Jestem matką "zdrowrgo" 12latka i chorej na autyzm 11latki. Opieka nad dziećmi praktycznie od zawsze spoczywa na moich barkach. Dodam też że jestem osobą pracującą. Niepełnosprawność córki, praca zawodowa i zwyczajne zmęczenie sprawiły" że zaniedbałam syna. Nawet odpowiadało mi, ze znalazł sobie zajęcie /komputer/. Zmęczona pracą i nieustanną opieką na córką nie zauważyłam nawet, że mój syn również ma problem. Przestał wychodzić z domu, spotykać się z kolegami, przybrał na wadze i gra, gra, gra ..... Ostatnio sporo o tym rozmawialiśmy. Widzę, że brak mu kontaktu z rówieśnikami i wstydzi się swojego braku sprawności fizycznej. Chciałby przestać grać ale nie wie co w zamian ze sobą zrobić. Obecnie czytamy " Komputerowego ćpuma" Krzysztofa Piersy. Oboje postanowiliśmy, że aby coś zmienić syn musi znaleźć inną pasję. Problem polega na tym" ze jego nic poza komputerem nie interesuje. Myślałam o sporcie, ale Norbert jest naprawdę mało sprawny i boję się że porażki tylko go zniechęcą. Nie zapiszę go przecież na piłkę nożną, bo nie wyobrażam sobie co będzie gdy to on stanie się powodem porażki swojej dróżyny. Sporty walki? - koledzy powiedzą że pierdoła. Dodam- że syn jest bardzo nieśmiały i wrażliwy na osobiste odcinki.
Doradźcie- gdzie go zapisać?
1 2017-03-17 23:03:32 Ostatnio edytowany przez agnieszkamalkowska68 (2017-03-17 23:07:14)
Ja myślę, że jego pierwszym problemem nie jest to, gdzie ma się zapisać, na jaki sport i czy mu wyjdzie czy nie. Uważam, że najważniejsza dla niego jesteś ty. On potrzebuje ciebie. I ja doskonale rozumiem, że czujesz się rozciągnięta we wszystkich kierunkach i pewnie nie masz na to siły, ale to właśnie jest przyczyną jego problemów. Moim zdaniem nie otrzymał wsparcia, gdy go potrzebował, rolę niani spełniał komputer. A teraz widzisz problem i szukasz kolejnej zastępczej niani w postaci innych zajęć - ale z dala od ciebie. Żeby ktoś inny się nim zajął.
Rozumiem zmęczenie. Rozumiem frustracje. Ale on potrzebuje ciebie.
Może zamiast szukać, gdzie go wysłać, sama z nim coś rób? Jakiś sport tylko dla was, np. grajcie razem w piłkę albo w siatkówkę, albo uczcie się tańca albo biegajcie razem. Sprawność fizyczną on sobie może odzyskać w dowolnym momencie, tak samo jak może w dowolnym momencie znaleźć przyjaciół, natomiast brak wystarczającej bliskości z matką w dzieciństwie - to nie jest coś, co da się ot tak, wyleczyć.
Widzę też, że napisałaś "myślałam o sporcie", "nie zapiszę go na piłkę". Brakuje mi tutaj inicjatywy dziecka. Zapytaj go, co by chciał robić. Przedstaw mu kilka alternatyw. Zaproponuj kilka rzeczy do wyboru. Ale niech to będzie jego chęć próbowania nowych rzeczy, która go popchnie to nowej pasji, a nie twoja decyzja. Pozwól mu też próbować różnych rzeczy - przecież on nie musi już teraz nagle znaleźć pasji. Daj mu prawo do spróbowania dziesięciu rzeczy, niech mu się znudzą po tygodniu czy dwóch miesiącach - pozwól mu szukać czegoś dla siebie. Ludzie całe życie szukają swoich pasji, często zmieniają zainteresowania.
Ale przede wszystkim bądź z nim, przy nim. Proponuj rzeczy dla was, on na pewno przez ten czas, co grał na komputerze, odczuwał brak relacji, ale zagłuszał go, uciekał od niego w świat gier.
Nie jestem pewna czy 12 latek tak koniecznie potrzebuje robić coś z mamą.
Sama mam 12 latkę i widzę,że jest coraz mniej rzeczy,które ona by chciała byśmy robiły razem.Ja raczej jestem taką alternatywą gdy akurat nie ma w pobliżu rówieśników.
Ja wiem,że z chłopcami to jest może trochę inaczej ale sądzę,że gdyby chłopak miał wybierać:pogadanie i pójście do kina z kolegami czy wyjazd na basen z mamą-wybrałby kolegów.
Oczywiście,warto mu zaproponować pewne rzeczy.Moja córka w tym wieku już dokładnie wie co chce robić i co ją pasjonuje.
Ale ja przez lata wiele rzeczy jej pokazywałam.dawałam wybór.Poza tym jest bardzo dojrzałą osobą.
Czy macie jakiegoś zwierzaka? Czy syn chciałby mieć? Jeśli tak-to świetny sposób na odciągniecie go od kompa a przy okazji możliwość wyjścia na dwór,może poznania nowych ludzi.Jesli nie możecie mieć psa,może syn chciałby zostać wolontariuszem w schronisku?
Może macie gdzieś w pobliżu klub jeździecki-syn mógłby tam pomagać oporządzać konie,może zdecydowałby się na naukę jazdy.
Jeśli nie jest za bardzo sprawny,nie ma co od razu zapisywać go na typowe treningi-warto by zaczął wychodzić do ludzi.
Mój uczeń-też niezbyt sprawny fizycznie chodzi na zajecia z wykonywania modeli samolotów,czołgów,robią tam także samodzielnie różne zdalnie sterowane modele.
Jeśli piszesz, że jest mało sprawny, to potrzebuje sportu. Skoro nie chcesz żeby konkurował z rówieśnikami, to może siłownia? Tam zmaga się tylko ze sprzętem. Może weekendowe wypady w ciekawe miejsca? Dowiedzcie się czegoś o okolicy w której mieszkacie, a przy okazji pochodźcie żeby się rozruszać. Nie znam się na autyźmie, ale może może dla córki to też byłby dobry bodziec rozwojowy? Zrób zawody które z was najwięcej się dowie o miejscu w które jedziecie.
5 2017-03-18 14:37:05 Ostatnio edytowany przez random.further (2017-03-18 14:38:16)
Spróbuj razem z Nim iść na siłownię w plenerze (sa takie - nie wiem gdzie mieszkacie ?) i spacery najpierw, żeby się rozruszał i miał okazję z Toba pogadać i TYLKO z Tobą.
Nie wiem czy to dobra rada przy Twoim trybie życia - ale czytając to właśnie mi się narzuciło jako rozwiązanie.
Spróbuj, a nuż się uda ?
6 2017-03-20 17:52:34 Ostatnio edytowany przez agnieszkamalkowska68 (2017-03-20 18:00:54)
Dziękuję wszystkim za rady. Chciałabym tylko dodać, bo może nie zasygnalizowałam tego wcześniej, że mimo dużych uniedogodnień Norbert i ja spędzamy razem sporo czasy. Codziennie kiedy Tosia już zaśnie razem czytamy, rozmawiamy, oglądamy seriale dla małolatów ..... Niestety, przy córce żadko jest to możliwe. Jej niepełnosprawność jest b. głeboka -trzeba się nią zajmować jak 2-latkem, do tego zachawania autoagresywne i bunt nastolatka - jednym słowem mieszanka wybuchowa. To właśnie to sprawiło że Norbert wolał zamknąć się w pokoju i nie widzieć i nie słyszeć tego co się dzieje a i mnie wydawało się, że tak jest lepiej dla wszystkich.
Przedyskutowaliśmy z synem Wasze rady i zastanawiamy się nad schronieniem dla zwierząt i siłownią. W między czasie pojawił się też pomysł squasha. To tyle, żeby spróbować zaimponować czymś kolegom. A jeśli chodzi o nasze wspólne zajęcia a jednocześnie poprawę sprawności fizycznej to na początek zaczniemy od wieczornego joggingu. Tośka też może z nami pobiegać. Mam nadzieję, ze dzieciakom się spodoba:-)
Dziękuję wszystkim za rady. Chciałabym tylko dodać, bo może nie zasygnalizowałam tego wcześniej, że mimo dużych uniedogodnień Norbert i ja spędzamy razem sporo czasy. Codziennie kiedy Tosia już zaśnie razem czytamy, rozmawiamy, oglądamy seriale dla małolatów ..... Niestety, przy córce żadko jest to możliwe. Jej niepełnosprawność jest b. głeboka -trzeba się nią zajmować jak 2-latkem, do tego zachawania autoagresywne i bunt nastolatka - jednym słowem mieszanka wybuchowa. To właśnie to sprawiło że Norbert wolał zamknąć się w pokoju i nie widzieć i nie słyszeć tego co się dzieje a i mnie wydawało się, że tak jest lepiej dla wszystkich.
Przedyskutowaliśmy z synem Wasze rady i zastanawiamy się nad schronieniem dla zwierząt i siłownią. W między czasie pojawił się też pomysł squasha. To tyle, żeby spróbować zaimponować czymś kolegom. A jeśli chodzi o nasze wspólne zajęcia a jednocześnie poprawę sprawności fizycznej to na początek zaczniemy od wieczornego joggingu. Tośka też może z nami pobiegać. Mam nadzieję, ze dzieciakom się spodoba:-)
Schronisko dla zwierzat to super pomysl. Zwierzaki sa idealnym nauczycielem poczucia odpowiedzialnosci i empatii. Do tego mlodociani wolontariusze naogol robia to co najfajniejsze- biegaja z psami na spacery.
Na temat squasha nie mam opinii, ale silownia to zawsze dobry pomysl. Jak nie wpadnie na pomysl dzwigania sztangi dwa razy ciezszej od niego, to powinna byc bezpiecznym srodkiem do nabrania tezyzny fizycznej.