wątpliwość - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: wątpliwość

Hej wszystkim!

Piszę, ponieważ mam pewną wątpliwość. Nie mam za bardzo z kim o tym pogadać, bo nie mam aż takiego zaufania o ludzi, żeby rozmawiać z nimi o sprawach intymnych. W każdym razie do brzegu.

Byłam z facetem 4 lata. Mieszkaliśmy, poważny związek, byliśmy szczęśliwi przez długi czas.

Długo dojrzewałam do seksu. On cierpliwie czekał. Uprawialiśmy wtedy petting itd. Zaczęliśmy się kochać. Machina ruszyła... wink

Finał jest taki, że on mnie zostawił. Dla kogoś innego. Jakiś czas po rozstaniu powiedział mi, że to co my robiliśmy, to chociaż w połowie nie był seks. I tu pojawia się moja wątpliwość.

Ja lubię seks. Lubię o nim rozmawiać, żartować. Nie mam problemu z nagością, nie chowam się, nie gaszę światła, wręcz przeciwnie, nie jestem pruderyjna, potrafię otwarcie mówić o swoich fantazjach. Potrafię, jeśli jest odpowiedni nastrój i partner za tym idzie, w pikantny sposób wyrazić czego chce. Lubię grę wstępną. Samymi pieszczotami w czułych miejscach można mnie doprowadzić do dużej przyjemności. Mam swoje ulubione pozycje, zdecydowanie przekroczyliśmy coś, co nazwać można klasyką, robiliśmy to w różnych pozycjach. Lubię lekką dominację, kiedy facet przejmuje inicjatywę, ale potrafię również przejąć kontrolę. Jestem otwarta na nowości, lubię eksperymentować, ale znam też swoje granice i wiem czego nie chcę i czego nie akceptuję. Lubię seks oralny. Zdecydowanie jako strona bierna smile Ale do czynnej potrzebowałam czasu, żeby się przełamać, ale zaczęliśmy to robić, to się również pojawiło i zaczynało sprawiać mi to przyjemność tak jak i jemu. Lubię bieliznę, lubię nią grać w czasie seksu. Lubiłam ubierać się np. w jego ulubioną sukienkę, bo mnie to również kręciło i podobało mi się, jako element gry wstępnej. Mogłabym tak dalej wymieniać.

W każdym razie na pewno musieliśmy jeszcze trochę wypracować ale szło to w fajną stronę i uważam, że byliśmy dobrani. Czasem nawet tęsknie za seksem z nim. Ale po tym jak mnie potraktował i z jakim niezrozumieniem i brakiem komunikacji spotkałam się z jego strony to to jest niemożliwe żebyśmy byli kiedykolwiek razem.

Z jego strony, jeśli chodzi o zgrzyty na tym tle, to obijało się oczywiście o częstotliwość. Ja nie ukrywam, miałam z tym kłopot. Był czas kiedy sporo chorowałam, brałam leki, miałam bardzo trudny czas w pracy. Było mi daleko do łóżka. Miałam też źle dobrane tabletki anty. Po jakimś czasie sprawy zaczęły wracać do normy, libido podskoczyło, zaczęło być lepiej. Druga rzecz to to, że chciał ode mnie seksu w pozycjach, które zwyczajnie sprawiały mi fizyczny ból i były dla mnie niewygodne. No i seks oralny. Nie do końca podoba mi się postawienie sprawy (;)) w taki sposób, że mam wstać, podejść, zdjąć mu spodnie i zrobić co trzeba (tutaj padała nazwa w stylu obciągania/robienia laski - mnie to totalnie odpycha, takie chamstwo i prostactwo dla mnie w tym brzmi...). No nie do końca chciałam, żeby wyglądało to w ten sposób. Raczej jako element gry wstępnej. Poza tym w łóżku dla mnie nie ma miejsca na wywieranie jakiejkolwiek presji. A czasem niektóre jego argumenty próbujące mnie do tego przekonać tak trochę wyglądały (w stylu bo kolega to to i to, a ja to to i to... - słabe trochę dla mnie).

I teraz moje pytanie. Bo po rozstaniu, po długim czasie, nazwijmy do rekonwalescencji, ogólnie dobrze się czułam, paradoksalnie. Pewna siebie, w dobrym nastroju itd. Skoro on twierdzi, że to nie był seks.. to co jest? Co to było? Trochę mnie ta rozmowa wyprowadziła z równowagi. Bo ja mam inne zdanie zupełnie. A jednak bardzo zależało mi na tym związku i bardzo przeżyłam to co się wydarzyło, dlatego nie chciałabym w przyszłości mieć obaw, że ktoś mnie zostawi przez takie coś lub zamknąć się na te sprawy. Chciał mi dopiec? Chciał zwalić winę za rozpad tego związku i swoje słabe czyny (zdrada) na mnie? Bo jeśli tak, to mu się zdecydowanie nie udało. Jestem ciekawa waszego zdania.

Ja rozumiem, że seks jest ważny. Ale związek się ani na nim nie kończy, ani na nim nie zaczyna. Jeśli jest wiele punktów stycznych, to bez przesady, ale dla mnie takie argumentowanie zrezygnowania z dobrze rokującego związku jest zwyczajnie niedojrzałe...

2 Ostatnio edytowany przez Misinx (2019-03-05 09:39:29)

Odp: wątpliwość

Z Twojego opisu wynika, że to był absolutnie seks, więc nie ma się co przejmować gadaniem jakiegoś gościa, który chyba jeszcze nie dorósł. Jak "kolega to to i to...", to mógł powiedzieć koledze, żeby mu to "to to i to..." zrobił big_smile

3

Odp: wątpliwość

To był seks.
A zachowanie gościa tylko świadczy o nim.

4

Odp: wątpliwość
hanya90 napisał/a:

I teraz moje pytanie. Bo po rozstaniu, po długim czasie, nazwijmy do rekonwalescencji, ogólnie dobrze się czułam, paradoksalnie. Pewna siebie, w dobrym nastroju itd. Skoro on twierdzi, że to nie był seks.. to co jest? Co to było? Trochę mnie ta rozmowa wyprowadziła z równowagi. Bo ja mam inne zdanie zupełnie. A jednak bardzo zależało mi na tym związku i bardzo przeżyłam to co się wydarzyło, dlatego nie chciałabym w przyszłości mieć obaw, że ktoś mnie zostawi przez takie coś lub zamknąć się na te sprawy. Chciał mi dopiec? Chciał zwalić winę za rozpad tego związku i swoje słabe czyny (zdrada) na mnie? Bo jeśli tak, to mu się zdecydowanie nie udało. Jestem ciekawa waszego zdania.

Podzielam wszystkie Twoje spostrzeżenia i wnioski, co do intencji Twojego Ex.
Nie mam wątpliwości, że między Wami był seks a on znalazł sobie pretekst, podkreślam SŁABY pretekst, żeby zrzucić z siebie na Ciebie odpowiedzialność albo winę za rozpad związku, bo pewnie sam czuł się z tym faktem nie najlepiej.

5 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-03-05 21:07:26)

Odp: wątpliwość

Nie szukaj w sobie winy- trafiłaś na palanta po prostu. Jak dla niego to nie był w połowie seks, to miał pecha- Ty miałaś więcej zabawy z tego- pozostało powiedzieć mu- tak mi przykro- ja bawiłam się świetnie, sorry.

6

Odp: wątpliwość

Dzięki Wam za odpowiedź. Nie ukrywam, że sposób w jaki o tym wszystkim mi zakomunikowal przekraczał jakiekolwiek granice sposobu w jaki należałoby zwracać się do kobiety - swojej byłej czy aktualnej. Niczym nie zasłużyłam sobie żeby mnie tak potraktowano, byłam zawsze w porządku, a w seksie nie ma dla mnie miejsca dla grubianstwa,  raczej partnerstwo, docenianie. Nie bardzo rozumiem faceta, który twierdzi, że miałam oszałamiające ciało, jednocześnie mówi mi że było beznadziejnie, nie wiem na prawdę o co mu chodzi. Jeśli kochasz ciało kobiety, z którą jesteś to od niej nie odchodzisz, nie traktujesz jej tak. Przyznam szczerze że sprawa mnie przyprawia o ból głowy  bo bardzo chciałabym się uwolnić od wpływu tej osoby na mnie. I nie bardzo wiem jak. Tłumacze sobie, przemawiam sobie do rozsądku a wciąż to we mnie tkwi hmm

7

Odp: wątpliwość

Akurat uwalnianie się od wpływu jest procedurą standardową:
- blokujesz go na komunikatorach, w telefonie i w mediach społecznościowych
- unikasz kontaktu z nim
- znajomym mówisz, w chwili gdy zaczynają o nim opowiadać, że nie życzysz sobie jakichkolwiek informacji na jego temat
- gdy on zwraca sie bezpośrednio do Ciebie - negujesz jego wypowiedź, wskazując na dysfunkcje umysłowe, albo udajesz, że go nie słyszysz i odchodzisz sobie.

8

Odp: wątpliwość

Wszystko z Tobą w porządku. Przestań robić rozkminki co twój chłopak miał na myśli. Szukaj nowego chłopaka. Jak będizesz ciągle odtwarzać w swoej głowie wszystko co Ci ten gość powiedział, to jeszcze się kompleksów nabawisz.

9

Odp: wątpliwość

Nawiązując do ostatniej odpowiedzi od Gary'ego - no właśnie wiem i absolutnie zgadzam się z Twoją opinią. Z tymi kompleksami. Problem polega na tym, że uważam siebie za wartościową osobę, uważam, że ze mną jest dokładnie wszystko w porządku po tym względem również, i ja lubię w sobie to co lubię jeśli chodzi o seks. Ale wiem też, że czuję się totalnie pokrzywdzona tym jak zostałam potraktowana. Ja rozumiem, że należy się odciąć w sensie fizycznym, w stylu te komunikatory itd. Ale ja bym chciała się odciąć od tkwiącego w mojej głowie właśnie tego analizowania, i tak dalej bo widzę jak to na mnie wpływa, że zaczynam w siebie jakoś wątpić, zupełnie niesłusznie. Co muszę sobie przepracować,żeby się od niego odciąć w mojej głowie, bo totalnie nie wiem. Nie wiem dlaczego się tak sugeruję jego opinią, skoro wiem doskonale, że ze mną wszystko ok, a raczej to jego stan umysłowy pozostawia wiele do życzenia. To to, że to odrzucenie mnie tak zabolało i mi to siedzi w głowie, że mnie zostawił?

Mam totalnie zdrowe podejście do seksu i wiem, że wszystko gra ale po tej historii. I jak mam sobie wyperswadować, że nie jest inaczej? Bo wcześniej miałam totalnie pewne siebie podejście, pozytywne nastawienie. a teraz mam jakieś dziwne te wątpliwości.

No nic, wezmę sobie Twoje słowa Gary o serca i zacznę aktywnie przestawać robić rozkminki na temat tego co on miał na myśli. Po prostu za każdym razem jak mi się to nawinie to dosłownie wykopię te myśli na księżyc. Może to coś da, mam taką nadzieję smile Tym bardziej, że chyba zwyczajnie nie warto się tym sugerować i trzebe to sobie wbić do głowy, ale czasem trudno zaakceptować fakt, że ktoś z kim się było i kochało nie o końca okazał się tym, za kogo go mieliśmy. Niestety.

Dzięki za odp! Ściskam ciepło.

10

Odp: wątpliwość
hanya90 napisał/a:

Dzięki Wam za odpowiedź. Nie ukrywam, że sposób w jaki o tym wszystkim mi zakomunikowal przekraczał jakiekolwiek granice sposobu w jaki należałoby zwracać się do kobiety - swojej byłej czy aktualnej. Niczym nie zasłużyłam sobie żeby mnie tak potraktowano, byłam zawsze w porządku, a w seksie nie ma dla mnie miejsca dla grubianstwa,  raczej partnerstwo, docenianie. Nie bardzo rozumiem faceta, który twierdzi, że miałam oszałamiające ciało, jednocześnie mówi mi że było beznadziejnie, nie wiem na prawdę o co mu chodzi. Jeśli kochasz ciało kobiety, z którą jesteś to od niej nie odchodzisz, nie traktujesz jej tak. Przyznam szczerze że sprawa mnie przyprawia o ból głowy  bo bardzo chciałabym się uwolnić od wpływu tej osoby na mnie. I nie bardzo wiem jak. Tłumacze sobie, przemawiam sobie do rozsądku a wciąż to we mnie tkwi hmm


Myśle, ze facet zwala na Ciebie cała winę za nieudany związek. Myśle, ze skoro uznawał, ze masz super ciało i wszystko w Twoim wizerunku mu wczesniej odpowiadało, to nie zrezygnowałby z tego tylko dlatego, ze seks był dla niego niezadowalający, jeśli ktoś kogoś naprawdę akceptuje i go potrzebuje raczej stara się rozmawiać o rzeczach, które względem jego nie wyglądają do końca tak jak by chciał lub jak je sobie wyobraża. 20letnie małżeństwa w końcu nie zakanczaja ich dlatego, ze coś im się nie podoba, tylko próbują najpierw o tym rozmawiać i zmienić to co nie do końca wyglada tak jak byśmy chcieli. Jeśli dwóm osoba zależy na tym samym, oboje starają się o tym rozmawiać i na bierząco naprawiać to co jest nie tak, a nie uciekać do kogoś innego. W Twojej sytuacji oznacza to raczej tylko tyle, ze byłaś zapchaniem wolnego czasu gdy nikogo innego nie było (przepraszam, ze tak to nazywam, ale wydaje mi się ze tak to wyglada). Na Twoim miejscu uznałabym faceta za dupka i zaczęła nowy rozdział, bo najwyraźniej na Ciebie nie zasłużył.

11 Ostatnio edytowany przez Gary (2019-03-10 12:26:32)

Odp: wątpliwość

Każdemu można powiedzieć coś drobnego i to zostaje w głowie. I to coś może wracać do głowy i albo człowieka wznosić w tym poczuciu własnej wartości, albo go degradować. Pomaleńku, całymi latami, po trochę w dół i w dół, albo w górę i górę. Nie wszyscy są tacy silni aby sobie z tym radzić.

Jeśli to dotyczy pracy, życia codziennego to mamy możliwość szybkiego sprawdzenia się w nowych warunkach.

Seks to delikatna sprawa, bo nie dość że nie sprawdzisz się jaka jesteś z innymi partnerami szybko, to w dodatku skoro chłopak Cię zostawił, a nie masz kolejnego chłopaka, to te myśli do Ciebie wracają i degradują twoje poczucie seksualnej pewności siebie. Więc albo masz doświadczenie z innymi wcześniejszymi chłopcami i masz w związku z tym dużą siłę, aby te złe myśli odgonić... albo będą one Cie stopniowo wyniszczać.

Tragedii nie ma... możesz normalnie żyć.

Ale wydaje mi sie, że seks jest na tyle ważny, że powinnaś szukać po prostu nowego chłopaka.

Twoja sytuacja jest podobna do sytuacji chłopaka który stracił erekcję przy pierwszych próbach seksu w życiu... wpada w spiralę -- nie miał erekcji, więc się stresuje, więc tym bardziej nie ma erekcji, więc jeszcze bardziej się stresuje, bo myśli że jest do niczego.

A seks to jak rozmowa między ludźmi. Z każdym jest inaczej, trzeba wyluzować, nie przejmować się. Jeśli dasz rady wyluzować, to nie musisz nic robić... PYtanie czy dasz radę... Bo rpzyszłaś tutaj na forum bo sobie sama z tym rady nie dałaś, prawda?

Czasami słyszę że ktoś jest "dobry w łóżku". Ale cóż to znaczy? To brzmi jakby "ona jest dobra w rozmowie" (???), albo "ona jest dobra w jedzeniu" (???). Każdy jest inny. Trzeba być sobą. Dziewczyna która "leży jak kłoda", ale z chęcią się oddaje, nic nie robi-- fajny seks. Dziewczyna która uważa że jest dobra w łóżku, bo gwałtownie robi loda nie jest dobra, bo to wcale nie przyjemne szarpanie.

12 Ostatnio edytowany przez hanya90 (2019-03-11 00:38:55)

Odp: wątpliwość

Rozumiem wszystko co napisałeś, podoba mi się porównanie z erekcja.

Problem tkwi w tym, że ja, podtrzymując to porównanie, wiem, że te erekcje osiągnęłam i to nie raz, a koleś twierdzi że było inaczej.

Miałam w sobie dużo energii, pewności siebie. Ta feralna rozmowa sprawiła że nie czuję się najlepiej.

Zwala cała wina na mnie, jest mi z tym ciężko, po prostu.

Wiem też co to za człowiek. On żyje i żył z umniejszania innych, nie bez przyczyny po zakończeniu związku czułam się jak nowonarodzona sama z sobą i pewna siebie. Dlatego też biorę poprawkę na to, że to jest jego sposób na ludzi. On wszystkich uważa za glupszych od siebie. Sam sposób w jaki że mną rozmawiał  ostatnio pozostawial wiele do życzenia.

Dla mnie seks to bliskość. Nie musi kończyć się orgazmem, dwójce ludzi ma być ze sobą dobrze. Na pewno nie jest to dla mnie pole to zdobywania punktów w bitwie pod tytułem "opowiem kumplom jak to zrobiła mi laske". Dla mnie to brak szacunku.

Prawda niestety jest też to, że po tego typu doświadczeniach jest mi trudno z łatwością pomyśleć o nowym związku. A jednocześnie chciałabym. Ale moja pewność siebie niestety spadła. Przed feralna rozmowa mogłabym góry przenosić.

Nie dam sobie wmówić że białe jest czarne a czarne jest białe.

Dla mnie to był seks w pełnym znaczeniu tego słowa. Ale jego wypowiedź mnie zwyczajnie wyprowadziła z równowagi. I zwyczajnie czuję się źle. On robi ze mnie winowajce tego że musiał się tak zachować a nie inaczej, bo było tak strasznie i założę się że szuka zrozumienia wśród innych ludzi na tym tle. Jeden ze znajomych zwrócił się do mnie ze no przecież jak ktoś nie jest szczęśliwy w tej sferze to na dłuższą metę tak się nie da.

No i jak ją mam się czuć skoro ten człowiek będąc ze mną uprawiał że mną seks a twierdzi że było inaczej i jeszcze opowiada to ludziom? Zwariować idzie.

Teraz dla mnie priorytetem jest to żeby sobie przetłumaczyć, że nie mam powodów do zmartwień i z podniesiona głową iść dalej i żyć zgodnie z własnymi wartościami.

13

Odp: wątpliwość

Postaw sie na jego miejscu - czekasz, napięcie rośnie, czekasz, czekasz. Fantazje - idealizowanie - jak to będzie. Po czym rzeczywistość sprowadza na ziemię a nawet pod ziemię, bo partnerka nie ma pojęcia co robi, i zachowuje się jakby wszystko co widzi było dziwne i niepoprawne.

Co robisz?

14

Odp: wątpliwość

Ale tak nie było, nie wiem skąd wniosek, że mogło do tego dojść. To co opisujesz to jak dla mnie mogło by się przydarzyć przy przygodnym jednorazowym seksie, nie w związku gdzie ludzie ze sobą rozmawiają, są ze sobą przez dłuższy czas i mogą wypracować pewne rzeczy wspólnie. Ba wyrażają zadowolenie, i sprawiają zupełnie ie inne wrażenie od tego, które finalnie następuje, czytaj rozstanie. Poza tym mam pojęcie co robiłam i robiliśmy i co on też robił.

Jak dla mnie to po prostu zakłamanie, próba szukania argumentów na coś, na co ktoś zwyczajnie ich nie ma. Ogólnie to wszystko co ten człowiek mówił to ja mogę przez dwa podzielić. Jego opinie są tak skrajnie różne, że powinnam przestać brać je pod uwagę chyba.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024