Witam
Być może dla wielu z was mój problem wyda się przesadzony, ale proszę o zrozumienie ![]()
Mam 18 lat, od 5 lat praktycznie sama jeżdżę na obozy (w Polsce) i mi to nie przeszkadza (wiadomo, trochę stresu na początku, a potem już z górki). W tym roku zapisałam się na wolontariat (workcamp) na Islandii, na 2 tygodnie i byłam zachwycona, dopóki nie dopadły mnie wątpliwości.
Mam już kupiony bilet lotniczy, ale perspektywa podróży tam mnie przeraża. Nagle zdałam sobie sprawę, że jeszcze nigdy nie byłam tak daleko od domu (rzadko wyjeżdżałam za granicę). Wolontariat jest międzynarodowy i będę jedyną Polką, więc dochodzi jeszcze szok kulturowy.
Naszym zadaniem jest pomoc w organizacji festiwalu na małej wysepce po zachodniej stronie Islandii.
Od paru dni prześladują mnie same czarne myśli, i wydaję mi się, że próbuję skoczyć na zbyt głęboką wodę. Boję się podróży tak daleko (z przesiadkami, pierwszy raz lecę sama samolotem), różnic kulturowych między mną a ludźmi, którzy tam będą, boję się, że nie złapię z nikim kontaktu, długości wyjazdu (w sumie 20 dni z podróżą, NIGDY nie byłam tak długo poza domem), boję się, że się nie dogadam (chociaż angielski umiem dobrze), boję się, że jestem beznadziejnie przygotowana do podróży (bo tutaj fakt, trochę zawaliłam), ogólnie boję się o wszystko.
Dziś w nocy w ogóle nie mogłam spać, strasznie się stresuję, boli mnie brzuch i co chwila płaczę, mam chyba dodatkowo nawrót stanów depresyjnych, chociaż myślałam, że już ich się pozbyłam. Zastanawiałam się nawet, czy nie wziąć ze sobą jakichś leków uspokajającyh, chociażby takich bez recepty...
Wiem, że wielu powie, że to 'podróż życia', że mam fart, że takie możliwości. Ale waham się strasznie, bo paraliżuje mnie myśl, że po prostu psychicznie nie dam rady.
Już taka jestem, najpierw płaczę przez pół godziny a później się uspokajam, ale mam wrażenie, że próbuję udźwignąć za dużo - podróż, pracę tam.
Wylatuję w czwartek. Jeszcze mogę zwrócić bilet z niewielką stratą pieniędzy i myślę poważnie czy tego nie zrobić. Z drugiej strony, takie doświadczenie to podobno skarb...
A wy jak uważacie? Może któraś z was miała podobną sytuację? Albo była na Islandii?
Proszę, pomóżcie, bo już nie wyrabiam.