Witam Was,
Chciałam zapytać, czy uważacie, że jeśli ktoś ma trudną sytuacje materialną, ciężej znaleźć mu drugą połówkę? Ja jestem młodą studentką, ale nie stać mnie na wiele rzeczy <chociaż głodna i goła nie chodzę>, ale nie mam chłopaka, i zastanawiam się, czy sytuacja materialna może mi to utrudnić, czy to raczej nie ma wielkiego znaczenia? Dodam, że robię coś w kierunku zarobkowym, jak jest możliwość dorobienia paru groszy, to chętnie korzystam z okazji:)
Julia, przecież porządny student powinien być ubogi
A tak serio - możliwe, że jakieś snobistyczne towarzystwo Cię odrzuci. Ale nie ma wielu osób, które przy doborze znajomych kierują się zawartością portfela (w przypadku studentów jest to najczęściej i tak portfel rodziców). Dla ogromnej większości Twoich rówieśników nie będzie miało znaczenia, czy jesteś bogata czy biedna. W Twoim wieku nie musisz mieć kasy na wszystkie zachcianki - ważniejsze jest to, że sobie radzisz.
To nie jest przyczyna braku partnera. Ale jeśli zrobisz z tego swój wielki kompleks - ten kompleks będzie widoczny dla innych i wtedy już faktycznie może Ci utrudnić znalezienie chłopaka. Moja rada - uświadom sobie, że Twoja sytuacja materialna jest zupełnie normalna w Twoim wieku i dla studentki. Możesz z niej uczynić zaletę - bądź dumna z tego, że umiesz żyć oszczędnie, że umiesz sobie dorobić, że jesteś samodzielna - to naprawdę większy powód do chwały niż pieniążki na wszystkie kaprysy otrzymywane od rodziców.
3 2011-12-10 12:24:55 Ostatnio edytowany przez smutna123 (2011-12-10 12:25:13)
Zgadzam się z vinnga.
Po przeczytaniu postu przypomniało mi się jak na pierwszym roku zarabiałam rozdają ulotki. Często mijały mnie osoby z roku. Część z nich się śmiała, a część podchodziła, aby porozmawiać. Było mi trochę przykro na początku, ale to żaden wstyd. W końcu zarabiam legalnie;)
Myślę, że ze znajomymi nie powinnaś mieć z tego powodu problemów. Tak jak Przedmówczyni, stwierdziła, że faktycznie może Ci od tatusiów prezesów mogą mieć inny pogląd na sprawy materialne, ale nie wszyscy. Wiadomo brak pieniędzy to duża przeszkoda, bo nie zawsze masz na kawę pięć razy w tygodniu w miejscu innym niż studencka stołówka, ale normalni ludzie to zrozumieją, nawet nie trzeba im o tym mówić. Ja też studiuję i nigdy nie należałam do osób zamożnych. Teraz co prawda pracuję na całym etacie i studiuję zaocznie/wieczorowo taki mam dziwny układ studiów,ale za to niestety nie z braku finansów a z braku czasu straciłam szerokie grono znajomych. Natomiast co do chłopaka... U mnie jest ten problem, że ja nie zarabiam dużo a sama się utrzymuję i kiedy przychodzi Gwiazdka, rocznica, urodziny, etc. Kupuję prezenty i zawsze staram się jak najlepsze. Jest to dla mnie duża przyjemność, bo odzwierciedlam swoje uczucia w wartości prezentu, ale potem wiąże się to z dużymi wyrzeczeniami. Niestety należę do tych osób u których brak funduszy całkowicie uniemożliwiłaby znajomość z chłopakiem, nie mogłabym liczyć nawet na parę groszy od rodziców na te cele i dlatego tak mam. A niczyją metresą też nie chcę być.
Ja równiez raczej nie moge liczyć na jakiekolwiek pieniądze od rodziców, o wszystko musze starac się sama i dlatego to mnie troche dołuję. Chciaz radze sobie, ale nie powiem, bo jest ciężko. Jeśli chodzi o związek, także nie zmierzam być niczyją metresą:)
Wiesz, ja akurat mam takiego mężczyznę, dla którego kwestia finansów nie jest drugoplanowa. Przykro to mówić, staram się to zmienić, ale słabo to wychodzi :-( Kiedy np. wyjeżdżamy dzielimy się kosztami równo po połowie, a wyjeżdżamy często, bo oboje to lubimy, no i tu już jest kwestia finansów, kiedy mnie odwiedza, zawsze jest coś do jedzenia, oprócz słodyczy i kanapek często obiad, niby normalne ale koszty wzrastają ... Niestety nie jest lekko, ale może Ty akurat trafisz na innego mężczyznę, któremu będzie to obojętne. Może będzie na tyle wspaniałomyślny i bezinteresowny że, ani jemu, ani Tobie nie przyjdzie do głowy zamartwiać się o pieniądze i nie będzie ważne kto inwestuje. Pieniądze nie są w życiu najważniejsze i szczęścia nie dają, to prawda, ale dobrze wiem co to znaczy martwić się o nie. Bez nich też szczęścia niestety nie ma. Bo jak tu być szczęśliwym kiedy nie ma za co opłacić rachunków a w brzuchu burczy. Życie niestety jest trudne. Zboczyłam z tematu, przepraszam. Wracając do meritum, powodzenia :-) są jeszcze na świecie ludzie dobrzy w tym dżentelmeni ;-)