Mam taki problem, że mam depresję. Jestem już na lekach od 4 dni ale nie umiem wziąć się w garść. Prawie nic nie jem, mam bałagan, ogólnie moje życie wygląda o 180 stopni odwrotnie od tego jak życie moich marzeń. Chcę coś z tym zrobić. Domyślam się, że nikt na forum mi nie pomoże, ale może ktoś mi coś doradzi. Od czego mam zacząć? jak się zmusić do wywiązywania z obowiazków. Bardzo proszę o rady! N
Leki mogą zacząć normalnie działać dopiero po 3 miesiącach regularnego zażywania.
Przydałaby Ci się równolegle psychoterapia.
już byłam ale chyba wiem co zrobię, niestety z tym jednym problemem nikt mi nie umiał pomóc ale poszłam na spacer i mam rozwiązanie chociaż to będzie trudne. robię odwyk od komputera- na razie na dwa dni, potem kontrolowane korzystanie i wychodzenie do ludzi, chyba nie ma innego wyjścia
dzięki za odpowiedź w każdym razie ![]()
Osobiście uważam, że same leki nie załatwią sprawy.
Sposób myślenia musi się zmienić.
Mi się wydaje, że autorka wątku za szybko chce osiągnąć wyniki. Natomiast niestety - zaburzenie depresyjne to nie grypa i nie da się tego pozbyć w tydzień. Natomiast co do psychoterapii to wszystko zależy co jest przyczyną depresji. Jakieś traumatyczne wydarzenie? Śmierć kogoś bliskiego? Udział w wypadku?
Mam taki problem, że mam depresję. Jestem już na lekach od 4 dni ale nie umiem wziąć się w garść. Prawie nic nie jem, mam bałagan, ogólnie moje życie wygląda o 180 stopni odwrotnie od tego jak życie moich marzeń. Chcę coś z tym zrobić. Domyślam się, że nikt na forum mi nie pomoże, ale może ktoś mi coś doradzi. Od czego mam zacząć? jak się zmusić do wywiązywania z obowiazków. Bardzo proszę o rady! N
Opowiem ci na przykładzie mojej znajomej. Najpierw pomagała gotować swojej matce, potem sama zaczęła gotować mężowi i robić zakupy. Po paru miesiącach przyszedł czas na jogę, którą wcześniej zaniedbała. Była wierząca, więc systematycznie się modliła. Teraz funkcjonuje prawie normalnie, przy czym unika stresujących sytuacji i już nie chodzi do psychiatry.
A dlaczego MUSISZ "wziąć się w garść "??? Depresja to choroba, daje Ci znać, żebyś zwolniła, zaopiekowała się sobą. Nie przejdziesz depresji na skróty, na szybko. Czas i jeszcze raz czas.
Przyczyny mojej depresji to tak w skrócie chyba fobia społeczna i związane z tym braki towarzyskie, z tym, że chodziłam na terapię ale nie za bardzo mi to pomogło. Dodatkowo nie mam pracy od miesiąca, przez co siedzę w domu (i dlatego zależy mi na czasie aby się w miarę szybko ogarnąć) i umarł mój pies w święta, co chyba mnie najbardziej dobiło.
Staram się myśleć pozytywnie ale to już długo trwa. Najbardziej wierzę w leki, trochę mi już pomogły się ogarnąć, i wychodzenie na spacery plus odstawienie komputera a raczej dawkowanie : ).
Utrata przyjaciela- psa jest bardzo dużą stratą
TO mogło też spotęgować Twój kiepski nastrój.
Myślałaś o terapii na oddziale dziennym leczenia nerwic ? Bardzo pomaga przy Twoim zaburzeniu. Porozmawiaj ze swoim psychiatrą jeśli byłabyś zainteresowana.
Najpierw niech zaczną działać leki - minimum miesiąc. Po 3 miesiącach powinnaś juz mieć siłę, aby działać i porządkować życie. Zmieni się też Twoje postrzeganie świata. Na chwilę obecną cierpliwosc i regularne przyjmowanie leków.