Postaram się opisać sytuację jak najbardziej konkretnie: jakiś rok temu poznałem fajną dziewczynę. Ja jestem facetem z dużym bagażem doświadczeń, ona też przeżyła trudną relację. Po kilku miesiącach postanowiłem do niej napisać, bo strasznie mi się podobała, ale obawiałem się odrzucenia. Odpisała i co ciekawe, okazało się że ona od początku też była mną zainteresowana. Dużo pisaliśmy, w końcu zaprosiłem ją na kawę, zgodziła się Ale zastrzegła, że ona nie szuka związku tylko luźnej znajomości, bo chyba nie będzie już chciała się z nikim wiązać a na pewno nie przez najbliższe lata. Trochę mnie to zasmuciło, ale wolałem ją mieć nawet na luźno niż wcale. Zaczęliśmy się spotykać, okazało się że ją interesuje tylko seks i faktycznie nie chce zwiazku, mimo że w trakcie spotkań była czuła, zachowywała się czasami jak zakochana, przytulała, całowała, itd. Próbowałem odgadnąć co jej w głowie siedzi i czasami nie pisałem kilka dni z rzędu, ale po 3 dniach nie wytrzymywałem a ona nie była zła czy obrazona że ją olewałem. No i czas sobie upływał na miłych spotkaniach i smsowaniu (ona jest dla mnie bardzo miła i czuła, interesuje się, dopytuje, ideał wręcz) aż znalazłem jej profil na portalu randkowym, zarejestrowała się tam 2 dni temu i napisała że mimo trudnej poprzedniej relacji chciałaby może kogoś poznać, dzięki komu zmienilaby zdanie o mężczyznach. Strasznie mnie to zdenerwowało, nie ukrywam, bo ja bym chciał z nią być, ale ona mnie przecież uprzedzała że nie chce związku, ja się na to zgodziłem i głupio mi przyznać, że zobaczyłem ten profil...myślicie, że powinienem wyznać jej że czuje coś więcej niż pożądane? Boję się ze ona się wystarszy i będzie po znajomości, nie chciałbym przez deklaracje jej stracić. Co zrobić żeby jej pokazać zainteresowanie wspólnym życiem?
Spoko, nie stracisz, bo ona i tak nigdy nie była/nie jest Twoją dziewczyną.
Tak poważnie myślisz, że dorosła kobieta się wystraszy jak nastolatka? Co najwyżej nie bd zainteresowana żadna zmianą w waszej relacji, ewentualnie Ci podziękuję.
Opcja dwa: udawaj, że wszystko ok i tylko się nie zdziw, kiedy Ci podziękuję, bo właśnie się zakochała.
Odnoszę wrażenie, że ona nie widzi w Tobie partnera do związku, dlatego szuka dalej. Czy poza seksem macie ze sobą dużo wspólnego? Zainteresowania, poglądy, style życia, plany? Przytulanie i całowanie jeszcze o niczym nie świadczy, nawet jeśli ludzie ze sobą tylko sypiają to normalne zachowania. Być może ona właśnie takiej całościowej fizycznej bliskości potrzebuje.
Moim zdaniem powinieneś z nią szczerze porozmawiać i powiedzieć o swoich uczuciach. Ukrywanie tego tylko po to, by się z nią widywać na dłuższą metę będzie dla Ciebie krzywdzące. Szczere postawienie sprawy daje jakiś cień szansy, a przede wszystkim będzie fair wobec niej i samego siebie.
Odnoszę wrażenie, że ona nie widzi w Tobie partnera do związku, dlatego szuka dalej. Czy poza seksem macie ze sobą dużo wspólnego? Zainteresowania, poglądy, style życia, plany? Przytulanie i całowanie jeszcze o niczym nie świadczy, nawet jeśli ludzie ze sobą tylko sypiają to normalne zachowania. Być może ona właśnie takiej całościowej fizycznej bliskości potrzebuje.
Dokładnie to samo pomyślałam. Autor służy do zaspokajania emocjonalnych braków. Inaczej nie można odbierać założenia tego profilu.
Dużo pisaliśmy, w końcu zaprosiłem ją na kawę, zgodziła się Ale zastrzegła, że ona nie szuka związku tylko luźnej znajomości, bo chyba nie będzie już chciała się z nikim wiązać a na pewno nie przez najbliższe lata. Trochę mnie to zasmuciło, ale wolałem ją mieć nawet na luźno niż wcale. Zaczęliśmy się spotykać, okazało się że ją interesuje tylko seks i faktycznie nie chce zwiazku, mimo że w trakcie spotkań była czuła, zachowywała się czasami jak zakochana, przytulała, całowała, itd. Próbowałem odgadnąć co jej w głowie siedzi
Masz napisane czarno na białym -- nie chce związku, nie chce się obciążać kolejnym facetem. Po prostu chce się spotykać, potrzebuje przytulenia, czułości, wyjścia do kina, na spacer.
Ty zachowujesz się jak uparty osioł, który wie lepiej czego jej trzeba i co dla niej jest złe. Bluszcz. Wymagający. Jak kapryśna róża z Małego Księcia.
Zamiast dać jej czego ona potrzebuje, czego szuka, postarać się, to Ty stawiasz granice. Dziewczyna się wnerwiła i szuka na portalach. Teraz jesteś bardziej stalkerem, sędzią śledczym, a jej zadaniem jest odsunąć się od Ciebie tak, aby stalkera za bardzo nie wkurzać.
i czasami nie pisałem kilka dni z rzędu, ale po 3 dniach nie wytrzymywałem a ona nie była zła czy obrazona że ją olewałem.
Och... jaki manipulant...
No i czas sobie upływał na miłych spotkaniach i smsowaniu (ona jest dla mnie bardzo miła i czuła, interesuje się, dopytuje, ideał wręcz)
... a ona chciała czułości, seksu. Co oferujesz? Stalkowanie, kawkę gadkę szmatkę, aseksualną pewnie, dżentelmeńską i grzeczną do wyrzygania...
Dziewczyna poszła właściwą drogą:
aż znalazłem jej profil na portalu randkowym, zarejestrowała się tam 2 dni temu i napisała że mimo trudnej poprzedniej relacji chciałaby może kogoś poznać, dzięki komu zmienilaby zdanie o mężczyznach.
Brawo dla niej. Szuka szczęścia. Bo Ty nie dasz jej tego czego ona szuka, bo Ty wiesz lepiej jak ją uszczęśliwić gadkami-szmatkami.
Strasznie mnie to zdenerwowało,
No pewno... Bo jesteś jedyny na tym świecie...
nie ukrywam, bo ja bym chciał z nią być,
No własnie... na wyłączność, jedyny, wyjątkowy... .wymagający wierności, deklaracji, kontraktu, paktu...
ale ona mnie przecież uprzedzała że nie chce związku, ja się na to zgodziłem i głupio mi przyznać, że zobaczyłem ten profil...myślicie, że powinienem wyznać jej że czuje coś więcej niż pożądane?
Boję się ze ona się wystarszy i będzie po znajomości, nie chciałbym przez deklaracje jej stracić. Co zrobić żeby jej pokazać zainteresowanie wspólnym życiem?
Jeśli jeszcze jej nie przeleciałeś, to już po Tobie. A jeśli macie dobry seks, to jest szansa, na dłuższą relację. Choć twoje wymagania i tak wszystko zepsują.
Zgadzam się z głosami, że nie widzi w Tobie kandydata na partnera. Czasami jest tak, że nawet kogoś bardzo lubimy, ten człowiek podoba nam się fizycznie, ale jednak z jakiegoś powodu/jakichś powodów nie wyobrażamy sobie związać się z nim. Trochę trudno się z tym pogodzić, naturalna troska o własne ego będzie wypierać taką myśl i szukać innych powodów.
Dziekuje za odpowiedzi, choc chyba nie każdy zrozumiał do końca o co chodzi. Jakoś nie mogę zrozumieć dlaczego kobieta, która z łatwością idzie z facetem do łóżka, okazuje mu uczucia i generalnie jak się spotkają, traktuje go jak swojego faceta, mówi mu że nie szuka związku a później po cichu jednak szuka.
A może nie możesz tego zrozumieć (przyjąć), bo to rani Twoje ego? ("Jak ona może mnie nie chcieć!"). Może łatwiej było jej powiedzieć, że nie szuka faceta niż że nie chce wiązać się z Tobą, bo nie chciała robić Ci przykrości? Na tym forum jest naprawdę mnóstwo takich historii jak Twoja /z tą różnicą, że zazwyczaj tą zaangażowaną stroną jest kobieta/. Myślę, że ta dziewczyna potrzebuje od czasu do czasu seksu, bliskości, poza tym może Cię naprawdę lubić, ale przecież nie z każdym kogo lubimy chcemy tworzyć związek. Skoro nie ufasz naszym diagnozom to powiedz, że widziałeś jej profil na portalu randkowym i zapytaj wprost ![]()
Po pierwsze czas leci i to, że Ona pół roku temu nie chciała związku, nie oznacza, że teraz też nie może chcieć. Może i najwyraźniej chce. Ale chyba nie z Tobą.
Po drugie, mówiąc "nie chcę związku..." mogła dawać Tobie do zrozumienia "nie chcę związku... z Tobą", ale starała się być delikatna, żeby Ciebie nie zranić. Tak często ludzie mówią.
Po trzecie wreszcie, skoro coś do niej czujesz, to zachowaj się jak mężczyzna i powiedz to jej. Najwyżej dostaniesz kosza. Przeżyjesz. A może nie, może Ona rzuci się Tobie w ramiona. Skoro jednak zauważyłeś, że jest bardziej otwarta na związek, powiedz jej co czujesz albo zamilcz na wieki! ;-)
10 2017-12-29 16:46:44 Ostatnio edytowany przez X77 (2017-12-29 16:48:46)
A może nie możesz tego zrozumieć (przyjąć), bo to rani Twoje ego? ("Jak ona może mnie nie chcieć!"). Może łatwiej było jej powiedzieć, że nie szuka faceta niż że nie chce wiązać się z Tobą, bo nie chciała robić Ci przykrości?
Typowe dla większości nieuczciwych/fałszywych osób podejście: "Nie chcę go/jej zrobić przykrości to zrobię mu/jej krzywdę i zmarnuję jeszcze jego/jej czas. To nic że druga osoba będzie bardziej i dłużej cierpiała - ważne że ja będę miał(a) "czyste sumienie" i wyjdę z tego w "białych rękawiczkach" ".
Skoro nie ufasz naszym diagnozom to powiedz, że widziałeś jej profil na portalu randkowym i zapytaj wprost
I to w sumie chyba jedyna mądra rada na tym forum....
Autorze wątku, najlepiej od razu wystaw kawę na ławę i powiedz dokładnie wszystko o co ci chodzi i że nie masz zamiaru tkwić w takim niepewnym zawieszeniu. Albo wóz albo przewóz.
Jeśli nie chce ona z Tobą być, to niech nie marnuje Twojego czasu nie robi próżnych nadziei tylko od razu się rozejdźcie każdy w swoją stronę i szukajcie sobie odpowiednich osób(zakładając, że takie jeszcze w ogóle istnieją na tym świecie).
Im szybciej zerwiesz z tym chorym układem, tym szybciej się z tego wyleczysz....
Typowe dla większości nieuczciwych/fałszywych osób podejście: "Nie chcę go/jej zrobić przykrości to zrobię mu/jej krzywdę i zmarnuję jeszcze jego/jej czas.
To jeszczy wyjaśnij, w jaki sposób jednoznaczne powtarzanie facetowi "nie chcę wchodzić z nikim w związek" ma zmarnować czas faceta?
Czy to nie jest jednoznaczne oznajmienie facetowi: nie licz na związek ze mną? Po to właśnie, żeby nie marnował swojego czasu, jeśli na związek liczy?
Nikt nie zrobił autorowi wątku żadnej krzywdy ani nie naraził go ma stratę czasu! Od początku było jasno powiedziane, żeby nie liczył na żadny związek. Jeśli mimo to liczył na takowy, to jest jego i wyłącznie jego problem!
Zresztą autor wątku sam o tym wie, a tylko Ty jesteś świętszy od papieża ;-)
Nya napisał/a:A może nie możesz tego zrozumieć (przyjąć), bo to rani Twoje ego? ("Jak ona może mnie nie chcieć!"). Może łatwiej było jej powiedzieć, że nie szuka faceta niż że nie chce wiązać się z Tobą, bo nie chciała robić Ci przykrości?
Typowe dla większości nieuczciwych/fałszywych osób podejście: "Nie chcę go/jej zrobić przykrości to zrobię mu/jej krzywdę i zmarnuję jeszcze jego/jej czas. To nic że druga osoba będzie bardziej i dłużej cierpiała - ważne że ja będę miał(a) "czyste sumienie" i wyjdę z tego w "białych rękawiczkach" ".
Z moich obserwacji (również poczynionych na tym forum) wynika, że nawet postawienie sprawy jasno i powiedzenie "nie chcę być z tobą" często niczego nie rozwiązuje. Zamiast akceptacji i powiedzenia sobie po prostu "okej, nie chce mnie" pojawiają się histeryczne pytania: "czemu nie chce? Przecież jestem dobry, zależy mi na niej, widocznie nie docenia dobrych facetów, pewnie gustuje w dupkach, a poza tym przecież zachowywała się jakby chciała..." itp., itd. Ego takie kruche.
Z moich obserwacji (również poczynionych na tym forum) wynika, że nawet postawienie sprawy jasno i powiedzenie "nie chcę być z tobą" często niczego nie rozwiązuje. Zamiast akceptacji i powiedzenia sobie po prostu "okej, nie chce mnie" pojawiają się histeryczne pytania: "czemu nie chce? Przecież jestem dobry, zależy mi na niej, widocznie nie docenia dobrych facetów, pewnie gustuje w dupkach, a poza tym przecież zachowywała się jakby chciała..." itp., itd. Ego takie kruche.
Z moich obserwacji i nawet doświadczenia właśnie wynika że postawienie sprawy przez powiedzenie "Sorry, ale nie chcę być z tobą, nic do ciebie nie czuję, nie widzę cię jako partnera" doskonale rozwiązuje sprawę - tylko nie tak jakbyście wy tego chciały, bo taki ktoś pewnie będzie chciał od razu zerwać znajomość nawet jakikolwiek kontakt z wami. A to pewnie wam nie na rękę. Ale wtedy to sobie szukajcie innego znajomego do wspólnego spędzania czasu, pomocy i innych rzeczy. Kogoś, kto nie jest w was zaangażowany uczuciowo.
A dla odrzuconego takie jasne postawienie sprawy mimo że pozornie wygląda to gorzej i z początku bardziej boli, to jednak na dłuższą metę ma bardziej zbawienny wpływ. Bo im prędzej się zniszczy nadzieję na coś, tym prędzej się ktoś pogodzi z daną sytuacją. Nawet po początkowych histerycznych pytaniach potem gdy przyjdzie akceptacja to pozostaje przynajmniej jakiś szacunek. A lepsze to, niż pogarda typu "Skoro mnie wtedy nie chciała, to po cholerę mnie zwodziła, czemu wtedy na samym początku tego mi nie powiedziała tego wprost zamiast otumaniać mnie półprawdami?!"
Sprawa wygląda prosto i jasno: Im prędzej postawi się sprawę jasno bez żadnych wątpliwości, tym prędzej ktoś się z tym pogodzi.
To jeszczy wyjaśnij, w jaki sposób jednoznaczne powtarzanie facetowi "nie chcę wchodzić z nikim w związek" ma zmarnować czas faceta?
Czy to nie jest jednoznaczne oznajmienie facetowi: nie licz na związek ze mną? Po to właśnie, żeby nie marnował swojego czasu, jeśli na związek liczy?
Nie, nie jest to jednoznaczne, a już zwłaszcza zakochanej osobie, której myślenie jest jak u odurzonego środkami psychoaktywnymi.
Zwrot "nie chcę wchodzić z nikim w związek" można rozumieć na kilka sposobów w tym "teraz nie chcę być z tobą/z nikim, ale może za jakiś czas", albo "zobaczymy, najpierw chcę zobaczyć jak bardzo i na ile tobie na mnie zależy" i może jeszcze kilka innych rzeczy.
A ta "znajoma" autora go po prostu oszukała mówiąc że nie chce związku podczas gdy już szukała na portalu innego samca - i to czemu? Żeby się spotykać z autorem i czort wie co jeszcze od niego uzyskiwać. A wiedziała dobrze o tym, że autor jest nią wyraźnie zainteresowany, być może i zaangażowany itp.
Mogła od razu postawić sprawę jasno i sobie poszukać kogo innego do tej "luźnej znajomości", więc nie widzę tu dla niej żadnego usprawiedliwienia.
I tutaj przyklasnę X77. Jednak z postu jasno wynika, że dziewczyna nie wie, że autor chce się z nią związać. I tu jest clue całej sprawy
Dla mnie to jest sytuacja kiedy obie ze stron nie potrafią ze sobą poprostu po ludzku pogadać. Ona myśli, że on chce tylko seksu. On myślał podobnie. Kobiecie się odmieniło, ale nie potrafi tego zakomunikować.Ewentualnie nie wiedząc, że autor się zakochał myśli o nim jak o facecie któremu w głowie tylko bzykanie i nie postrzega go jako potencjalnego partnera. Może nie jest świadoma tego, że go rani bo przecież On tez chciał tylko seksu. Co mu w takim razie do tego czy szuka kogoś na stałe?
Oczywiście są to tylko luźne przemyślenia. Nikt nie zgadnie co siedzi w głowie tej kobiety. DLATEGO trzeba poprostu zapytać.
I tutaj przyklasnę X77. Jednak z postu jasno wynika, że dziewczyna nie wie, że autor chce się z nią związać. I tu jest clue całej sprawy
Dla mnie to jest sytuacja kiedy obie ze stron nie potrafią ze sobą poprostu po ludzku pogadać. Ona myśli, że on chce tylko seksu. On myślał podobnie. Kobiecie się odmieniło, ale nie potrafi tego zakomunikować.Ewentualnie nie wiedząc, że autor się zakochał myśli o nim jak o facecie któremu w głowie tylko bzykanie i nie postrzega go jako potencjalnego partnera. Może nie jest świadoma tego, że go rani bo przecież On tez chciał tylko seksu. Co mu w takim razie do tego czy szuka kogoś na stałe?
Oczywiście są to tylko luźne przemyślenia. Nikt nie zgadnie co siedzi w głowie tej kobiety. DLATEGO trzeba poprostu zapytać.
Bardzo fajnie napisane. Jak ona mi powiedziała na początku, że nie chce związku ze względu na ostatnią relację to trochę się zawiodłem, ale też jej powiedziałem, że nikogo nie szukam (wiem, że głupio zrobiłem, ale się bałem że jak powiem coś innego to ja wystraszę). Więc mimo że się traktujemy jak para kiedy jesteśmy razem to ona ma w głowie to, że ja też nie chciałem związku i dlatego żadne z nas nie wykazuje inicjatywy. Człowiek nie jest już pierwszej młodości a jednak czasem zachowuje się jak szczeniak
po nowym roku porozmawiam z nią poważnie, powiem jej że widziałem ten profil i czy coś się zmieniło w jej postrzeganiu relacji, może wtedy znajdę odwagę, żeby jej wyznać co tak naprawdę czuję. Cholernie boję się odrzucenia ale nie chce czekać aż mnie ktoś uprzedzi a ja będę żałował do końca życia zmarnowanej szansy. I nie uważam jak kolega wyżej że ona się zachowała nie fair, nigdy mnie nie zwodziła i postawiła sprawę jasno na początku a że mnie wzięło...po cichu liczę że może ona też ma coś więcej do mnie niż tylko seks.
monsieur_p trzymam za ciebie mocno kciuki. Pomyśl o tym tak... Teraz jesteś na przegranej pozycji. Obojętnie jaka będzie jej odpowiedź to wygrywasz dalsze życie. Z nią lub bez niej, ale otwierają się przed tobą nowe drogi. Nie tkwij w niejasnej relacji która przysparza ci cierpień.
Nie pytaj jej wyłącznie o to czy coś się zmieniło. Wal z grubej rury, że się zakochałeś. Bo jeżeli on cię kocha to ją ośmielisz, a jeżeli nie to przynajmniej usłyszysz prawdę.
Nie, nie jest to jednoznaczne, a już zwłaszcza zakochanej osobie, której myślenie jest jak u odurzonego środkami psychoaktywnymi.
Zwrot "nie chcę wchodzić z nikim w związek" można rozumieć na kilka sposobów...
Kolega, jak rozumiem jest z tych, którzy uważają, że kiedy kobieta mówi "nie", to ma na myśli "może" albo 100 innych rzeczy?
Zdanie można sobie rozumieć i na 1000 sposobów, ale jego prawdziwe znaczenie jest jedno. Cała reszta to imaginacje interpretatora, za których skutek odpowiada wyłącznie interpretator. Zarzucanie dziewczynie oszustwa jest zwykłym curestvem umysłowym.
Zwłaszcza, że jak widać autor również powiedział dziewczynie, że nie szuka nikogo ;-D Kłamca i oszust, prawda?
No mówiłem, świętszy od papieża jesteś, X77 :-)
Nya napisał/a:Z moich obserwacji (również poczynionych na tym forum) wynika, że nawet postawienie sprawy jasno i powiedzenie "nie chcę być z tobą" często niczego nie rozwiązuje. Zamiast akceptacji i powiedzenia sobie po prostu "okej, nie chce mnie" pojawiają się histeryczne pytania: "czemu nie chce? Przecież jestem dobry, zależy mi na niej, widocznie nie docenia dobrych facetów, pewnie gustuje w dupkach, a poza tym przecież zachowywała się jakby chciała..." itp., itd. Ego takie kruche.
Z moich obserwacji i nawet doświadczenia właśnie wynika że postawienie sprawy przez powiedzenie "Sorry, ale nie chcę być z tobą, nic do ciebie nie czuję, nie widzę cię jako partnera" doskonale rozwiązuje sprawę - tylko nie tak jakbyście wy tego chciały, bo taki ktoś pewnie będzie chciał od razu zerwać znajomość nawet jakikolwiek kontakt z wami. A to pewnie wam nie na rękę. Ale wtedy to sobie szukajcie innego znajomego do wspólnego spędzania czasu, pomocy i innych rzeczy. Kogoś, kto nie jest w was zaangażowany uczuciowo.
Dlaczego wam, was, szukajcie sobie? Ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji i nie będę, bo we mnie nie można się zakochać.
Są zarówno kobiety jak i faceci, którzy potrafią uczepić się jak rzep. Nie myślą racjonalnie właśnie dlatego, że są odurzeni uczuciem, ciągle mają nadzieję, że coś się zmieni, że ich zakochanie zostanie odwzajemnione, że "wychodzą" sobie uczucie, tamta osoba zmieni zdanie. Nawet za cenę wielkiego cierpienia nie umieją zrezygnować z kontaktu, bo twierdzą, że to byłoby dla nich jeszcze bardziej bolesne. Możesz się nie zgadzać, ale ja widziałam całe mnóstwo takich sytuacji. Więc, jeśli chcesz być uczciwy, to musisz przyznać, że oboje mamy rację ![]()
Jednak po ostatnim wpisie Autora okazało się, że pomyliłeś się w kluczowej kwestii. Ta dziewczyna wcale nie wiedziała dobrze, że Autor jest nią zainteresowany. Trochę to zmienia postać rzeczy. Czy nie?
Kolega, jak rozumiem jest z tych, którzy uważają, że kiedy kobieta mówi "nie", to ma na myśli "może" albo 100 innych rzeczy?
Zdanie można sobie rozumieć i na 1000 sposobów, ale jego prawdziwe znaczenie jest jedno. Cała reszta to imaginacje interpretatora, za których skutek odpowiada wyłącznie interpretator. Zarzucanie dziewczynie oszustwa jest zwykłym curestvem umysłowym.
Zwłaszcza, że jak widać autor również powiedział dziewczynie, że nie szuka nikogo ;-D Kłamca i oszust, prawda?
No mówiłem, świętszy od papieża jesteś, X77 :-)
Ja jestem z tych, którzy uważają że jak się ma na myśli "NIE" to się powinno mówić "nie" w pełnym tego słowa znaczeniu z detalami, bo diabeł tkwi w szczegółach.
Sprawę stawia się jasno i dobitnie, tak, aby nie było żadnych, choćby najmniejszych wątpliwości, będących pożywką do interpretacji. Inaczej jest to rzeczywiście potencjalne fundowanie komuś curestwa umysłowego.
A skoro jesteśmy przy prawdziwym znaczeniu zdania "nie szukam z związku" to w przypadku tej kobiety którą autor opisywał, to ona w ogóle nikogo do związku nie powinna szukać, więc skoro szuka kogoś na portalu randkowym, więc to oznacza, że go oszukała(a przy okazji oszukała samą siebie).
Bo dziewczyna deklaruje że nie szuka związku a jednak go szuka.
I nie chodzi to nawet o ew. związek, tylko o to, że skoro taka osoba nie jest wiarygodna to nie nadaje się nawet na koleżankę. Takie coś podważa wiarygodność takiej osoby, nawet jeśli nic się do niej nie czuje.
Są zarówno kobiety jak i faceci, którzy potrafią uczepić się jak rzep. Nie myślą racjonalnie właśnie dlatego, że są odurzeni uczuciem, ciągle mają nadzieję, że coś się zmieni, że ich zakochanie zostanie odwzajemnione, że "wychodzą" sobie uczucie, tamta osoba zmieni zdanie. Nawet za cenę wielkiego cierpienia nie umieją zrezygnować z kontaktu, bo twierdzą, że to byłoby dla nich jeszcze bardziej bolesne. Możesz się nie zgadzać, ale ja widziałam całe mnóstwo takich sytuacji. Więc, jeśli chcesz być uczciwy, to musisz przyznać, że oboje mamy rację wink
Możliwe. Ale wcale nie zmienia sensu tego, co napisałem: Że sprawę trzeba stawiać w 100% jasno, 100% a nie 70, 85, czy 99. Bo tylko wtedy do takiej osoby szybko dociera to, że nie ma co tkwić w złudzeniach których już nie ma...
A autor powinien ostatecznie wyjaśnić tę sprawę i zażądać 100% prawdy i potwierdzenia. Choć sądzę iż od razu powinien odpuścić, bo już samo kłamstwo w sprawie "nie chcę się z nikim wiązać"(podczas gdy szuka związku na portalu randkowym) już kładzie ogromny cień na nią i nie wróży od niej dobrze na przyszłość.
A autor powinien ostatecznie wyjaśnić tę sprawę i zażądać 100% prawdy i potwierdzenia. Choć sądzę iż od razu powinien odpuścić, bo już samo kłamstwo w sprawie "nie chcę się z nikim wiązać"(podczas gdy szuka związku na portalu randkowym) już kładzie ogromny cień na nią i nie wróży od niej dobrze na przyszłość.
Ale przecież od też powiedział, że nie szuka związku.
No właśnie. Powiedział, że nie szuka nikogo, a teraz okazało się, że okłamał tę kobietę. To kładzie ogromny cień na niego i nie wróży od niego dobrze na przyszłość.