Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

Temat: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

hmmm moze bedziecie sie smiac ale pochodze z wioski, nie posiadam gospodarstwa a mojego chlopaka rodzice owszem i to bardzo duzzzzzzzzzzzzo:) i latwo sie domyslec ze co rodzicow to i jego:( ja jak mam okazje to sobie doorabiam u ludzi wlasnie w polu:) i ostatnio bylam dwa dni i nogi mi bardzo spuchly...w czwartek mialo byc wolne a w piatek znow praca...no i po mnie juz nie dzwonili na ten piatek... ja to troche olalam bo prosic sie nie bede...i teraz widzialam sie z kolezanka i mi powiedziala ze bardzo mnie tam obgadali ze ja sie nie nadaje itp...barzdo mnie to zabolalo...pomyslalam sobie wtedy o tym ile moj chlopak ma pola i ze co to badzie jaka ze mnie pomoc jak ja sie nie nadaje:(((((( tesciowa powie przeciez ze beznadziejna jestem:( w sumie nie wiem mi powie ale kurde tak zazwyczaj jest. jestem beznadziejna.kocham chlopaka a przyszlosci zadnej ze mna:( a poza tym cale moje zycie jest beznadziejne

a poza tym mam ostatnio od kilku mies takie mysli ze nic mi sie w zyciu nie uda, bardzo pestmistycznie myslenie.... jestem na zewnatrz twarda ale od srodka tak bardzo potrzebuje pomocy:(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Frytka. najpierw zastanów się czy chcesz swoje życie związać z gospodarka. To, że dzisiejsza gospodarka znacznie odbiega od tej z przed 10 lat. To nie zmienia faktu, że dalej jest na niej mnóstwo pracy. Masz 20 lat. Nie podejmuj pochopnie decyzji. Miłość kochana to nie wszystko. Człowiek na początku jest zauroczony, potem zakochany. I niejednokrotnie potem zawiedziony. Tylko, że wtedy ma już męża i dzieci na karku. Pomyśl, co zrobisz jak nie odnajdziesz się  w tej rodzinie? A co jak w tym czasie pojawi się jakiś fajny facet, który pokarze Ci inne życie. Jakie np: jest w mieście. I co wtedy? Z wieku wynika, że swoja edukacje zakończyłaś na poziomie liceum. Więc najpierw powinnaś zdobyć wykształcenie rozejrzeć się za pracą. A nie w wieku 20 lat wiązać się z gospodarką. No chyba, że to lubisz. Ale na gospodarce nie masz urlopu, nie masz składek w ZUS-ie ( może w KRU-sie. Jak sama je sobie opłacisz). Jeżeli to wszystko Ci odpowiada. To głowa do góry. Jak jesteś pracowita to na pewno Cię zaakceptują. Głowa do góry.

3

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

nie no o to chodzi mi ze cholernie mi na nim zalezy....uwazam ze to juz ten... a milosc nie wybiera... on mowil kiedys ze nie chce miec nic przepisanego...ale ze rodzicom bedzie pomagal.hmmmm....a puki co do slubu jeszce troche jest...on tak za 3 lata chce. ja w sumie tez bo chce siebie teraz realizowac- praca, szkola, prawko...ale juz mysle na przyszlosc... moze za bardzo panikuje???

4

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Nie zrażaj się z byle powodu,to że praca w polu tobie nie wychodzi,to nie oznacza,że nie posiadasz wielu innych zalet,które docenia twój chłopak.Na pewno szczera rozmowa z nim wszysto wyjaśni,koniecznie powiedz mu o swoich wątpliwościach,w końcu swoje życie zwiążesz z nim,a nie jego rodzicami!!!Powodzenia

5 Ostatnio edytowany przez frytka292 (2010-08-07 22:19:26)

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

musze troche ochlonac...w sumie teraz martwie sie na zapas ale zycie predzej czy pozniej pokaze moje niedoskonalosci...:/ a ja nie umiem mu to powiedziec bo boje sie tego tematu...chce zeby myslal o mnie jak najlepiej i zatajam ta wade... kiedys jak mu bede pomagac bede sie starac i mam nadzieje ze to doceni...w koncu kocha mnie...on chyba domysla sie bo kiedys jak pytalam go czy razem pojedziemy za granice (a tam praca w gospodarstwie) to powiedzial ze nie dam sobie chyba rady... to nie bylo moim zdaniem chamskie bo on na tym sie zna, jezdzi tam juz kilka lat to zna warunki jakie tak panuja....nie wiem... w koncu chyba zdaje sobie sprawe z kim sie chce zwiazac

6

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Nie każdy jest stworzony do wszystkiego,i nie kazdy jest mistrzem swiata.Jesli nie wychodzi tobie to porozmawiaj z nim o tym,i np.jego rodzicami.Moze na gospodarce są inne zajęcia w ktorych poczujesz sie lepiej?Ja np. jestem fajtłapą jeśli chodzi o budowlanke.Nie pcham sie do tego bo tego nie czuje,dlatego jeszcze jak kiedys w tym pracowalem to robilem takie rzeczy ktore mniej wiecej jakos mi tam wychodzily

I pamietaj!Najważniejsze to robic w zyciu to co sie lubie.Człowiek praktycznie polowe swojego zycia spedza w pracy i chyba lepiej robic cos co jest np. ciezka robota i cie kreci niż odwrotnie..

Ale zyjemy w takich czasach ze pracy niestety brak,i trzeba sie lapac wszystkiego..

7

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Witajcie!
Frytka,
to jest bardzo delikatna sprawa. Kiedyś byłam w podobnej sytuacji. Też pochodzę ze wsi. Moi rodzice mają gospodarstwo, więc taka praca nie jest mi obca. Byłam związana z facetem, który również pomagał swoim rodzicom. Tylko u niego była to dużo większa pomoc. Pracował praktycznie non stop. Ja często mu pomagałam, np. przy zbiorze truskawek itd. - normalna sprawa. Ale miałam (i mam) troszkę większe aspirację niż rozwijanie gospodarstwa, bo po prostu tego nie lubię. Chciałam go troszkę od tego odciągnąć, namówiłam na studia itd. Dzisiaj wypomina mi to - stwierdził, że poszedł na nie tylko dla mnie, jemu nie są potrzebne tytuły.
Nasz związek nie przetrwał, ale myślę, że powodem wcale nie była różnica w zaangażowaniu w taki rodzaj pracy. Ja chciałam się rozwijać, a on się gdzieś po drodze zgubił.
Niedawno usłyszałam jak podsumowała mnie moja ciocia. Stwierdziła,że dobrze, że mnie zostawił, bo ja do pracy w polu się nie nadaję, jestem wielka dama; a najbardziej on odpowiadał moim rodzicom, bo by pracował w polu u nas. To dziwne, bo ani ciocia, ani jej córki nigdy nie skalały się taką pracą i nawet nie wiedzą jak ona wygląda.
Nie twierdzę, że radze sobie super, ale na tyle na ile mogę, pomagam.
Analizując wszystko po upływie czasu doszłam do wniosku, że jednak dobrze się stało. Bo nie moglibyśmy się dogadać. Ja cały czas dążę do tego, żeby przenieść się na stałe do miasta. Z tego co wiem on ciągle rozwija i modernizuje gospodarstwo. Nie twierdzę, że to źle. On po prostu to lubi i będzie się w tym realizował. Ja pójdę inną drogą.

Dlatego myślę,że powinnaś rozmawiać szczerze ze swoim chłopakiem na ten temat. Jesteście młodzi, jeszcze wiele przed Wami, ale pewne wizje przyszłości macie już oboje.
Ty musisz się zastanowić czy naprawdę chcesz zajmować się gospodarstwem i pomagać mu. Zapewne doskonale wiesz jak to wygląda, więc pomyśl czy chcesz, aby tak wyglądało całe Twoje życie. Niech on przedstawi Ci swoją wizję Waszej wspólnej przyszłości. A Ty potem swoje przemyślenia.
Może lepszym rozwiązaniem byłoby gdybyście oboje poszli do normalnej pracy. Zastanówcie się.
Ale jeśli Twój facet jest już zdecydowany, że zostaje na wsi i zajmuje się gospodarstwem, nie staraj się na siłę go zmieniać, bo popsujesz stosunki między Wami.
Tutaj potrzebny jest kompromis.

Natomiast gadaniem ludzi i ewentualną możliwością niespodobania się przyszłym teściom, na razie się nie przejmuj. Wiesz jak jest na wsi - ludzie zawsze będą gadać.
Rozważ swoje dobro, bo podejmujesz decyzję na całe życie i to Ty będziesz żyła z chłopakiem/przyszłym mężem, a nie ci którzy teraz obgadują.
Poza tym tak jak napisał Nieobojętny - nikt nie musi umieć wszystkiego! Na pewno będziesz mogła zrealizować się w innej pracy. I na pewno nie zaprzepaszczaj szansy studiowania - jeśli masz taką możliwość skorzystaj z niej. Rozwijaj się, nigdy nie wiesz co się w życiu przyda...

8

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

na poczatku naszego zwiazku byly problemy bo nie potrafilam zrozumiec jego braku czasu....ciagle tylko pole i pole... pisac z nim nie moglam wtedy ani sie spotkac dostawalam szalu. i raz byla taka sytuacja ze mielismy jechac na festyn i nie pojechalismy bo on musial trawe kosic. wscieklam sie bo nawet w niedz gonili go w pole! powiedzialam mu co o tym mysle i dal mi wtedy wiele do myslenia. powiedzial zebym sie zastanowila bo jak dotad nie umiem go zrozumiec i go to boli bo wychodzi na to ze nie pasujemy do siebie.... zrobilo mi sie przykro bo mial racje.postanowilam ze wezme sie za siebie... przemyslalam sobie i bylo mi wstyd ze zachowalam sie jak paniusia z miasta...nadosc ze nie  rozumialam go to jeszcze bylam egoistka... i zdecydowalam ze juz bedzie inaczej. ciezko bylo n apoczatku bo musiam przygryzac zeby w takich sytuacjach ale potem nauczylam sie go rozumiec.
powiedzial mi tez kiedys ze on nie chce zeby mu rodzice pole przepisali... mowil ze pomagac im bedzie ale niech majatek  idzie dla braci. a mi jakos sie to nie widzi bo Ci jego bracia to wszystko robia zeby tylko nie robic w polu...no nie wiem czas pokaze. rodzice jego powoli dochodza do wieku emerytalnego to napewno za kilka lat beda przepisywac dzieciom...a puki co to wyjezdza za granice co jakis czas i wydaje mi sie ze oprocz kasy to tez pretekst zeby nie robic u rodzicow za darmo... a ja jak swoje zycie sobie wyobrazam w pzyszlosci?? ja widze siebie, jego , dzieci, nasz dom , ogrodek, my pracujemy.....ale siebie nie widze w tym polu.ja to nawet myslalm nad tym zeby znalezc sobie taka prace zeby jak najmniej im pomagac w tym polu :D ale to znowu bedzie wypominanie czy cos.... aj bedzie co bedzie. zareczymy sie to wtedy bede sie martwica puki co to wszystko moze sie wydazyc

9 Ostatnio edytowany przez pszczółkaax (2010-08-11 21:23:51)

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Wg mnie związek (czy też małżeństwo) to także dzielenie się obowiązkami. Kto powiedział, że masz tyrać w polu? Nawet jeśli zdecydujecie się pracować w gospodarstwie możecie tą pracę podzielić. Ty zajmujesz się domem i mniejszymi pracami w ogrodzie, a Twój chłopak (mąż) resztą. Oczywiście, w sezonie wakacyjnym jest dużo chętnych do pomocy (zbiory malin, truskawek itp). Sama przy czymś takim pracowałam.
A jeśli nie chcecie wiązać życia z gospodarstwem zawsze ziemię możecie sprzedać i zamieszkać w mieście.

10

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

na szczęście to tylko zboże, kukurydza, łaki :) więc te nieszczęsne truskawki odpadają :)))

11

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

W takich przypadkach szczególnie ważna jest jedna sprawa.
Frytka,
piszesz, że już kiedyś byłaś zła na chłopaka za brak wolnego czasu.
Powiem Ci jak to wygląda u mnie w domu. Moi rodzice dorabiali się wszystkiego sami. Ciągle tylko praca, praca, bo trzeba dom wybudować, oborę postawić, kupić maszyny itd. Zero czasu tylko dla siebie.
Moja mama z czystej przychodni (jest pielęgniarką z zawodu) przeniosła się do codziennego brudu, smrodu, obrabiania pola, krów itd.
Może teraz jest inaczej, ale wg mnie jeśli małżeństwo mieszka na wsi, ma gospodarstwo, to nie ma opcji, żeby kobieta nie pomagała. Więc oprócz obowiązków domowych, wychowywania dzieci dochodzi jeszcze taka praca.
Wiem jak to wygląda "od środka", bo żyję w tym już 23lata. Powoli, systematycznie udaje mi się opuścić rodzinny dom i żyć zupełnie inaczej. Ale moi rodzice zostaną do końca... I to najbardziej boli, bo chciałabym jakoś ująć im tej pracy, ale jak?? Musiałabym sama się tym zająć. Koło bez wyjścia.

12

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

A według mnie takie posiadanie pola w Polsce powinno być surowo zabronione i karane grzywną, wysoką jak cholera. Albo niech ktoś ma w cholerę pola, dobre maszyny i zatrudnionych ludzi do tego którym płaci wynagrodzenie albo niech nie bawi się w rolnika i zacznie robić coś pożytecznego. Powiecie że paskudne podejście ale tak się składa że coś wiem o urokach pracy na wsi, jestem z miasta, ale odkąd pamiętam pomagałam z mamą dziadkom, gdy miałam 16 lat przeprowadziliśmy się nawet do nich na podwórko (mamy tu wybudowany swój dom) i dopiero wtedy przejrzałam na oczy. Przyjrzałam się jak to tak naprawdę wygląda z bliska... Spoceni, zmęczeni, zapracowani, wiecznie bez czasu dla siebie, na początku owszem pomagałam, ale potem powiedział O NIE! Z tego nie ma zysku żadnego, to taka syzyfowa praca, bez najmniejszego sensu... Więc przestałam im pomagać, chcą niech się sami tym bawią, tylko od czasu do czasu zdarzyło mi się z nimi gdzieś pojechać i oczywiście zwierzakom, szczególnie krowom bo były paskudnie traktowane, ale przecież to tylko zwierzęta... EH... Nienawidzę przez to wszystkich samozwańczych rolników, gdybym poznała faceta który ma bądź jego rodzice gospodarkę, za cholerę bym mu w niczym nie pomogła... Jak głupi niech robi...

13

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

mam ten sam problem... moj chlopak ma gospodarstwo ,konkretnie to jego rodzice ale on koniecznie je chce ...mimo ze wie ze ja jestem sprzeciwna i kompletnie sie do tego nie nadaje ... nie cierpie zapachow wychodzacych z tamtego podworka , nawet wszysTko czuc jak wchodzi sie do jego domu...nie wiem czy wytrzymalabym tam dwa tygodnie a gdzie cale zycie... ale to nie zmienia postaci rzeczy , on upacie chce aby rodzice przepisali mu gospodarke ...powtarzam mu ze ma spore doswiadczenie w innych dziedzinach, ze wszedzie znalazl by prace ,ale to nic nie daje ...on chce to robic i jest pewien tego w 100% ... tylko ze ja bede musiala pracowac tam z przymusu , a nie cierpie gdy ktos mi rozkazuje albo mowi co mam robic ... zreszta robic cos , co wogole cie nie interesuje I CZEGO SIE BRZYDZISZ? ... jeszcze jakby z tego jakies korzysci ogromne byly , to jeszcze ale marnota straszna... ubóstwo totalne ... ja nie chce w wieku 40 lat dorobic sie maszyn a w wieku 50 myslec nad remontem domu .... Powiedzcie co ja mam robic...?? od tak zrezygnowac z niego ? ,,ja jestem pewna ze albo predzej czy pozniej uciekne i zmarnuje mu wiele lat albo bede zyc na sile tam ;( strasznie mnie to doluje ...NIE CHCE GO ZOSTAWIC , ZA BARDZO GO KOCHAM ;(

14

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Jeśli Twój chłopak naprawdę Cię kocha to kochać będzie nawet wtedy gdy rodzice powiedzą,że się do pracy w polu nie nadajesz.Najważniejsze,że się przecież starasz.
Mój mąż pochodzi ze wsi.Kiedy byłam jego dziewczyną a potem żoną przyjeżdżałam często na wieś i pomagałam.Jestem "miastowa" i to był mój pierwszy kontakt ze wsią.Po całodziennym plewieniu buraków albo wykopywaniu ziemniaków miałam obniżoną temperaturę i padałam.Ale nikt się nie śmiał, chyba nie obgadywał,każdy doceniał,że mimo,że nie mam pojęcia o pracy na wsi to staram się pomóc.
Jednocześnie wszyscy wiedzieli,że ja studiuję i że na wsi pracować nie będę.Ot po prostu,jak mogłam i miałam czas to pomagałam.

15 Ostatnio edytowany przez krewzalewa (2012-02-24 22:20:06)

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Przyznam, że ten temat to jest klasa sama w sobie. Jak tak czytam to mi się śmiać chcę po prostu:

- zapachy przeszkadzają
- praca przeszkadza

Wiecie ja to widzę ciut inaczej, a mianowicie: chleb w sklepie jest z mąki, a mąka ze zboża, a zboże od takiego rolnika. Wiecie maszyny nawet najlepsze to raz, że kosztują, a dwa same się nie domyślą i tak ich trzeba pilnować. Uważam, że każdy rolnik w sytuacji jak przyjdzie kryzys jest wygrany bo sobie jedzonko wyhoduje, właśnie dzięki swojej pracy i będzie miał z czego przeżyć, a szary mieszczuch to sobie najwyżej cebule w doniczce posadzi.

Ja wiem, że dziś jest moda na "dorabianie się" (czytaj złodziejstwo i wałki), a do pracy to zatrudnijmy robotników, moment przecież Ci robotnicy to też ludzie czyli oni mogą bo to "robotnicy", przecież to takie same dziewczyny jak wy i tacy sami kolesie jak inni. Kocham to jakże ludzkie spojrzenie.

Chyba drogie dziewczyny musicie Historię Polski przerobić na nowo żeby sobie przypomnieć co się dzieje z wartością pieniąca jak się poważny kryzys zaczyna. To może nie będziecie tak jechać po rolnikach. Jak czytam, niektóre wasze posty to mi się przypomina  reality show z Paris Hilton na farmie (oglądałem dla hecy).

16 Ostatnio edytowany przez angel321 (2012-02-25 16:49:16)

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Jesli trudno ci to zrozumiec to nie wiem czy jest sens by krytykowac to co piszemy ...... Ja nie gardze rolnikami czy nasmiewam sie z ich pracy ...poprostu temat dotyczy tego, ze ja sie  nie nadaje i takie zycie mi nie pochlebia ...  dlaczego mam robic cos na czym kompletnie sie nie znam ?... sama dalas/es do zrozumienia ze to wszytsko dzieki rolnikom ,to prawda ,ale  nie znaczy ze ja tez mam to robic ,  jesli sa od tego ludzie ktorzy maja na ten temat pojecie, to tylko  do nich to nalezy...moze wszyscy teraz wedlug ciebie powinny rzucić prace i uprawiac ziemie ? <śmiech>  ... ty chyba jestes sam/a ze nie rozumiesz problemu dotyczacego takiej milosci , pogodzenia tego wszystkiego i zaakceptowania ....albo sam/a siedziesz z chlopakiem/dziewczyna  z gospodarka i sie meczysz tam....

17

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?
krewzalewa napisał/a:

Przyznam, że ten temat to jest klasa sama w sobie. Jak tak czytam to mi się śmiać chcę po prostu:

- zapachy przeszkadzają
- praca przeszkadza

Wiecie ja to widzę ciut inaczej, a mianowicie: chleb w sklepie jest z mąki, a mąka ze zboża, a zboże od takiego rolnika. Wiecie maszyny nawet najlepsze to raz, że kosztują, a dwa same się nie domyślą i tak ich trzeba pilnować. Uważam, że każdy rolnik w sytuacji jak przyjdzie kryzys jest wygrany bo sobie jedzonko wyhoduje, właśnie dzięki swojej pracy i będzie miał z czego przeżyć, a szary mieszczuch to sobie najwyżej cebule w doniczce posadzi.

Ja wiem, że dziś jest moda na "dorabianie się" (czytaj złodziejstwo i wałki), a do pracy to zatrudnijmy robotników, moment przecież Ci robotnicy to też ludzie czyli oni mogą bo to "robotnicy", przecież to takie same dziewczyny jak wy i tacy sami kolesie jak inni. Kocham to jakże ludzkie spojrzenie.

Chyba drogie dziewczyny musicie Historię Polski przerobić na nowo żeby sobie przypomnieć co się dzieje z wartością pieniąca jak się poważny kryzys zaczyna. To może nie będziecie tak jechać po rolnikach. Jak czytam, niektóre wasze posty to mi się przypomina  reality show z Paris Hilton na farmie (oglądałem dla hecy).

Krew zalewa(swoją drogą jakże polsko- mentalny nick)
Chyba każdy wie skąd się chleb i mleko w sklepie biorą.
Moi teściowie mają obecnie niewielką gospodarkę i zatrudniają ludzi do pracy bo:
sami są już starzy i nie dają rady
dzieci mają swoją pracę i mają prawo do tego,żeby w wolnym czasie zająć się swoją rodziną albo odpocząć.
Skoro mam dwa fakultety i niewielkie pojęcie o pracy na gospodarce to automatycznie ta robotnica,która pracuje na polu moich teściów nie jest taką samą dziewczyną jak ja.Jest dziewczyną mającą pojęcie o swojej robocie.Ona się nie zna na mojej pracy a ja się nie znam na jej pracy.I nie zamierzam być w imieniu jakichś Twoich mało zrozumiałych ideałów człowiekiem renesansu i znać się na wszystkim.
Może sam poczytaj historię ( z małej litery) Polski bo ja akurat robię z historii powszechnej doktorat i nie mam bladego pojęcia co to jest "wartość pieniąca"No chyba,że jest coś takiego jak wartość pieniąca mydła...:) Ale to zostawię chemikom.:))

18

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

podpisuje sie wyzej smile gojka102 dziękuję

19 Ostatnio edytowany przez angel321 (2012-02-25 17:43:57)

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

wracajac do rozmowy , iz troche odbieglam od tematu przez "krew zalewa "  ...mianowicie chce dodac ze moj chlopak nie rozmawial o tym wszystkim ze swoimi rodzicami ... moze dobrze robi , to jego wybor...ale ja chcialabym uslyszec to od niech , ze nie beda sie wtracac, ze jak zrobimy oni to uszanuja , ale tak naprawde nie wiem co oni mysla ... moj chlopak powiedzial ze mam isc do pracy on bedzie pracowal na gospodarstwie sam ...tylko co bedzie jesli wprowadze sie do niego a rodzica sie to nie spodoba ? moze nie powiedza tego wprost ale juz boje sie co bd myslec np. ze po co taka synowa jak kompletnie sie nie nadaje , nawet nie chce pomoc ...boje  sie , ze przez to beda krzywo patrzec na mnie...moze zbyt panikuje , ale jestem osoba ktora strasznie przejmuje sie opinia innych ludzi ...wolalabym zeby powiedzieli mi wprost co mysla o tym ... wtedy byloby latwiej dla mnie ... mialabym wybor

cytujac slowa frytki292  "a poza tym mam ostatnio od kilku mies takie mysli ze nic mi sie w zyciu nie uda, bardzo pestmistycznie myslenie.... jestem na zewnatrz twarda ale od srodka tak bardzo potrzebuje pomocy:(" MAM TO SAMO...

20

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Kochana - wszystkim nie dogodzisz.Im szybciej się z tym pogodzisz tym lepiej będzie Ci się żyło.
Najważniejsze,że chłopak Cię popiera,akceptuje i kocha.
Teściowie (pewnie wkrótce nimi będą) to nie rodzice a Ty nigdy nie będziesz ich córką.Co myślą- ich sprawa.A sprawą Twego chłopaka powinno być to,żeby nie sprawiali Ci przykrości swoimi opiniami.Poza tym nie im Ciebie oceniać.

21

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Wiesz w sumie masz racje ...nie im to oceniac ...nikt za mnie zyc nie bedzie...
bardzo podnioslas mnie na duchu ;* Dziekuje ..

22

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Ludzie jeszcze mają takie podejście? Kobieta nie powinna robić w polu, tylko zarządzać tymi, co tam robią i dbać o swojego faceta ;O

23

Odp: Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

a najgorsze jest to jak nie ma sie komu wygadac na tak delikatny temat jak dla mnie... moi rodzice nie dogaduja sie ,mozna powiedziec ze sa w separacji ... matka wie jak nie lubie tematu gospodarstwa i ze nie chce tam byc a czasem zlosliwie mi dogryza i kiedy sie klocimy zabija mnie docinkami o gospodarce i o przyszlosci jaka mnie czeka ...nie macie pojecia jakie to straszne ...czasem mam okropne mysli...  dziwie sie ze wytrzymuje to wszytsko ...az glupio ze pisze o tym wszystkim wam ...a co byscie robili na moim miejscu ? ja jestem za bardzo wrazliwa ..wszystko trafia do mnie tak gleboko,  ze boje sie ze wpadne w depresje sad

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie radzę sobie w polu, to nie będę mieć przyszłości z chłopakiem?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024