Dziewczyny poradźcie mi coś....proszę.
Od jakiegoś dłuższego czasu przechodzę depresję, i nie potrafię sobie z tym poradzić ![]()
Jestem ciągle zła, wszystko mnie bardzo denerwuje, odgrywam się za to na swoim facecie.....ciągle wywołuje kłótnie, bo jakoś podświadomie robię z siebie "ofiarę".
Wiecznie nieszczęśliwa i poszkodowana.
Potrzebuje ciągłego zapewniania że jest dobrze, czułych słów....tak jakbym była małą bezbronną dziewczynką...a przecież mam już swoje lata, i w sumie nigdy tak nie było.
Niszczę przez to swój związek bo chłopak mnie nie rozumie....
Boje się, że jak teraz nie zacznę czegoś z tym robić to będzie gorzej i gorzej..... ![]()
Jeśli sama sobie nie radzisz to zwróć sie po pomoc do fachowca. Skoro nazywasz swój stan depresją, to najlepszym fachowcem będzie psychiatra, on postawi diagnozę i zapisze odpowiednie leki. Dzisiaj są takie leki, że nie otumaniają, a poprawiają nastrój. Po co się męczyć, skoro mozna sobie pomóc. Do psychiatry nie potrzeba skierowania, idź bezpośrednio do Poradni Zdrowia Psychicznego.
Nie ma czegoś takiego jak obniżenie nastroju czy drażliwość, poczucie krzywdy bez powodu. Zastanów się uczciwie co ci niepasuje, co przeszkadza. Jak nie potrafisz tak to zwróć się po pomoc jak już marena7 wspomina ale nie do psychiatry, bo przecież ma jakiś problem z emocjami i może trzeba przyjrzeć się swojemu życiu a nie zaraz brać jakieś tabletki z ich skutkami ubocznymi i udawać, że problem minął bo od tego nie minie.
Tak pokrótce to nie ma dymu bez ognia.
Chodzi o diagnozę. Jeśli to nie depresja, psychiatra odeśle do psychologa, nie będzie na siłe faszerował lekami.
W takim razie, skoro uważasz, że musi być jakiś czynnik, który to wywołuje, to rodzi się kolejny problem, ponieważ go nie zauważam. Jest tak samo jak było....nic się nie zmieniło a mimo to, moje zachowanie, samopoczucie jest inne, gorsze. Może to rutyna? może pora roku? może chwilowy kryzys, załamanie?? Nie wiem...
Warto przeanalizować sobie każdą "działkę" swojego życia.... nawet użyć do tego celu kartke i długopis. Lub pisać pamiętnik. wtedy masz obraz siebie.
Dziewczyny poradźcie mi coś....proszę.
Od jakiegoś dłuższego czasu przechodzę depresję, i nie potrafię sobie z tym poradzić
Jestem ciągle zła, wszystko mnie bardzo denerwuje, odgrywam się za to na swoim facecie.....ciągle wywołuje kłótnie, bo jakoś podświadomie robię z siebie "ofiarę".
Wiecznie nieszczęśliwa i poszkodowana.
Potrzebuje ciągłego zapewniania że jest dobrze, czułych słów....tak jakbym była małą bezbronną dziewczynką...a przecież mam już swoje lata, i w sumie nigdy tak nie było.
Niszczę przez to swój związek bo chłopak mnie nie rozumie....
Boje się, że jak teraz nie zacznę czegoś z tym robić to będzie gorzej i gorzej.....
Nie masz poczucia bezpieczeństwa-swojego...Zadawaj sobie pytania w chwili jak sie denerwujesz-dlaczego sie teraz denerwuje? dlaczego jestem teraz rozdrażniona? Najważniejsze jest wychwycic ten moment w któym przezywasz te destrukcyjne uczucia które niszczą Ciebie i Twoj związek.
Wiesz,ja w tym wszystkim dostrzegam brak poczucia bezpieczenstwa które nie było Tobie dane być moze,bo pisze tu na podstawie swoich przezyc i to co czytam to widzę siebie...Brak poczucia bezpieczenstwa i wiara w siebie...
Piszesz że się boisz,więc porozmawiam z tym ze specjalistą.
Pozdrawiam
Bardzo Cie proszę udaj się jak najszybciej do psychiatry........bo życie z osobą chora na depresje to horror.....ja to mam i wiem co to jest ....ale jestem z nim tylko dlatego że się chce leczyć.......jesteśmy ze sobą 30 lat .....i mi się też chce się spokojnego domu......
to jego choroba:
Mój partner najpierw zachorował na depresje lekowa był w ogólnej apatii trzy miesiące.
Cały czas leżał nic nie robił.....ledwo coś zjadł...oczywiście dostał zwolnienie lekarskie,bo pracuje.....Leki nie pomagały... lekarz go przekonał do pójścia do szpitala psychiatrycznego.....był jeden miesiąc wyszedł...... i się zaczęło tak go pobudzili lekami że w tej chwili cały czas zachowuje się jak napity ....krzyczy wyzywa z byle powodu ,,o wszystko mnie obwinia,,nawet o swoją chorobę........jest tragicznie boje się o swoje życie ....zadzwoniłam do pani doktor ... i przekonała go żeby wracał do szpitala.....miał iść w piątek dojechał w sobotę .... powiem wam że jestem przerażona najgorzej że sąsiedzi to słyszą te krzyki i wyzwiska......... na pewno jest to przypadek ciężki.....ale to objawiało się wcześniej.........tylko że ja nie wiedziałam że to jest choroba........
proszę Cię idź do lekarza .......bo z czasem nikt z Tobą nie wytrzyma....
Coś ci napiszę Na'ima:)
Miałam do czynienia kiedyś z dziewczyną która była wiecznie zła(prawie codziennie). Mieszkałam z nią w jednym mieszkaniu i codziennie słyszałam narzekanie jak jej to się ic nie chce , jak ją boli głowa, jaka ona to jest wkur... i tak w kółko jedno i to samo dzień w dzień.
Jestem z reguły osobą spokojną i nie powiem bo tak jak ty też mam swoje dni kiedy jestem zła bez powodu i wszystko mnie drażni, ale nie non stop:/
Tak znosiłam to jej marudzenie, narzekanie i wieczne użalanie się nad sobą, ale po kilku miesiącach nie wytrzymałam i jej wygarnęłam i tak się zakończyła nasza znajomość. Nie potrzebuję kogoś kim może za jakiś czas bym przesiąkła, bo jest takie powiedzenie że z kim przystajesz sam się taki stajesz. Żeby tylko twój partner nie zaraził się od ciebie , przemyśl to i to co dziewczyny tutaj radzą. Lepiej iść do psychologa i powiedzieć jaki masz problem a on wtedy wystawi diagnozę, nie musisz od kopa lecieć do psychiatry, no chyba że psycholog cię do niego skieruje, ale tak nie widzę potrzeby.
Jak może młoda dziewczyna być taka zgorzkniała,powiedziałam wtedy do B..?? Co będzie jak będzie o przypuśćmy 20 lat starsza? Nie pojmuję tego. Twój partner kiedyś też powie dość, bo nie wytrzyma takiego wyładowania na nim twoich negatywnych emocji.
Nie daj się zawładnąć nad sobą jakąś beznadzieją która tylko skomplikuje ci życie ![]()
Ja też mam niskie poczucie wartości, nie wierze we własne siły, to co robię, szczególnie jesienią mnie dopada zły nastrój, jak nie świeci słońce, jak dziś u mnie. Najlepiej czuje się latem jak jest ciepło, nie odczuwam wtedy tego tak bardzo , że nie mogę znalesć pracy. Czasami myśle, że ze mną jest coś nie tak , bo nie mam pracy, i nie mogę znaleść,ale bywają dni,że przywraca mi humor.Czasami myśle, co jest nie tak, że raz jestem wesoła, raz zła, przygnębiona, wściekła, smutna.
jest jesien, wszyscy płaczą
głowa do góry, nigdy nie może być jeszcze gorzej ![]()
Moja rada jest taka żebyś sie czymś zajeła co Cie interesuje. Wtedy sie nie myśli tak o pierdołach, jestes zabiegana i nie masz czasu na użalanie sie nad soba. Ja też czasem jestem okropna, ehh szkoda gadać. Ale mój chlopak to rozumie bo wyszukałam w necie co to jest napiecie przedmiesiaczkowe i jakie sa objawy;) Stwierdził że masakra i pytał jak ja to wytrzymuje;) Jak sie pokłucimy to z reguły z mojego powodu bo mi coś nie pasuje, wmawiam mu że jest zły itd, czasem może i mam troszke racji ale wyolbrzymiam wszystko jak mam "te" dni.
Witam. Mam dokładnie tak samo i to juz od dluzszego czasu. Czesto mam dni, kiedy wszystko i wszyscy mnie denerwuja i nie moge sobie poradzic z tymi nerwami. Najchetniej wtedy ucieklabym gdzies, jak najdalej od wszystkich. Czesto denerwuje sie nawet nie wiem dlaczego, wiem, ze wyolbrzymiam niektore problemy, czesto kloce sie przez to z moim chlopakiem i tez w sumie robie z siebie wieczna ofiare. Mam wrazenie ze nikt mnie nie rozumie nikt nie potrzebuje i czesto mysle ze jakbym zniknela to na pewno dla wiekszosci osob byloby lepiej. Czuje sie beznadziejna nie wierze w siebie, w swoje mozliwosci, uwazam, ze wiekszosc rzeczy jest bez sensu i nie warto sie starac bo i tak nic sie nie uda. Mam strasznie niska samoocene odnosnie wygladu, jak i charakteru. Mam wrazenie, ze kazdy ciagle mnie obgaduje, smieje sie ze mnie.