Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach

Witam was.
Poradźcie mi, co robić, bo już nie mam siły.
Gdzieś od roku po każdej wywiadówce płaczę po nocach, bo dostaję burę za to, że mam za dużo trójek, że tam, gdzie powinna być 5 albo 4 jest niższa ocena, albo jak ja mogę z wosu mieć 3, przecież to nie jest dobra ocena?! (tak na marginesie, akurat wosu nie cierpię, bo facet praktycznie nie robi nic na lekcji a potem robi takie sprawdziany, że głowa mała).
A teraz jeszcze matura: oni nie widzą, żebym się uczyła, w ogóle to Ty robisz cokolwiek poza siedzeniem przed komputerem, już masz pewnie oczy do wymiany! (nie ważne, że ostatnie badanie nie wykazało najmniejszej wady wzroku), wszystko co chcesz to masz, a gówno robisz etc...
a jeszcze dochodzi fakt, że moja mama jest nauczycielką w szkole do której chodziłam poprzednio i byłam piątkową uczennicą (wierzcie mi albo nie, ale nie była to zasługa znajomości) więc skoro w liceum mam takie słabe oceny (o zgrozo, w tym semestrze przewaga 3 i 4 i ani jednej 2!) to ludzie będą gadać, że jak mamusia mi wszystko załatwiła to było dobrze, a teraz widać, że nie jestem taka wspaniała. Co kogo to obchodzi?! Wierzę, że ludzie mają własne dzieci i własne problemy.

Mam już dość słuchania co chwilę: "czemu się nie uczysz?!", "staczasz się na dno!", "gówno robisz jak zwykle!", nawet mój facet już dał mi delikatnie do zrozumienia, że nie może już słuchać mojego płaczu przez telefon i najlepiej żebym robiła swoje i się nie przejmowała, bo oni już tacy są i się nie zmienią. Tyle, że ja nie jestem taka twarda i zwyczajnie najpierw się wkurzam, klnę na czym świat stoi a potem się rozklejam. I tak mniej więcej co 2 miesiące, zależy od wywiadówki, rozmowy z którymś z nauczycieli itp.
Tyle, że oni mało widzą co robię, bo większość czasu zajmuje im mój mały brat. Nawet jak specjalnie siedzę z nosem w książce akurat, żeby mnie mama zauważyła, to nic to nie daje. Wystarczy, że zobaczą mnie przy komputerze, zaraz zaczynają od nowa.

Serio, odechciewa mi się wszystkiego, nie widzę żadnego sensu, żeby się uczyć i zwyczajnie mi się nie chce.
I tak nie pójdę na studia na nie wiadomo co, bo jestem humanistką i niestety, muszę (i chcę) iść na studia humanistyczne, po których ciężej mi będzie znaleźć potem pracę.

Nie widzę sensu w tym wszystkim, zwłaszcza widząc mamę, która jest po studiach podyplomowych a haruje za marne grosze w miejscu, gdzie liczą się prawie głównie znajomości i musi się użerać z osobami, którzy, że się tak wyrażę "wyżej srają niż dupę mają" i mogą z nią robić co chcą, bo nie może podskoczyć, żeby nie stracić pracy.

Po co mam robić cokolwiek, skoro robiąc coś, słyszę jedynie: "czemu nie zrobiłaś tego lepiej?"

Zobacz podobne tematy :
Odp: Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach

Co masz na mysli mowiac, ze twoj brat zajmuje wiekszosc twojego czasu?

Wiesz, rodzice zawsze chca dla nas najlepiej, jednak nie zawsze zdaja sobie sprawe z tego, ze sposob w jaki to okazuja nie zawsze jest odpowiedni.

Moze usiadz z nimi na spokojnie (nie od razu po wywiadowce) i porozmawiaj z nimi, powiedz im jak to wszystko odbierasz. Wkurzanie sie na nich i plakanie po nocach w niczym nie pomoga. Powiedz im co chcesz zrobic ze swoim zyciem, na jakie studia chcesz isc, co chcesz zrobic. Powiedz im, ze oczekujesz od nich wsparcia i zrozumienia. Po prostu badz szczera.

Glowa do gory. Pozdrawiam.

3

Odp: Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach
Rayla napisał/a:

"czemu nie zrobiłaś tego lepiej?"

Witam w gronie tych,ktorym roszczeniowy stosunek do wlasnych dzieci,spieprzyl przyszlosc.
NIe bede sie rozpisywala.Sytuacja podobnd do Twojej...
Zawsze,wszystko moglam zrobic lepiej...
Ciagly niedosyt.
I przemozna chec,zeby udowonic,ze tak wysoko ustawiona poprzeczka,nie jest dla mnie wyzwaniem.
Skocze wyzej,a potem jeszcze wyzej.
Tylko mnie juz nie krytykuj.

Po latach ( i terapii) dochodzisz do wniosku,ze skakanie i tak ich nie zadawala.
Skaczesz wyzej i wyzej,a im wyzej skaczesz,oni ciagle oczekuja wiecej.
A ty jestes u kresu sil.
Nie masz sily zrobic kroku,o skakaniu nie mowiac.
Ale co tam-znasz schemat i rozumiesz jego zasady:skacz wyzej ,moze cie wreszcie zauwazymy.
Wieczny niedosyt z ich strony.I nasza wieczna chec udowodnienia,ze jednak jestesmy w stanie"skoczyc"ociupnke wyzej.

Rozlicz sie z przeszloscia.
Nie win nikogo.
Pamietaj,JESTESMY OFIARAMI OFIAR.
Wybacz im i wybacz sobie.
Wiem,cholernie trudno!
Ale potem bedzie z gorki.
Powodzenia

4

Odp: Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach

No cóż nieświadome krzywdzenie nas przez rodziców spotkało wiele osób. Często jest tak, ze ich problemy przekładają się na nasze życie. A ich nadmierne ambicje i osobiste niepowodzenia chcą nadrobić "pilnując" czy dziecko nie popełni ich błędów czy nadrobi ich niedoskonałości. Generalnie sprawa prosta nie jest dopóki z nimi nie porozmawiasz i nie wyjaśnisz im na spokojnie, że to co robią nie przynosi efektów w nauce a tylko pogrąża Ciebie. I powiedz im, jaki masz plan na Siebie jak to wygląda z Twojej perspektywy, że myślisz o przyszłości. Sądzę, że w ten sposób ich trochę uspokoisz smile

5

Odp: Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach

Przykro to czytać.
Ale wydaje mi się, że autorka jak zapewne wiele innych dzieci nie ma odwagi, sposobu by zacząć dorosłą rozmowę ze swoimi rodzicami. Bo to jest trudne dla dorosłych ludzi a co dopiero dla dzieci. Z jednej strony rozumiem rodziców. Jednak wydaje się, że w takich sytuacjach problem tkwi w tym, że rodzice chcą by ich dziecko osiągnęło więcej niż oni sami, by dzieci uczęszczały na dodatkowe kursy, by się dobrze uczyły. Z jednej strony to dla dzieci dobra, ale z drugiej strony to działanie na podrasowanie reputacji rodziców. By mogli w rodzinie przy kolegach/koleżankach się pochwalić, bo moja córka to jest taka i taka zdolna. W pewien sposób ma to zrekompensować niezaspokojone ambicje właśnie rodziców. Ale z drugiej strony każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka. I nie dopuszcza myśli, że gdy matka jest nauczycielką to córka może być np: fryzjerką. Bo co ludzie powiedzą. To właśnie niejednokrotnie wyniszcza psychicznie, nerwowo nasze dzieci. Trudno też i rodzicom zrozumieć dzieci skoro one nie potrafią ( nawet z racji wieku) porozmawiać z rodzicami. Wydaje mi się, że nie bez podstawy wzięło się powiedzenie, że matka nie tylko powinna być matką dla swojej córki, ale przede wszystkim kupelą. Trudna sytuacja. Ale mimo wszystko podobnie jak przedmówczynie zalecam podjęcie próby rozmowy z rodzicami. Powodzenia

6

Odp: Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach
Rayla napisał/a:

Witam was.
Poradźcie mi, co robić, bo już nie mam siły.
Gdzieś od roku po każdej wywiadówce płaczę po nocach, bo dostaję burę za to, że mam za dużo trójek, że tam, gdzie powinna być 5 albo 4 jest niższa ocena, albo jak ja mogę z wosu mieć 3, przecież to nie jest dobra ocena?! (tak na marginesie, akurat wosu nie cierpię, bo facet praktycznie nie robi nic na lekcji a potem robi takie sprawdziany, że głowa mała).
A teraz jeszcze matura: oni nie widzą, żebym się uczyła, w ogóle to Ty robisz cokolwiek poza siedzeniem przed komputerem, już masz pewnie oczy do wymiany! (nie ważne, że ostatnie badanie nie wykazało najmniejszej wady wzroku), wszystko co chcesz to masz, a gówno robisz etc...
a jeszcze dochodzi fakt, że moja mama jest nauczycielką w szkole do której chodziłam poprzednio i byłam piątkową uczennicą (wierzcie mi albo nie, ale nie była to zasługa znajomości) więc skoro w liceum mam takie słabe oceny (o zgrozo, w tym semestrze przewaga 3 i 4 i ani jednej 2!) to ludzie będą gadać, że jak mamusia mi wszystko załatwiła to było dobrze, a teraz widać, że nie jestem taka wspaniała. Co kogo to obchodzi?! Wierzę, że ludzie mają własne dzieci i własne problemy.

Mam już dość słuchania co chwilę: "czemu się nie uczysz?!", "staczasz się na dno!", "gówno robisz jak zwykle!", nawet mój facet już dał mi delikatnie do zrozumienia, że nie może już słuchać mojego płaczu przez telefon i najlepiej żebym robiła swoje i się nie przejmowała, bo oni już tacy są i się nie zmienią. Tyle, że ja nie jestem taka twarda i zwyczajnie najpierw się wkurzam, klnę na czym świat stoi a potem się rozklejam. I tak mniej więcej co 2 miesiące, zależy od wywiadówki, rozmowy z którymś z nauczycieli itp.
Tyle, że oni mało widzą co robię, bo większość czasu zajmuje im mój mały brat. Nawet jak specjalnie siedzę z nosem w książce akurat, żeby mnie mama zauważyła, to nic to nie daje. Wystarczy, że zobaczą mnie przy komputerze, zaraz zaczynają od nowa.

Słuchaj Rayla nie jestes jedyna na tym forum która ma takich powalonych rodziców . rodzice wstydzą się porażki do której sie nie chcą przyznać ! nie potrafią ciebie akceptować i tych ocen . ciężko ci wiem bo sama też to miałam i też ich bolały dwóje tróje . psychika siada mi totalnie . ale nie mogę sie poddawać mam dziecko dla którego warto żyć muszę! a mąż nie daje mi wsparcia musze uciekać z tego gnojowiska jak nazywam ten dom . szkoda mi nerwów ale myślę szczęście uśmiechnie się do mnie jak mi pomogą w ośrodku


Serio, odechciewa mi się wszystkiego, nie widzę żadnego sensu, żeby się uczyć i zwyczajnie mi się nie chce.
I tak nie pójdę na studia na nie wiadomo co, bo jestem humanistką i niestety, muszę (i chcę) iść na studia humanistyczne, po których ciężej mi będzie znaleźć potem pracę.

Nie widzę sensu w tym wszystkim, zwłaszcza widząc mamę, która jest po studiach podyplomowych a haruje za marne grosze w miejscu, gdzie liczą się prawie głównie znajomości i musi się użerać z osobami, którzy, że się tak wyrażę "wyżej srają niż dupę mają" i mogą z nią robić co chcą, bo nie może podskoczyć, żeby nie stracić pracy.

Po co mam robić cokolwiek, skoro robiąc coś, słyszę jedynie: "czemu nie zrobiłaś tego lepiej?"

7

Odp: Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach
Rayla napisał/a:

Serio, odechciewa mi się wszystkiego, nie widzę żadnego sensu, żeby się uczyć i zwyczajnie mi się nie chce.
I tak nie pójdę na studia na nie wiadomo co, bo jestem humanistką i niestety, muszę (i chcę) iść na studia humanistyczne, po których ciężej mi będzie znaleźć potem pracę.

Koniecznie na spokojnie- jak dorosły z dorosłym - porozmawiaj z mamą co cię trapi. Powiedz, że potrzebujesz wsparcia bo to dla Ciebie i tak jest stresująca sytuacja że masz tylko 3-ki zamiast 5-tek. Może też porozmawiaj z wychowawcą na ten temat, może Ci pomoże przekonać rodziców.

Inna sprawa, że jako humanistka możesz przebierać wśród wielu kierunków na studiach.. tak więc nie ograniczaj się do polonistyki. Po prostu poszukaj i się dowiedz jakie zawody w tym kierunku są najbardziej poszukiwane na tą chwilę...

8

Odp: Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach

Mialam dokladnie to samo. Jakos to  przetrwalam, ale bywalo bardzo roznie. Poprawilo sie dopiero jak wyjechalam na studia i nieco sie od nich odcielam.

9

Odp: Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach

ja mam też coś podobnego  w domu... boję się że mam nerwicę. nie wiem co z tym zrobić , gdzie iść do lekarza zbadać czy mam tą chorobę. całe życie mam pod górkę z ojcem, zawsze były wymagania, krzyki, wrzaski, wyzwiska, rękoczyny gdzie się da. jak byłam mała mama mnie broniła ale  z biegiem lat i nad nią zaczął się znęcać i w końca juz przestała mi pomagać. jak skończyłam technikum myślałam że cuda zdziałam ...a życie co innego pokazało. okazało się że wszystko nie układa mi się- ciężko mi pracę znaleźć, cieżko mi zdać prawko... na dodatek non stop negatywne emocje.. coraz częściej bóle brzucha, bezsenność, biegunka, wpadanie w  szał , przejmowanie się byle czym, wyżywanie sie na bliskich... próbuje to powstrzymać ale nie potrafie. psychika mi siada... jestem tak negatywnie nastawiona do wszystkiego że gorzej się nie da sad dodam że mój ojciec ma nerwicę i jest alkoholikiem także  w domu koszmar bo znęcanie non stop

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Rodzice o wygórowanych ambicjach - nerwica, stres i płacz po nocach

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024