Jest, a jakby nikogo nie było... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jest, a jakby nikogo nie było...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Jest, a jakby nikogo nie było...

Moja historia jest długa, choć trwa zaledwie kilka miesięcy...Długo byłam w związku.Po jego rozpadzie nie mogłam trafić na to coś...Wszyscy byli substytutami Tego, który odszedł.
Poświęciłam się pracy.Maksymalnie. Zawsze dokładna, perfekcyjna. Idealny pracownik - wolny i bez zobowiązań.
Aż podczas wyjazdu na wakacje otrzymałam telefon. Najbliższa koleżanka siostry zakomunikowała "mam ci męża;) nie masz prawa chodzić na żadne randki, z tego ula będzie miód - ja to czuję".Mam ponad 30 lat - randki w ciemno traktuję raczej jako symptom desperacji, więc zaśmiałam się jedynie. Po kilku tygodniach zadzwoniła znowu -Przekazałam twój numer. Zrobisz z tym co chcesz - powiedziała. Poczułam złość, ale też ciekawość. Zaciekawiło mnie, że mimo, że prowadzi dobrze prosperującą firmę, nie ma jego zdjęcia na żadnej stronie ani portalu. Wydał mi się wtedy jeszcze bardziej tajemniczy...Babska ciekawość.
Zadzwonił następnego dnia. W słuchawce usłyszałam pewny głos: - Witaj, nie znamy się, ale się poznamy:) - Śmialiśmy się przez 15 minut. Opowiadaliśmy sobie jak wspólna znajoma mówiła nam obojgu, że będzie to strzał w 10 i jeszcze jej podziękujemy. Spotkaliśmy się dwa dni później. Przyjechał po mnie pewny siebie mężczyzna. W świecie chochołów i manekinów, wiedziałam, że mam do czynienia z kimś silniejszym ode mnie. Zabrał mnie na kolację (O zgrozo - dziś większość randek to kawa albo drink;)Od pierwszej chwili była między nami chemia i magia. Śmialiśmy się do bólu brzucha. Wróciłam do domu nad ranem. Zadzwonił. Powiedział, że pozwoli mi zasnąć, jeśli obiecam, że nazajutrz znów się spotkamy. I było cudownie. Spędzaliśmy razem każdy wieczór podczas pierwszego tygodnia. Prosiłam o przestrzeń. Śmiał mnie mówiąc - a nie za dużo miałaś już tej przestrzeni? - To był facet, który dokładnie wiedział, czego chce. Całował mnie tak, jak lubię. Dotykał spontanicznie. Po jakimś czasie poszliśmy do łóżka. Nie od razu. Spokojnie. Było wspaniale. Poznał mnie ze swoim synem (jest rozwodnikiem, po rozwodzie przez 3 lata był w związku z kobietą, którą kochał, ale się rozeszli). Był wpatrzony. Dziękował naszej koleżance za "cud".Często wyjeżdża w związku z pracą, ja natomiast też nie jestem typem kobiety bluszcz, więc nie miałam z tym problemu.Gdy wyjechał na 2tygodnie dzwonił codziennie. Pisaliśmy. Wrócił. Boskie przywitanie. Cudowny sex. Odwiózł mnie do domu. Nast. dnia mieliśmy ciężki dzień.Wymieniliśmy 2 wiadomości. Nie dzwonił. Kolejnego dnia także. Zapytałam co się dzieje i, że jest mi przykro, że przez dwa dni nie ma chwili aby wykonać tel. Zadzwonił. Mówił o ciężkim dniu, a ja o tym, że czuję się dziwnie. Nie wiem jak to odebrał, ale świat z bajki nagle runął. On odszedł. Znikł. Napisał jedynie, że przypomniały mu się sytuacje z żoną, która miała pretensje o jego pracę, że za wiele go to kosztowało. Zamarłam. Przez miesiąc wymienialiśmy pojedyncze wiadomości. Modliłam się o uzdrowienie tej relacji. Tęskniłam jakbym była w żałobie. Wymiotowałam, paliłam i tak na okrągło.Jednego nie robiłam - nie naciskałam...Przed 1 listopada zadzwoniłam, odebrał (o dziwo - wcześniej odrzucał moje tel...) Poprosiłam o spotkanie. Chciałam usłyszeć z jego ust koniec. Chciałam znać powód...Zgodził się i zaprosił mnie na rozmowę do siebie. Powiedział, że jest zmęczony. Zrobi kolację i porozmawiamy.
Pojechałam. Z radością. Uśmiechem silnej kobiety. Stanął w progu. Chciał mnie pocałować. Odsunęłam się.W sypialni dostrzegłam stojące nasze zdjęcie (dałam Mu je).Zapytałam wprost co się wydarzyło. Powiedział, że się wystraszył. Że schemat się powtarza.Że ma tyle pracy i nie zniesie kolejnych jazd. Chciałam się pożegnać. Popłakał się. Nie wiem czy na wspomnienie "byłych" czy na myśl, że mnie straci.Złapał mnie za rękę. Poprosił abym go przytuliła. Nie chciał abym odeszła. Pogodziliśmy się. 2 tygodnie temu...Od tamtej pory piszemy codziennie. Dzwoni niemal każdego wieczoru. Ale...jestem sama. Widzieliśmy się zaledwie dwa razy. Podczas ostatniego weekendu spałam u niego. Jestem bystrą kobietą. Znam te sztuczki i dlatego zapala mi się lampka, gdy telefon leży szkłem do dołu. Dziś miał być na kolacji. Jak kretynka leciałam po pracy po zakupy. Ok 17 okazało się, że... nie da dziś rady bo ma jeszcze wyjazd...I słodzi mi i nazywa miło. Ale jestem sama...Zaraz przyjdzie mój przyjaciel. Spędzę wieczór przed tv. I nie wiem co mam zrobić. Dałam sobie czas do końca miesiąca. Gram. Nadrabiam miną i jem sushi z uśmiechem zawsze jak się widzimy. A w środku mam taki deficyt uczuć i żal...Zastanawiam się czy ten właśnie książę nie znalazł sobie innej i sprawdza nas obie? A może w rzeczywistości to ja jestem substytutem jego byłej i wciąż za nią tęskni? Co mam zrobić? Jestem silna. Mam dobrą pracę. Nie mam problemu z mężczyznami. Ale teraz zgłupiałam...Jak dziecko we mgle. Pomóżcie mi podjąć decyzję

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jest, a jakby nikogo nie było...

Raczej coś jest na rzeczy, on nie jest zainteresowany pogłębianiem relacji z Tobą, niestety. Raczej trzyma Cię na wszelki wypadek, pochlebia mu, że czekasz. Ale rozumiem Cię, też próbowałam porozmawiać z facetem, napisałam do niego list. Niestety, ale rzeczywistość była bardzo bolesna. Trzymaj się. Przykro mi.

3

Odp: Jest, a jakby nikogo nie było...

Autorko,
na Twoim miejscu:

a) włożyłabym między bajki jego rzewne teksty, płacz i temu podobne teatralne gesty wink

b) nie dała sie wepchnąć w rolę pani do umilania samotnych nocy

c) brałabym coraz bardziej pod uwagę, że prawdopodobnie nic z tego nie będzie

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jest, a jakby nikogo nie było...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024