Witam. Postanowiłam zapytać Was o radę, bo nie wiem co robić. Moja młodsza siostra ma w tym roku 14 lat i obecnie chodzi do pierwszej klasy gimnazjum. Jest trochę taka jak ja: nieśmiała, niezbyt pewna siebie i cicha. Cieszyła się, że w gimnazjum będzie miała lepszą klasę, bo ostatnie klasy podstawówki nie wspomina najlepiej... Było kilka głupich dziewczyn, które się z niej naśmiewały i wymyślały pierdoły. Mama musiała interweniować i w końcu było dobrze.
Teraz chyba problem powraca. Ostatnio moja siostra nie chciała chodzić do szkoły. Na początku myślałam, że znów ktoś jej dokucza, ale okazało się, że to nie dziewczyny, ale nauczycielka z polskiego. Jest trochę wredna i czepia się każdego, w tym i mojej siostry. W końcu przyciśnięta do muru, powiedziała, że nauczycielka się jej czepia i krzyczy na nią przy całej klasie. Mama zareagowała i poszła do szkoły, wyjaśnić to. Pogadała sobie z wychowawczynią, a z drugą nauczycielką polskiego pogada, jak wróci ze zwolnienia. Przez tydzień siostra była w domu, bo nie chciała iść do szkoły. Wczoraj w końcu dała się przekonać, że wszystko będzie dobrze i poszła. Ale mam wrażenie, że to nie wszystko... I miałam rację.
Jetem sama w domu, rodzice w pracy i siedzę na komputerze. Wiem, że to co napisze jest złe, ale weszłam na jej konto, na gg i poczytałam co nieco. I czego się dowiedziałam? Moja siostra żali się przyjaciółce, że kilka koleżanek, z którymi miała nawet dobry kontakt w pierwszych dniach szkoły, naśmiewają się z niej i obgadują. Jednym słowem wywnioskowałam, że pół klasy jej nie lubi, oprócz przyjaciółki i dwóch, trzech kolegów. Wiem, że to jej wiadomości i nie mam prawa tego czytać... Ale nie wiem co robić. Martwimy się z rodzicami... Gdy pytaliśmy, czy coś się dzieje, opowiedziała o nauczycielce, a gdy pytaliśmy o kontakty z koleżankami, mówiła, że jest dobrze...
Nie wiem co robić. Cała gotuje się w środku. Nawet mi nie powiedziała, choć jesteśmy siostrami i mamy dobry kontakt, niż reszta innych rodzeństw.
Nie wiem, czy mam z nią sama najpierw pogadać, czy powiedzieć mamie... Nie mam pojęcia. Wiem co przeżywa, bo niedawno miałam ten sam problem. Cierpiałam przez to, ale teraz wiem, że ludzie są różni i niektórzy po prostu tacy są... Nie mogę na to przymknąć oka i udawać, że nic się nie dzieje...
Dlaczego pisze o tym z przyjaciółką, a nam nic nie powie? Doradźcie mi co robić...nie chcę, żeby cierpiała w samotności.