Potrzebuje świeżego spojrzenia na sprawę.
Oboje z mężem po ślubie zamieszkaliśmy u jego rodziców, ponieważ oboje pochodzimy z biednych rodzin i nie dostaliśmy mieszkania ani nie mieliśmy na wynajem. Kiedy wychodziłam za mąż - akurat straciłam prace. Umówiliśmy się z mężem, że pomieszkamy u rodziców póki nie znajdę pracy, a potem stancja. Niestety, maż mnie oszukał...
Dostał jakiegoś szaleństwa na temat domu. Wymyślił sobie, że on będzie budował dom, zaczął się na mnie wściekać, mówić, że chyba mi nie żal pieniędzy, skoro jestem w stanie "dawać komuś do łapy" - tak nazywa wynajem. Ja nie mam nic przeciwko budowie domu,ale... mąż zarabia 2000zł, ma 30 lat. Ja dostałam pracę, ale na rok czasu, na zastępstwo za kobietę, pensja: 1500zł. Mąż dostał szału, zaczął robić coś za moimi plecami - projekt domu, jakieś dokumenty...
Nie wiem już co robić, jestem zniechęcona. Mąż mnie oszukał ze stancją, powiedział, że tutaj mu dobrze (mamy do dyspozycji pokój 8m2, do tego dzielona łazienka na 8 osób- tyle mieszka w domu rodzinnym męża, mąż nie dokłada się do rachunków). Niestety ja nie mogę wrócić do swojego domu, jak wspominałam - pochodzimy z biednych rodzin i w mój pokój jest już zajęty.
Przepłakuje popołudnia, bo nie mam sił, niestety nie wiem jak to rozegrać, moja pensja nie wystarczy na wynajem samodzielnego mieszkania.
Prosiłam męża, żeby znalazł lepszą pracę, to on mówi, że ją kocha i nie zostawi tej pracy. Jeszcze mnie namawia na dziecko, co też spędza mi sen z powiek - jak pytam co zrobimy, jak skończy mi się umowa, i zostanie jego pensja na 3 osoby i pokoik 8m2 to mówi JAKOŚ sobie poradzimy. JAKOŚ. Coraz bardziej boję się z nim współżyć, że specjalnie zrobi mi dziecko.
Nawet wspomniałam o rozwodzie, powiedziałam, że szkoda się męczyć, to mi odpowiedział, że on rozwodu mi w życiu nie da, a dom wybuduje, choćby zajęło mu to 10 lat - nie wiem gdzie w tym wszystkim małżeństwo, intymność ![]()
Już nie wspominając o wtrącaniu się teściowej w nasze życie,ale to oddzielny temat...
Dziewczyny co byście zrobiły na moim miejscu? Wynajęły samotnie pokój lub tanie mieszkanie i prowadziły oddzielne życie bez męża? Dodam, że przed ślubem było ustalone - znajduję pracę - idziemy na stancję, a teraz mąż odwraca kota ogonem i nie chce się wyprowadzić. Nie widzę już się w tym małżeństwie, nie jestem szczęśliwa, nie mam jak się cieszyć życiem. Mąż dodatkowo zakręcony wizją domu - każe mi na wszystkim oszczędzać, wszystko muszę z nim konsultować, bo wg niego "wydaję na głupoty".
Nie wiem co robić, proszę o jakieś sugestie, bo jestem tak załamana, że odechciewa mi się życia...