Czytam tu różne posty i coraz mniej rozumiem. Zauważyłam, że gdy facet zostaje zdradzony, porzucony to jest to ewidentnie wina kobiety. Kiedy to kobieta zostaje zdradzona, porzucona wówczas to ona jest winna, bo albo nie dbała o faceta, albo o rodzinę, albo o siebie. Kura domowa to zło, nowoczesna babka to zło. Kochanki są niewinne, faceci niewinni tylko te wstrętne żony takie nie wyrozumiale. Albo jak juz masz tego faceta to się ciesz, że go w ogóle masz i niczego więcej nie oczekuj. Postaw go na ołtarzu i módl się do niego, a jak odejdzie to twoja wina bo za bardzo się modliłaś. Byłe żony powinny być wdzięczne kochankom, że rozbiły im rodziny i powinny pracować nad sobą bo to one na pewno były złe w związku i dlatego facet zdradził, a kochanka to uświadomiła żonie. Kiedy byłe żony wtrącają się do nowego związku byłego męża to "normalne" bo przeżyli ze sobą wiele lat, nowa partnerka nie ma żadnych praw. Kiedy kobieta jest ok i tego samego chce od partnera to coś z nią jest nie tak. Nowa powinna cicho siedzieć i znosić wredne zachowania byłych żon. Faceci są tu tacy biedni, pokrzywdzeni przez żony, partnerki. Kobiety do psychologów bo nisko się cenią. Wniosek jeden, żono nie walcz o męża, rodzinę. Kochance kwiaty wyślij i podziękuj. Nowa żono, partnerko nawet jeśli nie rozbilaś związku znoś upokorzenia ze strony byłej żony i ze strony swojego partnera, bo oni są związani emocjonalnie, a ty się w pierniczasz. Nowa partnerka nie ma żadnych praw, była żona je ma. Facecie masz nową żonę /partnerkę nie szanuj jej uczuć, rób co chcesz, spotykaj się z byłą i opowiadaj jej o wszystkim. Kochanki myślcie o sobie i swoim szczęściu, rozbijajcie małżeństwa. Ludzie, to chore. Świat stanął na głowie?
1 2017-09-02 01:10:31 Ostatnio edytowany przez ManiM (2017-09-02 01:21:21)
2 2017-09-06 22:13:17 Ostatnio edytowany przez AnkaCyganka (2017-09-06 22:14:16)
Po części się z Tobą zgadzam i mam obawy, że świat zachorował. Jestem akurat matką dwójki chłopaków i mam podobne przemyślenia. A w mojej głowie dysonans: być oddaną matką, bo przecież dziecko, szczególnie niemowlak potrzebuje mnie w 100procentach. Z drugiej strony być zadbaną kobietą szalejącą w łóżku i spełniającą zachcianki. Oczywiście figura, fitness i obowiązkowo dobry humor. Masakra. Pogubiłam się, wpadłam w jakąś otchłań i siebie już nie widzę. Świat zwariował. Chcesz być dobrą matką-maż czuje się odtrącony. Chcesz być żoną-grożą,że dziecko mnie bardziej potrzebuje. Trudno żyć. Za dużo media, internety, fejsbuki mieszają. Mało rozmów między ludźmi. Dziś sama widzę, że łatwiej, szybciej i prościej jest mi tu porozmawiać niż z kimś z realnego otoczenia. Może osądy i niekoniecznie dobre rady za szybą ekranu tak nie bolą i nie wkurzają.