Jestem z żoną tylko dlatego, że nie chce mi się szukać nowej baby i wiem że dzisiejszy rynek matrymonialny jest kiepski z tego co czytam. No i nie chce mi się załatwiać formalności, szukać mieszkania itp
Czyli w sumie z lenistwa. I może troche wygody.
5 lat małżeństwa. Pierwsze 2 lata były bardzo burzliwe. Żona jest młoda i uznała, że się nie "wybawiła" i przez pewien okres małżeństwa się często puszczała i w innych rzeczach również mnie robiła trochę w.... ale to już było 3 lata temu i było mineło.
Od 3 lat już jest spokojnie i w zasadzie nic się nie dzieje w małżeństwie. Ani dobrych chwil, ani złych, tak se leci z dnia na dzień z miesiąca na miesiąc itd
Nie jestem z nią ani szczęśliwy, ani nieszczęśliwy.
Z plusów to tyle, że czasami jakiś seks jest, coś razem oglądniemy.
Z minusów to, że w sumie jak współlokatorzy żyjemy, mało rozmawiamy, tylko że zakupy trzeba czy coś.
I tak zleciało 3 lata w sumie bez emocji ani pozytywnych (to minus) ani negatywnych (to plus)
I tu pytanie, czy można uznać, że lenistwo w poszukiwaniu lepszego życia, może być racjonalnym powodem aby tak żyć w takim średnim związku?
Nie wiem czy roli nie odgrywa mój minimalizm. Mimo, że nie jestem biedny to mam bardzo małe oczekiwania od życia i również praktycznie nie mam przedmiotów poza podstawami.