Witam.
Od pewnego czasu dziwnie się czuję. Od kilku nocy nie mogę spać, kręcę się w łóżku przez kilka godzin i zasypiam nad ranem, jestem.. pobudliwa(?), w sensie takim, że mała, nic nie znacząca drobnostka jest w stanie wyzwolić we mnie taką furię, że wyżywam się na wszystkim i, co gorsza, wszystkich. Bardzo często zmienia mi się nastrój, ale najczęściej chodzę sfrustrowana, niezadowolona z życia. Głównie z powodu zazdrości. Wczoraj miałam taką głupią sytuację: w nocy zadzwonił do mnie mój chłopak, rozmawialiśmy chwilę, między innymi powiedział mi, że następnego dnia pojedzie z kolegami nad jezioro. Ja miałam mieć cały dzień gości, więc nie powinno mi przeszkadzać, że zaplanował sobie czas. Ale jak mi to powiedział, to poczułam taką złość, jakby powiedział, że mnie zdradził, czy coś w tym rodzaju. Do 4 rano leżałam słuchając ostrej muzyki i zaciskałam zęby ze złości, miałam ochotę iść do niego i mu nagadać, chociaż nie było powodu. Boję się, że gdybyśmy rozmawiali na żywo, coś takiego by miało miejsce.
Oprócz tego mam wrażenie, że prawie nic mi nie wychodzi. Od jakiegoś czasu mam też tik nerwowy, chociaż nie wiem, czy ma to jakiś związek.
Czasami zaczynam się bać siebie, bo nie wiem, co tym razem mnie wkurzy, tak, że będę krzyczeć, tłuc się, wyżywać na innych. Nie powinnam tego robić, ale czasami w takich momentach czuję w sobie taką siłę i nienawiść, jakby skumulowały się wszystkie negatywne emocje, jakie we mnie są.
Co mam robić? Nie chcę nikogo krzywdzić. Jak odczekam chwilę i zostanę sama, to się uspokajam, ale często nie mam takiej możliwości i obrywa się niewinnym osobom, zwłaszcza moim najbliższym.
Pomóżcie..