Do rzeczy poznaliśmy się w końcówce sierpnia tego roku, spotkaliśmy się na kawie dwukrotnie, potem raz razem na wyscigach i co tydzien zaczeliśmy chodzić na badmintona. Dobrze się bawiłam, na spotkaniach przy kawie komunikacja miedzy nami układała się pomyślnie. Widziałam, że jestem dla niego atrakcyjna fizycznie (o czym napisał mi w bezpośredni sposób klika tygodni później). Jednak on nie inicjował dotyku. Postanowiłam poczekac i zobaczyc jak wyklaruje się sytuacja. Zaproponowałam mu siatkówkę albo squasha , ale odmówił.Wydaje mi się, że był niedostępny i czekał na moj sygnał. Aby nie pozostawać dłużna na jego zaproszenia i miec możliwośc porozmawiania sam na sam sugerowałam mu piwo, ale jakoś do niego nie doszło. Na moje urodziny wpadł na chwile. I w miare upływu czasu widze, że mocno kuleje pomiedzy nami komunikacja, zrobiła się bezpłciowa. Robię się sztywna, gdy widzę, że on jest niedostępny. Teraz mi napisał, że na 2 tygodnie musimy zawiesic badmintona, bo on wyjezda na tydzien, podobnie jak ja w przyszłym tygodniu tez nie bedzie mnie kilka dni.
Wczoraj w nocy mu napisałam, że nigdy nikt mnie tak nie przetrzymał i że przez cały czas w środku się gotuję. Mam nadzieję, że złapał kontekst, że chodziło mi o jego niedostępnośc i moje sztywniactwo.
Nie odpowiedział.
Sama nie wiem czy dobrze, że napisałam taką wiadomość : Ale mnie przetrzymałeś, jak nigdy ;-), ja Cię kręcę, przez cały czas gotowałam się w środku.
Zastanawiam się co mam zrobic w tej dziwnej relacji, czy pozwolić aby dalej toczyła się swoim torem, czy ją zerwac, bo ja się wkręcam. A może on zawieszając na 2 tygodnie badmintona już sam próbuje zerwac tę relację.