Witajcie!
Frytka,
to jest bardzo delikatna sprawa. Kiedyś byłam w podobnej sytuacji. Też pochodzę ze wsi. Moi rodzice mają gospodarstwo, więc taka praca nie jest mi obca. Byłam związana z facetem, który również pomagał swoim rodzicom. Tylko u niego była to dużo większa pomoc. Pracował praktycznie non stop. Ja często mu pomagałam, np. przy zbiorze truskawek itd. - normalna sprawa. Ale miałam (i mam) troszkę większe aspirację niż rozwijanie gospodarstwa, bo po prostu tego nie lubię. Chciałam go troszkę od tego odciągnąć, namówiłam na studia itd. Dzisiaj wypomina mi to - stwierdził, że poszedł na nie tylko dla mnie, jemu nie są potrzebne tytuły.
Nasz związek nie przetrwał, ale myślę, że powodem wcale nie była różnica w zaangażowaniu w taki rodzaj pracy. Ja chciałam się rozwijać, a on się gdzieś po drodze zgubił.
Niedawno usłyszałam jak podsumowała mnie moja ciocia. Stwierdziła,że dobrze, że mnie zostawił, bo ja do pracy w polu się nie nadaję, jestem wielka dama; a najbardziej on odpowiadał moim rodzicom, bo by pracował w polu u nas. To dziwne, bo ani ciocia, ani jej córki nigdy nie skalały się taką pracą i nawet nie wiedzą jak ona wygląda.
Nie twierdzę, że radze sobie super, ale na tyle na ile mogę, pomagam.
Analizując wszystko po upływie czasu doszłam do wniosku, że jednak dobrze się stało. Bo nie moglibyśmy się dogadać. Ja cały czas dążę do tego, żeby przenieść się na stałe do miasta. Z tego co wiem on ciągle rozwija i modernizuje gospodarstwo. Nie twierdzę, że to źle. On po prostu to lubi i będzie się w tym realizował. Ja pójdę inną drogą.
Dlatego myślę,że powinnaś rozmawiać szczerze ze swoim chłopakiem na ten temat. Jesteście młodzi, jeszcze wiele przed Wami, ale pewne wizje przyszłości macie już oboje.
Ty musisz się zastanowić czy naprawdę chcesz zajmować się gospodarstwem i pomagać mu. Zapewne doskonale wiesz jak to wygląda, więc pomyśl czy chcesz, aby tak wyglądało całe Twoje życie. Niech on przedstawi Ci swoją wizję Waszej wspólnej przyszłości. A Ty potem swoje przemyślenia.
Może lepszym rozwiązaniem byłoby gdybyście oboje poszli do normalnej pracy. Zastanówcie się.
Ale jeśli Twój facet jest już zdecydowany, że zostaje na wsi i zajmuje się gospodarstwem, nie staraj się na siłę go zmieniać, bo popsujesz stosunki między Wami.
Tutaj potrzebny jest kompromis.
Natomiast gadaniem ludzi i ewentualną możliwością niespodobania się przyszłym teściom, na razie się nie przejmuj. Wiesz jak jest na wsi - ludzie zawsze będą gadać.
Rozważ swoje dobro, bo podejmujesz decyzję na całe życie i to Ty będziesz żyła z chłopakiem/przyszłym mężem, a nie ci którzy teraz obgadują.
Poza tym tak jak napisał Nieobojętny - nikt nie musi umieć wszystkiego! Na pewno będziesz mogła zrealizować się w innej pracy. I na pewno nie zaprzepaszczaj szansy studiowania - jeśli masz taką możliwość skorzystaj z niej. Rozwijaj się, nigdy nie wiesz co się w życiu przyda...