witajcie
senność ostatnio okropna. myślę, że to kwestia pory roku, te krótkie, ciemne dni wcale nie pomagają w walce z depresją... najważniejsze to się nie obwiniać za spanie, pamiętajmy że depresja to choroba, ma różne objawy, jednym z nich jest brak energii i zdarzać się może, iż na rzecz snu olejemy obowiązki. nie można jednak dodatkowo się "biczować" myślami w stylu "rety, jaka jestem beznadziejna, nawet nie dałam rady wstać", choć wiem, że to trudne... ja np. straciłam kiedyś pracę przez niemożność wstawania przez tydzień. robiłam sobie wyrzuty przez wiele miesięcy, jeszcze nawet teraz zdarza mi się w gorszy dzień, że do głowy mi przyjdzie oskarżanie się o to, chociaż już parę lat minęło, a praca była ani ambitna, ani fajna. trzeba się oczywiście pilnować w miarę możliwości, starać jednak wstać i zrobić cokolwiek, ale zawsze w razie niepowodzenia blokować samokrytyczne myśli jak to tylko możliwe! ja ogólnie od jakiegoś czasu staram się właśnie zapanować nad samokrytycyzmem. pomaga, chociaż nie twierdzę, że to jakaś antydepresyjna dieta-cud, odchudzająca z czarnych myśli i braku chęci. ale pomaga przynajmniej troszkę i to się liczy, każdy maleńki krok do przodu się liczy, ba nawet każdy dzień bez kroku do tyłu to też coś... a nawet jeśli dzień jest wyjątkowo zły, to na jego koniec mówię sobie: "trudno, jesteś chora, nie zawsze się udaje ale to dlatego że jesteś chora, a nie dlatego że jesteś beznadziejna". trzeba to sobie powtarzać, nawet jak się w to gdzieś w środku nie wierzy. trzeba też uświadamiać najbliższych.
cherry89, spróbuj porozmawiać z rodzicami o depresji, o tym jak trudna to jest choroba, może podsuń im kilka artykułów na ten temat. nie twierdzę, że od razu pomoże, najbliżsi często pomimo najlepszych nawet chęci i szczerej troski nie są w stanie zrozumieć do końca depresji i zaakceptować, że to, co wygląda na lenistwo albo wydaje się kwestią najprostszego w świecie "ogarnięcia się" jest dla człowieka chorego ogromnym trudem.