Witam, z moją partnerką jestem 6 lat, w trakcie związku kilka razy przylapalem Ją na kłamstwie, dotyczącym wyjść, gdzie np. twierdziła, że była w domu, i na kłamstwie dotyczącym pisania z facetami, w sposób odbiegający od koleżeńskiego. 1,5 roku temu rozstalismy się na pół roku, odezwała się po tym czasie, kompletnie odmieniona, dobra, kochana, wróciliśmy do Siebie, było raz lepiej raz gorzej, jak to w życiu. Ja teraz jestem na kontrakcie w Azji, a Jej zachowanie jest coraz bardziej dziwne, znikanie wieczorami, albo momenty takie, że piszemy ze Sobą, ja próbuje zadzwonić, i nagle dostaje info że nie może te raz rozmawiać, i znika np. na półtorej godziny. Zaczyna mnie to wszystko martwić, a z Nią nie da się dogadać, bo słyszę, że wg Niej jest wszystko ok. Zostałem już kilka razy zrobiony w konia, i nie chce kolejnych
ja próbuje zadzwonić, i nagle dostaje info że nie może te raz rozmawiać, i znika np. na półtorej godziny
A pytałeś ją o to?
Tak pytam zawsze, zawsze staram się rozmawiać, i mówić o tym co mnie boli i sprawia niepokój. Odpowiedź zawsze jest ta sama, nie robię nic złego, jest wszystko ok, i np tego samego dnia, wychodząc z pracy gubi zasięg na 1,5 godziny. Zaczęła mi robić jazdy, o to, że non stop na Nią narzekam, ale jeżeli codziennie są dziwne sytuacje, to o tym mówie.
Ale nie mogła rozmawiać bo co?
W chwili obecnej w Polsce nie ma szansy "zgubić" zasięg.
Jeśli uważasz że robi Ciebie w balona (a tak to wygląda) a stać Ciebie na detektywa to wynajmij a będziesz miał jasność.
5 2018-07-26 15:16:36 Ostatnio edytowany przez lukas35 (2018-07-26 15:18:22)
Akurat w miejscowości w której mieszka, są takie czarne dziury, ale nie na 1,5h. Nie mogła rozmawiać bo zaczęła robić kolację, swoją drogą zamiast odebrać i powiedzieć 2 słowa, to zdążyła je napisać, więc tak zajęta nie była. Generalnie takich sytuacji jest multum, a to jest zajęta i nie może się odezwać, a to zasięg, a to bateria, a to się zagadala itd. Zaskakujące są 2 rzeczy, zaraz po moim wyjeździe takich sytuacji nie było, zawsze zasięg był, wszystko działało, robiła coś w domu, to odbierala, odpalila kamerkę i gadaliśmy. Jak byłem w Polsce to też dobrze wiem, że jak z kimś rozmawiała, lub coś robiła, to powiedzmy godzinna rozmowa z koleżanką nie była problemem, teraz wszystko stanowi problem. Zawsze próbuje rozmawiać normalnie, spokojnie i np mówię "niunia, cały dzień prawie nie rozmawialiśmy, tesknie, a Ty na 3 godziny się zagadalas, szkoda" to zaraz mam akcje, że ja jej liczę czas, i Ona nie będzie dla mnie na zawołanie.
P.s co do detektywa to chodzi mi po głowie, szkoda, że nie mam tam znajomych żeby ktoś popatrzył tylko czy np jeśli mi mówi że jest w domu, czy gdzieś lub z kimś
6 2018-07-26 15:26:43 Ostatnio edytowany przez Klio (2018-07-26 15:27:02)
Na cholerę Ci detektyw? Skoro gdy tam byłeś i tuż po wyjeździe wszystko się dało, a teraz nic się nie da to wychodzi mi 2+2. W dodatku to odbijanie piłeczki zamiast normalnej rozmowy. Ty po prostu nie chcesz dodać...
No cóż jej wymówki są dziecinne, wygląda na to że masz "szwagra".
Na cholerę Ci detektyw? Skoro gdy tam byłeś i tuż po wyjeździe wszystko się dało, a teraz nic się nie da to wychodzi mi 2+2. W dodatku to odbijanie piłeczki zamiast normalnej rozmowy. Ty po prostu nie chcesz dodać...
Bo niektórzy to niedowiarki i słabo u nich z matematyką.
Najgorsze w tym są sprzeczności, bo dochodzi do normalnych rozmów, i wtedy mówi, że kocha, że czeka na mój powrót, ogólnie jest miło. Ja w sensie życiowym nie jestem Jej potrzebny, więc jeżeli zdradza, lub ma innego, to dlaczego nie chce się rozstać, kilka razy podnosilem taki argument.
Klio napisał/a:Na cholerę Ci detektyw? Skoro gdy tam byłeś i tuż po wyjeździe wszystko się dało, a teraz nic się nie da to wychodzi mi 2+2. W dodatku to odbijanie piłeczki zamiast normalnej rozmowy. Ty po prostu nie chcesz dodać...
Bo niektórzy to niedowiarki i słabo u nich z matematyką.
Bo ja wiem czy taki ze mnie niedowiarek, zdrada to dosyć poważna sprawa, i jeżeli z jej powodu mam kończyć związek, to wolał bym być jej pewien.
Moim zdaniem Twoja pani coś kręci, robi Cię w balona ale czy genezą tych kłamst jest coś poważnego (poznała kogoś) czy bardziej błaha sprawa (potrzebuje po prostu więcej czasu dla swoich spraw), to trudno ocenić. Wałek jednak z jej strony jest ewidentny.
Pytanie co chcesz z tym zrobić? Możesz rzecz jasna czekać aż wszystko się uspokoi do czasu gdy wrócisz, z tym że możesz sie nie doczekać i wylądować poza boiskiem
Moim zdaniem Twoja pani coś kręci, robi Cię w balona ale czy genezą tych kłamst jest coś poważnego (poznała kogoś) czy bardziej błaha sprawa (potrzebuje po prostu więcej czasu dla swoich spraw), to trudno ocenić. Wałek jednak z jej strony jest ewidentny.
Pytanie co chcesz z tym zrobić? Możesz rzecz jasna czekać aż wszystko się uspokoi do czasu gdy wrócisz, z tym że możesz sie nie doczekać i wylądować poza boiskiem
Najgorsze w tym są sprzeczności, bo dochodzi do normalnych rozmów, i wtedy mówi, że kocha, że czeka na mój powrót, ogólnie jest miło. Ja w sensie życiowym nie jestem Jej potrzebny, więc jeżeli zdradza, lub ma innego, to dlaczego nie chce się rozstać, kilka razy podnosilem taki argument.
Nie to, żebym się czepiała, ale to jeden pies... ![]()
Jeżeli w taki sposób zadajesz pytanie, to otrzymasz odpowiedź podnoszącą na duchu, nie uderzającą w jej wizerunek i niekoniecznie leżącą koło prawdy...
No i co Twoja luba odpowiadała na Twój argument?
14 2018-07-26 15:40:05 Ostatnio edytowany przez maku2 (2018-07-26 15:41:56)
Najgorsze w tym są sprzeczności, bo dochodzi do normalnych rozmów, i wtedy mówi, że kocha, że czeka na mój powrót, ogólnie jest miło. Ja w sensie życiowym nie jestem Jej potrzebny, więc jeżeli zdradza, lub ma innego, to dlaczego nie chce się rozstać, kilka razy podnosilem taki argument.
Bo widzisz tamten może być tylko dla zabawy a Ty może jesteś materiałem na męża.
Pisałeś że rozstaliście się na pół roku co było powodem? pytałeś co przez ten czas robiła? z kim?
Moim zdaniem Twoja pani coś kręci, robi Cię w balona ale czy genezą tych kłamst jest coś poważnego (poznała kogoś) czy bardziej błaha sprawa (potrzebuje po prostu więcej czasu dla swoich spraw), to trudno ocenić. Wałek jednak z jej strony jest ewidentny.
Pytanie co chcesz z tym zrobić? Możesz rzecz jasna czekać aż wszystko się uspokoi do czasu gdy wrócisz, z tym że możesz sie nie doczekać i wylądować poza boiskiem
Okres wakacji, to zawsze był z Jej strony koncert, wyjścia, znajomi itd. I wszystko ok, gdyby nie to, że wyjścia np. 5 razy w tygodniu. Były o to awantury, Ona w takich momentach zawsze wylaczala telefon, nie odbierala itd.
lukas35 napisał/a:Najgorsze w tym są sprzeczności, bo dochodzi do normalnych rozmów, i wtedy mówi, że kocha, że czeka na mój powrót, ogólnie jest miło. Ja w sensie życiowym nie jestem Jej potrzebny, więc jeżeli zdradza, lub ma innego, to dlaczego nie chce się rozstać, kilka razy podnosilem taki argument.
Nie to, żebym się czepiała, ale to jeden pies...
Jeżeli w taki sposób zadajesz pytanie, to otrzymasz odpowiedź podnoszącą na duchu, nie uderzającą w jej wizerunek i niekoniecznie leżącą koło prawdy...
No i co Twoja luba odpowiadała na Twój argument?
Zawsze to sa mi, że Ona kocha, i nie robi nic złego.
lukas35 napisał/a:Najgorsze w tym są sprzeczności, bo dochodzi do normalnych rozmów, i wtedy mówi, że kocha, że czeka na mój powrót, ogólnie jest miło. Ja w sensie życiowym nie jestem Jej potrzebny, więc jeżeli zdradza, lub ma innego, to dlaczego nie chce się rozstać, kilka razy podnosilem taki argument.
Bo widzisz tamten może być tylko dla zabawy a Ty może jesteś materiałem na męża.
Pisałeś że rozstaliście się na pół roku co było powodem? pytałeś co przez ten czas robiła? z kim?
Mniej więcej wiem co robiła, a powód był podobny do tego co jest teraz, coraz mniej Nas, coraz mniej czasu, coraz mniej ochoty na kontakt ze mną. Oczywiście rozstanie w okresie wakacji.
Ile wy macie lat?
Ile wy macie lat?
Ja 35, Ona 34 i 2 dzieci
Też by mi się odechciewało kontaktu z Tobą, jeślibym miała się tłumaczyć z każdego wyjścia i za każdym razem stawać przed Wysoką Komisją, która stwierdzałaby zasadność mojego wyjścia. Takie tatusiowanie robi krecią robotę pod związkiem. To jedno.
Drugą sprawą jednak jest to, że ona w przeszłości okłamywała Cię, a obecnie zachowuje się podobnie, jak w tamtym czasie. Ponownie 2+2. Ty jej jęczysz dlaczego się ze mną nie rozstaniesz, a ona na to "kocham Cię" i olewa Cię dalej. Jeżeli dla Ciebie do przyjęcia w związku jest takie podejście do Ciebie i jedynie zdrada zmieniłaby cokolwiek, to cóż...
Przez chwilę miałem myśl żeby postawić Ją pod ścianą, i powiedzieć, albo mam wgląd w lokalizację i fotkę co robisz, albo się rozstaniemy, ale z góry znam reakcje.
Przez chwilę miałem myśl żeby postawić Ją pod ścianą, i powiedzieć, albo mam wgląd w lokalizację i fotkę co robisz, albo się rozstaniemy, ale z góry znam reakcje.
Serio masz 35 lat? ![]()
Też by mi się odechciewało kontaktu z Tobą, jeślibym miała się tłumaczyć z każdego wyjścia i za każdym razem stawać przed Wysoką Komisją, która stwierdzałaby zasadność mojego wyjścia. Takie tatusiowanie robi krecią robotę pod związkiem. To jedno.
Drugą sprawą jednak jest to, że ona w przeszłości okłamywała Cię, a obecnie zachowuje się podobnie, jak w tamtym czasie. Ponownie 2+2. Ty jej jęczysz dlaczego się ze mną nie rozstaniesz, a ona na to "kocham Cię" i olewa Cię dalej. Jeżeli dla Ciebie do przyjęcia w związku jest takie podejście do Ciebie i jedynie zdrada zmieniłaby cokolwiek, to cóż...
To nie jest tatusiowanie. Jeżeli widzę ze wszystko co było wykonalne, teraz nie jest możliwe, jeżeli od paru miesięcy codziennie słyszę, "Nie teraz, zaraz, później, jutro, poczekaj", jeżeli też nie ma dnia, żeby nie wyparowała na kilka godzin, to i gadać zaczynam.
Problem w tym że Ty już nie masz do niej zaufania a będąc daleko go nie odzyskasz. Problemem nie jest to że często wychodzi ale że Tobie o tym nie mówi, tak od siebie w rozmowie. Nie możesz wymagać żeby siedziała na tyłku w domu i czekała kiedy się odezwiesz. Porównaj sobie okres gdy się rozstaliście czy tak samo się zachowywała (pytałem dlaczego się rozstaliście)
Ma 2 dzieci pewnie była zamężna co było powodem rozwodu?
lukas35 napisał/a:Przez chwilę miałem myśl żeby postawić Ją pod ścianą, i powiedzieć, albo mam wgląd w lokalizację i fotkę co robisz, albo się rozstaniemy, ale z góry znam reakcje.
![]()
![]()
![]()
Serio masz 35 lat?
Tak serio, i wiem jaki wydaje się ten pomysł, ale jeżeli nie jestem w stanie dojść do porozumienia, i w dodatku jest mnóstwo sytuacji które "śmierdzą" to co innego ?? Rozmowa nie, prośba nie, a patrząc w przeszłość wiem, że jeżeli robi coś złego, to jeśli Jej się nie złapie za rękę, to się nie przyzna
Klio napisał/a:Też by mi się odechciewało kontaktu z Tobą, jeślibym miała się tłumaczyć z każdego wyjścia i za każdym razem stawać przed Wysoką Komisją, która stwierdzałaby zasadność mojego wyjścia. Takie tatusiowanie robi krecią robotę pod związkiem. To jedno.
Drugą sprawą jednak jest to, że ona w przeszłości okłamywała Cię, a obecnie zachowuje się podobnie, jak w tamtym czasie. Ponownie 2+2. Ty jej jęczysz dlaczego się ze mną nie rozstaniesz, a ona na to "kocham Cię" i olewa Cię dalej. Jeżeli dla Ciebie do przyjęcia w związku jest takie podejście do Ciebie i jedynie zdrada zmieniłaby cokolwiek, to cóż...To nie jest tatusiowanie. Jeżeli widzę ze wszystko co było wykonalne, teraz nie jest możliwe, jeżeli od paru miesięcy codziennie słyszę, "Nie teraz, zaraz, później, jutro, poczekaj", jeżeli też nie ma dnia, żeby nie wyparowała na kilka godzin, to i gadać zaczynam.
I nie zastanawia Cię to, że sam fakt bezceremonialnego zbywania Ciebie przez miesiące nie jest wystarczającym powodem do tego, żebyś to Ty sam powiedział żegnam? Zamiast tego dopytujesz ją czemu z Tobą nie zerwie. Urządzasz sceny, które do niczego nie prowadzą. Obmyślasz fortele, które tylko Ciebie poniżają. Po co to wszystko? Czy nie uważasz, że stać Cię na związek, w którym Ty, Twoje uczucia i potrzeby będą szanowane (oczywiście z wzajemnością)?
Problem w tym że Ty już nie masz do niej zaufania a będąc daleko go nie odzyskasz. Problemem nie jest to że często wychodzi ale że Tobie o tym nie mówi, tak od siebie w rozmowie. Nie możesz wymagać żeby siedziała na tyłku w domu i czekała kiedy się odezwiesz. Porównaj sobie okres gdy się rozstaliście czy tak samo się zachowywała (pytałem dlaczego się rozstaliście)
Ma 2 dzieci pewnie była zamężna co było powodem rozwodu?
Mąż Ją zdradził. Siedzenia na dupie to nie, tylko jeżeli ma czas na znajomych kilka razy w tygodniu, a na Swojego faceta nie, to już nie fajnie. Jak wracaliśmy do Siebie, to była bardzo mądra, rozumiała mój brak zaufania, twierdziła, że nigdy nie zrobi już nic takiego co spowoduje, że nie będę jej pewny, że wie jak wszystko naprawić itp.
lukas35 napisał/a:Klio napisał/a:Też by mi się odechciewało kontaktu z Tobą, jeślibym miała się tłumaczyć z każdego wyjścia i za każdym razem stawać przed Wysoką Komisją, która stwierdzałaby zasadność mojego wyjścia. Takie tatusiowanie robi krecią robotę pod związkiem. To jedno.
Drugą sprawą jednak jest to, że ona w przeszłości okłamywała Cię, a obecnie zachowuje się podobnie, jak w tamtym czasie. Ponownie 2+2. Ty jej jęczysz dlaczego się ze mną nie rozstaniesz, a ona na to "kocham Cię" i olewa Cię dalej. Jeżeli dla Ciebie do przyjęcia w związku jest takie podejście do Ciebie i jedynie zdrada zmieniłaby cokolwiek, to cóż...To nie jest tatusiowanie. Jeżeli widzę ze wszystko co było wykonalne, teraz nie jest możliwe, jeżeli od paru miesięcy codziennie słyszę, "Nie teraz, zaraz, później, jutro, poczekaj", jeżeli też nie ma dnia, żeby nie wyparowała na kilka godzin, to i gadać zaczynam.
I nie zastanawia Cię to, że sam fakt bezceremonialnego zbywania Ciebie przez miesiące nie jest wystarczającym powodem do tego, żebyś to Ty sam powiedział żegnam? Zamiast tego dopytujesz ją czemu z Tobą nie zerwie. Urządzasz sceny, które do niczego nie prowadzą. Obmyślasz fortele, które tylko Ciebie poniżają. Po co to wszystko? Czy nie uważasz, że stać Cię na związek, w którym Ty, Twoje uczucia i potrzeby będą szanowane (oczywiście z wzajemnością)?
Coraz częściej mam właśnie takie myśli, momentami też żałuję, że był ten powrót, bo dałem się nabrać. Najgorsze jest to, że zaufanie była by w stanie budować bardzo łatwo, odebrać telefon, odebrać video, po 1 fakt rozmowy jest miły, po 2 przy okazji wiem, że wszystko ok
29 2018-07-26 16:07:35 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-07-26 16:10:49)
santapietruszka napisał/a:lukas35 napisał/a:Przez chwilę miałem myśl żeby postawić Ją pod ścianą, i powiedzieć, albo mam wgląd w lokalizację i fotkę co robisz, albo się rozstaniemy, ale z góry znam reakcje.
![]()
![]()
![]()
Serio masz 35 lat?
Tak serio, i wiem jaki wydaje się ten pomysł, ale jeżeli nie jestem w stanie dojść do porozumienia, i w dodatku jest mnóstwo sytuacji które "śmierdzą" to co innego ?? Rozmowa nie, prośba nie, a patrząc w przeszłość wiem, że jeżeli robi coś złego, to jeśli Jej się nie złapie za rękę, to się nie przyzna
Ale po co Ty ją chcesz złapać za rękę? Jeśli Ci jest źle z jej zachowaniem, rozmawiasz, a ona nie reaguje, to po prostu się z nią rozstań, a nie wymagaj jakichś fotek, lokalizacji, może jeszcze pas cnoty jej załóż? Uważasz, że jak będziesz miał pełną kontrolę, to się zrobi między Wami jakoś lepiej? Po jaką choinkę trwasz w związku, jeśli nie masz zaufania do drugiej osoby, i na dodatek jeszcze czekasz, aż ewentualnie ona zerwie???
W jakim wieku są dzieci? Tak sobie myślę, że po prostu w okresie wakacji wymagają więcej uwagi (więcej poświęconego czasu, spacery, wycieczki, zajęcia) niż w roku szkolnym, a Ty zawracasz po prostu kobiecie głowę, kiedy ma na niej co innego... i na dodatek wymagasz spowiedzi z całego dnia, gdzie była, co robiła i do tego jeszcze fochy stroisz. Świętemu by cierpliwości brakło.
Pozostaje Ci tylko szczera spokojna rozmowa w której przedstawisz swoje odczucia, jeśli to zrozumie i zmieni swoją postawę do Ciebie to ok jak nie ... cóż powinieneś odejść.
lukas35 napisał/a:santapietruszka napisał/a:
![]()
![]()
![]()
Serio masz 35 lat?
Tak serio, i wiem jaki wydaje się ten pomysł, ale jeżeli nie jestem w stanie dojść do porozumienia, i w dodatku jest mnóstwo sytuacji które "śmierdzą" to co innego ?? Rozmowa nie, prośba nie, a patrząc w przeszłość wiem, że jeżeli robi coś złego, to jeśli Jej się nie złapie za rękę, to się nie przyzna
Ale po co Ty ją chcesz złapać za rękę? Jeśli Ci jest źle z jej zachowaniem, rozmawiasz, a ona nie reaguje, to po prostu się z nią rozstań, a nie wymagaj jakichś fotek, lokalizacji, może jeszcze pas cnoty jej załóż? Uważasz, że jak będziesz miał pełną kontrolę, to się zrobi między Wami jakoś lepiej? Po jaką choinkę trwasz w związku, jeśli nie masz zaufania do drugiej osoby, i na dodatek jeszcze czekasz, aż ewentualnie ona zerwie???
W jakim wieku są dzieci? Tak sobie myślę, że po prostu w okresie wakacji wymagają więcej uwagi niż w roku szkolnym, a Ty zawracasz po prostu kobiecie głowę, kiedy ma na niej co innego...
Dzieci 11 i 15 lat, i akurat w okresie wakacyjnym, przeważnie jest tak, że dzieci Sobie Ona Sobie. Zaufania nie mam, bo Ona wiedząc jak potrafiła się zachowywać, zaufania nie buduje ani odrobinę. O zerwaniu mówiłem w kontekście takim, że zapytałem, że jeżeli nie widzi potrzeby kontaktu, olewa mnie itd. To po co ze mną jest.
Zaufania nie mam, bo Ona wiedząc jak potrafiła się zachowywać, zaufania nie buduje ani odrobinę. O zerwaniu mówiłem w kontekście takim, że zapytałem, że jeżeli nie widzi potrzeby kontaktu, olewa mnie itd. To po co ze mną jest.
A po co Ty z nią jesteś?
Pozostaje Ci tylko szczera spokojna rozmowa w której przedstawisz swoje odczucia, jeśli to zrozumie i zmieni swoją postawę do Ciebie to ok jak nie ... cóż powinieneś odejść.
Takie rozmowy były, i podobno rozumiała, i mówią, że pomyśli i zrobi tak żeby było dobrze, po czym w ten sam dzień napiszę mi wieczorem "robie kolacje" , i kolejny odzew jest o 3 w nocy, "Boże nie wiem kiedy zasnelamna siedząco na kanapie", innego dnia dla odmiany, napiszedo mnie, że wychodzi z pracy, moje wiadomości przestają dochodzić, po 2 godzinach pisze mi że zasięg itd. Takich sytuacji jest mnóstwo.
lukas35 napisał/a:Zaufania nie mam, bo Ona wiedząc jak potrafiła się zachowywać, zaufania nie buduje ani odrobinę. O zerwaniu mówiłem w kontekście takim, że zapytałem, że jeżeli nie widzi potrzeby kontaktu, olewa mnie itd. To po co ze mną jest.
A po co Ty z nią jesteś?
Ja jestem z Nią bo kocham, bo pamiętam, że potrafilo być Nam bardzo dobrze, i potrafiliśmy się bardzo dobrze dogadywać.
Jesteście razem 6 lat, chcecie żyć w wolnym związku czy masz obiekcje co do ślubu?
Dlaczego nie odchodzi? jak już pisałem możesz być dobrym materiałem na męża.
santapietruszka napisał/a:lukas35 napisał/a:Zaufania nie mam, bo Ona wiedząc jak potrafiła się zachowywać, zaufania nie buduje ani odrobinę. O zerwaniu mówiłem w kontekście takim, że zapytałem, że jeżeli nie widzi potrzeby kontaktu, olewa mnie itd. To po co ze mną jest.
A po co Ty z nią jesteś?
Ja jestem z Nią bo kocham, bo pamiętam, że potrafilo być Nam bardzo dobrze, i potrafiliśmy się bardzo dobrze dogadywać.
To wytłumacz mi, jak kochasz, skoro nie masz zaufania. Co to dla Ciebie znaczy, że ją kochasz?
lukas35 napisał/a:santapietruszka napisał/a:A po co Ty z nią jesteś?
Ja jestem z Nią bo kocham, bo pamiętam, że potrafilo być Nam bardzo dobrze, i potrafiliśmy się bardzo dobrze dogadywać.
To wytłumacz mi, jak kochasz, skoro nie masz zaufania. Co to dla Ciebie znaczy, że ją kochasz?
Tego że kocham jestem pewien. A co do zaufania, jeżeli ktoś je stracił, to trzeba je odbudować, z powietrza się nie weźmie
A co do zaufania, jeżeli ktoś je stracił, to trzeba je odbudować, z powietrza się nie weźmie
Fajnie, tylko to ten ktoś musi chcieć, a nie że Ty będziesz kontrolował całe życie drugiej osoby i zdecydujesz, czy już ufasz, czy jeszcze nie. Jeśli według Ciebie ona nie odbudowuje tego zaufania, to się z nią rozstań. A nie wypytuj o każdą minutę życia i gdzie leżał telefon, skoro nie było zasięgu... Ponowię pytanie - po co z nią jesteś, skoro jej nie ufasz i Twoim zdaniem ona nie robi nic, żeby to Twoje zaufanie odbudować? Ładna jest? Bogata?
santapietruszka napisał/a:lukas35 napisał/a:Ja jestem z Nią bo kocham, bo pamiętam, że potrafilo być Nam bardzo dobrze, i potrafiliśmy się bardzo dobrze dogadywać.
To wytłumacz mi, jak kochasz, skoro nie masz zaufania. Co to dla Ciebie znaczy, że ją kochasz?
Tego że kocham jestem pewien. A co do zaufania, jeżeli ktoś je stracił, to trzeba je odbudować, z powietrza się nie weźmie
Pewnie wiesz że najpierw umiera zaufanie a potem uczucie?
lukas35 napisał/a:santapietruszka napisał/a:To wytłumacz mi, jak kochasz, skoro nie masz zaufania. Co to dla Ciebie znaczy, że ją kochasz?
Tego że kocham jestem pewien. A co do zaufania, jeżeli ktoś je stracił, to trzeba je odbudować, z powietrza się nie weźmie
Pewnie wiesz że najpierw umiera zaufanie a potem uczucie?
Niestety wiem
Dziś kolejny ciekawy dzień
wstałem, popisalismy pół godziny i luba poszła na drzemkę, 4 godzinną, wstała, godzina pisania, ale takiego ja 3 zdania, a Ona, Yhym, acha, Oki. Starałem się zadzwonić bo wychodziła z domu do apteki, ale oczywiście się nie udało bo zasięg
po tym już wiedziałem, że koniec na dzisiaj kontaktu, i task było, dostałem tylko info, że jest w domu, przeszedł brat. Potem przez 5h, raz na godzinę od niej Yhym, acha, i komunikat, jestem w łóżku idę spać, żeby nie było, tak wygląda prawie codziennie.
42 2018-07-26 22:52:31 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2018-07-26 22:53:21)
Facet, Ty co 15 minut do niej piszesz i oczekujesz natychmiastowej odpowiedzi? Jak przyszedł brat, to chyba z bratem rozmawia, a nie siedzi z nosem w telefonie, żeby gadać z Tobą? Jesteś tak nachalny, że ja to bym Cię chyba zablokowała, świętą ta Twoja kobieta ma cierpliwość...
43 2018-07-26 23:02:46 Ostatnio edytowany przez lukas35 (2018-07-26 23:12:30)
Facet, Ty co 15 minut do niej piszesz i oczekujesz natychmiastowej odpowiedzi? Jak przyszedł brat, to chyba z bratem rozmawia, a nie siedzi z nosem w telefonie, żeby gadać z Tobą? Jesteś tak nachalny, że ja to bym Cię chyba zablokowała, świętą ta Twoja kobieta ma cierpliwość...
Posłuchaj, przede wszystkim, sama mnie tego nauczyła, bo po moim wyjeździe, notorycznie pisała i dzwoniła, rozumiem, że od tego czy Jej się chce uzależniony jest Nasz kontakt, kolejna rzecz to dysproporcje, bo takie "przypadki" ma codziennie od 2 miesięcy, jeżeli ma czas na znajomych, na brata itd. To dlaczego jest notoryczny brak czasu dla Nas ?? Ja nie ma pretensji że z bratem, czy ze znajomymi. Ja mam "ale" do tego, że wiecznie nie ma czasu na Nas, a dla wszystkich i na wszystko inne ma. Zawsze myślę sobie, że jeżeli jest miłość i tęsknota, to i czas i chęci będą. Jeszcze dochodzi to, że nie raz było tak, że przyjezdzalem na weekend, i tak ja Ty ujelas to siedziała z nosem w telefonie, a to gra, a to koleżanka pisze, a to ktoś zadzwoni, rozumiem, że tylko jak ja pisze lub dzwonię to jest problem, jak ktoś inny to jest ok
santapietruszka napisał/a:Facet, Ty co 15 minut do niej piszesz i oczekujesz natychmiastowej odpowiedzi? Jak przyszedł brat, to chyba z bratem rozmawia, a nie siedzi z nosem w telefonie, żeby gadać z Tobą? Jesteś tak nachalny, że ja to bym Cię chyba zablokowała, świętą ta Twoja kobieta ma cierpliwość...
Posłuchaj, przede wszystkim, sama mnie tego nauczyła, bo po moim wyjeździe, notorycznie pisała i dzwoniła, rozumiem, że od tego czy Jej się chce uzależniony jest Nasz kontakt, kolejna rzecz to dysproporcje, bo takie "przypadki" ma codziennie od 2 miesięcy, jeżeli ma czas na znajomych, na brata itd. To dlaczego jest notoryczny brak czasu dla Nas ?? Ja nie ma pretensji że z bratem, czy ze znajomymi. Ja mam "ale" do tego, że wiecznie nie ma czasu na Nas, a dla wszystkich i na wszystko inne ma. Zawsze myślę sobie, że jeżeli jest miłość i tęsknota, to i czas i chęci będą.
Pięknie to Sancie wytłumaczyłeś. Teraz wytłumacz to sobie...
45 2018-07-26 23:15:13 Ostatnio edytowany przez lukas35 (2018-07-26 23:25:49)
lukas35 napisał/a:santapietruszka napisał/a:Facet, Ty co 15 minut do niej piszesz i oczekujesz natychmiastowej odpowiedzi? Jak przyszedł brat, to chyba z bratem rozmawia, a nie siedzi z nosem w telefonie, żeby gadać z Tobą? Jesteś tak nachalny, że ja to bym Cię chyba zablokowała, świętą ta Twoja kobieta ma cierpliwość...
Posłuchaj, przede wszystkim, sama mnie tego nauczyła, bo po moim wyjeździe, notorycznie pisała i dzwoniła, rozumiem, że od tego czy Jej się chce uzależniony jest Nasz kontakt, kolejna rzecz to dysproporcje, bo takie "przypadki" ma codziennie od 2 miesięcy, jeżeli ma czas na znajomych, na brata itd. To dlaczego jest notoryczny brak czasu dla Nas ?? Ja nie ma pretensji że z bratem, czy ze znajomymi. Ja mam "ale" do tego, że wiecznie nie ma czasu na Nas, a dla wszystkich i na wszystko inne ma. Zawsze myślę sobie, że jeżeli jest miłość i tęsknota, to i czas i chęci będą.
Pięknie to Sancie wytłumaczyłeś. Teraz wytłumacz to sobie...
Ciągle się staram wbić to sobie do łba. Przeszkadza mi w tym tylko Ona
bo słyszę, że kocha, że tęskni itp. tylko nic z tego nie wynika. I umówmy się, mi nie chodzi o kontakt notoryczny, może się nie odzywać pół dnia, ale niech też poświęci trochę czasu Swojemu facetowi. Jeśli w jeden dzień ma czas żeby komuś poświęcić 5godzin, w drugi to samo, i na trzeci też, a ja dostaje ochlapy w postaci pół słówek, i braku rozmowy w jednym ciągu, bo bez względu na porę dnia znika, to coś nie tak. W związku to też chyba polega na tym, żeby Swoje życie podzielić na dwie osoby, a tu jest jedną ONA, i jej zajęcia, jej znajomi, jej rozmowy
Ciągle się staram wbić to sobie do łba. Przeszkadza mi w tym tylko Ona
bo słyszę, że kocha, że tęskni itp. tylko nic z tego nie wynika
Z jej mówienia nic nie wynika i z Twojego też nie, także win-win
Pożaliłeś się, zrzuciłeś to, co leżało Ci na wątrobie. Jakby co, to zawsze możesz tu wpaść i się pożalić jeszcze. Tymczasem dobranoc.
lukas35 napisał/a:Ciągle się staram wbić to sobie do łba. Przeszkadza mi w tym tylko Ona
bo słyszę, że kocha, że tęskni itp. tylko nic z tego nie wynika
Z jej mówienia nic nie wynika i z Twojego też nie, także win-win
Pożaliłeś się, zrzuciłeś to, co leżało Ci na wątrobie. Jakby co, to zawsze możesz tu wpaść i się pożalić jeszcze. Tymczasem dobranoc.
Coś tam wynika, bo napisałem dzisiaj, że zwijam się z jej poczekalni, i jak będzie miała czas i chęci, to możemy porozmawiać w 4 oczy jak wrócę do Polski. Dobranoc
P.s Ona od momentu mojego wyjazdu, nie miała problemu ze mną, zawsze jak chciała i potrzebowała to byłem, szkoda, że bez wzajemności
Ma 34 lata, 2 dzieci i 5 razy w tygodniu ma czas na imprezy , koncerty z przyjaciółmi ?
Z kim są wtedy jej dzieci ?
Nie potrzebują jej obecności , pomocy w odrobieniu lekcji, dopilnowaniu itd ?
Piszesz , ze maz ja zdradził ale z Twojego opisu jej zachowania wynika , ze mogłoby być na odwrót .
Skąd wiesz jak było u nich ?
Oczywiście , ze może się zdarzyć brak odpowiedzi na SMS czy telefon ale nie codziennie.
Tym bardziej , jezelibprzedtem nie było takich sytuacji.
49 2018-07-31 02:12:43 Ostatnio edytowany przez lukas35 (2018-07-31 02:15:25)
Ma 34 lata, 2 dzieci i 5 razy w tygodniu ma czas na imprezy , koncerty z przyjaciółmi ?
Z kim są wtedy jej dzieci ?
Nie potrzebują jej obecności , pomocy w odrobieniu lekcji, dopilnowaniu itd ?Piszesz , ze maz ja zdradził ale z Twojego opisu jej zachowania wynika , ze mogłoby być na odwrót .
Skąd wiesz jak było u nich ?Oczywiście , ze może się zdarzyć brak odpowiedzi na SMS czy telefon ale nie codziennie.
Tym bardziej , jezelibprzedtem nie było takich sytuacji.
Dzieciaki są dosyć samodzielne. Co do braków kontaktu, to wiadomo, może się to zdarzyć każdemu, tylko właśnie, mam obraz Jej z czasu jak byłem w Polsce, telefon przy tyłku, brak problemu z odpisywaniem znajomym, brak problemu z gadaniem itd. obraz z okresu kiedy tu przylecialem gdzie pisała i dzwoniła notoroczynie, ja to mały pikuś jestem, przy tym ile wtedy Ona pisała i dzwoniła. I w pewnym momencie się zmieniło, była to taka huśtawka okropna, bo np. Jednego dnia robi rzecz "x" i sama co chwilę pisze, dzwoni, na drugi dzień robi tą samą rzecz "x", i np przez 6h nie jest w stanie zerknąć i się odezwać. Najpierw sama uczy i pokazuje, że w różnych sytuacjach umie się odzywać, i nie ma żadnego problemu, a potem odwraca o 180 stopni, i ja mam się dostosować bo zmieniła zdanie.
P.s na ten moment urwalem kontakt
Dzisiaj w nocy się odezwała, oczywiście lament, że Ona kocha, że nie radzi Sobie z tym itd. wszystko miło czule... oczywiście rano dzień dobry, i przez następne 11 godzin może 2-3 zdania, czyli standard z ostatniego czasu. Potem dokonczylismy rozmowę, stwierdziła, że nie potrzebuje kontaktu tak często, że wystarczy Jej co parę godzin. Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, i szczerze to czuje się jak zabawka, bo jak miała ochotę to była 24h na dobę, a teraz zdecydowała, że będzie mniej, i ja nie mam nic dogadać, tylko robić to co Pani chce. Jak ostatnio poprosiłem o poważną rozmowę, o konkretnym czasie, bo wiedziałem, że mam wolne, to stwierdziła, że chce Nią dyrygowac
A spytałeś jak widzi waszą przyszłość? i nie odpowiedziałeś mi czy chcecie żyć w wolnym związku czy Ty nie chcesz się chajtać?
A spytałeś jak widzi waszą przyszłość? i nie odpowiedziałeś mi czy chcecie żyć w wolnym związku czy Ty nie chcesz się chajtać?
Plany na ślub były, i wyglądało tak, że obydwie strony tego chcą, co do przyszłości, to Ona nie do końca jest osobą która by na to odpowiedziała, raczej bym usłyszał, że nie myśli o tym, tylko patrzy na to co jest teraz.
Jeśli jest tak jak piszesz to cienko to widzę. Ona z Tobą planowała (czyli już planów nie ma?) ślub ale nie planuje przyszłości? Czyli "Jesteś to jesteś, a jak cię nie ma to też niewielki kram " tak to mamy rozumieć? Cienko to widzę gdy komuś zależy, gdy ktoś kocha to chce być z tym kimś cały czas, jeśli jej wystarczy sporadyczny kontakt co kilka godzi, to jak sobie wyobraża wspólne życie? Czy ten związek ją nie przytłoczy?
Jeśli jest tak jak piszesz to cienko to widzę. Ona z Tobą planowała (czyli już planów nie ma?) ślub ale nie planuje przyszłości? Czyli "Jesteś to jesteś, a jak cię nie ma to też niewielki kram " tak to mamy rozumieć? Cienko to widzę gdy komuś zależy, gdy ktoś kocha to chce być z tym kimś cały czas, jeśli jej wystarczy sporadyczny kontakt co kilka godzi, to jak sobie wyobraża wspólne życie? Czy ten związek ją nie przytłoczy?
Wiesz co jest w tym dobre, że jak z Nią pisałem, to Ona twierdzi, że kompletnie nic się nie zmieniło, po za tym, że nie chce Jej się pisać, i ja będąc na drugim końcu świata się zastanawiam, w takim razie jaki ma my mieć kontakt, telepatyczny ?? Jaśnie Pani zarzadzila brak kontaktu, i tak ma być
55 2018-08-03 12:37:07 Ostatnio edytowany przez maku2 (2018-08-03 12:38:44)
A co to znaczy:
"że nie radzi Sobie z tym itd" ? z czym ona sobie nie radzi? z waszym związkiem?
Wiesz jak to wygląda z boku? że Wy jesteście w związku ALE przyjacielskim, przynajmniej z jej strony. Czasem jak zjedziesz to i się bzykniecie, wiesz tak po przyjacielsku no i żebyś czasem z tą przyjaźnią nie poszedł gdzieś indziej. Chyba dobrze zarabiasz, potrafisz się zachować w towarzystwie, słowem facet materiał na partnera.
Cyt:" Witam, z moją partnerką jestem 6 lat, w trakcie związku kilka razy przylapalem Ją na kłamstwie, dotyczącym wyjść, gdzie np. twierdziła, że była w domu, i na kłamstwie dotyczącym pisania z facetami, w sposób odbiegający od koleżeńskiego. 1,5 roku temu rozstalismy się na pół roku, odezwała się po tym czasie, kompletnie odmieniona, dobra, kochana, wróciliśmy do Siebie"
Naprawdę uważasz ze ona się zmieniła? Ja myślę że ona nadal to robi (pisze z innymi, spotyka się z innymi) sądzę że Ty sobie z tego zdajesz sprawę i wahasz się co masz robić.
Chcesz się nadal bawić w ten "związek" to ok Twoja wola ale coś z tego miej. Zacznij grać według jej reguł czyli ona kontakt Ty kontakt, nie odpisuje, Ty nie odpisujesz, pisze po 2 godzinach Ty piszesz po 4 godzinach(jakby pytała dlaczego tak późno - bo byłem zajęty itp) dziecinne? pewnie że tak ale przecież ma być zabawnie to się baw jak ona. I pamiętaj masz tam kolegów to nie siedź na tyłku tez się baw.
A co to znaczy:
"że nie radzi Sobie z tym itd" ? z czym ona sobie nie radzi? z waszym związkiem?
Wiesz jak to wygląda z boku? że Wy jesteście w związku ALE przyjacielskim, przynajmniej z jej strony. Czasem jak zjedziesz to i się bzykniecie, wiesz tak po przyjacielsku no i żebyś czasem z tą przyjaźnią nie poszedł gdzieś indziej. Chyba dobrze zarabiasz, potrafisz się zachować w towarzystwie, słowem facet materiał na partnera.
Cyt:" Witam, z moją partnerką jestem 6 lat, w trakcie związku kilka razy przylapalem Ją na kłamstwie, dotyczącym wyjść, gdzie np. twierdziła, że była w domu, i na kłamstwie dotyczącym pisania z facetami, w sposób odbiegający od koleżeńskiego. 1,5 roku temu rozstalismy się na pół roku, odezwała się po tym czasie, kompletnie odmieniona, dobra, kochana, wróciliśmy do Siebie"
Naprawdę uważasz ze ona się zmieniła? Ja myślę że ona nadal to robi (pisze z innymi, spotyka się z innymi) sądzę że Ty sobie z tego zdajesz sprawę i wahasz się co masz robić.
Chcesz się nadal bawić w ten "związek" to ok Twoja wola ale coś z tego miej. Zacznij grać według jej reguł czyli ona kontakt Ty kontakt, nie odpisuje, Ty nie odpisujesz, pisze po 2 godzinach Ty piszesz po 4 godzinach(jakby pytała dlaczego tak późno - bo byłem zajęty itp) dziecinne? pewnie że tak ale przecież ma być zabawnie to się baw jak ona. I pamiętaj masz tam kolegów to nie siedź na tyłku tez się baw.
Może czasami za bardzo wierzę w ludzi, i tak myślę, że mieszkałem tam, znam rodzinę, dzieci itd. I gdyby pisała, spotykała się z innymi, to było by czyste k...estwo. co do kontaktu to ja już sam nie mam ochoty. Mimo wszystko, Ona sądzi, że będąc w takiej odległości taki kontakt jest ok, to niech będzie, mam to gdzieś
santapietruszka napisał/a:lukas35 napisał/a:Ja jestem z Nią bo kocham, bo pamiętam, że potrafilo być Nam bardzo dobrze, i potrafiliśmy się bardzo dobrze dogadywać.
To wytłumacz mi, jak kochasz, skoro nie masz zaufania. Co to dla Ciebie znaczy, że ją kochasz?
Tego że kocham jestem pewien. A co do zaufania, jeżeli ktoś je stracił, to trzeba je odbudować, z powietrza się nie weźmie
Tylko się męczysz ja bym to olała dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi;)
lukas35 napisał/a:santapietruszka napisał/a:To wytłumacz mi, jak kochasz, skoro nie masz zaufania. Co to dla Ciebie znaczy, że ją kochasz?
Tego że kocham jestem pewien. A co do zaufania, jeżeli ktoś je stracił, to trzeba je odbudować, z powietrza się nie weźmie
To coraz częściej chodzi mi po głowie, ale nie ze względu na "tą samą rzekę", tylko zewzględu na tą zmienność, gdzie bez znaczenia jest waga obietnicy, czy tego co powie, na drugi dzień zmieni zdanie, bez patrzenia na to, czy drugą osobę tym krzywdzi czy nie, po prostu robi swoje
Tylko się męczysz ja bym to olała dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi;)
No i koniec tego serialu, kilka dni ciszy pokazało mi, że nie warto już walczyć z wiatrakami. Zostałem potraktowany w bardzo kiepski sposób, więc i w taki się rozstałem. Wiedziałem, że na jakąś dłuższą rozmowę będę czekał i czekał, więc napisałem że koniec i tyle. Boli bo od początku uczuć między Nami było wiele, ale wiele też było złego
60 2018-08-06 00:31:37 Ostatnio edytowany przez lukas35 (2018-08-06 00:41:17)
Ledwo napisałem do Was, a Ona znowu się odzywa, i pisze i zachowuje się jak gdyby nigdy nic. Zastanawiam się momentami co z tym wszystkim zrobić ![]()
Piszesz tak skrótowo... Napisałeś jej że koniec tak? to nad czym się zastanawiasz?
Tak napisałem Jej, że koniec, zastanawiam się nad tym, czy mam w tym wszystkim rację. Ciężko tak wywalić 6 lat za siebie, i pojawiają się pytania, czy może to ja jestem dziwny oczekując kontaktu częściej niż co parę godzin, czy może z Jej strony to prawda kiedy mi mówi, że stara się uciekać z czasem żeby jak najszybciej Jej zleciał do mojego powrotu. Nie mniej samo podejście ma okropne, bo odzywanie się takie, że np Ona do mnie pisze o 11 rano, a potem np o 22-23, no nie wierzę, że kochając i teskniac nie da się częściej odzywać. Nawet jak tak gdybam, że wrócę do Polski i miało by być z Nią "normalnie" i zobaczył bym, że jestem obok, a Ona znów klepie co chwilę w telefonie, czego nie mogła robić jak byłem daleko, to telefon chyba by na ścianie wylądował.
Dlaczego zadajesz wciąż te same pytania? przecież znasz odpowiedzi. Musisz podjąć decyzję i się jej trzymać. A jak nie to graj w jej grę, już to Ci pisałem.
Twoja intuicja i Twoje ciało podpowiada Ci, że coś jest nie halo więc nie próbuj tego racjonalizować. Oczywiście Twoja partnerka zaprzecza, ale z tego co piszesz to nie robi nic poza słowami. Skoro wyjaśniasz jej, że Ciebie to niepokoi, to gdyby Ciebie kochała i szanowała, to zrobiłaby dużo abyś się nie niepokoił. Mi to wygląda, na to że jesteś jej obojętny. Zajmij się sobą i nie marnuj czasu na ludzi, którzy Cię nie szanują. Jeśli tak jest przed ślubem, to pomyśl jakby było po ślubie. Znajdź sobie fajną partnerkę, której będziesz mógł zaufać.
I jak tam? jakiś postęp?