witaj diamanda, mam 28 lat i szukam pracy od...odkąd skonczylam studia dzienne:)ale sie nie obronilam.dluga historia.
otoz w 2007 roku przeprowadzilam sie z wojewodzkiego miasta do mojego, malego.przez rok bylam co jakis czas kasjerem w PZU, raz na 3 miesiace zarabialam ok 1100zl.ale to wtedy byly inne pieniądze... skonczylam studia ale mialam 2 lata absolutorium tzn czas na obrone, poniewaz uwalilam magisterke rodzice kategorycznie zabraniali mi jakiejkolwiek pracy, bo wczesniej a to promocje, a to ulotki a to dzieci-i pracy nie napisalam, za to przywozilam po 2 tysiace do domu i kupowalam sprzety, potem wrocilam do domu i rodzice sami mi wszystko kupowali, mialam ubrania(moze nie najdrozsze, ale mialam), kosmetyki z rossmana(wszystko co chcialam), karte do telefonu, jedzienie i internet.mieszkalam z bratowa, bratem jego dziecmi i moimi rodzicami na osiedlu w domkach jednorodzinnych, miasto ok 30tys. w koncu sie obronilam.poszlam sie zarejstrowac w UP(wczesniej mialam jeden egz w plecy, wiec mialam repete), dostalam sie na staz do gazety i zaczelo sie, pan c myslal ze staz to 8-22, szlam na 8 siedzialam na spotkaniach poetyckich do 22, raz zmienilam imie burmistrza a poniewaz byl pogrzeb w redakcji to nie sprawdzili i tekst poszedl bez korekty...pani zosia a nie pani krysia. zrobila sie afera jak mozna pomylic i opierdziel, powiedzialam. bylam zmeczona, to byl 13 gdz pracy., fakt co jedno to bylo dobre ze moglam po drodze zalatwic duzo swoich spraw.kupic,zrobic itd.wszedzie z aparatem wielkosci sloika od ogorkow duzych:) bo to stary model mi dali i dyktafon walkamen jakby:)
w koncu znalazlam prace na xxx, redaktor nie chcial mnie puscic bo byl zlosliwy i tyle, wiec poskarżywszy sie w UP na niego i plakalam dlugo tam, wiem ze wiecej stazysty nie dostal, zwlaszcza za prace w swieta i dni wolne.
tam nabawilam sie anginy ropnej, wysylal mnie chora na rozne glupie wycieczki nie raz zmoklam itd. teraz migdalki wycielam, dlugo nie szukalam pracy bo to choroba, bo migdalki.
praca dziennikarza dla kobiety majacej rodzine? nigdy!!!
w koncu poszlam do pracy innej, gdzie ginely pieniadze bo kolezanka ze zmiany byla ciagle biedna, nie miala za co palic.zwolnilam sie po pol roku i zaczelam szukac pracy...dramat. tam praca polegala na staniu na dworzu i obsludze, nie bylo dachu,padalo, bylam caly czas chora.praca dobra,ale ten dach...
oglosili ze szukaja nauczciela do xxx, wiec poszlam okazalo sie ze nie odebralam swiadczen pedagogicznych z centrum edukacji. przez te repety i absolutorium nie odebralam kursu pedagogicznego ktory teraz jest podyplomowka 1,5 roczną i kosztuje blisko 4 tysie za 3 polrocza. nie dostalam tej pracy przez brak papiera.pojechalam ale panie patrza, droga pani-zmienila sie nazwa, doszedl jeden przedmiot, trzeba zrobic, wiec dodaly mi ten przedmiot a ja pol roku jezdzilam jak cykor w srode na zajecia do miasta wojewodzkiego, skonczylam dostalam papierek zlozylam papiery do szkol i odezwali sie z dwoch-wszedzie kserowali papier pedagogiczny. ide jutro podpisac umowe, chcialabym zeby mi sie udalo, zebym miala powolanie w szkole. gdybym miala, to moze okazaloby sie ze to dobry zawod:( szkola bedzie srednia, ok 3/4 etatu za 1100 zl. mieszkam juz sama z rodzicami, za nim nie place...
bylam bezrobotna rok odkad sie zwolnilam przez te kradzieze:) zrobilam podyplomowke za to z jednego przedmiotu nauczycielskiego, kolezanki dziwia sie ze ja tak szybko pisze i na kompie i na papierze-po prostu bylam tym pismakiem i szybko sie nauczylam zapisywac mysli ludzi, bo mi sie tego ciezkiego walkmana nie chcialo nosic.
bezrobotna rok, w ciaglu roku zjawila sie praca po znajomosci, w biurze, ale soboty bylam na podyplomowym a srody na centrum edukacji.odpadalo.
reszta ok 100podan-zero odpowiedzi.
dorabialam jako opiekunka mojego siostrzenca, z Warszawy-za tamte wakacje za sierpien dostalam 500zl(kupilam buty na zime, plaszcz, torbe, spodnie, karte do tel), za swieta ok 200(tydzien-znowu zakupy co mi trzeba), za ferie 400, za wekend majowy ktory trwal ok 10dni tez kolo 300zł. wiec nie narzekam, jestem wdzieczna siostrze, ktora to fakt ma kase, ale ze pozwolila mi godnie przetrwac ten rok. a i jeszcze moj chlopak ktory widzac moja posepna mine w biedronie lub rosmanie kupowal mi ten czy inny duperał,czasem udawal ze odpracuje u niego przy drzewie i dawal mi smieszne prace, po prostu inwestowal we mnie, kiedy ja mu sie odwdziecze? na szczescie ja sie smieje, ze na siebie wydaje, boi tak bedziemy ze soba i wezmiemy slub.to samo i kolezankom ktore co i raz kupowaly mi to sok, to piwo w dyskotece. glupio isc i stac, ale co bylo zrobic?