Korporacyjny kolonializm - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1 Ostatnio edytowany przez Lucy-on-the-roof (2020-07-28 18:45:45)

Temat: Korporacyjny kolonializm

Podyskutujmy o korporacjach w Polsce. O tym jak korporacje wpływają na naszą polską kulturę i język. I o tym, jak my Polacy funkcjonujemy - jako pracownicy - w korporacjach i co pozwalamy im ze sobą - zwłaszcza jako pracownicy - robić.

Język korporacji ...

Czy Waszym zdaniem powinniśmy oczekiwać od przyjeżdżających do nas do pracy obcokrajowców, żeby uczyli się języka polskiego? Ja mam takie doświadczenie, że Polacy dość powszechnie dopasowują się pod tym względem do wygody innych. Nie domagają się używania w pracy języka polskiego przez kolegów pochodzących z innych krajów, a nawet bywa to źle postrzegane - jako objaw braku koleżeństwa, a może nawet wrogości. Akceptują powszechne użycie angielskiego. Są dumni z tego, że posługują się tym językiem - lub innym językiem obcym - nawet jeśli jest to bardzo kiepska znajomość. Nie protestują przeciwko temu, że cele, zadania, instrukcje są formułowane po angielsku lub w innym języku, nawet jeśli nie są w stanie ich w pełni zrozumieć. Akceptują, że ich szef nie zna polskiego i nie zamierza się uczyć. I jeszcze chętnie poświęcają swój prywatny czas na naukę angielskiego i są szczęśliwi, jeśli pracodawca pokryje chociaż część kosztów! I to wszystko mimo tego, że są zatrudnieni w Polsce, za polską pensję, według reguł polskiego kodeksu pracy.

Co o tym myślicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Korporacyjny kolonializm

Cóż, od właściciela firmy/szefa trudno egzekwować naukę języka z wiadomych powodów wink
Natomiast od pracowników, szczególnie tych na niższych szczeblach- jak najbardziej. Podczas rekrutacji w krajach angielsko-, niemiecko czy francuskojęzycznych zazwyczaj wymagana jest znajomość języka obowiązującego w danym kraju przynajmniej w stopniu średnim (czyli poziom B2 wzwyż). Natomiast w Holandii czy Szwecji można zawodowo daleko zajść znając tylko sam angielski czy niemiecki.
Wiem, do czego pijesz, bo zasada powinna być taka, że jeżeli chce się robić interesy w danym kraju, to powinno się je robić w języku tego kraju. Z szacunku dla kontrahenta oraz ogólnie dlatego, że takie są reguły gry, jeśli się jest u kogoś jako gość.
Problem w tym, że aby stawiać warunki i negocjować zasady, trzeba mieć odpowiedną rangę. Więc myślę, że w Polsce postępuje się w ten sposób, aby inwestorzy nie czmychnęli do innych krajów - bo mają taki wybór.

3

Odp: Korporacyjny kolonializm

Myślę, że korporacje to współczesny, najgroźniejszy ziemski pasożyt.

4

Odp: Korporacyjny kolonializm

Wysokie bezrobocie, niskie płace, całe pokłosie lat 90tych, politycy "wchodzący UE w 4literę, bo czują się gorsi(?) i mniej europejscy" to ludzie nie mogli wybrzydzać. Jak nie jesteś wysokokwalifikowanym specjalistą to na twoje miejsce pracy czeka/ło pełno chętnych. Więc ciężko narzekać, że przełożony przysłany z zza granicy nie umie po Polsku.
Zresztą biorąc pod uwagę: covid + sytuację światową to raczej nie będzie zmian, bo nikt nie będzie ryzykował. Łącznie z politykami.

Będzie większe parcie na telepracę i wszystko, nie fizyczne, mogą zrobić np.: Hindusi. Tak jak jest w korpo w USA,  w różnych helpdeskach czy innych obsługach klientów. Amerykańska minimalna pensja jest koło 20k USD rocznie (zależnie od stanu), a w Indiach ze 2k. Czyli masz 10 ludzi, z angielskim, za cenę 1.  To tak jak było u nas, w stosunku do UE.

No i jeszcze mamy teraz robotyzację oraz sztuczną inteligencję. To też zapewni optymalizację kosztów, a ludzie będą w końcu zbędni w większości korporacyjnych stanowisk. Przecież na tym się opierają duże firmy, na procedurach i standaryzacji, czyli czymś co łatwo zautomatyzować. 


Roboty w Amazonie. Pada tam piękne zdanie: "but it's still down to humans for the more complex tasks like packing".
Jak myślisz, ile potrwa zanim opracują "robotfriendly" pudełko/technika posunie się na tyle, że maszyna sobie poradzi?

Na Heathrow roboty parkują samochody. Automatyczne kasy w marketach. Niby wygodne ale, za parę lat, zostaną tylko takie i ochrona.
5g i autonomiczne samochody zlikwidują zapotrzebowanie na kierowców, itd.

Chyba zszedłem z tematu i uprawiam antypostępową demagogię. big_smile

5

Odp: Korporacyjny kolonializm
Znerx napisał/a:

Wysokie bezrobocie, niskie płace, całe pokłosie lat 90tych, politycy "wchodzący UE w 4literę, bo czują się gorsi(?) i mniej europejscy" to ludzie nie mogli wybrzydzać. Jak nie jesteś wysokokwalifikowanym specjalistą to na twoje miejsce pracy czeka/ło pełno chętnych. Więc ciężko narzekać, że przełożony przysłany z zza granicy nie umie po Polsku.
Zresztą biorąc pod uwagę: covid + sytuację światową to raczej nie będzie zmian, bo nikt nie będzie ryzykował. Łącznie z politykami.

Będzie większe parcie na telepracę i wszystko, nie fizyczne, mogą zrobić np.: Hindusi. Tak jak jest w korpo w USA,  w różnych helpdeskach czy innych obsługach klientów. Amerykańska minimalna pensja jest koło 20k USD rocznie (zależnie od stanu), a w Indiach ze 2k. Czyli masz 10 ludzi, z angielskim, za cenę 1.  To tak jak było u nas, w stosunku do UE.

No i jeszcze mamy teraz robotyzację oraz sztuczną inteligencję. To też zapewni optymalizację kosztów, a ludzie będą w końcu zbędni w większości korporacyjnych stanowisk. Przecież na tym się opierają duże firmy, na procedurach i standaryzacji, czyli czymś co łatwo zautomatyzować. 


Roboty w Amazonie. Pada tam piękne zdanie: "but it's still down to humans for the more complex tasks like packing".
Jak myślisz, ile potrwa zanim opracują "robotfriendly" pudełko/technika posunie się na tyle, że maszyna sobie poradzi?

Na Heathrow roboty parkują samochody. Automatyczne kasy w marketach. Niby wygodne ale, za parę lat, zostaną tylko takie i ochrona.
5g i autonomiczne samochody zlikwidują zapotrzebowanie na kierowców, itd.

Chyba zszedłem z tematu i uprawiam antypostępową demagogię. big_smile

Jeśli potwierdzą się czarne scenariusze, to nie będzie odbiorców tych usług/towarów. Bardzo prosta zależność, nie ma kasy, nie ma zapotrzebowania.

6

Odp: Korporacyjny kolonializm

Lucy, a czy Ty pracujesz w korporacji czy teoretyzujesz?

Bo ja nie wyobrażam sobie zmuszać dyrektorów ogromnej międzynarodowej firmy do uczenia się polskiego big_smile to nawet śmiesznie brzmi.
W poprzednim korpo pracowałam na Francję, to miałam ludzi z Francji uczyć polskiego? Teraz pracuję praktycznie z całym światem. Cały świat mówi po angielsku i nikt się na to niw oburza. Tak to jest. I tak, zatrudniona jestem w Polsce, obowiązuje mnie nasz kodeks pracy, wypłatę mam w złotówkach, ale np. nie obetną mi godzin, bo firma chce dostać kasę z tarczy big_smile

Albo masz bardzo życzeniowe myślenie albo w życiu nie pracowałaś w takiej faktycznej megakorporacji międzynarodowej, gdzie Twój manager może mieszkać i pracować w zupełnie innym kraju niż Ty.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

7

Odp: Korporacyjny kolonializm
Lucy-on-the-roof napisał/a:

Podyskutujmy o korporacjach w Polsce. O tym jak korporacje wpływają na naszą polską kulturę i język. I o tym, jak my Polacy funkcjonujemy - jako pracownicy - w korporacjach i co pozwalamy im ze sobą - zwłaszcza jako pracownicy - robić.

Język korporacji ...

Czy Waszym zdaniem powinniśmy oczekiwać od przyjeżdżających do nas do pracy obcokrajowców, żeby uczyli się języka polskiego? Ja mam takie doświadczenie, że Polacy dość powszechnie dopasowują się pod tym względem do wygody innych. Nie domagają się używania w pracy języka polskiego przez kolegów pochodzących z innych krajów, a nawet bywa to źle postrzegane - jako objaw braku koleżeństwa, a może nawet wrogości. Akceptują powszechne użycie angielskiego. Są dumni z tego, że posługują się tym językiem - lub innym językiem obcym - nawet jeśli jest to bardzo kiepska znajomość. Nie protestują przeciwko temu, że cele, zadania, instrukcje są formułowane po angielsku lub w innym języku, nawet jeśli nie są w stanie ich w pełni zrozumieć. Akceptują, że ich szef nie zna polskiego i nie zamierza się uczyć. I jeszcze chętnie poświęcają swój prywatny czas na naukę angielskiego i są szczęśliwi, jeśli pracodawca pokryje chociaż część kosztów! I to wszystko mimo tego, że są zatrudnieni w Polsce, za polską pensję, według reguł polskiego kodeksu pracy.

Co o tym myślicie?


Szefowie to trudno by mowili, ale pracownicy na miejscu powinni. Polacy to potrafia przepraszac na internetach randomowych zagranicznych za 365 dni, wiec to, ze beda calowac tylek kogos to nic dziwnego.
Jesli mowa o serio duzym korpo to jest jak Lady Loka mowi, a jezeli chodzi o mniejsze jakies korporacje czy pomniejszych pracownikow, ktorzy tu mieszkaja to powinni sie uczyc Polskiego.

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'
Odp: Korporacyjny kolonializm
Lovelynn napisał/a:

Wiem, do czego pijesz, bo zasada powinna być taka, że jeżeli chce się robić interesy w danym kraju, to powinno się je robić w języku tego kraju. Z szacunku dla kontrahenta oraz ogólnie dlatego, że takie są reguły gry, jeśli się jest u kogoś jako gość.

Tak, o to mniej więcej chodzi.

Mam doświadczenie z korporacjami od wielu lat, kilka razy zmieniałam pracę, więc tych korporacji było już kilka. Każda z nich to duża międzynarodowa firma z centralą w Europie Zachodniej oraz wieloma spółkami i oddziałami na całym świecie, zatrudnienie to kilkadziesiąt tysięcy osób, przychody liczone w milionach lub miliardach Euro. Czyli ogólnie: duże, bogate firmy, długo istniejące na rynku. Miałam już taką sytuację, że mój szef pochodził spoza Polski, był zatrudniony w polskiej spółce, żył w Polsce od wielu lat, a mimo to uważał, że ma prawo narzucać język angielski. Polscy szefowie również wielokrotnie narzucają ten język - zadania, cele roczne, oceny pracy są zapisywane po angielsku. Bywa, że w zespole jest jeden pracownik spoza Polski i jest to podstawa do narzucenia obowiązku komunikacji po angielsku pozostałym pracownikom.

Lovelynn napisał/a:

Problem w tym, że aby stawiać warunki i negocjować zasady, trzeba mieć odpowiedną rangę. Więc myślę, że w Polsce postępuje się w ten sposób, aby inwestorzy nie czmychnęli do innych krajów - bo mają taki wybór.

Z tym, bym się nie zgodziła. Myślę, że mamy dobrych specjalistów, ale jesteśmy po prostu słabymi negocjatorami, a nasi kierownicy i dyrektorzy nawet nie próbują stawiać wielu warunków - zwłaszcza takich kulturowych. Bo to nie tylko język, ale także czas pracy i wiele zwyczajów społecznych. To mogą być takie rzeczy, jak próby wymuszania przez polskiego kierownika, żeby brać urlop w dni, gdy w kraju macierzystym korporacji są święta. Albo coś bardziej subtelnego - np. ludzie pracują i żyją w Polsce, ale podają czas wg strefy czasowej kraju "właścicielskiego".

Winter.Kween napisał/a:

Szefowie to trudno by mowili, ale pracownicy na miejscu powinni.

Kogo masz na myśli pisząc "szefowie"? Zarząd centrali czy kierowników w Polsce? Mi chodzi o osoby zatrudnione w Polsce - od szczebla pracownika aż do członka zarządu spółki czy oddziału w Polsce. O ile z osobami szczebla specjalisty czasami udaje się coś przeforsować, to już na poziomie kierownika małego zespołu rządzi "wola pańska".

9

Odp: Korporacyjny kolonializm

Lucy, bo językiem międzynarodowym jest angielski.
I jak masz międzynarodową firmę z siedzibą w państwie X to po prostu językiem tej firmy jest angielski. Oni się nie rozdrabniają, że w jednym państwie będzie tak, w innym inaczej. Chodzi o to, żeby wszędzie było jednakowo, żeby zasady były jednakowe dla całej firmy, gdziekolwiek byłaby jej siedziba.

Poza tym w mieszanym gronie powinno rozmawiać się w takim języku, który rozumieją wszyscy i najczęściej jest to angielski.

Szukasz dziury w całym trochę. Angielskiego dzieciaki teraz zaczynają się uczyć w pierwszej klasie podstawówki. Zanim zaczną pracować posługują się nim płynnie.

Ja zajmuję się pisaniem dokumentów. Chyba lepiej i taniej jak jedna osoba napisze po angielsku dokument dla całego świata niż gdyby każdy kraj musiał pisać do sam albo musiał mieć tłumacza, którzy przełoży to na swój język. A ile rzeczy można w ten sposób przekręcić albo ominąć to już nawet nie myślę. Angielski w międzynarodowym środowisku to precyzja.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

10

Odp: Korporacyjny kolonializm

Nie rozumiem pretensji ze jezyka trzeba sie uczyc w czasie wolnym. A co- w czasie pracy?
Wiekszosc ludzi sie doksztalca- stale. Dziwne, ze bez jezyka przyjmuja.

11

Odp: Korporacyjny kolonializm
Lucy-on-the-roof napisał/a:

Mam doświadczenie z korporacjami od wielu lat, kilka razy zmieniałam pracę, więc tych korporacji było już kilka. Każda z nich to duża międzynarodowa firma z centralą w Europie Zachodniej oraz wieloma spółkami i oddziałami na całym świecie, zatrudnienie to kilkadziesiąt tysięcy osób, przychody liczone w milionach lub miliardach Euro. Czyli ogólnie: duże, bogate firmy, długo istniejące na rynku. Miałam już taką sytuację, że mój szef pochodził spoza Polski, był zatrudniony w polskiej spółce, żył w Polsce od wielu lat, a mimo to uważał, że ma prawo narzucać język angielski. Polscy szefowie również wielokrotnie narzucają ten język - zadania, cele roczne, oceny pracy są zapisywane po angielsku. Bywa, że w zespole jest jeden pracownik spoza Polski i jest to podstawa do narzucenia obowiązku komunikacji po angielsku pozostałym pracownikom.

Nie mam doświadczenia z polskimi korpo, ale pracowałam w kilku korporacjach na terenie Europy Zachodniej. Jeśli w Polsce wygląda to tak, jak opisujesz, to podejrzewam, że nadal aktualny jest etos Zachodu oraz wizja nas - tych gorszych, którzy zobowiązani są za tym Zachodem gonić, aby dotrzymać mu kroku. Rozumiem sytuacje, kiedy posługiwanie się językiem obcym może być konieczne do sprawnego funkcjonowania firmy - ponieważ nie ma innego wyjścia. Natomiast narzucania komunikacji po angielsku ze względu na jednego pracownika nie potrafię sobie ani wyobrazić, ani wytłumaczyć. Zaklasyfikowałabym to jako zachowanie zaściankowe, wyrosłe na kompleksach wobec innych.

Lucy-on-the-roof napisał/a:

Z tym, bym się nie zgodziła. Myślę, że mamy dobrych specjalistów, ale jesteśmy po prostu słabymi negocjatorami, a nasi kierownicy i dyrektorzy nawet nie próbują stawiać wielu warunków - zwłaszcza takich kulturowych. Bo to nie tylko język, ale także czas pracy i wiele zwyczajów społecznych. To mogą być takie rzeczy, jak próby wymuszania przez polskiego kierownika, żeby brać urlop w dni, gdy w kraju macierzystym korporacji są święta. Albo coś bardziej subtelnego - np. ludzie pracują i żyją w Polsce, ale podają czas wg strefy czasowej kraju "właścicielskiego".

Trudno mi się odnieść do tego, co się dzieje na polskim podwórku. Moje doświadczenie nauczyło mnie jednak, że dla korporacji nie ma ludzi niezastąpionych wink. Coż z tego, że mamy dobrych specjalistów, skoro inne kraje mają porównywalnie dobrych, a kto wie, nawet jeszcze może... tańszych?

12

Odp: Korporacyjny kolonializm
Lovelynn napisał/a:
Lucy-on-the-roof napisał/a:

Mam doświadczenie z korporacjami od wielu lat, kilka razy zmieniałam pracę, więc tych korporacji było już kilka. Każda z nich to duża międzynarodowa firma z centralą w Europie Zachodniej oraz wieloma spółkami i oddziałami na całym świecie, zatrudnienie to kilkadziesiąt tysięcy osób, przychody liczone w milionach lub miliardach Euro. Czyli ogólnie: duże, bogate firmy, długo istniejące na rynku. Miałam już taką sytuację, że mój szef pochodził spoza Polski, był zatrudniony w polskiej spółce, żył w Polsce od wielu lat, a mimo to uważał, że ma prawo narzucać język angielski. Polscy szefowie również wielokrotnie narzucają ten język - zadania, cele roczne, oceny pracy są zapisywane po angielsku. Bywa, że w zespole jest jeden pracownik spoza Polski i jest to podstawa do narzucenia obowiązku komunikacji po angielsku pozostałym pracownikom.

Nie mam doświadczenia z polskimi korpo, ale pracowałam w kilku korporacjach na terenie Europy Zachodniej. Jeśli w Polsce wygląda to tak, jak opisujesz, to podejrzewam, że nadal aktualny jest etos Zachodu oraz wizja nas - tych gorszych, którzy zobowiązani są za tym Zachodem gonić, aby dotrzymać mu kroku. Rozumiem sytuacje, kiedy posługiwanie się językiem obcym może być konieczne do sprawnego funkcjonowania firmy - ponieważ nie ma innego wyjścia. Natomiast narzucania komunikacji po angielsku ze względu na jednego pracownika nie potrafię sobie ani wyobrazić, ani wytłumaczyć. Zaklasyfikowałabym to jako zachowanie zaściankowe, wyrosłe na kompleksach wobec innych.

To akurat zależy.
Jezeli są ludzie w firmie, którzy w Polsce mieszkają od lat, to oni najczęściej ten polski znają tylko wygodniej im rozmawiać po angielsku.
Co innego kiedy firma ściąga sobie do pracy obcokrajowca z za granicy. Takie sytuacje też są. W poprzedniej firmie mieliśmy gościa relokowanego z Maroka. Tutaj tak, trzeba się dostosować do jednej osoby, która nie zna języka.
Nie ma etosu zachodu. Jest międzynarodowa firma, która zarządzana jest w języku angielskim i dlatego spora część komunikacji odbywa się w tym języku.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

13 Ostatnio edytowany przez Lucy-on-the-roof (2020-07-30 22:26:43)

Odp: Korporacyjny kolonializm
Lady Loka napisał/a:

Ja zajmuję się pisaniem dokumentów. Chyba lepiej i taniej jak jedna osoba napisze po angielsku dokument dla całego świata niż gdyby każdy kraj musiał pisać do sam albo musiał mieć tłumacza, którzy przełoży to na swój język. A ile rzeczy można w ten sposób przekręcić albo ominąć to już nawet nie myślę. Angielski w międzynarodowym środowisku to precyzja.

Lepiej i taniej dla kogo? Dla pracodawcy zapewne tak. Przyswojenie języka angielskiego jest jednak związane z kosztami - finansowymi i czasowymi. I te koszty ponosi pracownik (prywatne kursy) i podatnik (edukacja publiczna).

Trzeba jednak przede wszystkim pamiętać o Ustawie o języku polskim, która zobowiązuje do stosowania języka polskiego "przy wykonywaniu przepisów z zakresu prawa pracy". Kodeks pracy ma aktualnie 172 strony, jest tam wiele zapisów o obowiązkach pracodawców, a także prawach pracowników, m.in. taki obowiązek pracodawcy: "zaznajamiać pracowników podejmujących pracę z zakresem ich obowiązków, sposobem wykonywania pracy  na  wyznaczonych  stanowiskach  oraz  ich podstawowymi uprawnieniami". Czyli: zadania, jakie nam pracodawca wyznacza, instrukcje ich wykonania, instrukcje używania sprzętu czy aplikacji komputerowych powinny być komunikowane w języku polskim.

Lady Loka napisał/a:

Jezeli są ludzie w firmie, którzy w Polsce mieszkają od lat, to oni najczęściej ten polski znają tylko wygodniej im rozmawiać po angielsku. Co innego kiedy firma ściąga sobie do pracy obcokrajowca z za granicy. Takie sytuacje też są. W poprzedniej firmie mieliśmy gościa relokowanego z Maroka. Tutaj tak, trzeba się dostosować do jednej osoby, która nie zna języka.

Wygoda to w tym wypadku bardzo kiepski argument. I co to znaczy, że "trzeba się dostosować" - skąd niby ten obowiązek i na kim ciąży?

Jeszcze raz przywołam Ustawę o języku polskim oraz Kodeks pracy. Pracodawca może sobie zatrudnić kogo chce, nawet człowieka, który nie zna polskiego języka. Jednak nie stanowi to podstawy do unieważnienia obowiązującego w Polsce prawa ani uchylenia praw pozostałych pracowników!

14 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2020-07-30 22:31:56)

Odp: Korporacyjny kolonializm
Lucy-on-the-roof napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Ja zajmuję się pisaniem dokumentów. Chyba lepiej i taniej jak jedna osoba napisze po angielsku dokument dla całego świata niż gdyby każdy kraj musiał pisać do sam albo musiał mieć tłumacza, którzy przełoży to na swój język. A ile rzeczy można w ten sposób przekręcić albo ominąć to już nawet nie myślę. Angielski w międzynarodowym środowisku to precyzja.

Lepiej i taniej dla kogo? Dla pracodawcy zapewne tak. Przyswojenie języka angielskiego jest jednak związane z kosztami - finansowymi i czasowymi. I te koszty ponosi pracownik (prywatne kursy) i podatnik (edukacja publiczna).

Ale to jest taki typowy invalid argument.
Bo tak możesz powiedzieć o wszystkim. Nauka medycyny to też koszta finansowe i czasowe ponoszone przez pracownika. Nauka księgowania tak samo. Każde dziecko musi skończyć odpowiednią edukację, każdy poświęca się finansowo i czasowo żeby zdobyć jakieś umiejętności i angielski jest jedną z nich.

Lucy, z tego co czytałam, to Ty jesteś już po 40tce? Dobrze kojarzę?
Miałaś już angielski w szkole?

Bo teraz dzieciaki zaczynają angielski w pierwszej klasie szkoły podstawowej i mają go aż do matury. Więc spokojnie są w stanie dociągnąć język do poziomu zaawansowanego bazując tylko na zajęciach w szkole. To tak jakbyś teraz mówiła, że nauka matematyki jest związana z kosztami.

No i sorry, ale jakoś te korporacje funkcjonują i jakoś nikt im nie wytacza procesów z uwagi na to, że są międzynarodowe i mają oficjalną dokumentację tworzoną po angielsku.
Z mojego podwórka - tak, milion razy lepiej, że dokumentacja na cały świat jest w jednym języku, a nie na każdy język tworzona osobno. To eliminuje stratę czasu i eliminuje pomyłki przy tworzeniu dokumentów.

Ja naprawdę nie widzę problemu w pracy całkowicie po angielsku, wcześniej pracowałam całkowicie po francusku i też nie widziałam problemu. I serio, Lucy, ludzie w wieku 20-30 lat takich problemów nie mają. Dla nas angielski to język używany wszędzie. Blogi, artykuły internetowe, filmy, seriale, rozmowy z ludźmi zza granicy. Myślę, że naprawdę mało kto z nas miałby problem z dogadaniem się z obcokrajowcem w pracy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Korporacyjny kolonializm
Lady Loka napisał/a:

Lucy, z tego co czytałam, to Ty jesteś już po 40tce? Dobrze kojarzę?
Miałaś już angielski w szkole?

Co to ma do rzeczy?

Lady Loka napisał/a:

Ja naprawdę nie widzę problemu w pracy całkowicie po angielsku, wcześniej pracowałam całkowicie po francusku i też nie widziałam problemu. I serio, Lucy, ludzie w wieku 20-30 lat takich problemów nie mają. Dla nas angielski to język używany wszędzie. Blogi, artykuły internetowe, filmy, seriale, rozmowy z ludźmi zza granicy. Myślę, że naprawdę mało kto z nas miałby problem z dogadaniem się z obcokrajowcem w pracy.

Rynek pracy to ludzie w różnym wieku, nie tylko dwudziestolatkowie. Nie jest też prawdą, że wszyscy w wieku 20-30 są w stanie sprawnie się porozumieć, wiele osób zna ten język dość średnio. I jeszcze raz: Co w ogóle wiek ma tu do rzeczy?


Argumenty o przepisach, rozumiem, że pominęłaś, jako niepasujące do tezy?

16

Odp: Korporacyjny kolonializm
Lucy-on-the-roof napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Lucy, z tego co czytałam, to Ty jesteś już po 40tce? Dobrze kojarzę?
Miałaś już angielski w szkole?

Co to ma do rzeczy?

Lady Loka napisał/a:

Ja naprawdę nie widzę problemu w pracy całkowicie po angielsku, wcześniej pracowałam całkowicie po francusku i też nie widziałam problemu. I serio, Lucy, ludzie w wieku 20-30 lat takich problemów nie mają. Dla nas angielski to język używany wszędzie. Blogi, artykuły internetowe, filmy, seriale, rozmowy z ludźmi zza granicy. Myślę, że naprawdę mało kto z nas miałby problem z dogadaniem się z obcokrajowcem w pracy.

Rynek pracy to ludzie w różnym wieku, nie tylko dwudziestolatkowie. Nie jest też prawdą, że wszyscy w wieku 20-30 są w stanie sprawnie się porozumieć, wiele osób zna ten język dość średnio. I jeszcze raz: Co w ogóle wiek ma tu do rzeczy?


Argumenty o przepisach, rozumiem, że pominęłaś, jako niepasujące do tezy?

To, że jeżeli nie mialaś angielskiego w szkole, to jeszcze jestem w stanje zrozumieć Twoje podejście jako osoby, która angielski zaczęła poznawać później.

Tylko co z tego, że nie każdy umie się porozumieć po angielsku? Nie kazdy musi pracować w korporacji. Ja jak nie umiem dobrze chemii to nie pcham się w zawody z tym zwiazane. Jak ktoś nie chce pracować w obcym języku, to przecież nikt mu pistoletu do głowy nie przystawia.

Znam dużo ludzi narzekajacych na specyfikę pracy w korpo, ale nikogo, kto by za powod narzekania mial to, ze mówi się w innym niż polski języku.
Wiesz, że czasami są zespołu niemieckojęzyczne? Albo francuskojęzyczne? Arabskojęzyczne? Korpo to multikultura i nic na to nie poradzisz.

Nie pominęlam argumentow o prawie pracy. Napisalam, ze jakoś nikt korporacji za to nie pozywa do sądu. Więc widocznie jest na to jakiś wyjątek.

Poza tym nie rozumiem czemu chcesz naprawiać coś, co nie wymaga naprawy i co ludzie chcą właśnie tak. Niektorzy ludzie idą do korpo wlaśnie po to, żeby pracować w innym języku. Jak komuś się to nie podoba, zawsze może zmienić pracę smile bo to serio tak jakbym poszla pracować do laboratorium i narzekała, że ktoś używa specjalistycznego słownictwa. Nie ma to sensu.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Korporacyjny kolonializm
Lady Loka napisał/a:

To, że jeżeli nie mialaś angielskiego w szkole, to jeszcze jestem w stanje zrozumieć Twoje podejście jako osoby, która angielski zaczęła poznawać później.

Masz przykry doszukiwania się kwestii personalnych, naprawdę kiepskie. Ale to świadczy o Tobie, nie o mnie.

Lady Loka napisał/a:

Tylko co z tego, że nie każdy umie się porozumieć po angielsku? Nie kazdy musi pracować w korporacji. Ja jak nie umiem dobrze chemii to nie pcham się w zawody z tym zwiazane. Jak ktoś nie chce pracować w obcym języku, to przecież nikt mu pistoletu do głowy nie przystawia.

Odróżnijmy dwie rzeczy: wykonywanie pracy w obcym języku w znaczeniu przygotowania raportu czy aplikacji dla zagranicznego klienta albo wykonywanie pracy w obcym języku w znaczeniu negocjowanie swoich warunków pracy, ustalanie zadań, otrzymywanie oceny. Ja piszę o tym drugim aspekcie - tu jest problem: prawny, kulturowy, moralny.

Lady Loka napisał/a:

Znam dużo ludzi narzekajacych na specyfikę pracy w korpo, ale nikogo, kto by za powod narzekania mial to, ze mówi się w innym niż polski języku. Wiesz, że czasami są zespołu niemieckojęzyczne? Albo francuskojęzyczne? Arabskojęzyczne? Korpo to multikultura i nic na to nie poradzisz.

Ojej, naprawdę? tongue Dziękuję, że dzielisz się swoją wiedzą tongue

Lady Loka napisał/a:

Nie pominęlam argumentow o prawie pracy. Napisalam, ze jakoś nikt korporacji za to nie pozywa do sądu. Więc widocznie jest na to jakiś wyjątek.

Poza tym nie rozumiem czemu chcesz naprawiać coś, co nie wymaga naprawy i co ludzie chcą właśnie tak. Niektorzy ludzie idą do korpo wlaśnie po to, żeby pracować w innym języku. Jak komuś się to nie podoba, zawsze może zmienić pracę smile bo to serio tak jakbym poszla pracować do laboratorium i narzekała, że ktoś używa specjalistycznego słownictwa. Nie ma to sensu.

Są tacy co pozywają, a nawet wygrywają. Twoja niewiedza nie oznacza nieistnienia zjawiska. I jesteś pewna - że wszyscy ludzie chcą właśnie tak? Argument o specjalistycznym słownictwie nietrafiony, nie pasuje do tej sytuacji, o której ja piszę.

18 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2020-07-30 23:48:05)

Odp: Korporacyjny kolonializm

No to niech pozywają i wygrywają smile może jakiś pozew zbiorowy albo coś. Najlepiej niech paskudne korporacje razem z obcokrajowcami wyniosą się z Polski i zostawią tysiące ludzi bez pracy big_smile

Lucy, mnie nie chodziło o jakieś atakowanie Ciebie personalnie i wytykanie Ci wieku. Ale przykładowo ja pracuję całkowicie po angielsku, a mój tata ma wysokie stanowisko w międzynarodowej firmie i ciagle ma problemy w płynnym mówieniu po angielsku, bo zaczął się uczyć już w pracy jako osoba dorosła. I jeżeli Ty mas podobną perspektywę, to jest to zrozumiałe i Twoja niechęć jest zrozumiała.

Natomiast ponownie - jak komuś się nie podoba to, że oficjalnym językiem danej firmy jest angielski, może zawsze zmienić pracę. Nikt nikogo łańcuchami nie przykuwa, ba, zwykle na etapie rozmowy o pracę takie rzeczy są omawiane i zawsze można z danej pracy zrezygnować, zamiast na siłę wchodzić w coś, co nam nie pasuje, po czym pozywać firmę o to, że się w niej mniej mówi po polsku.

Mogłabyś przestać ironizować i zacząć dyskutować? Czy każdy, kto się z Tobą nie zgadza jest od razu wywalony poza margines za sam fakt tego, że ma inne poglądy?

Czy wszyscy ludzie chcą pracować po angielsku? Pewnie nie. Ale jak ktoś nie chce to po co pcha się w międzynarodowe firmy? Są inne miejsca pracy.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

19 Ostatnio edytowany przez Lucy-on-the-roof (2020-07-31 00:12:07)

Odp: Korporacyjny kolonializm
Lady Loka napisał/a:

No to niech pozywają i wygrywają smile może jakiś pozew zbiorowy albo coś. Najlepiej niech paskudne korporacje razem z obcokrajowcami wyniosą się z Polski i zostawią tysiące ludzi bez pracy big_smile

Korporacje nigdzie się z Polski nie wyniosą, mają tu bardzo dobrze. A dzięki przegranym procesom otrzymują szansę, aby stawać się lepszymi dla pracowników.

Lady Loka napisał/a:

Lucy, mnie nie chodziło o jakieś atakowanie Ciebie personalnie i wytykanie Ci wieku. Ale przykładowo ja pracuję całkowicie po angielsku, a mój tata ma wysokie stanowisko w międzynarodowej firmie i ciagle ma problemy w płynnym mówieniu po angielsku, bo zaczął się uczyć już w pracy jako osoba dorosła. I jeżeli Ty masz podobną perspektywę, to jest to zrozumiałe i Twoja niechęć jest zrozumiała.

Ja już wyjaśniłam moją perspektywę, ale widzę, że wolisz brnąć dalej w swoje personalne wstawki. Twój tata ma problemy z angielskim, bo może jest niezbyt zdolny lingwistycznie albo miał kiepskiego nauczyciela albo nie miał motywacji. Wiek nie ma tu nic do rzeczy. Jest wiele młodych osób, które słabo mówią po angielsku albo mają fatalną wymowę.

Lady Loka napisał/a:

Natomiast ponownie - jak komuś się nie podoba to, że oficjalnym językiem danej firmy jest angielski, może zawsze zmienić pracę. Nikt nikogo łańcuchami nie przykuwa, ba, zwykle na etapie rozmowy o pracę takie rzeczy są omawiane i zawsze można z danej pracy zrezygnować, zamiast na siłę wchodzić w coś, co nam nie pasuje, po czym pozywać firmę o to, że się w niej mniej mówi po polsku.

Oficjalne języki to mogą mieć państwa. A korporację obowiązuje prawo państwowo - każdego kraju, w którym działa.

Lady Loka napisał/a:

Mogłabyś przestać ironizować i zacząć dyskutować? Czy każdy, kto się z Tobą nie zgadza jest od razu wywalony poza margines za sam fakt tego, że ma inne poglądy?

Szczerze zachęcam, żebyś skorzystała z tej porady.

Odp: Korporacyjny kolonializm

Nie rozumiem tych gorzkich żali. Nie znasz języka, nie idziesz pracować do korporacji, bo po prostu nie masz kwalifikacji. Tak jak bez prawo jady nie zostaniesz kierowcą autobusu. Nie wszytko jest dla wszystkich.

Zdejmij z siebie płaszcz
Ładnie, proszę Cię
Chce zobaczyć całą gamę złości w kości
I chcę poczuć z Tobą tlen

21 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2020-07-31 07:24:04)

Odp: Korporacyjny kolonializm

Nie mam zamiaru tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem... Wyjaśniam kolejny raz, że nie atakuję Cię personalnie, pokazuję swoją perspektywę na przykładzie mojego taty, a Ty nawet jego przykładem czujesz się traktowana personalnie?
Zluzuj Lucy. Mamy różny punkt widzenia, bo jesteśmy w różnym wieku. I w tym wypadku nauka angielskiego w szkole z tej róznicy wieku robi przepaść. Mój tata nie jest mało zdolny lingwistycznje (WTF), po prostu badania juz dawno pokazały, że im wcześniej człowiek zaczyna się uczyć języków obcych, tym latwiej mu one wchodzą. I to jest różnica, która sprawia, że dla niego angielski zawsze jest sztuczną metodą komunikacji, a dla mnie jest w 100% naturalne pracować i porozumiewać się w innym języku.

No i nie masz racji z tym, że korporacje się nie wyniosą. Już częściowo się wynoszą do Indii, na Ukrainę, bo tam mogą mieć pracownika tańszym kosztem.

I ponownie - skoro tak Ci to przeszkadza to czemu nie znajdziesz pracy poza korpo? W sumie czy jakbyś pracowała w kawiarni w centrum miasta i przyszedłby obcokrajowiec zamówić kawę po angielsku to też krzyczalabyś jakie to zle, że nie mówi po polsku? Polacy w innych krajach potworzyli swoje polonie, bo nie chcieli uczyć się języka kraju, do ktorego pojechali, więc nie jestesmy lepsi.

Edit. Tak sobie czytam ustawę o języku polskim i poza tym, że dokumenty prawne i umowa o pracę maja być po polsku (w korpo są) to nie jest tam okreslone w jakim języku wykonuje się pracę. Grzebię i grzebię w biednym googlu i jakoś nie widzę wielkich artykulów na temat tego jak to korpo są.be bo uzywaja angielskiego, szukam artykulów na temat tych procesów i nic.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

22

Odp: Korporacyjny kolonializm

Dlaczego Ciebie tak to zdenerwowalo? Czy jakies konkretne wydarzenie wywolalo te przemyslenia?
Jak wpadlo Ci to do glowy?

'To go back, you must go through yourself, and that way no man can show another.'

23

Odp: Korporacyjny kolonializm

Język angielski jest językiem międzynarodowym. Pracowałem w niemieckiej firmie w Niemczech. Nie korporacji, bo cała firma to może ze sto osób. Po zatrudnieniu kilku Węgrów i osób o ciemniejszym kolorze skóry firma przeszła na komunikację po angielsku, aby tych pięciu pracowników mogło się porozumiewać z innymi. Mimo iż Niemcy są bardzo niemieccy i nie lubią języków obcych, to nie czuli się wynaradawiani. Ot po prostu skoro w zespole jest Węgier nie mówiący po niemiecku, a trzeba jasno dla wszystkich określić zadania, to robi się to po angielsku. Identycznie w przypadku Algierczyka, czy Syryjczyka.
To nie Polacy czy Niemcy wymyślili że językiem biznesowym jest angielski. Ot po prostu, poza chińskim, mówi nim najwięcej ludzi na świecie.

24 Ostatnio edytowany przez authority (2020-08-03 22:23:28)

Odp: Korporacyjny kolonializm
Znerx napisał/a:

Wysokie bezrobocie, niskie płace, całe pokłosie lat 90tych, politycy "wchodzący UE w 4literę, bo czują się gorsi(?) i mniej europejscy" to ludzie nie mogli wybrzydzać. Jak nie jesteś wysokokwalifikowanym specjalistą to na twoje miejsce pracy czeka/ło pełno chętnych. Więc ciężko narzekać, że przełożony przysłany z zza granicy nie umie po Polsku.
Zresztą biorąc pod uwagę: covid + sytuację światową to raczej nie będzie zmian, bo nikt nie będzie ryzykował. Łącznie z politykami.

Będzie większe parcie na telepracę i wszystko, nie fizyczne, mogą zrobić np.: Hindusi. Tak jak jest w korpo w USA,  w różnych helpdeskach czy innych obsługach klientów. Amerykańska minimalna pensja jest koło 20k USD rocznie (zależnie od stanu), a w Indiach ze 2k. Czyli masz 10 ludzi, z angielskim, za cenę 1.  To tak jak było u nas, w stosunku do UE.

No i jeszcze mamy teraz robotyzację oraz sztuczną inteligencję. To też zapewni optymalizację kosztów, a ludzie będą w końcu zbędni w większości korporacyjnych stanowisk. Przecież na tym się opierają duże firmy, na procedurach i standaryzacji, czyli czymś co łatwo zautomatyzować. 


Roboty w Amazonie. Pada tam piękne zdanie: "but it's still down to humans for the more complex tasks like packing".
Jak myślisz, ile potrwa zanim opracują "robotfriendly" pudełko/technika posunie się na tyle, że maszyna sobie poradzi?

Na Heathrow roboty parkują samochody. Automatyczne kasy w marketach. Niby wygodne ale, za parę lat, zostaną tylko takie i ochrona.
5g i autonomiczne samochody zlikwidują zapotrzebowanie na kierowców, itd.

Chyba zszedłem z tematu i uprawiam antypostępową demagogię. big_smile

Nie używaj internetu stosuj leków to postęp i zamieszkaj w jaskini. Każda firma dąży do optymalizacji kosztów. Postęp jest nieuchronny byli w XIX podobni do ciebie lewacy zwani neo luddystami co sabotowali postęp. Obecnie nami rządzą katonarodowi lewacy. Przez 10 lat rozmawiałem z tzw prawdziwą elitą czyli naukowcami bardzo mądrymi ludźmi ci na najniższym szczeblu to bardziej mądrzy ludzie niźli jakieś elity to ludzie pokroju Radosława Kotarskiego ci na najwyższym to zdolni naukowcy i zarazem zdolni przedsiębiorcy co mogą w najbliższym czasie prowadzić na rynek innowacje pokroju nowego samochodu elektrycznego, zupełnie, nowych źródeł energii, sposobu transportu leków itd I powiem jedno przekonywałem ich iż będzie inaczej ale cóż wygrał Duda i pewnie następnie wygra znów PIS teraz z nimi opuszczę kraj niech później Polska zobaczy co straci. Z 1 klasy elity to "zaledwie" 12 drugiej klasy (naukowcy pokroju Jacaka, Mitusia) to 26 osób 3 klasy to 60 osób. Odejdą głównie ci pierwszej i drugiej klasy Gdy wszyscy opatentują wynalazki za granica i napiszą otwarty list jakie były tego powody to opadnie kopara Morawieckiemu. Niech pomarzy sobie po elektrycznym cudzie. Tyle mogę pomóc może ludzie się obudza gdy zostaniem skansenem świata.

"Księża będą zawsze wykorzystywać ciemnotę i przesądy ludu. Będą posługiwać się religią jak maską, pod którą kryje się obłuda i zbrodniczość ich poczynań"
Tadeusz Kościuszko
"Religia jest dla ludzi bez rozumu"
Józef Piłsudski
Odp: Korporacyjny kolonializm

Wracam po przerwie, widzę, że przybyło kilka nowych postów.

Dodaję kolejny wymiar do dyskusji o korporacjach: CZAS PRACY i ŚWIĘTA.

A konkretnie chodzi mi o wywieranie presji na branie urlopu przez osoby zatrudnione w Polsce w dni, kiedy w kraju "macierzystym" korporacji jest święto państwowe. Od razu wyjaśniam, że nie chodzi o dodatkowy wolny dzień w prezencie od firmy, tylko o to, żeby wziąć dzień z puli, jaką przyznają nam przepisy w kraju. Spotkaliście się z tym zjawiskiem? Jeśli tak, to jak reagujecie i czy bierzecie ten urlop czy nie? Ja zetknęłam się z takimi próbami wymuszania już kilkakrotnie, strasznie mnie to irytuje. Wiele osób ten urlop bierze dla świętego spokoju, pod wpływem presji ze strony szefa.


Przy okazji, chcę podkreślić, że to jest wątek do dyskusji o korporacjach w kontekście społeczno-politycznym, zgodnie z zakresem działu "Styl życia i  społeczeństwo kobiecym okiem". NIE jest to wątek do dyskusji o mojej znajomości angielskiego, ani innych pseudo-psychologicznych bredni i dociekań wokół mojej osoby. Zainteresowani tego typu "przekomarzankami" niech nie liczą, że będę cokolwiek wyjaśniać.

26

Odp: Korporacyjny kolonializm

W życiu nie spotkałam się z wymuszaniem urlopu wtedy, kiedy są dni wolne u klienta.
Chyba, że pracujesz wg kalendarza klienta, to wtedy jest to normalne, że w niektóre nasze święta pracujesz, a znowu w ich święta masz obowiązkowe wolne i nikt nie dyskutuje z tym czy chcesz je brać czy nie.

W sumie jest to logiczne, bo czemu ktoś ma płacić za Twoje dyżurowanie skoro jego nie ma w pracy, więc wiadomo, że nie będzie Ci nic na ten dzień zlecał.

Wyjaśniać nam nic nie musisz, natomiast nie rozumiem zupełnie po co pracujesz w korporacji, skoro tyle rzeczy Ci tam przeszkadza.

Mnie tak w sumie jedyne, co przeszkadza to traktowanie klienta jak świętej krowy i fakt, że czasami coś jest zawalone przez niego, ale nie można tego powiedzieć tylko jeszcze trzeba go przeprosić za niedotrzymanie terminu. Skakać będę pod niebo jeżeli kiedyś będę pracować w firmie, która realnie powie klientowi, że coś nie działa, bo on zawalił.
W obecnej firmie działa to lepiej niż w poprzedniej (gdzie pracowaliśmy jako tech support i musieliśmy powiedzieć człowiekowi przykładowo, że ma kliknąć na jakiś przycisk bez pisania mu, że ma kliknąć, bo nie możemy mu niczego nakazywać big_smile to był jakiś czeski film), ale dalej nie jest to ten poziom, na który liczę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Korporacyjny kolonializm

Jeszcze odnośnie języka ...

Lagrange napisał/a:

Język angielski jest językiem międzynarodowym. Pracowałem w niemieckiej firmie w Niemczech. Nie korporacji, bo cała firma to może ze sto osób. Po zatrudnieniu kilku Węgrów i osób o ciemniejszym kolorze skóry firma przeszła na komunikację po angielsku, aby tych pięciu pracowników mogło się porozumiewać z innymi. Mimo iż Niemcy są bardzo niemieccy i nie lubią języków obcych, to nie czuli się wynaradawiani. Ot po prostu skoro w zespole jest Węgier nie mówiący po niemiecku, a trzeba jasno dla wszystkich określić zadania, to robi się to po angielsku. Identycznie w przypadku Algierczyka, czy Syryjczyka.
To nie Polacy czy Niemcy wymyślili że językiem biznesowym jest angielski. Ot po prostu, poza chińskim, mówi nim najwięcej ludzi na świecie.

Też pracowałam dla niemieckiej firmy, ale doświadczenie z podejściem Niemców do języka inne. To była duża międzynarodowa korporacja, spora część pracowników niemieckiej centrali spoza Niemiec: Skandynawowie, Europa Wschodnia, trochę Azjatów, ale też Bliski Wschód. Wszyscy musieli znać niemiecki, cała komunikacja w firmie po niemiecku, łącznie z wszelką dokumentacją. Polska spółka miała ustalone, że porozumiewamy się po angielsku. Ale nawet tutaj było sporo przypadków, że dostawaliśmy dokumenty czy korespondencję po niemiecku plus jedynie 2 zdania podsumowania po angielsku, trochę na zasadzie "jeśli potrzebujecie zrozumieć historię sprawy, to sobie sami przetłumaczcie".

Lady Loka napisał/a:

Chyba, że pracujesz wg kalendarza klienta

Nie pracuję wg kalendarza "klienta" (cokolwiek miałoby to znaczyć), ani w trybie dyżurów...

Lady Loka napisał/a:

Wyjaśniać nam nic nie musisz, natomiast nie rozumiem zupełnie po co pracujesz w korporacji, skoro tyle rzeczy Ci tam przeszkadza.

.. i jak już wcześniej napisałam, to nie jest wątek o mnie, moich motywacjach, dlaczego pracuję w korporacji itp., tylko o korporacjach i o tym, jak wpływają na naszą kulturę.

28 Ostatnio edytowany przez Lady Loka (2020-08-29 04:05:32)

Odp: Korporacyjny kolonializm

No w korpo mozna pracować wg dwóch typów kalendarzy. Albo wg kalrndarza państwa, które Cię zatrudnia i wtedy masz wolne w nasze dni wolne od pracy albo wg kalendarza państwa, dla którego pracujesz i wtedy masz wolne wtedy, kiedy tam jest wolne. Proste. I firma/państwo dla której pracujesz jest klientem firmy w której jesteś zatrudniona.
Szczerze dziwi mnie, że o tym nie wiesz.

To powinno być określone w umowie o pracę. Jezeli pracujesz wg naszegi kalendarza to nikt nie może Cię zmusić do wzięcia urlopu, bo u klienta jest wolne.
Może po prostu musicie zacząć się stawiać?
Dużo rzeczy jest takich jakie są, bo ludzie na to pozwalają.

Problem polega na tym, że ten temat w ogromnej mierze wynika nie z wpływu korpo na kulturę a z Twoich przekonań, które są tylko Twoimi przekonaniami.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

29

Odp: Korporacyjny kolonializm

Ja się częściowo zgadzam z Lucy.

Obecnie pracuję w UK z osobami różnych narodowości. Mówić trzeba po angielsku, bo jesteśmy w Anglii. Jakby ktoś angielskiego nie znał, to nie zostałby pracy.

Analogicznie powinno być w Polsce. Jak ktoś chce pracować w Polsce to powinien mówić po polsku, a nie, że Polakowi w Polsce mówi się, że jak nie zna angielskiego, to ma iść gdzieś indziej i że Polacy muszą dostosowywać się do Węgrów, Marokańczyków i innych i mówić po angielsku.

Wymogiem pracy w UK jest znajomość angielskiego, wymogiem pracy w Polsce powinna być znajomość polskiego. Wydaje mi się że u nas jest taka duma wyrastająca z kompleksów, że ludzie czują się wartościowi, bo po angielsku mówią i pracują w wielkiej korporacji.

30

Odp: Korporacyjny kolonializm

Cat Lady tylko słabo porownywac z angielskim, ktory jest językiem międzynarodowym.

Poza tym specyfika pracy w korpo jest taka, ze to w 90% praca dla innej zagranicznej firmy. A jak nie to i tak praca w polskiej filii międzynarodowej firmy.
Więc tak, angielski będzie wynagany, bo jak inaczej dogadać się z zagranicznym klientem? Albo szefem, ktory jest w innym państwie?
Ja pracuje w PL, a moj manager jest Irlandczykiem. No nie dogadam się po polsku.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.
Odp: Korporacyjny kolonializm
Lady Loka napisał/a:

No w korpo mozna pracować wg dwóch typów kalendarzy. Albo wg kalrndarza państwa, które Cię zatrudnia i wtedy masz wolne w nasze dni wolne od pracy albo wg kalendarza państwa, dla którego pracujesz i wtedy masz wolne wtedy, kiedy tam jest wolne.

Kalendarz dni wolnych w Polsce reguluje ustawa. Nie ma możliwości pracy wg kalendarza innego państwa, chociażby dlatego, że liczby dni świątecznych w Polsce i innych krajach są różne, a z kolei zlecanie pracy w polskie święta jest możliwe tylko w określonych przypadkach. Pisząc "nie ma możliwości" mam oczywiście na myśli przepisy, a nie to czy są one zawsze przestrzegane.

32 Ostatnio edytowany przez Bill.Garret (2020-09-09 20:54:55)

Odp: Korporacyjny kolonializm

Tak szczerze... to nie wiem w czym problem.
Jest dla mnie normalne to, że kiedy mam zespół składający się z Włocha, Chińczyka , Niemca i kogo tam jeszcze , to musimy znaleźć wspólny język , żeby się porozumieć i mieć szanse popracować.
International english jest do tego najlepszy.
Trochę mnie wkurza kiedy angol albo Amerykanin wrzucają „trzeci bieg” i do tego jeszcze stosują jakiś slang.
Ale, to oni ryzykują bycie niezrozumianym smile
Czy obcokrajowiec zatrudniony przez korpo musi w Polsce uczyć się polskiego ?
- a po co ?
Tak samo jak Polak z tej samej korpo nie musi znać niemieckiego pracując w Niemczech, czy chińskiego pracując w Chinach. Jest jeden wspólny język w którym korpo się komunikuje i tyle.
Jak ktoś chce to czemu nie... znam Niemców którzy uczyli się polskiego pracując w Polsce, ale to był ich wybór , żeby lepiej zrozumieć kolegów czy klienta.
Ale żeby był jakiś przymus w Polsce, czy w innych krajach nie słyszałem.

Co innego jeżeli firma jest lokalna, nie jest globalnym korpo. Wtedy trudno, żeby wdrażała specjalne procedury, tłumaczyła dyrektywy na język language dla kilkunastu osób pracujących w tym kraju, albo będących przedstawicielami tej firmy w innym kraju. Wtedy logiczne jest, że pracownik musi się dostosować do firmy.
Jeszcze inna kwestia to przepisy BHP - niektóre kraje wymagają by pracownik  ( nawet pracownik kropo) pracujacy w warunkach dużego ryzyka sytuacji zagrożenia,  wśród załogi mówiącej lokalnym językiem miał jednego opiekuna potrafiącego się z nim porozumieć jeżeli nie mówi jak lokalesi, albo znam język lokalsów. Żeby w sytuacji zagrożenia wiedział o nim i wiedział jak się zachować - dla własnego bezpieczeństwa.

W czym problem ?
Że nam język polski zaniknie ?
Kiedyś pewnie i tak zaniknie, bo taka jest tendencja od wieków - język imperium zdominowuje język ludów pracujących na niego . Od czasów starożytnego Rzymu tak było.
Trochę śmieszni są pod tym względem Czesi. Kilkaset lat temu język czesk praktycznie zanikł, mówił nim tylko plebs. Ten kto chciał awansować do elity musiał mówić po niemiecku. Aż do wskrzeszenia języka czeskiego przez Nerudę. Teraz są tak czuli na punkcie wtrąceń obcojęzycznych , że zamiast mówić komputer - tak jak cały świat , Czesi mówią „poczitacz”:) radio to rozhlas, itd. Choć spotkałem Czecha który ubolewał nad tym ze wrócili do czeskiego, bo mówią językiem który zna tylko pare milionów ludzi . Gdyby dalej mówili niemieckim.... byliby rozumiani przez ponad sto milionów ludzi na świecie smile

33

Odp: Korporacyjny kolonializm

Myślę, że wszystko zależy od specyfiki pracy. Są miejsca, gdzie środowisko jest międzynarodowe i do tego klienci są zagraniczni. Jeżeli komunikacja ma być sprawna i dokładna, to po angielsku jest najłatwiej. Ja pracuję w takiej firmie i mimo że wielu zagranicznych kolegów w jakimś stopniu zna polski, to naprawdę nikt nie ma czasu bawić się w upewnianie, że na pewno każdy wszystko dokładnie zrozumiał. To nie jest utrudnianie, a ułatwianie. Dodam, że byłam w centrali swojej firmy w Niemczech i we Francji i tam też mówiono po angielsku. Inaczej sprawa miała się w mojej poprzedniej firmie, gdzie ogólnie pracowało się po polsku, ale była potrzebna jedna osoba z biegłym węgierskim. Ciężko im bylo znaleźć, wzięli młodą dziewczynę z Węgier z biegłym angielskim. I szok, bo dziewczyna 3 lata w Polsce i po polsku ani me, ani be. Opłacali jej lekcje polskiego.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021