littleangel napisał/a:co chcecie mi przez to powiedzieć?? że mam odejść od niego? NIE!! zależy mi na nim.. związałam się z nim.. potrzebuje przytulenia.. pogłaskania.. a kto mnie zechce z nerwicą?? jest pewien chłopak który jest opiekuńczy, kolegujemy się.. on chce mnie bliżej poznać.. jak mu powiem o nerwicy na pewno ucieknie..
kto by mnie chciał taką?
A mój chłopak jest miły.. robi mi niespodzianki itp. tylko on sam nie wie czego od życia chce... i nie wie czy chce być ze mną.. kim chce być w przyszłości.. a ja wiem,ze mu na mnie zależy.. tylko,że on myśli,że ja KŁAMIĘ.. 
Droga littleangel,
też sobie kiedyś myślałam kto zechce dziewczynę z nerwicą, depresją i innymi przykrymi dolegliwościami. Byłam kiedyś z chłopakiem na studiach. Był to dość długi związek. Na początku było świetnie, uczucie zrodziło się z przyjaźni. Chłopak studiował psychologię, filozofię, ale nigdy nie urządzaliśmy sobie seansów terapeutycznych taka była złota zasada, bo nie chciałam go "obciążać" - myślałam sobie, że niech mnie takiej nie zna, nie odczuwa
Wszystkie emocje i lęki schowałam w sobie, aż nastąpiła eskalacja i ciężka depresja. Trafiłam do szpitala. Przed tym jakiś czas wcześniej on widział że coś się dzieje strasznie na mnie krzyczał i obrażał się że coś sobie wymyślam, że roztrząsam, że robię się dziwna bo przecież zawsze byłam osobą żywą, pełną energii, zainteresowań, realizowałam swoje pasje a tu nagle widzi osobę osowiała i popłakującą. Nie chciał zrozumień, nie docierało do niego, że to nie mój wymysł tylko bardzo męcząca cześć mojego życia. W szpitalu wydzierał się na cały oddział aż mi było głupio, że coś "odpi...alam", a podobno był taki dojrzały i wyrozumiały. Do czego zmierzam... nie każdemu łatwo jest się wczuć w taką sytuację, chociaż na początku mogło by się wydawać, że ta osoba będzie dla nas wsparciem. Wydaje mi się, że młody chłopak po prosty przestraszy się albo zdenerwuje się bo nie zna takiej sytuacji. Bardzo długo "wychodziłam" z tego związku, ale rozstaliśmy się szybko po tej sytuacji. Nie potrzebowałam dodatkowego bagażu w postaci awanturniczego chłopaka, który nie potrafił nie tyle zrozumieć, co zaakceptować tego co się ze mną działo i tak byłam bardzo słaba zarówno psychicznie i fizycznie żeby się narażać. Bardzo bolał ten proces i tęskniłam, ale jeśli on mnie odrzucił w momencie kiedy to się stało byłam pewna że zrobi to przy kolejnej takiej sytuacji.
Teraz jestem w spokojnym związku (przynajmniej do pewnego czasu tak myslałam, ale to nie wynika z moich przypadłości), mieszkam z moim chłopakiem, planujemy przyszłość. Poznałam go przypadkiem. Umysł ścisły, też za bardzo nie rozumie tego co się ze mną dzieje, ale akceptuje to, a mieszkamy razem. Nie rozmawiamy za dużo o tym, bo on ma trudności, ale wie że muszę brać leki, wie że jak mi źle wybucham, wie że potrafię się popłakać z błahego powodu, wie że czasem potrzebuje iść spać i się nie odzywać, wie że mam lęki, stara się stwarzać sytuacje abym czuła się zwyczajnie komfortowo. Nie jest wylewny. Czasami, jednak rzadko zabiera mnie na spacer, na ulubione lody, włącza ulubioną muzykę, zapala lampkę obok łóżka, podaje leki i wodę i ja wtedy się uspokajam powoli, a on sobie gdzieś te 2-3 metry ode mnie pracuje. Czami jak dostaję drgawek kładzie się obok i przygniata mnie ramieniem i nogą tak żebym czuła czyjeś ciepło (wcześniej moja mama tak robiła) i się rozluźniam.
Jednym słowem zwróć uwagę czy Twój chłopak Cię akceptuje, bo nerwica to nie jest rzecz czasowa, ona może być, ukrywać się i nagle wypełzać, jak coś bardzo nieprzyjemnego, co zmietliśmy pod dywan. Nie rób nic na siłę, nie staraj się na siłę bo to Cię dodatkowo powoduje napięcia, a tego powinnaś unikać.
Zastanawia mnie tylko ile masz lat. Wnioskuje, że jesteś bardzo młodziutka. A ten chłopak, z którym się kolegujesz? Dlaczego o nim myślisz? Dlaczego myślisz, że jak powiesz o nerwicy to ucieknie? Podoba Ci się? Co w tej sytuacji z Twoim chłopakiem?