja drażni jego obecność i mogly juz jechać dalej zarabiać hajs. Bo hajs się zgadza.
Jedyne co mnie uderzyło w Twoim poście to to czy chodzi tylko o brak wspólnego czasu ( bo to można jeszcze ratować rezygnując z jednego etatu, bo chyba nie musi mieć 2 prac?) ale również o Twoj brak zaufania do niego. Bo tak to odczulam jakbyś się bala ze charakter jego pracy powoduje ze on ma duza swobodę ruchu, nienormowane godziny i przez to czujesz obawe ze może coś w miedzy czasie kombinować (kluby, spotkania na boku?). A gdyby miał prace taka tradycyjna 8-16 to miałabyś poczucie większej kontroli nad tym co robi i gdzie jest. Mam racje? Bo jeśli tak to znaczy ze szwankuje zaufanie w relacji a praca to tylko dodatek.

25

Odp: Rozstać się czy nie ?
feniks35 napisał/a:

Ja Ciebie Autorko rozumiem i nie uważam problemu za sufitowy. Bo nie chodzi o prace strażaka sama w sobie ale ogólnie o nadmiar i charakter pracy ktory powoduje ze realnie mijacie się cały tydzień. Co to za związek gdzie ludzie ze sobą nie spedzaja wogole czasu? To rownie dobrze można być "w relacji internetowej" i nigdy się na żywo się nie widywać. Pol biedy te wspolne wyjazdy ktorych nie bedzie i nudne wieczory ale jeśli myślisz o nim poważnie to pojawia się dzieci i kolejny problem ze jego wiecznie nie bedzie a Ty będziesz sama ogarniała wszystko, dom szkole, lekarzy i własną prace.
Ja osobiście nie wyobrażam sobie bycia np zona kierowcy tira ktory wyjeżdża w trasę na miesiąc/ dwa  a potem jest w domu 5 czy 6 dni.  Sa jednak kobiety którym to pasuje ale Ty nie musisz być jedna z nich. Zreszta szerokie grono tych kobiet godzi się na taka prace partnera bo potrzebna jest kasa i jakby to zarabianie odbywa się kosztem związku. Bo to się zawsze odbywa kosztem związku. Potem sa wątki o zdradzie, oddaleniu, wypaleniu uczucia. Moja kuzynka której maz jest takim kierowca nawet nie ukrywa za mocno ze jej pasuje ze on jest praktycznie ciągle w trasie. Nie bałagani jej, nie musi martwić się o obiad bo sama zje kanapkę albo nie, popołudnia i wieczory ma dla siebie i na swoje zajęcia a te 5 dni w mscu gdy się widza to sa fajne tak mniejwiecej do 3 dnia potem już ja drażni jego obecność i mogly juz jechać dalej zarabiać hajs. Bo hajs się zgadza.
Jedyne co mnie uderzyło w Twoim poście to to czy chodzi tylko o brak wspólnego czasu ( bo to można jeszcze ratować rezygnując z jednego etatu, bo chyba nie musi mieć 2 prac?) ale również o Twoj brak zaufania do niego. Bo tak to odczulam jakbyś się bala ze charakter jego pracy powoduje ze on ma duza swobodę ruchu, nienormowane godziny i przez to czujesz obawe ze może coś w miedzy czasie kombinować (kluby, spotkania na boku?). A gdyby miał prace taka tradycyjna 8-16 to miałabyś poczucie większej kontroli nad tym co robi i gdzie jest. Mam racje? Bo jeśli tak to znaczy ze szwankuje zaufanie w relacji a praca to tylko dodatek.


Zaufanie zostało nadszarpniete tylko w momencie jego szkolenia.  Generalnie to ja mam większą swobodę bo to jednak jego nie ma częściej cała dobe, weekendy itd

26

Odp: Rozstać się czy nie ?
feniks35 napisał/a:

Ja Ciebie Autorko rozumiem i nie uważam problemu za sufitowy. (...)

Moja uwaga, w tym także o suficie, była reakcją na dwa pierwsze posty autorki, w których ani słowem napisała, że jej TŻ pracuje na 2,5 etatu.

Zresztą.... . Jeśli jest tak, jak wspomniała, to jej TŻ pracuje tygodniowo 105 godzin (42hx2+21h); przyjmując, że pracuje siedem dni w tygodniu, "dzień" jego pracy wynosi 15 godzin. Moje wątpliwości zniknęły. smile

27

Odp: Rozstać się czy nie ?

Pogadaj z nim i zobacz jak On to widzi.Wtedy podejmijcie wspolnie decyzje.

Posty [ 27 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Rozstać się czy nie ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024