Witajcie wszyscy . Z góry dziękuję za jakąkolwiek rade która mi dacie . Historia długa jak każda.
Poznapisy się w kwietniu 2015 r. Ja po zerwany zareczyny juz pogodzona on 30 letni prawiczek.
Jakoś los nas połączył. On nieśmiałość przełamał zaczęliśmy się spotykać. Czy było pięknie? Nie było trudno . Ja otwarta na ludzi na nowe doznania on zamknięty w sobie przy każdej próbie rozmowy na poważnie. Ucieczka . Teksty typu nie chce z tobą być znudziłas mi się nie kocham cie itd . Jak to baba płacz próby rozmów itd . Dodam że za jego slowami nie szły czyny . Wiecie mówi ze nie kocha ze nie zależy a tu wracasz z pracy a łóżko w płatkach róż. A to sms ze Obiecaj ze nie odejdziesz. I tak to się toczyło. Weekendy i spotkania było za mało. Rozmowa co dalej i jest decyzja ze przeprowadzam się do niego ze tego chce ze to nowy rozdział w jego życiu ze szczęśliwy itd. Jak było przez miniony rok ? Różnie raz dobrze raz kiepsko jak to mieszkanie z rodzicami . Ale wydawało mi się ze fundamenty są mocne ze po burzy wychodzi słońce. Zaczęliśmy planować dziecko . I tu boom . Doszło do nieporozumienia komuś coś powiedziałam ktoś źle zrozumiał inaczej powtórzył. Afera . Płacz lament cały dom obrażony. Wiec idę chodź winny nie czuje przepraszam po kolei teścia teściowa. Idę do niego on na nie . Nie koniec on nie chce . Nie kocha. Znudziłam mu się. Nie pasujemy do siebie itd itd. Próbuje nie poddaje się i jest w końcu słyszę ok odpokutowalas zabierz mnie do kina na randkę i będzie ok. Tak robię jest mi ciężko ale idę do tej naszej pieprzonej sypialni. Wyciągam najlepsza sukienkę maluje się żeby zakryć wory pod oczami od płaczu. Staje przed nim. Mówi ze pięknie cudownie. Jedziemy . Po kinie ni stąd ni zowąd bierze na ręce niesie do auta . Myślę : wrócił! !! Ciesze się jak dziecko . Wracamy seks na zgodę. I jest dziś czyli dzień po . Rano ok jadę do sklepu wraca z zakupami mowie zrobię mu pyszny obiad . A tu stoi przedemną i znowu ten tekst. Powinnaś odejść, znalesc inne mieszkanie. Pytam go : co znowu ci jest . Przecież przerobilismy to . Stoi k...wa stoi jak drzewo, ucieka z wzrokiem . Nagle mówi : nic mi nie jest powinnaś odejść.
No to jak już dziś nie mam siły na te rozmowy . Głowa na dół idę do góry biorę tel i pisze do was . Co ja mam zrobić bo mam wrażenie ze zaraz zwariuje . Ze tej karuzeli długo nie pociągne. Nie wiem czy torba która leży przededniu powinna się zapełnić czy mam przeczekać kilka dni . Proszę was pomóżcie mi bo chodź wiem jak to zabrzmi i pewnie większość uzna mnie za histeryczke. To moja pierwsza myśl jest ze ja bez niego nie chce żyć. Ze czemu nie zrobić jak w lodzi stanął autem na torach i poprostu poczekać a potem już nic nie czuć. Bo to co teraz czuję wyrywa mi serce .
Temat: Na granicy
Zobacz podobne tematy :
Odp: Na granicy
Proszę, nie dubluj wątków i zapoznaj się z regulaminem forum.