moze zaczne tak..... cos sie ostatnio ze mną dzieje, cos niedobrego.czytałam na wielu stronach i forach internetowych i wychodzi na to ze mam prawie wszystkie obiawy depresji i nerwicy chyba tez. dobija mnie prawie wszystko, praca, rodzina, "przyjaciele". czuje sie ciągle zmeczona i niepotrzebna...nie mam wcale tragicznego zycia bo jak sobie pomyśle to inni mają gorzej a jednak wykazuja jakies checi do zycia potrafią sie smiac i żartowac i chcą żyć a ja .... najchętniej bym znikła z tego świata... pytałam w poprzednim poscie o deprim ale faktycznie wizyta u psychiatry/psychologa była by bardziej przydatna no ale z tym znowu mam problem... powiem wprost głupio mi do takiego lekarza iśc...moze to moje zacofane myslenie wynika tez z tego ze pochodze ze wsi, ze tu jesli ktos usłyszy ze ktos tam u psychiatry był to ze nienormalny od razu.... i wiadomości szybko się rozchodzą.nawet na rodzine nie moge lczyć mama powie ciotce, ciotka sąsiadce a sąsiadka dalej. ostatnio miałam sytuację kiedy siedziałam smutna przy stole mama spytała co mi jest.. to mówie ze chyba depresja, ze nic mi sie nie chce ze ciągle bym bez powodu płakała a ta mi na to ze chyba mnie wulgaryzm... ze nie ma mnie kto w du...ę kopnąć. dlatego pytam jak taka wizyta wygląda, co mi jest potrzebne, czy na nfz można lczyć czy lepiej iść prywatnie??? pytam tutaj bo w moim srodowisku jestem sama i nikt mnie nie rozumie... ani nawet sie nie stara...
dzięki jesli ktoś cos napisze
Używanie wulgaryzmów na forum jest zabronione.
moderatorka apoteoza
2 2010-03-17 21:14:37 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-03-17 21:18:01)
Ja bym na Twoim miejscu poszła najpierw do psychologa, a nie do psychiatry. Psychiatra jest raczej tylko od wypisywania leków i ewentualnej diagnozy, nie poprowadzi psychoterapii - a bardzo możliwe, że w Twoim wypadku terapia wystarczy, może nie będzie wcale potrzeby trucia się lekami.
Nikomu nie musisz mówić o takiej wizycie, ani rodzinie, ani tym bardziej znajomym czy sąsiadom. Znajdź np. w internecie namiary na najbliższą poradnię psychologiczną albo prywatny gabinet, zadzwoń i się umów. Nie ma się czego bać, do psychiatry i psychologa wcale nie chodzą tylko "czuby". Czubem jest raczej ten, kto nie dba o swoje zdrowie tylko dlatego, że się wstydzi iść po pomoc ![]()
Jeśli będziesz miała więcej pytań, służę pomocą, sama przechodziłam przez psychologów i psychiatrów.
ja jestem w takiej samej sytuacji jak ty tez w rodzinie mi mówili weź się do roboty to ci przejdzie ale widocznie kto jest zdrowy nie rozumie co to nerwica czy depresja ja chodzę do psychiatry i nikt o tym nie wie bo bez jego pomocy nie dałabym rady pozdrawiam i trzymaj się pamiętaj zdrowie jest najważniejsze
Wizyta jest bardzo prosta.Należy się udać do Poradni zdrowia Psychicznego,zarejestrować(nie jest potrzebne skierowanie) same spotkanie jest również nieskomplikowane i sprowadza się do badania wstępnego,neurologicznego a następnie lekarz przeprowadzi wywiad(na zasadzie rozmowy)może zlecić dodatkowe badania i następnie wyjaśni co należy robić i jak.Również zaordynuje odpowiednie leki do danej sytuacji i stanu pacjenta.Żadne badanie nie jest bolesne.
Magda, psychiatra to lekarz prosze Cie idz...to zaden wstyd...ty nie wiesz jacy ludzie potrzebuja pomocy..nie tylko ze wsi....to najmniejszy problem...ja moge otwarcie powiedziec ze mam wizyty u pani prof.psychiatrii....i dzieki niej jestem w dobrym stanie....a to ze ktos jest ciemny i zacofany i uwaza ze depresja to choroba wstydliwa to sam jest glupi...patrz na swoje zdrowie bo to jest najwazniejsze zasiegnij rady...Pozdrawiam Cieplutko;))
Jak wygląda?????? - normalnie !!! rozmawiasz- mówisz o swoim problemie!!!
Nie taki diabeł straszny jak go malują!!!! Nie ma się czego bać!!!!A tym bardziej wstydzić!!!Powodzenia!!!
:P:P
wizyta u psychiatry ech! powiedziała mize nie postawi mi diagnozy za pierwszym razem
czuje ze mam silna depresję .
wizyta u psychiatry ech! powiedziała mize nie postawi mi diagnozy za pierwszym razem
czuje ze mam silna depresję .
Żaden odpowiedzialny psychiatra nie postawi diagnozy po godzinnym wywiadzie.
Trzymam kciuki. ![]()
9 2011-04-27 21:08:13 Ostatnio edytowany przez asienka88 (2011-04-27 21:09:51)
ja jestem w takiej samej sytuacji jak ty tez w rodzinie mi mówili weź się do roboty to ci przejdzie ale widocznie kto jest zdrowy nie rozumie co to nerwica czy depresja ja chodzę do psychiatry i nikt o tym nie wie bo bez jego pomocy nie dałabym rady pozdrawiam i trzymaj się pamiętaj zdrowie jest najważniejsze
to co napisała Julcia to święte słowa. Depresję może zrozumieć tylko ten człowiek który się z nią zmagał/a.
Nigdy się nie ujawniałam ze swoją "pseudo przyjaciółką" (depresją) ale po przeczytaniu Twojego postu postanowiłam napisać.
Magdo najważniejsze jest to, że widzisz jak źle się czujesz i nie czekaj dalej tylko szybko wybierz się do lekarza.
Ja też wstydziłam się ale później było mi już obojętne co ludzie powiedzą itd. (też jestem ze wsi)- poza tym nikt oprócz Ciebie nie musi o tym wiedzieć. Poza tym do psychiatry przychodzą ludzi, którzy mają problemy, a to normalne, że nie ze wszystkim umiemy sobie sami poradzić. Pamiętam jak całymi dniami leżałam w łóżku, nie miałam siły ani ochoty wstać, umyć się a nawet jeść. Praca, znajomi, rodzina oni mogli dla mnie nie istnieć... A dziś cieszę się kolejnym dniem mimo tego, że nie zawsze jest różowo.
Daj i sobie szansę na bycie szczęśliwą... Pozdrawiam i 3mam za Ciebie kciuki ![]()
Kochana
Dzis mam kiepski dzień,
nie potrafię napisać, że będzie dobrze
Bedzie różnie, bardzo żle też.
Wizyta zarówno u psychiatry
jak i psychoterapauty
nie jest niczym przyjemnym,
bo jak można w miły sposób mówić o cierpieniu?
To wygląda jak operacja duszy
bez znieczulenia
Ale daje ulgę i wiarę.
Ja idąc ostatnio do psychiatry
wierzyłam w cud,
cud się nie stał,
ale wiem że mam fachową opiekę
leki, które pomagają nie zwariować
i powodują to,
że wstaję rano, ubieram się
i nawet mam dobre dni.
Pierwsza wizyta trwa długo
moja trwała ponad dwie godziny,
kolejne juz są krótsze.
Wiem jak trudno walczyć
z depresją w samotności,
ja piszę, już nie mówię
o tym co i jak czuję
Piszę i jest to forma terapii
i ktoś mi tu podrzucił cudny pomysł
żebym kupiła sobie pluszowego miśka
i od tamtej pory razem
przechodzimy te wszystkie zakręty
Trzymaj się Kochana, nie jesteś sama
ja leczę się około 100 kilometrów od mojej rodzinnej miejscowości. po pierwsze dlatego, że znalazłam tutaj świetnego specjalistę i to na NFZ a po drugie dlatego, że jest tutaj zdecydowanie większa anonimowość.
Do psychiatry nie potrzebujesz skierowania, idziesz i już. Mówisz co ci dolega, on przepisuje leki. Do psychologa ja brałam skierowanie od lekarza rodzinnego i chodzę na psychoterapię.
Jeśli chodzi o wizytę u psychiatry to nic strasznego się tam nie dzieje. Porozmawiacie sobie, potem lekarz zapisze Ci leki bądź nie jeśli uzna to z jakichś powodów za niepotrzebne. U psychologa głównie rozmawia się i roztrząsa problem. Uważam, że nic nie stoi na przeszkodzie żebyś poszła zarówno tu jak i tu, bo ja np. chodziłam jedynie na psychoterapię, pomogła na około pół roku. Później znalazłam się już u psychiatry, bo niestety, ale lęki się nasiliły.
Nie ma się czego bać, trzeba próbować sobie pomóc tak jak to tylko możliwe. Żyjemy w społeczeństwie, które jeszcze nie przywykło do tego, że psychiatra to taki lekarz jak każdy inny, ale jest to tylko i wyłącznie kwestią czasu moim zdaniem
pozdrawiam i życzę wytrwałości i trafnych decyzji bez względu na krzywe spojrzenia w rodzinie.
moze to nie bedzie zbyt dobre ale che napisac tego posta.
moja matka zmarła dwa lata temu ale do dzis dręczy mnie to że nie umie odkryc jej dziwnego zachowania za zycia.
podam pare przykładów moze bedzie wtedy łatwiej to odgadnąc. kiedy np wychodziłam do sklepu po zakupy
on zaczynała krzyczec jakby ja ktos śledził jakby słyszała w głowie jakiś głos , jak wracałam ze sklepu
to musiałam ja uspokoajac. potem widziałam ze w pamietnikach swoich pisze rozne nieprawdziwe rzeczy
ciekawiła ja ezoteryka i magia widziałam u niej laleczkę vodoo potem na fotografiach pisała słowo /żyje/
wierzyła w duchy bardziej niżja. Moje pytanie czy to mogła byc schizofremia połaczona z obłędem?
Ludzie, nie bojcie się psychiatrów, nie gryzą i nie robią prania mózgu. A dzisiejsze nowoczesne leki nie zmieniają pacjentów w mumie, tak jak to bywało dawniej.
Wizyta u psychiatry, to nic bardziej prostszego. Nie ma rejonizacji, nie ma skierowań. Można wybrac dowolną Poradnie Zdrowia Psychicznego i dowolnego lekarza. Ci, którzy tam leczą są tak samo dobrzy jak ci z prywatnych gabinetów, a płacic za wizyty nie trzeba. Jesli trzeba , psychiatra da tez skierowanie do psychologa. Nie każdą chorobę psychiczną da sie leczyć psychoterapią, niestety. Owszem, nerwice tak, ale już nie każdą depresję, nie wpominając już o schizofrenii. Jedna wizyta nie wystarczy, by odpowiednio dobrac leki. I żeby leki odpowiednio zadziałały tez potrzebny jest czas. Jedna wizyta wystarczy, żeby wyciąć kurzajkę, ale nie wystarczy żeby wyleczyć z depresji!
14 2011-05-27 23:36:11 Ostatnio edytowany przez mama Anki (2011-05-27 23:37:14)
Ja wole wyrazenie terapeuta,zamiast psycholog ,bo tych psychologow-co ucza o moralnosci ,a ¤ stowke¤ za sans kasuja do kieszeni bez pokwitowania,to znajdziesz na peczki . Madry terapeuta pomoze Ci odzyskac rownowage dzieki fajnym technikom . Zyjemy w 2011 roku i korzystanie z fachowej pomocy w sferze psycho jest zupelnie normalnym zachowaniem ,nienormalne jest cierpienie w ukryciu bedac nierozumianym . Moze umow sie najpierw z lekarzem pierwszego kontaktu -moze Twoj stan nie wymaga juz na starcie porad terapeuty. Ja borykalam sie z depresja poporodowa i bardzo pomogla mi mloda lekarka pierwszego kontaktu,co 2 tygodnie jezdzilam na pogaduchy i beczlam jak bobr,ale po 6 miesiacach poczulam sie lepiej. Zycze powodzenia i pozdrawiam
Taka wizyta u psychiatry nie jest straszna też zależy jaki lekarz jest do człowieka. Moja pierwsza wizyta była i na stępne straszne bo nie była miła ta pani wcale do mnie i po wizycie było ze mną jeszcze gorzej. Teraz od jakiś kilku lat chodzę do takiej pani która jest sędzią i kierownikiem w szpitalu psychiatrycznym jest dobrym i młodym człowiekiem a podejście ma pozytywne az bije od niej serdeczne,i pełne energii cieplo.
Ja też jestem zdania że dużo zależy od człowieka. Jeśli psychiatra patrzy na człowieka z "góry" to nie będzie w stanie mu pomóc. Trzeba postawić się obok i spróbować wczuć się w tą osobę.
) A wizyta u psychiatry nie jest wcale wstydliwa. Uważam że obca osoba jest w stanie nam pomóc o wiele bardziej niż ktoś bliski. A po drugie psychiatra nas nie ocenia tylko stara się pomóc.
Ja też uważam, ze nie ma się czego obawiać. Tak jak jest lekarz od innych przypadłości (internista, kardiolog, ginekolog) tak jest też od umysłu, duszy... Lekarz jak lekarz. Albo prywatnie, albo na NFZ. Psychiatra przeprowadza wywiad, przepisuje antydepresanty ewentualnie zaleca psychoterapię. Ja leczę depresję od połowy kwietnia. Było już ze mną tak żle, że leżałam pod kołdrą i wyłam błagając o śmierć, miałam nóż, którym pocięłam sobie rękę...chyba tylko po to żeby zobaczyć krew i wyć z tego powodu...nie kontrolowałam tego...bez antydepresantów dla samookaleczeńców (:)) nie dałąbym rady. Teraz po 2,5 mc czuję się można powiedzieć świetnie. Problem jest, ale gdzieś zboku...Mąż doprowadził mnie do takiego stanu.
Nie ma się czego wstydzić - Twoje zdrowie jest najważniejsze !!!